Gość: ravik IP: *.gprs.plus.pl 04.01.08, 22:21 Czy ktoś wie gdzie dokładnie mieściło się tajne więzienie i katownia UB w Miedzeszynie? Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych więziono tam min Gomułkę, Spychalskiego, Lechownicza. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: weterynarz prawa Re: tajna katownia bezpieki w Miedzeszynie IP: *.chello.pl 05.01.08, 15:46 Słyszałem, że przy Rychnowskiej. Chyba to jeszcze Wawer, a nie Miedzeszyn. Tam były też głuszki. Reszty nie napiszę, bo miejsce jest nadal dyskretne. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ravik Re: tajna katownia bezpieki w Miedzeszynie IP: *.gprs.plus.pl 05.01.08, 19:17 Rychnowska? Bardzo możliwe. Miejsce można zakwalifikować jako Miedzeszyn, do dzisiaj są tam jakieś tereny wojskowe. Podjadę któregoś dnia. Więzienie było w dworku tzw "willa spacer" za 2 metrowym murem. Tylko lasu tam chyba jak na lekarstwo a z lieratury wynika, że willa stała w lesie. W każdym bądź razie dziękuję:) Nie rozumiem tylko co to te głuszki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stefan Re: tajna katownia bezpieki w Miedzeszynie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 00:49 To prawda. Rozmawiałem kiedyś ze starym mieszkańcem tych okolic, opowiadał, że okliczni wiedzieli co tam jest ale panicznie bali się o tym mówić. Do końca PRL-u na tym terenie działała zagłuszalnia Wolnej Europy. Teraz jest to dalej teren wojskowy naszpikowany żelastwem. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej_b2 Luksusowe sanatorium 06.01.08, 11:12 Gość portalu: ravik napisał(a): > Czy ktoś wie gdzie dokładnie mieściło się tajne więzienie i katownia > UB w Miedzeszynie? Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych > więziono tam min Gomułkę, Spychalskiego, Lechownicza. Ze zdumieniem czytam opis tego malowniczego miejsca. Jeśli obiekt mieścił się w dworku tzw "willi spacer", w lesie, w żywicznym mikroklimacie, i nawet za 2 m. murem (co to jest 2 m. mur?), to chyba trudno mówić o więzieniu i katowni. Katownia UB jednoznacznie kojarzy się raczej z Rakowiecką, X Pawilonem, Wronkami i in., oraz różnymi wymyślnymi „pieszczotami” tam stosowanymi: www.polonica.net/stalinizm_nierozliczony.htm W tym przypadku było to luksusowe sanatorium „dla swoich”. O ile wiem ani Gomułka, ani Spychalski, Żymierski, Loga-Sowiński i in. nie skarżyli się później na warunki swojego czasowego wypoczynku. Z resztą opłaciło im się później to sowicie. Nie mylić katów z ich ofiarami! A przy okazji, kto to był „Lechownicz”? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ravik Re: Luksusowe sanatorium IP: *.gprs.plus.pl 06.01.08, 13:15 Mało wiesz kolego ale wymądrzać się widzę lubisz. Nie wiesz, że w komunistycznym systemie najwierniejsi towarzysze bardzo często byli i katami i ofiarami? Słyszałeś kiedyś o stalinowskich czystkach i o tym kogo w dużej mierze dotyczyły? Słyszałeś o pacyfikacji KPP w przedwojennej Polsce? Przeczytaj może jakąś książkę na temat bezpieki np. „Miecz i tarcza komunizmu” Ryszarda Terleckiego wtedy nie będziesz już zdumiony, dowiesz się kto to był Lechowicz (Włodzimierz Lechowicz – w czasie wojny podwładny Spychalskiego, bliskiego współpracownika Gomułki, agent sowiecki rozpracowujący polski kontrwywiad a następnie zarówno niepodległościowe jak i komunistyczne podziemie) a także jakie miłe warunki panowały w „sanatorium” w Miedzeszynie: Cyt. „Przez 2 lata z celi 2 na 3 metry wyprowadzany był tylko na przesłuchania, przez przeszło 2 lata nie wypuszczono go na spacer, przez półtora roku odmawiano kąpieli. Przez prawie pół rok trzymano go w karcerze o wymiarach 1,5 na 2 metry. Do jedzenia dostawał kubek gorzkiej kawy i kawałek razowego chleba na śniadanie, chochlę rzadkiej zupy w południe, kubek ciepłej wody o smaku ziół wieczorem. W dzień nie wolno mu było siadać, nawet jeść musiał na stojąco. Od czasu do czasu udawało mu się usłyszeć strzępy rozmów strażników, z których wynikało, że w sąsiednich celach rzekomo trzymani są jego ojciec i bracia. Dochodziły stamtąd krzyki i jęki bitych ludzi. Sam był bity i torturowany w najokrutniejszy sposób. Bito go pięścią po twarzy, kopano, okładano bykowcem z drutów powleczonych skórą lub stalowym prętem, bito po głowie, po udach, kolanach, palcach u rąk, stopach. Zmuszano do wykonywania setek przysiadów a gdy mdlał ze zmęczenia, bito go w pięty, aż znowu zaczynał „gimnastykę”. Zmuszano do klęczenia na małym stołeczku ustawionym na krześle, z rękami rozpostartymi na boki. Zmuszano do siedzenia na nodze odwróconego taboretu, przy czym ręce i nogi musiał unosić do góry. W nocy w karcerze co kilkanaście minut polewano go nagiego kubłem zimnej wody”. A może ty wybrałbyś się do takiego luksusowego sanatorium? Odpowiedz Link Zgłoś