Dodaj do ulubionych

moje wspomnienia z podróży po Albanii

06.01.14, 11:57
Od 7 lat odwiedzam regularnie Albanię. Moja pierwsza wizyta była jeszcze w trakcie intensywnych operacji wojennych w rejonie Kosowa, kiedy to samoloty latały mi nad głową, a czołgi eskortowały mój samochód od granicy serbskiej do Pristiny. Bardzo chciałem zobaczyć wtedy stolicę Kosova, niestety na samych jej rogatkach, żołnierze KFOR, kazali mi zawrócić.

W ten właśnie sposób dotarłem do Tirany alternatywną drogą, od strony jeziora Ohrid, graniczącego z Macedonią. Nigdzie nie widziałem tak wielkich ryb. Były kolorowe i wyglądały smakowicie. To było niesamowite wrażenie, jak wzdłuż międzynarodowej drogi, ustawione były kramy handlujące dopiero co wyłowionymi olbrzymami. Droga niestety wyglądała jak szwajcarski ser. Więcej było dziur niż miejsc, po których dało się jechać. Niecałe 300 km do Tirany pokonywałem chyba z tysiąc godzin. Przez góry, bezdroża, wioski. Właśnie tam widziałem pierwsze „demokratyczne” wybory albańskie. Na przystanku, przypominającym nasze PKS-owskie postoje w pipidówkach, ustawiony był wielki karton, do którego miejscowi wrzucali kartki. Nie było tam ani nadzoru ani ochrony. Mogli wrzucać i wyciągać. Przez wiele godzin zastanawiałem się na co to było… Dopiero przy granicy z Czarnogórą, gdzie zatrzymałem się na obiad, zobaczyłem w pokrytym kaszą TV, że właśnie odbywa się liczenie głosów w wyborach parlamentarnych. Bardzo się to różniło od naszych wyborów. Miałem wrażenie, że jestem w głębokiej dżungli. Do tego wspomnienie głównej drogi w Tiranie, z dziurą wielkości trampoliny, głęboką na kilka pięter, której nikt nie zabezpieczył…

Jeździłem do Albanii co roku i widziałem jak szybko ten kraj się zmienia. Zmieniał się na tyle szybko, że mapa drogowa, którą kupiłem wjeżdżając od strony Grecji, uwzględniała już drogi, które dopiero powstaną. Jak mocno byłem zdziwiony, kiedy pomimo wzorcowej nawigacji, autostrada skończyła mi się w sadzie jabłoni, a przed oknem samochodu znalazł się łeb zdziwionego konia. Biedak musiał być nie mniej wystraszony niż ja. Nie dość, że na długich światłach, to jeszcze samochód zarejestrowany w Polsce, w środku nocy wjeżdża na jego teren.

W tym roku moją kolejną podróż do Albanii planowałem już z nastawieniem wprowadzenia jej do oferty letniej biura podróży Funclub. Zapoznałem się dokładnie ze wszystkimi mapami, zaktualizowałem notatki z lat poprzednich i z dużym niedowierzaniem udałem się w podróż wypożyczonym w Chorwacji samochodem. Był lipiec, miesiąc w którym cała albańska emigracja wraca do kraju. Więcej było chyba rejestracji zachodnioeuropejskich niż albańskich. Słońce piekło niemiłosiernie. Około 40 stopni. Musiałem kupić sobie czapkę, bo kabriolet, którym jechałem, nie widział już dawno wariata, który grzeje z gołą głową w takim upale. Miałem wrażenie, że zaraz zacznę gwizdać. Woda w głowie zagotowała mi się zupełniesmile Do Tirany dojechałem błyskawicznie. Droga gładka, bez dziur, szeroka i bardzo szybka. Tuż za stolicą Albanii krótki postój na lunch. Estetycznie wyglądająca knajpka, zbudowana z kamienia i drewna z ciekawym menu, anglojęzyczny kelner…i co najważniejsze dobre jedzenie. Zamówiłem cevapy (mięso mielone w podłużnych porcjach z grilla), sałatkę, kieliszek wina, wodę mineralną i chleb. Kiedy dostałem rachunek oniemiałem. 3 euro za wszystko. Jak tak dalej pójdzie to co pół godziny będę się zatrzymywał na lunch – pomyślałemsmile

Na mapie dalsza droga zaznaczona była jako autostrada. Z Durres do Vlory jechałem pierwszy raz. To znaczy miałem jechać tą drogą kilka lat wcześniej. Nie udało się jednak, bo koń stanął mi naprzeciwsmile Widać było świeżo kładzioną nawierzchnię. Autostrada jak się patrzy. Małym wyjątkiem od standardu europejskiego są ronda. Stanowią jednak mały problem, w porównaniu do przeszłości drogowej tego kraju. Tym bardziej, że pojawiają się co kilkadziesiąt kilometrów. Nie ma na nich wyjątkowych ograniczeń prędkości, a tuż po ich przejechaniu można dalej cieszyć się z błyskawicznie ubywających kilometrów. Warto zwrócić uwagę na wszechobecnych pasażerów minibusów. W związku ze słabo rozwiniętym transportem kolejowym, przemieszczanie się między miastami możliwe jest wyłącznie na kołach. Ludzi oczekujących na tysiące jeżdżących tu busików widać wzdłuż całej autostrady i praktycznie przy każdej drodze. Na przedmieściach Vlory autostrada się skończyła. Podróż nadzwyczaj błyskawiczna. Postęp cywilizacyjny zrobili ogromny.

Po odwiedzinach w umówionych wcześniej hotelach w nadmorskiej miejscowości Vlora, nawiasem mówiąc nowiutkich i bardzo ładnych, przejechałem się pasem brzegowym. Najpierw wzdłuż Adriatyku, potem morza Jońskiego. Plaże różniły się między sobą bardzo. Te nad Adriatykiem ciemne, szerokie. Nad Jońskim zatoczkowe i urocze. Trzeba przyznać, że zdecydowanie bardziej podobały mi się te drugie. Wieczorem skorzystałem z miejscowej oferty restauracyjnej. Trzeba przyznać, że wybór ryb oraz win bardzo mnie zadowolił. Najlepsze były jednak cenysmile Albania to raj dla turysty knajpianego. Portfelik w stanie lekko naruszonym zyskuje chyba zdolność regeneracji. Ich dużych rozmiarów leki (przyp. miejscowy środek płatniczy) nie znikają z portfela jak eurosmile Jako ciekawostkę warto wybierać knajpy, w których odbywają się wesela, a jest to chyba połowa wszystkich. Miejscowi są bardzo gościnni i często zapraszają do wspólnej biesiady.

W taki właśnie sposób, idąc do toalety, potańczyłem sobie kilka minut z gośćmi weselnymi. Miałem wrażenie, że jeszcze chwila i dostanę w prezencie jedną z córek świeżo zapoznanego jegomościa. Dobrze, że nie rozumiałem co do mnie mówiłsmile Albańczycy są bardzo przyjaznym i towarzyskim narodem. Przy pierwszym kontakcie z obcokrajowcem są wyjątkowo pomocni. Chcą jak najlepiej przedstawić swój kraj. Widać, że po latach paskudnego reżimu Hodży, mają ogromny deficyt relacji z ludźmi przyjezdnymi. Jeśli tylko im się pozwoli wejść w bliższy kontakt z pewnością dadzą z siebie wszystko.

Źródło: blog podróżniczy piotrsucko.pl
Obserwuj wątek
      • suciek0 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 06.01.14, 13:52
        Przejechałem wszystko na południe od Vlory. Gjirokastra jest przepiękna. Polecam. Koniecznie trzeba zobaczyć. Wypoczynkowo świetna jest Saranda, chociaż minusem jest brak plaży w tej mieścince. Ksamil, położona obok ma przepiękną plażę i rodzącą się powoli infrastrukturę turystyczną. Spokojnie znajdziesz coś dla siebie. Koniecznie też wybierz się do Berat.
        • katja_24 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 06.01.14, 16:52
          Czytałam o tych miejscowościach. Zreszta mam czas, jeszcze doczytam, co warto zwiedzić. Możesz doradzić jakąś dobra bazę? Byle nie duże miasto typu Saranda czy Vlora. Coś mniejszego, z małą plażą i choć jednym sklepem. I idealnie byłoby, gdyby blisko było większe miasto. Ewentualnie jestem tez zainteresowana przedmieściami wink
          Na forum chwalone jest Qeparo, Lukove, Dhermi i właśnie Ksamil. Ksamil to raczej pewniak, ale szukam też czegoś na drugim końcu albańskiej riwiery, znaczy bliżej Vlory właśnie. Chcemy spędzić tydzien tu i tydzień. Aha, najważniejsze: bardzo mile widziane góry do podreptania smile
          • rm1313 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 30.01.14, 00:06
            Polecam Orikum. Byliśmy tam w zeszłym roku. 2-pokojowe mieszkanie w nowym budynku z basenem (klimatyzacja) dla 4-5 osób. Pełny wypas: kuchnia, pralka itp. W zeszłym roku za jedyne 35 euro, w tym roku nieco drożej - 40 euro. Naprawdę godne polecenia!!!
            ireaproperty.com/
            info@ireaproperty.com - kontakt w j.angielskim.
            Orikum to urocze miasteczko w pobliżu Vlory. I, że tak powiem, zupełnie inaczej urocze, niż nasze polskie miasteczka. W razie pytań służę pomocą.
            • agrafka69 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 31.01.14, 14:28
              Orikum jest rzeczywiście bardzo fajnym miejscem. Dużo turystów podjeżdża sobie tam z Vlory. Na miejscu są sklepy, restauracje, dyskoteki. Bardzo polecam jak ma się autko wjechać na teren bazy Pashaliman, gdzie znajdują się pozostałości starożytnego miasta Orikum oraz pozostałości po czasach komunistycznych. Ciekawe doświadczenie.
              W Orikum niedaleko bazy jest fajna knajpka, w której można zjeść zupę z małż!
      • agrafka69 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 06.01.14, 14:12
        Właśnie od Vlory zaczyna się najpiękniejsza część Riwiery! Vlora jest super punktem wypadowym na wszelkie wycieczki czy do wspomnianego Beratu czy Gjirokastry.

        Ale trasa przez przełęcz Llogary do Sarandy robi naprawdę niesamowite wrażenie! Po pierwsze widoki, po drugie malownicze miejscowości jak Himara czy Borsh (super knajpka z wodospadami), po trzecie zwiedzanie (Porto Palermo, Butrint). Jak ktoś mnie pyta czy w Albanii jest ładnie - pokazuję zdjęcia z tych miejsc - efekt piorunujący wink
          • agrafka69 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 06.01.14, 17:32
            Ogólnie ja pracuję we Vlorze w sezonie jako rezydent od 3 lat smile

            Obok Vlory jest miejscowość Orikum, która jest mniejsza od Vlory. Jednak jak chodzi o Vlore to sprawa wygląda na tyle fajnie, że tam znajdzie cos dla siebie i miłośnik imprez i deptaka jak i spokoju. Im bliżej Orikum właśnie tym spokojniejsza okolica - są hotele odsunięte od ulicy dzięki czemu panuje tam prawdziwy spokój. Można więc wybrać "przedmieścia" Vlory i Orikum jako taką bazę.
            Można wtedy w ciągu tygodnia skoczyć do Beratu, Tirany, Apoloni czy Ardenicy. Jest bardzo dużo fajnych rzeczy w samej Vlorze i okolicach (Pashaliman, Zvernec, Kanina). Możesz zerknąć na moim blogu jest dość dokładny opis Vlory.
            Jak coś konkretniej Ci napisać to daj znać smile
    • arel89 Re: moje wspomnienia z podróży po Albanii 10.03.15, 09:29
      -------------------------------English Version--------------------------------------

      The apartments are located on the 8th floor (terrace) of the palace and have a larger surface veranda which provides a truly stunning view, you can enjoy the mountain scenery and coastal him simultaneously.

      The apartments are newly furnished and ensure you stay more comfortable.
      Each apartment is equipped with TV, air conditioner, washing machine and everything you need and has a capacity of up to 4 people.
      Location in a well populated area offers you the opportunity to have very close all the services you need (supermarket, bar, post, Exchange, pharmacy, restaurants etc.)

      The palace is equipped with an elevator available 24h .
      Energy supply and water are also 24hours.
      All these are offered close to the beautiful Rradhimes, and Orikumi Beaches.

      Prices:
      15 euro/night in May,June and September
      25 euro/night for July and
      25 euro/night for August

      For every question and further informations please contact us at :

      Mobile : 00355682015454 ; 00355696670629
      Email : arto891@web.de

      You are Welcome !
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka