Wkurzył mnie na maksa!

28.08.05, 00:42
Własnie jestem po rozmowie telefonicznej z bojfrendem.Miała byc miła rozmowa
na dobranoc,cos w stylu "i miss u, can't wait when u'r with me". Zrobiła się
niestety awatura i szlag mnie trafił na miejscu.Już nawet nie chodzi o co
poszło tylko o to jak my reagujemy.Najpierw podniesiony to, potem na siebie
wrzeszczymy (ja głośniej + odpowiednia gestykulacja,mam to po Dziadku, Włochu
z południa) ,następnie ja pakuje walizki i się wyprowadzam (ta opcja
występuje,jeżeli jestem w Londynie) ewentualnie zalewam się rzewnymi łzami i
stwierdzam,że to koniec.Bo za duze różnice kulturowe,że się nie rozumiemy etc.
Chwilę potem juz się obściskujemy lub dzwonimy z przeprosinami i jest dobrze.
Jak u Was ze sztuką rozmawiania w zaognionych sytuacjach?
działacie pod wpływem chwili i emocji czy potraficie ze sobą
prowadzić "kultularną wymianę poglądów"?
    • princessjobaggy Re: Wkurzył mnie na maksa! 28.08.05, 00:55
      Ja z moim ukochanym wojowalismy, jak to opisujesz, w poczatkach naszej
      znajomosci. Przez poczatki rozumiem jakies pierwsze 3-4 lata. Podczas wymiany
      pogladow nie potrafilismy (a szczegolnie ja) zapanowac nad emocjami. Ile razy
      sie 'rozstawalismy'- nie jestem w stanie zliczyc. Jestesmy ze soba od ponad 9
      lat i powoli uczymy sie pewnych rzeczy. Teraz, z perspektywy czasu, uwazam
      decyzje podjete pod wplywem emocji za niedojrzale. Oby dwoje sie docieramy i
      dopiero dzis tak naprawde nasz zwiazek mozna nazwac 'dojrzalym'- pelnym
      zrozumienia, akceptacji i szacunku. Mysle mimo wszystko, ze te poczatkowe
      zawirowania wiele nas nauczyly. Nie zaluje tamtego burzliwego okresu.
      • lee.loo Re: Wkurzył mnie na maksa! 28.08.05, 01:09
        O to "docieranie" właśnie mi chodzi.Boję się,że przy takiej ilości kłótni
        dotarcie nigdy nie będzie możliwe.Ale my jestesmy ze sobą dopiero 4 lata (a ja
        myślałam,że "już" :-)), więc to co mówisz brzmi bardzo pozytywnie.
        Najważniejsze to umieć słychać,a to jak reagujesz jest mniejszym problemem.

        ps.nadal nie zadzwonił,cholercia
        • wdrodze Najwazniejsze to umiec isc na kompromis... 28.08.05, 08:50

          Z moim obecnym tez zdarzaja sie klotnie.Choc nie za czesto.Nalezymy raczej do
          osob spokojnych,ale czasem wybuchamy temperamentem.Raz tak mnie wkurzyl ze
          dostal pare kuksancow ode mnie,wpadlam w atak nerwowy co mi sie rzadko
          zdarza.Robil mi pozniej oklady z zimnej wody na uspokojenie...
          • tbo5r roznice kulturowe 28.08.05, 15:21
            Kumpel wlasnie sie do nas wprowadzil po rozstaniu z Angielka. zaczelo sie od
            tego ze pojechali do Polski, ona sie upila i zaczela swirowac, wyzywac
            wszystkich lacznie z rodzicami kumpla, rzucac fakami wiec kumpel jako polski
            macho niewiele myslac przylal jej w pysk az przez samochod przeleciala.
            skonczylo sie wlasnie wczoraj niszczeniem sprzetow i wzywaniem policji. Jak
            powiedzieli kumplowi koledzy z pracy 'ditch the bitch' :))
            • gosiash Re: roznice kulturowe 01.09.05, 16:04
              No to sie kumpel niepopisal. Facet, ktory podnosi reke na kobiete...?
              Tylko dlaczego w temacie - roznice kulturowe? Tak to zabrzmialo, jakby
              wiekszosc polakow miala takie tendencje, a ja jestem zdecydowanie innego zdania.
              • small_elephant Re: roznice kulturowe 01.09.05, 16:24
                roznice kulturowe u mnie klotni nie powoduja. ja to robie. nic nie poradze na
                to, ze jestem porywcza i latwo wpadam z nastroju w nastroj. moj ukochany jest
                spokojna istota, ale ma mnie czasem dosc. tak, czy owak, nie klocimy sie zbyt
                wiele, bo ja staram sie pracowac nad swoim niewyparzonym jezorem i gniewem.
                poza tym, wydaje mi sie, ze nie ma nic gorszego, niz byc jedza, wiec staram sie
                jak moge ograniczyc klotnie do minimum.
                a co do roznic... coz, nie zawsze jest latwo. dlatego wiem, ze tym bardziej
                powinnismy dbac o nasz zwiazek.
                • natalia.brzeska Re: roznice kulturowe 02.09.05, 12:29
                  Mam to szczescie, ze moj ukochany jest strasznie spokojny i cichy, kompletne
                  przeciwienstwo mnie. To ja jestem cholerykiem i furiatem.

                  Na szczescie przy nim strasznie sie wyciszylam. W ogole sie nie klocimy. No
                  moze, ja sie od czasu do czasu obraze (mowi na mnie moody pants), ale jeszcze
                  nigdy nie podnieslismy na siebie glosu.
                  Mam nadzieje, ze tak pozostanie.
                  • kittak Re: roznice kulturowe 11.09.05, 00:05
                    Wiem, jaka jestem. Nie jestem kłótliwa, nie jestem jedzą, a przy nim się taka
                    staję, bo on ciągle nic nie rozumie, ciągle pyta o co chodzi. Jak tu po 4 latach
                    słuchać spokojnie ciągle tych samych zdań. Jak znaleźć siłę na kolejne
                    tłumaczenie, że "trzeba się dotrzeć". Nie czuję też tego że on jest spokojny, bo
                    widzę, że po prostu nie umie i nie radzi sobie z moim charakterem, lub tym, kim
                    jestem i staje się przy nim. Już nie uwierzę, że się nauczy, wierzyłam przez 4
                    lata i się przeliczyłam.
                    Czy warto tak się łudzić do końca życia? Czuję że staję się przy nim coraz mniej
                    sobą, że się spalił mój optymizm. Próbowałam, naprawde próbowałam się
                    porozumieć, ale skoro przez ten czas, gdy próbowałam zatraciłam gdzieś sama
                    siebie, nie czuję w sobie energii, pomysłowości, tej którą miałam kiedyś, to czy
                    teraz gdy dalej będę próbować "się porozumieć" ją odnajdę ? Czy mam nei
                    rezygnowac i wierzyć slepo, nie patrząc na to, co ze mną się stało w ten czas,
                    gdy próbowałam?
                    I druga strona medalu. Co on czuje. Nie jest sobą przy mnie. Mowi to czesto,
                    pytam się więc... po co być razem, skoro oboje czujemy się nie w swojej skórze
                    razem ?
                    • princessjobaggy Re: roznice kulturowe 11.09.05, 18:12
                      Kittak, oczywiscie nie mozna w tym przypadku udzielic Ci jednoznacznej
                      odpowiedzi, kazdy zwiazek jest inny. Ja rowniez przechodzilam przez ten etap
                      bycia jedza, on tez nie mogl zapanowac nade mna, czesto mowil mi, ze nie czuje
                      sie soba przy mnie. Bylo to dla mnie bardzo przykre, czulam sie oszukana i nie
                      moglam uwierzyc, ze on byl jakby moim wiezniem. Wszystko to samo przeszlo.
                      Zmienilam sie od tamtej pory i dzis jest inaczej. Moglabym napisac- czekaj,
                      lepsze czasy jeszcze przyjda. Niestety nie dam Ci tej gwarancji. Musisz
                      zadecydowac sama.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja