Angielscy tatusiowie

23.10.05, 00:35
Uwaga: wątek na luzie, bez celów prowokacyjnych, bez złośliwych zamiarów, bez
celowej generalizacji itp. :))))

Łaziliśmy dziś po różnych parkach i po raz kolejny zaobserwowałam takie
zjawisko: Wbrew obiegowym opiniom o tym, że Anglicy są chłodni, niezbyt
emocjonalni, praktyczni do bólu, oschli itp. angielscy tatusiowie są moim
zdaniem niesamowicie wyluzowani, wygłupiają się z dzieciakami (ale nie
popisują), robią z siebie samoloty, skaczą jak kangury, organizują wyścigi
wózków z innymi tatusiami i wygląda na to że się w ogóle tego nie wstydzą.
Zaskoczyło mnie to, bo w Polsce wielu tatusiów ciągle jeszcze skręca się na
samą myśl, że mają sami wyjść na spacer z wózkiem.

A poza tym zauważyłam, że tu bardzo często faceci właśnie zagadują do dzieci
(co mi bardzo ułatwia życie w autobusie czy metrze :)), zachwycają się ich
uśmiechami, minkami - coś z czym się raczej nie stykałam w Polsce. Raz
miałam taką sytuację, że facet w sklepie rozbawiony 'scerym' uśmiechem mojego
synka poszedł SPECJALNIE po kolegę, by mu pokazać 'to zjawisko' i jak mały
ponownie posłał mu uśmiech 'na życzenie' to miał radochę nieprzeciętną. Może
to kwestia tego, że w Polsce jednak ciągle jeszcze są bardzo silnie
zakorzenione podziały na role męskie i żeńskie typu: od zajmowania się
dziećmi i wychowywania ich jest mama.

A jakie są wasze spostrzeżenia?
--
Don't guess.
    • princessjobaggy Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 01:06
      Effata, cos w tym jest. Mam podobne spostrzezenia. W ogole w Anglii widuje
      wiecej tatusiow z dziecmi (na spacerach, placach zabaw, sklepach, kafejkach)
      niz w Polsce. I rzeczywiscie sa oni jakos bardziej wylewni niz ich polskie
      odpowiedniki.

      Rowniez czesciej niz w Polsce zdarza mi sie w miejscach publicznych widziec
      tatusia zajmujacego sie pociecha mimo, ze zaraz obok siedzi mama dziecka. Nie
      ma jakiegos wyraznego podzialu na role, jak napisalas.
    • basiak6 Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 10:28
      Roznie sie zdarza.W moim bliskim towarzystwie jest okolo 10 par, dwoch tatusiow
      w zyciu nawet pieluchy nie zmienilo, pozostalych 8 zachowuje sie normalnie, tzn
      organizuja czesto soboty gdzie zabieraja sami dzieciaki gdzies, kilku wraz z
      moim mezem przynajmniej dwa wieczory w tygodniu zabieraja dzieci na basen, etc.
      Po prostu normalnie spedzaja tez sami z nimi czas, i od poczatku tak bylo.
    • mgna Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:13
      Nie wiem jak jest w Polsce, jednak wiem ze moi polscy (i nie tylko) wojkowie
      nie odpowiadaja typa ktore wymienilas o polskich mezczyznach. Ja mam pelno
      wspomnien gdzie to wojek, tatus, dziadziu sie nami dziecmi zajmowali; brali nas
      do parku, nad rzeke, na dlugie przechadzi, w domu sie z nami bawili, zeby
      Mama/Babcia dac odpoczac od ciaglego chalasu jaki wyprawialismy (z moim
      kuzynostwem do tej pory jest zoo kiedy sie spotykamy: piski, smiechy i
      wyglupy).

      Angielscy mezczyzni (z moich obserwacji) opiekuja sie dziecmi tak samo, jak ja
      pamietam mezczyzni w mojej rodzinie sie dziecmi opiekowali. No dobrze, moze
      angielscy tatusiowie bardziej sie wyglupiaja, ale nie wiem czy jest to powod
      narodosciowy, czy sa to roznice pokoleniowe.

      Jest malo zjawisk na tym swiecie, ktore za serce zlapia tak, jak widok
      doroslego mezczyzny zajmujacego sie malenkim czlowieczkiem. Bardzo lubie
      obserwowac moich dwoch mezczyzn razem sie bawiacych (ale rowniez obcych
      tatusiow z dziecmi). Choc byl moment, kiedy moj maz zastanowil sie czy jest to
      odpowiednie zachowanie w miejscu publicznym. Synek wtedy mial 5/6 miesiecy.
      Siedzielismy w restauracji, czekajac na nasz obiad. M. tulil synka w rekach,
      calowal jego po buzi i rozsmieszal. W pewnym momencie M. jakby zdal sobie
      sprawe ze jest w miejscu publicznym, przystopowal, i zapytal sie mnie czy to
      jest odpowiednie zachowanie, dla mezczyzny, tak byc emocjonalnie otwartym poza
      domem. Powiedzialam jemu ze uwazam iz nigdy w zyciu nie powinnien ochladzac
      swojego zachowania wobec swoich dzieci, czy jest w miejscu publicznym, czy nie.
      Synek ma teraz przeszlo 3 latka, i maz jest z nim tak samo czuly i opiekunczy
      jak kiedy synek byl malym bobaskiem. Juz wiecej sie nie zastanawia czy wylew
      emocji w miejscu publicznym jest odpowedni czy nie. Kocha synka i sie nie
      wstydzi tego okazac :)
    • jaleo Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:25
      Naukowcy coraz czesciej pisza, ze to wlasnie ojciec, a nie matka, ma decydujacy
      wplyw na rozwoj emocjonalny i intelektualny dziecka. Wiele problemow z
      dyscyplina wsrod dzisiejszych brytyjskich nastolatkow mozna sprowadzic do
      problemow rozpadu tradycyjnej rodziny, i braku meskich "role models". Moj maz
      pracuje z mlodocianymi przestepcami, i mowi, ze w calej jego karierze moglby na
      palcach jednej reki policzyc przypadki, kiedy u taki mlody czlowiek mial w domu
      stabilna sytuacje i meski "role model" wlasnie.

      Dlatego tez bardzo mnie zawsze zadziwia, kiedy czytam bardzo liczne posty, np
      na forum e-Dziecko, ze "tatus pracuje za granica", i z dziecmi widuje sie tylko
      raz na kilka miesiecy. Pewnie powiecie, ze ludzie sa zdesperowani, a mnie
      latwo tak mowic, ale chyba wolalabym jesc suchy chleb i popijac woda, ale nie
      odbierac dzieciom ojca w tych krytycznych latach, kiedy im sie ksztaltuje
      charakter.

      To tak obok tematu, bo mam za malo doswiadczen i obserwacji z polskimi
      tatusiami, zeby porownywac ich zachowanie z dziecmi do brytyjskich tatusiow.
      • basiak6 Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:50
        Jaleo, to bardzo ciekawe co piszesz o ojcu jako o 'role model' i chyba sie
        sprawdza jak pomysle o niektorych znajomych mi rodzinach.
        Masz linki do jakichs artykulow/opracowan na ten temat, najlepiej po angielsku?
        (prowadze lokalna gazete dla rodzicow z NCT w Herts i wlasnie myslalam aby w
        nastepnym wydaniu zrobic cos o roli ojca w rodzinie ale jakos nie moge niczego
        znalezc)
        • mgna Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:54
          www.fathersdirect.com/index.php?id=15&cID=259
          • mgna Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:55
            Poczytaj artykuly na tej stronie:

            www.fathersdirect.com
            • mgna Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:58
              www.bruderhof.co.uk/articles/jca/LittleChild/Fatherhood-Importance.htm?format=print

              www.andrewselous.org.uk/record.jsp?type=news&ID=225
              www.apsoc.ox.ac.uk/fpsc/Bulletins/Summer2000/International0600.htm
              home.clara.net/spig/ippr/lamb.htm
              www.civitas.org.uk/hwu/flesson.htm
          • basiak6 Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 22:39
            Mgna, Jaleo, dziekuje wam bardzo!!! Taki szybki odzew!
        • jaleo Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 21:57
          basiak6 napisała:

          > .
          > Masz linki do jakichs artykulow/opracowan na ten temat, najlepiej po
          angielsku?

          Bardzo ciekawy np. ten, zapadl mi w pamieci:
          news.bbc.co.uk/1/hi/health/1642676.stm
          • eballieu Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 22:44
            Rozczula mnie ten widok? Chyba na rowni z kobieta tulaca dziecko.
            Moze dlatego, ze tego wlasnie oczekuje i wydaje mi sie to najnormalniejsze na
            swiecie.
            Ale mamy "zachodnich" znajomych, ktorzy nigdy dziecku nie zmienili pieluchy,
            nie podali jedzenia, itp.
    • jagienkaa Re: Angielscy tatusiowie 23.10.05, 23:15
      a ja się zgodzę z Effatą. Widzę tutaj dużo więcej tatuśków z dziećmi niż w
      Polsce.
      Ale na to się składa dużo różnych rzeczy, np: dużo jest rodzin z rozwodami czy
      gdy rodzice dziecka się rozstali, więc tatuś zabiera dzieci w weekendy czy coś
      do parku. Po drugie brytyjskie mamy są bardziej 'wyemancypowane' tzn jeżdżą
      sobie za miasto na weekendy, do spa, czy spotkać się z innymi mamami w Trafford
      Centre w Starbucks (hehe to aluzja do mnie), i generalnie faceci się sami muszą
      dziećmi zajmować. Po trzecie to teraz jest coraz częściej tzw flexible working
      czyli mamy pracują również i ojcowie się zajmują dziećmi pod nieobecność mamy.
      Po czwarte są urlopy macierzyńskie dla facetów (tzw paternity leave).
      Dwa razy się ostatnio zdarzyło, że mój mąż musiał się zająć Dominikiem przez
      cały dzień (moja migrena) i dla niego to żaden problem, robi to z chęcią,
      zabiera małego w różne miejsca (też do pubu, żeby nie było) ale ostatnio mi
      powiedział że się czuł jak 'single dad':). Na pewno przeciętny brytyjski tata
      zajmuje się dzieckiem więcej niż przeciętny polski tata, ale to też trzeba
      wziąć pod uwagę żę tutaj jest co robić z dzieciakami a jednak w Polsce to nie
      ma tylu miejsc.
      W Polsce też normalne jest że wszędzie się raczej wybiera całymi rodzinami.
      Mój mąż ma świetny kontakt z Dominikiem, od zawsze był zaangażowany w życie
      Dominika, pieluchy, kupy, zakładanie piżamek czy kąpanie nie są mu obce, i
      szczerze to nie poznałam tutaj jeszcze jakiegoś Anglika który by się swoim
      dzieckiem nie potrafił zająć. W Polsce to różne bywa z tatusiami (no ale ja to
      może mam uraz, moi rodzice są rozwiedzeni)
      • annamaria0 Re: Angielscy tatusiowie 24.10.05, 14:41
        Polecam ksiazke S. Biddulpha pt. Raising Sons nt. wychowywania chlopcow, gdzie
        sa b. ciekawe informacje o roli ojcow w tym procesie.
        • agazat Re: Angielscy tatusiowie 24.10.05, 15:30
          Wlasnie przypomniala mi sie scenka, ktora widzialam w Polsce wiele lat temu. Do
          tej pory dokladnie ja pamietam, bo bylam mocno zaskoczona - jak na polskie
          warunki cos wyjatkowego wedlug mnie.
          Ile razy wczesniej widzialam ludzi z dziecmi z zespolem Downa mialam wrazenie,
          ze widuje z tymi dziecmi tylko zmordowane zyciem matki, jakby przemykajace
          wsrod innych. A tu raz w domu towarowym widze faceta, ktory przechadza sie ze
          swoja corka, ok 7-letnia. Mala cala uchachana biega wsrod stoisk, oglada rzeczy
          i sie smieje, tata dumnie(!!!) i z usmiechem idze za nia i oczu z niej nie
          spuszcza. Co chwila podchodzi do dziecka, zamienia z nia kilka slow, upewnia
          sie, ze wszystko z nia w porzadku, i mala biegnie dalej. Stalam jak zamurowana.
          On wygladal, jakby swiata poza nia nie widzial. Ale to pewnie wyjatkowy
          przypadek ...
          • annamaria0 OT: do Agi - odpisze wkrotce, nie mialam netu 5 ty 24.10.05, 15:34
            godni:-(
Pełna wersja