Gość: yasemin1
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
26.06.11, 22:04
Nie wiem kto zajmuje się tym placem, ale to już przekracza wszystkie granice co tam się dzieje. Chodzi o plac zabaw na Gajowej. Papiery, pety obok piaskowicy i po całym placu oraz porozbijane butelki po alpagach to standard - oczywiście nikt nie kwapi sie tego posprzątać od tygodni, ani naprawić rozwalonego zamka w furtce. Dzisiaj dowiedziałam się, że tam za górką to jest norma na zjazdy chołoty która pali marichuanę, bo przecież zamknąć placu się nie da, komuś by ręka odpadła zresztą jak tu teraz zamknąć jak gnoje zatrzasnęły tak furtkę, że aby można było się dostać z dzieckiem to jeden z rodziców przyniósł łom i wyłamał ten pseudo zamek.
Podobno straż miejska interweniuje tylko z jakim skutkiem. Jak się nie ma nad czymś kontroli to się powinno to zlikwidować, w ten sposób to jest tylko zagrożenie dla naszych małych dzieci.
O mały włos moje dziecko dzisiaj weszłoby na roztrzaskaną butelkę tuż przed wejściem.