Gość: to ja
IP: 194.181.0.*
21.01.08, 11:26
Do stojacych wszedzie na stacji kolejowej butelek po wodce - calych
i potluczonych zapewne wszyscy juz sie przyzwyczaili, podobnie
zwyczajana rzecza sa porozbijane butelki po piwie na placu zabaw
przy ratuszu (piwo, bo tu jest w koncu plac zabaw wiec balangujacy
zapewne mlodsi), czy w okolicznych lasach, ale przyznam, ze
zaskoczyl mnie widok porozbijanych butelek po piwie i sladow
po "niezlej" balandze na podjezdzie dla niepelnosprawnych w budynku
ratusza. Impreza musiala byc niezla, bo byly tez nawet krople krwi.
Wejscia strzega dwie kamery ratusza i jedna banku, balangujacy
musieli wiec czuc sie bezpiecznie w tak dobrze strzezonym miejscu.
Zapewne ani ochrona ratusza, ani banku "nic nie slyszala". Zalosne,
jak ta dzielnica upada, bo jednak niezaleznie od opcji politycznej
Zarzadu nic sie tam nie dzieje. Policja i SOK na pewno "nie ma
pojecia", ze stacja kolejowa to miejsce calonocnych balang z wodka,
teraz jeszcze dolaczyl ratusz - czy to juz upadek ostateczny?