Dodaj do ulubionych

Isaura z wizytą na Grochowie

05.01.06, 10:29
ZO CORA, Terespolska 4. Metka z takim napisem była obiektem marzeń każdej
kobiety w PRL-u! Największe zakłady odzieżowe w Polsce, uruchomione w 1949
roku "na zamówienie" Ministerstwa Przemysłu Lekkiego, szyły ubiory dla
kobiet. Tyle że częściej dla kobiet z d. ZSSR, niż Polski Ludowej.
Obywatelkom PRL-u dawały natomiast pracę. I nie tylko. Na terenie zakładów
działał żłobek, stołówka. Oraz prężny Ośrodek Kultury ZPO CORA. Z tarasem!
Ośrodek Kultury zapewniał projekcje filmowe (mój kolega osobiście
projektował), zapewne występy artystyczne, może nawet spotkania z literatami?
Podobno w latach 50-tych był nawet gościnną siedzibą Warszawskiej Operetki,
której budynek remontowano.Przy Ośrodku działał też teatr Akademia Ruchu
Wojciecha Krukowskiego (może ktoś przypomni dokonania?).
W 1985 roku ZO CORA odwiedziła para bohaterów pierwszej telenoweli emitowanej
w Polsce, czyli Isaura i Leoncio (Lucelia Santos i Rubens de Falco - któż nie
znał tych nazwisk!?). Brazylijski serial "Niewolnica Isaura" był fenomenem
socjologicznym. We wtorkowe wieczory (pora emisji) ulice kraju pustoszały
(sama przyklejałam się do ekranu telewizora). Panie czesały się "na Isaurę".
Na cześć bohaterki swoje pociechy płci żeńskiej nazywały "Izaurami".
Wizyta w Corze była wielkim wydarzeniem. Musiano dociągać dodatkowe
zasilanie, żeby wystarczyło prądu dla kamer telewizyjnych i reflektorów.
Może ktoś wizytę i tamtą ekscytację pamięta?
Dołączam linki do zdjęć z modą Cory. Prezentuje m.in Małgorzata Niemen:
www.fotoinfo.pl/sobstr197.htm
www.fotoinfo.pl/sobstr085.htm
www.fotoinfo.pl/sobstr081.htm
Prawda, że piękne? Jakie macie wspomnienia związane z grochowskimi zakładami
Cora? A może jakieś "ubiory" z Cory macie w szafie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Piotr Re: Isaura z wizytą na Grochowie IP: *.net-serwis.pl 05.01.06, 11:39
      Moi rodzice pracowali w ZPO CORA. Zakład ubierał głównie elegantki z RFN, Francji i USA. Sprzedawał swoją produkcję za dolary, marki i franki. Miał nowoczesny (dziesięć lat temu) park maszynowy, fachową załogę i rozpoznawalną markę. Pomimo tego upadł, bo nie posiadał kadry zarządzającej zdolnej do prowadzenia przedsiebiorstwa w okresie "transformacji". Poza tym była to
      fabryka państwowa, więc wróg Profesora Balcerowicza i jego naśladowców.
      W latach 90-tych płacił wyniszczające podatki (popiwek) i nie mógł korzystać
      z wolności gospodarczej. ZPO CORA podzielił los innnych warszawskich zakładów np. Kasprzak, ZPO, WZT. Za 50 lat (jak nie zostaną zniszczone akta) nasze wnuki dowiedzą się czegoś więcej. Zakładu nie wykończył import z Chin czy Turcji, bo zachodnie elegantki nie ubierały się przecież na stadionie.
      Poza wsopmnianymi aktorami zakład odwiedzały inne znane postacie: aktorki, artystki, żony przwódców partii i państwa.
      Pozdrawiam,
      Piotr
        • Gość: Piotr Re: Isaura z wizytą na Grochowie IP: *.net-serwis.pl 05.01.06, 14:41
          Witam ponownie,
          Oczywiście były pewne udogodnienia. Na święta były paczki
          ze słodyczami i cytrusami, które wręczał Św. Mikołaj w zakładowym
          Domu Kultury. Mam nawet zdjęcia z takiej imprezy.
          ZPO CORA miał dwa ośrodki wczasowe - jeden w górach w Uściu Gorlickim,
          a drugi nad morzem w Pogorzelicy (tam też kolonie dla dzieci).
          Na wczasy woził zakładowy autokar.
          W czasach kryzysu w zakładzie był sklep mięsny, gdzie pracownicy
          realizowali przydziałowe kartki na mięso. Były też talony pracownicze
          na zakup odzieży (eksportowej) wyprodukowanej w ZPO CORA. W czasie nauki
          w szkole korzystałem dużo z biblioteki w Domu Kultury. Mieli dużo lektur
          szkolnych, które wtedy były trudno dostępne w bibliotekach publicznych.
          Chyba najważniejsze, to basen na Wale Międzeszyńskim z wejśiówkami
          dla załogi.
          Można powiedzieć, że ZPO CORA zapewniał usługi socjalne na poziomie
          średnim w porównaniu z kopalniami, czy Rawarem.
          Mój obecny pracodawca, również zapewnia paczki dla dzieci, wczasy
          i kolonie:-) Nie ma niestety sklepu mięsnego, bo jest ich mnóstwo.
          Pozdrawiam,
          Piotr
      • odpi Re: Isaura z wizytą na Grochowie 05.01.06, 19:43
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Moi rodzice pracowali w ZPO CORA. Zakład ubierał głównie elegantki z RFN,
        Francji i USA.

        Z tym eksportem za tzw. dewizy to inaczej, ... dużo inaczej, było w czasie gdy
        zakład wizytowali serialowi brazylijczycy.
        W 2 połowie lat 80-tych Cora samodzielnie raczej nic na eksport nie uszyła.

        Mechanizm funkcjonowania zakładu był taki: najlepsze hale, najlepsze maszyny
        i ...najlepiej wykwalifikowany personel wynajmowano pośrednikom niemieckim,
        którzy zatrudniając swoich inżynierów produkcji sterowali tą produkcją i
        decydowali o przeznaczeniu uszytych na Terespolskiej płaszczyków i garsonek.

        To był taki początkowy okres przenoszenie prostej produkcji z zachodu na
        wschód, co zakończyło się ostatecznie przejęciem jej przez rozwijajacych się
        chińczyków.

        Corą wobec tego nie zachwiały lata 90 i popiwkek, tylko konieczność
        realizowania, zgodnie z zasadami gospodarki planowej, wyżej podanego sposobu
        zdobywania tzw. dewiz dla zadłużonej Polski.
        Z niewielkich odpisów od tych dochodów zakład dopieszczał pracowników kiełbasą
        we własnym sklepie, basenem nad Wisłą, ośrodkiem wczasowym w Rybienku nad
        Bugiem i Isaurą z Leonciem.

        Kierownictwo zakładu niewiele mogło w tamtych realiach "przetransformować",
        produkcję własnych kolekcji ograniczanono i przenoszono do filii np. w
        Garwolinie, udostępniając jak najwięcej hal z Terespolskiej cudzoziemcom.
        A oni kogo ubierali? M.in. elegantki z ... Moskwy. Tak, Niemcy uszyte w Corze
        ciuszki bezpośrednio wysyłali w dużej ilości na tamten rynek.

        Skąd te spostrzeżenia?
        Stąd, że Cora dawała ówczesnym studentom też zarobić przy hektarach swoich
        okien do umycia i podłóg do wycyklinowania. Dając zarazem możliwość
        obserwowania rozkładu przedsiębiorczości PRL-u i szarpaniny dyrektorów.
        Dała też możliwość popatrzenia na igrzyska o których ten wątek.
        To była jazda, jak przerwano produkcję na czas spotkania z niewolnicą.
        Tylko niemieccy inżynierkowie produkcji nie mogli pojąć o co chodzi, i dlaczego
        ich "niewolnicy" zwiali od maszyn do szycia i w gigantycznym podnieceniu
        tłoczyli się przed serialową parą ;)

        p.s Zlecenia studentom do Cory dawał punkt "Universitasu"z Kica.
        Właśnie, kto pamięta jak nazywał się ten punkt usługowy spółdzielni
        studenckiej? Kto pamięta Kierownika Buzuka rzucajacego energicznie słuchawką
        telefonu o widełki i jego pomocnika flegmatycznego Jasia?
        Dobry temat na wątek - bo to był chyba jedyny punkt "Universitasu" na Pradze,
        chyba całkowicie zapomniany.
        • e-mka Ciężki przemysł lekki 05.01.06, 20:13
          Cześć odpi! Ja się domyślałam, że Ty o Isaurze słyszałeś : ) Dziękuję za
          zabawny opisik!
          Mój kolega w Corze był Głównym Energetykiem. Czyli zastępcą Głównego Mechanika.
          Miał dwie sekretarki „od papierkowej roboty” oraz podległych majstrów od
          ślusarki, hydrauliki i innych technicznych specjalizacji. Razem z brygadami.
          W sumie 60 osób. Taka była wydajność. Ciągle naprawiali i konserwowali:
          maszynerię, ośrodki wypoczynkowe i bloki zakładowe przy Grochowskiej.
          Jak mi uświadomił – ten przemysł lekki bywał bardzo ciężki. Wymagał dużych
          wkładów dewizowych. Wiadomo – zimowe palta szyło się latem, projektowało
          wiosną, do sklepów rzucało jesienią. Czyli najpierw się dużo „wkładało”,
          a potem ewentualnie zarabiało. Czasem się wpadało, np. przez pogodę.
          Kiedyś naszyli modnych prochowców zimą, rzucać je mieli do placówek handlowych
          na wiosnę, a tu psikus, od razu 20 stopni na plusie i prochowce im
          w ogóle nie zeszły. Czasem koledze udało się kupić coś dla żony z serii
          projektowych, które lądowały w magazynach Cory. Np. żakiecik w gazetowe
          nadruki. Po niemiecku, natuerlich.
          Odpi, napisz więcej o Universitasie i innych związkach studentów z Corą!
          A czy wiesz, skąd nazwa „Cora”?
        • pantalon Universitas na Kicu 06.01.06, 10:53
          odpi chwala Ci :)

          punkt Universitasu to bylo moje pierwsze spotkanie z Grochowem.
          Ech szczylkiem bedac poszukiwalem pracy. To chyba byl rok 1985 albo cos kole
          tego. Stalem pod Riviera podjechal koles polonezem wybajerzonym i spytal czy
          szukam pracy i nie boje sie wysokosci. Zabral mnie wlasnie na Kica. Tam byla
          jakas dziwna rozmowa z panem kierownikiem byc moze to ten o ktorym odpi
          wspomina (pamietam ze gosc byl niezwykle energiczny).
          Pobralismy sprzet a pozniej pojechalismy na Wiatraka do Universamu. Tam moja
          studencki pryncypal (ktory jak sie okazalo studiuje juz x lat ale podlapuje
          dobre fuchy w Universitasie wiec nie zamierza konczyc) zafundowal mi piwko :) i
          pouczyl w temacie BHP praca na wysokosci.
          Poz7niej rpez tydzien mieszkalem na WAT-ie gdzie z risztowania warszawskiego
          mylismy szyby basenu. Ech wspomnialem sobie :).
          Pamietema glownie teren przed Uniwersam a szczegolnie te kamienne donice w
          ktorych nie bylo zupelnie zieleni natomiast rosly tam bujnie kapsle od piwka

          sciskam wspomnieniowo
          PanTalon

          P.S

          odebralem pozniej calkiem niezla kase :)
    • 444a Re: Isaura z wizytą na Grochowie 05.01.06, 11:42
      Żona jednego z moich braci pracowała w Corze.
      W szafie pewnie coś by się znalazło. Swoją drogą to zakład deficytowy pewnie nie
      był, i potrafił zorganizować coś dla pracowników. Łza sie w oku kręci, czy
      dzisiaj włądze supermarketów pomyślałyby o pracowniku jak o człowieku, nie jak o
      świni - z której trzeba mieć zysk?
      Nie to żebym komunę wychwalał, zwyczajnie pewne rzeczy są dziś gorsze (I tak się
      cieszę ze zmian)
      • e-mka Relacje prasowe? 05.01.06, 11:59
        Wizyta Isaury i Leoncia musiała robić piorunujące wrażenie w 1985 roku : )
        Wyobraźmy sobie, że dziś np. Media Markt ściąga na Ostrobramską Brada Pitta
        i Angelinę Jolie ; ) Fajnie byłoby dotrzeć do relacji prasowych - może komuś
        się uda?
        • pantalon Re: Relacje prasowe? 05.01.06, 13:05
          hi hi zaden problem
          Biblioteka Narodowa, BUW a moze nawet CBW na Ostrobramskiej (hí hi to bylby
          smaczek relacja z Zolnierza Wolnosci) zapraszaja :)
          Nic ino grzebac po katalogach

          sciskam

          PanTalon
          • e-mka 84% populacji 05.01.06, 14:47
            Niee, ja miałam na myśli coś w internecie : ) Może istnieją w sieci jacyś fani
            Isaury & Leoncia, którzy np. publikują skany artykułów? Kiedyś przecież wycinki
            z gazet się kolekcjonowało : )
            Na pewno są zdjęcia dokumentalne z wizyty w Corze w archiwach TVP.
            Przecież to był wielki sukces propagandowy. Telenowelę oglądało 84% populacji
            Polaków!
                  • e-mka Sojusz pracy & teatru w ZPO CORA 05.01.06, 15:46
                    Teatr Akademia Ruchu w latach 80-tych przeprowadzał ciekawy eksperyment
                    artystyczno-socjologiczny w ZPO CORA. Artyści pracowali z robotnikami, uczyli
                    ich twórczego podejścia do rzeczywistości. Nie przymuszali do sztuki.
                    Wojciech Krukowski opowiadał o tym m.in. w wywiadzie z R. Pawłowskim z GW:

                    "Po Sierpniu '80 Akademia Ruchu zawiesiła działalność, pracowaliście wtedy
                    przez rok z robotnikami w zakładach tekstylnych Cora na warszawskim Grochowie.
                    Czy nie wydaje się panu dzisiaj utopią ten sojusz artystów i klasy robotniczej?

                    - Nie, w tym nie było żadnego nadęcia. Do współpracy przygotowały nas
                    wcześniejsze doświadczenia w przestrzeni miasta, m.in. akcja "Dom", w której
                    brali udział mieszkańcy kamienic w Lublinie, Łodzi czy Oleśnicy. Nie chcieliśmy
                    przekonywać robotników do naszej sztuki, ale do życia kreatywnego. Na
                    inaugurację pokazaliśmy film "Robotnicy '80", stworzyliśmy galerię dokumentu,
                    prowadziliśmy Uniwersytet Robotniczy, kolportowaliśmy wydawnictwa niezależne,
                    były nawet zajęcia dla dzieci, z którymi Henryk Gajewski robił "inne książki
                    dla dziecka" z perkalu i tkanin, a nawet program "Nasza niedziela", na który
                    robotnicy przyjeżdżali, aby znaleźć inny wymiar święta".
                    Reszta wywiadu jest tutaj:
                    www.teatry.art.pl/!rozmowy/akademiiu.htm
                    Czy ktoś pamięta te działania? Piotrze?
                    • andrzej_b2 Sojusz pracy & teatru muzycznego 05.01.06, 22:25
                      Gdy dziś wspominam salę Domu Kultury WZPO przy Terespolskiej, kojarzę ją z
                      teatrem muzycznym, w którym odbyła się moja edukacja muzyczna w dziedzinie
                      lekkiej muzy. W latach 60-tych działała tam najprawdziwsza w świecie Operetka.
                      Tam po raz pierwszy usłyszałem Księżniczkę czardasza (I. Kalman), Króla
                      włóczęgów (R. Friml), Wiktorię i jej Huzara (P. Abraham) i in., i to w nie byle
                      jakim wykonaniu. W partiach solowych występowali słynni artyści. W pamięci
                      wynajduję ich nazwiska, które już zapewne młodemu pokoleniu nie wiele mówią, jak
                      np: Xenia Grey, Barbara Kostrzewska, Andrzej Szalawski (tak, miał piękny
                      baryton), Mieczysław Wojnicki. Piękne melodie, kolorowe stroje, hrabiowie,
                      książęta, cały świat iluzji, to wszystko autentycznie mogło się podobać.
                      Odcinało się, od siermiężnego socjalizmu Wł. Gomułki. To był kontrast dwóch światów!
                      My, Grochowianie byliśmy dumni, że Terespolska stała się dużego formatu salonem
                      muzycznym. Bilety były rozprowadzane wśród pracowników grochowskich zakładów
                      pracy, po symbolicznych cenach i jestem pewien, że ten argument dla wielu widzów
                      nie był najważniejszy.
                      Pozdrawiam, nucąc arię >Ja się śmieję, oszaleję, radość w sercu mam< :-)
            • rudziel Re: 84% populacji 09.01.06, 16:15
              Kiedy Isaura i Leoncio zaszczycili swoja wizyta nasze skromne grochowskie progi
              bylem w szostej klasie. Moj tato zalatwil mi swoimi sposobami zdjecia z ich
              autografami, ktore byly rozdawane wsrod pracownikow podczas wizyty w Corze -
              mam je do dzisiaj. Autografy niestety sa drukowane a nie odreczne, ale i tak
              bylem zachwycony. Slyszalem tez, ze przy okazji gwiazdy wpadly do sw.p. baru
              Kobra po drugiej stronie Grochowskiej.
              • e-mka Isaura w Kobrze 09.01.06, 16:31
                Niee : ) Nie uwierzę : ) Tak po prostu "sobie wpadli"? Czego Isaura i Leoncio
                mogli szukać w Kobrze? Czy to była kolejna odsłona propagandowego spektaklu?
                Jeśli pamiętasz coś więcej, napisz proszę!
                • 444a Re: Isaura w Kobrze 09.01.06, 17:20
                  I teraz wyobraźcie sobie, tak jak napisała e-emka, Brad Pitt i Angelina Jolie
                  przyjeżdżają do Media Marktu, żeby spotkac się z pracownikami supermarketu (a
                  spotkanie pracowikom zorganizowały władze molocha). I jeszcze wpadają do
                  pobliskiego wietnamskiego baru na sajgonki:))) Masakrytyczne! Sam bym poleciał
                  żeby zobaczyć.
                  • e-mka Majstersztyk PRL-u 09.01.06, 18:54
                    Wstyd przyznać, sama bym poleciała. Z biegiem lat, z biegiem dni coraz bardziej
                    doceniam metody propagandowe władz PRL-u. Bezbłędnie skuteczne. Tym
                    skuteczniejsze, że „obiekty” nawet nie wiedziały, że są im poddawane. A na
                    pewno nie wszystkie i nie przez cały czas. Taka wizyta Isaury na Grochowie –
                    operacja w białych rękawiczkach. Jak z chlebem było trochę gorzej – urządziło
                    się igrzyska : )
                    Dziś jest nawet podobnie. Każdą gwiazdę można sobie zaprosić do zakładu pracy,
                    tyle że to sporo kosztuje. Ale tak samo pisze się scenariusz, planuje
                    rozdawanie autografów, wspólną kawę oraz pamiątkowe zdjęcie z załogą.
                    To się dziś nazywa event PR.
                    Z tym, że w PRL-byli lepsi. Najpierw gwiazdy sami tworzyli, potem podsyłali
                    ludowi. Dziś się to sprowadza głównie do kupowania gwiazd. Czy raczej
                    gwiazdeczek.
                    • 444a Re: Majstersztyk PRL-u 09.01.06, 23:48
                      Myślę, że niejeden aktor (oczywiście w Polsce raczej polski) za darmo spotkałby
                      się z robotnikami z fabryki gdyby wiedział, że ci robotnicy cenią jego sztukę,
                      szanują aktora i zależy im na spotkaniu nie tylko dla autografów.

                      Sprowadzenie polskiego aktora do supermarketu na spotkanie z "wózkowymi" nie
                      byłoby też wcale takie drogie dla Reala, czy Geanta, wystarczy popatrzeć na to
                      ile dostają aktorzy za granie w teatrach.

                      Wodozwie PRL mieli oczywiście w dupie naród, ale to wtedy SB zajmowała sie
                      czytaniem listów od czytelników do kacików porad w gazetach.
                      Czy dzisiaj jakiś minister rzuciłby sztab dobrze wyszkolonych ludzi, żeby
                      wsłuchiwali się w problemy kobiet w ciąży?
                  • e-mka Jak to z CORĄ było? 11.01.06, 14:12
                    Próbowałam ustalić, skąd nazwa Cora. Znalazłam tylko jedną przesłankę.
                    Na początku zakład z Terespolskiej nazywał się chyba
                    po prostu Warszawskie Zakłady Odzieżowe? Podobno w latach 60-tych
                    lub 70-tych (ale ze mnie pożałowania godny wywiadowca)
                    kierownictwo ogłosiło konkurs w gazetce zakładowej. Któryś
                    z pracowników zaproponował "kora" (taki rodzaj materiału; dziś
                    szyje się z niego głównie pościel, kiedyś sukienki i inne cuda?).
                    Wyszła "CORA". Pewnie żeby lepiej się eksportowało? : )
                    • e-mka KORA czyli CORA? 28.02.06, 12:03
                      Całkiem przypadkiem (w Marcpolu na Abrahama) natrafiłam na taką płytę:
                      adek124.republika.pl/prl.jpg
                      Czy to możliwe, żeby zakłady z Terespolskiej nazywały się kiedyś "Kora"?
                      A dopiero potem zinternacjonalizowały nazwę na "Cora"?
                      Mam też podejrzenie, że zdjęcie to fotomontaż, bo panie jakoś
                      dziwnie niosą literki. Np. pani od literki "A" ma ręce w kieszeniach.
                      Co myślicie?
                        • doko_ksp Re: KORA czyli CORA? 28.02.06, 16:06
                          444a napisał:

                          > Może chodzi o Korę z Maanam'u?

                          Zakłądając, że panie ze zdjęcia to wróżki widzące przyszłość w krysztalowych
                          kulach (lub w jaki kolwiek inny spoósb) to faktycznie moze chodzić o Korę z
                          Maanamu.

                          Btw, moja babcia pracowała w Corze w latach 50tych....
                          • 444a Re: KORA czyli CORA? 28.02.06, 18:07
                            Nie widziałem płyty Maanamu z czasów komuny, czemu nie mogłaby miec nawiazania
                            do dziarskich robotnic.

                            A historie Cory ktoś tu już gdzieś opisywał.
                            • e-mka Re: KORA czyli CORA? 28.02.06, 19:52
                              Obawiam się, że to jednak nie o Maanam chodzi : ) Na płycie można za to
                              posłuchać melancholijnej piosenki "Ulica Targowa":

                              "Ulica Targowa, ulica Targowa,
                              Tu swojej miłości przed nikim nie schowasz
                              Tu nic nie ukryjesz w zaułku dnia,
                              Ulica Targowa to ta, właśnie ta!"
                            • doko_ksp Re: KORA czyli CORA? 04.03.06, 11:45
                              444a napisał:

                              > Nie widziałem płyty Maanamu z czasów komuny, czemu nie mogłaby miec nawiazania
                              > do dziarskich robotnic.
                              >

                              444a napisał:

                              > Nie widziałem płyty Maanamu z czasów komuny, czemu nie mogłaby miec nawiazania
                              > do dziarskich robotnic.
                              >


                              Ok, po prostu nie nadążylam wtedy za Twoim tokiem rozumowania ;) Zobaczyłam
                              płytę "przeboje wczesnego prlu, polskie perły" i pomyślałam "gdzie wczesny prl a
                              gdzie Maanam.."
                              pzdr

                          • e-mka Rodzinne archiwa doko_ksp 28.02.06, 19:57
                            doko_ksp, to może masz jakieś ciekawe historyjki & zdjęcia z Cory w rodzinnych
                            archiwach? Co pamiętasz z babcinych opowiastek? O Corze z lat 50-tych wiadomo
                            najmniej. Odkurz swoje wspomnienia!
                            • doko_ksp Re: Rodzinne archiwa doko_ksp 04.03.06, 11:34
                              Emko, tytuł zbyt szumny, niestety. Babcia, owszem, kilka razy opowiadała o
                              swojej pracy w Corze ale mnie jakoś (z racji wieku pewnie) zupełnie to nie
                              interesowało. Dlatego przyznaję, że nic nie pamiętam. Wolałam wtedy jej
                              opowieści o powstaniu niż o zakładzie pracy... O jakichkolwiek zdjęciach nic mi
                              nie wiadomo. Babcia od dawna na emigracji. Przy najbliższej okazji (wakacje)
                              postaram się ją "naprowadzić" na temat Cory choć wszelkie wspomnienia z czasów
                              gdy nie była jeszcze babcią zwykle kończą się u niej potokiem łez i skargami na
                              obecny ból, samotność, starość i perspektywę śmierci.
    • Gość: Ja z TOR-u I po sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 00:42
      Od jakiegoś czasu zakład CORA powoli znika z powierzchni ziemi, i tak wzorcowy
      zakład (jak opisała to wyżej e-mka) który miał nawet fontannę, przegrywa z
      dzisiejszymi realiami. Ciekawa jest reakcja ludzi mieszkających w okolicach
      tego zakładu - dla nich był to element krajobrazu, punk odniesienia - dzisiaj
      widząc jak potężne maszyny rozszarpują budynek - są przerazeni.
      A tak swoją drogą metoda rozbiórki jaką zastosowano rzeczywiście przypomina
      ostrzał altyleryjski, maszynami wyszarpuje się z budynku (kilku pietrowego)
      elementy nośne a reszta się wali z odpowiednimi efektami dzwiękowymi.
      • odpi Re: I po sprawie 08.04.06, 20:50
        Ostatni moment na utrwalenie na zdjęciach poczciwej Cory, od Terespolskiej
        budynki jeszcze zachowały kształt (częściowo bez okien), natomiast prawdziwe
        dzieło zniszczenia jest widoczne przez parkan od Stanisławowskiej.

        Wznoszenie nowych budowli robi mniejsze wrażenie, niż wyburzanie starych
        budynków.
    • e-mka Filmowe związki Cory 26.04.06, 10:55
      Wizyta Isaury & Leoncia oraz kinowe projekcje w Domu Kultury to nie jedyne
      związki Cory z filmem. Wyczytałam, że w Corze projektowano i szyto kostiumy na
      potrzeby X Muzy. Na pewno do "Bez znieczulenia" Wajdy (1978) i "Na przełaj"
      Łęskiego (1972).
    • Gość: Barbara CORA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.07, 00:56
      Ech... szkoda CORY :-(
      To było takie kultowe miejsce.
      Odzież produkowana w Corze była przepiękna.
      Teraz pozostał tylko przy Terespolskiej fragment budynku, który docelowo też
      zostanie wyburzony :-(

      Nowy sklep CORA otwarty został na 1 piętrze hali Dworca Zachodniego.
      HTTP: CoraNew.Tekstylia.pl



      Odzież marki CORA
      fotoinfo.pl/sobstr028.htm
      fotoinfo.pl/sobstr070.htm
      fotoinfo.pl/sobstr085.htm
      fotoinfo.pl/sobstr174.htm
      fotoinfo.pl/sobstr184.htm
      fotoinfo.pl/sobstr197.htm
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka