Pozytywy w Anglii

09.10.05, 02:01
Zeby nikt sie nie buntowal, ze zawsze tylko krytykujemy Anglikow i piszemy o
nimilych zdarzeniach, proponuje watek dotyczacy zdarzen, ktore nas zaskoczyly
na plus (np. podczas zalatwiania czegos w urzedzie).

Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do glowy to moj bank. Dosc niedawno bylam
zmuszona do zmiany banku, poniewaz nie bylam zadowolona z obslugi i ogolnie z
niespotykanych warunkow, jakie mi stawiano w tymze banku.
Teraz uwazam, ze miejscowy oddzial mojego nowego banku jest super. Jestesmy
traktowani z nalezytym profesjonalizmem, a przy tym obsluga jest szalenie
mila i zawsze gotowa do pomocy.

Acha, przychodnia, do ktorej naleze rowniez zasluguje na pochwale-
profesjonalizm, swietna organizacja i przemili pracownicy.
    • effata Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 02:06
      Popieram pomysł. Wszystkie negatywne posty w tym wątku będę kasować :)))
      Krytyka dozwolona w innych wątkach np tu
    • aniek133 Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 02:27
      Od kilku minut mysle, co by tu pozytywnego napisac na temat Anglikow i
      wlasciwie tylko kilka uwag przychodzi mi do glowy.

      Ogolnie musze powiedziec, ze nauczyciele sa bardzo przyjaznie nastawieni do
      uczniow, cierpliwi i chetni do pomocy. Podobnie uprzejme sa panie w bibliotece.

      Raczej nie zalatwiam spraw urzedowych, wiec trudno mi sie wypowiedziec w tej
      kwestii.
      Jak sie juz uda ustalic date spotkania z roznymi ludzmi, w szkolach, biurach,
      agencjach, z reguly nie odnosi sie wrazenia, ze temu komus sie spieszy i ja
      zajmuje mu czas. Raczej czuje, ze ten ktos chce mnie wysluchac i poswiecic mi
      chwile uwagi.

      Na pewno warto dodac, ze Anglicy sa z reguly spokojnymi kierowcami i to mi sie
      podoba.

      Jak mi jeszcze cos przyjdzie do glowy to dopisze :)
      • violus22 oj duzo tego:) 09.10.05, 09:16
        1. Sklepy, autobusy, centra handlowe, urzedy, ulice zaprojektowane tak aby
        pojazdy typu wozki dzieciece mialy mozliwosc swobodnego poruszania sie wraz z
        nieklnacymi rodzicami;)

        2. Dogodny system sprzedazy, gdzie rzeczy mozna zwrocic bez tlumaczen w ciagu
        chyba 28 dni czy czasm nawet wiecej. Super, gdyz czasm naprawde nie mam czasu,
        ani mozliwosci przymierzac ubran. Kupuje, przymiarka w domu pod okiem meza i
        zwracam lub nie:)

        3. Idac do miasta nie trzeba sie martwic co zrobic gdy dziecko zapelni
        pampersa - niemal wszedzie jest dostep do przewijaka.

        4. Wiele drog zdobywania ksztalcenia. Kursy online, part time, full time i cala
        ich masa i roznorodnosc. Az sie chce uczyc;)

        5. Moje doswiadczenia z NHSem sa jak najbardziej pozytywne

        6. W urzedach pomimo biurokracji i balaganu ludzie sa mili i staraja sie pomoc,
        albo przynajmniej sprawiac takie wrazenie;) w kazdym razie nie sa nieuprzejmi.

        7. Wiele, jesli nie niemal wszystkie sprawy mozna zalatwic
        online/listownie/telefonicznie.

        8. Kultura kierowcow. Nie ma problemow z wlaczeniem sie do ruchu, nawet
        zauwazylam, ze 'wpuszczanie' jest tu niepisanym obowiazkiem:)

        Kawa mi sie konczy, ale na pewno nie lista pozytywow:) Pominelam oczywisty
        fakt, ze kraj ten daje nam mozliwosc zycia na godnym poziomie, ale zakladam ze
        ten watek nie dotyczy rzeczy oczywistych;)
        • princessjobaggy Re: oj duzo tego:) 09.10.05, 15:14
          violus22 napisała:

          > 4. Wiele drog zdobywania ksztalcenia. Kursy online, part time, full time i
          cala ich masa i roznorodnosc. Az sie chce uczyc;)

          NAPRAWDE JEST ICH CALA MASA! Wczoraj siedzialam pol dnia na internecie i
          szukalam jakiegos kursu dla mnie. I wiecie co? Nie moglam sie zdecydowac,
          tyloma bylam zainteresowana.
          Zaraz po studiach bylam tak wypompowana, ze stwierdzilam, iz dam juz sobie
          spokoj z nauka. Teraz zdazylam juz zatesknic za nauka, wlasnie dzieki temu, ze
          az sie chce uczyc widzac wszystkie te mozliwosci rozwoju. No i dzieki Wam,
          forumowiczkom, ktore swoimi postami nakrecaja moja chec 'polykania'wiedzy:)
          Niech zyje Anglia i jej kursy! :)))
      • neeki Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 09:18
        jako ze mieszkam w londynie to sie zastanawiam co ja wlasciwie wiem o
        anglikach ;) zbyt wielu uch tu nie spotkalam ;)
        po pierwsze bardzo podoba mi sie opanowanie i ta tradycyjna flegmatycznosc
        anglikow, co bylo widac przy zamachach.
        podoba mi sie to ze zjednej strony jest tutaj bardzo duza organizacja
        obejmujaca najmniejsze sfery naszego zycia, a z drugiej strony pozostawia sie
        obywatelowi wiele wolnosci ( np przechodzenie na czerwonych swiatlach) wydaje
        mi sie ze prawo ingeruje tu w zycie ludzi w naprawde waznych wypadkach a reszte
        pozostawia ich wlasnemu rozsadkowi. bardzo mi sie to podoba.
        poza tym mnostwo rzeczy ktorych teraz nie pameitam . bardzo lubie to panstwo :)
        jak sobie przypomne to napisze
    • formaprzetrwalnikowa Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 10:19
      Będzie dłogo ;)

      1. Anglicy ( w kazdym razie tam gdzie mieszkam) sa mili, życzliwi,spokojni,
      uśmiechnięci
      2. Większosc spraw urzędowych można załatwić przez telefon lub e-mail
      3. Kursy, zajęcia w college'u prowadzą ludzie nie dość, ze przygotowani
      fachowo, to jeszcze swietni metodycznie: mówią tak, że spokojnie może zrozumieć
      człowiek średnio mówiący po angielsku (to relacja mojego faceta), początkujący
      (jak np ja w fotografii), skupiaja uwagę słuchaczy na temacie- ja się nie
      nudziłam nawet na kursie BHP; zawsze mają odpowiednie materiały pomocnicze
      4. ludzie sprzątają po psach - psia kupa na chodniku jest rzadkością
      5. wszelkie wejscia/zejscia mają specjalne podjazdy dla wózków, walizek na
      kółkach itp
      6. mozesz się owinąc w zasłonę z okna, albo pomalować w barwy wojenne i nikt
      specjalnie nie będzie się na ciebie gapił (to samo z otyłymi, niepełnosprawnymi
      czy wszelakiej masci 'wyglądającymi inaczej')
      7. bezpłatne poradnictwo i srodki antykoncepcyjne
      8. kulturalni kierowcy
      9. siedzenia w metrze i autobusach na tyle szerokie, ze nie musisz sie martwic,
      ze ci współsiedzący przysiadzie spódnicę (znaczy sie: mieszczą sie na nich diwe
      przecietne angielki ;))
      10. możliwosc płacenia niemal wszędzie kartą
      11. internet za darmo w bibliotekach
      12. mnóstwo scieżek rowerowych, spacerowych itp

      wiecej w tej chwili nie pamiętam
      • natalia.brzeska Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 10:34
        Podpisuję się pod tym, co wszystkie już napisałyście ale przede wszystkim
        jeszcze raz podkreślę:

        UPRZEJMOŚĆ SPRZEDAWCZYŃ, URZĘDNICZEK, PRACOWNIKÓW BANKÓW I PAŃ NA POCZCIE!!!!

        To najbardziej przychodzi mi do głowy po czterech dniach spędzonych w Polsce.
        Zdąrzyłam już się wkurzyć zarówno na poczcie, jak i w supermarkecie (wkurzeń w
        UK nie było - prowadziłąm tam bardzo spokojne życie). Tutaj (w Polsce)
        pracownicy różnych instytucji i sklepów ciągle zachowują się jak święte krowy.
        Zero "dzień dobry", "how are you", zero uśmiechu. Zdaję sobie sprawę, że w
        Anglii to jest też wyćwiczone (bo sama w Stanach ćwiczyłam ludzi w tym), ale
        już wolę wyćwiczone "Hi, how are you" niż naburmuszoną babę za kasą, która
        skanując rzuca moje rzeczy (w tym jajka!!!) bo zarabia 600 albo i mniej na
        rękę.

        W Anglii ludzie są generalnie milśi. Idzie się chodnikiem, mija sie człowieka i
        powie się sobie "hi". Ludzie są jacyś kolorwi (jak juz Forma napisała -
        owinięci w zasłonę :-)) przyjaźniej nastawieni do świata, do życia.

        W Polsce trzeba kompletnej zmiany pokolenia, aby coś ruszyło "do przodu" -
        chodzi mi przede wszystkim o mentalność ludzi. Mam nadzieję, że za parenaście
        lat, jak ci młodzi wrócą z "Zachodu" to przyniosą trochę tego lepszego
        zachowania. Może też jak Wasze dzieci, wychowane w UK wrócą do Polski to też
        coś polepszą. Bo na razie nie wygląda to najlepiej.
    • aitee Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 19:08
      Nie wyemigrowalam za chlebem, nie wyjechalam z pustymi rekami do ziemi obiecanej. Wyjechalam do meza i od poczatku bylam zdecydowana zrobic wszystko, by w mojej wybranej ojczyznie sie odnalezc. I tak tez sie stalo. Nie jest to raj, ale raj nie istnieje nigdzie.
      Co lubie w Anglii i jej rodowitych mieszkancach?
      - przyzwolenie na prywatnosc, brak wscibstwa, sasiedzkich plotek, wsadzania nosa w nieswoje sprawy
      - uprzejmosc i zyczliwosc ludzi wobec siebie, usmiechy na ulicy, dobre slowo od przechodnia a nie gapienie sie obecne w Polsce na kazdym kroku
      - przyzwolenie na odmiennosc - jestem gruba i zyje normalnie. Nikt mi bzdur o tzw. wzgledach estetycznych (co to w ogole jest???) nie wyglasza, nikt nie ocenia mojego wygladu w autobusie czy na ulicy, nikt mnie nie taksuje, nie usmiecha sie glupkowato, nie gada o psuciu widokow przez moje cialo, nie sklada wyznan milosnych typu: ozenie sie z toba jak schudniesz ;) itp. Wolno mi pokazywac moje ramiona, uda i cala reszte i nikomu nic do tego.
      - normalnosc - matki sa normalne, nikt sie nie stara za wszelka cene udowodnic, ze jest najlepsza matka na swiecie, nikt mna nie gardzi bo nie karmilam piersia, nikt mi nie diagnozuje dziecka na spacerze, nikt mnie nie krytykuje za to jak wychowuje moje dziecko.
      - zycie nie konczy sie na 35 roku zycia - ide na studia 35 latka z brzuchem i malym dzieckiem i wszyscy mi sie staraja pomoc i wespzec a nie wzdychaja: no jak ty sobie poradzisz? Oddaje dziecko do zlobka i nie dostaje przydomka gorszej matki. Moge nadal w tym wieku wybrac zupelnie nowa droge kariery i ta droga isc bez narazenia sie na okreslenia wieczny student, bez usmiechow, ze w TYM wieku mi sie zachcialo kariery, ze to bez sensu
      itp.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 21:19
        to co piszesz pod koniec: o tym, ze w kazdym momencie zycia mozesz zmienic je
        jak ci sie zywnie podoba - to jest piękne w tym kraju. całe zycie amrzyłes zeby
        byc piekarzem ale rodzice chcieli, zebys został nauczycielem? bałes sie zrobic
        wbrew ich woli? nie szkodzi, mozesz spełnic swoje marzenia po smierci rodziców.
        mozesz isc na kurs terapii zajęciowej, chociaz od 25 lat switnie sobie radzisz
        jako kosmetyczka (autentyczny przykład z lokalnego podwórka) - proszę
        bardzo! :)))
        • eballieu Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 21:26
          Pol zartem, pol serio - dwie godziny autem, godzina na promie i jestem na
          kontynencie. To pozytyw Anglii.
          • ewika-uk Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 21:47
            >cyt.. przyzwolenie na prywatnosc, brak wscibstwa, sasiedzkich plotek,
            wsadzania nosa w nieswoje sprawy>
            ..otoz to..robisz co chcesz,jak chcesz i nikogo to nie interesuje...mam
            nadzieje ze tak bedzie kiedys w polsce
            • aniek133 Na pewno "Pozytywy w Angli"?i 10.10.05, 22:20
              "robisz co chcesz,jak chcesz i nikogo to nie interesuje..."
              Jestes pewna, ze to takie rewelacyjne????
              W Polsce sasiadka na pewno Cie poinformuje, ze podczas nieobecnosci jakis obcy
              dobijal sie do Twoich drzwi (i nawet go opisze!), sasiadka podleje tez kwiatki
              na czas Twojej obecnosci itp.
              Obcy ludzie zwroca uwage dziecku bawiacemu sie na ulicy, zeby weszlo na chodnik
              i czasem zgromia zachowanie gowniarzy. A tutaj? "Co tam! Niech sobie skacza po
              samochodach! Co ja sie tam bede odzywac!"

              Dziewczyny, zastanowcie sie, czy te wszystkie "pozytwy" sa naprawde takie
              pozytywne, czy sa pozytywne tylko w poszczegolnych przypadkach.
              • glasscraft Re: Na pewno "Pozytywy w Angli"?i 10.10.05, 22:44
                Hej, to nie do konca tak. Sasiedzi tez tutaj interesuja sie, nas jak jada na
                wakacje to prosza o podlewanie ogrodu i wiem ze jak ich poprosimy to nie bedzie
                sprawy. Niewatpliwie czasy tez sie w Polsce zmienily i po zwroceniu dziecku
                uwago to dziecko obrzuci taka osobe miesem... dokladnie tak jak tutaj.
                Chodzi raczej o to ze nie ma znaczenia czy pokolorowalas wlosy na czerwono czy
                je ogolilas, czy maz tatuz czy nie i czy jestes rozmiar 6 czy tez 26 itp. Wiem
                ze jest to uproszczanie (wlosy/tatuaz/gruba pupa) ale brak zainteresowania
                oznacza - przynajmniej dla mnie - zero czepiania sie raczej niz obojetnosc na
                sprawy drugiego.
                • neeki Re: Na pewno "Pozytywy w Angli"?i 10.10.05, 22:51
                  otoz to. jest roznica miedzy zainteresowaniem a wscibstwem na zasadzie : kogo
                  ona znowu przyprowadza, a co robi, a tu przytyla a tu schudla itd
                  sorry ale ja wole brak zainteresowania niz takie zlosliwosci. cenie sobie swoja
                  prywatnosc
        • neeki Re: Pozytywy w Anglii 10.10.05, 19:49
          w polsce skonczylam liceum, dostalam sie na studia zrezygnowalam, wszyscy sie
          pukali po glowie. potem zdawalam na rozne kierunki, dostalam sie wszedzie, 4
          lata prawa i jestem tutaj. nie skonczylam i moze bede zalowac. ale to byl moj
          wybor. gdy siostra chciala rezygnowac ze studiow ktore jej sie nie podobaly
          przetlumaczylam rodzinie ze lepiej zeby zmarnowac rok niz meczyc sie potem
          nastepne 4. zreszta co to za zmarnowanie czlowiek zawsze sie czegos uczy. tego
          mnie nauczyla anglia, ze nigdy nie jest za pozno. ze wcale nie trzeba liceum,
          studia, praca itd. ze mozna sie pobujac a studia mozna konczyc bedac zdrowo po
          30 tce. na moim roku jako 2 lata starsza bylam traktowana jako dinozaur. tu mam
          27 lat i w przyszlym roku moze wyjade do szkocji bo tam moge studiowac za
          darmo. kto powiedzial ze trzeba miec wytyczona kariere zawodowa przed 30 tka ?
          za to lubie anglie :) i ze tu nie trzeba miec magistra zeby zamiatac ulice
    • sulasia13 Re: Pozytywy w Anglii 09.10.05, 22:24
      Ja jeszcze nie mieszkam w Anglii (dopiero w styczniu bede mieszkac), ale bylam
      tam w lipcu na wakacje (i rozeznanie w sytuacji). Musze powiedziec, ze mam
      pozytywne wrazenia. W ciagu tych dwoch tygodni udalo mi sie otworzyc konto w
      banku i uzyskac QTS. Pani u ktorej mieszkalam byla super, bardzo sie
      zaprzyjaznilysmy i nadal utrzymujemy kontakt. Ogolnie wszyscy ludzie, ktorych
      tam poznalam byli bardzo mili (poznalam wiele ludzi z kosciola, do ktorego
      chodzi moj "niemaz"). Zostalismy goscinnie zaproszeni na obiad do pewnej
      rodziny, do play-group prowadzonej przez panie z kosciola, moglabym wymienic
      jeszcze kilka tego typu sytuacji. Ogolnie mowiac zostalysmy przez Anglie (i
      Anglikow) mile przyjete :-)
    • agoos1 Re: Pozytywy w Anglii 10.10.05, 21:14
      A ja, oprócz kilku innych rzeczy, lubie Anglie rowniez za to, ze mam wybor - czy chce robic kariere czy zostac w domu i zajac sie dzieckiem. W Polsce jesli chcialam pracowac to wiazalo sie to z dlugim i ciezkim tygodniem - w weekend - przygotowywanie sie wieczorami. Generalnie nie bylo mnie w domu, a jesli bylam to i tak musialam sie do pracy przygotowywac. No a jesli wolalam nie pracowac - przynajmniej do czasu gdy corka podrosnie - coz... nie da sie zyc powietrzem. Tutaj moglam wybrac i na razie pracuje sobie dwa razy w tyg. W pozostale dni jestem w domu - w Polsce to raczej science-fiction. Czuje sie tu spelniona mama. A kariera? Poczeka. Moze nawet wezme sie za zupelnie nowa po 30-stce? :)
      • natalia.brzeska Off topic - zdąŻyłam 10.10.05, 21:15
        Moja mamusia zwróciła mi uwagę, że popełniłam błąd ortograficzny w swoim
        poście, za który najmocniej przepraszam ;-)
        • natalia.brzeska To jest wpis mojej mamusi: 10.10.05, 21:28
          Moja mamusia chciałaby dodać (niestety nie może sama, bo nie jest uczestnikiem
          forum):

          "A napisz ze mi sie Anglia spodobala dlatego ze we wtorek wieczorem w hoteliku
          na wsi bylo pelno ludzi na kolacji. .A w sobote przed poludniem na poczatku
          pazdziernika pelno rodzin z dziecmi zwiedzalo zamek ale nie wiem w jakiej
          miejscowosci. Bo u nas we wtorek wieczorem to sie siedzi w domu a w sobote rano
          to w najlepszym wypadku sie sprzata jak nie robi sie zakupow"

          "i napisz ze to bardzo fajne forum bo na innych forach to sie tylko kloca i
          wymadrzaja a tu jest tak kulturalnie
          mamusia (21:16)
          i bardzo lubie czytac to forum"

          Dopisek NB: ta miejscowość to był Warwick :-)



          • leggetta pozdrawiam mame Natalii 10.10.05, 21:46
            j.w.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja