Angielscy mezczyzni

22.06.05, 10:11
Gigler podsunela pomysl na nowy watek...

Jakie sa Wasze odczucia i jak Polscy panowie sie porownuja (tak generalnie)?

Ja sie przyznam, ze mnie zaczyna denerwowac nieco kurtuazja niektorych
Polsckich mezczyzn. Niby pierwszy leci i drzwi przytrzyma (wiekszosc
Anglikow to i tak robi bez wzgledu na plec osoby idacej za nimi lub
nadchodzacej), caluje w reke i rwie sie do noszenia siatek. Z drugiej strony
co po niektory Polak ma silnie zakorzenione przekonanie gdzie jest miejsce
Polskiej kobiety: rodzenie dzieci, "trzymanie" domu itp. Dziwi sie, ze
kobieta moze nie miec/chciec dzieci (spotkalam sie z twierdzeniem
typu "jeszcze bedziesz zalowac")...

Wydaje mi sie, ze (generalnie) Angielski facet jest bardziej przyzwyczajony
do tego, ze kobiety glosno wyrazaja swoje potrzeby i sie nie "czaja" bo
czegos kobiecie "nie wypada".

Jakies takie mam odczucie, ze Polscy mezczyzni szanuja kobiety "bo tak sie
przyjelo" a Angielscy bo za to kim sa.

Jakie jest Wasze zdanie?
:)
    • effata Re: Angielscy mezczyzni 22.06.05, 14:07
      Nie znam wielu typowych (rodowitych) Anglikow, ale przynajmniej ci co znam nie
      maja obsesji na punkcie podbudowywania samych siebie kosztem kobiet, mowiac
      ciagle jakie to kobiety sa beznadziejne (szczegolnie za kierownica i w
      kwestiach finansowych).
      Poza tym wykazuja (przynajmniej pozornie, ale dobre i to) wiecej
      zainteresowania tym, co sie do nich mowi. Nie wiem, na ile jest to kwestia
      dobrego wychowania i czy rzeczywiscie sluchaja (a nie tylko slysza :)), ale te
      ich "Oh, that's nice", "Realy?" "Are you?" i inne "Yes, that's true" czynia
      konwersacje milsza niz z niektorymi rodakami.
      • deadeasy Re: Angielscy mezczyzni 22.06.05, 14:38
        ha-ha :))

        U mojego meza te pomruki typu "Oh, that's nice", "Realy?" "Are you?" to
        ja "ignoruje" bo potem sie okazuje, ze wcale nie sluchal co do niego
        mowilam...ale ta "gluchota" jest pewnie spowodowana dziewiecioma latami pozycia
        malzeniskiego. Pewnie mu sie troche odbiornik rozstroil i nie lapie wzystkich
        moich czestotliwosci ;)
        • effata Really? 22.06.05, 14:47
          Acha, czyli jednak norma, niezaleznie od narodowosci.
          No i oczywiscie "Really" przez 2 'l' - pisze,zeby nie utrwalac bledow (bo sama
          sie sypnelam z pospiechu :))
          • deadeasy Re: Really? 22.06.05, 15:23
            A tak a propos mezczyzna-kobieta w pracy:

            Nie wiem czy slyszalo Towarzystwo o tej historii z ketchupem:

            www.timesonline.co.uk/article/0,,2-1663925,00.html
            Facet odszedl "na wlasna prosbe" - i dobrze mu tak ;)
          • pati.zop78 Re: Really? 22.06.05, 19:04
            effata napisała:

            > Acha, czyli jednak norma, niezaleznie od narodowosci.
            > No i oczywiscie "Really" przez 2 'l' - pisze,zeby nie utrwalac bledow (bo sama
            > sie sypnelam z pospiechu :))

            i nawet byl taki program z miesiac czy 2 temu o stereotypach, a w nim ze
            mezczyzni 'z natury' nie sluchaja swoich zon, dziewczyn...
            i jeszcze np. ze kobieta potrafi plakac na zawolanie; zawsze zauwazy, ze maz
            spoglada na inna; i takie tam
            bardzo ciekawy
            • evian5 Re: Really? 23.06.05, 15:51
              Tak odnosnie tego sluchania swoich malzonkow.. U mnie to chyba role sie
              odwrocily, bo moj maz osatnio zaczal mnie sprawdzac czy go naprawde slucham.
              Opowiada mi cos, ja potakuje, mowie, hmm, ok, yeah, really itd. Po czym on po
              jakims czasie mowi do mnie nagle: 'czy ty mnie sluchasz?' ja odpowiadam
              'oczywiscie kochanie', na to on 'to powtorz co przed chwila powiedzialem'
              • mama5plus Re: Really? 23.06.05, 21:14
                evian5 napisała:

                > Tak odnosnie tego sluchania swoich malzonkow.. U mnie to chyba role sie
                > odwrocily, bo moj maz osatnio zaczal mnie sprawdzac czy go naprawde slucham.
                > Opowiada mi cos, ja potakuje, mowie, hmm, ok, yeah, really itd. Po czym on po
                > jakims czasie mowi do mnie nagle: 'czy ty mnie sluchasz?' ja odpowiadam
                > 'oczywiscie kochanie', na to on 'to powtorz co przed chwila powiedzialem'


                :)
                Moj tez ;) Albo nagle zaczyna mowic cos od rzeczy i czeka na reakcje ;0)
                Ale jeszcze nigdy mnie nie przylapal bo mam podzielna uwage ;-P
                Co do glownego tematu watku...moze w wolnej chwili cos dopisze choc
                nie wiem czy moj Anglik jest reprezentatywny.
                Jesli tak to czapki z glow bo mezem i ojcem jest naprawde wspanialym.
                Bez tych wszystkich zewnetrzych kurtuazji, calowania w reke itd (swoja droga
                brrrr to byla moja zmora polska ;) ) ale naprawde zawsze moge na niego liczyc.
                Zadna praca nie hanbi. Wszystko w domu jest w stanie zrobic bez zachecania i
                jeszcze ma wyrzuty sumienia, ze za malo. Dziecmi sie rewelacyjnie zajmie.
                Ma 100 pomyslow na minute i naprawde dzieciaki go uwielbiaja.
                Jakos latwo mu przychodzi okazywanie uczuc (z przewaga czynu nad slowe co tez
                jest dla mnie zaleta). No kochany jest po prostu i NAJ, co tu duzo mowic :)
      • eisley_uk Re: Angielscy mezczyzni 28.06.05, 16:56
        effata napisała:

        > ale te
        > ich "Oh, that's nice", "Realy?" "Are you?" i inne "Yes, that's true" czynia
        > konwersacje milsza niz z niektorymi rodakami.

        Z calym szacunkiem, ale to pustoslowie ktore najczesciej nie niesie za soba ani
        tresci glebszej, ani prawdziwej checi dowiedzenia sie wiecej/poznania Cie
        blizej...to typowe wyrazenia majace na celu zapchanie ciszy
        konwersacyjnej...zawsze jak to slysze, to mnie szlag trafia...beztresciowosc ot
        co...

        Disclaimer: zarzekam sie, ze tak jest najczesciej, ale to nie znaczy, ze
        ZAWSZE :)
    • deadeasy problemy z matematyka 23.06.05, 16:04
      Moj malzonek ma problemy z liczeniem. Jak wiekszosc Anglikow lubi sobie do
      pubu chodzic od czasu do czasu. Jesli sie zapytam ile wypil zawsze
      odpowiada "couple of pints", po czym dodaje 4 albo 5.

      Pewnie potrafi plynnie liczyc tylko do dwoch, bidulek.
      :)
      • effata Re: problemy z matematyka 26.10.05, 21:59
        Podnoszę wątek :)
        --
        Don't guess.
    • jaleo Re: Angielscy mezczyzni 26.10.05, 22:27
      Ja z polskimi mezczyznami nie mam za duzo do czynienia, i nie bylam nigdy w
      zwiazku z takowym, wiec trudno mi porownac jako partnerow. Natomiast mam taka
      dziwna obserwacje, ze polscy mezczyzni czesto maja ton glosu, jakby wlasnie
      przechodzili mutacje (tzn. taki wpadajacy w wysokie tony, nie wiem, czy
      rozumiecie, o co mi chodzi)?
      • latarnik Re: Angielscy mezczyzni 26.10.05, 23:34
        Czytam... i wlos mi sie na glowie jezy :)

        Porownujac znajomych Anglikow i wiekszosc znajomych Polakow zawsze odnosilem
        wrazenie, ze to jednak Polacy bardziej wspieraja swoje Panie w realizacji
        celow, planow. Ze bardziej o nie dbaja. Nie moge sie wypowiadac o sobie, bo
        musze przyznac ze wobec najblizszych jestem dosc wymagajacy. Potrafie wszystko
        zaakceptowac u znajomych i mowi sie o mnie, ze jestem tolerancyjny, ale w domu
        jakos mi to nie wychodzi. Staram sie, ale mimo wszystko podswiadomie od
        najblizszych, zwlaszcza mojej Pani, oczekuje ogromnie duzo.

        A koniec koncow, porownujac Anglikow i Polakow z podobnym wyksztalceniem i
        pochodzeniem mam tym bardziej wrazenie, ze nie ma wielu roznic :)
      • ralphos Re: Angielscy mezczyzni 26.10.05, 23:45
        jaleo napisała:

        > mam taka
        > dziwna obserwacje, ze polscy mezczyzni czesto maja ton glosu, jakby wlasnie
        > przechodzili mutacje (tzn. taki wpadajacy w wysokie tony, nie wiem, czy
        > rozumiecie, o co mi chodzi)?

        Hmm... Chyba to trochę zależy od języka w jakim się mówi. Zawsze miałem dość
        delikatny głosik i często słyszałem od żony wyrzuty, że się jej boję itd., bo
        takim głosem mówię. Tutaj po pół roku mówienia przeważnie po angielsku głos mi
        się zmienił nie do poznania, jest dużo niższy, bardziej basowy, konkretny.
        Jeszcze jeden pożytek ze znajomości angielskiego :)
        • deadeasy Re: Angielscy mezczyzni 26.10.05, 23:56
          Tutaj po pół roku mówienia przeważnie po angielsku głos mi
          > się zmienił nie do poznania, jest dużo niższy, bardziej basowy, konkretny.


          To teraz wiem czemu ludzie nieznajacy mnie rozmawiajac ze mna przez telefon
          czesto mysla, ze jestem facet. ;o)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja