Nie uwierzycie!

27.11.05, 23:02
Biegnąc do pociągu, ukochanemu wypadła komórka i ślad po niej zaginął.
Myślał, że to koniec. Kilka minut po północy (gdyż działo sie to wszystko w
nocy) jakaś babka zadzwoniła z tejże komórki do jego rodziców i powiedziała,
że albo zostawi ją na "information" na stacji albo jeszcze zadzwoni. No więc
ukochany rano pojechał na stację, komórki brak, babka nie oddzwaniała, ani
nie odbierała telefonu. Już myśleliśmy, że pewnie jednak postanowiła ją sobie
zostawić, albo oddała na stacji, a osoba ze stacji ją sobie przywłaszczyła.
Wreszcie, po 21 zadzwoniła, że jest na stacji i zostawia komórkę w
information. Ukochany tam pojechał, komórkę odebrał lecz nawet nie miał
okazji podziękować tej kobiecie...

Ja zrobiłabym tak samo, gdybym znalazła czyjąś komórkę, jednak wiem, że
takich ludzi jest mało. Ciagle nie mogę uwierzyć, że miał takie szczęście...
I nie chodzi tu o komórkę, ale o wszystkie kontakty, które w przypadku nie
odnalezienia, już nie byłyby do odzyskania...
    • ewika-uk Re: Nie uwierzycie! 28.11.05, 00:09
      widzisz czasami sa uczciwi ludzie..a babce sie nie dziwie moze miala zle
      doswiadczenia..ja pod koniec 97*bylam na przedswiatecznych zakupach na Oxford
      Str w londynie,razem z mezem i bratem,kupilismy na koniec po kanapce i
      weszlismy w boczna uliczke w celu udania sie na parking,w momencie kiedy
      chcialam wyrzucic pute opakowanie po wyzej wymienionej kanapce,jakos tak
      nachylilam sie nad koszem i zauwazylam damska torebke(otwarta i z wszystkim na
      wierzchu czyli portfel ,tel)pewnie ktos gonil zlodzieja a ten sie tego pozbyl
      jak najszybciej(tak sie domyslam)nastepnie maz zadzwonila na policje ze takie
      cos mialo miejsce i ze niewiemy co z tym zrobic..no i zaczelo sie ..przyjechala
      policja,nie pytali w ktorym koszu znalezlismy ,tylko po co zagladalam do kosza
      (??)w ktorym sklepie kupilam kanapke i milion innych glupich pytan nie
      dotyczacych znalezionej torebki,nie dosc ze nas spisali,kazali zglosic sie do
      dzielnicowego komisariatu i tam to samo,czym bardziej sie burzylam tym wiecej
      pytan bylo...takze po zlych doswiadczeniach teraz staram sie byc anonimowa
      (jesli cos znajde)lub wogole nie reagowac na znalezisko..niech sobie lezy..nie
      moje
      • effata Re: Nie uwierzycie! 28.11.05, 00:19
        A ja co prawda telefonu nigdy nie zgubiłam, ale po doświadczeniu z popsutym
        wyświetlaczem (nie mogłam jej używać przez parę dni) zawsze przepisuję
        wszystkie kontakty i do kalendarza i do książki adresowej w komputerze.
        --
        Don't guess.
    • neeki Re: Nie uwierzycie! 28.11.05, 19:46
      ja akurat iwuerze :) moj byly lubil czasami popijac co sie konczylo utrata
      komorki.no i raz mu ta komorka zginela. myslelismy ze to juz koniec az raz
      przychodze do pracy i daja mi komore mojego bylego. w,urowalo mnie i probowalam
      jakos to polaczyc skoro on przeciez komorke zgubil w centrum. no i co sie
      okazalo: jakis gosciu znalazl ta komorke , przejzal smsy i znalazl jednego ode
      mnie do kolezanki z pracy. zadzwonil do niej powiedzial ze ma taka komore ona
      sie domyslila ze sms ode mnie i wyslala kolezanke po komore. i w taki oto
      sposob ja odzyskalismy. tydzien pozniej moj byly ja zgubil i to juz na amen ale
      to juz inna historia ;)
      • liley11 Re: Nie uwierzycie! 28.11.05, 23:34
        Moj Pikny najspokojniej zostawil komorke w metrze - wyslizgnela mu sie z
        kieszeni. Jakies pare godzin pozniej zadzwonil gosc, ze znalazl ja i chce oddac
        i ze niczego w zamian nie oczekuje. Bo sam chcialby, zeby z nim tez tak ktos
        postapil. A zadzwonil na numer, ktory byl wybierany najczesciej, czyli do
        mnie:)) Umowilam sie z nim, odebralam komorke (Angol w dobrze skrojonym
        garniaku na Acton Town Station..:))) Podziekowalam mu serdecznie...i dalam dwa
        bilety do teatru. A my zostalismy w domu popijajac winko. Takze sa jeszcze
        uczciwi ludzie:)
        • steph13 Re: Nie uwierzycie! 28.11.05, 23:49
          Moj maz rowniez zgubil telefon w pociagu, nie zdajac sobie z tego sprawy. Bedac
          w domu, odebralam telefon, caller ID pokazywala numer meza komorki. Na 'hi
          darling' uslyszalm belkot jakiegos faceta, ktory powiedzial, ze znalazl komorke
          i zwroci mi za £20 jesli przyjade na Kew Station. Byla 11 rano, facet zupelnie
          pijany, wreczyl telefon za gotowke i natychmist czmychnal do pubu. Wilk syty i
          owca cala.
          • natalia.brzeska Re: Nie uwierzycie! 29.11.05, 09:54
            Obecnie nie opłaca się mieć kradzionej komórki. Dowiedziałam się, że istnieje
            możliwość zablokowania takiej komórki, nawet jeśli włoży się nową kartę SIM to
            taka komórka nie będzie działała...
            • neeki Re: Nie uwierzycie! 29.11.05, 19:20
              istnieje istnieje i to juz od dawna , tylko w polsce sieci tego nie stosowaly.
              w uk inaczej pod warunkiem jednak ze ktos zablokuje komorke
            • diabladko Re: Znowu Ty??? 30.11.05, 15:17
              No przykro mi ale nie moge musze to powiedziec/Znowu zamierzasz chwalic sie
              swoim mezusiem????Natalia naczytalam sie Twoich glupot na stronie londynku wiec
              nie zasmiecaj tego forum
              • natalia.brzeska do diabladko 02.12.05, 09:14

                Witam,
                Po pierwsze, nie mam meza.
                Po drugie, nigdy nie pisalam na stronie Londynek.
                No i po trzecie, z logiki wynika, ze nigdy nie pisalam o swoim mezu na stronie
                Londynek.
                Pozdrawiam.
            • hanula Re: Nie uwierzycie! 02.12.05, 19:24
              Słyszałam o tym. Uważam, że to dobry pomysł. Drażnią mnie ludzie, którzy kupują
              kradzione (bądź "znalezione") komórki i nie widzą w tym nic nieetycznego. Ale
              skoro zablokowanie telefonu jest takie łatwe, to skąd poniższa historyjka?

              www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2005/10/31/nfo31.xml&sSheet=/news/2005/10/31/ixhome.html
              Phone thieves give FO a £500,000 bill
              By Nicole Martin
              (Filed: 31/10/2005)

              The Foreign Office has been left with a £500,000 telephone bill after a
              satellite phone belonging to a British diplomat was stolen in Baghdad.

              It is understood that the thieves made thousands of calls to Yemen and Saudi Arabia.

              The Foreign Office would not say who it suspected of stealing the phone but the
              nature of the calls suggested that the thieves may have taken it to contact
              terrorist networks.

              Intelligence agents are believed to be working through the dialled numbers in an
              attempt to trace the recipients.

              It is thought that the phone was sent from Britain to a senior diplomat in
              Baghdad via a courier but that it never reached its destination.

              Jack Straw, the Foreign Secretary, was reported to be "absolutely furious" and
              has ordered an inquiry into how such a security blunder could have occurred in
              such a volatile region.

              A spokesman for the Foreign Office said: "Following concerns about the misuse of
              one of our Thuraya satellite phones in Baghdad it was debarred from use by the
              company on 26 June 2005.

              "An investigation is taking place. Until this is completed it is not possible to
              provide further details.

              "We take effective use of resources very seriously. The handling of this
              incident has raised questions we are determined to address."
              • natalia.brzeska Re: Nie uwierzycie! 02.12.05, 19:30

                Stalo sie bo nikt telefonu nie zablokowal. Pewnie oni wydzwonili zanim
                ktokolwiek sie zreflektowal, ze telefon zostal skradziony. A po drugie, moze
                nie znali nr EMI (czy EMEI, czy cos takiego ;-) potrzebnego do zablokowania
                aparatu.
                • moniska11 Re: Nie uwierzycie! 02.12.05, 23:05
                  Wlasnie wczoraj w nocy moj maz znalazl telefon komorkowy na ulicy. Dzis rano
                  zadzwonilam pod pierwszy lepszy numer z tejze komorki i powiedzialam, ze
                  znalazlam telefon i chce go zwrocic wlascicielowi. Za kilka minut oddzwonila
                  kobietka, bardzo podziekowala i przyjechala po swoja zgube. Oddalam jej telefon
                  a ona mi w reke wciska 10 funtow za moja fatyge. Ja jej na to, ze zadna to
                  fatyga i tymi pieniedzmi to mnie obraza, bo ja oddaje telefon nie dlatego, zeby
                  cos za niego otrzymac tylko z przyzwoitosci. Ona zaczela, ze to w takim razie
                  dla mojej corki na cukierki. Prawie ja wypchalam z tymi pieniedzmi z domu, a
                  kobitka mi przez szpare na listy te 10 funtow wrzucila i pojechala. Wkurzylam
                  sie strasznie i poczulam sie jakos dziwnie.
                  • edavenpo Re: Nie uwierzycie! 02.12.05, 23:14
                    Mysle ze to byla forma znaleznego. Moze troche niefortunna, ja bym wybrala czekoladki czy bukiet
                    kwiatow ale mysle ze kobieta miala dobre intencje i nie chciala cie urazic ;-))
    • fatemeh Re: Nie uwierzycie! 29.11.05, 13:02
      Tak, sa jeszcze uczciwi ludzie. Niedawno zgubilam tygodniowy bilet na
      komunikacje miejska z karta ze zdjeciem, legitymacje koledzu oraz karte NUS i
      ktos przyslal mi caly pakiet poczta! (na karcie ze zdjeciem byl moj adres)
      Tak sobie mysle ze wrocily do mnie moje dobre uczynki z przeszlosci:
      odnalezione niegdys i oddsne wlascicielom portfel oraz pakiet dokumentow :o)
      • plonaca.zyrafa Re: Nie uwierzycie! 29.11.05, 21:15
        Ja mialam kiedys telefon komorkowy na ktory nikt by sie nie skusil i gdy mi
        ktoregos dnia zniknal bylam conajmniej wkurzona bo sentyment i te esemesy od
        ukochanego... Znalazlam go dnia nastepnego - okazalo sie ze zostawilam go w
        kafejce uniwersyteckiej :)

        Tego samego dnia na parapecie okna sklepowego znalazlam pieknego Ericssona, z
        aparatem, kolorowym wyswietlaczem etc. Wzielam go i zaczelam sie z ukochanym
        zastanawiac co z nim zrobic. Moja pierwsza mysla bylo (przyznaje) ze sobie
        zatrzymam ale zaraz potem, sobie przypomnialam jak sie czulam dzien wczesniej
        przez mojego starocia.

        Kilkanascie minut pozniej ktos zadzwonil a w sluchawce uslyszalam kilka wyzwisk
        i dopiero jak wyjasnilam ze znalazlam telefon i ze jakbym go chciala ukrasc to
        bym karte sim wyrzucila - rozmowca sie uspokoil. Umowilismy sie w jednym z
        akademikow. Po telefon przyszedl maly, lysy, brzydki dresiarz bo to podobno
        komorka jego siostry byla. Nie przyjelismy zaproszenia na piwo, zastanawiajac
        sie potem czy ten "poczciwy dresina" oddalby TAKA komorke gdyby znalazl.

        A tak wogole to wychodze z zalozenia ze co dam innym to inni dadza mnie.
        (dlatego bankrutuje przez grajkow w metrze ;))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja