Dodaj do ulubionych

Ja tez potrzebuje cos od zycia.

06.12.05, 20:24
MGNA napisala:

Problem w tym, ze nikt nie bierze mnie na serio, kiedy
mowie ze ja wiecej dzieci nie chce!



Zainspirowalo mnie to na nowy temat.

Ja uwazam za jest czas na dzieci i czas, na zycie. Aktualnie jestem uwieziona
w domu już piaty rok, bo w ciazy tez musialam w domu siedziec (w zwiazku z
zagrozeniem ciazy).

Tak wiec kiedys bylam „pracujaca kobieta” a aktualnie jestem „matka polka”.
Nic nie jest w stanie zastapic szczescia i radosci, jakie daje dziecko, ale
ja tez potrzebuje czegos od zycia.

Standardy angielskie.

Kiedy w pracy meza Anglik pyta. Ile masz dzieci?
Maz odpowiada „jedno i to wystarczy” to nastepuje wielkie obruszenie. No jak
to ?

To, co zauwazylam w Anglii wiekszosc rodzin jest wielo.... wielo... dzietna
3-5 sztuczek. Może to wplyw pomocy finansowej panstwa (zasilki w kazdej
postaci) a może to taka natura Angielek.

Ps. Naleze do matek, które nie potrafia zaakceptowac niani (jestem po prostu
zazdrosna).
Obserwuj wątek
    • tuti Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 06.12.05, 21:50
      proponuje spacer
      albo drinka z nie-wirtualnymi przyjaciolkami.
    • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 01:39
      >Problem w tym, ze nikt nie bierze mnie na serio, kiedy
      >mowie ze ja wiecej dzieci nie chce!
      Nie wiem, gdzie to Mgna napisała, więc skomentuję tutaj - Mgna, zamieszkaj w
      Polsce, tam ci uwierzą. W Polsce teraz z niedowierzaniem patrzą na ciebie, jak
      jesteś w drugiej ciąży. A jak jesteś w trzeciej ciąży to albo jesteś słuchaczem
      radia Maryja, albo jesteś krypto-słuchaczem radia Maryja.
      To oczywiście żart i uogólnienie - nie mam na celu wywołania gorącej dyskusji
      politycznej :)))

      Także, Hooanita, pojęcie 'matka Polka' zmienia swój wydźwięk :)))
      > Kiedy w pracy meza Anglik pyta. Ile masz dzieci?
      > Maz odpowiada „jedno i to wystarczy” to nastepuje wielkie obruszeni
      > e. No jak to ?
      Ej, coś mi się nie chce wierzyć w taką reakcję ze strony Anglików...

      > Ps. Naleze do matek, które nie potrafia zaakceptowac niani (jestem po prostu
      > zazdrosna).
      A ja nie jestem zazdrosna, ale przewrażliwiona i nieufna (jeżeli w grę wchodzą
      moje dzieci), co nie ułatwia mi życia.
      A z domu też bym się już trochę wyrwała :))

      --
      Don't guess.
    • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 11:22
      Rozumiem reakcje kolegow meza, bo rodzina z jednym dzieckiem jest smutna.
      Jezeli ma sie jedno dziecko z przyczyn 'niezaleznych' jak zdrowie, rozwod, itp,
      to oczywiscie inna sprawa, ale w innych przypadkach to troche dziwne. Jezeli
      para decyduje sie na dziecko, to jest to troche niekonsekwentne, ze potem
      zatrzymuje sie w polowie drogi i nie daje temu dziecku rodzenstwa.
      Rodzenstwo dla dziecka to najlepszy prezent jaki rodzice moga dac swojemu
      jedynakowi. Nic w zyciu nie wynagrodzi mu braku brata czy siostry, i to zarowno
      teraz, kiedy dzieci sa male, i rodzenstwo sprawia, ze staja sie milsi, bardziej
      sympatyczni dla otoczenia, mniej samolubni, mniej zapatrzeni w siebie, od
      malego ucza sie myslec o innych (bo nie maja wyjscia), jak i potem w doroslym
      zyciu.

      Dla rodzicow wiecej niz jedno dziecko to tez pod kazdym wzgledem wygrana -
      przyjemnosc patrzenia jak brat z siostra dbaja o siebie, jak staja po swojej
      stronie, jak bronia brata przed zdenerwowana mama - po prostu priceless.

      A dla rodzicow, ktorzy lubia troche czasu dla siebie i wygode to tez wbrew
      pozorom lepiej kiedy dzieci jest wiecej, bo dzieciaki od bardzo mlodego wieku
      bawia sie ze soba, i rodzice maja dla siebie wiecej czasu.

      Jako jedynaczka majaca obecnie trojke swoich dzieci zdecydowanie polecam miec
      wiecej!
      • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 11:38
        wiesz Aniu rozumiem Twoje argumenty ale takie opinie jak Twoja mnie osobiście
        bolą. My mamy jedynaka i tak raczej zostanie. Hasła typu 'niekonsekwencja' mnie
        aż denerwują. Co to znaczy 'zatrzymanie się w połowie drogi'? a gdzie jest
        początek i koniec drogi? Dzieci są różne, niektóre samolubne a niektóre nie,
        niezależnie czy mają rodzeństwo czy nie.
        To JA (i mój mąż) mamy dzieci i nikomu do tego ile ich mamy i czy powinniśmy
        mieć więcej.
        • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:00
          Ja też jeśli już to polecałabym więcej niż jedno (choć na początku jest
          truuudno), ale faktycznie zupełnie się nie zgadzam z arugmentami typu:
          zatrzymanie się w połowie drogi itp. Abstrahując już od innych argumentów typu:
          dłuższe siedzenie w domu, mniej swobody itp. jestem doskonale w stanie
          zrozumieć ludzi, którzy mówią zdecydowanie NIE po pierwszym dziecku. Ja zawsze
          chciałam mieć więcej niż jedno dziecko i zawsze wydawało mi się, że bycie
          matką, to bardzo proste zadanie. Niestety moje pierwsze dziecko
          mnie "przerosło". Nie wyrabiałam emocjonalnie i nerwowo, po roku spędzonym na
          kanapie, z niechcącym się ode mnie oderwać młodym, po nocach spędzonych na
          notorycznym karmieniu w fotelu (jedyna akceptowana pozycja), po walkach o
          wszystko (a najwięcej o to, bym mogła mieć choć chwilę dla siebie) miałam już
          dość wszystkiego, z macierzyństwem na czele. Potem mi przeszło, młody jest
          świetny i kochany, ale doskonale rozumiem osoby, które po prostu nie chcą się
          na coś takiego zdecydować po raz kolejny (choć moje kolejne dzieci, to 'bułka z
          masłem' w kwestii 'obsługi' w porównaniu z pierworodnym :))))
          No i powiedzmy sobie szczerze - dla jedynaka ma się więcej czasu! A brak czasu
          (takiego spędzonego tylko i wyłącznie z poszczególnym dzieckiem, rozmowy i
          zabawy z nim wedle jego widzimisię itp) jest dla mnie największą bolączką.

          Im jestem starsza (i im więcej mam dzieci, hi, hi) tym bardziej rozumiem ludzi,
          którzy chcą mieć jedno dziecko, albo którzy w ogóle ich nie chcą mieć. Ja nie
          żałuję swojego wyboru. I kto wie, może jeszcze kiedyś .... :))) Ale też
          ROZUMIEM taki a nie inny wybór innych.
          --
          Don't guess.
          • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:35
            widzisz, ja mam jeszcze dużo czasu na zmianę zdania, ale na razie oboje z mężem
            nie chcemy mieć więcej dzieci. NIe, żeby Dominik mi dał jakoś specjalnie w
            kość - po prostu do teraz odczuwamy tę wielką zmianę w naszym życiu.
            Ja mam starszą siostrę, z którą jesteśmy bardzo zżyte, Mąż - brata z którym
            stosunki się coraz bardziej pogarszają i mamy z tego powodu wiele trosk i
            nieprzyjemności. Ponieważ moi rodzice się rozwiedli, też myślę o tym co by było
            gdybym kiedyś się rozwiodła - czy umiałabym dać równo miłość dwóm/więcej małym
            osobom i wyrównać im brak taty. Mp moja siostra bardzo przeżyła rozstanie
            rodziców, ja też. To DLA MNIE kolejny argument przeciwko posiadaniu kilkorga
            dzieci: ma się wielki wpływ na życie więcej niż jednej osoby. Do tego fakt, że
            nie mamy nikogo do pomocy przy Dominiku (a co dopiero przy następnym dziecku)
            jest kolejnym argumentem przeciwko.
            Szczęśliwe dziecko będzie, gdy rodzice są szczęśliwi. A jeśli np mama jest
            zabiegana i załamana przerastającą ją sytuacją - braciszek czy siostrzyczka im
            nie wynagrodzą poczucia wyobcowania i samotności.
            Natomiast to jest NASZA czy moja decyzja czy będę miała więcej dzieci, bo to
            nie koleżanki z forum będą za mnie próbować odebrać jedno dziecko ze szkoły
            podczas gdy drugie ma wymioty i trzeba jechać do lekarza. I nigdy nie
            powiedziałabym nikomu: miej jedynaka, bo łatwiej. Jak widać post aniheasley
            mnie wyjątkowo zdenerwował:)
            Za to wszystkich, którzy mają więcej dzieci niż jedno - bardzo podziwiam i
            życzę dużo zdrowia i wytrwałości.
            • izabelski Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 14:42
              Jgienko, jesli mowisz:
              "Ponieważ moi rodzice się rozwiedli, też myślę o tym co by było
              gdybym kiedyś się rozwiodła - czy umiałabym dać równo miłość dwóm/więcej małym
              osobom i wyrównać im brak taty. Mp moja siostra bardzo przeżyła rozstanie
              rodziców, ja też. To DLA MNIE kolejny argument przeciwko posiadaniu kilkorga
              dzieci: ma się wielki wpływ na życie więcej niż jednej osoby."

              to tak samo rodzice maja wplye na zycie JEDNEGO dziecka - czy to ich
              usprawiedliwia?
              nie
              dlatego wazne jest madre wychowywanie, zeby dzieci nei byly o siebie zazdrosne
              etc
              • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:09
                Iza, oczywiście, ale gdy jest jedno dziecko to wydaje mi się że łatwiej zadbać
                żeby się czuło kochane. No i nie jest to uprawiedliwienie, jedynie kolejny
                argument przeciwko posiaadaniu więcej niż jedno dziecko:)
                • izabelski Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:42
                  nie zgadzam sie z tym, ze majac wiecej niz jedno dziecko trudniej jest zadbac o
                  to, zeby ono czulo sie kochane
                  milosci nie rozdziela sie na kawalki - jak jablka czy bochenek chleba - milosc
                  daje sie w takiej samej ilosci kazdemu z dzieci, ktore sie ma
                  wierz mi mnie tez bylo trudno uwierzyc ajk mozna znalezc milosc dla nastepnego
                  dziecka - ale ona po prostu jest - nie trzeba jej szukac, a raczej nalezy jej
                  pozwolic sie rozwijac
            • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:24
              W przypadku rozwodu rodzicow to chyba wlasnie lepiej miec brata lub siostre.
              Dzieci czesto wtedy czuja, ze 'to one sa winne', nie potrafia sobie z sytuacja
              poradzic. Jedynakom jest wtedy chyba jeszcze ciezej, bo czuja sie zupelnie sami
              ze swoim problemem. Kiedy jest brat i siostra, wtedy przynajmniej miedzy soba
              moga szukac oparcia, pomagac sobie nawzajem.
        • hooanita Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:58
          Spodobala mi sie wypowiedz Jagienki.Ja mam tez takie samo zdanie na ten temat.
          -Kazdy ma tyle dzieci ile chce .Jak mieszkalam w Polsce to musialam nawet
          chodzic do ginekologa z dzieckiem,bo nie mialam go z kim zostawic.Maz pracowal
          za granica.Tak wtedy dostalam w d...,myslalam ,ze zwariuje.Moj synek byl bardzo
          zywym i ruchliwym dzieckiem.24/h caly czas z dzieckiem.Przeciez kobieta
          potrzebuje jak kazda istota ludzka troche czasu dla siebie.Teraz mieszkam w
          Anglii i nie znam tu nikogo.Mysle ,ze drugie dziecko uwieziloby mnie w domu na
          nastepne kilka lat,Teraz jak moj synek chodzi do przedszkola na 6 godzin w
          koncu mam troche czasu dla siebie.Nie neguje nikogo za to ile ma dzieci.Kazdy
          ma inne potrzeby i chec posiadania.Nie zaluje tych prawie 5lat poswieconych
          dziecku.Bardzo kocham mojego synka.
      • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 13:45
        Aniu, pozwolisz, ze jako bezdzietna jedynaczka skomentuje niektore fragmenty
        Twojego kontrowersyjnego postu.

        > Rodzenstwo dla dziecka to najlepszy prezent jaki rodzice moga dac swojemu
        > jedynakowi.

        Zapytaj niektorych dzieci czy to rzeczywiscie taki prezent dla nich. Znam wiele
        rodzin, ktore mialy wielki problem, gdy mialo pojawic sie dodatkowe rodzenstwo,
        poniewaz dotychczasowy jedynak nie chcial nic slyszec o nowym
        braciszku/siostrzyczce. Czesto dzieci czuja sie odrzucone, kiedy z oczywistych
        powodow wiecej czasu poswieca sie niemowlakowi. Naprawde nie zakladalabym z
        gory, ze to taki najlepszy prezent.

        > Dla rodzicow wiecej niz jedno dziecko to tez pod kazdym wzgledem wygrana -
        > przyjemnosc patrzenia jak brat z siostra dbaja o siebie, jak staja po swojej
        > stronie, jak bronia brata przed zdenerwowana mama - po prostu priceless.

        Moze tak jest jak dzieci sa male. A pozniej, jako dorosli? U moich rodzicow
        miedzy rodzenstwem wiecznie byly jakies klotnie, niedomowienia, zazdrosc. Odkad
        tylko siegam pamiecia. Niedaj Boze ktos czul sie traktowany przez rodzica mniej
        preferencyjnie za mlodu- to predzej czy pozniej wyjdzie w doroslym zyciu.

        Wszystko ma swoje plusy i minusy. W zaleznosci od tego jak sie zycie ulozy, cos
        co wydawaloby sie mogloby byc jedynie plusem, moze okazac sie minusem. Tak to
        juz jest. Nie ma tak jak Ty to opisalas, ze albo cos jest tylko czarne, albo
        tylko biale.
        • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:16
          Princess,

          Rozumiem, ze przyklad jaki podalas z jedynakiem, ktory 'nie chcial slyszec o
          nowym braciszku' mial byc argumentem przeciwko posiadaniu rodzenstwa, ale dla
          mnie to wlasnie piekny argument na to, ze temu jedynakowi wlasnie bardzo ten
          braciszek/siostrzyczka byl potrzebny; po to zeby zmienic jego postawe pt.
          rodzice sa tylko dla mnie, wylacznie mna maja sie zajmowac, nikt inny nam nie
          jest potrzebny w rodzinie. Oczywiscie od rodzicow wymagana jest wielka madrosc
          rodzicielska, jak taka sytuacja pokierowac, zeby rodzenstwo sie pokochalo.

          Skazujac swoje dziecko na jedynactwo pozbawiacie je calej sfery doswiadczen i
          emocji, ktore przygotowuja malego czlowieka do zachowan czlowieka doroslego.
          Zycie dziecka w rodzinie wielodzietnej jest pelniejsze, bogatsze, ciekawsze.

          Moze tak zapytam - czy ktoras z Was zaluje ze ma rodzenstwo, czy wolala by byc
          jedynaczka? Watpie.

          A na odwrotne pytanie zadane jedynakom, tym mlodszym i tym juz calkiem
          doroslym, wielu z nich odpowiada, ze chcieliby miec brata lub siostre.
          • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:23
            po pierwsze: kto dorosły i przy zdrowych zmysłach powiedziałby że żałuję że ma
            brata/siostrę? oprócz mojego męza;) po drugie, z drugiej strony: z kolei
            ludzie, któzy nie wiedzą jak to jest posiadać rodzeństwo, to powiedzą że
            chcieliby mieć. To naturalne.
            Aniu, najbardziej mnie denerwuje to, że piszesz stwierdzenia typu "Skazujac
            swoje dziecko na jedynactwo pozbawiacie je calej sfery doswiadczen i
            > emocji, ktore przygotowuja malego czlowieka do zachowan czlowieka doroslego.
            > Zycie dziecka w rodzinie wielodzietnej jest pelniejsze, bogatsze, ciekawsze"
            obrażasz jedynaków! i bardzo uogólniasz!
            • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:31
              Uogolniam - na pewno.
              A czy obrazam jedynakow - raczej jest mi ich zal, w tym samej siebie.....
              • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:33
                a widzisz: bo mi się cały czas wydaje że tak piszesz i uogólniasz, pisząc
                bazując na swoim własnym doświadczeniu i przeżyciach.
                Ja może poczekam do 40-tki kiedy ten instynkt mnie kopnie w dupę:)
                • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:41
                  Ten instykt to akurat nie u mnie, tylko w czasopismach kobiecych o tym czytam,
                  i u znajomych obserwuje. Sa tak zdesperowane ze glosno o tym mowia naokolo.
                  Tylko ze widzisz, czasami wtedy jest juz za pozno. Jedna z nich ma wyciety
                  jajnik, maz drugiej kilka lat temu (kiedy zdecydowali, ze juz na pewno nie chca
                  dzieci) zrobil sobie vasectomy (nie mam pojecia jak to jest po polsku), u
                  trzeciej o malo nie zakonczylo sie to rozwodem, bo miedzy 38 a 41-szym rokiem
                  zycia tylko to sie dla niej liczylo. Itp, itd. Z tego co widze to nie jest to
                  jakis kaprys, nad ktorym kobieta moze latwo zapanowac.
                  • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:43
                    wiadomo że pisze się o tym w gazetach, bo a) trudno żeby pisać o milionach
                    kobiet które NIE MAJĄ TEGO INSTYNKTU ok 40-tki; b) ostrzec kobiety:)
          • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:36
            > Rozumiem, ze przyklad jaki podalas z jedynakiem, ktory 'nie chcial slyszec o
            > nowym braciszku' mial byc argumentem przeciwko posiadaniu rodzenstwa,

            Aniu, to nie tak. To nie mial byc argument przeciwko posiadaniu rodzenstwa. Nie
            jestem jakas przeciwniczka lub wielka zwolenniczka posiadania lub nie
            posiadania wiecej niz jednego dziecka. Kazdy rodzic ma swoje powody, dla
            ktorych decyduje sie na taki, a nie inny wyglad rodziny. Dlaczego zawsze tak
            latwo jest tym, ktorzy maja wiecej niz jedno dziecko wydawac osad na temat
            najlepszego wygladu rodziny?

            > Skazujac swoje dziecko na jedynactwo pozbawiacie je calej sfery doswiadczen i
            > emocji, ktore przygotowuja malego czlowieka do zachowan czlowieka doroslego.
            > Zycie dziecka w rodzinie wielodzietnej jest pelniejsze, bogatsze, ciekawsze.
            >

            Niestety widzisz problem bardzo jednostronnie. Powiedz mi jaka masz podstawe
            nazywac zycie jedynaka zyciem mniej bogatym, mniej pelnym i mniej ciekawym.
            Przepraszam, ale to stek bzdur dla mnie. Wszystko zalezy od konkretnej
            sytuacji, od otoczenia, tego jak dziecko bedzie wychowywane i wielu innych
            czynnikow. Jedynak moze miec tak samo kochajacych rodzicow, dziadkow, wujkow,
            ciocie, moze miec tak samo wielu przyjaciol, moze byc tak samo zle lub dobrze
            przygotowany do doroslego zycia jak dziecko z rodziny wielodzietnej.
            • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:45
              Pewnie ze moge sie mylic, ale tak sie sklada, ze

              a. sama jestem jedynaczka, i zwlaszcza teraz kiedy juz jestesmy dorosli, widze,
              ze kolezanki, ktore maja rodzenstwo, maja tak jakos fajniej, cieplej,
              przyjemniej w zyciu. Maja oparcie, wiedza, ze (nawet jezeli na codzien nie
              najlepiej im sie uklada) w sytuacjach kryzysowych moga zwrocic sie do brata czy
              siostry.

              b. moj syn przez 7 lat byl jedynakiem, i zmiana na lepsze jaka przeszedl kiedy
              urodzila mu sie pierwsza siostra przeszla moje wszelkie domysly czy
              przypuszczenia.
              • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:14
                aniaheasley napisała:

                > Pewnie ze moge sie mylic, ale tak sie sklada, ze
                >
                > a. sama jestem jedynaczka, i zwlaszcza teraz kiedy juz jestesmy dorosli,
                widze, ze kolezanki, ktore maja rodzenstwo, maja tak jakos fajniej, cieplej,
                > przyjemniej w zyciu. Maja oparcie, wiedza, ze (nawet jezeli na codzien nie
                > najlepiej im sie uklada) w sytuacjach kryzysowych moga zwrocic sie do brata
                czy siostry.
                >

                A moze tylko Ci sie tak zawsze wydawalo, ze te kolezanki mialy tak 'fajniej'
                i 'przyjemniej', bo u Ciebie bylo inaczej? Z zewnatrz wiele rzeczy wyglada
                ladnie.

                Moje obserwacje sa inne. Wiekszosc moich znajomych i czlonkow rodziny ma
                rodzenstwo. I tylko jedno z tych rodzenstw zyje w zgodzie. Nie mowie tu o
                dzieciach, a o ludziach juz doroslych. Opierajac sie na wlasnych
                doswiadczeniach/obserwacjach, Twoj zachwyt nad posiadaniem rodzenstwa wypada
                jakos tak nieprawdziwie. Nie zapominajmy jednak, ze kazdy ocenia wedlug tego,
                co sie wokol niego dzieje.
    • liley11 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:09
      Nie wiem, czy to Cie pocieszy, ale ja teraz marze o tym zeby zostac "kura
      domowa" i zajsc w ciaze i sama wychowywac swoje dzieci.
      Juz sie napracowalam. Fakt, fajnie robic cos interesujacego. Ale tez trzeba
      miec szczescie, zeby trafic na taka prace, ktora Ciebie naprawde interesuje (bo
      to tylko daje szczescie). Chociaz i w takiej pracy tez sa momenty, kiedy trzeba
      robic rzeczy na ktore nie masz najmniejszej ochoty ani sily. Pomysl, ze
      musialabys spedzac 1/3 swojego zycia tolerujac osoby, ktore nie zawsze sa mile
      (wspolpracownicy), robic co Ci powie szef, albo nic nie robic i udawac, ze cos
      robisz ( i bezsensownbie tracic czas) Wychodzic, z domu, kiedy jest jeszcze
      ciemno i wracac jak jzu jest ciemno i miec uczucie, ze ten czas biegnie jakos
      gdzie indziej (zima). A Ty w tym zyciu codziennym nie uczestniczysz, bo jestes
      w pracy...i udajesz, ze cos robisz... albo zapitalasz naparwde ciezko a po
      przyjsciu do domu juz nie masz sil i ochoty na kolacje z rodzina... na
      zrobienie domowej atmosfery, bo jestes tez tak zmeczona jak Twoj maz...
      i pracujesz, nabijajac kabze komus innemu...
      • aniek133 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:38
        A moja recepta jest taka: rob tak jak sama uwazasz, nie zwazajac na opinie
        otoczenia i obiegowe teksty (pierwszy raz sie spotkalam z opinia,ze rodzina z
        jednym dzieckiem jest smutna i wprawila mnie ona w szczere zdumienie).

        Uwazam, ze jesli kobieta sama zdecyduje, ze nie chce miec dziecka i jest z tym
        szczesliwa to jej sprawa. Jesli inna zdecyduje, ze dwojka to za malo i bedzie
        chciala miec trzecie - niech ma, jesli jej dobrze, to znaczy, ze tak powinno
        byc.
        Najwazniejsza rzecza jest byc szczesliwym, a do tego prowadzi wiele drog. Nie
        krytykujmy ich i nie schodzmy na droge innych z jakichs dziwnych powodow, ktore
        niekoniecznie rozumiemy i ktorym nie zawsze chcemy sie podporzadkowac.
        Nic na sile. Sluchajcie swojego glosu i za nim idzcie ;)
        I badzcie tolerancyjne dla decyzji innych.
        • liley11 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:52
          Dopisuje sie do tych madrych slow!:)
        • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 12:55
          Tylko jezeli wypowiedzenie kontrowersyjnej (??!!) opinii budzi zdenerwowanie i
          zlosliwe uwagi pod adresem autorki to po cholere (przepraszam, wiecej nie bede)
          to forum?

          Rozmawiamy o sytuacji w Anglii. Rodziny z jednym dzieckiem w Anglii sa w
          mniejszosci. W moim pierwszym poscie staralam sie podac pare powodow, dla
          ktorych rodziny decyduja sie na wiecej niz jedno. Jest jeszcze jeden oczywisty
          powod, o ktorym wczesniej zapomnialam. Kobiety okolo 40tki, niezaleznie od
          ilosci posiadanych do tej pory dzieci nagle budza sie i czuja ze po prostu
          *musza* miec jeszcze jedno dziecko. To uczucie bywa tak silne, ze moze odbijac
          sie negatywnie na tym jak kobieta traktuje pozostalych czlonkow rodziny.
          Biologia i poczucie ze musza zrobic ten ostatni rzut na tasme odsuwa wszystko
          inne na drugi plan.


          Ja wiem ze w Polsce jedynactwo jest o wiele bardziej powszechne, ale sorry
          dziewczyny, kobiety, panie, matki polki, tutaj ten wybor zyciowy jest czesto
          postrzegany jako dziwny. Nierzadko slyszy sie tutaj opinie, ze rodziny z jednym
          dzieckiem to rodziny w jakims sensie niekompletne (czesty cytat: '...and then I
          had my second baby and that made our family complete at last'). I nie jest to w
          tym momencie moja opinia, podaje tylko fakty.


          Ja nikogo nie chce nawracac na wielokrotne macierzynstwo ale gdyby moja opinia
          w tej sprawie jednak kogos zainspirowala chociazby tylko do zastanowienia sie
          byloby cudownie.
          • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 13:00
            >Tylko jezeli wypowiedzenie kontrowersyjnej (??!!) opinii budzi zdenerwowanie i
            >zlosliwe uwagi pod adresem autorki to po cholere (przepraszam, wiecej nie
            >bede) to forum?

            A gdzie ty, Aniu, widzisz złośliwe uwagi pod swoim adresem?

            A forum istnieje z wielu różnych powodów. Dla jednych - w celach
            informacyjnych, dla innych - pogaduszkowych, dla innych - ... oj wiesz, powody
            można mnożyć. Natomiast staramy się (z różnym skutkiem) używać stwierdzeń
            skrajnych. Choć ja jestem daleka od denerwowania się czyjąś, nawet obraźliwą
            dla mnie opinią.

            Ale przyznaj, że stwierdzenie, że rodziny z jednym dzieckiem są smutne, to
            bzdura na całego!

            --
            Don't guess.
            • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 14:28
              >Natomiast staramy się (z różnym skutkiem) używać stwierdzeń
              > skrajnych

              He, he, miało być 'unikać' zamiast 'używać'
              Freudowska pomyłka? :)))
              --
              Don't guess.
          • hooanita Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 13:13
            My z mezem jestesmy bardzo szczesliwi mimo ,ze mamy tylko synka.Gdy zbliza sie
            weekend zawsze planujemy co bedziemy robic ,gdzie pojedziemy co chcemy pokazac
            synkowi.Nie odczuwam braku posiadania wiekszej ilosci dzieci.
            -Nie raz sie zastanawiam jak kobiety kiedys sobie radzily.Nie bylo pampersow
            itp.a jakos odchowaly dzieci .Moja babcia miala ich osmioro.Oskar dla takich
            kobietek.
            Wszystkim mamom wielodzietnym powodzenia i wytrwania.
          • duende1 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 14:14
            > Jest jeszcze jeden oczywisty
            > Kobiety okolo 40tki, niezaleznie od
            > ilosci posiadanych do tej pory dzieci nagle budza sie i czuja ze po prostu
            > *musza* miec jeszcze jedno dziecko. To uczucie bywa tak silne, ze moze
            > odbijac
            > sie negatywnie na tym jak kobieta traktuje pozostalych czlonkow rodziny.
            > Biologia i poczucie ze musza zrobic ten ostatni rzut na tasme odsuwa wszystko
            > inne na drugi plan.


            czy wszystkie kobiety? i czy to wyniki badan? jakich badan?

            wiesz, ja cenie roznorodnosci opinii i prawo do gloszenia ich takoz. czego nie
            lubie, to powtarzanie obiegowych _opinii_ i przedstawianie ich jako _faktow_.

            a poza tym, jesli wypowiadasz sie na forum to musisz liczyc sie rowniez z tym,
            ze ktos moze sie z toba nie zgadzac i o tym mowic. nie znaczy to, ze trzeba od
            razu negowac sens istnienia forum..
            • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:08
              Biologiczne podloze naszych zyciowych wyborow, tzw instynkty, a w tym (przede
              wszystkim?) decyzje o posiadaniu dzieci to nie jest obiegowa opinia, ale fakt.
              Nie cytuje zrodla badan, bo nie wiem gdzie mialabym zaczac - od Darwina?
              Jeszcze wczesniej?
              • aniek133 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:20
                > Biologiczne podloze naszych zyciowych wyborow, tzw instynkty, a w tym (przede
                > wszystkim?) decyzje o posiadaniu dzieci to nie jest obiegowa opinia, ale fakt.


                Instynkt macierzynski nie do opanowania okolo 40? To sa te fakty?
                • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:27
                  Tak, to sa te fakty - miedzy innymi.
                  • aniek133 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:42
                    No to zdumiewam sie po raz kolejny, bo osobiscie nie znam zadnej kobiety, ktora
                    urodzila dziecko po 40. Owszem, slyszy sie, ze ktos urodzil w tym wieku, ale to
                    sa naprawde sporadyczne przypadki. Trudno mi jakos uwierzyc, ze instynkt
                    macierzynski nie do opanowania przychodzi po 40, bo w takim razie niemal kazda
                    kobieta chcialabym miec w tym czasie dziecko i urodzic je. Wiec gdzie sa te
                    wszystkie kobiety?
                    • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:46
                      jak to, a Madonna i Cherie Blair?:))) i dziewczyna mojego ojca (PS zapomniałam
                      napisać że mam też małego brata przyrodniego, ma 2 lata)...
                    • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:48
                      No teraz to Ty mnie zdumiewasz, nie znasz, nie slyszalas? Czy Ty na pewno w
                      Anglii mieszkasz?
                      • aniek133 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:57
                        Aaaa, chyba zaczynam rozumiec! Wiec teraz mowisz, ze to podloze biologiczne
                        dotyczy tylko kobiet w Anglii? Ciekawe, ze kobiety z roznych zakatkow naszego
                        globu zjezdzaja sie do Anglii i tutaj ogarnia je nagle jakis dziwny instynkt....

                        Aniu! Zreflektuj sie, bo naprawde wypisujesz bzdury!!!!
                        • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 16:00
                          W Anglii wiecej kobiet ulega tej 'zachciance' stad wiecej kobiet w okolicach 40-
                          tki decyduje sie na kolejne dziecko, i stad (jeden z powodow) wiecej rodzin
                          wielodzietnych.

                          Chociaz slysze, ze w Polsce tez juz troche sie to zmienia i starsze kobiety
                          czesciej decyduja sie na dzieci.

                          Pytam czy mieszkasz w Anglii, bo tutaj to naprawde bardzo czeste zjawisko, a Ty
                          twierdzisz ze nie znasz, nie widzialas.

              • duende1 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:23
                > Biologiczne podloze naszych zyciowych wyborow, tzw instynkty, a w tym (przede
                > wszystkim?) decyzje o posiadaniu dzieci to nie jest obiegowa opinia, ale fakt.
                > Nie cytuje zrodla badan, bo nie wiem gdzie mialabym zaczac - od Darwina?
                > Jeszcze wczesniej?

                aniu, biologiczne podloze niektorych naszych decyzji to owszem, fakt, ale to
                rowniez tylko jeden z czynnikow. dochodzi jeszcze kultura, sytuacja zyciowa,
                poglady i wiele innych rzeczy. stad niektore kobiety decyduja sie dzieci miec,
                a inne nie. jedne czuja instynkt macierzysnki, inne nie. i niektore pewnie w
                okolicach czterdziestki maja ochote na kolejne dziecko, a inne nie.
                chodzilo mi glownie o to, ze wypowiadaja sie uzywasz terminow generycznych (??
                czy to jest po polsku..?) i mowisz "kobiety czuja". ja bym
                powiedziala "niektore kobiety".

                • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:29
                  To pewnie nie jest tak do konca po polsku, przyznaje sie, ze z poprawnym
                  pisaniem po polsku mam czesto klopoty, z wyjatkiem forum raczej pisanego
                  polskiego nie uzywam. Przepraszam z gory za kolejne bledy, ktore na pewno w
                  moich postach pojawiaja sie czesto.
                  • duende1 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 16:22
                    ania, ten komentarz w nawiasie "czy to jest po polsku" byl nie do ciebie, a do
                    mojego slowa "generyczne". a sumie nie odpowiedzialas na moje argumenty..
                    • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 16:31
                      Sorry, ale ja szczegolnie wyczulona jestem na watpliwosci czy to jest po
                      polsku, bo wiem, ze sama czesto robie kalki z angielskiego.

                      Pewnie nie wszystkie kobiety takie 'cos' przechodza, i nalezaloby zawezic. Ja
                      podalam to jako jeden z wielu powodow, dla ktorych kobieta decyduje sie na
                      wiecej dzieci.
                      • violus22 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:11
                        Jestem za Ania, bo dokladnie rozumiem o czym pisze. Tez jestem jedynaczka, na
                        dodatek z rozbitej rodziny, wiec 2 w 1 ;)
                        I nie mam zamiaru pokarac swego dziecka brakiem rodzenstwa. To swieta prawda,
                        ze dziecko jest szczesliwe przede wszystkim wtedy gdy rodzice sa szczesliwi,
                        jednak mysle, ze bardziej dotyczy to malych dzieci. Dzieci rosna i przychodzi
                        czas gdy zrozumienia szukaja w rowiesnikach. Czesciej chyba tez slychac
                        pytanie 'dlaczego ja nie mam rodzenstwa?' niz 'po co mi brat/siostra?'.
                        Zreszta, juz gdzies czytalam na ten temat, ze w pewnym wieku (czesto przez cale
                        zycie)jedynak bedzie szukal podswiadomie takiej bratniej duszy wsrod obcych.

                        Warto wiec moze popatrzec na ta sprawe od strony jedynaka a nie od strony
                        szczesliwej mamy:)
                        • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:19
                          Violus, popatrzeć można i nawet trzeba z dwóch stron, ale twierdzenie, że
                          rodziny z jednym dzieckiem są smutne?
                          A poza tym trochę mnie śmieszy jedna rzecz. Niedawno na forum Z dala od Polski
                          była dyskusja na temat wychodzenia do sklepów w wałkach i dresach. Łolaboga,
                          jak się wszyscy oburzali, że to może się komuś wydać dziwne i od razu padały
                          zarzuty o nietolerancji, zaściankowości, 'polskim' myśleniu, braku problemów
                          itp.

                          A zatem tolerujmy też i takie (ważniejsze nieco) wybory - ile mieć dzieci.
                          Ja akurat też się zgadzam z tym, że lepiej mieć rodzeństwo i fajniej jest jak
                          się ma więcej niż jedno dziecko, ale jest też wiele trudności z tym związanych.
                          I chyba lepiej, jak matka realnie oceni swoje możliwości, priorytety, cele w
                          życiu. I ona będzie szczęśliwsza i dziecko.
                          --
                          Don't guess.
                        • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:21
                          violus22 napisała:

                          > Czesciej chyba tez slychac
                          > pytanie 'dlaczego ja nie mam rodzenstwa?' niz 'po co mi brat/siostra?'.
                          > Zreszta, juz gdzies czytalam na ten temat, ze w pewnym wieku (czesto przez
                          cale zycie)jedynak bedzie szukal podswiadomie takiej bratniej duszy wsrod
                          obcych.
                          >

                          I bardzo dobrze, ze taki jedynak bedzie szukal bratniej duszy wsrod obcych, co
                          w tym zlego? Idac Twoim torem myslowym: nie-jedynacy sa mniej otwarci i nie
                          szukaja bratnich dusz, bo zastepuje im je rodzenstwo? Wiele razy slyszalam
                          opinie, ze rodzenstwa sie nie wybiera. To, ze ktos jest Twoim bratem lub
                          siostra nie oznacza, ze bedzie Twoja bratnia dusza. Wrecz przeciwnie, moze
                          nadawac na calkiem innych falach.

                          Ale tu juz schodzimy na calkiem inny temat :)
                          • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:37
                            mnie ta cała dyskusja zaczęła wręcz dołować, bo z tego co piszecie to mój syn
                            jest chowany w niepełnej, niekonsekwentnej rodzinie, gdzie okropni rodzice go
                            wręcz KARAJĄ brakiem rodzeństwa, nieważne że rodzice są szczęśliwi, a dziecku
                            daje się 100% miłości, w przyszłości będzie zaczepiać ludzi na ulicy w
                            poszukiwaniu bratniej duszy, będzie niemiłe, samolubne, dodatkowo moja rodzina
                            jest smutna , a życie w niej niepełne i mało bogate.
                            Nic tylko się sytrzelić w głowe, albo zrobić pięcioro dzieci i nie wychodzić z
                            ciuchów ciążowych;)))
                            • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 17:47
                              Jagienko,
                              Jako 'zwierzę internetowo-forumowe' powinnaś chyba mieć do tego większy
                              dystans :))
                              Serio, zadziwiasz mnie, że tak bardzo to bierzesz do siebie.
                              --
                              Don't guess.
                              • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 21:11
                                sama się zdziwiłam:)
                                nie, ten poprzedni post to był żart, a właściwie podsumowanie 'przeciwniczek'
                                jedynactwa i ich argumentów;)
                                Ja sobie zdaję sprawę z wszystkich racjonalnych argumentów Ani, Izy, Violi czy
                                Magdy. Wiem, że mają dużo racji.
                                Natomiast ja też napiszę teraz z własnego doświadczenia: z mojej strony decyzja
                                o dziecku była właśnie RACJONALNA. To znaczy zważyłam argumenty za i przeciw,
                                było kilka okoliczności które mnie i męża skłoniły nas do podjęcia decyzji o
                                próbie poczęcia:) I nauczyłam się, że to nie jest dobra droga (przynajmniej dla
                                mnie) - bo żeby mieć dziecko to trzeba chcieć. Bo jeśli to była decyzja raczej
                                z głowy niż z serca, to zawsze jest gdzieś jakaś iskierka złości, że to nie
                                była dobra decyzja. I o to chodzi.
                                Dlatego, jeśli ktoś chce (i może) mieć dzieci, nawet pięcioro, to proszę
                                bardzo. Ale podejmowanie decyzji z powodów presji otoczenia, tykającego zegara
                                biologicznego itp może się niedobrze skończyć.
                                I ja wiem że Ania i inne dziewczyny miała duzo racji, natomiast w pewien sposób
                                odczułam to (i chyba nie tylko ja) jako osobisty przytyk, na moją rodzinę i
                                wszystkich mam jedynaków, dopiero potem się okazało że Ania pisała z
                                perspektywy jedynaczki, co trochę zmienia sprawę.
                                Natomiast morał jest taki: miej dzieci ile chcesz i daj mieć innym dzieci (albo
                                nie):)
                                • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 23:29
                                  Jagienko, ta Magda, to ja?
                                  Ja nie podałam ani jednego "racjonalnego" argumentu za posiadaniem dzieci (w
                                  jakiejkolwiek ilości).
                                  Chyba czytasz niedokładnie. Ja nie jestem przeciwniczką jedynactwa w ogóle. W
                                  szczególe, czyli w moim konkretnym przypadku cieszę się i że mam rodzeństwo i
                                  że mam troje dzieci i uważam, że tak jest lepiej (dla mnie, czy dla moich
                                  dzieci - to się dopiero okaże w przyszłości). Ale nawet by mi przez myśl nie
                                  przyszło, żeby kogoś namawiać na posiadanie takiej czy innej ilości dzieci.
                                  --
                                  Don't guess.
                                  • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 08.12.05, 00:16
                                    dobrze. Możesz się wypisać z listy.
                                    • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 08.12.05, 00:21
                                      He, he, he ....
                                      Dzięki, łaskawco! :)))))
                                      --
                                      Don't guess.
                                      • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 08.12.05, 00:25
                                        no ale to w drodze wyjątku jako że siedzę do późnej nocy dzisiaj pisząc o job
                                        design, simplification i japanisation (yawn).
                                        • effata Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 08.12.05, 00:39
                                          Nie gadaj, brzmi ciekawie! Może dla potencjalnego czytelnika, bo dla "TFUrcy"
                                          już mniej :)))
                                          --
                                          Don't guess.
                      • chihiro2 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:37
                        Aniu, piszesz o "zachciankach" kobiet po czterdziestce. A nie przyszlo Ci do
                        glowy, ze dziecko to nie jest zachcianka? To nie jest kupno nowej torebki czy
                        zjedzenie loda. To urodzenie drugiego czlowieka!!! Nie powinno sie podejmowac
                        decyzji o zajsciu w ciaze z powodu jakiegos widzimisie ("Mam 42 lata, moj
                        instynkt sie odzywa, urodze sobie dziecko"). To ma byc swiadoma decyzja
                        urodzenia i wychowania zywej istoty.
                        A poza tym, nie osadzam nikogo i niczyich wyborow, ale dla mnie jest to dosc
                        egoistyczna postawa urodzic sobie dziecko po 40-stce. Jakos trudno mi sobie
                        wyobrazic nastolatka z mama ok. 60-tki, to tak blizej babcinego raczej wieku.
                        Wiekszosc dzieci i nastolatkow chyba nie chcialoby miec mamy w takim starszym
                        wieku. Istnieje tez duze ryzyko, ze takie starsze panie nie doczekaja wnukow...
                        Nie mowiac juz o tym - jeszcze jedna mysl - ze rodzenie dziecka w tak poznym
                        wieku zwiazane jest z duzym ryzykiem dla zdrowia (wady genetyczne sa np. duzo
                        czestsze). Co nie znaczy oczywiscie, ze nie rodza sie zdrowe dzieci.
    • izabelski Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 14:50
      poniewaz nie jestem zazdrosna o nianie a wrecz ciesze sie,ze moje dzieci maja
      wiecej osob do kochania poszlam do pracy gdy mopje drugie dziecko mialo 13
      miesiecy - fakt pierwsze 2 lata byly bardzo trudne - ale teraz dzieci sa w
      szkole, ja starsze odbieram ze szkoly o 4:30, a jesli nawet zmieni sie godzina
      gdy koncze prace to zorganizuje odbieranie corki tak ,zeby wszystko gralo :-)

      ciesze sie z tego, ze mam 2 dzieci, chcialbym wiecej ale raczej nie zdecydujemy
      sie na powiekszenie gromadki
      dzieci kochaja sie bardzo, dbaja o rowny podzial slodyczy i prezentow jak i
      calusow od mamy i taty :-)
      powiedzialabym, ze standardem jes, ze te mamy, ktore maja 2 pracuja na full -
      time - po prostu z 3 czy 4 byloby to bardzo trudne czasowo ....
      • jagienkaa Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:31
        no dobra: siostra podsunęła mi argument za kilkoma dziećmi: ktoś musi pracować
        na naszą emeryturę:)
        • aniek133 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 15:43
          Dodaj do tego: jeszcze trzeba dozyc do tej emerytury :)
    • jagienkaa PS 07.12.05, 15:55
      PS i tak to się pokłóciłam z siostrą na temat tej dyskusji:)
      PS biedna hooanita - znowu pechowy post;)
      • aniek133 Re: PS 07.12.05, 15:59
        > PS biedna hooanita - znowu pechowy post;)

        To przeciez nie Jej wina - skad mogla wiedziec, ze dyskusja rozwinie sie w
        takim kierunku?
      • hooanita Re: PS 07.12.05, 16:20
        Jagienka nie martw sie o mnie.Ja nie naleze do osob ktore przejmuja sie ,ze
        pechowy post czy w zlym kierunku poszedl.Troche sie smieje z niektorych
        wypowiedzi.Ja mam jedno dziecko i nikt nie jest w stanie mnie przekonac do
        posiadania wiecej dzieci.Moj synek jest wesolym dzieckiem.Dzieki temu,ze on
        jest jeden mozemy poswiecic mu duzo czasu.

        Jak mieszkalam w Polsce to duzo osob mowilo mi,ze powinnam miec drugie
        dziecko,a ja im powiedzialam(bo mnie to wkurzalo),ze nie jestem krowa
        rozplodowa.Nie lubie jak ktos cos narzuca drugiej osobie.
        • effata Re: PS 07.12.05, 17:14
          Sorry, ale jak ja bym miała tylko jedno dziecko i wahała się lub nie chciała
          mieć więcej, to taka dyskusja by mnie nie przekonała, a raczej zniechęciła.
          Tym razem może ja przesadzam, ale jestem wyczulona na słowo instynkt -
          instynkty mają zwierzęta. Ja się kieruję czymś zgoła innym.
          Nie chcę, by mnie 'coś pchało' do podejmowania jakichkolwiek decyzji.
          Wolałabym być zadowoloną i zrealizowaną mamą jedynaka niż wiecznie narzekającą
          mamą wiecznie zaniedbanych dzieci (w liczbie większej niż 1 :)), siedzącą wbrew
          sobie całe życie w domu. Dzieci ... za parę lat zaczną żyć swoim życiem
          (niestety :))))
          Niech każdy sam ocenia swoje możliwości np. emocjonalne, swoje potrzeby,
          pragnienia, wartości itp.


          --
          Don't guess.
        • ewmag Re: PS 07.12.05, 17:20
          No co Wy? Jaki pechowy post? Przeciez to dobrze, ze dyskusja sie potoczyla:-) I
          ja dorzuce pare groszy. Mam jedno dziecko, uwazam, ze dzieki temu w mojej
          rodzinie jest weselej, ale tez trudniej. Czy wiecej bedzie, nie wiem. Ale
          zdecydowanie nie zgadzam sie z tym, ze rodziny z jednym dzieckiem sa niepelne
          czy smutne i ze dzieci w takich rodzinach nie moga sie prawidlowo rozwijac.
          Znam jedynakow i jedynaczki, ktorzy na pytanie, czy chcieliby miec rodzenstwo
          odpowiadali, ze jak byli dziecmi to tak, ale teraz juz nie i wola nawet, ze
          rodzice poswiecili im caly swoj czas. I niekoniecznie sa to egoisci. Znam
          jedynakow egoistow i takich, ktorzy sie z kazym podziela i pomoga, bo juz tacy
          sa. Znalam kiedys pare, oboje z rodzin wielodzietnych (cos do 10 dochodzilo) i
          trudno bylo znalezc wiekszych egoistow od nich. Nie mieli dzieci, bo mieli
          dosyc pomagania przy rodzenstwie. Przyznawali sie sami do tego egoizmu i
          twierdzili, ze oni chca sie w koncu zyciem nacieszyc sami, maja dosc dzielenia
          sie wszystkim, chociaz z rodzenstwem mieli bardzo dobry kontakt. To, jaki ktos
          jest zalezy od tego, jak zostal wychowany i jaki ma charakter, a nie od tego,
          czy jest jedynakiem czy nie. A w Anglii rzeczywiscie duzo dzieci ludzie maja.
          Czesto dziewczyny maja pierwsze dziecko w wieku 16-17 lat, a w wieku 25 juz
          trojke, albo i wiecej, czesto z tego powodu nie maja zadnego wyksztalcenia,
          nawet szkoly niepokonczone, czesto kazde dziecko jest z innym "partnerem".
          Jesli to ma byc wzor do nasladowania, to dziekuje.
      • hooanita Re: PS 07.12.05, 18:30
        Ten post chyba sie udal skoro tyle wywolal kontrowersji.
    • aniaheasley Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 18:19
      To teraz kiedy zdenerwowalam wiele osob proponuje zalozyc kolejne 'wesole'
      watki w cyklu za czy przeciw:
      aborcja
      kara smierci
      zdrada malzenska
      malzenstwa homoseksualistow
      wojna w Iraku
      Lech Kaczynski
      no nie wiem co tam jeszcze, na poczatek powinno wystarczyc :-)


      • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:09
        aniaheasley napisała:

        > To teraz kiedy zdenerwowalam wiele osob proponuje zalozyc kolejne 'wesole'
        > watki w cyklu za czy przeciw:
        > aborcja
        > kara smierci
        > zdrada malzenska
        > malzenstwa homoseksualistow
        > wojna w Iraku
        > Lech Kaczynski

        Ten ostatni temat juz byl, he, he ;)

        Ja tam nie czuje sie zdenerwowana :)

        Pozdrawiam.
        • hooanita Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:12
          princessjobaggy napisała:

          > aniaheasley napisała:
          >
          > > To teraz kiedy zdenerwowalam wiele osob proponuje zalozyc kolejne 'wesole
          > '
          > > watki w cyklu za czy przeciw:
          > > aborcja
          > > kara smierci
          > > zdrada malzenska
          > > malzenstwa homoseksualistow
          > > wojna w Iraku
          > > Lech Kaczynski
          >
          > Ten ostatni temat juz byl, he, he ;)
          >
          > Ja tam nie czuje sie zdenerwowana :)
          >
          > Pozdrawiam

          Ja mam lepszy! "Antykoncepcja". :)))))))))

          Ps. Nie no zarty sobie robie. Hi hi.....
    • kasia799 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 18:59
      Ale sie watek kurcze rozwinal ;-)
      Ja nie odbieram wypowiedzi Ani jako kontrowersyjnych
      Dziwie sie, ze niektore dziewczyny tak na nia naskoczyly, starajac sie pokazac
      gdzie sie mylila.
      Jak to zwykle bywa, kazdy opisuje swoja rzeczywistosc.
      Co do instynktu kobiet okolo 40 to musze wam powiedziec ze u mnie (w Polsce)
      dwie sasiadki z klatki zaszly w ciaze w tym wlasnie wieku, choc mialy juz
      prawie dorosle dzieci.
      Poza tym decyzja o dziecku pierwszym, czy kolejnym, jest przewaznie trudna.
      I najlepiej jesli obydwoje rodzicow jest co do tego jednomyslnych.
      Nie ma chyba nic gorszego niz kobieta z poczuciem, ze zostala wrobiona w ciaze.
      • natalia.brzeska Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:33

        Chyba nikt z Was nie wziął pod uwagę kwestii finansowej. Przecież więcej dzieci
        więcej "kosztuje". Nie każdy może sobie na taki "wydatek" pozwolić.
        • agazat Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 21:43
          Kosztuje takze samochod (benzyna, oplaty) i inne zyciowe przyjemnosci, a jednak
          jakos trudno porownywac mi do nich dziecko. Moze jesli sie mysli o pchnieciu go
          do najlepszych prywatnych szkol i uniwerkow itp, to tak, zapewne to spory
          wydatek. Mysle jednak, ze nie tylko finanse pozwola dziecku na dobry start w
          zyciu. Znam takich, ktorzy maja ustawionych rodzicow i poszli na prawo/medycyne
          tylko dlatego, ze tata tak chcial i takie warunki finansowe postawil. Czy sa
          szczesliwi?? Watpie.
          Mam (na razie) jedno dziecko, moze kiedys przybedzie kolejne. Nie pracuje, ale
          za to mam mnostwo czasu dla mojego malucha, a tego sie na pieniadze nie da
          przeliczyc. Moj maz zarabial sporo, kiedy byl sam, teraz te same pieniadze
          musza wystarczyc na nas troje, i to juz nie to samo. No i co?? Zawsze sie
          smieje, ze poki kupujemy to samo wino co zawsze, nie jest zle. A ze nie mam na
          najnowsze ciuchy?? Kiedys sobie odbije.
          Zanim sie Zosia urodzila myslalam, ze bedzie nas kosztowac fortune. Wystarczy
          sie przejsc po sklepach i zobaczyc, ile chociazby kosztuja ciuszki dla dzieci.
          Okazalo sie, ze to nie tak ... Ok, mielismy szczescie i wiekszosc sprzetow dla
          malucha dostalismy od znajomych, ktorzy juz ich nie potrzebowali. Ubranka nowe
          kupuje rzadko, tylko wtedy gdy potrzebna jest konkretna rzecz, ktorej akurat
          nie mamy; reszte mamy z drugiej reki od znajomych lub charity shops. No i co,
          ze nie jestesmy wszyscy troje zsynchronizowani ciuchowo jak Posh&Becks??
          Myslalam, ze maz bedzie chcial mnie "pchnac" do pracy jak tylko sie da, a on
          juz mysli o nastepnym dziecku (najmlodsi nie jestesmy, nie mozemy odlozyc tego
          na kolejne 5-10 lat). Wiec mysle, ze jest ok.
          A jak Zoska bedzie chciala byc np fryzjerka, a nie prawniczka?? Jej sprawa. Nie
          bedziemy jej narzucac swoich wyborow.
          Przepraszam, ale aspekt finansowy przy dziecku, jakkolwiek zapewne wazny, nie
          jest wedlug mnie najwazniejszy. I nie mowie tu o ludziach, ktorzy sa w
          beznadziejnej sytuacji np nie maja gdzie mieszkac czy co jesc. Wydaje mi sie,
          ze inne sprawy finansowe zawsze mozna odlozyc na pozniej; dzieci sie nie da ...
          Poza tym ...ILE pieniedzy tak naprawde trzeba miec/zarabiac, aby bylo nas stac
          na dziecko?? Pewnie nigdy nie jest wystarczajaco duzo ....


      • chihiro2 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:42
        Kasiu, argument o Twoich sasiadkach jest doprawdy idotyczny. To nie jest
        naukowy dowod silniejszego instynktu u kobiet po 40-stce!
        • izabelski Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:49
          oj, cos sie zapedzilas - dalczegi idiotyczny?
          i kto powiedzial,ze ma byc naukowy

          ot, komentarz na temat tego, ze kasia osobiscie zna osoby, ktore po 40 zaszly w
          ciaze
          • chihiro2 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 19:54
            E tam, ale od razu jako przyklad na istnienie tego instynktu? To ja znajde
            wiecej osob, ktore tego instynktu nie widza u siebie. I to tez nie bedzie zaden
            dowod na nic.
            • izabelski Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:09
              czyli - tak samo idiotyczny :-)
            • kasia799 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:10
              chichiro, a czy ja napisalam, ze mam dowod na istnienie tego instynktu??
              Ot podalam przyklad z wlasnego podworka, ze ktos mial w tym wieku dzieci.
              Ja na prawde nikogo tutaj nie probuje do niczego przekonac czy cos udowadniac,
              wiec nie rozumiem dlaczego tak to odbierasz.
              W ogole nie rozumiem dlaczego ta dyskusja wznieca tyle emocji
              Czy myslicie, ze takie pogaduszki na forum sa w stanie kogos przekonac do
              posiadania/nie posiadania dzieci? Nie wydaje mi sie.
              • chihiro2 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:34
                Ok, to w takim razie zle zrozumialam ciaglosc toku myslowego. Przepraszam :)

                Pewnie, ze nasza wymiana pogladow nikogo do niczego ani nie przekona ani nie
                zniecheci. Kazdy ma swoj wlasny poglad i kieruje sie innymi motywami posiadania
                lub nieposiadania dzieci.
            • mgna Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:32
              Ach to tutaj burza sie rozwinela ;) Niestety nie mam czasu dokonczyc czytac
              wszystkich wypowiedzi (czas na silownie znow i do kolezanki po). Napisze wam
              szybciutko (mam nadzieje) dlaczego ja rozmywlilam sie zeby miec weicej dzieci:
              1. w czerwcu tego roku (2005) bardzo chcialam zajsc w ciaze. Maz nie chcial
              zebym zaszla.

              2. we wrzesniu zaczelam kurs fotografi. Fotografia interesowalam sie od 15 lat,
              ale nigdy nie mialam czasu ani pieniedzy zeby sie nia zajac na powarznie.

              3. poprzez kurs fotografi, ktora okazala sie moja pasje i naszczescie w ktorej
              jestem dobra (wedlug mojego tutora, i fotografow w NYC) odrzylam.

              4. okres mojej ciazy i porod sa najpiekniejszymi wspomnieniami z mojego zycia.

              5. moj synek jest moim spelnionym marzeniem. Zawsze o nim marzylam, nawet lata
              przed jego urodzeniem, obudzilam sie czujac jego raczeta na moich plecach i
              budzac sie wypwiedzialam jego imie: Amadeo. To bylo jego imie do pory kiedy juz
              sie urodzil.

              6. przez ostatnie trzy lata i dziewiec miesiecy wychowuje synka. Zaprzestalam
              prace, poniewaz wierze ze jedno z rodzicow powinno dziecko odchowac. Poniewaz
              maz prowadzi firmy, ja zdecydowalam sie na porzucenie mojej karjery. Nigdy juz
              do niej nie bede mogla powrocic. Mimo tego iz jestem bardzo szczesliwa Mama i
              czuje sie bardzo zaszczycona ze los pozwolil mi zostac Mama (mialam kobiece
              problemy i moj ginekolog powiedzial mi ze nie jest 100% szansa ze bede mogla
              zajsc w ciaze, a jesli uda mi sie zajsc w ciaze to bedzie ona bardzo trudna -
              bede mogla ja stracic - i porod bede mialam bardzo ciezki. W ciaze zaszlam,
              ciaza byla trudna, a porod "rzezna" jak moj maz to okreslil), to jednak
              ostatnie lata wychowywania dziecka "zdziczaly" mnie. Moje spotkania opieraly
              sie na spotkaniach z innymi Mamami; rozmowki na temta pieluch, czkawek, koloru
              kupek...zreszta same wiecie jak to jest kiedy maly brzdac przyjdzie na swiat.
              Wychody z doroslymi, daly mi do zrozumienia jak szybko i daleko sie odsunelam
              od osoby ktora dawniej bylam. Zglupialam. Zdziczalam. Zaczelam tracic siebie,
              lub moja torzsamosc drastycznie sie zmienila, tak ze sama siebie nie moglam
              rozpoznac. Jak myslicie to wplynelo na moja psychike? Wyobrazcie sobie
              rozdwojenie: w tym samym czasie czujac szczescie (poniewaz marzenie sie
              spelnilo, mam dzieciatko) i rozpacz (poniewaz spadalam w przepasc, gubilam
              siebie). I tutaj totalne poczucie winy ze mimo tego iz moje marzenie sie
              spelnilo to ja mialam jakies poczucie rozpaczy. Wszystko to co mnie kiedys
              interesowalo nie mialam na to czasu, poniewaz bylam albo za bardzo zmeczona,
              lub poniewaz nie mialam z kim zostawic synka. Nie wszystko da sie zrobic w
              ciagu dnia z malym dzieciatkiem. Wiec, teraz kiedy synek juz co nieco mi
              odrosl, kiedy ja powoli odzyskuje swoje "JA" - nie takie same jak dawniej,
              zmienione "JA", ale nadal jest to moje "JA" - kiedy nareszcie, znow nie czuje
              sie zgubiona w swiecie doroslych, kiedy powoli odzyskuje swoja wolnosc i mam
              czas na rzeczy ktore mnie interesuja (jejku, nawet udalo mi sie ksiazke w koncu
              dokonczyc czytac!), mysl o nastepnym bobasku ktory mnie sparalizuje przez
              nastepne 3+ lata przeraza mnie. Nazwijcie mnie egoistka jesli chcecie! Ja sie z
              taka krytyka jednak nie zgodze. Wole byc "egoistyczna" ale dopelniona Mama
              ktora ma czas na jedno dziecko i dla siebie, niz rozdowjona Mama ktora nie ma
              czasu ani dla siebie, ani dla kazdego ze swoich dzieci. Dobrze, gdyby moja Mama
              tutaj mieszkala na stale, lub gdyby moglismy liczyc na Marka rodzicow, innaczej
              moze bym rozpatrywala. Teraz jednak chce odetchnac od ostatnich trzech + lat,
              chce rozradowywac sie moim synkiem, wczuc jego w moje pasje i rozwinac jego
              zainteresowania. Synek jest w wieku kiedy juz zaczyna mi towarzyszyc po
              galeriach i na koncerty, kiedy moge z nim pojsc na kawe do restaruacji bez
              obawy ze zuci mi sie na podloge i zacznie krzyczec i kopac nogami lub biegac w
              te i we w te. Jesli maly braciszek by sie urodzil, znow nie mialabym czasu ani
              na swoje pasje, ani na rowijanie/zaznajomianie mojego synka z jego/moimi
              pasjami. Mam 30-lat, w lutym 31 mi stuknie. Zegarek godzine zaczal wybijac,
              wiem, ale ja chce troszeczke pozyc, odetchnac, skonczyc studja fotograficzne
              (mam spotkanie w ten poniedzialek z tutorem ktory zaproponowal omowieni mojej
              przyszlej karjery!), zaczac karjere, odchowac mojego wymarzonego Amadeo i
              dopiero wtedy jesli jest mi dane myslec o drogim bobasku. Mama zawsze chcialam
              byc, ciesze sie ze moge to doswiadczyc. Dzieci uwielbiam, jesli inna sytuacja
              bylaby w domu to moglabym nawet miec 5! Jesli jednak okaze sie ze zadlugo z
              drogim dzieckiem zwlekalam, i jesli chcialabym drogie dziecko to uwazam ze
              zaadopotowanie byloby bardzo dobrym postanowieniem.

              Rozpisalam sie, chaotycznie. Lece na silownie. Trzymajcie sie dziewczyny! M
              • hooanita TO JEST CALA PRAWDA! 07.12.05, 21:07
                MGNA napisala : "zobacz wyzej"

                Droga MGNA wielki szacunek dla Ciebie!

                To co napisalas odebralo mi mowe. Az nie wiem co napisac.

                Napisze "DZIEKUJE".

                Teraz wiem jaka droga isc. Wiem ze nie jestem sama. Teraz wiem ze "jestem".

                Ps: Jestes niesamowita kobieta. Jeszcze raz szacunek dla Ciebie.
              • 101krotka Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 09.12.05, 00:43
                Mgna, po przeczytaniu "morza" wypowiedzi tak bardzo zgadzam sie z
                toba.Wypowiedzi aniheasley sa bez watpienia przesiakniete jej "jedynactwem" i
                chyba troszke nieobiektywne i ogolnione.To,jakim ktos jest czlowiekiem nie
                tylko zalezy od tego czy mial rodzenstwo czy nie.Wiele czynnikow na to
                wplywa.Ja nie jestem jedynaczka,ale czasami wolalabym byc. Od mojego brata
                jedyne co dostalam to mase kompleksow,bo caly czas mi dokuczal a poza tym
                ja,jako ta osoba bardziej "dojrzala" (chociaz wiekowo mlodsza) musialam
                ustepowac.
                Mam coreczke (2lata 10miesiecy)i kocham ja bardzo ale prawde powiedzawszy czas
                z nia byl dlamnie najbardziej wymagajacy i wyczerpijacy w calym moim zyciu. Jak
                byla malenka to miala kolke i to byl po prostu koszmar,ile mozna zniesc placz
                dziecka bedac sama w domu,nie mialam rodziny przy sobie,po prostu myslalam ze
                zwariuje.Maz pracowal a kiedy wracal ja wreczalam mu placzace dziecko bo ja juz
                nie mialam sil. Do tego dochodzi to,o czym mowi mgna,zatracenie siebie
                samego,brak czasu dla siebie,na sprawienie sobie przyjemnosci.
                Jak na razie chce cos zrobic dla siebie,po to abym czula sie szczesliwa i
                spelniona.Jesli matka sie taka nie czuje to niestety w jakis tam sposob daje to
                dziecku odczuc.Zdrowy egoizm,tak,ale tak nas stworzyla natura.Niektore kobiety
                maja wiecej takiej odpornosci na stresy macierzynstwa i potrafia sie odnalezc a
                drugie nie.Wole byc matka dla mojego dziecka spelniona,a nie dawac mu na sile
                drugiego dziecka,tylko po to ze tak trzeba.Nie mowie nie,moze po paru latach
                spelnie sie jakos zawodowo lub bog wie jeszcze jak i bede chciala miec drugiego
                bobasa.Ale na pewno postaram sie o pomoc.
                Mysle,ze te mamy,ktore nie planuja miec duzej rodziny,nie powinny miec wyrzutow
                sumienia.Charakter dziecka kszltuje wiecej wspolczynnikow niz tylko to,czy ma
                rdzenstwo.
            • jennifer_e Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:32
              dokładnie! może być przecież tysiąc powodów dla których Angielki po 40 rodzą dzieci. Może na przykład zawsze chciały ale do tej pory zajęte były karierą zawodową i nagle się obejrzały. Może nigdy nie chciały, ale koleżanki zaczęły je straszyć nieśmiertelnym argumentem "kto ci na starość szklankę herbaty poda"? Może wierzą w powszechną opinię, że ciąża kobietę odmładza?

              Mnie również zaskoczyły dosyć kategoryczne stwierdzenia Ani, że rodzina z jednym dzieckiem jest smutna czy dziwna.
              Ktoś kto wychował się jako jedynak może mieć takie zdanie, ale ktoś kto wychował się jako jeden z piątki czy czwórki rodzeństwa może mieć zdanie całkiem odmienne. I wcale nie oznacza to, że nie kocha swojego rodzeństwa.
              Uważam, że decyzja o liczbie dzieci lub o tym czy je w ogóle posiadać jest decyzją bardzo osobistą i opartą na mnóstwie różnych powodów i subiektywnych doświadczeń. I ciągle zdumiewa mnie, szczególnie w Polsce, że wszyscy dookoła, cała rodzina, sąsiadki, panie w autobusie wiedzą najlepiej kiedy i ile dzieci JA powinnam mieć.
              Dlatego po prostu nie rozumiem stwierdzeń typu "Twoja rodzina jest smutna bo masz tylko jedno dziecko", "krzywdzisz swoje dziecko bo nie chcesz mu dać rodzeństwa", "nie jesteś prawdziwą kobietą bo nie masz dzieci".
              Każdy z nas jest przecież inny i każdy chyba najlepiej wie, co jest dla niego dobre i czego chce. To co uszczęśliwi Kryśkę, wcale nie uszczęśliwi Maryśki.
            • jofin Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:37
              A nie przyszlo Wam do glowy, ze kazda rodzina, z wieksza iloscia dzieci niz
              jedno, byla kiedys rodzina tylko z jednym dzieckiem. Kazda rodzina ma swoj
              rytm, ma swoje kolejne etapy. Gdy mielismy jedno dziecko, bardzo sie
              cieszylismy i nigdy w zyciu nie nazwalbym naszej rodziny smutna. Wrecz
              przecciwnie, bylismy bardzo szczesliwi i gdy zaszlam w ciaze z drugim
              dzieckiem, pamietam, jak zastanawialismy sie , czy bedziemy w stanie obdarzyc
              to drugie dziecko taka miloscia, jaka mielismy dla pierwszego dziecka. Ale tak
              jak pisala izabelski,przyszlo na swiat drugie, i milosci wystarczylo i starcza
              dla kazdego.
              Poniewaz mam troszke wiecej dzieci niz jedno, widze zalety takowej sytuacji,
              ale tez pewne rzeczy chcialabym zmienic, ale nie jest to latwe. I bycie
              jedynakiem i wychowywanie sie z rodzenstwem ma swoje plusy i minusy. Jest to
              swiadomy i dobrowolny wybor czlowieka, na co sie decyduje, co chce dac sobie i
              swojemu dziecku. Nie mnie oceniac wybory innych, a tym bardziej je krytykowac.
      • princessjobaggy Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:07
        kasia799 napisała:

        > Ja nie odbieram wypowiedzi Ani jako kontrowersyjnych
        > Dziwie sie, ze niektore dziewczyny tak na nia naskoczyly, starajac sie
        pokazac
        > gdzie sie mylila.

        Hi,hi, zabawne to co piszesz o tym naskakiwaniu...

        Ja widze to wrecz odwrotnie, zaczelo sie od nazwania rodzin z jednym dzieckiem
        smutnymi i niepelnymi. W ogole posty Ani na ten temat wydaly mi sie takie
        jakies radykalne... Nie lubie dyskusji z ludzmi o radykalnych pogladach, bo to
        nie sa dyskusje. Wiele takich osob nie widzi roznych odcieni szarosci.

        Zycie nie jest takie proste, ze tu mamy A, a tam mamy Z i nic pomiedzy. Znam
        rozwydrzonych, samolubnych jedynakow, ale znam rowniez dzieci, ktore zachowuja
        sie tak samo mimo, ze maja rodzenstwo. Ktos pochodzacy z rodziny wielodzietniej
        moze zaznac wiecej milosci i troski niz jedynak, i odwrotnie. Nie ma prostej
        reguly i jednego rozwiazania. Zycie to nie matematyka.
        • kasia799 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 07.12.05, 20:18
          princessjobaggy napisała:

          > Hi,hi, zabawne to co piszesz o tym naskakiwaniu...
          >
          > Ja widze to wrecz odwrotnie, zaczelo sie od nazwania rodzin z jednym
          dzieckiem
          > smutnymi i niepelnymi. W ogole posty Ani na ten temat wydaly mi sie takie
          > jakies radykalne... Nie lubie dyskusji z ludzmi o radykalnych pogladach, bo
          to
          > nie sa dyskusje. Wiele takich osob nie widzi roznych odcieni szarosci.
          >
          > Zycie nie jest takie proste, ze tu mamy A, a tam mamy Z i nic pomiedzy. Znam
          > rozwydrzonych, samolubnych jedynakow, ale znam rowniez dzieci, ktore
          zachowuja
          > sie tak samo mimo, ze maja rodzenstwo. Ktos pochodzacy z rodziny
          wielodzietniej
          >
          > moze zaznac wiecej milosci i troski niz jedynak, i odwrotnie. Nie ma prostej
          > reguly i jednego rozwiazania. Zycie to nie matematyka.


          Zgodze sie, ze stwierdzenie Ani o smutnych i niepelnych rodzinach bylo bardzo
          niefortunne ale moze wlasnie tak czuje, kto jej tego zabroni?

          Poza tym, teraz cokolwiek Ania nie napisze, znajdzie sie ktos, kto bedzie
          udowadnial ze nie ma racji.
          Dajcie na luz.
    • moniska11 Re: Ja tez potrzebuje cos od zycia. 08.12.05, 09:46
      Podobnie jak Mgna, ja rowniez przez dlugi czas nie moglam zajsc w ciaze. Tak
      bardzo pragnelam dziecka, ze juz malo mi brakowalo do wyladowania w
      psychiatryku. W koncu zaszlam w ciaze. Patrzylam z niedowierzaniem na pozytywny
      test ciazowy, plakalam ze szczecia. W ciazy czulam sie niezbyt dobrze, ale
      pragnienie posiadania dziecka lagodzilo wszystkie dolegliwosci. Moja coreczka
      przyszla na swiat 14 miesiecy temu i to byl najszczesliwszy dzien w moim zyciu.
      Ale moje szczescie dlugo nie trwalo. Gdy miala 4 miesiace dowiedzialam sie, ze
      ma bardzo chore nozki. lekarze zalozyli jej specjalne szelki, w ktorych nie
      mogla sie ruszac. Tylko raczki miala wolne. Opieka nad nia byla i jest do tej
      pory bardzo trudna. Obecnie mala ma 14 miesiecy. Jest w gipsie od pasa po
      kostki. Trudno ja nosic, przewijac. Ogolnie jest nam ciezko. To jeszce potrwa
      okolo 2 miesiecy i mam nadzieje, ze bedzie calkowicie zdrowa, bedzie biegac tak
      jak inne dzieci. Ale pomimo tego ogromnego trudu, ktory przeszlismy i ktory
      jeszcze jest przed nami chce jeszcze jedno dziecko. Moze nie teraz, ale za 3-4
      lata. Chcialabym troche odpoczac. Dla mnie macierzynstwo to najwiekszy dar od
      Boga. Dom bez dzieci jest smutny i pusty. Ale nie potepiam nikogo jesli nie
      chce miec dzieci, czy chce tylko jedno. Mysle, ze to jest indywidualna sprawa.
      Kazdy z nas jest inny, czego innego pragnie i ma inne priorytety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka