znajomi/przyjaciele z Polski

08.09.05, 21:59
Chcialabym Was podpytac o to czy udalo Wam sie podtrzymac
przyjaznie/znajomosci ktore zawarliscie bedac jeszcze w Polsce.
Czy odleglosc i troche inne realia zycia nie przeszkodzily Wam w utrzymywaniu
kontaktu?
Ja przeprowadzilam sie tu do Anglii z mezem, wtedy narzeczonym i choc mialam
bratnia dusze obok bardzo tesknilam za swoimi kolezankami. Czasmi ogromnie
chcialabym sie z nimi po prostu spotkac, pojsc na lody i pogadac.
Z perspektywy kilku lat widze ze znajomosci te urywaja sie. Staram sie co
prawda dzwonic do "dziewczyn" i potrafimy przegadac kilka godzin ale meczy
mnie to ze ja pierwsza chwytam za sluchawke. Z drugiej strony wiem ze oni tam
nie maja rozmow za 2p. Przeciez jednak istnieje poczta, internet... Na
dodatek nie sztuka jest wyslac oklepane zyczenia
urodzinowo/imieninowe/swiateczne.
Jadac po Polski staram sie odwiedzac wszystkich po kolei, nawet dawac drobne
upominki. Mam jednak dziwne przeczucie ze jest to jednostronne. Nie moge
jednakze oczekiwac ze ktos bedzie odwiedzal mnie i na dodatek przywiozil
prezenty...
Ech, jak to jest u Was?
    • jagienkaa Re: znajomi/przyjaciele z Polski 08.09.05, 22:15
      identycznie jak u Ciebie.
      Dodam, że jeszcze jest taka mała różnica, że ja właściwie jestem pierwszą osobą
      z grona moich znajomych, która wyszła za mąż i ma dziecko. Więc moje życie się
      zmieniło diametralnie.
      Mam 2-3 koleżanki, które własnie piszą emaile, smsmy czy na gg bez potrzeby, do
      reszty to ja się zwykle pierwsza odzywam. Najśmieszniejsze jest to, że kiedyś
      miałam 3 'męskich' przyjaciół a teraz jakoś się te kontakty troszkę zerwały.
      Wkurza mnie, że uprzedzam wszystkich o moim przyjeździe, dzwonię czy piszę smsy
      jak już jestem w Polsce, ale czasem się zdarza że nikt nie ma dla mnie czasu a
      potem mówią: no ale ja nie wiedziałam, że Ty na tak krótko jesteś....
      Ostatnio utrzymuję bliższy kontakt tylko z 4-5 osobami, a resztę 'olałam'.
    • lucasa Re: znajomi/przyjaciele z Polski 08.09.05, 23:50
      a ja mialam w Polsce 2 przyjaciolki (czy Przyjaciolki) i sporo znajomych i tak
      pozostalo.
      ja dzwonie do Polski, albo wtedy gdy mam ochote z nimi pogadac, albo gdy
      dostane smska ze one czekaja na telefon.
      z jedna piszemy maile kilka razy w tyg. a przy bardziej ciekawych tygodniach
      nawet kilka dziennie. i juz na inna korespondencje nie starcza czasu. i trudno.
      juz sie nawet nie tlumacze innym osobom, ze dostaja moje maile raz, dwa razy na
      miesiac. nie wyrobilabym jakbym chciala pisac do tych wszystkich ktorych lubie.

      to przeklada sie tez na wizyty - tak ustalam przyloty aby moc sie z nimi
      spotkac a one tez zmieniaja plany aby dopasowac sie do mnie. z reszta znajomych
      spotykam sie jak mam czas. raz z tymi raz z innymi. sa to niekiedy bardzo fajne
      posiadowki czy imprezy, ale jak sie nie spotkamy to tez sie nic wielkiego nie
      stanie - spotkamy sie nastepnym razem.

      mam wrazenie, ze bedziemy babciami i nadal bedziemy przyjaciolkami. sa one
      bardzo wazne w moim zyciu. towarzyszyly w najciekawszych i najwazniejszych
      chwilach. i nadal towarzysza, tyle ze na odleglosc. bardzo sie z tego ciesze.
      ale ja to zawsze mowilam, ze nie mam wielkiego talentu. ale mam dar do
      odkrywania wartosciowych ludzi:)

      A
      • princessjobaggy Re: znajomi/przyjaciele z Polski 09.09.05, 00:45
        Moje kontakty z przyjaciolmi zaczely sie zmieniac mniej wiecej juz na studiach,
        kiedy to kazdy z nas wybral inne miasto. W tych roznych miastach poznawalismy
        roznych ludzi, widywalismy sie rzadko i tak jakos slabo sie ze soba
        kontaktowalismy. Odkad wyjechalam do Anglii nie zaczelismy nagle czesciej sie
        kontaktowac, ale wiem, ze moge na nich liczyc. Kiedy tylko dochodzi do jakiegos
        spotkania nie ma mowy o zadnym skrepowaniu czy czajeniu sie, wszystko wraca do
        normy jak za dawnych dobrych czasow. Fajnie tak miec swiadomosc, ze nie wazne
        ile sie nie widzimy, w momencie kiedy sie spotkamy nic sie nie zmienilo. Milo
        przyjechac do Polski i miec z kim porozmawiac bez skrepowania.
        • eballieu Re: znajomi/przyjaciele z Polski 09.09.05, 08:48
          Tak, nadal mamy kontakt. Bo maz tez ma kilku dobrych kumpli Polakow. I sa w
          roznym wieku - nasi dawni sasiedzi - ludzie przed 60 -tka. Oni dzwonia, ale ich
          zarobki sa wyzsze niz srednia europejska, wiec po prostu jest ich na to stac.
          Ja dzwonie do swoich, chociaz czesciej jest to gg, czy e-mail.
          Przyjaciele - tych mam z czasow studiow, i jesli wydarzy sie cos waznego, to
          wtedy tez dzwonia. Wiem ze moge na nich liczyc, nawet w najprostrzych i
          przyziemnych sprawach. Wiem, ze maja tez swoje zycie i ja sie ciesze ze nie
          moga sie ze mna spotkac w ciagu dnia. To dobry znak - maja prace. A wieczorami -
          owszem czemu nie.
          Kazdy sie zmienia - ja tez.
          Szczesliwie sie sklada, ze moi przyjaciele tez moga dowiedzac nas. I to sa te
          bardziej nasycone przyjacielskimi rozmowami wizyty. Bo oni przyezdzaja tu tylko
          do nas i mamy ich tylko dla siebie:-)
          A jak jestem w Polsce - no coz, nie bywam tam czesto, wiec czasem jest po
          prostu ciezko zostawic mamusie, ktora nieszczesliwa z powodu kazdej minuty nie
          spedzonej z nami:-) Generalnie jesli bede chciala odwiedzic przyjaciol, to
          pofrune bezposrednio do ich miasta nic nie mowiac ze jestem w Polsce:-)
          Korzystam teraz z mozliwosci widzenia sie, bo ja np. nie wiem czy za pol roku
          nie bede gdzies daleko, daleko, daleko. Ale wiem, ze wtedy oni przyleca tez.
          Ale to sa ludzie co z telewizora i nowych plytek zrezygnuja w lazience, byle
          sie tylko spotkac.
Pełna wersja