agoos1
17.12.05, 21:01
Wiem, że nie wszystkie dziewczyny na tym forum maja dzieci, ale za to wszystkie mieszkacie w Anglii:) Co sadzicie w podejsciu do wychowywania dzieci tutaj? Po prawie poltorarocznym pobycie udalo mi sie uporac z wieloma problemami mniejszymi i wiekszymi. Duza moja bolaczka byla praca ponizej kwalifikacji, ale od miesiaca pracuje w lokalnym councilu i wreszcie moge "pracowac glowa" i mam szanse na rozwoj. Sprawy finansowe tez sie w miare ukladaja - idziemy do przodu. Ale jedna rzecz nie daje mi wciaz spokoju - to warunki w jakich wychowuje sie dzieci. Juz nieraz wspominane byly kwestie dzieci porozbieranych, ale to dotyczy wielu innych spraw. Wiele z nich to drobiazgi, ale zycie dziecka skupia sie wokol drobiazgow... Z mojej corki dzieci sie smieja w szkole, gdy zaklada czapke na playtime; butow nigdy nie zmieniaja, co w zimie oznacza 7 godzin spedzonych w cieplych butach; pija lodowata wode z kranu... Te i inne sprawy spowodowaly, ze corka od dwoch miesiecy jest zaziebiona i w koncu wyladowala na antybiotykach.(ktore zreszta dostalam "przez telefon" po dwuzdaniowym opisie objawow - lekarz nie widzial dziecka na oczy!!!). Szkola ... 7-mio godzinn pobyt poza domem poczawszy od czwartego roku zycia. Nastolatki, ktore mijam na ulicy i zastanawiam sie czy moja corka za kilka lat tez tak bedzie wygladac/tak sie zachowywac... Na ile ma na nia wplyw moje wychowanie a na ile srodowisko, w ktorym sie wychowuje? Jakie sa Wasze opinie? Bo ja coraz czesciej przemysliwuje powrot do Polski wlasnie ze wzgledu na nia... Moze jestem przewrazliwiona...