Zar tropikow, czyli weekend w UK

17.06.05, 21:21
U was tez robi sie skwarnie? 30st. w Londynie, brzmi prawie jak wakacje w
Hiszpani. W pracy nie mam klimatyzacji i nie wyobrazam sobie jak wytrzymam
taka temperature. No, ale nieladnie tak narzekac, wreszcie lato!!!
    • jagienkaa Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 17.06.05, 21:58
      z mojego doświadczenia stwierdzam, że genralnie to w Anglii jest kilka takich
      dni po kilka razy w lecie i tyle. Więc się ciesz:) ja lubię taką pogodę.
    • effata Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 00:28
      Jest koszmarnie goraco. I w ogole ta angielska pogoda to mit. Chyba, ze
      powietrze nad Lodnynem jest tak zanieczyszczone, ze jest tu specjalna strefa
      klimatyczna. Np. zawsze mi powtarzano, ze w Anglii nie ma dnia bez deszczu. A
      ja tu mieszkam juz prawie rok i moge na palcach policzyc deszczowe dni (tzn.
      takie z prawdziwym deszczem, nie z niewidoczna mzawka).
      Jezeli chodzi o lato, to ... moim zdaniem jest! I to calkiem dlugie i gorace.
      Nie tak jak w Polsce, gdzie przeciez w ogole nie ma lata i po chleb sie stoi w
      kilometrowych kolejkach (wg. opinii wielu spotkanych przeze mnie Anglikow :)))
      • jagienkaa Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 08:19
        to chyba jednak Londyn for you:) u mnie w tym tygodniu padało prawie
        codziennie, tylko wczoraj nie.
      • mama5plus Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 10:38
        Np. zawsze mi powtarzano, ze w Anglii nie ma dnia bez deszczu. A
        > ja tu mieszkam juz prawie rok i moge na palcach policzyc deszczowe dni (tzn.
        > takie z prawdziwym deszczem, nie z niewidoczna mzawka.

        Tez mi sie wydaje, ze to mit. Przynajmniej dla niektorych regionow.
        W Walii chyba wiecej padalo, ale nie zeby dni deszczowe przewazaly.
        Kwiecien byl zwykle deszczowy i chyba listopad.W miedzyczasie normalne lato.

        Tutaj mamy podobno taki mikroklimat. W tym roku troche wiecej deszczu
        ale 2 lata temu np byly tylko 2 dni deszczowe przez pare miesiecy (od maja do
        sierpnia). Pierwszy na poczatku lipca wtedy akurat gdy byl open golfowy tutaj.
        A drugi wraz z pierwszym wrzesnia czyli w sumie juz sie nie liczy ;)
        A ja nie trawie upalow. Zawsze mnie cieszyla ta perspektywa angielskiej pogody
        gdzie lato nie jest za upalne. Nie takie jak w Polsce przynajmniej. No ale i w
        Pl troche sie pozmienialo bo zdaje sie, ze maj byl zimny.
        Teraz troche cieplej:
        uk.weather.yahoo.com/PLXX/PLXX0014/index_c.html
        A pare dni temu byl artykul na temat zmian klimatycznych i przerodzenia sie pdn-
        wschodu UK w strefe `srodziemnomorska`.
        Hmmm ,hm....pompka nam sie zepsula a ja marze o wskoczeniu do `basenu`
        Jutro tez ma tak byc z deszczykiem wieczorem tylko. Moze warto kupic nowa.
        Chyba, ze to tylko taki chwilowy skok temperatury i po week-endzie bedzie
        ochlodzenie. Eh nie... chyba jednak warto.
        uk.weather.yahoo.com/UKXX/UKXX1747/index_c.html
        Naprawde tylko 23 st dzisiaj???
        Mam nadzieje, ze reszty ciazy nie spedze w tym basenie :?
        • jagienkaa Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 12:53
          myślę że w rejonach south east jest duzo cieplej. Ale tu gdzie ja mieszkam,
          czyli Midlands, albo np Manchester, co chwila jest deszcz! ja zawsze powtarzam
          że Londyn jest mało angielski;)
    • tiffany7 Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 00:41
      Ja sie zastanawiam, co z tym sloncem jest nie tak. Bo tak naprawde nie da sie
      tu chyba opalic ze wzgledu na jakas dziwna zaslone. Ciagle nie wiem czy to
      chmury czy smog. Ale slonce nie wydaje sie byc ostre. Co o tym sadzicie?
      • jorg38 Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 09:30
        Witam
        W przeciwienstwie do Was ja moge przez rok czasu policzyc na palcach dni bez
        deszczu,choc teraz nie jest najgorzej z temp. jest okolo 17 stopni to i tak
        pada jak nie caly dzien to napewno przez polowe.Jednak najlepsze jest to, ze
        ucichly przez ostatnie dni wiatry i jest calkiem niezle :)
        Pozdrawiam
        • edavenpo Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 09:34
          Dziewczyny - wlasnie wstalam, wyszlam z psem i sie ugotowalam w moich dzinsach.

          Jest tak goraco ze juz szykuje koc i kosz piknikowy i jedziemy na Hampstead Heath ;-)
          • jennifer_e Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 20:33
            a ja właśnie wróciłam z przejażdżki rowerowej doliną Lee River i się
            najnorlmalniej w świecie spiekłam! No na twarzy mam białe od okularów
            słonecznych, ramiona jak rak. Kto by pomyślał!
    • kasia799 Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 20:47
      tiffany7 napisała:

      > Ja sie zastanawiam, co z tym sloncem jest nie tak. Bo tak naprawde nie da sie
      tu chyba opalic ze wzgledu na jakas dziwna zaslone. Ciagle nie wiem czy to
      chmury czy smog. Ale slonce nie wydaje sie byc ostre.


      Mi tez kiedys wydawalo sie ze slonce jest jakby za mgla i pewnie slabo grzeje.
      2 lata temu, w opisywanym przez mama5plus bezdeszczowym lecie, pojechalysmy z
      kolezanka do Brighton, na plazy spedzilysmy moze 2-3 godzny
      Do domu wrocilysmy spalone "na raczka" a do tego dostalam udaru slonecznego
      (stracilam przytomnosc)
      A tak niewinnie to sloneczko wygladalo...
      • agazat Re: Zar tropikow, czyli weekend w UK 18.06.05, 21:05
        Mialam podobne doswiadczenie (minus udar) kiedy pierwszy raz bylam w Anglii i
        pojechalismy na plaze do Bournemouth. Niby nic takiego, nie za cieplo, nie
        posmarowalam sie zadnym kremem, no bo przeciez niemozliwe, zeby sie w Anglii
        spiec. I sie spieklam i to tak, ze mi skora z twarzy zeszla. Twarz wygladala
        przez kilka dobrych dni jakby byla brudna, czulam sie fatalnie.
        Dwa lata temu, kiedy to pewnego dnia temperatura w Londynie przynajmniej pobila
        jakis stuletni rekord spedzilismy z mezem caly ten upalny dzien w Natural
        History Museum, zamiast zostac u nas na prowincji i znalezc fajne miejsce nad
        woda. Teraz juz takiego bledu nie popelnimy.
        Wlasnie zeszlam z ogrodka do domu, caly dzien jak Sam z Big Bradera, czyli w
        bikini, i juz na szczescie nie jestem tak koszmarnie biala.
Pełna wersja