dagamaraga
27.02.08, 18:43
Jeden z moich sąsiadów wyciął 3 z 4 rosnących na jego działce drzew, drzewa zasadzone przez poprzednich właścicieli ładnie wkomponowywały się w osiedlową zieleń. Wycinki nie unikneły również piękne ostrokrzewy, winorośl sięgająca już do 3 piętra budynku i kilka unikalnych clematisów. Wycinka zarówno drzew jak i krzewów była prowadzona wieczorami (czyż by celem było uniknięcie niewygodnych pytań?) i tak w kilka dni piękny ogródek zamienił się w ogródek straszydło. Sąsiad na moje pytanie czy ma pozwolenie uciekł wzrokiem w inną stronę i zbył mnie krótkim "tak, tak", administrator osiedla na pytanie o pozwolenie wzruszył ramionami i odesłał mnie do prezesa wspólnoty a mi się nie chce dłużej chodzić od jednego do drugiego, chce uzyskać informację czy jest to robione legalnie. Nie chce żeby za kilka lat moje dzieci oglądały zamiast zieleni beton.
Nie wiem jak załatwić tą sprawę w miarę delikatny ale skuteczy sposób:)).