Dodaj do ulubionych

Book club czyli klub ksiazki;)

04.11.05, 19:33
Nalezycie do jakiegos? My zalozylysmy z moimi tutejszymi kolezankami (tez mamy
z dziecmi) ponad rok temu, jest nas 10, spotykamy sie raz w miesiacu i toczymy
zazarte dyskusje, zdarza sie ze ksiazka jest tak nudna ze po prostu ja zgodnie
obalamy zlosliwymi komentarzami. Zawsze duzo czytalam ale prowadzenie dyskusji
w grupie na temat danej ksiazki jest super, bo czesto odkrywa sie rzeczy
ktorych samemu sie nie widzialo, dzieki spojrzeniu innych. Pod koniec zawsze
glosowanie i ksiazka dostaje punkty, pod koniec roku podsumowanie i kolacja
gwiazdkowa.

Mozemy tez sie podzielic tytulami jakie czytamy w naszych 'klubach'?;)
Obserwuj wątek
    • mgna Re: Book club czyli klub ksiazki;) 04.11.05, 20:05
      Basiu - bardzo dobry watek.

      Tak, naleze do jednego klubu ksiazki. Wraz z Mamami ktorych dzieci chodza do
      przedszkola z synkiem. Teraz czytamy ksiazke "The First Three Years of the
      Child" by Karl Konig. Fascynujaca dla wszystkich ktorzy maja dzieci i dla
      wszystkich ktorzy sa zainteresowani jak czlowiek sie rozwija; jakie sensy
      pierwsze sie formuluja itd W naszym klubie to slizg slimaczy, tz czytamy tylko
      1 rozdzial na miesiac i przy miesiecznych spotkaniach omawiamy tylko ten jedne
      rozdzial, ale w detalach. Nie mamy wiecej czasu.

      Bookworm jakim jestem ostatnio czytam kilka ksiazek na raz, obecnie mam chyba
      ich z 5 lub 6 na nocnym stoliku. Od teori fotograficznych, poprzez ksiazki w
      stylu albumowym, sort of (polecam: Sophie Calle: M'as Tu Vue?), "The Name of
      the Rose" Umberto Eco (ktora ostatnio oddalam do biblioteki, bo albo zle
      tlumaczenie, albo ja glupieje na starosc; maz mowi ze ta ksiazka i Ewy
      Hoffman "Lost in Translation" to oba beznadziejnie napisane lub Eco's zle
      tlumaczenie, czyta sie to i placze sie, choc ja niezgadzam sie z jego opinia
      Ewy Hoffman ksiazek - wiec wam polecam. Zwlaszcza "Lost in Translation" jej
      opis z Krakowa, deszczu za oknem i szumiacych aut przejezdzajacych po mokrej
      jezdi, ranka w Krakowie, szkoly muzycznej...jakbym czytala swoje
      wspomnienia), "Gods, Graves & Scholars" C.W.Ceram (nadal nie skonczona :( - ale
      polecam), "Kids Who Think Outside the Box" Stephanie Lerner, Past Worlds The
      Times Atlas of Archaeology, i skonczywszy na "Waldorf Education" C. Clouder i
      M. Rawson....juz sie pogubilam ile ich jest!

      Oprocz tego przywyklam do Sudoku na dobranoc; zaczely mnie juz nudzic, wiec
      szybko po rozwiazaniu zasypiam.

      Lece :) PA! :)

      • mgna Re: Book club czyli klub ksiazki;) 04.11.05, 20:13
        >Bookworm jakim jestem ostatnio czytam kilka ksiazek na raz, obecnie mam chyba
        >ich z 5 lub 6 na nocnym stoliku.

        Juz wrocilam :) Polknelam przecinek, mialo byc: Bookworm jakim jestem, ostatnio
        czytam kilka ksiazek na raz; obecnie mam chyba ich z 5 lub 6 na nocnym stoliku.
      • basiak6 Re: Book club czyli klub ksiazki;) 04.11.05, 20:51
        Z tych co czytalas znam tylko 'The Name of the Rose' ale mi sie bardzo podobala
        bo lubie mroczne klimaty. Z dziecinstwa i czasu nastolatkowego wczytywalam sie w
        historie wladcow Francji, to bylo cos! Intrygi, morderstwa, romanse:)

        A co do ksiazek ktore nasz book club 'podeptal' to np 'Clive James' (biografia)
        strasznie nudna i pompatyczna.
        Z tych ktore mi sie bardzo podobaly, to np The Dice Man, ale troche ciezka,
        sporo tam dosc drastycznych scen, niemniej moim zdaniem dobra, niektore
        dziewczyny uznaly ze zbyt mocna.
        No i 'przerobilysmy' tez moje ulubione 'East of Eden'. To na razie te ktore
        najbardziej mi utkwily w pamieci:)
        • mgna "THE NAME OF THE ROSE" 04.11.05, 22:21
          Frustrujacym jest to ze klimat ksiazki bardzo mnie interesuje, ale nie moglam
          przebrnac stylu w jakim zostala przetlumaczona (nie uwieze ze we wloskim tez
          tak ciezko sie czyta, opisy bez granic, a jedno zdanie to paragraf!). Ciekawa
          jestem ile tlumaczen tej ksiazki jest? Moze poszukam jakiegos innego
          tlumaczenia? Co mnie dobilo czytajac ta ksiazke to te opisy drzwi. Boziu! to
          niczym bym ja je sama rzezbila bez setki lat; sam opis tak mnie znudzil ze
          chyba czytalam jego kilka dni. Wygladalo to tak: czytam opis dzrzwi i zaczynam
          sie nudzic wiec rozmyslam o czyms innym nadal czytajac, nastepnie kapuje sie ze
          nie mam zielonego pojecia o czym czytalam, poniewaz rozmyslalam nad tym jakiego
          koloru pomalowac paznokcie (;) - to zart nie pamietam doprawdy o czym juz
          rozmyslalam), wiec od nowa zaczynam ten opis dzrzwi czytac, i znow znudzona
          rozmyslam o czyms tam innym..i tak w kolko. No juz niemoglam. Odstawilam ta
          ksiazke na kilka dni, i ponownie nie chcac sie poddac (bo temat ksiazki mnie
          interesuje) zaczelam brnac przez te opisy....i zanim sie kapne czytam naspteny
          opis ale tym razem ogrodka zielarskiego i choinka wlosy mi siwieja, poniewaz
          czytajac jakbym obserwowala kazde ziolko od nasiona rosnace! Po tym to para z
          uszu, frustracja nie do zniesienia, ksiazka buch do biblioteki i poraz pierwszy
          w zyciu wynajme DVD zamiast ksiazke czytac. Co za meczarnia to byla!
          • chihiro2 Re: "THE NAME OF THE ROSE" 05.11.05, 22:05
            Moze przeczytaj to po polsku? U mnie to byla lektura w pierwszej klasie liceum,
            uwazalam lekture za bardzo latwa, wiec moze to rzeczywiscie kwestia tlumaczenia
            (albo znajomosci slownictwa i ogolnych zainteresowan)?
            Film tez widzialam, niezly!
            • mgna Re: "THE NAME OF THE ROSE" 05.11.05, 22:51
              Niestety po polsku nie dam rady czytac ksiazek. Probowalam kilka razy ale
              zaduzo z tym bylo tlumaczenia na j. angielski. Daje rade tylko artykula z gazet
              (choc "polszczyzna" w nich uzywana jest smieszna; tz duzo w artykulach zwrotow
              angielskich przetlumaczonych na j. polski lub zpolszczonych slow, co brzmi
              smiesznie), forum, listow, poezji...

              W tym tygodniu, poszukam na internecie czy jest wiecej tlumaczen na j.angielski
              tej ksiazki. Jesli nie no to poraz pierwszy dvd ogladne zamist czytac ksiazke.
      • agcyb Re: Book club czyli klub ksiazki;) 04.11.05, 21:53
        Ja nie naleze ale bym z checia sie do jakiegos przylaczyla. Skonczylam kilka
        dni temu bardzo fajna ksiazke Toma Robbinsa "Nogi jak Patyki" a teraz zaczelam
        Sapkowskiego. Generalnie to do moich ulubionych naleza pisarze iberoamerykanscy
        a szczegolnie Mario Garcia Marquez i Mario Vargas Llosa.
    • kasia799 Re: Book club czyli klub ksiazki;) 10.11.05, 17:23
      Hej dziewczyny, dzieki Wam w koncu sie zmobilizowalam i zaszlam do biblioteki.
      Oj, dawno nic nie czytalam
      Ksiazka zamowiona, przyjedzie jutro z sasiedniej bibliteki :-)
      Mam tylko nadzieje, ze zdaze przeczytac na czas
      Watek dodalam do ulubionych, zeby nie stracic go z pola widzenia, to kiedy
      zaczynamy omawiac lekture??
      Oby nie bylo pytan, ktore pamietam ze szkoly, typu: co autor mial na mysli ;-)))
        • agcyb Re: Book club czyli klub ksiazki;) 10.11.05, 21:21
          Do tych wszystkich ktore ksiazke kupily:

          Mam nadzieje, ze sie wam bedzie podobac i ze nie bedziecie na mnie zle ze kase
          przeze mnie wydalyscie na jakas beznadziejna lekture. Nie twierdze, ze ksiazka
          jest beznadziejna, moim zdaniem jedna z najlepszych jakie ostatnio czytalam,
          ale bardzo specyficzna i zaloze sie ze niektorym podobac sie nie bedzie.
          Dlatego zaproponowalam do dyskusji, juz sie nie moge doczekac.

          Basiak lub ktos z doswiadczeniem, mam nadzieje ze masz/cie obcykane
          wynajdowanie tematow do dyskusji bo ja to zupelnie nie wiem jak to sie robi i
          jak takie kluby dzialaja.
    • hanula Re: Book club czyli klub ksiazki;) 17.11.05, 22:55
      Podciągam wątek na wszelki wypadek. :-)
      Nie przeczytałam co prawda zadanej książki, ale czytałam Murakami "Norwegian
      Wood", a teraz czytam jego "Kafka on the Shore", więc chętnie prześledziłabym
      waszą dyskusję.
      A wczoraj "mój" klub książki obchodził drugie urodziny. :-) Czytałyśmy Kazuo
      Ishiguro "Never Let Me Go", zdania były jak zwykle podzielone, osobiście polecam
      - moim zdaniem dobrze napisana książka i porusza interesujący problem. Następnym
      razem - "Arthur and George" Juliana Barnesa, a w styczniu mój wybór, Kundera,
      "The Ubearable Lightness of Being". Sama tej książki jeszcze nie czytałam, ale
      uważam, że należy w Anglii promować literaturę światową, bo oni najchętniej
      czytaliby tylko to, co angielskie. :-)
        • princessjobaggy Re: Book club czyli klub ksiazki;) 17.11.05, 23:40
          A ja wlasnie skonczylam.

          Szczerze? Przyjelam ja srednio na jeza, jak to sie mowi. Mniej wiecej do 160-
          180 strony (czyli prawie do polowy) nie moglam sie przyzwyczaic do stylu w
          jakim zostala napisana (a moze to nie wina autora, raczej tlumacza). Z tym, ze
          ze mna jest tak, ze na odbior ksiazki ma duzy wplyw moj stan ducha lub warunki,
          w jakich ja czytam. Na przyklad do 'The Da Vinci Code' podchodzilam 3 razy i
          dopiero za trzecim wciagnelam sie tak, ze nie moglam przestac czytac.

          Tym razem postanowilam nie grymasic i przeczytac 'Hard-boiled...' za pierwszym
          podejsciem. Na razie nie pozostalo mi nic innego jak czekac na opinie
          pozostalych uczestniczek klubu :)
      • deadeasy Kafka on the Shore 01.12.05, 16:13
        Ale jaja...
        Dopiero teraz po raz pierwszy zajrzalam do tego watku... Jestem na 341
        stronie "Kafka on the Shore"... spooky!

        Podeszlam raz do tej ksiazki jakis miesiac temu ale cos jakos nie mialam "weny"
        i po paru stronach "o niej zapomnialam". W miedzyczasie pozarlam dwie ksiazki
        Ruth Rendell i poniewaz nie bylo nic w domu ciekawego do czytania oraz nie
        chcialo mi sie nic kupowac nowego (przed Swietami) wiec zakasalam rekawy i
        powrocilam do "Kafki" (biblioteka odpada bo juz stracilam fortune na
        opoznionych ksiazkach - pewnie to ja funduje ich nowe zakupy). Za drugim razem
        przeplynelam przez poczatek (moze dlatego, ze wiedzialam w jakim stylu jest
        napisana ta ksiazka). No i teraz ciezko jest mi ja odlozyc... Nosze ja w
        torbie i czytam w pociagu jadac do i z pracy, w porze lunch-u i na
        przystankach. I coraz bardziej mi sie podoba i juz nie moge sie doczekac konca.
        Wlasnie lezy na biurku, musze pamietac zeby ja wsadzic do torby bo bede
        naprawde zla jesli ja zapomne w pracy.
        :)
        • hanula Re: Kafka on the Shore 01.12.05, 23:49
          > Dopiero teraz po raz pierwszy zajrzalam do tego watku... Jestem na 341
          > stronie "Kafka on the Shore"... spooky!

          Ja trochę wcześniej. :-) Murakami naprawdę dobrze się czyta, prawda? A
          jednocześnie jest... inny. Ma swój specyficzny styl. Ale musiałam "Kafkę"
          odłożyć i zabrać się za "Arthur & George" (Julian Barnes) na grudniowe spotkanie
          mojego klubu książkowego, jestem w połowie i naprawdę mi się podoba. Polecam
          wszystkim wielbicielom Sherlocka Holmesa! (W listopadzie przerabiałyśmy Kazuo
          Ishiguro "Never Let Me Go", też dobra książka.)
    • patch_of_heaven Re: Book club czyli klub ksiazki;) 01.12.05, 15:48
      Pamietam jakies trzy lata temu pochlonela mnie ksiazka Patricka Suskinda pt.
      Pachnidlo (Perfume) - bylismy wtedy na wczasach i moj maz nie mial ze mnie
      zadnego pozytku bo ja po prostu odplywalam z ksiazka - czy ktos czytal? (pewnie
      tak - bo Wy to takie mole ksiazkowe, a ja wiecznie nie mam czasu...)
        • patch_of_heaven Re: Perfume 01.12.05, 16:37
          jasne - prosze bardzo:

          "XVIII-wieczny Paryż, światowe centrum mody i elegancji, jest miejscem, gdzie
          żyje bohater tej niezwykłej opowieści - osobliwy karzeł obdarzony niepospolicie
          wrażliwym zmysłem powonienia. Jan Baptysta Grenouille tworzy eliksiry do
          produkcji perfum, które są powszechnie uznawane za niedoścignione w swej
          wyszukanej wytworności. Jednak żadne go nie satysfakcjonują, geniusz zapachów
          marzy bowiem o wydestylowaniu wonności nad wonnościami z dziewiczego ciała
          kobiecego. Ta myśl każe mu szukać dziewczyny o idealnym zapachu.

          Sensacyjna wręcz akcja "Pachnidła" rozgrywa się na tle sugestywnej panoramy
          obyczajowej Paryża, pozwalającej wczuć się w atmosferę ówczesnego życia, w jego
          barwy, smaki i niezwykłe zapachy."

          Polecam, dobrze sie czyta i temat dosyc kontrowersyjny...

                • mgna Re: Perfume 02.12.05, 12:47
                  Pachnidlo czytalam lata temu: super ksiazka. Jest na honorowym miejscu w posrod
                  przeczytanych przezemnie ksiazek. Tez polecam :)
                    • mgna The end of the world 09.12.05, 18:24
                      Kilka dni temu skonczylam :) Ile z was tez skonczylo czytac?

                      Juz Agnieszce wyslalam sms'a; dziadyga z niej, zrobila mnie nalogowcem
                      Murakami. Dzis wparowalam z rozczochranymi wlosami (nie prawda, ale jako
                      szalona siebie zilustruje bo takowa sie czulam odkad skonczylam czytac jego
                      ksiazke, nawet Virginia Woolf nie mogla mojego apetytu zaspokoic), zwarjowana
                      iskierka w oczach do Borders. Tam opetana przelecialam do dzialu gdzie strzalki
                      wskazaly mi literki M M M M M M ! Ach, na dwoch dolnych polkach MURAKAMI
                      MURAKAMI MURAKAMI....wybralam narazie cztery jego ksiazki. Juz nieco uspokojona
                      postanowilam wstapic do Starbucks na kawe (eggnog latte, skosztowalam i smaczna
                      byla) i ciasteczko (maja nowe przepyszne z cranberries) przegladnac ksiazki i
                      wybrac ta ktora zaczne czytac pierwsza: The Wind-up Bird Chronicle. Pani
                      dosiadla sie do mojego stolika poniewaz byly dosc wygodne fotele wokol niego,
                      zaczela mnie zagadywac...ja w koncu zaczelam czytac ksiazke i juz na drogiej
                      stronie chichralam sie sama do siebie. Pani zrezygnowala z wygodnej kanapy.
                      Ach, historja mojego zycia. Kiedys tak chichrotalam sie w pociagu z NYC do
                      Princeton. Czytalam interview z Dali. Tak bylam nim zaangazowana ze nie zdalam
                      sobie sprawy ze sie smieje na glos i ze co nowa osoba dosiadzie sie obok mnie
                      to zaraz sie przesiada gdzies inndziej. W koncu uprzytomnilam sobie moje
                      zachowanie, ktore moglo byc odebrane jako zachowanie opetanej osoby (ktora nie
                      zaprzecze mam sklonnosci czasami byc) kiedy pan siedzacy za mna zaczal ze
                      swojego siedzenia wstawac i prze oparcie przechylac sie zeby zobaczyc co ja
                      takiego robie.

                      W kazdym badz razie: dziekuje Agnieszko :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka