Dodaj do ulubionych

Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 22:57


I co z tego, ze sa jakies pieniadze przeznaczone na modernizacje
szkol? Jesli nikt jeszcze nie zaczal szykowac tych inwestycji, to
przed wrzesniem nie uda sie ich przeprowadzic. Dzielnica, to nie
firma prywatna, gdzie otwiera sie ksiazke telefoniczna i dzwoni po
pana Stasia, ktory kafelki polozy. Tutaj obowiazuja przetargi, czas
na protesty itp pierdoly. Potem trzeba zrobic projekty, pouzgadniac
w sanepidach, strazakach itp, a na koncu pozwolenie na budowe (o ile
jest plan, bo jak nie, to moze nawet czasem zdarzyc decyzja o
warunkach zabudowy, gdy bedzie zmiana sposobu uzytkowania, albo
rozbudowa). Troche duzo tego jak na pol roku (wlasciwie to niecale -
konsultacje wciaz trwaja, a roboty do wrzesnia musza sie skonczyc, a
nie do listopada, czy grudnia).
Jak chca przeniesc zerowki do szkol - OK, ale od 2009 roku. Wtedy
wszystkie szkoly dostana przykaz, zeby sie przygotowac. Bedzie czas
i na przerobienie pomieszczen i na przygotowanie kadr. A i rodzice
beda wiedziec juz z rocznym wyprzedzeniem co ich czeka.
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom 30.01.08, 23:11
      No tak, najlepiej to w ogóle nie posyłać dzieci do szkoły. Doskonały pomysł ma
      ta pani.

      Jeszcze jedno mnie zainteresowało. Jak to jest, że dziecko 6-letnie będzie
      przeżywać tortury w "za wysokich ławkach", a dziecko 7-letnie już świetnie sobie
      z tymi ławkami poradzi? Dziecku 7-letniemu można zrobić śniadanie do szkoły, ale
      w przypadku 6-latka to już nie wchodzi w grę?

      Przecież 6-latek ma więcej wspólnego z 7-latkiem, niż z 3-letnim brzdącem...
      • Gość: Karolina Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 01:11
        No ręce opadają na taki komentarz... Jak nie zrozumiem, to wymyślę bzdury... Kto
        nie chce posyłać dzieci do szkoły? Tu chodzi o dopychanie i tak już
        przepełnionych szkół klasami zerówkowymi. I nikt mi nie wmówi, że dyrektor
        szkoły, w której są np. zajęcia w trybie zmianowym, lub zajęcia z WF na
        korytarzu za 3,5 mln przeznaczone dla całej dzielnicy dokona cudu i przystosuje
        szkołę przez 3 miesiące do nauki we wrześniu... Nie ma miejsc w przedszkolach
        dla 3 latków? Na XVIII sesji Rady Dzielnicy Praga Płd w dniu 29.01.2008
        rozpatrywano likwidację trzech przedszkoli... To brakuje miejsc, czy nie
        brakuje? Siedzi sobie jakiś urzędas przy kawce i wymyśla zza biurka wierutne
        bzdury. Mnie obiecano przy zapisywaniu dzieci do przedszkola, że zaliczą zerówkę
        w przedszkolu, zmiana zasad i umowy na mniej niż pół roku przed wrześniem 2008
        jest po prostu nieuczciwa.
      • Gość: AsiaG to nie tak... IP: *.ip.netia.com.pl 31.01.08, 06:57
        Śzesciolatek ma zazwyczaj 120 cm wzrostu. Siedmiolatek srednio 10-15
        cm wiecej. Tu jest duuuży skok wzrostowy.
        1. Toalety i zlewy w szkołach nie sa przygotowane na mniejsze
        dzieci. W szkole są na korytarzach - w przedszkolach najczęściej
        bezpośrednio przy sali.
        2. W przedszkolach posiłki są przy małych stolikach, pod opieką pań -
        w szkołach są stołówki. I brak 3 posiłków dziennie. Przedszkoli nie
        wymyslono "ot tak sobie".
        3. W przedszkolach są place zabaw. W szkole nie ma. Dziecko bedzie
        skazane na siedzenie na swietlicy, nawet w letnie upały. No bo
        raczej nie wyobrazam sobie szesciolatka samego na szkolnym boisku,
        gdzie z reszta i tak latem jest w-f.
        4. W szkole okazalo sie, ze panie spacerow codziennych nie
        przewiduja w zerowkach bo....dzieci sa za małe... Nie mam tu
        komentarza.

        NO I NA KONCU HIT
        Przedszkole jest czynne od 7.15 do 17.15. Moje dziecko jest w nim od
        8.30 do 17.00. Okazało się, że w szkole, w której moj syn miałby
        chodzic do zerówki zajęcia będą się odbywały od 9.00 do 14.00. A
        potem dzieciak miałby spedzac czas na swietlicy, ze starszymi
        dziecmi.
        I co? Mam sie zwolnic z pracy? Pracuje od 9-17, pracodawca i tak
        idzie mi na reke, ze moge wychodzic pol godziny w czesniej, zeby
        odebrac dziecko, kosztem przerwy. Mogę kogos zatrudnic, ale to
        kosztuje jakies 500 zł miesiecznie.
        Jest to dosc kosztowne dla mnie rozwiazanie, niewygodne dla mnie
        logistycznie. Ponadto, szkoła nie jest przygotowana na takie małe
        dzieci.
        Oczywiscie są szkoły, w których zerówki działają od lat, sama do
        takiej chodziłam, ale one od samego początku są do nich
        PRZYSTOSOWANE. Mają np. ubikacje w salach.
        Moj syn w tym roku pójdzie do zerówki w przedszkolu.

        Asia
          • Gość: patomek Re: to nie tak... IP: 212.160.172.* 31.01.08, 10:43
            A Ty masz dziecko czy tylko teoretyzujesz??
            Moja córka w (6 l.) zmienia się w ciągu kilku miesięcy a co dopiero
            w ciągu roku. Ponadto jest przygotowana psychicznie na zminę
            otoczenia - już dziś ma świadomość, że za rok pójdzie do szkoły i z
            tą myślą się oswaja. ZA ROK A NIE ZA TRZY MIESIĄCE bo sobie tak w
            urzędzie wymyślili. Dorosły nie lubi jak mu się zmienia na siłę
            życie a co dopiero dziecko.
        • Gość: mamuśka Re: to nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 09:39
          W przedszkolu od 8.30 do 17.00??? A potem zakupy, gotowanie,
          sprzątanie itp.? To kto wychowuje twoje dziecko??? Nie mów że masz
          jeszcze czas na wychowanie, zabawę i inne sprawy z dzieckiem. Z
          takich dzieci oddawanych na cały dzień na przechowanie wyrata potem
          taka młodzież o jakie się ciągle czyta w gazetach - bez zasad,
          charakteru, moralności. Zerówka od 9 - 14.00 daje szansę dziecku na
          popołudnia w domu, z kimś z rodziny, najlepiej z mamą, ew. z
          dziadkami, lub inną bliską osobą. Takie małe dzieci potrzebują
          bliskości, a najlepsze przedszkole tego nie zapewni.
          Ja obecnie jestem na wychowawczym (dzieci 1,5 i 3,5), córeczkę
          odbieram z przedszkola o 12.30. Jak synek pójdzie do przedszkola to
          ja wrócę do pracy na 1/2 etatu, tak aby mieć czas dla dzieci, bo to
          jest dla mnie najważniejsze. Po szkole też będę chciała mieć dla
          nich czas - na wspólne odrabianie lekcji, zabawę, spacery.
          • Gość: zaangazowana Re: to nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 09:45
            Droga Mamuśko,

            rozumiem, że ze spłatą kolejnej raty mogę zgłosić się do Ciebie :).

            A pracodawcy zazdroszczę, nie każdy jest tak wyrozumiały i idzie rodzicowi na rękę.

            Zaś co do wychowania, to sądzę, że nie ma matki, która wychowywała by swoje
            dziecko na bandytę. A i Ty też nie masz gwarancji jaką drogą pójdzie Twoje -
            rzekomo - lepiej wychowywane dziecko.
            • Gość: mamuśka Re: to nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 10:04
              Pracodawcę rzeczywiście mam wyjątkowego - poszłam tam do pracy mając
              pierwsze dziecko w wieku 1 roku, zaproponowali mi możliwość pracy z
              elastycznymi godzinami (najpierw jeździłam na 8.30, potem sobie
              pzesunęłam na 7.00 aby wcześnie wracać do domu, ale gdybym chciała
              to mogłabym jeździć na 9.00), z opcją wykonywania części pracy w
              domu (robię tłumaczenia wieczorem, gdy dzieci śpią). Gdy zaszłam w
              ciążę i ich poinformowałam o tym to dopóki nie przeszłam na
              zwolnienie lekarskie zwolnili mnie z obowiązku świadczenia pracy
              (siedziałam w domu, prace wysyłałam mailem, a pensja w całości
              wpływała). Obecnie jestem na wychowawczym, ale dorabiam sobie u nich
              zleceniami, które robię w domu (wieczorami). Gdy wrócę to w biurze
              na pewno nie będę dłużej niż 1/2 etatu, ew. dodatkowa praca w domu.

              Też mamy raty do spłacenia (kupiliśmy kilka lat temu piękne, duże
              mieszkanie w centrum Warszawy a to kosztuje), ale mąż pracuje tak
              aby nas urzymać (zmienił ostatnio pracę na 3x lepiej płatną ze
              względu na nas, ale teraz zadowolony jest super). Ja nawet jeśli nie
              siedzę w biurze od 8-17.00 to i tak pracuję i zarabiam, ale robię to
              tak aby mieć czas dla dzieci (jak wspomniałam pracuję w domu,
              wieczorami). Dodam, że zarabiałam na 1/2 etatu więcej niż moja
              znajoma na cały etat (i jeszcze musiała siedzieć po 10 godz.).
              Kwestia ułożenia sobie życia zawodowego :-)

              Problemy z młodzieżą są obecnie powszechne, z czegoś to wynika, moim
              zdaniem z tego, że rodzice mają dla nich za mało czasu, gdy ma się
              czas na rozmowę i bycie razem z dziećmi to nie ma takiej możliwości
              aby robiło głupoty. I to nie jest "rzekomo - lepsze wychowanie",
              gdyż podtawą wychowania jest wspólnie spedzany czas, rozmowy, a nie
              tylko jak wiem od niektórych koleżanek "jedzenie, mycie i spać".
              Proszę się tak od razu nie obrażać, ale metodą "mycie, jedzenie i
              spać" nie ma się szansy na wychowanie dziecka. Jest ono niewątpliwie
              zadbane, ale brak tu czasu na rozmowę i uczenie dziecka o świecie,
              życiu, itp.
              • Gość: calagan Re: to nie tak... IP: 213.17.180.* 31.01.08, 11:40


                Jedna, drobna uwaga - nie kazdy moze pracowac elastycznie, ze o
                zabraniu pracy do domu nie wspomne. Sa prace, ktore mozna wykonywac
                tylko w okreslonych godzinach, sa tez takie, ktorych nijak nie da
                sie zrobic na odleglosc. Masz taki zawod, ze mozesz sobie
                odpowiednio ulozyc zycie zawodowe i rodzinne? Super. Gratuluje. Ale
                nie oczekuj, ze wszyscy beda wstanie tak samo zrobic. Jedni kopia
                rowy, inni siedza w biurze, a jeszcze inni jezdza taksowka. Nie
                staraj sie wszystkich rownac do siebie, bo mam wraznie, ze takich
                osob jak Ty jest zdecydowanie mniej.
              • Gość: inna mamuśka Re: to nie tak... IP: 194.106.201.* 19.02.08, 15:25
                Ej, mamuśka. Aż sie boję jakie pyszne dzieci wychowasz. Skromności to ty ich nie
                nauczysz.
                Dziękujemy za umoralniającą gadkę jak powinien wyglądać prawidłowy model
                rodziny, ale świat nie jest taki pięęękny i wspaniaaaały dla wszystkich.

                Nie życzę Ci twardego lądowania w naszej rzeczywistości, ale trochę zrozumienia.
                Nie wszyscy mogą zmienić prace na 3 razy lepiej płatną itp itd.

                Jesteś taką wspaniała mamą, ze powinnaś chyba zaadoptować moje dzieci.
          • Gość: quosoo Re: to nie tak... IP: 192.193.245.* 31.01.08, 10:20
            > z takich dzieci oddawanych na cały dzień na przechowanie wyrata
            potem
            > taka młodzież o jakie się ciągle czyta w gazetach - bez zasad,
            > charakteru, moralności.

            Ten komentarz przypomina mi taka sytuacje, pewien dobrze mi znany
            poczciwy czlowiek smaotnie wychowywal dzieci bo tak sie mu zycie
            ulozylo, nie mial na to zadnego wplywu... kiedy na slubie jego corki
            ksiadz podczas kazania zaczal mowic, ze syn wychowany bez matki
            zawsze wyrasta na zlodzieja, a corka na prostytutke musielismy go
            odwiezc do szpitala i tam spedzil wesele...

            Komentujacy artykuly internauci zdaja sie miec gotowe recepty na
            wszystko, zawsze wiedza kto jest winny, a kto nie winny. Ktora opcja
            polityczna ma, a ktora nie ma racji, co ciekawe zazwyczaj sa to
            zazwyczaj racje absolutne - osoby dostrzegajace, ze prawda lezy po
            obu stronach sa spotykane rownie czesto jak Yeti.

            Pojscie do szkoly w wieku lat szesciu jest dla dzieci korzystne z
            punktu widzenia edukacji, ale szkoly musza byc przystosowane, jezeli
            ktos mowi ze dziecko 6-cio i 7-mio letnie niczym procz wieku sie nie
            rozni, nie ma dzieci badz nie zwracal na nie bacznej uwagi i nie
            obserwowal ich rozwoju. To moja opinia.
            • Gość: mamuśka Re: to nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 10:33
              Jednym z argumentów piszącej powyżej mamy jest to, że ona pracuje od
              8.30-17.00 i nie może odbierać 6-letniego syna ze szkoły. A 7-
              letniego to już będzie mogła odbierać? Nielogiczne.
              Na pewno nikt nie ma na wszystko absolutnej i jedynej racji, ale
              ważne, że ma swoje własne zdanie, najgorzej jak ktoś nie ma swoich
              przekonań i poglądów.
              Nie pisałam też o rodzicach samotnie wychowujących, ale jedynie o
              zaangażowaniu rodziców w wychowanie, czy też raczej w pracę. Ja
              preferuję model rodziny opisany przeze mnie powyżej i jestem
              przeciwna oddawaniu dzieci na cały dzień do placówek. Ja osobiście
              byłam wychowywana przez moją "samotną mamę" i mimo, że żyłyśmy
              skromnie to mama zawsze miała czas dla mnie, m.in. pracując właśnie
              na 1/2 etatu. Stąt też wyrosłam w takim przekonaniu, że tak jest
              właśnie dobrze. Nie umiałabym spędzać całych dni w pracy i dzieci
              widywać tylko wieczorem.
              • joannabieniek Re: to nie tak... 31.01.08, 11:25
                O to właśnie chodzi w demokracji, że każdy ma prawo wyboru. Chcesz z
                dziećmi siedzieć w domu lub posyłać na krótko do przedszkola? Ok.
                Twój wybór. Są jednak różne sytuacje zyciowe. Są rodzice
                samodzielnie wychowujący dzieci, którzy, aby utrzymać się na
                powierzchni zjawisk nie mogą pozwolić sobie na pracę na pół etatu
                etc. Z całym szacunkiem, ale Twoja Mama wychowywała Cię w innych
                czasach. Są rodzice, których nie stać na nianię lub opiekunkę lub
                którzy nie mogą liczyć na pomoc babci/dziadków, a pracować trzeba.
                Przyjmij do wiadomości, że Twój model rodziny nie jest jedynym
                odpowiednim. To, że rodzice pracują i starają się zapewnić dzieciom
                i rodzinie byt nie jest przestępstwem.
              • Gość: pedagozka Re: to nie tak... IP: 62.29.176.* 31.01.08, 14:26
                Jej, widac ze o dzieciach to tylko slyszeliscie... Roznica miedzy
                szescio- a siedmiolatkiem jest kolosalna!! w ciagu roku male dziecko
                naprawde niesamowicie sie rozwija i zmienia. To naprawde roznica,
                czy dziecko pojdzie do szkoly w wieku szesciu czy siedmiu lat!!
              • Gość: zapracowana mama Re: to nie tak... IP: 62.29.176.* 31.01.08, 14:32
                A nie zauwazylas, ze czasy sie zmienily od momentu, kiedy bylas
                dzieckiem?? Kiedys Twoja mama mogla zrezygnowac z czesci etatu ,
                zeby byc z dzieckiem w domu - dzis moglaby stracic prace z powodu
                tzw.niedyspozycyjnosci i nie znalezc nowej, jako bezrobotna
                wyladowalaby pod mostem a ty w domu dziecka. Piekne idee niestety
                nie ida w parze z drapieznym kapitalizmem.
          • Gość: ludwigvanbeethoven Brawo,jedyna taka matka... IP: *.rev.stofanet.dk 31.01.08, 14:27
            Gratuluje widzenia swiata.Ja mam dokladnie takie samo przekonanie o
            dzieciach - te siedzace w rozmaitych swietlicach,przedszkolach to
            nic innego jak instytucjonalne szczury,ktore potem
            dzieki "zapracowanym" mamusiom i tatusiom przeksztalcaja sie w
            mlodych ludzi bez wpojonych zasad i regul.A placi za to cale
            spoleczenstwo.Moje dzieci (syn 15 i corka 8)mialy mnie w domu prawie
            caly czas.Kiedy syn byl maly to pracowalam 3 lata i
            zrezygnowalam.Wazniejsze sa dla mnie moje dzieci i to,jak zostana
            przygotowane do doroslosci.Tylko,ze widzisz "mamuska" - takie
            kobiety jak my sa postrzegane przez otoczenie jako
            niemormalne.Normalne zas to te,ktore zapieprzaja kosztem dziecka,aby
            miec bog wie co.Niestety zycie potrafi byc madrzejsze od nas i np
            taka maminka albo tatko co dzieci wrzucaja do przedszkola od 8.30 do
            17.00 nagle padaja na zawal,depresje albo raka.To ja juz wole byc
            garnko tlukiem i cieszyc sie dziecmi,ktore sa zdrowe
            psychicznie.Pzdr.
            • Gość: zapracowana mama Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: 62.29.176.* 31.01.08, 14:40
              A ja gratuluje Tobie jednostronnego widzenia swiata! A wiesz, ze
              niektore mamy po prostu musza pracowac, bo inaczej rodzina nie
              przetrwalaby do pierwszego? i wcale nie dlatego,ze maz przepija
              pensje, ani ze mamusia musi miec 'bog wie co', tylko dlatego ze
              akurat az tak bardzo im sie nie poszczescilo i nie zarabiaja wiecej
              na pol etatu niz inni na caly. I dodam, ze to po studiach , zeby nie
              bylo dziwnych komentarzy typu 'nie chcialo sie uczyc, to teraz sie
              nie zarabia'.Ciesz sie, ze moglas z dziecmi siedziec w domu, ale nie
              potepiaj tych, ktorzy sobie na taki luksus pozwolic nie moga.
              • Gość: ludwigvanbeethoven Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: *.rev.stofanet.dk 31.01.08, 14:55
                Kobieto,wiekszosc ludzi zyje dzisiaj na kredyt,bo niestety w takim
                swiecie przyszlo nam zyc.Reprezentujemy konsumpcyjny model
                spoleczenstwa i taki obraz jest w calej Europie.Roznica sa tylko
                stopy procentowe danego kraju.W Danii np,gdzie zyje w ostatnich 3
                latach kilku krotnie wzrosl odsetek rzeczy codziennego uzytku
                wywozonych na wysypiska smieci.Takie,gdzie ludzie biedniejsi moga
                ewentualnie sobie cos wziac bezplatnie.Nowe kanapy,telewizory,sprzet
                grajacy itp sa usuwane,bo juz moda sie skonczyla,albo nie pasuja
                kolorystycznie lub tez z powodu,ze sasiad ma lepsze...A wszystko
                kosztuje.Naszym dzieciom jest wszystko jedno czy siedza na sofie
                skorzanej za 10.ooo czy maja 13-ta lalke Barbie czy dzwonia z
                komorki najnowszej generacji.To my dorosli napedzamy ten mlyn i to
                my niszczymy nasze dzieci - ich kosztem.Czasu spedzonego z dzieckiem
                nic nie jest w stanie zastapic.Ot taka prawda.....
                • Gość: patomek Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: 212.160.172.* 31.01.08, 15:50
                  Rozumiem, że pobyt za granicą odebrał Ci umiejętność czytania ze
                  zrozumieniem po polsku. "Zapracowana ..." napisała wyraźnie, że jej
                  na życie nie starczy jak przestanie pracować a Ty swoje.
                  Każdy rodzic stara się jak najlepiej w ramach dostępnych dla niego
                  możliwości zająć dziećmi. I to właśnie to staranie jest przyczyną
                  całego zamieszania z zerówkami - jak sam nie mogę być z dzieckiem to
                  chcę, żeby przebywało w otoczeniu, które nie będzie na nie wpływało
                  negatywnie.
                  TMP
                • Gość: calagan Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: 213.17.180.* 31.01.08, 15:52

                  Ale przeczytales jej post? Bo piszesz o jakis bzdurach.
                  Najwyrazniej nie mozesz pojac, ze nie chodzi o sofe za 13tys, tylko
                  o oplacenie podstawowych swiadczen - gaz, prad, woda, czynsz. Chodzi
                  o to, zeby dziecko nakarmic jedzeniem, a nie wizja wspolnie
                  spedzonego dnia. Uwierz, sa w tym kraju ludzie, ktorym sie za dobrze
                  nie powodzi. Milosc rodzicielska jest wspaniala, ale jedzenia i
                  ubrania nie zastapi.
                  • blackjackbouvier Do obydwu poprzednikow 31.01.08, 16:03



                    No to moze skoro co poniektorzy sa zapracowani to moze niech nie
                    decyduja sie na dzieci...Bo nie od dzis wiadomo,ze dzieci kosztuja i
                    to nie malo.Zaslanianie sie,ze trzeba oplacic to czy tamto nie jest
                    odpowiedzia.Decudujac sie na potomstwo nalezy wziac pod uwage wiele
                    rzeczy.Glowna jest mozliwosc zabezpieczenia finansowego.Prosze
                    rowniez zauwazyc,ze w naturze,kiedy sa nie sprzyjajace warunki to
                    wydawanie mlodych na swiat jest wstrzymany.Tylko my ludzie wymyslamy
                    przeciwnosci i stwarzamy sobie problemy.




                    Milosc rodzicielska jest wspaniala, ale jedzenia i
                    > ubrania nie zastapi.
                    • Gość: calagan Re: Do obydwu poprzednikow IP: 213.17.180.* 31.01.08, 16:55


                      A wyobraz sobie, ze swiat sie zmienia i warunki bytowe tez.
                      Dzisiaj moge byc bogaty i zyc dostanio, ale za 2 lata bida z nedza,
                      bo zle zainweestuje, okradna mnie, czy jeszcze co innego. To jest
                      zycie. Na tej zasadzie nigdy nie powinienem sie na nic zdecydowac,
                      bo w miedzyczasie zmienia sie warunki i co wtedy?
                • 2misiaczki Re: Brawo,jedyna taka matka... 31.01.08, 18:12
                  To powiedz jak przy dochodach męża 2,500zł netto (czyli powyżej śr. krajowej)
                  zapłacić kredyt, czynsz, media i przeżyć do pierwszego bez mojej pensji.
                  NO JAK???
                  Skoro masz receptę na wszystko to słucham?
                      • Gość: ludwigvanbeethoven Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: *.rev.stofanet.dk 31.01.08, 21:11
                        Doskonale wiem co w Polsce sie dzieje i uwazam,ze to wiekszosc
                        forumowiczow niepotrzebnie krzyczy.Tak to juz jest,ze jakis kretyn w
                        ministerstwie wymyslil plan,ktory niestety kosztem dzieci,rodzicow i
                        pegagogow zostanie w mniejszym lub wiekszym stopniu wprowadzony w
                        zycie.Ciesz sie,ze i tak macie taki system jaki macie,bo tutaj to
                        wogole czlowiek moze sie wlasna piescia zabic.Nie ma stolowek,dzieci
                        w przedszkolach nie spia,kazdy przynosi wlasna walowke.Sa plany,aby
                        juz 4 latki zaczynaly chodzic do szkoly.Juz teraz zrobiono zerowke
                        obligatoryjna - sa w szkolach.Tez nikt sie nie przejmuje,ze maluchy
                        sa w klasach po 20 sztuk i mieszaja sie ze starszymi.Rodzice
                        natomiast sa zmuszeni do chodzenia do pracy wiec dzieci czesto z
                        glutem do pasa sa w instytucjach.Taki to juz los czasow w ktorych
                        zyjemy.Osobiscie wole polski model i zycze wszystkim aby
                        konsekwencje ministerstwa byly jak najmniej dotkliwe dla
                        zainteresowanych.
                  • Gość: mamuśka Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 23:58
                    Odpowiedź nasuwa się sama - zmienić męża. Lub niech mąż zmieni
                    pracę. Przekwalifikować się i zmienić pracę na elastyczną, coraz
                    więcej firm na to idzie. Mój mąż zarabiał kiedyś 2,5 potem ok. 3,2,
                    dopóki nie było dzieci i ja pracowałam. Teraz, aby zapewnić nam
                    utrzymanie zmienił pracę i zarabia 2 do 3 razy tyle zaleznie od
                    miesiąca.
                  • Gość: mamuśka do 2misiaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 00:09
                    2misiaczki napisała:

                    > To powiedz jak przy dochodach męża 2,500zł netto (czyli powyżej
                    śr. krajowej)
                    > zapłacić kredyt, czynsz, media i przeżyć do pierwszego bez mojej
                    pensji.
                    > NO JAK???
                    > Skoro masz receptę na wszystko to słucham?

                    Odpowiedź nasuwa się sama - zmienić męża. Lub niech mąż zmieni
                    pracę. Przekwalifikować się i zmienić pracę na elastyczną, coraz
                    więcej firm na to idzie. Mój mąż zarabiał kiedyś 2,5 potem ok. 3,2,
                    dopóki nie było dzieci i ja pracowałam. Teraz, aby zapewnić nam
                    utrzymanie zmienił pracę i zarabia 2 do 3 razy tyle zaleznie od
                    miesiąca.

              • Gość: mamuśka Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 23:54
                A jednak napiszę to czemu zaprzeczasz - ciężko sobie na
                obecny "luksus" zapracowałam, uczyłam się wiele lat i zdobyłam takie
                kwalifikacje, które umożliwiają mi obecne życie. Nie potępiam tych
                co naprawdę muszą, ale myślę, że wielu jest takich co się zatracili
                w pogoni za pieniądzem i dobrobytem i to już zasługuje na
                potępienie, jesli odbywa się kosztem dzieci.
              • Gość: mamuśka do zapracowanej mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 00:07
                Gość portalu: zapracowana mama napisał(a):

                > A ja gratuluje Tobie jednostronnego widzenia swiata! A wiesz, ze
                > niektore mamy po prostu musza pracowac, bo inaczej rodzina nie
                > przetrwalaby do pierwszego? i wcale nie dlatego,ze maz przepija
                > pensje, ani ze mamusia musi miec 'bog wie co', tylko dlatego ze
                > akurat az tak bardzo im sie nie poszczescilo i nie zarabiaja
                wiecej
                > na pol etatu niz inni na caly. I dodam, ze to po studiach , zeby
                nie
                > bylo dziwnych komentarzy typu 'nie chcialo sie uczyc, to teraz sie
                > nie zarabia'.Ciesz sie, ze moglas z dziecmi siedziec w domu, ale
                nie
                > potepiaj tych, ktorzy sobie na taki luksus pozwolic nie moga.

                A jednak napiszę to czemu zaprzeczasz - ciężko sobie na
                obecny "luksus" zapracowałam, uczyłam się wiele lat i zdobyłam takie
                kwalifikacje, które umożliwiają mi obecne życie. Nie potępiam tych
                co naprawdę muszą, ale myślę, że wielu jest takich co się zatracili
                w pogoni za pieniądzem i dobrobytem i to już zasługuje na
                potępienie, jesli odbywa się kosztem dzieci.
            • Gość: mamuśka Re: Brawo,jedyna taka matka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 23:50
              Cieszę się, że jest jeszcze choć jedna taka mama, co myśli jak ja.
              Wiele osób na tym forum to bulwersuje, ale naprawdę nie da się
              wychować dziecka (w pełnym słowa znaczeniu) widząc je przez 2-3
              godz. na dzień i to nadrabiając w tym czasie prace domowe lub
              oglądają TV. efekty są potem takie, że po kilku latach pod jednym
              dachem mieszkają obcy ludzie.
              Podobno nie wszyscy mogą to zmienić. A może to nie jest takie
              trudne. Można się przekwalifikować. Można ograniczyć wydatki na parę
              lat. Ale trzeba chcieć. A dla większości chęć jest ale pieniądza.
            • Gość: mamuśka do ludwigvanbeethoven IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 00:12
              Gość portalu: ludwigvanbeethoven napisał(a):

              > Gratuluje widzenia swiata.Ja mam dokladnie takie samo przekonanie
              o
              > dzieciach - te siedzace w rozmaitych swietlicach,przedszkolach to
              > nic innego jak instytucjonalne szczury,ktore potem
              > dzieki "zapracowanym" mamusiom i tatusiom przeksztalcaja sie w
              > mlodych ludzi bez wpojonych zasad i regul.A placi za to cale
              > spoleczenstwo.Moje dzieci (syn 15 i corka 8)mialy mnie w domu
              prawie
              > caly czas.Kiedy syn byl maly to pracowalam 3 lata i
              > zrezygnowalam.Wazniejsze sa dla mnie moje dzieci i to,jak zostana
              > przygotowane do doroslosci.Tylko,ze widzisz "mamuska" - takie
              > kobiety jak my sa postrzegane przez otoczenie jako
              > niemormalne.Normalne zas to te,ktore zapieprzaja kosztem
              dziecka,aby
              > miec bog wie co.Niestety zycie potrafi byc madrzejsze od nas i np
              > taka maminka albo tatko co dzieci wrzucaja do przedszkola od 8.30
              do
              > 17.00 nagle padaja na zawal,depresje albo raka.To ja juz wole byc
              > garnko tlukiem i cieszyc sie dziecmi,ktore sa zdrowe
              > psychicznie.Pzdr.

              Cieszę się, że jest jeszcze choć jedna taka mama, co myśli jak ja.
              Wiele osób na tym forum to bulwersuje, ale naprawdę nie da się
              wychować dziecka (w pełnym słowa znaczeniu) widząc je przez 2-3
              godz. na dzień i to nadrabiając w tym czasie prace domowe lub
              oglądają TV. efekty są potem takie, że po kilku latach pod jednym
              dachem mieszkają obcy ludzie.
              Podobno nie wszyscy mogą to zmienić. A może to nie jest takie
              trudne. Można się przekwalifikować. Można ograniczyć wydatki na parę
              lat. Ale trzeba chcieć. A dla większości chęć jest ale pieniądza.

              • Gość: ludwigvanbeethoven do mamuska IP: *.rev.stofanet.dk 01.02.08, 16:14
                Masz 200% racje i strasznym jest,ze niestety kobiety zatracily
                widzenie swiata.Dzieci sie zostawia na ostatnia minute zegara
                biologicznego,a potem jest tragedia jak nie mozna miec albo sie
                porania.Mezczyzni tez sa w nie lepszej sytuacji - zla jakosc spermy
                lub wogole zanikanie zdolnosci spladzania dzieci.Moze czytalas inne
                moje posty,a szczegolnie ten o zyciu w Danii.To spoleczenstwo jest
                przykladem wyjatkowo konsumpcyjnego stylu zycia.Niewazne sa
                dzieci,rodzina i kontakty miedzyludzkie.Nie ma czasu na zatrzymanie
                sie w biegu tego pociagu,jakim jest nasze zycie.Na efekty nie trzeba
                dlugo czekac - raki,zawaly,wylewy itp i to wszystko dotyka coraz
                mlodszych ludzi.Ponadto dzieci tutaj w wiekszosci wychowywane sa
                przez rozmaitego rodzaju instytucje co prowadzi do tego,ze rodziny
                nie maja o czym ze soba rozmawiac.Ale najwazniejsze jest,ze w garazu
                stoja 2 samochody,dom ma powierzchnie 300 m,dzieci uczeszczaja na
                zajecia pozalekcyjne 4 razy w tygodniu,ojciec pracuje od 7-20 zeby
                zapewnic rodzinie wysoki standard zycia.I nagle matka ma raka,ojciec
                pada i wtedy zaczyna sie przewartosciowanie zycia.Mam dwoje dzieci -
                zdrowych,bo tylko to sie liczy i moze nie wszystko moge im kupic,bo
                nie pracuje,ale one dostrzegaja to,ze jestem w domu i wiedza,ze
                zawsze zostana powitane z usmiechem.Ma sie tez czas,aby zapytac o
                szkole,kolegow i problemy z jakimi dzieci sie spotykaja na co
                dzien.Tego nie da sie zalatwic w czasie sprzatania,prania i
                ogladania tv.Mozemy sie cieszyc,ze my przygotujemy nasze dzieci
                lepiej do doroslego zycia i,ze nasze dzieci nie padna ofiara
                konsumpcyjnego stylu zycia,a co za tym idzie chorob
                cywilizacyjnych.Goraco pozdrawiam cala Twoja Rodzine i zycze,aby
                wiecej osob mialo nasze widzenie swiata.Dla wlasnego i dzieci
                dobra.Pozdr
                • mag_internautka Re: do mamuska 02.02.08, 10:23
                  Przypuszczam, że życie tutaj przypomina życie w Danii - jeszcze nie
                  pod względem statusu materialnego, ale pędem do pracy i pieniędzy
                  kosztem rodziny. Ja jestem mamą na cały etat i to z całym
                  przekonaniem, mimo, że nie mam z tego wymiernych korzyści
                  finansowych. Pozdrawiam "pokrewną mamę" i życzę wszystkiego dobrego
                  dla całej rodziny
      • Gość: Becia Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 18:29
        Nie wiem w jakim masz wieku dziecko człowieku (jeśli masz), ale ROK
        to bardzo dużo w życiu takiego dziecka!!! Jest więc BARDZO istotna
        RÓŻNICA pomiędzy 6-cio i 7-mio latkiem!!!
        Tu nie chodzi o to żeby dzieci do szkoły nie posyłać, ale o to, by
        zrobić to z głową a nie na uraaaaa!!! Poza tym z tego, co się
        orientuję dzieci w klasach zerowych (w szkołach) będą miały do 5-ciu
        godzin dziennie zajęć. Pozostały czas zapewne spędzą w przepełnionej
        świetlicy, gdzie będą zdane na łaskę i niełaskę starszych dzieci.
        Nikt sobie malcami głowy zawracał nie będzie!!!
        Najpierw należy pomyśleć, a potem komentować - jeśli w ogóle rozumie
        się co się komentuje!
      • Gość: Daruna wycieczka donikąd IP: *.net-serwis.pl 31.01.08, 09:39
        Do tej pory starszaki z "mojego" przedszkola razem ze swoją panią zawsze na wiosnę odwiedzały pobliską szkołę, aby zobaczyć, jak będzie wyglądało ich miejsce nauki po wakacjach. Były oprowadzane po szkole, spotykały się z nauczycielkami, oglądały przedstawienie, przygotowane przez pierwszoklasistów.
        Teraz taką wycieczkę będą mogły odbyć jedynie w wyobraźni, ponieważ oddziałów zerowych, do których mają pójść, w większości przypadków jeszcze nie ma. Będzie je można obejrzeć... we wrześniu? Na razie nie wiadomo nawet, w której szkole.

        Stres dla dzieci, stres dla nas.

        Mama z Grochowa
    • 2misiaczki prawda o remontach 31.01.08, 09:59
      Witam, na wstępie:

      nessie-jp napisała:

      > Przecież 6-latek ma więcej wspólnego z 7-latkiem, niż z 3-letnim
      brzdącem...

      Ale na jednej świetlicy 6 latek to ma chyba mniej wspólnego z 12
      latkiem niż w jednym przedszkolu, ale w innej grupie z 3 latkiem??!!
      A skoro mama najlepiej wychowuje dziecko to, po co w ogóle je wysyła
      na 5 godzin do przedszkola, przecież taka placówka „demoralizuje i
      robi z dzieci bandytów”.

      A co dostosowania placówek.
      Remont w przedszkolu mojego synka na Żoliborzu rozpoczął się w
      czerwcu 2007r i trwa do dziś, pomimo, że miał się zakończyć (zgodnie
      z umową na rozstrzygnięty przetarg) w październiku ubiegłego roku.

      Pozdrawiam,
      najbardziej rodziców zainteresowanych, czyli sześciolatków.
      A innym życzę zdrowego podejścia do tematu jeśli będzie właśnie w
      tym momencie ich dotyczył.
        • 2misiaczki Re: prawda o remontach 31.01.08, 12:01
          No to różnica oswajać dziecko przez 5 czy 8 godzin? :-)

          Każde dziecko jest inne i każda matka jest w stanie to zaobserwować.
          Najbardziej denerwują mnie osoby, które mają 1 dziecko (wychuchane)
          i sądzą, że nt. wychowania dzieci to już wszystko wiedzą.
          Mój starszy syn chodził do żłobka, ale dlatego, że chciał i
          potrzebował kontaktu z dziećmi (przytulał się do manekinów w
          sklepach) a młodszy nie. Jest słabszy, bardziej podatny na choroby,
          więc po prostu nie. I jak czytam opinie na forum, że tylko
          przedszkole albo tylko opiekunka czy mama to naprawdę nie rozumiem
          czy rodzice nie potrafią odczytać potrzeb dziecka czy robią tak, bo
          im wygodniej.
          A z drugiej strony to nie każdy ma zawód, który pozwala na pracę w
          domu. Weźcie pod uwagę np. nauczycielki, które będą niedługo uczyły
          te wasze dzieci. Może mieć zawód z powołana a nie wyboru (dla kasy)
          i co wtedy???

          A tak naprawdę to ten artykuł ma zły tytuł jak zwykle, aby wywołać
          burzę na forum.
          Nie powinno być „Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom”,
          ale „Rodzice walczą o godne warunki w szkołach dla swoich dzieci” i
          kropka
    • olalk Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom 31.01.08, 10:21
      Komentarzem niech będzie fakt, że ja, bardzo dorosła dziś osoba, zdałam maturę i
      poszłam na studia dokładnie w wieku mojej wnuczki, która teraz jest w pierwszej
      klasie liceum.
      Rodzice, pomyślcie o przyszłości swoich dzieci! Obecnie do matury przystępują w
      pełni ukształtowani dorośli ludzie, którzy mają pełne prawo zawiązać rodzinę i
      mieć dzieci.
    • mareszka1 Praga Południe - trzeba pisać do Wydziału 31.01.08, 10:24
      W artykule napisano: "w szkołach znajdzie się 28 z 39 południowopraskich zerówek". Dzwoniłam przed chwilą do inspektor z Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Dzielnicy Praga Południe. Dowiedziałam się, że nie ma jeszcze konkretnej listy, że trwają rozmowy z dyrektorami szkół i dopiero potem zapadnie w Wydziale decyzja o likwidacji konkretnych oddziałów w przedszkolach. Ale ma się to stać w najbliższych 2-3 dniach, najdalej w połowie przyszłego tygodnia! Tymczasem u mnie w przedszkolu nie było do dziś żadnej oficjalnej informacji na temat planowanych zmian.
      • tufda Re: Praga Południe - trzeba pisać do Wydziału 31.01.08, 12:55
        mareszka1 napisała:

        > W artykule napisano: "w szkołach znajdzie się 28 z 39
        > południowopraskich "zerówek". Dzwoniłam przed chwilą do inspektor z
        > Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Dzielnicy Praga Południe.
        > Dowiedziałam się, że nie ma jeszcze konkretnej listy, że trwają
        > rozmowy z dyrektorami szkół i dopiero potem zapadnie w Wydziale decyzja o likwidacji konkretnych oddziałów w przedszkolach.

        Aha, czyli są przedszkola bardziej i mniej uprzywilejowane. Wniosek dla rodziców - składać podania do tych przedszkoli w których WOW łaskawie pozostawi zerówki. No ale wtedy faktycznie Gmina będzie się mogła zasłaniać przepełnieniem przedszkoli przy każdej nadarzającej się okazji.


        > Ale ma się to stać w najbliższych 2-3 dniach, najdalej w połowie
        > przyszłego tygodnia! Tymczasem u mnie w przedszkolu nie było do
        > dziś żadnej oficjalnej informacji na temat planowanych zmian.

        W żadnym nie było. I to jest sedno problemu.

      • joannabieniek Re: forum zainteresowanych rodzicoe 31.01.08, 10:56
        Bardzo się cieszę. Jestem jedną z osób cytowanych w artykule.
        Nielogiczny jest dla mnie fakt, że zamyka się przedszkola na Pradze
        Południe (np. ostatnio na ul. Kobielskiej), a w tym samym czasie
        twierdzi się, że nie ma miejsc w przedszkolach dla trzylatków, więc
        należy wypchnąć sześciolatki do kompletnie nieprzygotowanych na ich
        przyjęcie szkół podstawowych. Moja młodsza córka uczęszcza do
        wspaniałego przedszkola na ul. Chroszczewskiej. Chciałabym , żeby
        starsza córka miała mozliwość kontynuowania tam nauki w zerówce
        przedszkolnje, która jest na bardzo wysokim poziomie. Dziecko jest
        pod opieką wykwalifikowanych i kompetentnych nauczycielek do godzin
        popołudniowych. Wiem, że jest tam bardzo bezpieczne, a jednocześnie
        dba się o jego rozwój. Nie jest zapchajdziurą w świetlicy. Jeśli
        szkoły we wrześniu nie będą na tyle przygotowane, aby zapewnić
        naszym dzieciom bezpieczeństwo i rozwój w ODDZIALE PRZEDSZKOLNYM
        (tak - to wlaśnie oddziały przedszkolne mają być do szkół
        wprowadzone, według pisma od burmistrza), należy tą sprawę skierować
        do sądu. Nie żyjemy w czasach komuny, nie pogodzimy się ze
        stawianiem nas przed faktem dokonanym.

        Joanna Bieniek
    • Gość: Psycholog Jaka jest reforma szkoły w tym roku?? IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.08, 10:57
      Do 2012r. ma być obowiązek szkolny od 6 roku życia. Tak jest w większości krajów UE. Czyli obecna zerówka ma być klasą pierwszą. Slijcie protesty, blokujcie autostrady, srajcie we własne gniazda. Pracuje w szkole gdzie jest zerówka oraz ja sam miałem zerwóke w podstawówce i przeżyłem, świat się nie zawalił. Kible za małe? A w domu to jak robi wasze dziecko w plastikowy czy uczycie je aby robiło na porcelanie? A starsi rówieśnicy nie wchodzą do sal maluchów, naprawde sam to widze. W przerwie jak dzieciaki ze sobą pobędą to nauczyą się że żyjemy w społeczeństwie różnym a nie jednorodnym. Konflikty i bójki są i w samych zerówkach.
      • Gość: zofia Re: Jaka jest reforma szkoły w tym roku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 11:22
        Argument z za dużymi kibelkami faktycznie komiczny, moja 3-letnia
        córa korzysta w domu z normalnego "dorosłego" kibelka i wcale w nie
        myśleliśmy o montowaniu w domu dla niej "małego przedszkolnego
        kibelka" ! Więc i w szkole ten problem odpadnie. A zerówka w szkole
        była już i za moich czasów, byłam dumna maszerując do zerówki w
        szkole, wcale nie czułam się pokrzywdzona.
        • jeremii123 Re: Jaka jest reforma szkoły w tym roku?? 31.01.08, 11:48
          Ludzie czytajcie ze zrozumieniem. Tu nie chodzi o protest przeciw
          zerówkom w szkołach tylko przeciw metodom. To musi być proces, w
          którym wszystko jest przygotowane a nie decyzja administracyjna
          niemal z dnia na dzień. Mam to nieszczęście, że mój rocznik
          był "eksperymentem edukacyjnym" - i w podstawówce nowatorski progam,
          i w liceum po nowemu więc wiem jaki to generuje dodatkowy stres.
          Oczywistym jest, że niektóre argumenty obronne nie są do końca
          szczęśliwe ale w sytuacji gdy to "władza wie lepiej" każdy argument
          jest dobry.
          Z kibelkami to nie tyle chodzi o wielkość co o czystość a co za tym
          idzie zdrowie dziecka - inaczej to wygląda jak z toalety korzysta
          naścioro dzieci, są pod większą niż mniejszą kontrolą a inaczej jak
          set dzieci praktycznie bez kontroli.
        • Gość: Becia Re: Jaka jest reforma szkoły w tym roku?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 18:48
          Gość: zofia 31.01.08, 11:22 Odpowiedz Argument z za dużymi kibelkami
          faktycznie komiczny, moja 3-letnia córa korzysta w domu z
          normalnego "dorosłego" kibelka i wcale w nie myśleliśmy o montowaniu
          w domu .."

          GRATULUJĘ WYOBRAŹNI!!! Zakładam, że u Państwa w domu z tegoż oto
          kibelka korzysta nie więcej niż 4 osoby (i to w dodatku z rodziny).
          A w szkole??? MNÓSTWO dzieci - jak utrzymywana jest higiena w
          szaletach publicznych chyba wszyscy mieli okazję przekonać się.
          Ciekawe, czy jak Pani córcia pójdzie do zerówki i skorzysta z takiej
          toalety i przyniesie do domu niewiadomo jaką chorobę to też będzie
          Pani wyśmiewać "nadopiekuńczych" rodziców...?
    • pantalon spotkanie z mediami 31.01.08, 11:01
      Wklejam

      moze ktos bedzie mogl
      to pierwsze juz nieaktualne ale drugie jak najbardziej


      Rodzice, jesli mozecie to przybywajcie na spotkania z mediami:

      Spotkania w wiadomej sprawie z:

      1. Super Expressem jutro, czwartek 31.01.08 o g. 8.00 (prosimy o przyjscie w miarę mozliwosci z dziećmi)
      2. Kurierem warszawskim w piątek 01 luty o godz.9.00

      Oba spotkania odbędą się przed przedszkolem Ziarenko na ul. Komorskiej (Grochów). W osiedlu Ostrobramska dojście od ul. Łukowskiej na wysokości ul. Kawczej.
      Uliczką osiedlową wchodzi się wprost na przedszkole.

      To dla nas wielka szansa !!! Gorąco prosimy rodziców dzieci gr. III o
      przyjscie !

      Bardzo prosimy o przesłanie jej również do rodziców z innych przedszkoli.
    • Gość: meg Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom IP: *.jmdi.pl 31.01.08, 12:55
      Da się zorganizować dobrze funkcjonującą zerówkę w szkole.W
      Białołęce funkcjonuje to już od dawna.Dzieci nie siedzą w za
      wysokich ławkach i nie mieszają się ze starszymi uczniami.Rozumiem
      obawy rodziców ,ale właśnie zerówka w szkole jest takim buforem
      przed wyzwaniem jakim jest rozpoczęcie nauki w pierwszej
      klasie.Dzieci są w stanie zapoznać się ze szkołą ,a zajęcia odbywają
      się jeszcze w sposób przedszkolny.Wtedy pierwsza klasa nie jest
      szokiem .
    • Gość: izrach Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom IP: *.piap.pl 31.01.08, 14:44
      Moje dziecko w roku 2007 wysłałam do szkoły do zerówki .. i to bya
      najlepsza decyzja jaka podjełam ostatnimi czasy .. w szkole nie ma
      takiej lataniny , "głupawy".. wrzasku .. stoły ,toalety . krzesła
      wcale nie są zawysoki . Dziecko jest bardzo zadowolone i bardzo
      chętnie chodzi do szkoły ..
      nie wiem o co ten szum ??? wcześniej czy później i tak trafi do
      szkoły i od razu do ławki .. moj synek ławki już obejrzał,klasy tak
      samo , zna nauczycieli i starsze dzieci ze szkoły ,duzo łatwiej
      będzie mu się przystosować do warunków klasowych ..
        • Gość: m Re: Święte słowa:-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.08, 16:16
          O co ten szum? -o metody sprawowanioa władzy, o metody rządzenia. Są
          pewne zasady pewności prawa i zasady przewidywalnych działań
          organówo państwa. Tak jak nie nalezy zmieniać zasad podatków w
          trwającym roku, tak nie zmienia się zasad edukacji w trwającym roku
          szkolnym. Działanie przeciwne to sowietskie wprowadzenie stanu
          wojennego w imię wyzszych racji. Przecież przekonanie o pewności
          prawa to podstawa praworządnosci i normalnego, właśnie europejskiego
          życia. Działania inne to psucie prawa i psucie państwa, a to
          prowadzi to protestów i do nieposłuszeństwa publicznego, Liczę na
          wsparcie p. Żakowskiego zaprawionego w nieposłuszeństwie przeciwko
          ustawie lustracyjnej.
      • pantalon Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom 31.01.08, 16:08
        matko po raz n-ty.
        Nikt nie neguje tego ze sa szkoly z zerowkami swietnie do tego przygotowane. Sa takie a jakze u to nawet u nas w dzielnicy.
        Probleme jest to ze decyzja administracyjna wywala sie wszstkie dzieci do zerowek w szkolach, ktorych to zerowek jeszcze nie ma.
        Zastanow sie czy zerowka do ktorej choduilo twoje dzeicko tez by bylo taka fajna gdyby dzieci bylo tam 4 razy wiecej i w zwiazku z tym trzeby by bylo wprowadzic system zmianowy.

        PanTalon

        P.S

        przy okazji: podziw dla X-Raya wzrosl niewyobrazalnie. Ma chlop samozaparcie tak pisac i pisac nie wnoszac nic do dyskusji :)
      • Gość: patomek Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom IP: 212.160.172.* 31.01.08, 17:11
        Posłałaś bo tak chciałaś. To była Twoja suwerenna decyzja.
        Sprawdziłaś szkołę i uznałaś, że jest OK.
        I ja też bym tak chciał. Mam już wybraną szkołę dla dziecka, która
        jest niestety poza rejonem i nie ma tam zarówki bo jeszcze nie musi.
        Z mojej perspektywy to co teraz chcą zrobić to dla mojego dziecka
        czysta męczarnia i nic więcej.
        TMP
    • dzbanuszek Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom 02.02.08, 14:23
      wklejam nasz protes, ktory w piatek wyszedl do odpowiednich urzedow + media
      osobiscie jestem PRZECIW temu co wyrabiaja nasi kochani urzednicy, robia to bez zupelnego pomyslu i polotu, dostali 3,5 mln na wydanie na oswiate wiec kombinuja jak kon pod gore
      stworzenie zerowek w szkolach, ktore nie sa do tego przygotowane, w przeciagu
      kilku miesiecy jest poprostu NIEREALNE !!!
      zycze milej lektury

      PROTEST
      My, rodzice 6-latków (rocznik 2002), zgłaszamy zbiorowy protest przeciwko „oddelegowaniu” przez urzędników Naszych Dzieci do zerówek w szkołach podstawowych, które nie są przygotowane na taką sytuację.

      O zaistniałej sytuacji dowiedzieliśmy się wczoraj (tzn. 29.01.2008) na zebraniu rodziców, na które zaprosiła nas Dyrekcja Przedszkola Nr 73 w Warszawie. Należy tu zaznaczyć, że
      w tym samym czasie odbywała się Sesja Rady Dzielnicy Pragi Południe. Jednym z tematów była „Koncepcja działań dotyczących szkół i placówek oświatowych w Dzielnicy Praga Południe m.st. Warszawy na lata 2008-2010”. Nam i Naszym Dzieciom narzuca się działanie, które na obecną chwilę jest na etapie koncepcji!!!! NIE GODZIMY SIĘ NA TO, ABY NASZE DZIECI BYŁY CZĘŚCIA DOŚWIADCZENIA, KTÓRE MA ROZPOCZĄĆ SIĘ
      Z DNIEM 1 WRZEŚNIA 2008!

      Tym bardziej, że w informacji Biura Edukacji jest wyraźnie napisane (www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=1255):
      „Rodzice dzieci już przyjętych do przedszkola powinni tylko potwierdzić wolę uczęszczania dziecka do placówki w roku 2008/2009. Przedszkola dysponujące wolnymi miejscami dokonują zapisu dzieci do wszystkich grup wiekowych w trakcie całego roku” !!!!

      Dlaczego my - rodzice przedszkolaków z Warszawy dowiadujemy się o tym dopiero teraz pod koniec stycznia 2008, a rodzice z innych miast Polski zostali poinformowani już
      2 miesiące temu ?!
      Dlaczego odpowiednie władze stolicy czekały aż 2 miesiące ???
      Jesteśmy tym faktem zbulwersowani, ponieważ w tym przypadku czas gra niestety na naszą niekorzyść!!! Już za kilka tygodni zaczyna się proces rekrutacji do szkół! A tam w kwestii przygotowania do przyjęcia 6-latków czarna rozpacz - brak dodatkowych sal, brak przygotowania sanitarnego i brak konkretnych odpowiedzi na Nasze konkretne pytania!

      Cała sytuacja jest co najmniej śmieszna, ponieważ próbuje się ustalić pewne rzeczy za naszymi plecami i jakby z góry narzucić.
      Nikt nas, rodziców, nie pytał o zdanie - a przecież to MY jesteśmy najbardziej tą sytuacją zainteresowani. Chyba mamy prawo do decyzji - komu i w jakich warunkach powierzamy los codzienny naszych własnych dzieci ???
      I chyba mamy prawo dokonać tego nie tak ad hoc jak to robią "nasze" władze, tylko
      w cywilizowany i przemyślany sposób zadbać o edukacyjną przyszłość naszych dzieci!!!

      Chyba nie na tym polega demokracja ?

      Dlaczego nasze dzieci powinny kontynuować edukację w przedszkolnej zerówce?

      - Przedszkole zapewnia opiekę dla dzieci z różnicą wieku maksymalnie 4 lata.
      - Tylko przedszkole posiada odpowiednie dla małych dzieci warunki sanitarne
      (odpowiednio niskie sedesy i umywalki na niższej wysokości)

      - Tylko w przedszkolu dzieci mogą w każdej chwili skorzystać z toalety ( jest to wpisane w rozwój samoobsługi i naukę kontroli nad własnym ciałem). W szkole wyznacznikiem czasu na toaletę jest dzwonek. Może to spowodować dyskomfort
      u dzieci, którym niestety (ale fizjologicznie jak najbardziej możliwe) przytrafiają się jeszcze przygody z załatwianiem swoich fizjologicznych potrzeb.
      - Tylko przedszkole zapewnia naszym małym dzieciom opiekę w okresie przerw świątecznych, ferii zimowych i wakacji, kiedy to szkoły są zamknięte. Żaden rodzic nie zdecyduje się na pozostawienie swojego 6-latka samego w domu ( z racji wieku, etapu psychoruchowego dziecka, niemożności zaspokojenia swoich potrzeb życiowych). Żaden pracodawca nie daje Nam na tę okoliczność dodatkowych dni urlopu! Tu odwołujemy się do Polityki Prorodzinnej prowadzonej przez Państwo.
      - Tylko przedszkole jest w stanie zapewnić naszym dzieciom odpowiednie do ich wieku warunki przy posiłkach. Dopiero przecież 5-latki zaczynają jeść widelcem i nożem- tak stanowi program nauki samoobsługi (ze względu na ich własne bezpieczeństwo
      i etap rozwoju koordynacji oko-ręka). W szkole jest zbiorowa stołówka, gdzie dzieci same noszą do stolika talerze z gorącą zupą! Nikt im nie pomaga! Jest duże prawdopodobieństwo, że wyleją – czego skutkiem może być poparzenie, albo po prostu nie zjedzą obiadu ( i tu nasze głośne NIE, dla takiej sytuacji).
      - Tylko przedszkole zapewnia Naszym Dzieciom odpowiednie warunki w świetlicy,
      w czasie po zajęciach, kiedy czekają na rodziców. Grupa jest nieliczna, rozpiętość wieku 3-6 lat, czyli ten sam przedział rozwoju osobniczego. W atmosferze wspólnej zabawy, wśród zabawek, piosenek i śmiechu i z WYKWALIFIKOWANĄ PANIĄ, którą dobrze znają. Na tym etapie rozwoju jest niezbędne poczucie bezpieczeństwa, tak ważne dla 6-letnich dzieci, niedojrzałych emocjonalnie. Szkoła niestety nie zapewnia kameralnego towarzystwa ( i dzieci, i nauczycielek) oraz spokoju. Przy „zbiorowisku” dzieci w wieku 6-12 lat - nie ma mowy o ciszy, spokoju, bezpieczeństwie.
      - Tylko przedszkole jest w stanie zagwarantować plac zabaw dla dzieci, dzieci, które maja potrzebę zabawy i swobodnego ruchu. W szkole jest tylko boisko (jeżeli jest), gdzie często są rozgrywane mecze w piłkę nożna czy koszykówkę co jest zrozumiałe
      i jak najbardziej wskazane dla dzieci szkolnych, kiedy program nauczania uwzględnia lekcje wychowania fizycznego). Na szkolnym boisku brak jest zatem wyznaczonego miejsca, jak i zabawek odpowiednich dla 6-latków.
      - Przedszkole zapewnia odpowiednie gry i zabawki dla dzieci w tym wieku. Również jest miejsce na podręczniki, pomoce i przybory dzieci. Nawet na ulubione zabawki,
      z którymi uczą się rozstawać! Szkoły są nieprzygotowane na takie sytuacje!

      Nasze 6-latki będą zmuszone nosić ciężkie tornistry!

      - Przedszkole gwarantuje wydzieloną szatnie dla każdej grupy wiekowej. Każdy rozsądny pedagog i psycholog zdaje sobie sprawę, że małe dziecko uczy się porządku, ma poczucie bezpieczeństwa, kiedy ma własne miejsce na kurtkę, buty i worek na kapcie z TYLKO JEGO ZNACZKIEM! W szkole zbiorowe szatnie będą zaburzały niedojrzałego do funkcjonowania w ogromnej grupie.
      - W przedszkolu dzieci uczą się same ubierać- zawiązywać buty, zapinać kurtki, wkładać czapki, itd. Panie przedszkolanki wytrwale pomagają i zachęcają dzieci do doskonalenia swoich umiejętności. W szkole nikt dzieciom nie pomaga!
      Nie ma na to czasu! W szkole dziecko musi być samodzielne!
      - Nasze przedszkole od wielu lat przygotowujące dzieci do pójścia (po zerówce) do szkoły podstawowej, w programie nauczania 6-latków ma czas na wprowadzenie dzieci w temat szkoły - powody przejścia do placówki, gdzie wymagana jest od nich samodzielność, rozmowy na temat zmiany charakteru nauczania (jedna pani w klasie, godziny lekcyjne, przerwy), ich nowe obowiązki ( odrabianie prac domowych), odpowiedzialność za samego siebie. W ramach przygotowania do nauki w szkole, organizowane są wycieczki do pobliskiej szkoły podstawowej, można później o tym porozmawiać, zobaczyć osobiście - co znaczy siedzenie w ławce, jak wygląda szkoła „od środka”, jakie są różnice z przedszkolem.
      TO TUTAJ NASTĘPUJE MILOWY KROK! Nasze dzieci niestety będą tego
      ważnego etapu pozbawione- na co MY nie wyrażamy zgody!
      - Do odbioru naszych dzieci z przedszkola są upoważnione tylko wybrane przez rodziców osoby, jeśli pojawia się „twarz”, której Panie opiekunki nie kojarzą jest to od razu sprawdzane. Jak byłoby to rozwiązane jeśli chodzi o odbiór naszych dzieci
      z zerówki szkolnej ???

      CDN.
    • dzbanuszek Re: Rodzice idą na wojnę przeciw zerówkom 02.02.08, 14:25
      i CD.


      O prawach Naszych Dzieci i obowiązkach placówek mówią również zapisy w Ustawie 1292 z dnia 7.09.2007 o zmianie ustawy o systemie oświaty, Dziennik Ustaw nr 181
      - w art. 14 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
      „1. Wychowanie przedszkolne obejmuje dzieci w wieku 3-6 lat. Wychowanie przedszkolne jest realizowane w przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych
      oraz w innych formach wychowania przedszkolnego, z zastrzeżeniem art. 14a ust. 5.”;
      - 7) w art. 14a:
      a) po ust. 1 dodaje się ust. 1a w brzmieniu:
      „1a. W przypadkach uzasadnionych warunkami demograficznymi i geograficznymi rada gminy może uzupełnić sieć publicznych przedszkoli i oddziałów przedszkolnych
      w szkołach podstawowych o inne formy wychowania przedszkolnego.”, ( NIE ZAMKNĄĆ ISTNIEJĄCE - uwaga dodana przez rodziców)
      - ust. 6 otrzymuje brzmienie:
      „Rozporządzenie powinno uwzględniać jak najpełniejszą realizację potrzeb dziecka, a także zapewnić możliwość dostosowania form przygotowania przedszkolnego oraz form kształcenia do aktualnych możliwości psychofizycznych dziecka.”
      - Art. 4. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2008 r., z wyjątkiem art. 1 pkt 15 i art. 3, które wchodzą w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
      Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: L. Kaczyński
      Dziennik Ustaw Nr 181 — 12772 — Poz. 1292

      Bardzo ważnym aspektem jest również postawa Dyrekcji Szkół Podstawowych, w których od września 2008 maja powstać tzw. Oddziały Przedszkolne. Na zebraniach Rady Gminy oczywiście deklarują pełną gotowość do przyjęcia sześciolatków. Ale tak naprawdę nic nie robią! Nie ma żadnych informacji, w jaki sposób przygotowują się do przejęcia obowiązków! Nasze wizyty w szkole dają Nam prawo do stwierdzenia, ŻE W TEJ SPRAWIE NIC SIĘ NIE DZIEJE! SAME ZAPEWNIENIA NAM NIE WYSTARCZAJĄ! NIE GODZIMY SIĘ NA TO, ABY NASZE DZIECI BYŁY CZĘŚCIA DOŚWIADCZENIA, KTÓRE MA ROZPOCZĄĆ SIĘ Z DNIEM 1 WRZEŚNIA 2008. To jest szczególny rok w życiu każdego 6-latka, kiedy jest przygotowywany do nauki w szkole! Obawiamy się, że brak odpowiednich warunków lokalowych, brak doświadczenia, brak konkretów na tę chwilę ( a niestety zostało niewiele czasu do naboru dzieci)- nie będzie dobry dla Naszych Dzieci i niestety zaburzy proces edukacyjny. Tym bardziej, że aktualnie obowiązujące prawo nic nie mówi na temat zamknięcia oddziałów zerówkowych w przedszkolach.
      ------
      to byloby na tyle
      to jest moje zdanie jak rowniez zdanie rodzicow z Przedszkola 73 na Grochowie
      • Gość: Daruna !!! Niedziela - podpisz petycję IP: *.net-serwis.pl 02.02.08, 16:56
        W blokach na Kobielskiej w okolicy Wiatraczka rozwieszono informację, że w niedzielę przy kościele na Kobielskiej 10 po każdej Mszy św. można podpisać petycję do władz miasta, dotyczącą zmiany koncepcji oświatowej dla Pragi Południe (przeciw obligatoryjnemu przeniesieniu zerówek do szkół już od września 2008 i przeciw likwidacji Przedszkola Wiatraczek").
    • dzbanuszek Re: Jakby udalo sie :))))) 06.02.08, 14:39
      rodzice dzieci z naszego przedszkola maja wybor, to o co walczylismy przez
      prawie tydzien, poslac dziecko do zerowki szkolnej czy zostawic w zerowce
      przedszkolnej
      ciesze sie niezmiernie, ze nie byla to walka z wiatrakami, no prawie byla
      rodzice + media okazaly sie jednak silnym argumentem w tej sprawie, zycze sobie
      zeby nasze wladze na przyszlosc zalatwialy sprawe od A-Z a nie na odwrot

      trzymam kciuki za nastepne przedszkola!
          • Gość: Paweł Lech Zerówki w przedszkolach pozostaną IP: *.centertel.pl 16.02.08, 21:42
            PAWEŁ LECH Warszawa 14 lutego
            2008 roku.
            Radny Rady Miasta
            Stołecznego Warszawy


            Do rodziców dzieci 5-letnich z przedszkoli
            nr 73, 46, 177, 57, 162, 235, 250, 295, 211,
            179, 143
            na terenie dzielnicy Warszawa Praga Południe


            Z uwagą przeczytałem podpisany przez Państwa list z 14 lutego 2008
            roku w sprawie likwidacji w przedszkolach na terenie Pragi Południe
            klas zerowych skierowany do Radnych Miasta Stołecznego Warszawy.
            Chciałbym zapewnić, że żadna decyzja o przeniesieniu klas zerowych z
            Państwa przedszkoli do szkół nigdy nie zapadła.
            Dlatego nie będę polemizować z całością pisma, gdyż tak jak Państwo
            preferuje kontynuację nauki dzieci w klasach zerowych w
            przedszkolach.
            Zobowiązany jestem jednak do kilku zdań wyjaśnień.
            W związku z sytuacją demograficzną naszej dzielnicy istnieją rejony,
            gdzie jest konieczność utworzenia dodatkowych klas zerowych w
            szkołach podstawowych. Takich klas na Pradze Południe w roku
            szkolnym 2008/2009 planowanych jest 11. Z tego dwie to nowo
            powołane. Pozostałe funkcjonują już nawet od 2002 roku. Nowe klasy
            zerowe w szkołach przeznaczone będą przede wszystkim dla tych
            dzieci, które nie chodziły do przedszkola i dla tych których rodzice
            są zainteresowani nauką na terenie szkół podstawowych.
            Dlatego chciałbym z naciskiem jeszcze raz podkreślić, że klasy
            zerowe w Państwa przedszkolach będą nadal funkcjonowały.
            Szczegółowe informacje znajdują się na stronach internetowych Urzędu
            Dzielnicy Warszawa Praga Południe www.pragapld.waw.pl/zerowki-
            na-pradze-poludnie.html

            Z poważaniem

            Radny Rady m. st. Warszawy
            (-) Paweł Lech
            • dzbanuszek Re: Zerówki w przedszkolach pozostaną 17.02.08, 12:12
              Witam,
              Panie Pawle dziekuje za powyzsza Pana informacje. Mam pytanie odnosnie
              www.edukacja.warszawa.pl/zalaczniki/art/080215204947.xls
              Jak rozumiec stwierdzenie zamieszczone tylko przy przedszkolach
              poludniowo-praskich: "nie wiecej niz 1".
              Ja to rozumiem ze 0 odzialu zerowkowego w przedszkolu lub 1, co nie ukrywam
              nadal mnie niepokoi :/

              pzdr
              Asia mama Piotrka 6latka
              • Gość: Paweł Lech Re: Zerówki w przedszkolach pozostaną IP: *.centertel.pl 17.02.08, 13:19
                Nie więcej niz jedno oznacza, że będzie jedna klasa zerowa w danym
                przedszkolu i nie będzie przyjęć do niej dla dzieci z poza
                przedszkola. Nie będzie tworzenia nowych klas zerowych w
                przedszkolach tylko dwie dodatkowe w szkołach.
                Jestem przekonany że stwierdzenie "nie więcej niż jedno" nie może
                być przyczyną protestu pod hasłem sprzeciwu przeciwko likwidacji
                zerówek w przedszkolach.
                P.S. Przez najbliższy tydzień będę poza zasięgiem internetu tak że
                nie będę mógł brać udział w dalszej dyskussji.
                Z poważaniem
                Paweł Lech
                • Gość: mama.szesciolatka Re: Zerówki w przedszkolach pozostaną IP: *.chello.pl 17.02.08, 19:52
                  Jestem przekonany że stwierdzenie "nie więcej niż jedno" nie może
                  > być przyczyną protestu pod hasłem sprzeciwu przeciwko likwidacji
                  > zerówek w przedszkolach.
                  - "protestu ? po piersze "dzbanuszek" tylko pytala, a po drugie od
                  momentu publikacji w/w informacji, czyli od 13 lutego nie ma zadnego
                  protestu.

                  Pan Radny wykorzystuje kazda mozliwosc, aby sprawic wrazenie, ze
                  protest rodzicow byl bezpodstawny.... czyni to rowniez w odpowiedzi
                  na list rodzicow.
                  "Chciałbym zapewnić, że żadna decyzja o przeniesieniu klas zerowych
                  z Państwa przedszkoli do szkół nigdy nie zapadła", jak i podczas
                  wystapienia na sesji Rady Miasta 14 ltego.
                  Otóz prostest poludniowopraskich rodzicow był jak najbardziej
                  zasadny i nie brał sie znikad.
                  Dla niewtajemniczonych przybliże :
                  1. W styczniu otrzymalismy informacje od szkol podstawowych z prosba
                  o zapisanie dzieci do grupy "O" w szkole w "zwiazku z likwidacja
                  zerówek na naszej dzielnicy"
                  2. W slynnej juz "Koncepcji..." uchwalonej podczas obrad Rady
                  Dzielnicy Praga Południe 29 stycznia b. r. znajduje sie stwierdzenie
                  ze liczba wolnych miejsc w przedszkolach w kolejnym roku szkolnym
                  wzrosnie , "bowiem ponad 1000 dzieci 6-letnich nie trafi do
                  przedszkoli w zwiazku z przeniesieniem oddzialow zerowych do szkol
                  podstawowych." - uchwala została przyjeta, a jak wiadomo Zarząd
                  Dzielnicy jest zoobowiazany do wykonywania uchwał Rady , wiec nie
                  zgodzilabym sie z tym, ze zadne decyzje nie zapadly ... badz co badz
                  mowimy tu o akcie prawnym

                  to tyle jezeli chodzi o wyjasnienia w tej kwestii...

                  w przededniu sesji Rady Miasta zwolanej wlasnie w tej sprawie, ze
                  stron Urzedu Dzielnicy Praga Południe dowiedzialam sie , ze zerowki
                  w przedszkolach zostana, a jednioczesnie zwiekszy sie liczba
                  oddzialow "O" w szkolach podstawowych.

                  Dobrze sie stalo i mysle, ze czas zakonczyc dyskusje na ten temat
                  • monika9920 TVP3 nagranie programu czwartek 28.02, g. 18.10 27.02.08, 20:41
                    Gość portalu: calagan napisał(a):


                    > A co jak w przedszkolu jest wiecej niz 1 klasa zerowa? A sa
                    takie.
                    > Wywalac "nadwyzki"? I jakie kryteria przyjac?


                    warto zadac to pytanie jutro podczas programu na zywo PKiN, VI sala
                    koncertowa ZAINTERESOWANYCH RODZICOW PROSZE O PRZYJSCIE

                    Z info od TVP3 wiem, ze ma byc zarowno o przeniesieniu oddzialow
                    zerowych do szkol, ale tez o pomysle MEN dot. wczesniejszego
                    obowiazku szkolnego. Maja wypowiadac sie radni, MEN, Biuro Edukacji,
                    psycholog no i mam nadzieje tlumnie przybli rodzice


                    ww6.tvp.pl/4073,20080225665115.strona
                    Sześciolatki marsz do szkoły!

                    Od jesieni 2009 roku wszystkie sześciolatki mają pójść do szkoły. Na
                    razie
                    władze Warszawy próbują poprzesuwać zerówkowiczów z przedszkoli do
                    szkół.
                    Pomysł budzi wiele wątpliwości. Czy szkoły są na to gotowe? Co sądzą
                    o tym
                    rodzice? I najważniejsze, czy zerówka w szkole to dobry pomysł dla
                    samych
                    dziecki. O tym w czwartkowych Kontr-o-wersjach.

                    (fot. arch.)


                    Każdy z nas był w szkole podstawowej. Każdy był małym dzieckiem i
                    rzeczywiście
                    pierwszoklasistom lekko nie jest. Choć z drugiej strony nie taka
                    szkoła
                    straszna jak wszyscy mówią. Choc byliśmy mali, bezbronni daliśmy
                    radę. Rodzice
                    nie zgadzają się na pomysł radnych stolicy i nie chcą, aby
                    ich "zerówkowicze"
                    chodzili do szkoły. Dlaczego? Bo boją się, że uczniowie podstawówek
                    będą źle
                    traktować ich dzieci.

                    Jeżeli szkoły będą dobrze przygotowane do przyjęcia małych brzdąców,
                    powstana
                    odpowiednie sale, ławki i ubikacje przystosowane do ich potrzeb to
                    powinno być
                    dobrze. Szkoły mają również zapewnić dla sześciolatków opieke
                    psychologiczną,
                    logopedyczną i pedagogiczną.

                    Rodzice nie wierzą jednak, że szkoły zmodernizują swoje
                    pomieszczenia.
                    Argumentują to i chyba po części słusznie, że szkoły nie mają
                    pieniędzy i w
                    dodatku muszą to zrobić do września.

                    30 nowych zerówek ma powstać w szkołach podstawowych w pięciu
                    dzielnicach: 14
                    w dzielnicy Wawer, 8 na Pradze Południe, 5 na Bielanach, 2 w
                    Rembertowie i 1 w
                    Wilanowie.

                    Jak zakończy sie spór między radnymi a rodzicami? Co ma zmienić taki
                    system w
                    Warszawie? O tym w czwartkowych Kontr-o-wersjach.



Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka