Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej?

10.05.06, 23:23
Są tuż obok jezdni, na wysokości siedziby ZUS-u:
img96.imageshack.us/img96/3324/img1280large8cq.jpg
img66.imageshack.us/img66/5350/img1281large7cg.jpg
Co to były za tory? Czy to fragment trakcji fabrycznej, którą dowożono do
pobliskich fabryk? Jeśli tak, to kiedy? Do których? Co przewożono?
    • kate_78 Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 12:00
      Też jestem bardzo ciekawa, szczególnie po ostatnim niedzielnym spacerze w
      tamtym rejonie.
    • brzuchalek Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 12:14
      To raczej były bocznice kolejowe. Takich urwanych torów jest w okolicy wiecej,
      a przynajmniej było ich wiecej jeszcze pare lat temu. Wydaje mi sie, ze są
      takie tory jeszcze za ZUS-em, i jak sie idzie wzdłuż torów w strone Goclawka -
      o ile uda sie przedrzeć przez krzaczory i menelskie gawry. Wogóle to chyba
      cały ten teren - dzisiejszych dzikich działek za ZUS-em, ZUS-u i teren w strone
      Dworca Wschodniego - to kiedyś należał do PKP. Były tam baseny kolejowe, wiele
      kolejowych rozjazdów i wysypiska smieci, no i "nocowały" tam pociągi. Cały
      teren był pilnowany przez strażników kolejowych, ale robilismy tam wypady,
      zeby pojeździć sobie na drezynach i poplywać w basenie. Pływanie wtedy wydawało
      nam sie trudniejsze, bo z takiego basenu trudno sie było wygramolic, jak
      zamajaczył na horyzoncie straznik. A pilnowli z psami - wilczurami. W tym
      czasie (lata 60.) budowali dopiero nasypy i mosty kolejowe z przejazdami pod
      nimi, i skakalismy sobie z tych budowanych mostów na piach. O dziwo - nikt przy
      tym nie zginął. Poza tym były tam wysypiska smieci z odpadami przemysłowymi.
      Wyrzucano tam głównie śmieci poszpitalne, bo głownym celem naszych wypraw na
      śmietniska było znalezienie uciętej reki albo nogi :))) Niestety, znajdowaliśmy
      tylko gips. Wyrzucali tam chyba równiez smieci z Zakladów Optycznych, bo
      chodzilismy tez "na szkiełka", czyli wybierać powyrzucane i w miarę
      niezniszczone soczewki. A "a szkiełka" chodziło sie jeszcze na Gocławską i
      Terespolską. Ech, kiedys to były skarby :).
      Pozdrawiam. Brzuchalek.
      • pol-a Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 12:29
        Genialne wspomnienia, Brzuchalek : ) Czyli musieli skasować te przejazdy w ok.
        lat 70.?
        Czy przy Gocławskiej i Terespolskiej były podobne wysypiska ze „szkiełkami”? A
        co to są „gewry”?

        Spacerując Podskarbińską warto zwrócić uwagę na szpaler pięciu oryginalnych,
        przedwojennych latarni pastorałów. Zdezelowane, ale jeszcze działają. Warto by
        je odrestaurować.
        • momas Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 12:36
          Menelska gawra - bardzo mi się podoba ! Gawra (nie gewra) - zimowe legowisko
          niedźwiedzi.
          • pol-a Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 12:41
            O przepraszam za literówkę. Mi też się podoba ten związek frazeologiczny. Nowy
            dla mnie. W czasach kiedy trochę skautowałem w naszej drużynie mówiło się
            „gawra” zamiast „kadra”, określając w ten sposób szefostwo obozu harcerskiego : )
            • brzuchalek Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 13:57
              Te przejazdy to pewnie kasowali po trochu, jak zaczynali budować nowe zakłady.
              Ten, kto obejmował teren, to likwidował tory. Może na terenie zakładów Siemensa
              tez troche takich starych torów sie przechowalo.
              A "złoża skarbów" na Terespolskiej i Gocławskiej, to były ogrodzone tereny
              wokół tamtejszych fabryk. Tu wyrzucali śmieci, ktore chyba dopiero potem
              trafialy na wysypiska. W każdym razie tu było trudniej, ale łupy były
              lepsze :))) Było duzo żelastwa, srubek, zakrętek i innych cudów, no i te
              szkiełka, czyli soczewki. Ja wykorzystywałam je głównie do robienia :sekretów".
              Jakby ktos nie wie, co to "sekrety", to wyjasniam - kopało sie dołek w ziemi,
              do dolka wkladało sie różne kwiatki, złotka i sreberka, przykrywało sie toto
              szkiełkiem i zakopywało sie, mając swiadośc posiadania tajemnicy i prawdziwego
              cudu w ziemi. Potem pokazywało sie swoje sekrety, ale tylko tym najbardziej
              zaprzyjaźnionym, ktorych psim obowiązkiem było taki sekret podziwiać :)))
              Oczywiście bawiły sie w to głównie panienki, ale chłopcy często brali udział w
              zabawie, znosząc szkiełka, złotka i inne atrakcje, i obdarowywując nimi
              upatrzone kolezanki. Zagrzebywałyśmy te sekretyu w ziemi, jak wiewiórki
              orzeszki. Ach, i prawdziwą ujmą na honorze było, jak ktoś niepowołany taki
              sekret odkopał i zniszczył. Najwięcej moich sekretów przepadło na wieki na
              miejscu wokół dzisiejszego toru kolarskiego, czyli wokół niegdysiejszych
              działek. Brzuchalek :)
              • momas Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 15:16
                Ojej! Jakoś mi się tak rzewnie zrobiło. Ja też robiłam sekrety!Najwięcej moich
                jest w okolicy boiska szkoły 211 w Śródmieściu. A teraz, jak się o tym mówi
                dziewczynkom - to oczy ze zdumienia otwierają i dziwią się nad takimi
                zabawami...
                • brzuchalek Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 15:48
                  A skakałaś Momasie na gumie ? To w sumie też niezła zabawa była. Równie
                  przyjemna jak wywijanie na trzepaku, tylko bardziej "uspołeczniona", bo na
                  gumie to sie skakało sprawiedliwie, czyli po kolei, do skuchy. Poza tyn na
                  trzepaku mozna było bawić sie solo, a guma wymagała co najmniej trzech
                  zabawowiczów :)))
                  • andrzej_b2 Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 11.05.06, 18:14
                    Topografia tych torów wskazuje, że stanowiły one fragment bocznicy kolejowej
                    Zakładów Amunicyjnych >Pocisk< (Mińska 25). Oto, jak zapamiętał tę bocznicę Br.
                    Dziubek, w końcu lat 30-tych kierownik działu zaopatrzenia fabryki, w książce:
                    >Zaczynałem u Lilpopa< W-wa 1969.Przywołuje on na pamięć pierwsze dni września
                    1939 r:
                    >... Bombardowania i naloty stają się coraz częstsze i straszniejsze, ciągle
                    chowamy się gdzie się da... [6 września] zdopingowany z jednej strony
                    nawoływaniami radiowymi, ażeby mężczyźni opuszczali Warszawę, a z drugiej
                    namowami żony, wziąłem o godz. 22 walizeczkę i udałem się piechotą na Mińską. W
                    fabryce zastałem jeszcze ostatnie gotowe do drogi samochody z dyrekcją i już
                    załadowany pociąg złożony z wagonów towarowych. W jednym z nich ulokowało się
                    nas kilku z komendantem pociągu Kozerskim. Dopiero około godz. 4 rano w dniu 7
                    września wytoczył parowóz nasz pociąg z torów fabrycznych. Pod wieczór
                    zdołaliśmy zaledwie dobrnąć do Otwocka...<
                    Pozdrawiam
                  • momas Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 09:30
                    No masz.... Pewnie! Guma - świetna zabawa!Guma była typowo dziewczyńską
                    zabawą. Trzepak bardziej koedukacyjny. A czasami, zwłaszcza w maju, byłam
                    dopuszczana do udziału w wyścigu pokoju w kapsle, a nawet do (rany, jak to sie
                    nazywało?skleroza!!!) - rzucania nożykiem w okrąg - grało się w państwa:
                    rysowało się na ziemi koło, dzieliło na uczestników i rzucało się nożem w
                    państwo przeciwnika. Jak się udało - można było zająć teren. ;)No i jeszcze
                    dziewczyńskie klasy, choć mało pamiętam o co twm chodziło, bo więcej czasu
                    spędzałam grając w chłopka (kredą na asfalcie rysowało się kwadraty zwieńczone
                    kołem).No i oczywiście wrotki, rower i zabawy z piłką, zwłaszcza skoczek. Ech,
                    dzieciństwo....
                    Pamiętam, jak lat temu .... naście, podczas wakacyjnych studenckich praktyk w
                    nieciekawej mieścinie, wieczory umilaliśmy sobie takimi zabawami z dzieciństwa.
                    Udało nam się kupić 10 metrów gumy do majtek Ale była świetna zabawa! Tym
                    bardziej, że byłam na tzw. 'męskim kierunku" nas dziewczyn było co kot napłakał
                    i w gumę grali też i nasi koledzy (chowając do kieszeni "chłopięcą dumę).
                    Można odnieść wrażenie, że byłam dzieckiem z kluczem na szyji, ale tak nie
                    było. Po prostu inny model zabaw dzieciecych wtedy panował. I jak tak patrzę na
                    dzisiejsze zabawy dzieci - no świetnie, mają komputery,zajęcia zorganizowane,
                    ale nie ma tam spontaniczności, samodzielnego wymyślania..... Trochę im
                    współczuję.
                    Na marginesie - wiem, że generalizuję i zdaję sobie sprawę, że czasy się
                    zmieniły, ale.....
                    • pantalon Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 12:11
                      u mnie w podstawowce w gume grali tez facecu czyli chlopacy :)
                      Jedne byl naprawde niezly. Skakal tak dobrze jak dziewuchy.
                      A gra to bla w panstwa- tak to sie przynajmnie u mnie nazywalo - panstwa alebo
                      wojna ale nie jestem do konca pewien.
                      Wywoluje wojne przeciwko piwko - i tu sie wymienialo nazwe panstwa.

                      Ech kapsle :)

                      sciskam

                      PanTalon

                      P.S

                      byl kiedys taki fajny dluuuuuuuuuuugasny watek o zabawach z dawnych lat.
                      Wspominaly dzisiejsze 30latki i starsi :)
                    • brzuchalek Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 12:17
                      Aaaa, w państwa też grałam :) I w cos takiego, co nie pamietam jak sie
                      dokladnie nazywało, ale to chyba były hacle? Podrzucało sie i jednocześnie tą
                      samą ręką podnosiło sie takie jakby zgniatane śruby. Na zmianę prawę i lewą
                      ręką, aż do skuchy. To może nie było specjalnie zajmujace, ale wyrabiało
                      zręczność. A do państw, to wynosiło sie z domu co lepsze noże, no i państwa
                      wymagały dużo gleby bez trawki i betonu. Na moim podwórku teraz jest o to
                      łatwiej niz kiedyś, tylko ze nikt juz w państwa nie gra :)))
                      • brzuchalek Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 12:21
                        I faktycznie, na gre w państwa, to sie chyba mówiło wojna i wyzywało sie tak,
                        jak napisał Pantalon.
                        • momas Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 12:46
                          hacle? nie pamiętam tej nazwy./ Chodzi mi po głowie inna nazwa, ale
                          skleroza..... U mnie nie były to śrubki lecz male kamyczki. Bodajże 5 ich było.
                          rzucało sie jednym w górę i po kolei sie zbierało. Najpierw jede, potem dwa
                          itp. Potem te piec kamyczków rzucało sie z na wierzch dloni i trzeba było tak
                          podrzucić by wszystkie zlapac w garsc.
                          I jeszcze jedno: nitkę wiązało się i zaplatało na dwie ręce. A koleżanka
                          musiała zebrać to w inna kombinacje....
                          • rudziel Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 12.05.06, 13:08
                            Moze to kwestia rocznika (ja jestem 1972), ale w mojej szkole (SP 60) hacle to
                            byly zagiete szpilki, ktore wystrzeliwalo sie z gumki niczym z procy. Bardzo
                            niebezpieczna i skuteczna bron. A gra, zwana przez Was wojna, nazywala sie gra
                            w noza (tez utkwilo mi w pamieci "wywoluje wojne przeciwko piwko" :)
                            • Gość: Stefan Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.06, 14:05
                              Gra z użyciem noża miała 2 wersje
                              1- rzut nożem i odcinanie terenu państwa przeciwnika - nazwa Państwa
                              2 - rzut nożem z różnych części ciała, tak aby wbił się w ziemie ( z palcy,
                              łokcia, ramienia itp ) - nazwa pikuty

                              SP60 rocznik 1970

                              • brzuchalek Re: ja wiem, że odbiegam od tematu wątku, ale... 16.05.06, 09:21
                                Aaaaa, zaiste, nazwa pikuty tez mi sie po łepetynie telepie. Pewnie na każdym
                                podwórku istniała lokalna odmiana wojny :)))
    • momas Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 12.05.06, 12:49
      No i okazało się dokąd prowadzą tory na Podskabińskiej - do wspomnień z
      dzieciństwa! ;)
      • brzuchalek Re: Dokąd prowadziły tory przy Podskarbińskiej? 12.05.06, 13:42
        Ano :))) "Martwe" tory zaprowadzily nas w tył! Przydałoby sie cos w przód !
        Pozdrawiam. Brzuchalek :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja