Pomnik na rosyjskiej mogile

IP: *.gum.gov.pl 02.06.05, 09:56
Wiemy już dużo na temat rosyjskiego obelisku bitwy na Grochowie,
zlokalizowanego przy ul. Terespolskiej (por. Forum Praga Płd... – „Rosyjski
pomnik Bitwy Grochowskiej”). Okazuje się, że w bliskiej odległości, bo
zaledwie ok. 100 m, znajdował się inny pomnik i też był poświęcony pamięci
Rosjan poległych w 1831 r. Został on wzniesiony na zbiorowej mogile, ale nie
chodzi mi o grobowiec z cmentarza starowierców przy ul. Grochowskiej 303-7.
Pomnik, o który piszę znajdował się „w podwórzu posesji Jägerów przy ul.
Grochowskiej 73” (dawna numeracja) i stał tam jeszcze w końcu lat 30-tych!
Tak podaje J. Poliński w książce „Grochów przedmurze Pragi…”. Wiadome jest,
że pod tym adresem w latach międzywojennym działała gręplarnia waty, której
właścicielem był niejaki Jäger (Jaegler, Jeger?) – zapewne członek tej samej
rodziny.
W związku z tym, kto wie: 1) kim był właściciel posesji i dlaczego taką czcią
otaczał pomnik, jeszcze w czasach Polski Niepodległej? 2) dlaczego grób
znajdował się w terenie, zabudowanym na prywatnej posesji – przecież to było
wbrew przepisom sanitarnym? 3) jaka byłaby dziś numeracja posesji?
Pozdrawiam

Ps. Dla wyjaśnienia dodam, że numeracja posesji na Grochowskiej była odwrotna
niż dziś, np. Instytut Weterynarii miał nr 77, a więc nr 73 czyżby to teren
Urzędu Dzielnicy Praga Płd.?
    • Gość: KaWa Re: Pomnik na rosyjskiej mogile IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.05, 12:53
      Jarosław Zieliński podaje, że fabryka Zieglera i Jaegera miesciła sie przy
      Grochowskiej 274-276. Numer 274 to narożnik Terespolskiej. Budynek fabryczny
      był dwupietrowy, dziewięcioosiowy, w trzeciej osi od Terespolskiej była brama.
      Na zdjeciu z 1970 roku dwa piętra pierwszych trzech osi są rozebrane. Teren za
      fabryką, w kierunku zachodnim, a więc posesję Grochowska 276, wypełnia zieleń.
      Może to tam była mogiła? To samo zdjecie zamieszczono w III tomie Kasprzyckiego
      (nr 158), lecz jest bardzo pokrętnie opisane.
      Ja rownież wizytowałam wczoraj z aparatem Kamionek.
      Pozdrawiam

      • palker :-))) 05.06.05, 14:53
        uśmiecham się tak szeroko, bo powędrowałem dokładnie tym samym tropem, co Ty:
        Kasprzycki, Zieliński ale i sięgnąłem jeszcze do monumentalnego "Atlasu
        Historycznego Warszawy".
        U Zielińskiego w IV tomie (s.89) natrafiłem na zdanie: "władze carskie
        wystawiły w pobliżu Grochowskiej dwa pomniki ku czci poległych żołnierzy
        rosyjskich, usunięte po 1915 roku" (czyli po opuszczeniu Warszawy przez wojska
        rosyjskie i wkroczeniu Niemców). Dalej jest odesłanie do ulicy Groszowickiej. W
        części poswięconej Groszowickiej (środkowej Terespolskiej) nic o drugim pomniku
        nie ma.
        Ciekawych informacji dostarcza natomiast mapa z 1874 roku ("Mapa okolic
        Warszawy w skali 1:16 800 zdjęta w roku 1872 przez topografów Sztabu
        Warszawskiego Okręgu Wojskowego pod dowództwem porucznika Krpusu Topografów
        Wojskowych Kiriszczenki, wykonana w 1874 roku" - to pełna nazwa zasobu
        kartograficznego przechowywanego obecnie w Archiwum Głównym Akt Dawnych). Jest
        na niej bardzo dokładnie zaznaczony monument stojący pośrodku ronda na zakręcie
        Terespolskiej. Oprócz tego, na lewo od narożnika Terespolska/Grochowska
        zaznaczony jest na mapie krzyż i to z pewnościa jest mogiła, o której wspomina
        Poliński a za nim Andrzej w swoim poście. Na mapie, co ciekawe, nie ma całego
        zarysu ulicy Kamionkowskiej, która w owym czasie jeszcze nie dochodziła do
        Terespolskiej.
        Na gruntach połozonych w narozniku Grochowskiej i Terespolskiej dopiero w 14
        lat po zdjeciu mapy, bo w 1886 r. wybudowano wytwórnię Towarzystwa Akcyjnego
        Fabryki Wstążek Gumowych i Taśm Ryszarda Zieglera i J.Jaegera. Do spółki
        Jaeger&Ziegler należały też inne posesje w okolicy, skoro na odkupionych od
        nich gruntach Calel Strozberg wybudował w 1936 charakterystyczną, o łukowym
        rzucie poziomym kamienicę na rogu obecnej Groszowickiej i Terespolskiej.
        Wracając do terenów fabrycznych.
        Sądzę, że Jaeger i Ziegler kupując grunt pd przyszlą fabryke zastali tam mogiłe
        żołniezy rosyjskich i przyjęli ją na zasadzie dobrodziejstwa inwentarza.
        Zlikwidować nie mogli, bo Warszawa była dalej pod zaborem rosyjskim. Zatem
        obudowali ja zabudowaniami fabrycznymi, gdzie przechowała się tak długo.
        Czy w tym miejscu mieściła się również gręplarnia? Kasprzycki opisując ul.Rybną
        i jej najblizsze okolice wspomina o gręplarni Jaegera. Ale gręblarnia to ni to
        samo co fabrka wstążek i taśm gumowych. Zupełnie inna branża.

        Zrujnowane zabudowania fabryczne w tym miejscu pamiętam. Potem, na wpół
        zburzone budynki rozebrano a na pustym placu miano wybudować Przemysłową
        Przychodnię Zdrowia dla pracowników okolicznych zakładów. Budowy nie ukończono
        a okoliczny przemysł padł. Potem budynek został dokończony i zaadoptowany do
        potrzeb władz samorządowych
        pozdrawiam serdecznie
        P.:-)
        P.S.
        Cieszę się, ze i Ty fotografujsz:-)

        • Gość: andrzej_b2 Re: :-))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.05, 20:29
          Jak zwykle dużo do sprawy wnosi J. Zieliński, ale pomocny okazuje się być i J.
          Kasprzycki. Istotnie, na podstawie rys. 158 można się domyślać, że zadrzewiony
          teren między domami to dawne podwórko fabryczne Jaegera, a niski budynek
          przypuszczam, że był pomieszczeniem biurowym. Analizując wspomniany rys.
          przypomniałem sobie ten fragment ul. Grochowskiej właśnie z lat 70-tych i wiem,
          że niski budynek pełnił wówczas funkcję biurową. Na piętrze bowiem było jakieś
          biuro konstrukcyjne, a z ulicy widać było ustawione rajzbrety, przy których
          pracowali kreślarze. Brak jest dalszej części obrazu, tj. wysokiego, ceglanego
          płotu, który załamywał się pod kątem prostym w ul. Terespolskiej i potem drugi
          raz w Kamionkowskiej, kończąc się przy pierwszym domu w tej ulicy. W murze, od
          strony Grochowskiej, jedynym przerywnikiem monotonii było wejście do małego
          pomieszczenia sklepowego z napisem „Naprawa parasoli”. Poza tym cały teren za
          płotem wyglądał b. tajemniczo i odnosiło się wrażenie, jakby wewnątrz nic się
          nie działo. Z jakichś doniesień prasowych dowiedziałem się kiedyś, że na
          ogrodzonym terenie, w pierwszych latach powojennych mieścił się dla Pragi
          centralny magazyn darów UNRRA? Dalszy ciąg 9-osiowego (zapewne produkcyjnego)
          budynku z pewnością został zburzony podczas zdobywania Grochowa przez armię
          czerwoną w 1944 r. Ten sam los podzieliły prawdopodobnie zabudowania za płotem,
          ale to są rozważania o późniejszych dziejach posesji.
          Wróćmy jednak do tematu. Jeśli założymy, że pomnik stał na zadrzewionym terenie
          między domami, to może jeszcze trochę światła do sprawy wnosi Poliński, który
          na str. 262 książki „Grochów przedmurze…” przedstawia jakiś tajemniczy rys.
          podpisany „Pomnik na mogile Rosjan poległych w r. 1831”. Krzewy wokół i z
          prawej jakaś ściana mogą sugerować, że chodzi o tę waśnie mogiłę, a nie tę z
          cmentarza starowierców. Proszę ew. o komentarz.
          Bardzo ciekawa i rozstrzygająca wiele moich wątpliwości jest opinia Palkera –
          chapeau bás. W zasadzie przyjmuję ją bez zastrzeżeń. Gdyby tylko mógł podać
          skąd pochodzi informacja zaczynająca się od słów: „ Na gruntach położonych na
          narożniku Grochowskiej i Terespolskiej…”.
          Uzupełnię jeszcze tylko wypowiedź Palkera, że na narożniku Grochowska/
          Terespolska, w latach 80-tych ta nowoczesna przychodnia zdrowia miała powstać w
          ramach NFOZ-u. Inwestycja ślimaczyła się, aż fundusz upadł.
          Dziękuję i pozdrawiam
          Ps. Może kiedyś zrobimy jakiś wspólny serwis fotograficzny zabytków Grochowa.
          • palker kilka informacji uzupełniających 05.06.05, 22:13
            fragment postu, na który zwróciłeś uwagę, oparłem o dane zaczerpnięte z Atlasu
            Zielińskiego (t.IV s.91).
            Fabryka Wstążek Z&J SA została wybudowana w 1886 r. a zatem, przed
            przyłączeniem Kamionka i gruntów dawnego Skaryszewa, co nastąpiło dopiero w
            1891 roku. Wtedy cały obszar od Lubelskiej do Podskarbińskiej (nazwa od 1919)
            włączono w obszar Pragi. Stąd późniejsze określenie Praga Południe, które
            rociągnięto nieforunnie na obszary Grochowa.
            Projektantem Fabryki Wstążek i Taśm był nie byle kto, bo Juliusz Świecianowski,
            bardziej znany ze swych osiągnięć w Berlinie niż w Warszawie. Jednym ze śladów
            działalności Juliusza Świecianowskiego w Warszawie, jest zachowana willa Adolfa
            Schmidta i Antoniego Nagórnego tzw. "Willa Róż" w Alejach Ujazdowskich 15,
            wybudowana w latach 1875-1876 według projektu Józefa Hussa. Otóż, według
            informacji zawartej w katalogu architektury Warszawy Marty Lesniakowskiej,
            pierwowzorem budynku był nie zrealizowany projekt pałacu zimowego
            Augusta.J.A.Borsiga w Berlinie z roku 1875, którego autorem był Julisz
            Świecianowski.
            Znowu wracając do fabryki Jaegera i Zieglera: budynki zostały wysadzone w
            powietrze, w 1944 roku, przez wycofywujące się wojska niemieckie. Tu odwróciła
            się historia z I wojny światowej, kiedy to wycofujace się wojska rosyjskie w
            1915 roku wysadziły wszystko co miało znaczenie strategiczne, w tym dworzec
            Wileński i most Kierbedzia. Widac taki już jest los Pragi.

            Zmiana numeracji ulicy Grochowskiej nastąpiła w roku 1937.

            W latach 80 nie było jeszcze NFOZ, to wynalazek ostatnich lat:-)
            Ówcześnie, rolę Przemysłowej Słuzby Zdrowia pełniła przychodnia przy
            Grochowskiej 339 (dawny nr 28) czyli wybudowana jeszcze w roku 1928-30 Miejska
            Stacja Higieny Zapobiegawczej im. Józefa Pollaka. Pod koniec lat 70, zakłady
            przemysłwe działające na Pradze Południe podpisały z władzami miasta
            porozumienie na mocy którego zobowiązały się do sfinansowania i wyposażenia
            nowoczesnego osrodka zdrowia na guntach wskazanych przez miasto. I to
            przedsięwzięcie miałem na mysli:-)

            PS
            fotografuje od lat, mam w portfolio dziesiątki zdjęć Pragi.
            Kamionka i Grochowa nie napocząłem ,jeśli nie liczyć starej willowej zabudowy
            ulicy Szczawnickiej i okolic.
            Kiedyś byłem współorganizatorem kilku wycieczek krajoznawczo-fotograficznych po
            Pradze i Targówku (Nowa Praga, kirkut na Bródnie). Z ochota wezmę udział w
            wyprawie foograficznej po zakamarkach Kamionka i Grochowa.
            pzdtawiam
            Palker
            • Gość: andrzej_b2 Re: kilka informacji uzupełniających IP: *.gum.gov.pl 06.06.05, 12:10
              Dziękuję za dodatkowe uzupełnienia i ja ze swej strony rewanżuję się efektami
              swych poszukiwań, niestety skromnymi. Może być dla kogoś interesująca
              informacja, którą wynalazłem w ”Encyklopedii W-wy”, W-wa 1994 s. 284.
              Przytaczam jej fragment: ”...zakłady… założone przy Grochowskiej przez J.
              Jaeglera produkowały wstążki, koronki, taśmy gumowe, jedwabne, bawełniane,
              taśmy do bandaży oraz różne taśmy konfekcyjne; 1889 zatrudniały 24 pracowników,
              1911 – 250 prac.; zmechanizowane…; od 1900 spółka akcyjna…, po I wojnie
              światowej początkowo kontynuowała przedwojenną wytwórczość (sprzed I wojny –
              mój przyp.), rozszerzając ją stopniowo o produkcję amortyzatorów gumowych do
              samolotów, jedwabnych plecionek do balonów, taśm gumowych do masek gazowych;
              1922 zatrudniała 20 pracowników, 1938 – 76 prac.; w latach 30-tych p.n. Zakłady
              Przemysłowe Jager i Ziegler, Sp.Akc.; w okresie okupacji zakład częściowo
              zniszczony, po 1945 przejęty przez Dyrekcję Przemysłu Jedwabniczo-
              Galanteryjnego”. W tym miejscu pragnę zauważyć, że w świetle wszystkich
              wspólnie zebranych danych, informacja Polińskiego o gręplarni waty nie
              potwierdza się.
              Chciałem znaleźć także biografię J. Jaegera, którego imienia nawet dokładnie
              nie znamy, nestety bezskutecznie. Oto pewien efekt poszukiwań, który mimo to
              postanowiłem udostępnić. W Polskim Słowniku Biograficznym i w Cmentarzu
              Powązkowskim (red. J.Waldorffa) figuruje hasło „Jaeger (Jeger) Gracjan”, ale to
              oczywiście nie ten, którego poszukujemy. Biografię jego (wg. J. Matejko)
              przytoczę za PSB po skrótach, gdyż może być przydatna do jakichś analiz
              porównawczych:
              Jaeger (Jeger) Gracjan (1826-1888) budowniczy i przemysłowiec. Ur. się w
              Odessie, ukończył Szkołę Sztuk Pięknych w Warszawie. Praktykę zawodową odbył u
              Henryka Marconiego (seniora – przyp. mój), po czym rozpoczął samodzielną
              działalność jako architekt. W 1854 r. ożenił się z Emilią Popławską (uwaga,
              proces polonizacji – przyp. mój). W 1865 r. założył przy ul. Prostej pod nazwą
              Rospendowski Jaeger i Sp. fabrykę narzędzi rolniczych, wyrobów ślusarskich i
              stolarskich potrzebnych w budownictwie. Szybko zrezygnowano z produkcji
              narządzi rolniczych zostając przy wyrobach ślusarskich i stolarskich. W 1870
              fabrykę przejęli w dzierżawę Jaeger, L. Lewandowski i kupiec J. Hochedlinder,
              przekształcając ją w wytwórnię sztyftów drewnianych. Gdy i ta inicjatywa nie
              powiodła się fabrykę sprzedano w 1872 r. F. Loeperowi (nie mylić z Lepperem –
              przyp. mój). Pomijam tu działalność GJ jako architekta, która też jest
              interesująca. Na podstawie tej biografii można przypuszczać, że J. Jaeger (z
              Kamionka), mógł być synem lub wnukiem Gracjana Jaegera, ze względu na
              zainteresowania przemysłowe, ale to słaby argument. Przejrzałem ponadto:
              Słownik Techników Polskich i Encyklopedię Historii Gospodarczej Polski – bez
              rezultatu.
              Gdyby ktoś dowiedział się jakichś szczegółów biograficznych J. Jaegea, proszę o
              temacie pamiętać.
              Na koniec chciałem zauważyć, że z „willą róż” jest pewne zamieszanie. Sam St.
              Łoza (Architekci i budowniczowie w Polsce) nie może się zdecydować, komu
              przyznać autorstwo, raz wymienia J. Hussa (s. 124), innym razem Antonio
              Corazziego (s. 52), choć ten wyjechał z Polski w 1845 r.

              Dziękuję i Wszystkich pozdrawiam
              Ps. Co do form koordynacji utrwalania resztek Grochowa, oczekuję propozycji.
            • Gość: KaWa Re: wracam do tematu: "mogiła" :-) IP: *.elle.com.pl 06.06.05, 12:19
              Zdjęcie u Polińskiego w zasadzie rozwiewa wszelkie wątpliwości: z prawej strony
              pomnika widać ścianę szczytową fabryki Jaegera - te same okna, te same
              nadproża. Jest jednak coś, co nie daje mi spokoju. Na planie u Zielińskiego
              zabudowania fabryczne składają się z trzech segmentow. Czy były to trzy budynki
              o dwóch numerach? W takim razie na zdjęciu czegoś brakuje. Czy mur, o którym
              wspomina p. Andrzej był niezależnym ogrodzeniem, czy reliktem wcześniejszej
              zabudowy?
              Moja kolekcja zdjeć Grochowa, czy Kamionka, nie jest na razie zbyt imponująca.
              Do niedawna fotografowałam głownie Wolę, gdzie przed wojną mieszkali moi
              Dziadkowie.

              Pozdrawiam serdecznie :-))
              K.
              • Gość: andrzej_b2 Re: wracam do tematu: "mogiła" :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.05, 19:45
                Nie mam dostępu do Zielińskiego, więc zapewne nie będę równorzędnym partnerem w
                dyskusji. Mogę jedyne odwołać się do własnej pamięci i do zdjęcia Kasprzyckiego
                nr 158.
                Przypominam sobie, że ceglany, wysoki mur, który otaczał zakład w 70-tych
                latach nosił cechy pierwotnego ogrodzenia posesji i łączył się częściowo ze
                zburzonym budynkiem, widocznym u Kasprzyckiego. Za ogrodzenie i na posesję
                można było dostać się wyłącznie przez pokazaną na zdjęciu bramę. Brama ta
                jestem pewien, że stanowiła fragment trzeciego domu, którego KaWa szuka.
                Doskonale jest widoczna stosunkowo gładka ściana szczytowa domu sąsiadującego i
                trochę inny zarys okien zburzonego domu. Wyraźnie widać, ze wybuch spowodował
                odcięcie budynku „jak nożem”. Gdyby całość była monolitem taki rozpad byłby
                niemożliwy. I tu chyba myli się Zieliński, pisząc o 9-osiowej konstrukcji, tym
                bardziej, że widać nieco 10 oś, a może było ich i więcej. Dodatkowym
                świadectwem na istnienie tego trzeciego domu są widoczne powyżej parteru
                gzymsy, które są względem siebie wyraźnie przesunięte. Mały, jednopiętrowy dom
                z ogrodem stanowił w latach 70-tych oddzielną posesję. Pamiętam, że ogród był
                zaniedbany i przeciętny przechodzeń odbierał go jako trudnodostępną gęstwinę.
                Na podstawie tej analizy jestem pewny, że były trzy budynki, przy czym te dwa
                złączone i ogrodzony plac (lata 70-te) miały nr 276 a niski, pojedynczy z
                ogrodem nr 274, mur natomiast był integralną częścią wcześniejszej zabudowy.
                Dziś posesji nr 276 ne ma.
                Pozdrawiam
                • Gość: andrzej_b2 Re: wracam do tematu: "mogiła" :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.05, 20:31
                  Zapomniałem jeszcze dodać, że wspomniany przeze mnie 5.06 zakład parasolniczy,
                  który stanowił dziwny przerywnik w monotonii muru, był zapewne ulokowany w d.
                  głównej bramie wjazdowej; w innych czasach bardziej był potrzebny od bramy.
                  Większe pojazdy bowiem po prostu nie mieściły się w bramie domu (zburzonego).
                  Innego uzasadnienia nie widzę.
                  Dziękuję i gratuluję spostrzegawczości.
                • Gość: KaWa Re: wracam do tematu: "mogiła" :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.05, 21:12
                  Ileż to jedno małe zdjęcie może narobić zamieszania! Żeby nie było
                  nieporozumień odwołam się bezpośrednio do p. Zielińskiego, który o fabryce
                  Jaegera pisze tylko tyle, że: "Gmach frontowy był trójkondygnacyjny z ceglaną
                  fasadą rozczłonkowaną na piętrach lizenami i wypełnioną oknami zamknietymi
                  łukiem odcinkowym. Skrzydło zachodnie liczyło także trzy kondygnacje, natomiast
                  wolno stojace poprzeczne skrzydło północne było dwukondygnacyjne". Jestem
                  osobiście odpowiedzialna za potraktowanie reliktów fabryki jak
                  dziewiecioosiowego zespolonego budynku. Zwazywszy, że plan sugeruje istnienie
                  trzech budynków, to Pan musi mieć rację. Mój błędny (?) wniosek wynikł z
                  przekonania, że z prawej strony widać ścianę szczytową zburzonej części, a nie
                  dalszy ciąg elewacji frontowej. Jeśli chodzi o okna to jestem pewna, że ich
                  odmienny zarys jest spowodowany wyburzeniem nadproży, natomiast domniemane
                  zakłócenie linii gzymsu jest linią prowizorycznego zadaszenia, nie respektującą
                  dawnych podziałów, o ile w ogóle się zachowały.
                  Dziękuję za niezwykle cenną pomoc.
                  Pozdrawiam
            • Gość: andrzej_b2W ferwor Re: kilka informacji uzupełniających IP: *.gum.gov.pl 07.06.05, 10:31
              W ferworze dyskusji, nolens volens dotykamy wielu wątków, w tym służby zdrowia,
              ale to temat, któremu należałoby poświęcić odrębne forum. Myślałem o temacie,
              ale ciągle jeszcze nie jestem przygotowany. Tu występują i ludzie i obiekty, a
              każdy ma swą historię. Kto dziś pamięta ofiarnych lekarzy ubezpieczalni
              społecznej: dr. dr. Gwiaździńskiego, Ulle, Rostkowskiego, Lipkę, Raua i in.,
              którzy po wojnie w swych prywatnych mieszkaniach przyjmowali chorych za darmo!
              Kto pamięta doskonałe ambulatoria fabryczne, funkcjonujące przy zakładach
              pracy: np. przy ZWUT-cie, Wedlu i in.
              Okazuje się, ze w toku poruszania różnych wątków w jednym temacie, trafiają się
              przejęzyczenia. Istotnie mnie się zdarzyło o jedną literkę, a jak zawsze czujny
              Palker to wychwycił, i dobrze zrobił. Słusznie, NFOZ-u w latach 80-tych jeszcze
              nie było, ale był FOZ, na który wszyscy pracujący byli zobligowani płacić
              składki, pobierane przy pensji. Oficjalna propaganda informowała, że Fundusz
              ten miał być głównie przeznaczony na budowę nowych przychodni zdrowia. Na
              budynku przy Grochowskiej 274 wisiał przez kilka lat taki olbrzymi afisz
              informujący, że obiekt jest budowany ze składek FOZ. Codziennie tędy
              przejeżdżałem, stąd utkwił mi w pamięci. Nie wiem jakie były tam udziały
              grochowskich zakładów pracy, o czym piszesz i pewnie nikt nie wie. Wszystko
              było przecież nasze, i ja płacąc składki w Warszawie może budowałem ośrodek
              zdrowia np. w odległych Suwałkach, ale kogo to wtedy obchodziło?
              Dziękuję i pozdrawiam
              • Gość: andrzej_b2 Re: Co było z posesją nr 276 ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.05, 22:24
                Znalazłem wyjaśnienie, co stało się z posesją Grochowska 276 i podaję za
                Polińskm, ze skrótami (str XXVIII):
                W 1933 r. posesję zakupiła firma chemiczno-farmaceutyczna pod nazwą Polska
                Spółka Schering-Kahlbaum. Pierwszym jej wyrobem, którego produkcję podjęła w
                1936 r. był jod sublimowany dla wojska. Dalsze wyroby to środki lecznicze
                (weramon, atophan, urotropina). Kolejnymi były preparaty do ochrony roślin i
                zwalczania szkodników zbożowych.
                Pozdrawiam
Pełna wersja