Gość: piglet
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.01.07, 12:13
Nabyłam tam świnkę morską - to pierwsze takie zwierzątko w moim życiu,
przedtem miałam tylko psy. Po tygodniu zaniepokojona jej zachowaniem, trafiłam
do lecznicy. I trafił mnie szlag - pazerni właściciele sklepu sprzedali mi
maluszkę, która w momencie pojawienia się w lecznicy, czyli tydzień od
kupienia, powinna być jeszcze z matką. Ile siedziała w akwarium znim ją
kupiłam - nie wiem. Swinki rodzą się owłosione,jedzą normalny pokarm, mają
otwarte oczy - pazerne nie powiem co wykorzystują to i sprzedają maleństwa,
żeby szybciej mieć nowy "towar". Są dwie sprawy - pierwsza to -ha ha ha ha -
humanitaryzm : przyjrzyjcie się drodzy państwo, jak rozpaczliwie te maluchy
próbują ssać ...króliki, jak długo żyją ich bezwzględnie eksploatowane matki,
nie mówiąc o tym, że brak mleka i opieki to choroby i cierpienie.
Druga - to oszustwo i złodziejstwo : sprzedając mi takiego malucha,
osłabionego brakiem opieki matki gdy tego potrzebuje, narazają mnie na koszty
finansowe - leczenie zwierzątka i emocjonalne - zwierze cierpi, mnie to
akurat rusza, rozumiem że tych ....nie, nie mówiąc o juz o dzieciach, które
czekały pół roku na zwierzątko, które niewiele brakowało a by zdechło w parę
dni po pojawieniu sie w domu. I lekarz, specjalizujący się w świnkach, nie
miał wątpliwości, że przyczyną byłoby zbyt wczesne odłączenie od matki. Też go
trafił szlag, umiarkowany, bo zbyt często takie maluchy widzi i do
bezwzględności i podłości jest bardziej przyzwyczajony niż ja.
W nowym roku 2007 życzę właścicielowi sklepu opamiętania i odrobiny
przyzwoitości.