dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi

07.12.05, 21:03
malzowinek ma o czyms takim podyskutowac na spotkaniu jutr
czy macie konkretne przyklady, ze byliscie zachwyceni obsluga klienta przez
firme - lub przeciwnie, zniesmaczeni bylejakim traktowaniem
jesli moglibyscie rowniez podac nazwy - bylabym niezmiernie wdzieczna :-)
    • jennifer_e Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 21:13
      a jakie to firmy mają być? jakiekolwiek? ja mam sporo przykładów hehe
      • izabelski Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 21:15
        najchetniej takie, zeby angielscy wspolmeczarnicy spotkania znali nazwy :-)
        • bobby5 Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 21:30
          ups-koszmar, nigdy wiecej, przy przeprowadzce z W-wy wysylalismy nimi
          jednoczesnie trzy duze paczki, dwie dotarly na czas, ostatnia po miesiacu,
          strasznie wygnieciona, od nikogo nie mozna sie bylo nic dowiedziec, w biurach
          informowali nas tylko, ze paczka jest juz w uk, nastepnie znow byla w polsce,
          chyba bylo tak dwukrotnie lub wiecej, ciagle ktos inny odbieral telefony, mial
          sprawdzic i oddzwonic, oczywiscie nikt nie oddzwanial
          • izabelski Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 21:43
            a ja myslalam ze w UPS mozna sprawdzic na ich stronie co sie dzieje z paczka
            jask sie wpisze ich kod ?
            czy to nie dzialalo?
            • bobby5 Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 08.12.05, 14:57
              oczywiscie, ze mozna sprawdzic, zaczelismy sprawdzac po dostaniu dwoch paczek,
              paczka czesto byla na magazynie przeladunkowym w niemczech, przeciez nie pojade
              i nie odbiore jej, dodam, ze wszystko bylo oplacone z gory
        • jennifer_e Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 22:01
          aha ;)
          no to zacznę od czasów, gdy mieszkałam w Bromley i dzieliłam dom z trzema osobami. Mieliśmy kablówkę i telefon z NTL na nazwisko mojego współlokatora, Ronana. Gdy on się wyprowadzał ja i druga osoba chcieliśmy zostać w NTL i przenieść konto na jednego z nas, lub otworzyć nowe zatrzymując numer. Ronan spędził na telefonie do NTL kilka wieczorów i za każdym razem mówiono mu co innego. Raz, że nie można konta przepisać, innym razem, że można, bez problemu. Ronan podał moje nazwisko ale po miesiącu okazało się, że konto nie zostało przepisane. W końcu zdecydował się zamknąć konto a my postanowiliśmy przenieść się do BT. Ale pomimo zamknięcia konta Ronana NTL nie odłączyło nam ani telefonu ani telewizji. I ciągle przysyłało rachunki. Minęło jakieś trzy miesiące zanim telefon został w końcu odłączony, minęły jeszcze jakieś dwa miesiące zanim ktoś przyjechał odebrać pudło od kablówki.

          Drugi przykład to British Gas, który mnie osobiście naraził na koszty. Rachunek był na moje nazwisko więc w dzień przed wyprowadzką zadzwoniłam do nich, podałam im stan licznika i poprosiłam o rachunek na ten dzień i o zamknięcie konta na moje nazwisko. Powiedziano mi, że końcowy rachunek dostanę w przeciągu 7 dni roboczych. Rachunek przyszedł, podzieliłam go na trzy, rozliczyłam się z byłymi współlokatorami i powiedzieliśmy sobie dowidzenia.
          Jakieś pół roku później dostałam na swój nowy adres rachunek z British Gas z domu w Bromley. Okazało się, że tamten rachunek, który miał być końcowy został błędnie wyliczony i jestem im winna pieniądze. Moi byli współlokatorzy odmówili dopłaty a British Gas nie był zainteresowany moim kwestionowaniem tego rachunku. Przeprosili za pomyłkę ale stwierdzili, że muszę zapłacić. No to zapłaciłam.

          Następny, Telewest. Rachunki za telefon płaciłam zawsze w terminie, zazwyczaj przychodziły w połowie miesiąca. Któregoś razu rachunek spóźniał się jakieś 5-7 dni, myślałam, że po prostu poczta nawala, gdy nagle odcięto nam telefon i internet. Gdy zadzwoniłam do Telewest okazało się, że to oni odcięli ponieważ dzień wcześniej minął termin płatności rachunku a oni nie otrzymali jeszcze pieniędzy. Wytłumaczyłam im, że rachunku nie otrzymałam, że musiał zaginąć w poczcie, ale to ich nie interesowało. Ponowne podłączenie mnie do sieci zajęło im 4 dni. Odnotowali to również na moim credit rating. Napisałam do nich wyjaśniając sytuację i prosząc o odwołanie tego z mojej historii kredytowej gdyż nie była to sytuacja zawiniona przeze mnie. Odmówili.

          I jeszcze jeden:
          Rok temu, w grudniu wprowadziliśmy się do nowego domu. Do prądu był tam zainstalowany licznik na klucz, który trzeba było co jakiś czas doładowywać. Postanowiliśmy wymienić licznik na normalny i płacić za prąd przez rachunki a nie przez pre paid. Na dostawcę wybraliśmy Good Energy. Najbliższy termin wymiany licznika dali nam na styczeń. Majster miał przyjść o godzinie 9 rano. Gdy zeszłam na dół o godzinie 8.30 w drzwiach już siedziała karteczka, że majster był i nikogo nie zastał i że wymierzą nam karę za niedotrzymanie terminu. Natychmiast zadzwoniłam do nich i powiedziałam, że w domu jestem a majster nawet nie zapukał i pół godziny przed terminem wsadził kartkę w drzwi! Pani z łaską stwierdziła, że anuluje karę, ale majster już dziś nie przyjdzie, a następny termin jest dopiero w lutym.
          W lutym majster przyszedł i wreszcie zamontował nam licznik i staliśmy się wreszcie szczęśliwymi odbiorcami dobrego prądu od Good Energy.
          Ale jakież było nasze zdziwienie gdy dostaliśmy pierwszy rachunek. Okazało się bowiem, że rachunek jest nie tylko szacunkowy, ale i od grudnia, mimo iż od grudnia do lutego kupowaliśmy prąd "na kluczyk", czyli wszystko już dawno zapłacone gotówką.
          Po telefonie do Good Energy i zakwestionowaniu przez nas tego rachunku okazało się, że majster, który zamontował nam licznik nie przekazał im stanu początkowego tego licznika. Obiecali, że zajmą się tą sprawą i przyślą nam poprawiony rachunek.
          Niestety, trzy kolejne rachunki, przez trzy kolejne kwartały ciągle przychodziły szacunkowe i ciągle od grudnia a nie od lutego. I za każdym razem przy telefonie przepraszano nas i obiecano nam, że sprawa zostanie wyjaśniona i żebyśmy te rachunki zignorowali.
          Efekt jest taki, że przez prawie rok nie płacimy za prąd, bo nie wiemy ile a Good Energy ciągle zapewnia nas, że czekają na odczyt początkowy z naszego licznika.

          Uffff....
          może teraz pomyślę o jakiś dobrych przykładach?
    • pyza_uk Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 21:58
      Iza, ale trafilas z tematem! Jeszcze mi sie rece trzesa... Do rzeczy:
      25/11 zamowilismy on-line 3 szt. prezentow swiatecznych w TOYS R US. Na str
      int. wszystkie byly "in stock" i dostawa w ciagu 7 dni pracujacych. W ostatnia
      sobote, czyli po uplywie 7 dni pracujacych (prawie) dzwoni tel - toys r us
      informuje nas uprzejmie, ze 2 rzeczy z 3 sa "out of stock" i ze im przykro. No
      trudno, szkoda, ze tak pozno bla bla bla, co panstwo chca z tym zrobic, czekac
      czy anulowac. Anulowac, calosc zamowienia, poprosimy ANULOWAC. To rozmawial moj
      maz. Ja niemogac przezyc, ze nie poinformowali nas o tym wczesniej dzwonie do
      nich jeszcze raz po 15 min dodac cos milego od siebie i upewniam sie, ze
      anulowali zamowienie. Dzis rano otwieram maila i szok - wiadomosc z toys r us,
      ze dziekuja slicznie za zamowienie, ze juz do nas wyslali i konto zostanie
      obciazone itd. Wkurzylam sie, ale mysle, pewnie pomylka. Dzwonie, a tam panna
      mi mowi, ze owszem wyslali ta jedna rzecz, bo reszty nie ma i nie wie czy
      bedzie przed swietami. Ja jej na to, ze zam. anulowane w sob, ze kupilam co
      chialam w innym miejscu i ze nie zycze sobie aby mnie tym obciazali. Kazalam
      sie laczyc z dyrektorami roznymi, ale nic nie zalatwilam.
      Moze przyklad nie taki drastyczny (wszyscy byli "am very sorry etc), ale
      porazila mnie ta ignorancja, ze raz - informuja cie w ost. chwili, ze towaru
      nie maja dwa - ignoruja wyrazne instrukcje i robia co im sie podoba!
      No, ulzylo mi teraz :-))
      A super doswiadczenia mam z firma u ktorej zamawiam soczewki kont - tanio,
      zawsze na czas i mila obsluga (tel, bo to tez internet), z waitrose on line tez
      mila wspolpraca, natomiast z sainsburys - tragedia... (choc po ostatnich
      wpadkach ladnie mnie zrefundowali, musze przyznac)
      • edavenpo Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 07.12.05, 22:30
        Jestem zawsze pod wrazeniem obslugi klienta w:

        1. John Lewis Direct. Szybko, uprzejmie, jesli cos bylo nie tak z zakupionymi towarami, od razu
        wymiana lub zwrot pieniedzy.
        2. Amazon - natychmiastowa refundacja jesli przesylka sie zgubi na poczcie
        3. Apple - fantastyczna obsluga, zwrot towaru na koszt firmy, jesli cos jest nie tak ze sprzetem to jest
        naprawiony/zastapiony nowym i odeslany nawet przed terminem bez zadnych problemow
        3. Egg- b. dobre Call Centre - uprzejmi, doinformowani, otwarci na negocjacje np. splacilam kiedys
        spory balans jednorazowo. Okazalo sie ze zrobilam to kilka dni po tym jak juz naliczyli odsteki za ten
        miesiac ok. 20 funtow. Zadzwonilam zeby wyjasnic skad te 20 funtow na minusie sie wzielo. Pan
        wytlumaczyl. Powiedzialam ze powinnam byla byc poinformiwana o tym od razu przy splacaniu balansu
        bo to troche nieprzyjemna niespodzianka ze niby splacilam a tu jestem cos winna. Pan powiedzial ze
        mam racje i zaproponowal ze w takim razie zaplacimy po polowie, ja 10 funtow oni 10 ;-) Zgodzilam
        sie i zaoszczedzilam 10 funtow ;-)

        Fatalne doswiadczenia z London Energy. Wyslali mi kiedys rachunek za gaz sklepu nad ktorym
        mieszkam, ktory zbankrutowal, za adresem mojego mieszkania, zaadresowany do The Occupier.
        Rachunek opiewal na jakies 1000 funtow. Zadzwonilam zeby sprawe wyjasnic. Pani w Call Centre
        usilowala mi wmowic ze to ja jestem im winna pieniadze, mam natychmiast zaplacic i straszyla mnie
        sadem i odlaczeniem gazu. I to wszystko mi wciskala pomimo ze:
        1. Nie miala nawet mojego nazwiska i rachunek bezczelnie byl zaadresowany do The Occupier
        (podniesionym glosem domagala sie ze mam powiedziec jak sie nazywam)
        2. Rachunek nie okreslal nawet okresu za ktory ten gaz wart 1000 funtow byl uzytkowany
        3. NIGDY ani ja ani moj maz nie bylismy klientami London Energy, zawsze placimy rachunki na czas
        (oczywiscie firmie ktora dostarcza nam gaz i prad)

        Pani zazadala ze JA mam udowodnic ze nie jestem im nic winna czyli: przefaksowac rachunki za council
        tax, rachunki od mojego 'gas&electricity provider", numer licznika, tenancy agreement itd.

        Dalam jej sie wygadac ale nim autorytatywnym tonem Pani zaczela mi podawac numer faksu na ktory
        mialam im ta dokumentacje wyslac, odpowiedzialam ze NIC nie zamierzam na wlasny koszt wysylac bo
        jak na razie to oni musza mi udowodnic ze jestem im cos winna, co wiecej skoro nie znaja mojego
        nazwiska to nie maja prawa nic odemnie zadac, nazwiska im nie podam bo nie ufam im ze nie przysla
        mi nastepnego rachunku ale juz imiennnego, a do tego nie zycze sobie zadnych innych rachunkow na
        moj adres bo inaczej zloze oficjalna skarge. O dziwo pani momentalnie przycichla, powiedziala ze
        rozumie. Po kilku tygodniach przyszedl nastepny rachunek, na moj adres. Wtedy zadzwonilam do
        EnergyWatch, zlozylam skarge u b. milego Pana ktory powiedzial ze oni wszystko zalatwia. Rachunek
        odeslalam do London Energy na ich koszt, z dolaczona adnotacja numeru referencyjnego skargi ktora
        zlozylam przeciwko nim.
    • jennifer_e dobre doswiadczenia 07.12.05, 22:20
      z dobrymi doświadczeniami to chyba jest tak, że jak wszystko przebiega gładko i bez problemów to raczej się tego nie pamięta. Niestety.
      Ale na przykład przez porównianie do PL to nie mogę wyjść z zachwytu nad Inland Revenue. Dowiedzieć się czegoś w polskim Urzędzie Skarbowym to był koszmar! Każda pani w innym pokoju nie tylko robiła łaskę, że poświęciła człowiekowi swój czas, ale i udzielane informacje były jak na wagę złota i trzeba było wszystko hakiem wyciągać. Że już o sposobie odnoszenia się do petenta-natręta nie wspomnę.
      A z Inland Revenue mam do czynienia od pięciu lat i jest po prostu super. Niemal wszystko można załatwić na ich stronie internetowej, jeśli już trzeba dzwonić to osoba po drugiej stronie traktuje człowieka jak klienta a nie jak potencjalnego złodzieja.
      Mój bank, HSBC, również jak najbardziej pozytywne doświadczenia, również niesamowita wygoda, bo od kilku lat praktycznie nie trzeba chodzić do oddziały, wszystko można załatwić przez internet.
      Sklep internetowy Wiggle, gdzie kupuje różne rowerowe ciuchy i części. Korzystam z nich już jakieś 4 lata, zostawiłam u nich kupę kasy i ciągle jestem zadowolona. Bardzo przejrzysta strona internetowa, super szybki serwis, dokładnie wiem co się dzieje w danej chwili z moim zamówieniem, żadnych problemów ze zwrotami i wymianami, nie ma problemu z dostawą do domu czy do pracy.
      • latarnik Re: dobre doswiadczenia 07.12.05, 23:51
        Temat faktycznie ciekawy. Moje doswiadczenia w wiekszosci sa dobre, ale glownie
        dlatego, ze udawalo mi sie wytlumaczyc osobom w obsludze klienta, ze sa w stanie
        pozytywnie zalatwic moje prosby. Sami tego z reguly nie wiedzieli :/

        Ale po kolei:

        HSBC: Sa bardzo mili przez telefon, ale za wiele zrobic nie moga. Jakims cudem
        moja karta debetowa figurowala u nich na liscie zagrozonych kradzieza. W zwiazku
        z tym po kazdej nietypowej operacji (na przyklad wykonanej poza miejscem mojego
        zamieszkania) mi ja blokowali. Po telefonie i potwierdzeniu, ze operacje
        przeprowadzalem osobiscie, oczywiscie blokade usuwali, ale kilka razy narazili
        mnie na klopoty, kiedy z dala od miejsca zamieszkania okazywalo sie ze nie mam
        jak zaplacic za benzyne, hotel, czy cos innego. Musialem sie ratowac kartami
        polskich bankow, heh. W kazdym razie zawsze przez telefon tlumaczono mi, ze to
        algorytm w ich systemie tak dziala i nie da sie tego zmienic.
        Dopiero ostatnio, kiedy wkurzylem sie juz maksymalnie i poszedlem do oddzialu
        przy ich siedzibie glownej (akurat mam najblizej pracy), jakas przytomna
        kierowniczka dopytala sie nieoficjalnie w centrali, dlaczego tak sie dzieje.
        Powiedzieli jej o tej nieszczesnej liscie, wymienili mi karte na nowa i od tej
        pory problem minal.

        NTL: Przeprowadzalem sie do Londynu. W poprzednim miejscu zamieszkania mialem od
        nich internet. Zadzwonilem wiec i poprosilem, zeby zainstalowali mi pod nowym
        adresem. Sprawdzili, ze jest to mozliwe i zaczelismy sie umawiac na termin.
        Oczywiscie najpierw stara spiewka, ze tylko w dni robocze miedzy 9 a 17. Co maja
        zrobic ludzie, ktorzy pracuja, a nie maja rodziny? Do tego przeprowadzilem sie
        dlatego, ze zmienilem prace, wiec trudno oczekiwac ze nowa prace zaczne od
        brania wolnego! Ale to chyba wszystkie firmy w UK tak maja - wynegocjowac cos na
        sobote lub po godzinach, nawet za doplata, jest praktycznie niemozliwoscia. No
        nic, w koncu sie zgodzilem, ze wezme kilka godzin wolnego z pracy. Ale
        oczywiscie NTL nie jest sie w stanie ze mna umowic na konkretna godzine,
        najbardziej moga to zawezic do 12-17, zebym nie musial od rana czekac.
        Poprosilem, zeby przekazali monterowi instrukcje, ze zalezy mi na czasie i bede
        czekal niecierpliwie od 12:00. Kolo 16:00 zaczalem sie niepokoic. Zadzwonilem na
        infolinie, zeby sie dowiedziec ze nie maja kontaktu ze swoimi monterami, cos
        takiego jak dyspozytor nie istnieje (co akurat jest oklamywaniem klientow, ale
        co tam) i monter dostanie zlecenie wygenerowane przez system komputerowy dopiero
        wtedy, gdy skonczy poprzednie zaplanowane dla niego. W koncu po pol godzinie na
        telefonie udalo mi sie ich przydusic i przekazali monterowi moj nr telefonu,
        zeby do mnie oddzwonil. Zadzwonil chwile pozniej i co sie okazalo: mial moje
        zlecenie juz od rana (komputerowe przydzielanie zlecen okazalo sie fikcja
        gloszona przez obsluge klienta), ale u mnie nie ma okablowania, internetu sie
        nie da zalozyc, wiec zostawil je sobie na koniec, ze tylko wpadnie i mi powie,
        ze z internetu nici. Przy okazji sie okazalo, ze on ma godziny pracy do 18:00 (a
        nie jak mnie poinformowano, do 17:00) i zamierzal do mnie zajrzec po szostej.
        Troche sie wkurzylem, wyslalem pismo do NTL ze sa niesolidni i nie zycze sobie z
        nimi wiecej wspolpracy. Jedynym plusem jest to, ze po moim pismie sami anulowali
        direct debit (a mialem jeszcze 4 miesiace lojalki do odsluzenia) i wiecej sie do
        mnie nie odezwali.

        Mialem jeszcze przygode z dostawa laptopa do domu, ale mi jakos zwiezle
        opisywanie nie wychodzi, wiec sie powstrzymam ;)

        Na koniec przypomne Wam jeszcze genialna anegdote z programu Top Gear, czym sie
        rozni Anglik od Amerykanina. Otoz, pewien Amerykanin i Anglik kupili sobie nowe
        samochody. Obu samochody zapalily sie podczas jazdy i splonely, kierowcy cudem
        wyszli ze zdarzenia bez szwanku. Amerykanin, jeszcze w szoku, wystukal w komorce
        numer do swojego prawnika, zeby zlozyc pozew o odszkodowanie od producenta
        samochodu. Anglik natomiast, wystukal w komorce numer do swojego dealera
        samochodowego, dowiedziec sie kiedy moze... kupic nastepny egzemplarz tego
        samochodu, bo ten sie popsul...
        Drastyczne, ale przyznacie ze cos w tym jest :)
        • princessjobaggy Re: dobre doswiadczenia 07.12.05, 23:56
          >
          > Na koniec przypomne Wam jeszcze genialna anegdote z programu Top Gear, czym
          sie
          > rozni Anglik od Amerykanina. Otoz, pewien Amerykanin i Anglik kupili sobie
          nowe samochody. Obu samochody zapalily sie podczas jazdy i splonely, kierowcy
          cudem wyszli ze zdarzenia bez szwanku. Amerykanin, jeszcze w szoku, wystukal w
          komorce
          > numer do swojego prawnika, zeby zlozyc pozew o odszkodowanie od producenta
          > samochodu. Anglik natomiast, wystukal w komorce numer do swojego dealera
          > samochodowego, dowiedziec sie kiedy moze... kupic nastepny egzemplarz tego
          > samochodu, bo ten sie popsul...
          > Drastyczne, ale przyznacie ze cos w tym jest :)

          :-DDD
          Naprawde cos w tym jest!
      • tiffany7 Re: dobre doswiadczenia 08.12.05, 14:11
        Podpisuje sie pod Jennifer co do Inland Revenue. Sa rewelacyjni (jak dotad),
        fantastyczna strona www i naprawde doinformowana obsluga klienta.

        Jesli chodzi o banki, to ja chyba musze sobie znalezc jakiegos financial
        adviser bo inaczej pojde z torbami. W jednym banku od lipca odwoluje golden
        advantage card, ktora nie jest mi w ogole potrzebna, a za ktora charguja mnie
        £10. Poniewaz nie wplywaja na to konta zadne moje pieniadze, ciagle jestem na
        debecie. W lipcu poszlam osobiscie do banku, podpisalam papierek i...
        nastepnago miesiaca na statement znajduje oplate. Wkurzona znowu ide do banku
        (mam po drodze z pracy), rozmawiam z customer service, ktora mnie informuje, ze
        golden card jest zlikwidowana a pieniadze za poprzednie miesiace beda spowrotem
        na moim koncie. to bylo 2 mies. temu. Ostatni wyciag bankowy dalej pokazuje
        minusowa, ciagle powiekszajaca sie sume. Juz nie mam sil i chyba bede pisala
        listownie skarge, a jestem tak wsciekla, ze chyba to sie skonczy zmiana
        banku...
        • princessjobaggy Re: Lloyds TSB 08.12.05, 15:45
          U mnie pojawil sie problem z likwidacja konta w Lloydsie. Po ok. roku
          posiadania konta w tymze banku, przyslano mi informacje o jakichs tajemnczych
          dodatkowych oplatach miesiecznych za prowadzenie konta. Nie mialam zamiaru z
          nimi dyskutowac na ten temat, po prostu postanowilam zmienic bank, bo nie byla
          to pierwsza podnoszaca cisnienie sytuacja z Lloydsem.

          Zwykla rezygnacja z konta okazala sie czyms prawie niemozliwym i ciagnacym sie
          przez wiele tygodni. Na samym poczatku obsluga banku zrobila wielkie oczy, ze
          jak to ja rezygnuje z konta i nie godze sie na placenie?! Pani powiedziala, ze
          musi posprawdzac czy z niczym nie zalegam i ze nawet jak nie zalegam, to i tak
          nie moze mi wypisac czeku na wycofywana sume, poniewaz to moga zrobic tylko w
          centrali w Londynie, wiec bede musiala czekac na czek, ktory powinien przyjsc w
          ciagu 2-3 dni. Oczywiscie zadnego czeku po kilku dniach nie zobaczylam, a konto
          bylo nadal otwarte! Ile razy bylam w banku w tej sprawie juz nawet nie
          pamietam. Dodatkowo pojawily sie telefony, ze oni obdyskutowali sprawe i nie
          bede musiala placic za prowadzenie konta. Ha, ha. Obudzili sie. Wtedy bylo za
          pozno, zalozylam konto w innym banku. Co wiecej, umowilam sie z nowym bankiem
          na przelanie pieniedzy na 'savings account' i nie moglam tego zrobic, poniewaz
          nadal czekalam na ten nieszczesny czek z Lloydsa.

          Sprawa skonczyla sie moja ostatnia wizyta w lokalnej siedzibie Lloydsa, gdzie
          grzecznie, acz baaaaardzo zdecydowanie, zazyczylam sobie wyciagniecia
          wszystkich pieniedzy z konta. I wtedy jakims dziwnym trafem sie okazalo, ze
          mozna wypisac czek na miejscu! Konto oficjalnie zamknieto na dlugo po tym, gdy
          na samym poczatku podpisalam swistek z prosba o jego likwidacji.
    • sylvia6 dyson - odkurzacz 07.12.05, 22:53
      kupiony byl ponad 2.5 roku temu i nagle zlamala sie glowna szczotka -
      spojrzalam na ich strone, zeby zamowic nowa, ale nie bylo w moim kolorze.
      wyslalam im maila z zapytaniem czy moge dostac taka a taka szczotke w takim a
      takim kolorze. zadzwonili nastepnego ranka o 9 rano - musialam im podac numer
      modelu (latwo mozna znalezc na odkurzaczu) a oni na to, ze wysylaja mi szczotke
      juz dzisiaj i THERE WILL BE NO CHARGE!!!! (szczotka kosztuje £39).
      bylam niesamowicie zaskoczona - opowiedzialam o tym wszystkim znajomym no i
      teraz Wam!
      xxx
    • izabelski Dziekuje wszystkim autorom :-) 08.12.05, 01:02
      uwagi i komentarze wraz z nazwami firm przekazalam malzowi :-)
      • effata Re: Dziekuje wszystkim autorom :-) 08.12.05, 01:38
        Izabelski, jestem niepocieszona, że dopisuję się już po czasie, ale cóż,
        przynajmniej mi ulży.
        - British Gas, jak część z was może pamięta - czekałam 4 tygodnie na
        zamontowanie pieca i żadne argumenty do nich nie docierały. Oni mają listę osób
        oczekujących (i fakt, że mam trójkę dzieci, w żaden sposób nie przemawiał do
        nich), a nie mają monterów.
        W czasie tych 4 tygodni nie załatwili potrzebnych papierów z landlady, chociaż
        to ona wszystko zamawiała, omawiała, i miała też zapłacić, w związku z tym pan
        odmówił montażu, dopóki nie podpiszę, że zapłacę (ja, bo z landlady nie było
        akurat tego dnia kontaktu). A na pytanie, dlaczego nie załatwili tego wcześniej
        usłyszałam, że nie mieli jej adresu. Żenada. Jakby się nie można było
        dowiedzieć w ciągu 4 tygodni.

        Największa beznadzieja, to firma O2 i jej serwis konsumencki. Przez rok
        kontraktu miałam telefon czynny może w sumie 4-5 miesięcy.
        A zaczęło się tak. 12 dni po podpisaniu z nami kontraktu chcieli pobrać
        pieniądze z konta (direct debit), ale ani wcześniej nie przysłali nam faktury,
        ani nas nie poinformowali, a mieli oficjalnie pobierać w połowie miesiąca.
        Akurat wtedy zmienialiśmy konto i tak wyszło (tu niestety nawaliła nasza
        znajomość angielskiego sytemu bankowego), że akurat nie mieliśmy na tym koncie
        pieniędzy, więc bank nam policzył 35 funtów kary. Najśmieszniejsze było, że
        suma na rachunku była 35,38 i się dziwiliśmy, dlaczego O2 nie pobrało sobie
        całej kwoty :)) Tak więc O2 pieniędzy nie miało, ale nas o tym nie
        poinformowało, tylko po jakimś czasie zablokowało telefon. Nie mogliśmy go
        odblokować przez najbliższe półtora miesiąca, bo ... nie powiedzieli nam, że po
        zapłaceniu trzeba im przesłać faksem potwierdzenie wpłaty. To, że pieniądze już
        dawno były na ich koncie to nikogo nie obchodziło. My czekaliśmy, aż nam
        odblokują telefon, a oni na faks od nas, o którym nas nie poinformowali.

        Dodzwonienie się na serwis konsumencki graniczyło z cudem (a robiliśmy to
        niestety albo z pay as you go albo ze stacjonarnego - rachunki horrendalne)

        Po pół roku zapłaciłam im za rachunek i dostałam pieniądze z powrotem. Okazało
        się, że to dlatego, że przyszła pora zwrócenia przez nich depozytu i to pokryło
        rachunek. Za miesiąc to samo. Ale zadzwoniłam się upewnić. Następnym razem
        zapłaciłam przez internet i .... znowu pieniądze z powrotem na końcie. Tym
        razem telefon zablokowany, bo ... rzekomo nie zapłaciłam. Znowu wyjaśnianie,
        faksy, telefon nie czynny przez miesiąc. Odblokowali. Nacieszyłam się nim
        tydzień. Znowu to samo. Oni nie wiedzą, dlaczego te pieniądze wracają? A
        oczywiście nie było żadnego rollover, więc płaciłam ponad 30 funtów miesięcznie
        za wyłączony telefon. Za trzecim razem, na kilka tygodni przed porodem znowu
        zadzwoniłam z zapytaniem, co zrobić żeby znów uniknąć takiej sytuacji. Może nie
        płacić przez internet? Nie, proszę bardzo przez internet. Zapłaciłam. Dzwoniłam
        codziennie dowiadując się czy doszły. Nie! Kazali dowiadywać się w banku. I
        znowu pieniądze z powrotem na koncie. Następnego dnia telefon zablokowany (tu
        byli b. szybcy), a ja ... na porodówkę.
        No i dlatego chociażby nie wiem jakie super kuszące oferty wymyślili O2 mówię
        stanowcze NIE!
        --
        Don't guess.
    • zaba_k1 Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 08.12.05, 11:15
      Hej,
      wiem, ze juz za pozno (bylismy w Polsce), ale jak przeczytalam dzisiaj posta, to
      znowu podnioslo mi sie cisnienie.
      UPS - cos niesamowitego, nasza sprawa ciagnie sie od lutego!!! kiedy to
      przesylalismy nasze rzeczy z Norwegii do UK. 6 pudel plus wielgasny monitor,
      caly dotarl tylko dywan i pluszaki Mlodego. Paczki lataly pomiedzy Oslo a
      Londynem kilka razy, zahaczajac niebezpiecznie o Hamburg na przyklad - tak, tak
      mozna sprawdzic w internecie, gdzie sa... Za kazdym razem rozmawiamy z kim
      innym, kazdy mowi co innego, nie ma osoby odpowiedzialnej, na ktora mozna sie
      powolac. Zgroza, a najgorsze jest to, ze teraz nie chca uznac nas za godnych
      poinformowania, tylko biuro w Oslo moze otzrymywac informacje... Facet z Oslo
      musial przepakowywac pudla bo dotarly do niego w takim okropnym stanie a na to
      UPS mowi, ze nic nie moglo sie zniszczyc bo pudla do Londynu dotarly "ladne".
      Moglabym tak dlugo...
      • izabelski Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 08.12.05, 13:44
        a czy jest moze mozliwosc poskarzenia sie w
        www.tradingstandards.gov.uk/
    • fatemeh Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 20.03.06, 14:02
      To stary watek, ale opadly mi rece i chcialam sie wyzalic :(
      17 stycznia wyslalam paczke. Usluga Parcelforce: dostawa w ciagu 48 godzin, za
      pokwitowaniem. Wysylalam przez mojego pracodawce - placilam ja. Po 3 tygodniach
      zaczelam sie niepokoic. Poczatkowo myslalam ze wyslalam second classem - dopiero
      gdy dojrzalam do zlozenia reklamacji okazalo sie ze uprzejma pani z naszego Post
      Room wyslala paczke Parcelforcem a nie poczta. Royal Mail u ktorego poczatkowo
      reklamowalam przeslal papiery do Parcelforce, ktory przyslal mi specjalny
      formularz. Formularz otrzymalam w piatek (na szczescie nie bylo mnie w pracy), a
      dzis - pani z Post Roomu (ktora informowalam o moich przygodach) powiedziala mi,
      ze... na jej biurku lezy zwrocona paczka. Ta ktora wyslalam :O
      Pani z Post Roomu poprosila zebym koniecznie do nich zadzwonila bo oni OBCIAZAJA
      nadawce za zwrot paczki...
      Narzekalam na poczte w Polsce, ale nigdy przenigdy nie mialam takich problemow
      jak tutaj: ginace przesylki, listy polecone (z Polski!) wrzucane przez drzwi,
      zostawianie paczek u sasiadow... pol biedy jesli sie ich zna :/
    • mama5plus Re: dobre i zle doswiadczenia z firmami roznymi 20.03.06, 14:32
      Stary watek ale dopiero teraz zwrocilam na niego uwage.
      Jesli chodzi o obsluge klienta to mam bardzo(!!)dobre doswiadczenia np z
      Dyson`em, ktorych serwisu nie moge sie nachwalis i mozna go za przyklad
      stawiac moim zdaniem.
      Drugie bardzo mile doswiadczenie-kupowalam pralke i suszarke.
      Znalazlam sklep online, ktory nie dosc, ze mial dobra oferte ( i dodatkowo
      mozna bylo negocjowac cene tak by byla konkurencyjna to i jakosc transakcji
      naprawde wzruszajaca:).
      Oczywiscie najpierw sprawdzilam jakie maja oceny np na Ciao i innych
      podobnych. Wszystkie oceny byly 5gwiazdkowe i ja tez z przyjemnoscia dalam im 5
      gwiazdek. Z wielkim plusem.
      A firma nazywa sie Kitchen Science.

      Natomiast najbardziej traumatyczne doswiadczenie mialam tuz przed swietami z
      firmami kurierskimi (polskimi niestety).
      Szczegolnie z jedna taka, ale o tym najchetniej bym zapomniala :/
      Ogolnie jednak obsluga klienta idzie ciezko, ciezko w firmach majacych swoje
      biura w Indiach(BT broadband (pomoc na telefon) i Dell w ktorym tam mi
      namieszali, ze nie wiedzialam w koncu jak sie nazywam - na szczescie w dlugim
      procesie prostowania sprostowali co trzeba i dostalam 3 letnia mastercare
      gratis wiec nie moge narzekac)- oj ciezko jest z nimi bo oni nic nie wiedza a
      uparcie powtarzaja te swoje formulki i jesli sie nie przejmie inicjatywy i
      czegos nie zaproponuje( ale tu trzeba byc choc troche zorientowanym- inaczej
      kleska) to jest bledne kolo.
      Nie wiem czy to jakas cecha narodowa bo w szpitalu spotkalam taka lekarke,
      ktora uparcie mi cos wmawiala choc 10 razy jej temat klarowalam i mialam w
      dodatku swiadkow w osobach meza i poloznej( bo gdyby nie to to chyba bym
      zaczela wierzyc, ze cos sobie w malignie ubzduralam ;-P).
      A ona, uparciuch nie, swoje i tyle. I sie pomylila ;-P Uh
      Mam tez taka znajoma-korzenie i charakter, wypisz wymaluj :)
      No ale pewnie uogolniam.

      Z drugiej strony Tesco i Asda online tez maja swoje biura w Indiach i z nimi
      sie w tym samym stylu rozmawia co prawda, ale jakos efekty lepsze.
      Zawsze rozmowa sie konczy jakimis vouchers ;)
Pełna wersja