Dodaj do ulubionych

albanczycy - czy mozna im zaufac?

05.10.09, 23:28
witam wszstkich smile

na poczatku chce powiedziec, ze jestem pelna uznania dla osoby,
ktora wpadla na pomysl, aby zalozyc takie forum smile przeczytalam juz
spora liczbe postow i widze, ze wypowiadaja sie tu osoby, ktore
wiedza co mowia, a co najwazniejsze znaja albanie nie tylko z
przewodnikow, ale tez od tej drugiej strony, stad moja prosba do was
dziewczyny.
sprawa jest dosyc banalna. chodzi mi o wasze spostrzezenia dotyczace
albanczykow a dokladniej mowiac relacji albanczyk - cudzoziemka.
jakis czas temu bylam w grecji na wakacjach i poznalam tam jednego
albanczyka. od razu wydal mi sie calkiem fajnym facetem - po prostu
normalnym i nienachalnym. fajnie spedzilismy razem czas - chociaz
przyzam sie, ze mielismy bardzo malo dni na lepsze poznanie sie,
poza tym on praktycznie do poznego wieczora pracowal, wiec moglismy
sie spotykac tylko nocami.. w kazdym razie niestety nadszedl czas,
ze musialam wrocic do polski. w zasadzie niczego wiekszego nie
spodziewalam sie po tej znajomosci - po prostu kolejna osoba poznana
na wakacjach, z ktora pewnie bede utrzymywala kontakt przez krotki
czas, a potem 'umrze to smiercia naturalna'- tak jak czesto bywa to
ze znajomosciami wakacyjnymi... natomiast, w tym przypadku jest
zupelnie inaczej. praktycznie mamy kontakt ze soba kazdego dnia...
oczywiscie nie wyznajemy sobie milosci - coz juz nie jestem
podlotkiem - a szkoda, coz czas nieublagalnie leciwink ale pewnego
dnia spytal sie mnie czy nie mam ochoty przyjechac tej zimy do
albanii do jego rodzinnej miejscowosci.. on bedzie mial wtedy wolne,
wiec bedzie mial czas dla mnie, a poza tym poznam jego rodzine i
przyjaciol... przyznam sie szczerze, ze bylam troche zszokowana tym,
ale szybko przeanalizowalam wszystkie za i przeciw i uwzgledniajac
sam fakt kosztu przelotu (mam prawo jazdy ale na pewno nie
zdecydowalabym sie w taka podroz jechac sama - a niestety wszyscy
moi znajomi slyszac pytanie czy nie maja ochoty na sylwestra jechac
do albanii pokladaja sie ze smiechu) czy uzyskanie urlopu w pracy
nie jest latwa sprawa. powiedzialam mu to oczywiscie sadzac, ze to
zakonczy ten temat, natomiast w odpowiedzi uslyszalam, ze on sam
kupi mi bilet - bo jak to stwierdzil 'lece do niego, a nie tylko dla
wlasnej przyjemnosci'. oczywiscie podziekowalam za to, bo w ogole
nie wchodzi to w gre, bo jezeli juz zdecydowalabym sie tam poleciec
to tylko i wylacznie za wlasne pieniadze. natomiast chodzi mi o
wasze odczucia. czy wszyscy albanczycy sa tacy goscinni i otwarci?
czy to dla nich normalne, ze zapraszaja do siebie ludzi poznanych na
wakacjach? nie chce wkrecac sobie jakis faz, ale niestety dalo mi to
duzo do myslenia. najbardziej przeraza mnie fakt, ze jednak biore
taka podroz pod uwage. analizujac moj krotki - bo tylko tygodniowy
pobyt w grecji doszlam do wniosku, ze faktycznie ten albanczyk rozni
sie od poznanych mi polakow. przypomnial mi sie jeden wieczor, kiedy
bylam naprawde zmeczona i wkurzona (bylam z grupa polakow i jednego
dnia nagle wszyscy sie poklocili) i nie mialam nawet ochoty z nim
rozmawiac, powiedzialam mu o tym, nawet powiedzialam ze moze sobie
pojsc do znajomych, potanczyc albo po prostu isc spac, bo ja nawet
nie jestem zdolna do rozmowy - to stwierdzil, ze jemu to nie
przeszkadza i mozemy pomilczec... i faktycznie siedzielismy tak
przez kilka godzinwink i teraz sama juz nie wiem, co mam robic. wiem,
ze do grudnia jeszcze wiele moze sie wydarzyc.. ale chcialabym
wiedziec, co wy zrobilybyscie na moim miejscu? czy ktoras z was
odwazylaby sie poleciec? ja mam juz totalny metlik w glowie, a nikt
z moich znajomych nie traktuje tego serio, bo jedyne co slysze to
to, ze jak tam pojade to na poczatku wezma mi paszport, a potem
sprzedaja do jakiegos burdelu i slad po mnie zaginie... poza tym on
jest ode mnie sporo mlodszy - 4 lata, u nas w polsce juz nie jest to
teraz az tak wielkim szokiem, chociaz spotkac mozna jeszcze ludzi,
ktorz dziwia sie takim zwiazkom... a wiecie jak patrzy sie na to w
albanii? z gory dziekuje za jakies opinie... i za cierpliwosc, bo
pewnie nie kazdy zdolal przeczytac cala ta wiadomosc wink
pozdrowionka smile
Obserwuj wątek
    • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 01:46
      > z moich znajomych nie traktuje tego serio, bo jedyne co slysze to
      > to, ze jak tam pojade to na poczatku wezma mi paszport, a potem
      > sprzedaja do jakiegos burdelu i slad po mnie zaginie...

      Spójrz na to inaczej
      - dzięki dochodom z prostytucji, handlu narkotykami, przemytowi, handlu ludźmi,
      ten kraj się rozwija,
      obecnie albańska mafia nie trwoni pieniędzy na terroryzm tylko inwestuje.
      Poza tym zagrożenie, o którym piszesz dotyczy jedynie kilkudziesięciu tysięcy
      kobiet rocznie, musiałabyś mieć pecha.
      S.
      • alitra Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 13:22
        Seboc;szczerze to usmialam sie z twojej wypowiedzi..winkAle zgodze sie
        z Toba..ze jest w tym jakas czesc prawdy..Niestety. A co do pytania
        zalozycielki topiku,czy powinna jechac do Albanii-mowie
        kategorycznie NIE! Wdg.mnie jest to ryzyko,co moze sie tam
        zdarzyc,co moze cie tam spotkac..i jakie naprawde Ten czlowiek ma
        zamiary wobec Ciebie.Bedziesz w obcym kraju,ktory rzadzi sie innymi
        zasadami zdana Tylko na Jego laske..badz nielaske..Tak naprawde Go
        nie znasz i uwazam,ze jesli chcialabys Go spotkac to najlepiej na
        neutralnym gruncie,jak np.kolejne wakacje w Grecji,gdzie mieszkasz w
        hotelu.Na poznanie rodziny bedzie jeszcze czas.I zeby nie bylo,ze
        jestem uprzedzona..ale mysle,ze wiekszosc dziewczyn z tego
        forum,ktora odwiedzila Albanie,rodzine(juz pewnie meza);a jesli
        narzeczonego,to raczej sa to dziewczyny,ktore sa w zwiazkach
        przynajmniej paromiesiecznych..jesli nie dlugoletnie..Nie sadze,ze
        kazda,na poczatku znajomosci,wyjechalaby do Albanii,ja napewno
        NIE.Mysle,ze najlepiej poznac faceta,a dopiero potem
        rodzine,szczegolnie jesli ma sie to wizac z wyjazdem do obcego
        kraju,ktorego nie znasz ani zwyczajow tam panujacych,ani tym
        bardziej jezyka..aby w razie czego moc poprosic o pomoc..Ale decyzja
        i tak nalezy do Ciebie.Pozdrawiamsmile
    • lesolei Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 01:52
      Witam

      Moim zdaniem zaufania nie zdobywa się w ciągu dnia, tygodnia czy miesiąca, do
      tego potrzeba przede wszystkim długiego czasu, nieustanej obserwacji drugiej
      osoby, i intuicji.

      Pytasz, czy można zaufać Albańczykom? Ja bym poszła o krok dalej i zapytała czy
      w ogóle można zaufać ludziom? pomijając już ich kraj pochodzenia?

      Odwiedzając Albanię większość z nas wraca do domu " w całości"smile z paszportemsmile,
      miłymi wspomnieniami i chęcią powrotu, więc może nie taki ten " albański
      diabełek" straszny, jak go malują. Czasami warto włożyć te wszystkie
      stereotypy między bajki i samemu się przekonać jak jest naprawdę? nie
      zapominając o zasadzie "głowy na karku i ograniczonego, mimo wszystko
      zaufania"smile, ale to się odnosi do każdego miejsca na Ziemi.

      Ważne jest to, co ludzie sobą reprezentują, jaką mają osobowość, jakie wartości
      wyznają, a nie z jakiego kraju pochodząsmile

      Świat się zmienia, Albania też smile)Zmienia się mentalność i to, co kiedyś było
      tematem tabu, rzeczą nie do zaakceptowania, teraz powoli przenika do świadomości
      i coraz mniej dziwi.

      O różnicę wieku nie ma co się aż tak bardzo martwić, tym bardziej, że nie jest
      ona jakaś nadzwyczajnasmile
      Warto próbować, nie ma ryzyka, nie ma sukcesu.
      Powodzenia. Decyzja i tak należy do Ciebie.
      Życzę trafnych wyborów.
      Pozdrawiamsmile


        • annarexha Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 11:10
          A moze on nie chce jechac na zachod skoro juz jest poza granicami
          Albanii?Co innego poczeka go w dalszych panstwach niz ciezka harówa
          od rana do nocy?Cód,miód i orzeszki?Ja nie wiem po co pisac takie
          durnoty jesli wiele z nas piszacych na tym forum jest z
          Albanczykami,bylo w Albanii i chce jechac do niej,moj maz dostal
          wize,byl juz w Albanii to teraz mam chyba czekac na dzien ostateczny
          kiedy mnie zostawi a jego zawistna rodzina znajdzie mu nowa albanska
          zone,jakby kazda z nas tak myslala to nie byloby szczesliwych pl-alb
          malzenstw o dlugoletnim stazu jak nertili,szkodry,zeg-aty czy redony
          oraz ich dzieci,bionda nie pisalaby na tym forum ani nie
          odwiedzalaby Albanii bo albanska mafia dawno usadowilaby ja w jakims
          przytulnym burdello bum bum na krancu swiata.Sa ryzyka z kazdej
          strony,zadna nacja na swiecie nie jest swieta,kto nie ryzykuje ten
          nie ma,a nienawisc wobec szczegolnych panstw najlepiej lokowac na
          jakims rasistowskim blogu.Moje zycie nie rozni sie wiele od zycia
          ludzi w zwiazkach pl-pl,wstajemy,jemy,pracujemy,chodzimy do
          kina,restauracji,klocimy sie,ogladamy dvd,nie ma zadnej dziwnej
          albanskiej egzotyki czy tragedii,dlatego nie czuje sie ani naiwna
          ani glupia czy nieostrozna,po prostu staramy sie zyc normalnie i
          szczesliwie,mamy marzenia,plany i troski.Jesli chodzi o miricor to
          podchodzilabym do twojej sytuacji z dystansem,jednak nie znasz go i
          nie wiesz czym sie kieruje,masz troche czasu by go poznac wiec
          wykorzystaj to,a czemu on nie mialby przyjechac do ciebie z drugiej
          strony?Choc na pare dni ale przed wylotem do Albanii jesli sie
          zdecydujesz.Rowniez zycze trafnych decyzji.Ania
          • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 11:37
            Przecież des4 nie napisał nic złego. Do wielu z Was nie dociera, że Albania jest
            krajem zupełnie odmiennym i to w sposób trudny do pojęcia Polakom. Że kobieta w
            tym kraju bywa traktowana jak towar, wymienny np. na krowę czy części do starego
            mercedesa. Handel ludźmi, narkotykami, ludzkimi organami też są faktem.
            Albańczycy są obecnie źródłem destabilizacji na Bałkanach i to również fakt. Nie
            ma on nic wspólnego z upodobaniem lub nienawiścią do Albanii i Albańczyków.

            Skąd tyle agresji w Twojej wypowiedzi? Oskarżenie o rasizm jest bardzo poważnym
            stwierdzeniem.
            S.
            • annarexha Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 12:20
              Nie oskarzylam nikogo o rasizm,nie bylo adresata,jednak ta
              wypowiedz 'facet całkiem inteligentnie ustawia się pod wyjazd na
              zachód...

              ty będziesz kolejna naiwną, która uwierzy w "gościnność"
              i "wielką "miłość"... '
              ukazuje,ze des skazuje wszystkie zwiazki na przegrana,on juz wie,ze
              kazdy Albanczyk chce przedostac sie za inna to granice dzieki
              naiwnej Polce.Nie wypowiadam sie na polityczne tematy bo polityki
              nie lubie,wiem,ze kobieta w Albanii ma czesto nizszy status niz
              mezczyzna ale wiele polskich dziewczyn bedacych z Albanczykami zna
              wlasna wartosc,sa oswiecone,nie daja soba rzadzic,ja znam osobiscie
              niemalo takich par wlasnie z tego forum
              • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 12:46
                > ukazuje,ze des skazuje wszystkie zwiazki na przegrana

                Jakie znów związki? Autorka była przez tydzień w Grecji.
                Chłopa widziała na oczy może z kilka razy.

                Pytanie było czy można zaufać Albańczykom.
                Generalnie, na tak postawione pytanie, należy powiedzieć - NIE!
                S.
                  • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 15:25
                    Przepraszam Koleżankę bardzo, ale użyłem kilku argumentów dla obrony swojego zdania.
                    Liczę na rewanż.
                    Jeśli rzeczywiście nic nie wiem - proszę o uzupełnienie mojej wiedzy nt. Albanii
                    i Albańczyków.
                    Jestem zafascynowany Bałkanami i każdą wiedzę na ten temat wchłonę z ochotą.
                    Pozdrawiam.
                    S.
                    • miricor Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 16:51
                      hmm... nie sadzilam, ze ten post bedzie wzbudzal az tyle emocji..
                      nie chce, zebyscie wszyscy sie tutaj poklocili.. ale jak juz
                      zaczelam to skoncze i powiem dokadniej o co mi chodzi.
                      jak juz pisalam widzialam go tylko tydzien - wiem, krotko. Po
                      drugie - jestem tego swiadoma, ze moze nawet juz za tydzien stracimy
                      ze soba kontakt (no i wtedy nie bedzie problemu). Po trzecie -
                      jezeli w ogole tam pojade - to sama. I stad bylo moje pytanie czy
                      mozna zaufac albanczkom. Jestem swiadoma tego, ze rozmowy
                      telefoniczne lub przez komunikator internetowy dadza mi sredni obraz
                      faceta i dlatego myslac w ogole o tym wyjezdzie dopuszczam do siebie
                      tez taka mysl, ze jak juz tam bede i powiedzmy 'lepiej sie poznamy'
                      moze tez dojsc do takiej sytuacji, ze nie bedziemy mogli ze soba
                      nawet minuty wytrzymac. Mimo, ze mam zaproszenie do jego rodzinnego
                      domu to i tak pewnie wybralabym hotel - nawet na pewno. i dlatego
                      chcialam sie dowiedziec czy jak juz tam bede to czy bede mogla
                      swobodnie poruszac sie po ulicach sama w obcym miescie nie narazajac
                      sie na... nawet nie wiem na co (chodzi mi o miasto durres), czy
                      bede w stanie sie dogadac z tymi ludzmi po angielsku i czy beda na
                      tyle zyczliwi zeby poinformowac mnie np. skad odjezdza autobus do
                      stolicy (nie chodzi mi o odp, ze z dworca).
                      nie chce tam jechac tylko z powodu tego faceta, nie oczekuje tez
                      tego, ze nie wiem, np. rzuci sie na kolana i poprosi mnie o reke
                      po prostu od tego czasu jak zaprosil mnie na sylwestra zaczelam
                      troszke czytac o tym kraju i przyznam sie szczerze, ze troszke mnie
                      intryguje i z checia zobaczylabym to wszystko na wlasne oczy... dla
                      niektorych moze to jest dziwne i malo przekonujace, ale taka jest
                      prawda. jezdzilam troszke po europie, praktycznie zachod mam caly
                      zjechany, a mimo wszystko zauroczylam sie - ukraina na pewno nie
                      jest to miejsce do mieszkania na stale, ale to tez taki kraj
                      wszechogarniajacego absurdu.. dlatego jak nadazyla mi sie okazja
                      zobaczyc czesc albanii (a watpie, zeby w przyszlosci to sie jeszcze
                      kiedys powtorzylo - chociaz kto wie...) to po prostu zaczelam o tym
                      intensywnie myslec. a ze nie moge sie z ta sprawa zwrocic do nikogo
                      z moich znajomych, dlatego napisalam tu na forum - bo obchodzi mnie
                      opinia ludzi, ktorzy w jakis sposob znaja albanie, ich mieszkancow i
                      zwyczaje.. niekoniecznie chcialabym sie sugerowac opinia tych,
                      ktorzy o albanii wiedza tyle co ja, lub tych, ktorzy uwazaja sie za
                      ekspertow bo przejezdzali przez ten kraj zmierzajac do jakiegos
                      inneg celu tak wiec kochani dziekuje za wszystkie wystawione tu
                      komentarze i jakby ktos jeszcze mial ochote sie wypowiedziec - czy
                      pojechalby na moim miejscu - znajac juz teraz bardziej szczegolowo
                      sytuacje - to bedzie mi bardzo milo smile
                      pozdrawiam
                      • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 18:34
                        Dures akurat jest dość cywilizowaną miejscowością, tj. stosunkowo mało paskudną.
                        Latem na pewno uwagę zwraca piękna plaża. Jak jest zimą - nie mam pojęcia.
                        Radziłbym Ci podróż w grupie. I to nie tylko z powodu Twojego niebezpieczeństwa
                        jako kobiety. Tam problem jest chociażby z prądem elektrycznym. Opieka medyczna
                        prawie nie istnieje. Nie masz to oczekiwać pomocy ze strony policji, chociażby w
                        przypadku zgubienia czegokolwiek. Albania to specyficzny kraj. Turystycznie może
                        być oczywiście - arcyciekawy. Współistnieją tam obok siebie rozpaczliwa bieda
                        oraz wystawne bogactwo. Prawie nie ma tak przemysłu, biznes to głównie handel i
                        gastronomia. Wśród kup śmieci poruszają się luksusowe auta, nad osiedlem slamsów
                        górują hotele przypominające domy Cyganów pod Łodzią. Ludzie do nad odnosili się
                        bardzo pozytywnie, temu też nabyłem rok temu dobrą opinię nt. Albanii.
                        W tym roku byłem w Kosowie i mam - najlepiej to ujmując - dystans do
                        Albańczyków. W Kosowie następuje bowiem zjawisko, które można nazwać zanikiem
                        cywilizacji. Materialny dorobek jakby tracił na znaczeniu, kulturalne
                        dziedzictwo Albańskie istnieje w śladowej ilości. Powszechna jest dewastacja i
                        kult bohaterów wojennych 1998 /1999.

                        Poguglaj trochę nt. Albanii (hasło Polka Albańczyk). To forum jest jedynym
                        zagłębiem uwielbienia Albańczyków. Tu skupiły się postaci dzielące się poczuciem
                        wspólnoty. Jakby miały wspólne hobby. Nie bardzo rozumiem to zjawisko (Chodzi o
                        typ urody?). Prezentowany model postępowania jest jeden - wyłudzenie wizy.
                        Miłość polega na psychopatycznej zazdrości, kontroli, rękoczynach itd.
                        Może trafić się wyjątek i należą się szczęściu gratulacje. Jednak szacunek dla
                        kobiet nie leży w albańskiej tradycji. A kobieta spoza Albanii już zwykle żadnej
                        wartości nie posiada. Bo chłopcu wybrankę wyznaczono jak się urodziła.

                        Pamiętaj, że jest to kraj bardzo, ale to bardzo różny od reszty Europy.
                        S.
                        • annarexha Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 20:24
                          'To forum jest jedynym
                          zagłębiem uwielbienia Albańczyków. Tu skupiły się postaci dzielące
                          się poczuciem
                          wspólnoty. Jakby miały wspólne hobby. Nie bardzo rozumiem to
                          zjawisko (Chodzi o
                          typ urody?). Prezentowany model postępowania jest jeden - wyłudzenie
                          wizy.'
                          No i tu sie znowu nie zgodze,czy czytales moje stare posty?Gdzie
                          pisalam o Albanczykach wykorzystujacych kobiety jako prostytutki,o
                          falszywych dokumentach,podszywaniu sie pod inne narodowosci,o
                          nieszanowaniu kobiet,biciu ich,ponizaniu,zabiijaniu wlasnych dzieci
                          w Albanii(bo honor,bo corka nie wytlumaczyla spoznienia
                          kilkudniowego),zabijaniu zon(bo rzekomo zdradzila),0 reakcji ze
                          strony policji,rzadu lub tak mala,ze zaraz wychodzili na zewnatrz?A
                          kodeks praw albanskich?Obyczaje,kobiety do
                          garow,sprzatania,mezczyzna do pieniedzy,kurde czy ja pisze te rzeczy
                          na nic?Ja zdaje sobie sprawe jak tam jest,co jakis czas rozmawiam z
                          moim mezem o tym jak jest bo przeczytalam jakis artykul albo
                          historie zrozpaczonej Polki,ktora dala sie nabrac,pytam go czemu tak
                          jest,jak on by postapil itp My wiemy,ze tak jest seboc i nieraz bylo
                          przerabiane o podstepnych Albanczykach bedacych z kobietami dla wiz
                          i oczywiscie sa tacy!Ale wsrod nich sa i tacy,ktorych rodzice nie
                          wtracaja sie,nie wybieraja zon,ktorzy zakochali sie i kochaja,ktorzy
                          sprzeciwiaja sie rodzinie by z kims byc i znudzilo mi sie juz
                          chrzanienie o tym zlym bo takich postow jest 50%,zeg-ata,ja czy
                          majmunt,my pisalysmy o negatywach i pozytywach,ostrzegalysmy
                          dziewczyny,pisalysmy,ze nie wolno ufac zbyt szybko,ze to sie sa
                          idealy.Ale czy jest sens pisac bez konca o tym samym?I seboc
                          zauwazyles kto pisze nowe posty zazwyczaj?Nowe osoby na forumsmileA na
                          innych forach nie ma takiej malej spolecznosci jak u nas,tutaj
                          poznalam przyjaciol,wiem kto kim jest,pamietam co komu sie
                          przydarzylo a na innych forach maloznanych masz 3 laski
                          jeczace,ktore po 3 postach sie zamykaja i sluch po nich
                          zaginie,nasze forum polega na smutkach ale rowniez radosciach,na
                          wymienianiu zlych i dobrych doswiadczen,na uczeniu sie
                          wzajemnie,pomaganiu sobie,ostrzeganiu.Nie ma co oskarzac bez podstaw
                        • bionda83 Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 06.10.09, 23:19
                          seboc napisał:

                          > Dures akurat jest dość cywilizowaną miejscowością, tj. stosunkowo mało paskudną
                          > .
                          > Latem na pewno uwagę zwraca piękna plaża. Jak jest zimą - nie mam pojęcia.

                          O litości akurat tu przekoloryzowales na korzysc Albanii winkplaża jest wlasnie
                          niezafajna, choc piaszczysta to w sezonie w zwiazku z duza iloscia turystow a
                          mala iloscia koszy na smieci jest tam dosc brudno, poza tym woda nie jest tak
                          czysta jak od vlory na poludnie, ale o tym mowa byla juz wiele razy (pisaly o
                          tym nie tylko osoby zakochane w albanczykach ale tez zakochane tylko w samej
                          albanii)


                          > Radziłbym Ci podróż w grupie. I to nie tylko z powodu Twojego niebezpieczeństwa
                          > jako kobiety. Tam problem jest chociażby z prądem elektrycznym. Opieka medyczna
                          > prawie nie istnieje.
                          Swobodnie mozesz podrozowac samotnie, ale licz sie z tym ze bedziesz postrzegana
                          dziwnie, warto miec jakiegos zaufanego albanczyka a najlepiej wielu wink unukniesz
                          zawyzania cen i klopotow w komunikacji jezykowej, szczegolnie starsi albanczycy-
                          NIE ZNAJA ANGIELSKIEGO, jesli znasz wloski to problemow miec nie bedziesz. Co do
                          pierwszego postu to faktem jest ze musisz go poznac blizej. Ja znalam wielu
                          albanczykow przed pierwszym przyjazdem, nie powiazanych ze soba i wszyscy
                          wiedzieli ze przyjezdzam i znalam ich 4 miesiace(nawet to niewiele) a mimo to po
                          przeczytaniu wszystkich info w internecie mialam niezlego pietra wink napewno po
                          tyg znajomosci nie zdecydowalabym sie na przyjazd. Dziwi mnie troche ze juz
                          zaprasza Cie do rodziny, to nienaturalne u nich, takie zaproszenie uzyskują
                          dziewczyny w powaznych zwiazkach...
                          prad? w okresie zimowym nie pwinno byc wiekszych problemow, u nich energia
                          elektryczna to w 75% elektownie wodne, wiec latem moze tak ale zima jest ok smile
                          bylam 2 razy, jak mi sie uda to 15.10 bedzie trzeci (trzymajcie kciuki bo ten
                          moj urlop nie pewny a bilet kupiony wink)i ani razu nie mialam problemu z pradem.
                          bylu przerwy ale zawsze byly wlaczne generatory... specyficzne i jak dla mnie
                          kolejny obraz absurdu w albanii ( widze ze lubisz absurdy tak jak ja wiec to
                          podkreslam)


                          Nie masz to oczekiwać pomocy ze strony policji, chociażby
                          > w
                          > przypadku zgubienia czegokolwiek.
                          Niczego nie zgubilam wiec sie nie wypowiem,

                          Albania to specyficzny kraj. Turystycznie moż
                          > e
                          > być oczywiście - arcyciekawy. Współistnieją tam obok siebie rozpaczliwa bieda
                          > oraz wystawne bogactwo. Prawie nie ma tak przemysłu, biznes to głównie handel i
                          > gastronomia. Wśród kup śmieci poruszają się luksusowe auta, nad osiedlem slamsó
                          > w
                          > górują hotele przypominające domy Cyganów pod Łodzią. Ludzie do nad odnosili si
                          > ę
                          > bardzo pozytywnie, temu też nabyłem rok temu dobrą opinię nt. Albanii.

                          arcyciekawy

                          > W tym roku byłem w Kosowie i mam - najlepiej to ujmując - dystans do
                          > Albańczyków. W Kosowie następuje bowiem zjawisko, które można nazwać zanikiem
                          > cywilizacji. Materialny dorobek jakby tracił na znaczeniu, kulturalne
                          > dziedzictwo Albańskie istnieje w śladowej ilości. Powszechna jest dewastacja i
                          > kult bohaterów wojennych 1998 /1999.

                          Wlasnie, nie bylam w Kosovie, znam tylko dwoch kosovarow ktorzy sa turkami bo w
                          1389 ich praszczury walczyli na kosovym polu wink wiec jak wczesniej byles w
                          albanii i bylo " w miare" to jak mozesz porownywac kosovo do albanii? znam
                          opinie albanczykow o kosovarach, nie sa pochlebne, jedna z nich to to ze sa
                          leniwi i pazernii. Aczkolwiek tak jak mowilam nie znam zadnego albanskiego
                          kosovara wiec nie bede sie wypowiadac. Wiem ze na tym forum sa osoby ktore znaja
                          albanczykow z kosova wiec moze lepiej zapytac ich...



                          >
                          > Poguglaj trochę nt. Albanii (hasło Polka Albańczyk). To forum jest jedynym
                          > zagłębiem uwielbienia Albańczyków. Tu skupiły się postaci dzielące się poczucie
                          > m
                          > wspólnoty. Jakby miały wspólne hobby. Nie bardzo rozumiem to zjawisko (Chodzi o
                          > typ urody?). Prezentowany model postępowania jest jeden - wyłudzenie wizy.
                          > Miłość polega na psychopatycznej zazdrości, kontroli, rękoczynach itd.
                          > Może trafić się wyjątek i należą się szczęściu gratulacje. Jednak szacunek dla
                          > kobiet nie leży w albańskiej tradycji. A kobieta spoza Albanii już zwykle żadne
                          > j
                          > wartości nie posiada. Bo chłopcu wybrankę wyznaczono jak się urodziła.
                          >
                          > Pamiętaj, że jest to kraj bardzo, ale to bardzo różny od reszty Europy.
                          > S.

                          Jak widze ile znaczenia w rodzinie ma "mami" i jak slucham opowiesci to to jest
                          jak w polsce: mezczyna glowa, kobieta szyja. U mojej mamy synowa tez nie bedzie
                          miala latwo... co do przemocy fizcznej to to sie rozstrzyga na przestrzeni lat a
                          nie po tygodniu... kazdy ma czas na poznanie drugiej osoby i tego nie powinno
                          sie ruszac. kazdy ma swoj rozum. Wazne zeby kazdy poznal Alabnie od wlasnej
                          strony i zdecydowal czy mentalnosc, historia, tradycja im pasuje, jezei tak to
                          jest ich wlasny wybor, wolnosc wyboru naszczescie nie jest zakazana..
                          • ritta95 Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 10.05.15, 03:07
                            Ja osobiście parę lat temu poznałam Albańczyka u dziadka w Grecji i jego uroda mnie urzekla bo sama mam ciemna karnacje i taka moja mentalność chociaż jestem z Polakiem od 4 lat bo mieszkam w Polsce i jestem w połowie greczynka i polka ...do rzeczy. Widywaliśmy się zazwyczaj co roku dwa lata na wakacjach ..kiedy go nie bylo to wychodziłam, żeby go spotkać..nie korzystalo się wtedy z Tel.tak jak teraz choc numerami się wymieniliśmy. Jego rodzinę znam od malej dziewczynki ... Najpierw do wioski przyjechał na stale do pracy jego ojciec a po paru latach ściągnął swoja rodzinę ...ma on dwie wspaniale siostry jedna posiada dwójkę dzieci. Wszyscy się troszczą o mojego dziadka choc mogli by go powoli wyssać ze wszystkiego co posiada ale mimo wszystko wszyscy się tam właśnie przyjaźnią i cenia mego dziadka. Niestety syn nie upodobnil się do nikogo.. Klamal,okradał domy na wsi i miał wiele szans które zmarnowal . Okradl nawet mojego dziadka wraz z innymi wspólnikami podobno .. Same zle opinie o nim krążą ale cóż.. Siedział w więzieniu ale wyszedl na wolność za przepustką..kiedy nie był w więzieniu ukradkiem się spotykaliśmy, jeździliśmy autem kiedy było gorąco i słuchaliśmy na fula muzyki ..a ja jako zakochana 16latka byłam zachwycona mimo iż nie mogłam nic nikomu powiedzieć bo co by ludzie powiedzieli ...a co dopiero dziadek...! Jego rodzina tez nie byłaby raczej zachwycona tym, ze ja się z nim zadałam, Bóg jeden wie co by się działo ..potrafilam raz uciec w nocy przez okno z mojego pokoju u dziadka, wychodząc na stol drewniany oparty o ścianę na taras prowadzący korytarzem do ganku i schodów z bramka do ogródka. Musiałam czekać aż mama i dziadek zasna ..ja z butami w dłoni i latarką w drugiej gotowa się wymknąć o 1 w nocy . Zostawiłam tylko włączone radio żeby było ze słucham bo radio u mnie grało dzień i noc, a drzwi były zamknięte na klucz jak kazdej nocy. Od ogrodu do głównej bramy potem do kolejnej bramki zabezpieczająca teren by żadna krowa nie przeszła czy pies. Wszystko otwierałam po cichu żeby nikogo nie obudzić aż w końcu dotarłam do drogi i w końcu mogłam ubrac klapki...wtedy zrobiliśmy ok.20 km . Zapinałam mu koszule, którą ubrał żeby mógł trzymać kierownice bo droga tam to same serpentyny..paląc papierosa i słuchając greckiej muzyki dojechaliśmy do centrum miasta a stamtąd gdzie tętniło życiem klubów nocnych podreptaliśmy na plac zabaw znajdujący się na plaży . Tam długo rozmawialismy i do niczego nie doszlo smile ! .. Wróciłam do swojego pokoju tak jak wyszłam ..o 5 rano! Naprawde miałam szczęście po okolo 10 minutach wstal mój dziadek,który wybiera się z rana do szpitala jak dotąd... Mogłam odetchnąć z ulgą.
                            Innym razem po poludniu byliśmy na kawie na wzgórzu w takim barze z krzesełkami na zewnątrz..usiedliśmy a stamtąd bylo widac całą okolice z morzem i portem...
                            Po roku juz go nie zastałam. Okazało się ze znowu cos się stało w wiosce a wtedy winę zwalają na niego. Ktos wniosl oskarżenie i mogl wybrac więzienie albo powrót do Albanii i zakaz opuszczania kraju.... Druga opcja. Był w Albanii...zaczęliśmy pisac na Facebooku i chcial żebym do niego przyjechała..rozmawialam o wszystkim z jego siostrami i nigdy nie powiedziały prawdy mojemu dziadkowi,nikomu choc początkowo bały się o mnie...bo mimo wszystko on nie jest dla mnie a może i ja dla nich .. Mimo wszystko relacje nasze są bezpieczne i przejrzyste.
                            I powiedziałam mu, ze nie przyjade , Ze nie mogę bo by się od razu wszyscy zorientowali ze mnie nie ma itd nawet jakbym pojechala z jego siostra to po co ..i tak byla w pracy. Góry.... Ostatnia wiadomością od niego bylo cos w stylu: " j ja i tak cie zobaczę" ...przestraszona odpisalam żeby nie przekraczal granicy nielegalnie bo to mu zaszkodzi. Chodziłam strasznie zestresowana i tak bardzo jak chciałam go zobaczyć tak bardzo lękałam się jego bliskości Przeszedł z Albanii w jedna noc żeby mnie zob.i schowal się u sąsiadki...nast.dnia sąsiadka mnie zawolala wiec poszlam a tam w kuchni siedzial właśnie on.. Nie wiedziałam nawet jak się przywitać . Mieliśmy sobie troche do powiedzenia i bylo to niebezpieczne . Mogl go ktos zobaczyć kto by od razu zadzwonił na policję... Dwa tyg.spotykaliśmy się u niego- w domu jego rodziców .. Nawet jego rodzice się bali a my raz może dluzej spotkaliśmy się w nocy kiedy wszyscy byli w lóżkach. Umówiliśmy się na schodkach blisko naszych domów i poszliśmy za działkami przez różne tajemnicze przejścia miedzy drzewami krzewami itd ...wspinalismy się po starych gruzach i domach . Przeskakiwalismy sobie z kamyka na kamyk i wciąż trzymaliśmy się za ręce. Mogl tam spać jakis waz ale nic się nie stało. Doszliśmy w końcu przez skróty do zrodelka. Tam powiedzial mi cos co nadal pamiętam - i nic w stylu kocham cie. Wróciliśmy do domu. Ostatnio byłam u niego w Albanii gdy byłam na corfu z mama na wakacjach...pojechalam o 12 taksowka. Ledwo kupiłam bilet , mamie powiedziałam ze idę na plażę.to tez byla juz ustawiona akcja do zrealizowania ...gotowy plan i wszystko przemyślane. A to ja pojechalam do niego bo znowu chcial przekroczyć nielegalnie granice jak bylam tez chwile u dziadka i napisałam mu ze jak wrócę na corfu to do cb przypłynę i w końcu tak zrobiłam. Zdecydowałam się .w albani wychodzilo ze będę tam tylko 2 godziny. Czekal na mnie w porcie. Wsiedliśmy na motor i pojechaliśmy najpierw zamówić mi bilet powrotny. Potem byliśmy nad morzem w restauracji napic się czegos zimnego i jazda ...tam gdzie byłam jest strasznie stromo...pelno gorek i gor ...bez poręczy i tak wjezdzalismy motorem podskakując aż do hotelu ktorym się zajmował w zastępstwie za kuzyna .. Sluchalismy muzyki i takie tam ...jadąc wznosilismy się jakbyśmy się unisili nad morzem w stronę nieba...a z pokoju hotelowego byl wspanialy widok...palilismy w łóżku...nie smierdzialo bylo świetnie ! Nic dziwnego mi się nie przytrafilo.odprowadził mnie nawet do portu i odplynelam spowrotem na wakacje na których bylam w corfu.
                            Kiedys pytal się mnie o prace w Polsce itd...niestety ja bym go przyjąć nie mogla ..powiedzial tez ze zostanę jego zona jak będę chciała ze mnie to on może tylko poślubić itd.
                            Ogólnie uważam na to co robię. Nie wiąże z nim przyszlosci. On niestety nie jest dla mnie. Mógłby mnie porwac tak jak się obawiam nawet rozmawialam o tym z jego siostrami ale nie zrobiłby tego bo zawsze zostawiam go ze świadomością ze jeszcze się spotkamy...wtedy ktos bardziej puszcza na to oko. Nie wiem czy się jeszcze z nim spotkam ale kontakt mamy.
                            Nie każdy Albańczyk jest zły...ale potrafi zranić ..to mi się akurat nie zdarzyło ale przytrafiło mi się cos innego. Pozdrawiam i przepraszam za wiadomość może nawet nie na temat ale czytając tak o tych waszych Albańczykach postanowiłam napisać "troche " w inny sposób o moim :p.
            • miricor Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 07.10.09, 00:32
              dzieki, w szczegolnosci za te ostatnie posty smile wlasnie o takie info
              mi chodzilo. wiadomo, ze chcialabym tam jechac z kims, ale niestety
              nie ma na to szans... kazdy mysli, ze jestem niezle szurnieta, ale
              coz... chociaz wiekszosc moich znajomych i tak uwaza, ze wychodze na
              ludzi... bo przynajmniej w albanii latem jest cieplo wink przez
              ostatnie lata namawialam ich na wyjazd do rosji - to chyba jest moje
              najwieksze marzenie - nie australia, nie usa - ale wlasnie rosja...
              co mi z tego jak pojade do hiszpanii, wloch czy portugalii... bede
              mieszkac sobie w fajnym hotelu ze wszystkimi udogodnieniami, ale tak
              naprawde nie posmakuje klimatu kraju...
              faktycznie ten moj pierwszy post byl mega dlugi, ale chcialam wam
              mniej wiecej 'narysowac' cala sytuacje - bo nie jestem jakas
              dziewczyna, ktora po tygodniu znajomosci jakis amor uderzyl i ktora
              zrobi wszystko, aby udac sie do 'ukochanego' - chociaz przyznam sie
              szczerze ze z lezka w oku wspominam takie czasy kiedy czlowiek byl
              mlody i naiwny wink chodzilo mi o to, aby podkreslic, ze ten czlowiek,
              mimo, ze albanczyk to wydaje mi sie dosyc sensowny i czy to u nich
              jest normalne, ze tak wszystkich do siebie zapraszaja.. i czy mam
              sie czego bac...
                  • alitra Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 07.10.09, 12:06
                    Pytasz;Czy to normalne,ze Oni wszystkich zapraszaja do swojego
                    domu..? No..nie sadze..Tu akurat niestety zgodze sie z Seboc...Mi to
                    nawet wydaje sie conajmniej dziwne..ba! Podejrzane..ze zaledwie po
                    tygodniu znajomosci zaprasza cie do swego domu..Bo niby w jakim
                    celu?? Z tego co ja osobiscie sie orientuje,to Albanczycy nie
                    zapraszaja do domu rodzinnego kolezanek..znajomych(czyt.dziewczyn)
                    ale Tylko i wylacznie potencjalna narzeczona,albo zone..A Ty kim
                    jestes?dla Niego?Oni maja swoje zwyczaje przyjete w domu,wsrod
                    rodziny,i raczej nie jest tolerowane sprowadzanie do domu rodzinnego
                    poznanych nowo kolezanek..To kompletnie nie do przyjecia,wiec nie
                    wiem na co liczysz,albo na co On liczy..? szybkie omamienie,szybka
                    milosc,szybkie zakochanie,szybka wiza..?Oni dobrze potrafia
                    zmanipulowac a do tego wkrecic cala rodzine..Jak pisalam wczesniej
                    nigdy bym nie wyjechala na zaproszenie faceta ,znajac Go tylko
                    tydzien,i chyba zadna z tego forum sie na to nie zdecydowala,..Bo
                    dziewczyny,ktore wyjechaly znaly swoich partnerow,zyly z znimi w
                    zwiazkach,a najczesciej to juz jako malzonki Albanczykow wyjechaly
                    do Albanii.Chyba,ze planujesz tylko wczasy w jakims hotelu..ale to
                    juz rozwaza sie w innych kategoriach;co?gdzie/za ile?wink
                    • caretta Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 08.10.09, 00:17
                      Teraz to i ja zaczęłam się bać...
                      Również dostałam zaproszenie do Albanii do "swojego" Albańczyka,
                      również na grudzień, choć znam go trochę już dłużej.

                      Ale zastanawiam się też nad wyjazdem. Z pewnością zaufanie to
                      kwestia troszkę dłuższa, ale tak patrząc trochę pozytywnie to czemu
                      nie spróbować, co nie? suspicious
                      Nikt tu przecież chyba nie wspomniał odrazu o małżeństwie,
                      bynajmniej nie wynikało to z Twojej opowieści?
                      • miricor Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 08.10.09, 13:14
                        witam smile dziekuje wszystkim za informacje smile na pewno pomoga mi przy
                        podejmowaniu decyzji. o zadnym malzenstwie mowy nie bylo i nie bedzie, tym
                        bardziej, ze nawet nie uwazam tego czlowieka 'za mojego' albanczyka. co prawda
                        przedstawilam bardzo dlugi opis jego osoby, ale chcialam jedynie nakreslic wam
                        jaki to jest typ czlowieka. za wszystkie opinie jeszcze raz serdecznie dziekuje,
                        a ostateczna decyzje pewnie i tak podejme w grudniu - zobaczymy co czas pokaze.
                        pozdrowionka dla wszystkich smile na pewno bede tu zagladala... trzymajcie sie smile
                      • 1julietta Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 08.10.09, 13:54
                        To ja wszystkich zszokuję swoją wypowiedzią, ja poznałam swojego albańskiego
                        mężczyznę na wycieczce studenckiej w wakacje...miłość od pierwszego
                        wejrzenia...a potem powrót do Polski, codziennie rozmowy, cały wolny czas przy
                        komputerze, a, że kamerka i komunikatory przestały wystarczać a tęsknota
                        działała coraz silniej...postanowiłam pojechać do Niego sama, pierwsza, i nigdy
                        nie żałowałam swojej decyzji, nikt mnie nie sprzedał do burdelu hi hi, nie
                        torturował despotyzmem ani nie poniżał, wręcz odwrotnie...sfera uczuć jest taką
                        przestrzenią w życiu, że czasami trzeba zaryzykować, obdarzyć kogoś kredytem
                        zaufania, dać się porwać przeczuciom serca...Jesteśmy dorośli i myślę, że jeśli
                        nawet coś byłoby nie tak, zawsze można wrócić...iść do hotelu, wielu albańczyków
                        zna angielski i biorąc ich życzliwość pod uwagę, zawsze są chętni do pomocy...ja
                        jakoś patrzę jasno w przyszłość...a miłość, to często coś co nie tak często się
                        trafia,,,Też pamiętam miny moich znajomych, przerażonych moją decyzją
                        odwiedzenia go w Tiranie, niektórzy wręcz pytali, co mi się najbardziej podobało
                        "Ale jak Ty tam będziesz żyć, tam jest wojna" hahah...
                        Nie powiem, że się nie bałam...i , że nie miałam wątpliwości, ale zrobiłam
                        odważny, szalony krok...którego nigdy nie żałowałam...poznałam jego świat, jego
                        na co dzień, jego część rodziny...a uczucia tylko stały się pełniejsze przez
                        to...Nie można mieć 100% gwarancji w miłości, to zawsze ryzyko...w Polsce też
                        facet może Cię zaprosić na randkę i zamordować, zło, jak i dobro są wszędzie w
                        świecie wokół...a to od nas zależy w jaką przestrzeń spojrzymy, tę
                        najciemniejszą czy jasną...
                        Czasami nie warto analizować w nieskończoność... A Albania napewno warta jest
                        zwiedzenia z całym cudnym absurdalnym chaosem, który jednak ma swój, jakże inny
                        od naszego porządek.
                        Pozdrawiam.
                        • seboc Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 08.10.09, 14:14
                          > "Ale jak Ty tam będziesz żyć, tam jest wojna" hahah...

                          Tymczasowo nie ma ale będzie. Albania jasno deklaruje, że zamierza współistnieć
                          pokojowo na Bałkanach i będzie "wyzwalać" swoich rodaków w Macedonii i Serbii.
                          Wielu Albańczyków dziś żyje z działem stale skierowanym w swój dom.

                          Niech tylko USA skończy swój kosztowny eksperyment ujarzmiania Islamu.
                          Moment i będzie piekło.
                          S.
                          • annarexha Re: albanczycy - czy mozna im zaufac? 09.10.09, 15:22
                            czyli to znak,ze juz musimy wyslac naszych chlopakow,narzeczonych i
                            mezow do Albanii by zaczeli szykowac zbroje i kalasznikowy na
                            wojne,seboc az mi sie nie chce na to forum zagladac i patrzec na te
                            kacaboly co piszesz,zawsze sie jakiegos zdanka doczepisz,zacytujesz
                            bog wie po co i dodasz swoj komentarzyk,wez sie za robote lepiejwink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka