polskie dzieci w angielskich szkolach

10.06.05, 22:46
Witam! Jestem przyszla mieszkanka wyspy. Poki co jestem na etapie zbierania
informacji o szkole dla 12-letniego dziecka. Bedzie chodzilo do szkoly w
Luton lub pobliskim miescie. Moze ktoras z was ma dziecko w tym wieku i
moglaby mi udzielic kilku informacji na temat szkoly. Jestem ciekawa, jak
wasze dzieci poradzily sobie z bariera jezykowa, nowymi przyjaciolmi, nowym
programem nauczania. Moze, ktoras z was mieszka wlasnie w Luton? Czy to byl
straszny stres dla waszych dzieci? Czy moze martwie sie na zapas? Bede
wdzieczna za informacje.
    • effata Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 11.06.05, 01:34
      Witaj Margolek1

      Moj synek, wtedy 4-ro latek zaczal chodzic do szkoly w listopadzie, w polowie
      semestru, zupelnie nie znal angielskiego (tak naprawde to myslalam, ze
      obowiazek szkolny jest dopiero od 5 lat), byl jednym z trzech osob o
      tzw. 'White Other background'. Reszta to byli Hindusi, Murzyni i Arabowie.
      W Polsce byl dusza towarzystwa, dowodzil cala grupa przedszkolna (i wszystkie
      dzieci go cytowaly ;)), a tu nagle nie mogl sie dogadac i nikt nie chcial sie z
      nim bawic. I on to bardzo przezywal, co widac bylo po jego glupawym zachowaniu
      w szkole, popisach, minach itp. Ale z drugiej strony b. lubil tam chodzic, bo
      bylo tam duzo wiecej atrakcji niz gdyby siedzial w domu. I trafil na bardzo
      fajna nauczycielke, ktora mu nic nie narzucala, pomagala mu uczyc sie jezyka,
      zachecala inne dzieci do zabawy z nim. I teraz widze, jak szybko chlonie
      angielski.
      Co prawda 12 lat, to zupelnie inna historia, bo dziecko bedzie juz chodzilo
      do 'prawdziwej' szkoly, a nie do przedszkola zwanego szkola. Na pewno poczatki
      nie beda latwe, ale moim zdaniem nie ma sie co martwic na zapas. Wydaje mi sie,
      ze angielskie szkoly sa mniej stresujace niz polskie, a poza tym oni tu maja
      obsesje na punkcie rownosci i niedyskryminowania kogokolwiek, co najczesciej
      idzie w parze z otwarciem na inne narodowosci, kultury, zwyczaje. Np. w szkole
      u mojego synka nie spiewali na Boze Narodzenie koled (bo chrzescijan tam jak na
      lekarstwo) ale takie uniwersalne piosenki o rownosci, jednosci itp. Mi sie one
      oczywiscie troche kojarzyly z "akademiami na czesc ..." ale podobalo mi sie
      nastawienie.
      Wiele materialow jest przeciez w formie pisemnej, co ulatwia prace na lekcji. A
      do mowienia to raczej nikt jej nie bedzie zmuszal (Czy ktos wie, czy w Anglii
      jest cos takiego jak "odpytywanie przy tablicy"?)

      A martwienie sie na pewno w niczym ci nie pomoze :)

      Moze wypowie sie jeszcze jakas mama, ktorej dziecko zaczynalo angielska szkole
      w wieku podobnym do twojej pociechy (choc nie przypominam sobie, zeby takie
      byly wsrod dotychczasowych uczestnikow, ale moze sie dolacza wkrotce. Synek
      Jorga38 ma 11 lat i udany start w szkole, wiec moze on sie wlaczy do
      dyskusji :))

      Pozdrawiam
      • jorg38 Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 11.06.05, 11:06
        Witam :)
        A jak najbardziej chetnie wlacze sie do dyskusji :), a tak na marginesie,
        jestem szczesciarzem ja jedyny facet i tyle kobiet wokolo mnie :) :) :)
        Pozdrawiam Was serdecznie wszystkie,bardzo sie ciesze, iz mialem przyjemnosc
        Was poznac :) :) :)

        Wracajac do tematu, nasz syn Patryk przyjechal do Szkocji w pazdzierniku
        zeszlego roku i na drugi dzien po przyjezdzie poszedl do szkoly,co bylo dla
        niego ogromnym wyzwaniem a takze ogromnym stresem.Szkole zalatwilismu mu
        troszeczke wczesniej,tzn szukalismy po pierwsze:
        szkoly katolickiej,w Szkocji sa takowe i podejrzewam,ze w Anglii takze.
        szkoly najblizej domu ze wzgledu na to, ze syn sam chodzi i wraca ze szkoly.
        Jak syn poszedl pierwszego dnia do szkoly to bylismy zaszokowani,Pani dyrektor
        i cale grono pedagogiczne przywitalo nas juz w wejsciu slowami WITAM,czego
        wogole nie zrozumielismy i moja zona mowi do mnie jaki TEE TIME, co oni mowia
        maja teraz przerwe ?? tak wiec zrobilismy glupia mine i zona zapytala jak dlugo
        bedzie trwal ten TEE TIME i kiedy mamy przyjsc.W tym momencie dyrektorka
        zrobila wielkie oczy i zapytala nas o co chodzi, ze one nie maja teraz przerwy
        itp itd ale wkoncu sie dogadalismy i zrozumielismy po ktoryms razie, ze mowia
        do nas po polsku WITAJ. :)tak wiec po przywitaniu syn poszedl do swojej klasy
        my oczywiscie razem z nim i tam przydzielili mu do opieki troje uczniow ktorzy
        mieli sie nim opiekowac.Zaznacze jeszcze, ze syn uczyl sie w polsce
        angielskiego przez 5 lat tak wiec nie mial problemu z angielskim, ale tutaj
        zablokowal sie na poczatku jezykowo i jeszcze do tego wszyscy mowia tutaj w
        szkockim dialekcie co nie mam nic wspolnego z angielskim, choc oni uwazaja, ze
        mowia wlasnie po angielsku.Oprocz tego przyjechala tez na to pierwsze spotkanie
        w szkole pani pedagog ktora wziela Patryka pod opieke i dla sprawdzenia jego
        wiedzy i jezyka prowadzila z nim zajecia trzy razy w tygodniu po godzinie przez
        pierwsze trzy miesiace.Tak wiec przyjecie w szkole bylo bardzo dobre i opieka
        jaka roztoczyli nad Patrykiem byla wspaniala.Patryk potrzebowal w sumie
        niecalego miesiaca aby sie przelamac i przyzwyczaic do typu nauki jaki tu
        panuje.Jak sie okazalo,jego wiedza ze szkoly w Polsce jest duzo wieksza niz
        tutaj jak w polsce mial problemy z matematyka tak tutaj jest jednym z lepszych
        uczniow,ma mnostwo kolegow,nie ma czegos takiego jak dyskryminacja ze wzgledu
        na pochodzenie,ma nawet swoja dziewczyne :) ktorej kupowal Walentynke czym nas
        calkowicie zaskoczyl.Wogole oceniajac ten okres w szkole nasz syn zmienil sie
        bardzo i to na lepsze, mowi w tej chwili perfekcyjnie po angielsku z
        niesamowitym akcentem,z kumplami rozmawia w dialekcie szkockim i jeszcze do
        tego uczy sie hiszpanskiego z bardzo dobrym skutkiem.

        Dzieci bardzo szybko sie dostosowuja, nie maja barier takich jak my,
        znajduja szybko nowych przyjaciol,i Patryk nie wyobraza sobie powrotu do Polski.

        Teraz od sierpnia idzie juz do High school,i do miesiaca cala jego klasa
        jezdzi juz do tamtej szkoly na zajecia aby przyzwyczaic sie do tamtej szkoly i
        nowych warunkow.Patryk dostal sie do klasy scince ze wzgledu na swoje
        zainteresowania, i z niecierpliwoscia czeka juz na rozpoczecie nowego roku
        szkolnego.

