tw52
24.01.06, 01:55
w watku "To byl ciezki dzien" rozmowa zeszla na temat angielskiej wymowy
lacinskich slow.
jak byla prawidlowa wymowa slow lacinskich, gdy byl to "zywy" jezyk - nie
wiadomo. mysle, ze nawet tam gdzie lacina przetrwala w ciaglym uzyciu np w
dzialalnosci kosciola katolickiego - na peweno doszlo do stopniowych
znieksztalcen.
jesli chodzi o terminy medyczne - jezyk angielski przewaznie nie stworzyl
tlumaczen i te wyrazy, ktore teraz sa po prostu czescia jezyka angielskiego
(jak wspomniane: tonsillitis czy meningitis)beda wymawiane "po angielsku").
tam gdzie jest slowo angielskie, moze powinno sie nie zangielszczac oryginalu
(botaniczny przyklad "Pinus" - gdy chyba mozna uzyc slowa Pine, a zachowac
[pinus] a nie [painus].
natomiast co mnie zastanawia w tej dziedzinie: jak wymawiac prawdziwe
wyrazenia lacinskie (nie formy przyswojone)
np: "c" - czy jako [cz] czy jako [k]
"veni, vidi, viKi" - powie Brytyjczyk, a ja zawsze myslalem ze [viczi].