princessjobaggy
12.10.05, 14:38
Ma racje Natalia przytaczajac haslo: 'Spogladanie wstecz to pozbawianie sie
energii'. Tez tak uwazam. W Anglii ucze sie jak nie patrzec ciagle wstecz i
jak przestac analizowac przeszlosc, a raczej skupiam sie na terazniejszosci i
przyszlosci.
Niestety nie da sie nigdy nie patrzec w przeszlosc, przynajmniej ja tak nie
potrafie. Jest wiele osob, ktore twierdza, ze niczego w swoim zyciu nie
zaluja. Ja, biorac pod uwage moje zycie jako calosc- tez nie zaluje, ze
potoczylo sie tak, a nie inaczej.
Ale jak tak czasem patrze na niektore rzeczy w moim zyciu to szkoda, ze...
1)...nie zdecydowalam sie na przyjazd do Anglii wczesniej.
Odkad pamietam, moj ukochany byl zafascynowany Wlk Brytania, a szczegolnie
jezykiem angielskim. W Anglii byl nie raz, za kazdym razem proszac mnie
zebysmy wyjechali. Powiem szczerze, ze czasem czulam sie o to troche
zazdrosna i troche moze z przekory, a troche z ogolnej niecheci, nie chcialam
sie na ten wyjazd zgodzic. Poza tym na drodze staly moje studia, ktore
koniecznie chcialam skonczyc bez zadnych przerw.
W rezultacie i tak z ta jego 'druga miloscia' musialam sie pogodzic i dlatego
jestesmy w Anglii. Gdybym jednak wiele lat temu wiedziala jak bedziemy z
naszego zycia w Anglii zadowoleni, nie zawahalabym sie przyjechac tu o wiele
wczesniej.
2)... nie chcialo mi sie uczyc francuskiego w szkole sredniej.
Zanim spotkalam na swojej drodze moja nauczycielke od francuskiego, uwazalam
ten jezyk za piekny. Wydaje mi sie jednak, ze zly nauczyciel to byla
czesciowo tylko wymowka, a w glownej mierze mi sie zwyczajnie nie chcialo.
A czy Wy czasem tez czegos zalujecie, czy tylko mnie od czasu do czasu dopada
takie uczucie?