        Tak wiec nie ma sie czym przejmowac, zobaczysz sama jak szybko twoj syn sie
        dostosuje i bedzie bardzo zadowolony.
        Pozdrawiam
        Jakby cos to pisz na moje gg do czego zachecam takze inne panie :)
      • margolek1 Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 11.06.05, 22:22
        Dzieki za pocieszajace wypowiedzi. Troche mnie uspokoiliscie. Niesamowite bylo
        przywitanie Patryka w szkockiej szkole, zaczynam lubic Szkotow! Corka uczyla
        sie angielskiego w podstawowce, przez krotki okres brala prywatne lekcje, ale
        poziom nauczania jezykow obcych w tej szkole jest zenujacy. Mam wrazenie, ze
        nie zrobila zadnych postepow. A zawsze miala piatki i szostki. Taka nauka to
        czysta fikcja! Ja zreszta tez mialam zawsze kiepskich nauczycieli od
        angielskiego. A zreszta to bylo dawno i juz niewiele pamietam. Mam nadzieje, ze
        zapisze sie juz na miejscu na jakis kurs. Bo inaczej zamkne sie w czterech
        scianach i zwariuje!Nie chcialabym zamknac sie w tzw. polskim getcie. A jak wy
        radzicie sobie z jezykiem? Czy wasi znajomi to tylko Polacy, czy poznaliscie
        tez inne nacje? Czy Anglicy sa rzeczywiscie zimni jak lod? Mam jeszcze duzo
        pytan, ale na razie wystarczy!
        • jorg38 Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 12.06.05, 16:35
          Nie ma za co, jestem do uslug :)
          Pozdrawiam
          • magda_niv Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 12.06.05, 18:02
            hej:) a ja mam pytanko czy ktoś się orientuje jak wygląda sytuacja z
            przedszkolami. jak się zadomowię w Anglii to chciałąbym aby siostra ze swoją
            córeczką również przyjechały do UK. I jestem ciekawa jak wygląda tam sytuacja z
            takimi dzieciaczkami od 2 latek, moja siostrzenica ma 2 latka, no a zanim ja się
            zadomowię w Manchesterze to moze oone mogłyby ściągnąc jak malutka miałabym ok 3
            latek, czy ktoś ma jakieś info na ten temat?
            Wielkie dzieki ;)
            • magda_niv Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 12.06.05, 18:53
              upsss sorki, juz znalazłam wątek o przedszkolach:))
        • mallgosha Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 31.10.05, 15:47
          Moja corka ma 13 lat i przed wakacjami zaczela chodzic w Anglii do szkoly.
          Przyjecie wspaniale. Z angielskim wiekszych problemow nie ma / jako dziecko
          spedzila 4 lata w angielskim przedszkolu w Polsce, a poza tym lekcje/. Z tego,
          co widze material przerabiany w szkole pasowalby moze dla 10-ciolatkow w
          Polsce. Oceny niby jakies sa, ale nikt sie tym specjalnie nie przejmuje.
          Problem jest natomiast z francuskim, bo corka uczyla sie tego jezyka tylko rok.
          Nie wiem, co mam robic w tej sytuacji. W szkole nikt sie tym nie przejmuje.
          Wywiadowka dopiero w grudniu. Spodziewam sie, ze to bedzie ciekawe dla mnie
          doswiadczenie - zapewne inna od wywiadowek w Polsce.
        • duende1 Re: polskie dzieci w angielskich szkolach 31.10.05, 18:02
          hej, ja mieszkam w luton. dzieci jeszcze co prawda nie mam, ale mam znajomych,
          ktorych dzieci chodza tu do szkol. jak bedziesz wiedziala, ktora to szkola,to
          daj znac, popytam sie. zreszta w ogole jesli moge ci jakos pomoc,to daj znac.
          pozdrawiam:)
Pełna wersja