Praca Polska-Anglia porównanie

08.07.05, 22:25
Dokładnie tak jak w tytule. Jest tu parę osób, które pracują tu w UK. Mam
pytanie zwłaszcza do tych, którzy pracowali również w Polsce. Czy coś Was
zaskoczyło, zdziwiło? Czy widzicie jakieś różnice w podejściu do pracy,
oczekiwaniach pracodawców, kulturze pracy.
Bo np. moja koleżanka rozpoczęła niedawno pracę w Brukseli, jako sekretarka.
Wchodzi do szefa i pyta: Chcesz kawę? A on na to: Tak chętnie napiję się z
Tobą kawy. A ona chciała mu po prostu ją zrobić, bo właśnie miała robić sobie.
No więc o tego typu sytuacje mi chodzi. Czy jest coś co Was zadziwiło,
rozśmieszyło, zdenerwowało?
    • urszula.scibior Re: Praca Polska-Anglia porównanie 13.07.05, 13:55
      Pierwsza refleksje po przeczytaniu tego postu: ludzie sa tu bardziej uprzejmi.
      To stwierdzenie pojawilo sie juz wczesniej przy opisach Anglikow i ich
      zwyczajow. "Dziekuje", "prosze", "nie ma za co"... W pracy nie ma miejsca na
      fochy i zly nastroj.

      Bardziej ogolnie: mieszkam w West Yorkshire i cos co mnie tu poczatkowo
      szokowalo to bylo dodawanie slowa "love" do wszystkiego: "Thank you love",
      "Cheers love", "Bye love" itd w prawie kazdym mozliwym kontekscie. Stalo sie tak
      byc moze dlatego, ze pierwsze low uslyszalam od mezczyzn ;) Okazuje sie, ze to
      taki lokalny zwrot. Pracuje w koledzu a nie w np. w sklepie, wiec w ciagu
      tygodnia slysze to wylacznie w okreslonych miejscach/sytuacjach.
      • jagienkaa Re: Praca Polska-Anglia porównanie 13.07.05, 14:00
        Ula - u Ciebie to love, u mnie w Derbyshire mówi się 'duck' lub 'duckie'
        (cheers, duck)
        • pati.zop78 Re: Praca Polska-Anglia porównanie 13.07.05, 14:08
          w luton slyszalam 'mate'. jeszcze to jakos znosilam. a to love to mnie zdeczko
          denerwuje. co za spoufalanie!
          • effata Re: Praca Polska-Anglia porównanie 13.07.05, 14:33
            A propos spoufalania, to przyznam szczerze, ze jakos glupio bylo mi zwracas sie
            do pani dyrektor szkoly per 'Lucy', ale nie mialam wyboru.

            Z innych roznic (pracowalam jak na razie tylko 3 miesiace, wiec wielkich
            obserwacji nie mam) to te 'nieszczesne' kartki. Nagle wszyscy sa tacy mili i
            daja ci kartki na swieta i tez by wypadalo sie odwdzieczyc. A ze ja nie
            lubie 'gotowcow', ani pisac tylko "All the best, xxx' to sie niezle napocilam.
            Ale w efekcie koncowym bylo bardzo milo, bo wiekszosc to byli nie-Anglicy i tez
            napislali cos od siebie.
            A juz jedna sytuacja byla przekomiczna, bo ja sie codziennie przekomarzalam z
            takim jednym Giblartarczykiem, kto robi kawe w czasie snack break i w kartkach
            swiatecznych oboje zartobliwie nawiazalismy do tego. No i dzieki tej kolekcji
            mam troche pomyslow na nastepne swieta ;)

            I jeszcze jedna sytuacja, ktora mnie zaskoczyla.
            Pracowalam w szkole i niestety byly tez rozne 'kwasy', stronnictwa,
            obgadywansko, jak to w naszym polskim grajdolku bywa (brrrr, nie znosze tego!)
            ale kiedys jedna z nauczycielek z 'obozu prodyrektorskiego' (ja nie bylam w
            zadnym, ale 'podlegalam' jako support learning assistant pod ten przeciwny :))
            zachowala sie bardzo nieprofesjonalnie wobec jednego z nauczycieli i mimo tego,
            ze byla prawa reka Lucy dostala reprymende i musiala przeprosic. Malo tego,
            wszyscy pracownicy zostali poproszeni o spisanie swojej wersji wydarzenia!
            Ja jakos nie moglam, no nie moglam tego zrobic. Za duzo zlych skojarzen z PRL-
            em. Ale w sumie to mnie to pozytywnie zaskoczyl taki brak stronniczosci w
            sytuacjach ekstremalnych.
            • greentea2 Re: Praca Polska-Anglia porównanie 17.07.05, 23:48
              Ludzie sa bardziej na luzie, mozesz byc soba, do pewnych granic oczywiscie.
              Nikt nie ocenia twojego zycia prywatnego.
              Dyscyplina nie jest lubiana, ja jestem do tego przyzwyczjona i uwazam, ze jest
              potrzebna.
              Wszystko robia wolniej.
              • kasia799 Re: Praca Polska-Anglia porównanie 18.07.05, 01:32
                W Londynie 'mate' i 'love' sa na rowni popularne
                Ale raczej nie maja pejoratywnego znaczenia
                Sama kiedys slyszalam jak moja kolezanka (Angielka) powiedziala "cheers, mate"
                do policjanta, ktorego pytalysmy o droge
                Sama nieraz slyszalam "Are you all right, love?", czy tez "Sorry, love" od
                podchmielonego goscia, ktory mi zaszedl droge.
                Od faceta jakos to LOVE przezyje ale jak kobieta tak do mnie mowi, to nie
                cierpie, wrrr
                Kojarzy mi sie wtedy jakas scena z polskiego serialu:
                "Ile tej kielbasy nalozyc, kochanienka?"

                Wychodzi na to Jagienka, ze duck to jakis Derbyshire special ;)
              • urszula.scibior Re: Praca Polska-Anglia porównanie 18.07.05, 10:27
                > Nikt nie ocenia twojego zycia prywatnego.

                ale... hmm mam wrazenie ze bardzo sie nim interesuja. Robia to w sposob
                naturalny i nienachalny ale jednak.

                I nie przemawia za tym fakt ze 75% gazet "krzyczy" zdjeciami z pierwszej strony
                zamiast "przemawiac" slowem...
    • plonaca.zyrafa Re: Praca Polska-Anglia porównanie 18.07.05, 17:30
      Mnie sie podoba stosunek do pracownikow. W firmie mojego narzeczonego, co
      pewnien czas urzadzane sa imprezy (czasem dla rodzin tez) w pubie albo w milej
      restauracji. niedawno cala firma byli w kinie. Widocznie tutaj wychodzi sie z
      zalozenia ze zrelaksowany pracownik to dobry pracownik.

      Moj chlopak kocha komputery odkad sie z nimi zetknal, ale wreszcie tutaj ma
      swobode dzialania, jesli ma cos zrobic - szef dzialu nad nim nie stoi (mimo ze
      siedza praktycznie obok siebie w biurze), i to do mojego chlopaka nalezy decyzja
      jak cos zrobi, jesli to cos nie zadziala - to bedzie tylko jego wina. Jednym
      slowem - dla kogos kto kocha robic to co robi i wklada w to cale serce to raj :)

      A tak przy okazji. Co mnie do tej pory powala na lopatki to panie w
      supermarketach (przynajmniej w Tesco), zawsze usmiech i zawsze "How are you" a
      czasem jeszcze jakis komplement :) Jasne, taka moze jest polityka firmy ze one
      maja sie usmiechac - ale wole taka polityke niz skrzywione kobiety w Polsce
      rozsypujace reszte po calym blacie...

      I jeszcze szacunek do ludzi ktorzy wykonuja "brudne" prace. W Polsce nieraz
      uslyszalam "robol" (co mnie bardzo draznilo) o kims kto pracuje na budowach, czy
      tez conajmniej lekcewazacy stosunek do pan sprzataczek. Tutaj tego nie widze.
      Sama nieraz pogadam z panem sprzatajacym smieci czekajac na pociag...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja