Dodaj do ulubionych

Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.06, 23:16
Poznajmy się sąsiedzi
Obserwuj wątek
      • herrdocent Pozdrawiam z Iganskiej 18.08.06, 11:08
        "szlak bojowy" rozpoczelem na Komorskiej w wieku lat 7 przeprowadzka na Iganska
        teraz z 30 na karku przeprowadzka na Al. Stanów na tzw słoneczny stok. Niewiem
        jak wyglada wasz "szlak bojowy" ale powiem od siebie ze niema jak na Grochowie
        ciezko byloby np. na Trachomin wybyc.
      • Gość: grucha Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? IP: *.aster.pl 30.12.06, 21:00
        Mieszkałem na Tarczowej jak trasa łazienkowska.Były same pola.Na jeziorku
        uczyłem się pływać.Jak ojciec mówił zobaczycie jeszcze będą ogłoszenia zamienie
        mieszkanie w śródmieściu na grochów.To żeśmy się ze śmiechu skęcali. A kto by
        chciał w szczerym polu.Po każdym deszczu błoto po kostki,były polne ulice.Jak
        na Grenadierów położyli aswaltową nawierzchnie jaka to była frajda.Pojeżdzić
        sobiepo takiej ulicy na rowerze to było coś.Człowiek ze wszystkiego się
        cieszył.A kino sokół,kamionek,drops,maj kto pamięta?Fotele skrzypiały drzazgi w
        tyłek wchodziły.
    • mazurek221 Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 24.08.06, 12:28
      ja już lat swoich nie liczę
      ale od drugiego roku życia mieszkam na Grochowie
      /a pradziadkowie po kądzieli mieszkali tu od XIX w.
      gdy Grochów nie należał jeszcze do W-wy/
      Pamiętam Grochowską gdy jeździło się po "kocich łbach"
      a Waszyngtona pokrytą kostką bazaltową.
      Jednym słowem prawie pre-historia naszej dzielnicy


            • alistair-p Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 28.09.06, 20:57
              mazurek221 napisała:

              > A lotnisko sportowe Gocław pamiętasz?
              > Pola aż do Wału Miedzeszyńskiego, ile przestrzeni do zabawy.
              > A szybowce, i te dwupłatowe warczące samoloty, czy to byly kukuruźniki?
              > I spadochroniarze czasami znoszeni przez wiatr na okoliczne ulice.
              > Dawne czasy.
              *********************************
              Pewnie że tak,szło się łąkami za jeziorkiem,mijało sie gospodarstwo i świniarnie
              przy wale.A na terenach lotniskowych wypasano krowy ze wsi Las.
              • alistair-p Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 28.09.06, 21:00
                alistair-p napisał:

                > mazurek221 napisała:
                >
                > > A lotnisko sportowe Gocław pamiętasz?
                > > Pola aż do Wału Miedzeszyńskiego, ile przestrzeni do zabawy.
                > > A szybowce, i te dwupłatowe warczące samoloty, czy to byly kukuruźniki?
                > > I spadochroniarze czasami znoszeni przez wiatr na okoliczne ulice.
                > > Dawne czasy.
                > *********************************
                > Pewnie że tak,szło się łąkami za jeziorkiem,mijało sie gospodarstwo i świniarni
                > e
                > przy wale.A na terenach lotniskowych wypasano krowy ze wsi Las.
                W tej wsi mieszkała rodzina Królaków,Stanisław oczywiście też.Grabowski,kolarz
                mieszkał na Międzyborskiej,pamietam jak chodzilismy oglądać jego Javę wygraną w
                wyścigu pokoju.
                >
                • stas_g Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 28.09.06, 23:23
                  najpierw się przedstawię.
                  Urodziłem się co prawda w Śródmieściu, ale jako trzylatka przywieziono mnie na
                  Grochów w 49 roku i tak trwam do dziś. A teraz drobne sprostowanie. Rzeczywiście
                  od zawsze w Lesie mieszkały rodziny Królaków i Łasaków i stąd wzięli się
                  wspaniali kolarze tamtych czasów, ale na Żymirskiego/Międzyborskiej mieszkał p.
                  Korsak-Zalewski wielokrotny pilot Wyścigu Pokoju i to jego jawę mogłeś
                  podziwiać. Rzeczywiście poturbowany w WP Elek Grabowski zatrzymał się w domu
                  Korsaków, ale nie miał jawy i nie mieszkał tam na stałe. Pozdrawiam S.
                  • andrzej_b2 Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 29.09.06, 11:01
                    Czytając wszystkie posty dochodzę do wniosku, że chyba jestem seniorem w całym
                    towarzystwie, bo czy ktoś pamięta jeżdżącą ul. Grochowską kolejkę wąskotorową?
                    Czasem też podróżowałem nią jako pasażer. W mgliste poranki, których z racji
                    bliskości mokradeł goławskich było tu co nie miara, jeździła z włączonym
                    dzwonem, w który rytmicznie uderzał młoteczek. Oczywiście cały mechanizm był
                    produkcji Zakładów „Dzwonkowa”, mieszczącej się przy ul. Grochowskiej, co
                    utwierdzało mnie wtedy w przekonaniu, że na Grochowie zaczyna się i kończy
                    świat. Idolami chłopaków w moim wieku byli o kilka lat starsi koledzy, którzy z
                    nonszalancją demonstrowali wyskoki z kolejki w pełnym biegu. Niedościgłym
                    wzorem był Andrzej Pszczełkowski, który potrafił tyłem wyskakiwać ze składu, w
                    chwili gdy kolejka przejeżdżała w pobliżu jego domu. Pobierając nauki w liceum
                    Sparrowa, mieszczącym się w budynku B-ci Albertynów wsiadał, a raczej wskakiwał
                    do kolejki przy Wiatracznej, gdzie była stacja, podczas gdy następna aż w
                    Wawrze. Tak więc przy pl. Szembeka, przy Kawczej lub Tarnowieckiej najprościej
                    było oczywiście wyskoczyć w biegu. Nie była to prędkość zawrotna, bo około 40-
                    50 km/h, ale i tak co pewien czas zdarzały się wypadki.
                    Nie miałem żadnych wątpliwości, że już że za kilka lat i ja posiądę wszystkie
                    tajniki odpowiedniej wiedzy. Rzeczywistość okazała się mniej dla mnie łaskawa,
                    bowiem na początku lat 50-tych kolejkę zlikwidowano. Jeszcze przez jakiś czas
                    jeździły składy robocze, które zwoziły chyba do Karczewa części z demontażu.
                    Pozdrawiam :-)
                    • alistair-p Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 29.09.06, 11:06
                      andrzej_b2 napisał:

                      > Czytając wszystkie posty dochodzę do wniosku, że chyba jestem seniorem w całym
                      > towarzystwie, bo czy ktoś pamięta jeżdżącą ul. Grochowską kolejkę wąskotorową?
                      > Czasem też podróżowałem nią jako pasażer. W mgliste poranki, których z racji
                      > bliskości mokradeł goławskich było tu co nie miara, jeździła z włączonym
                      > dzwonem, w który rytmicznie uderzał młoteczek. Oczywiście cały mechanizm był
                      > produkcji Zakładów „Dzwonkowa”, mieszczącej się przy ul. Grochowski
                      > ej, co
                      > utwierdzało mnie wtedy w przekonaniu, że na Grochowie zaczyna się i kończy
                      > świat. Idolami chłopaków w moim wieku byli o kilka lat starsi koledzy, którzy z
                      >
                      > nonszalancją demonstrowali wyskoki z kolejki w pełnym biegu. Niedościgłym
                      > wzorem był Andrzej Pszczełkowski, który potrafił tyłem wyskakiwać ze składu, w
                      > chwili gdy kolejka przejeżdżała w pobliżu jego domu. Pobierając nauki w liceum
                      > Sparrowa, mieszczącym się w budynku B-ci Albertynów wsiadał, a raczej wskakiwał
                      >
                      > do kolejki przy Wiatracznej, gdzie była stacja, podczas gdy następna aż w
                      > Wawrze. Tak więc przy pl. Szembeka, przy Kawczej lub Tarnowieckiej najprościej
                      > było oczywiście wyskoczyć w biegu. Nie była to prędkość zawrotna, bo około 40-
                      > 50 km/h, ale i tak co pewien czas zdarzały się wypadki.
                      > Nie miałem żadnych wątpliwości, że już że za kilka lat i ja posiądę wszystkie
                      > tajniki odpowiedniej wiedzy. Rzeczywistość okazała się mniej dla mnie łaskawa,
                      > bowiem na początku lat 50-tych kolejkę zlikwidowano. Jeszcze przez jakiś czas
                      > jeździły składy robocze, które zwoziły chyba do Karczewa części z demontażu.
                      > Pozdrawiam :-)
                      ******************************
                      Pamietam!!Pamietam również kuznie naprzeciwko Albertynów i dwie kużnie przy
                      Omulewskiej w miejscu obecnego salonu Zasady.
                      Przy samej ścianie Albertynów też była kużnia przyklejona do murów,nie pamietam
                      do kiedy.
                      A kolejka jeżdziła do Jabłonnej,ojciec mojego kolegi był tam maszynistą.
                    • mazurek221 Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 29.09.06, 19:08
                      andrzej_b2 napisał:
                      Czytając wszystkie posty dochodzę do wniosku, że chyba jestem seniorem w całym
                      > towarzystwie, bo czy ktoś pamięta jeżdżącą ul. Grochowską kolejkę wąskotorową?

                      Pamietam tę kolejkę
                      ale tylko dlatego, że widziałam jak potrąciła kobietę na Grochowskiej.
                      Mama zaraz zasłoniła mi oczy abym nie patrzyła, jednak tyle lat minęło a
                      pamietam ten smutny fakt. To był w 52 albo 53 roku, chyba latem, bo było ciepło.


                      • andrzej_b2 Chwila wspomnień 29.09.06, 20:43
                        Sprowokowałem Was Kochani do wspomnień, więc pociągnijmy jeszcze trochę ten wątek!
                        Nam smarkaczom imponowali starsi chłopacy, których miejscem postoju były
                        wszystkie narożniki Grochowskiej na trasie od Zamienieckiej do Tarnowieckiej.
                        Przeważnie na głowach nosili czapki cyklistówki lub modne berety fantazyjnie
                        zdeformowane. Z rękami w kieszeniach, powłócząc lekceważąco nogami,
                        przemieszczali się majestatycznie z jednego narożnika na drugi. Kto jeszcze ich
                        pamięta: >Mordę<, >Ostrego<, czy wiecznie pijanego >Kołdrę<...? Jakże szczęśliwi
                        byliśmy, gdy któryś z nich przywołał któregoś z nas do siebie słowami: „Cho no
                        tu mały...”. >Ostrego< nekrolog widziałem kilka lat temu na Kawczej, Jurek
                        Lemiech i Jurek Mielcarz już też nie żyją. Obydwaj ci ostatni byli świetnymi
                        piłkarzami drużyn podwórzowych. Rodzinę Mielcarzów znał cały Grochów. Senior
                        rodu utrzymywał wozy i stajnie przy Podolskiej (dziś taki interes nazwalibyśmy
                        przedsiębiorstwem transportowym). Jurek był silny jak tur, jeszcze kilka lat
                        temu, gdy podawał mi rękę na powitanie, to uścisk miał wprost miażdżący.
                        Chciałoby się w tym momencie powiedzieć za poetą: „...Mijają chwile, dni
                        uniesień, nadchodzi jesień, jesień tuż, tuż.”
                        Pozdrawiam :-)
                        • mazurek221 Re: Chwila wspomnień 30.09.06, 00:14
                          A ja pamiętam z dzieciństwa tabory cygańskie przejeżdzające Grochowską.
                          Czasami ich wozy obozowały przez kilka dni tam,
                          gdzie teraz jest sklep Lidl przy ulicy Grochowskiej.
                          Palili ogniska, śpiewali, tańczyli a po kilku dniach
                          jechali gdzieś dalej.
                            • andrzej_b2 A w uszach mam jeszcze rechot żab... 02.10.06, 06:49
                              A kto pamięta mokradła, które ciągnęły się wzdłuż. Al. Waszyngtona, tu gdzie
                              dziś stoją dziś domy Osiedla Kinowa?
                              W rowie, tuż przy torze tramwajowym kwitły niezapominajki i rechotały żaby,
                              dalej rósł tatarak i różna roślinność bagienna. Późnym latem można było wybrać
                              się tam, by naścinać pałek rogoża. Przystanek tramwajowy był przy Grenadierów,
                              a następny dopiero przy Międzynarodowej, więc żeby dostać się na ten teren,
                              najwygodniej było wyskoczyć z tramwaju między przystankami. W latach 60-tych
                              bagna zasypano i w trudnych geologicznie warunkach zbudowano osiedle. Długo
                              jeszcze cały teren sąsiadującego tzw. Bulwaru St. Augusta był poligonem czynów
                              społecznych dla grochowskich zakładów pracy. Wszystkim, którzy nie pamiętają,
                              co to był czyn społeczny w PRL-u, przesyłam link:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=292&w=27451542&a=27493786
                              • mazurek221 Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 02.10.06, 09:31
                                młodzież z grochowskich szkół też
                                /w tym niby dobrowolnym czynie społecznym/
                                kopała, grabiła i sadziła małe drzewka.
                                I mimo, że bagien juz nie było mnóstwo
                                żab jeszcze tam mieszkało, doprowadzając,
                                co bardziej wrazliwsze dziewczęta do cięzkiej nerwicy,
                                gdy taka ropucha w trakcie grabienia skoczyła jej pod nogi.
                                • alistair-p Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 03.10.06, 00:47
                                  Pamietam wiele rzeczy które bezpowrotnie znikneły.Przykładem fabryka marmolady
                                  na Grenadierów na przeciwko szpitala.Pamiętam równiez jak na rogu Waszyngtona i
                                  Międzyborskiej schwytano słynnego Paramonowa.Ukrywał sie tam w stogu siana.
                                  No i oczywiście ciuchy na Lubelskiej,prawdziwe,nie te rembertowskie.
                                  Pisze troszke chaotycznie,ale tyle tych wspomnien.
                                  • stas_g Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 07.10.06, 16:23
                                    I znowu muszę się wtrącić!
                                    Fabryka marmolady była rzeczywiście na Grenadierów, ale z drugiego końca- bo
                                    przy Poligonowej. Natomiast z Paramonowem to lipa. Wyciągnięto go ze stogu ale
                                    zupełnie ggzie indziej. Była na na Międzyborskiej, a właściwie jaszcze na
                                    Zymirskiego inna historia mrożąca krew w żyłach. Na początku ulicy był PGR nad
                                    jeziorkiem zwanym potocznie Patelnią, a nie jak obecnie Balatonem. Gdzieś w
                                    pierwszych latach pięćdziesiątych w okolicach jeziorka działał zboczeniec
                                    gwałcący i duszący kobiety. Zginął w zasadzce zastawionej przez dzielnych
                                    funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Sądzę że więcej można by znaleźć w
                                    annałach Expresu Wieczornego, pisał o tym trochę - tylko że ja wtedy słabo
                                    jeszcze czytałem. Pozdrawiam S.
                                    • alistair-p Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 08.10.06, 00:33
                                      stas_g napisał:

                                      > I znowu muszę się wtrącić!
                                      > Fabryka marmolady była rzeczywiście na Grenadierów, ale z drugiego końca- bo
                                      > przy Poligonowej. Natomiast z Paramonowem to lipa. Wyciągnięto go ze stogu ale
                                      > zupełnie ggzie indziej. Była na na Międzyborskiej, a właściwie jaszcze na
                                      > Zymirskiego inna historia mrożąca krew w żyłach. Na początku ulicy był PGR nad
                                      > jeziorkiem zwanym potocznie Patelnią, a nie jak obecnie Balatonem. Gdzieś w
                                      > pierwszych latach pięćdziesiątych w okolicach jeziorka działał zboczeniec
                                      > gwałcący i duszący kobiety. Zginął w zasadzce zastawionej przez dzielnych
                                      > funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Sądzę że więcej można by znaleźć w
                                      > annałach Expresu Wieczornego, pisał o tym trochę - tylko że ja wtedy słabo
                                      > jeszcze czytałem. Pozdrawiam S.
                                      ************************************
                                      Do dzisiejszego dnia mam mieszkanie na Waszyngtona pod 106 na rogu
                                      Międzyborskiej,pamiętam jak ujęto Paramonowa,to nie lipa.Przy Wasztyngtona po
                                      stronie nieparzystej nie było wtedy żadnej zabudowy.Dom stojący między
                                      Grenadierów a Międzyborską był wtedy w budowie.
                                      • stas_g Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 08.10.06, 14:04
                                        Na wstępie - Witam Sąsiada (mieszkam ma Międzyborskiej, parę domów dalej)
                                        A wracając do Paramonowa, nie wiem czy tekst pieśni ludowej może być dowodem,
                                        ale brzmiało to tak:

                                        "Na ch... ta gadka, na ch... ta mowa
                                        Dawać mi tutaj Paramonowa
                                        Cała Warszawa chodzi w załobie
                                        Bo Paramonow leży już w grobie
                                        Pod kinem Moskwa ktoś głośno wrzasnął
                                        To Paramonow w mordę go trzasął
                                        A pod Polonią banda morowa
                                        Chwali robotę Paramonowa

                                        refren:
                                        czy pamiętacie Paramonova czapa dla niego jest już gotowa / 4 razy


                                        Osobno ręka, osobo głowa
                                        To jest robota Paramonowa
                                        Dajcie mi młotek Paramonowa
                                        Będę zabijał, będę zabijał, będę mordował
                                        A w stogu siana koło Wschodniego
                                        Spał Paramonow ze swym kolegą
                                        Bo Paramonow zabił sierżanta
                                        By z naszej władzy zrobić palanta

                                        refren:
                                        czy pamiętacie Paramonova czapa dla niego jest już gotowa / 4 razy


                                        Lecz nasza władza się skapowała
                                        I dwóch gliniarzy nań wnet nasłała
                                        Oni złapali Paramonowa
                                        Czapa dla niego jest już gotowa
                                        Już Paramonow zęby zaciska
                                        Bo mu ładują lufę do pyska
                                        Cała Warszawa chodzi w załobie
                                        Bo Paramonow leży już w grobie

                                        refren:
                                        czy pamiętacie Paramonova czapa dla niego jest już gotowa / 4 razy

                                        złodziej co krok bandyta co krok
                                        dla wszystkich tutaj dzisiaj mamy sprawiedliwy wyrok"

                                        w drugiej zwrotce jest wyraźnie - w stogu siana koło Wschodniego. I tak mi się
                                        to zapamiętało
                                        Rzeczywiście od Międzyborskiej aż do parku po nieparzystej stronie Waszyngtona
                                        były łąki, bagienka i dzikie działki, ale stogów nijak nie pamiętam. Pozdrawiam S.
                                        • andrzej_b2 Grochowski pitawal 08.10.06, 15:28
                                          Pozwólcie, że i ja trzy grosze dorzucę do tego grochowskiego pitawalu. Gdy
                                          wybuchła sprawa Paramonowa a niedługo potem owego Wampira (bo tak go nazywano)
                                          napadającego na kobiety mieszkałem w okolicy pl. Szembeka. Wszystkie więc
                                          nowinki grochowskie były natychmiast kolportowane poprzez ten nasz grochowski
                                          salon na całą dzielnicę. Wg przekazu ustnego rzeczywiście Paramonow miał być
                                          złapany w stogu siana w okolicy dworca wschodniego. Ujęli go agenci w czasie snu
                                          tak, że niemiał żadnych szans obrony. Przypuszczalnie zadenuncjował go ktoś z
                                          okolicznych mieszkańców.
                                          Jeśli chodzi o Wampira, to rzeczywiście blady strach przez kilka miesięcy wisiał
                                          nad całą dzielnicą. Grasował on w różnych rejonach, np. jednym z takich miejsc
                                          było skrzyżowanie Pustelnickiej z Tarnowiecką. Pod stojącym do dziś kasztanem
                                          dokonał nieudanego na szczęście napadu na kobietę. Po swe żony i siostry
                                          wracające z drugiej zmiany z zakładów WZPO (poźn. Cora) wychodzili na przystanki
                                          tramwajowe mężowie i bracia.
                                        • alistair-p Re: A w uszach mam jeszcze rechot żab... 08.10.06, 23:46
                                          Mam przedwojenne zdjęcia robione przez moją rodzinkę.Mój dom na Waszyngtona był
                                          wtedy najwyższy w okolicy.
                                          Co do Paramonowa nie będę się upierał,ale pamiętam jak w nocy cała masa
                                          milicjantów otoczyła właśnie stóg siana i kogoś tam schwytali.Byłem wtedy
                                          gó..arzem,ale obudziłem się i z okna widziałem tą całą zadymę.Na drugi dzień
                                          dowiedziałem się że złapali Paramonowa.Może ktoś mnie wprowadził w błąd:-))
    • mazurek221 wiersz o Grochowie - kto zna inne 02.10.06, 10:00
      Grochów, bitwa taka sławna,
      Dużo o niej wierszy,
      Dawne dzieje, chwalą dawna,
      Rok trzydziesty pierwszy.
      Przez grochowskie, krwawe
      Idzie bój zażarty,
      A Chłopicki skoczył z konia
      Prowadzi pułk czwarty.
      Spojrzyj w przeszłość, patrz Polaku
      W dziadów swych wspaniałych:
      Jak to pędzi do ataku
      Pułk ułanów białych.
      Piosenka o tej, co nie zginie
      Brzmi płomiennem. słowem, -
      I do dzisiaj w Polsce słynie
      Bitwa pod Grochowem.




      Artur Oppman-Or-Ot


      • andrzej_b2 Re: wiersz o Grochowie - kto zna inne 07.10.06, 14:38
        "Olszyna Grochowska"
        Witaj gaju Grochowa, polskie Termopile!
        Te olsze potrzaskane stoją na mogile,
        Jak kolumny pomnika, - a poległych kości
        Lśnią jak głoski napisu, co powie przyszłości,
        Jak w świętych dniach lutego, gdy wrogów szeregi
        Morzem dział i bagnetów zalały twe brzegi,
        Co roztrąca wzburzone oceanu fale
        I póty je odpycha, - miota, - aż z rozpaczą
        Drogę swego odpływu muszlami naznaczą.

        Tutaj muszlami były nieprzyjaciół ciała:
        Za nimi jak za walem, młoda wolność stała,
        A przy niej jej obrońcy, a nad ich głowami
        Powiewa Olszyna zbielona szronami,
        Niby baldachim z skrzydłem orła lub anioła,
        Co miał osłaniać święte bohaterów czoła!
        I gdy w potrójnym szturmie gęste wrogów strzały
        Szczyty drzew opiekuńczych kulami strącały,
        Ich gałęzie spadając na rycerzy głowy,
        Przystrajały ich skronie, jak wieniec laurowy.
        Konstanty Gaszyński
        • Gość: Kasia z Krakowa na Grochów IP: 195.245.213.* 09.10.06, 16:34
          A ja mieszkam na Grochowie od 2 lat a jestem Krakowianka z dziada pradziada.
          Krakow kocham oczywiscie BARDZO ale Warszawe strasznie polubilam o0 Grochowie
          nie wspominając :)! Swietna dzielnica, ze swoim klimatem, niepowtarzalnym
          urokiem,własnym tempem życia, fajnymi miejscami i ...nie chce sie stad wynosic.
          pozdrawiam
          Grochowianka z Krakowa :)
        • andrzej_b2 Re: wiersz o Grochowie - kto zna inne 09.10.06, 20:50
          Rewia
          [...]
          Zdala, wśród krwawych pól Grochowa
          Ruch się niezwykły rozpoczyna –
          Brzmi palba w dal karabinowa,
          Pułków się linia wije sina,
          Rozbłyska, to znów w mgle się chowa...
          Chłopicki szary mknie...
          Olszyna...
          W lasku pieśń legionów rozbrzmiała,
          I warczą werble, ryczą działa.

          Na gwardię carską, na armaty
          Prowadzi pułk swój Bogusławski...
          Migają żółte się rabaty
          I orłem srebrnym lśnią się kaski...
          Wpadają niby huf skrzydlaty,
          Rżną bez pardonu i bez łaski,
          Czarni i krwawi, jakby czarty –
          Z bagnetem w ręku – to pułk czwarty...
          Józef Relidziński

          Ps. Zachęcam do przejrzenia książek i notatek szkolnych. Grochów to tez poezja!
          • mazurek221 też o Grochowie, choć nie tylko 09.10.06, 21:38
            Konstanty Ildefons Gałczyński

            Warszawski wiatr

            Spójrz, jakie słoneczniki
            na tej ulicy z boku!
            A ten szum jak przed kinem?
            To wiatr wieje przez Grochów, mruczy w zieleńcach,
            jakby pisał wiersze.
            Ej! kocham cię do szaleństwa,
            ty warszawski wietrze!

            Warszawski wiatr -
            po Starówce i Mariensztacie,
            warszawski wiatr -
            wy się w nim jak ja zakochacie,
            warszawski wiatr -
            jemu równego nie ma,
            na Freta i Bema
            i jak szeroka ziemia
            pędzi warszawski wiatr.

            Murarzom pot z czoła ściera,
            z nowych dni wczorajszy kurz,
            na Woli go tuli do serca
            potężny cień Waltera;

            na Pradze i na Powiślu
            dorożkarzom gra walca na dyszlu
            a włosy dziewcząt od Wedla
            rzeżbi jak majster Stwosz -
            warszawski wiatr -
            po Starówce i Mariensztacie,
            warszawski wiatr -
            wy się w nim jak ja zakochacie,
            warszawski wiatr -

            wiatr krwi i chwały,
            robociarz wytrwały,
            mądry warszawski wiatr.

            A gdy Święto świętuje Warszawa,
            Młodzieży lub Lotnictwa,
            on przychodzi i na flagach
            gra jak na skrzypcach;

            taki drugi mi pokażcie,
            by swe miasto kochał tak!
            W tych sztandarach, maszt przy maszcie,
            on na maszcie jak ptak.

            A najmocniej on lubi
            te czerwone jak rubin,
            jak dzieciak z nich się cieszy,
            stary wiatr, srebrny wietrzyk.

            A od rana, na nowo
            na Krakowskie, Miodową
            i znów cegły i praca,
            więc on wraca jak śpiew.

            A o zmierzchu, w czas wiosny,
            z gitarą przechodzi przez mosty.
            A jesienią liście do rzeki
            jak fajerwerki strąca z drzew.
            warszawski wiatr -
            po Starówce i Mariensztacie,
            warszawski wiatr -
            wy się w nim jak ja zakochacie,
            warszawski wiatr -
            srebny wiatr,jak wiślana syrena,
            jak fortepian Szopena,
            nieśmiertelny, warszawski wiatr!

            Musiał poeta jechać do swojego Anina przez ten nasz Grochów
              • mazurek221 Re: też o Grochowie, choć nie tylko 15.10.06, 10:00
                O mieszkaniu KIG w Aninie znalazłam tylko tyle:

                "Konstanty przyjechał do Anina w lipcu 1936 roku.
                Wraz z żoną Natalią i trzymiesięczną wówczas córeczką Kirą,
                zamieszkał w domu, który stał przy ulicy Legionów,
                na tzw. Nowych Parcelach.
                Po roku, dzięki swemu przyjacielowi, satyrykowi Jerzemu Zarubie,
                Gałczyński wraz z rodziną wprowadził się do domu przy ul. Leśnej 18.
                Dom spłonął i nie został odbudowany, a dziś ulica nazywa się Trawiasta.
                Szczegółowy, bardzo malowniczy obraz domostwa i ogrodu znajdziemy
                w wierszu "Opis domu Poety".

                W Aninie, na pierwszą sobotę czerwca zaplanowano uroczyste spotkanie
                z Kirą Gałczyńską, w wypożyczalni nr 87 dla dzieci i dorosłych,
                przy ul. Trawiastej 10 (gdzie prawdopodobnie stał przedwojenny dom
                Gałczyńskich)."

                A Julian Tuwim mieszkał w domu
                w który później żył i zginął
                Jaroszewicz z żoną. Ale adresu nie znam, chociaz
                widziałam ten dom.
                • andrzej_b2 Krótki wypad do Anina 15.10.06, 19:08
                  Podany przeze mnie adres zamieszkania Gałczyńskiego jako ul. Legionów 10 sądzę,
                  że jest pewny, bowiem pochodzi z leksykonu St. Łozy „Czy wiesz, kto to jest?”
                  (W-wa 1938). Odpowiednikiem tego wydawnictwa były w latach 1985-92 trzy edycje
                  opracowania zbiorowego „Kto jest kim w Polsce”. No, ale pomyłki bywają nawet w
                  najbardziej wiarygodnych źródłach...

                  A co do Tuwima, to nie był on pierwszym lokatorem willi przy ul. Zorzy 7. Przed
                  wojną była ona własnością rodziny Lothów; prof. Edward Loth i jego syn dr
                  Felicjan Loth za swą działalność akowską nie byli w łaskach nowej władzy.
                  Zostali pozbawieni swej własności w Aninie na rzecz J. Tuwima, który tu mieszkał
                  do swej śmierci (1953). Dopiero trzecimi w kolejności lokatorami willi byli
                  Jaroszewiczowie. Kto dziś tam mieszka?
                  Pozdrawiam :-)
            • andrzej_b2 Poezja i >Honorowe Obywatelstwo< 12.10.06, 20:44
              Kontynuujmy piękne strofy o Grochowie:

              Warszawianka

              muzyka: Karol Kurpiński
              słowa: Casimr Delavigne przekład Karol Sienkiewicz

              Oto dziś dzień krwi i chwały,
              Oby dniem wskrzeszenia był!
              W tęczę Franków Orzeł Biały
              Patrząc lot swój w niebo wzbił.
              Słońcem lipca podniecany
              Woła do nas z górnych stron:
              >Powstań Polsko zrzuć kajdany!
              Dziś twój triumf albo zgon!<
              Hej, kto Polak na bagnety!
              Żyj swobodo Polsko, żyj!
              Takim hasłem cnej podniety
              Trąbo nasza wrogom grzmij!
              * * *
              W utworze Delvigne’a nie pada ani razu słowo >Grochów<, a mimo to St. Wyspiański
              pieśń złączył nierozerwalnie z naszą dzielnicą poprzez umiejscowienie jej w
              historycznym dworku księcia prymasa, jako tło >Warszawianki<. Poeta utwór swój
              napisał w Paryżu w 1893 r., choć nigdy wcześniej na Grochowie nie był, a jednak
              perfekcyjnie wyczuł czas i miejsce akcji. Tym samym chyba jako pierwszy wpisał
              Grochów do antologii poezji patriotycznej, a wszystkie inne utwory tego gatunku
              powstały już potem, jako efekt popularności Warszawianki. Myślę, że jest to
              koronny argument za przyznaniem Wyspiańskiemu >Honorowego Obywatelstwa
              Grochowa<, jeśliby tylko taki tytuł był ustanowiony.
              Pozdrawiam:-)
              • mazurek221 Re: Poezja i >Honorowe Obywatelstwo< 15.10.06, 10:53
                A tak Miron Białoszewski opowiadał w wywiadzie o wronach i Grochowie

                "Piszę wiersze o wronach. Przeczytałem Polsko-chiński wiersz o wronach w
                towarzystwie. Różnie się kojarzył - różnym. Jedna z pań powiedziała, że wrony
                to przede wszystkim krakanie. Na mnie ono działa dobrze, ale jestem wyjątkiem.
                Wobec rozmaitej reakcji napisałem na ten temat różne odmiany. Teraz trzeba
                będzie o krakaniu. Śledząc świtowy wylot wron, przelot nad trasą Łazienkowską,
                zapuściłem się aż na Grochów (mieszkam na Saskiej Kępie). One lecą już nad
                Grochowską, widocznie przyciągane przez efektowność głównej ulicy. Wiszą lampy,
                chodzą ludzie. Zamiast uciekać od tego, to one do tego się garną, a może tylko
                na chwilę, w każdym razie są tym podniecone. Po drodze wielka ich część
                przysiada na Placu Szembeka, na wysokim drzewie. Teraz to jest goła topola.
                Chce ich tam usiąść tyle naraz, że się nie mieszczą. Jedne rezygnują, lecą
                dalej, drugie krążą, czekają na miejsce.

                Czekałem przy okazji przed świtem, o świcie, na otwarcie sklepów tam na
                Grochowie. Poszedłem w pobliżu na Plac 1831 roku. Cichy placyk z drzewami, z
                wylotami kilku uliczek. Jedna z nich generała Zaliwskiego. To było dawno, ale
                było. 1831 rok, Olszynka. Nie pamiętam, co robił generał Zaliwski, ale zapewne
                wytykano jego zasługi i wady. Zaszedłem na ulicę Kawczą, w pobliżu. W którymś z
                tych domów zginęła w 39 roku od bomby moja przyszywana, ale bardzo lubiana
                ciotka Zosia Romanowska. Ile to lat? Niedługo będzie pół wieku. A ile od 1831
                roku do cegły, która zabiła Zosię? Około stu lat. To tylko drugie tyle. Trzeba
                by obie daty ustawić obok siebie, dosłownie. Tak jest z czasem, a nieraz jest
                tak, że czas i przestrzeń nami właściwie rządzą. Ale nieraz jest i tak, że
                można się uniezależnić od czasu, to znaczy to samo wychodzi i czas staje się
                obcy, przepływ. Patrzy się w jakiś punkt na białej ścianie i można tak patrzeć
                godzinami, albo zamyśleć się o tym, wstać, wyjść, wrócić i trudno się właściwie
                wtedy nawet włożyć w kategorie czasu. I w końcu, jak się zapatrzyć na taki
                punkt na ścianie, to człowiek przestaje siebie czuć, rozlatuje się i przestaje
                zajmować miejsce i przestrzeń. I ten kawałek białej ściany przestaje być
                przestrzenią, można zamknąć oczy i go nie widzieć i nie ma wtedy ani czasu, ani
                przestrzeni. I to jest dobre, bo ciągle żyjemy właściwie przeszłością i
                przyszłością. Przeszłością to jeszcze nic strasznego, ale gorzej jeżeli się
                żyje za bardzo przyszłością i planowaniem."

                • andrzej_b2 Proza i poezja 17.10.06, 20:33
                  Piękna proza, za którą odwdzięczam się znów fragmentem poezji o naszej dzielnicy.

                  Powstanie Listopadowe
                  [...]
                  O grochowskie pole sławne,
                  O ty, świadku naszej sławy!
                  Ogarnęła ciebie Moskwa
                  Swym ogromem, lecz nie męstwem.
                  Grochów – zawsze pozostanie
                  I wśród klęski – nam zwycięstwem
                  [...]
                  Z „Płomyka”

                  Pozdrawiam :-)

                  • mazurek221 Re: Proza i poezja 18.10.06, 02:11
                    (tylko 2 strofy z całości)
                    Maria Konopnicka
                    "Trzeci Maj"

                    Rozegrzmiały imieniem twym łany,
                    Zapalały i serca, i lice,
                    A lud polski, twym synem nazwany,
                    Dał ci Grochów i dał Racławice!

                    Hojnie życiem ci płacąc i kosą
                    To uczczenie warsztatu i chaty,
                    Gołą ręką i stopą brał bosą
                    Wymierzone w pierś twoją armaty!

                    Szukając wierszy o Grochowie
                    przeczytałam coś o czym wcześniej nie miałam pojęcia.
                    Otóż Wojciech Kossak chciał namalować Panoramę Grochowską
                    ale niestety śmierć mu przeszkodziła w dokończeniu dzieła które zacząl
                    pod koniec życia. A szkoda.
                    • andrzej_b2 Re: Proza i poezja 18.10.06, 20:52
                      No to jeszcze jedna z wielu zwrotek wiersza Heleny Duninówny, w którym występuje
                      Olszynka Grochowska.

                      Na dzień 29 listopada
                      [...]
                      Żałosnym szlochem wiatr jesienny śpiewa,
                      Wtórzą mu z cicha smutnym szumem drzewa,
                      Strzępy słów jakichś wplatają w swe łkane...
                      Znam... Wielkie Dębe... Olszynkę... Iganie...
                      A potem nagle – o, grom prosto w serce!
                      Wichry się w nagłej zrywają rozterce,
                      Zmagają z sobą, krwią broczy ich męka –
                      W jęku straszliwym dźwięczy: Ostrołęka!
                      Słucham w milczeniu i krew stygnie we mnie.
                      Przeszłość odkrywa swych tragedyj ciemnie...
                      Czuję na sobie jej spojrzenie krwawe –
                      – „Tysiąc Walecznych opuszcza Warszawę...”
                      Pozdrawiam :-)


                      • mazurek221 Mironowe grochowskie kuźnie 18.10.06, 23:12
                        Dwie kuźnie najpóźniejsze


                        U wielko-wielko-miejskiej - wielko-worowej
                        Grochowskiej
                        domów sypie się groch.
                        Między grochami przeszło 100
                        nagle luźniej:
                        dwie kuźnie;
                        maczki to?
                        E, dwa ogniki w gniazdach płotu,
                        dwie Wulkanowe komnaty,
                        wdzięczniej: dwojaki...
                        oj, Kupało
                        oj, Łado
                        co za baśń!
                        ej, Warszawo
                        ej, Prago...

                        Bujajcie nami - huśtawki dwie,
                        huśtajcie dotąd, gdzie
                        roku pańskiego
                        roku końskiego
                        targu na Grochowie
                        końskiego
                        stukano nimi
                        o Wołominy
                        a na końskie szczęście
                        pito w Kobyłce.

                        A jeszcze teraz tu koński rok.
                        One tu wstęp mają
                        jak w szarozłoty obrok,
                        zobaczonych kowali
                        torbami sobie przypinają,
                        zaś szczęściami wygiętymi
                        na nowo przytupują.
                        U rozstaja poprzód kuźni
                        bodą się dyszle,
                        dopóki panowie koniowie
                        do nich nie przyszli,
                        starzy panowie bogowie
                        na czterech nogach -
                        wożą ludek swój
                        po grochowych kamieniach...

                        Grochowska - Grochowska
                        wielki drąg
                        w mrowisku miasta.

                        A dwie kuźnie,
                        kiedy wieczór późny,
                        to patrzy do Grochowskiej
                        dwoje oczu końskich.

                        [W-wa, 15 X 1954]
                      • andrzej_b2 Re: Proza i poezja 19.10.06, 19:24
                        Fragment znanej przed wojną patriotycznej pieśni, w której słychać poszum
                        Olszynki Grochowskiej, pt.

                        „Walecznych tysiąc...”

                        muzyka: autor nieznany; słowa: Julius Mosen; przekład: Jan Nepomucen Kamiński

                        [...]
                        Wiadoma światu ta sławna Olszyna,
                        Gdzie twardym murem nieprzyjaciel stał.
                        Paszcz tysiąc zieje, rzecz się krwawa wszczyna,
                        Już mur zwalony, nie padł ani strzał!
                        Okropny postrach padł na tłum rozżarty,
                        Spokojnie wrócił do Pragi Pułk Czwarty...

                        Kto dotąd nie wierzył, że Grochów może być natchnieniem poetów, ma tego niezbite
                        dowody.
                        Pozdrawiam:-)
    • ozolo Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 17.10.06, 11:44
      Witam wszystkich,
      Najpierw Międzynarodowa (wiem, Saska Kępa, ale blisko;chodziłem do SP 168,
      potem do LO im. Prusa na Zwycięzców), a od 1993 róg Kordeckiego i Wspólnej
      Drogi. Ale wybór świadomy, na Grochowie, w Ponar-Remo na Mińskiej pracował mój
      tata, więc miejsce nie było mi obce.
      I, jak pokazało życie, b. dobry wybór :).
      Pozdrawiam,
      • mamahaneczki Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 18.10.06, 22:30
        OZOLO ?
        Czy mieszkasz w tym bloku z Bidronką?
        Zastanawiamy sie nad kupnem tam mieszkania i ciekawa jestem jak sie tam mieszka?
        Jakie plusy jakie minusy?
        Pozdrawiam,
        Na razie Gocławianka
        Urodzona na Olszynce (Żółkiewskiego)
        Wychowana na Gocławiu (od 81)
        A teraz....może wrócę na dziecinne ścieżki?
        • Gość: ozolo Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? IP: 212.160.138.* 21.11.06, 13:40
          sorry dopiero przeczytałem. Tak to ten blok, mieszkam tam od 13 lat, jest w
          porządku. Plusy: teren ogrodzony, portier, kamery, domofon, internet, prezes
          spółdzielni na miejscu, garaże lub miejsca postojowe, każde mieszkanie ma
          piwnicę, mieszkania są ciepłe, aktualnie remontowane są balkony, a niedługo
          elewacja. Kolejny plus to infrastruktura, wszystko jest w pobliżu, nawet ta
          biedronka nie przeszkadza. Minusy: specjalnie nie mogę się doszukać, ale np.
          nie tak dawno podczas tej wielkiej ulewy w Warszawie woda w piwnicy stała na
          jakieś 20 cm, więc było potem co z piwnic wyrzucać.
          Ogólnie dobrze mi się tam mieszka.
          Pzdr,
    • crank82 Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 20.10.06, 20:57
      mieszkam na Goclawku miedzy pl Szembeka a Promenadao od kilku miesiecy
      intensywnie a przejsciowa pare latek...ale za cholere nie widzialam w tych
      okolicach normalnego pubiku, gdzie mozna posluchac muzyki na napic sie
      piwka...jezeli ktos zna miejsce, gdzie nie spotac sie nadwyraz metrosesulanych
      dzieciakow to piszscie namiar;)
    • konrad.boryczko Re: Kto mieszka na Grochowie niech się wpisze? 21.10.06, 14:11
      Zglaszam sie po pewnej przerwie.
      Od urodzenia na Wiatracznej, od pol roku na Goclawiu (cos tak jak jeden z przepiszacych).
      Ciekawa (moze raczej smieszna) historyjka. Niedawno pojechalem z corka (6 lat) na Grochow do sklepu. Zapytala mnie: Tato, to miasto gdzie teraz jestesmy to Warszawa? Ja: Tak, a dlaczego pytasz? Ona: Bo tu sa tramwaje, a w tym miescie co teraz mieszkamy, to nie ma.
      :))
      Wlasnie. Tramwaje byly dla mnie zawsze wyznacznikiem miejskosci.
      pzdr.
    • skaa Waszyngtona 20.11.06, 02:01
      Fajnie sie Was czyta :)) Dla mnie to mała abstrakcja, zaraz wytłumacze
      dlaczego. Urodziłam się w Warszawie, i przez pierwsze lata zycia mieszkałam na
      Waszyngtona, blisko Ronda wiatraczna, pare kroków od Gredadierów. Potem zapadła
      decyzja - przeprowadzka. Wylądowałam w Krakowie. Fajne miasto - tu dorastałam
      tak na prawde ale jednak Waszyngtona to jest to, zawsze milo sie wraca do
      mieszkania w warszawie.... Jakies dziwne zadowolenie jest we mnie jak ide po
      wode źródlana z ujęcia kolo skrzyzowania grenadierow z waszyngtona...
        • nika.j A ja mieszkałam przy szkole 253 31.01.07, 13:58
          Ja niestety od dziesięciu lat nie mieszkam na Grochowie, ale wspomnienia mam
          super. Chodziłam do Szkoły P. 253 (jest post o tej szkole, jak ktoś chodził to
          wpisujcie się) a później do LE przy Szczawnickiej. Kiedyś była fajna szkoła,
          tylko trochę mało chłopaków, więcej było w Szkole na Majdańskiej. Wspominam
          lata szkolne bardzo bardzo miło i aż się łezka w oku kręci, że tak szybko
          minęło.

          Mj
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka