nie rozumiem takich ludzi

29.01.06, 11:07
Spotykam tutaj na swej drodze wielu POlakow. Rozmawiam/utrzymuje kotakt z
kilkoma osobami.Slucham i nadziwic sie nie moge:
1. przyjechali tutaj czesto po studiach w Pl pracuje na najnizszych
stanowiskach i nie robia zupelnie nic aby to zmienic. Wiem ze obecenie studia
w Pl czestow nie sa juz wyznacznikiem czegokolwiek, gdy obecenie wszyscy
prawie studiuja - w tym prywatnie. Ale ludzie ci przyjezdzaja doslowanie myja
kibelki i mowia mi ze praca jest swietna i moga ja kazdemu polecic. Draze
watek i argumentem przemawiajacym za wspanialaoscia tej pracy jest np fakt ze
nikt ich nie pogania...
Inna dziewczyna jest praczka ( z tytulem mgr) - po angielksku gdy przyjechala
nie mowila nic obecnie po ponad polroczym pobycie zna pojedyncze slowa ktore
uzywa niekoniecznie poprawie. MOwie jej - zapisz nie na angielski - slysze a
po co?
Probuje ich przekoniac/poinforowanic sie sa kursy ( za darmo) gdzie moga sie
doksztalcac nie tylko jezykowo ale np robic kursy komputerowe- i slysze : po
co lub najczesciej: ze kursy komputerowe polegaja na siedzeniu z ksiazka. Nie
mam sily tlumaczyc ze uczenie sie z "manuali" jest bardzo popularne i tez
skuteczne - a zasze dodatkowe umiejetnosci i papier sa.
2. Probuje sie dowiedziec jak zyli w Pl skoro tu przyjechali, robia co robia
i sa szczesliwi. Slysze ze mieszkali z rodzicami, niektorzy maja swoje
mieszkania, samochody. Dlaczego wiec przyjechali, myja toalety i uwazaja sie
jest ok????
3. co gorsza sciagaja rodziny i dzieci. o prace zwlaszcza bez jezyka nie jest
latwo - przyklad - sciagniety maz kilka godzin w tyg obiera ziemniaki.
4. dzieci mieszkaja z rodzicami w okropnych warunkach - mieszkaniach
niedogrzanych z grzybem. skoro tam mieszkaly nawet z tesciami to czy nie bylo
to dla nich lepsze?
jak Ci rodzice mowiacy :kali miec kali chciec - maja nauczyc ich
angielskiego? ( niektore dzieci chodza tu do szkoly). na wlasne uszy
slyszalam jak ich ucza. cytuje: teraz sitdamy.
5. i na to wszystko slysze ze Ci POlacy zastanawiaja sie nad kolejnym
potomkiem....
Pytam meza: jak to? a on mi na to ze w Pl dostana co najwyzej becikowe a tu
licza na wszystkie mozliwe benefity i mozne mieszkanie...

Skora mi cierpnie.
    • hanula Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 11:40
      > Draze
      > watek i argumentem przemawiajacym za wspanialaoscia tej pracy jest np fakt ze
      > nikt ich nie pogania...

      Widziałaś taki film "Sabrina"? Ojciec głównej bohaterki był szoferem w bogatym
      domu. Bardzo mu odpowiadała ta praca, bo mógł dużo czasu spędzać w samochodzie
      czekając na pracodawcę i czytając książki. Też widać nie lubił, żeby go poganiać.

      > Probuje ich przekoniac/poinforowanic sie sa kursy ( za darmo) gdzie moga sie
      > doksztalcac nie tylko jezykowo ale np robic kursy komputerowe- i slysze : po
      > co lub najczesciej: ze kursy komputerowe polegaja na siedzeniu z ksiazka. Nie
      > mam sily tlumaczyc ze uczenie sie z "manuali" jest bardzo popularne i tez
      > skuteczne - a zasze dodatkowe umiejetnosci i papier sa.

      Są ludzie, dla których siedzenie z książką i wkuwanie to najgorsza tortura.
      Trzeba zaakceptować fakt, że niektórzy wolą myć kibelki. Moim zdaniem każda
      praca jest godna szacunku, o ile się ją dobrze wykonuje.

      > 4. dzieci mieszkaja z rodzicami w okropnych warunkach - mieszkaniach
      > niedogrzanych z grzybem. skoro tam mieszkaly nawet z tesciami to czy nie bylo
      > to dla nich lepsze?

      Ja bym wolała mieszkać z grzybem niż z teściową. Nie żebym miała coś przeciwko
      mojej teściowej, to dobra kobieta. Ale mieszkać z teściami, albo z rodzicami -
      never. Nie jestem w stanie.

      > jak Ci rodzice mowiacy :kali miec kali chciec - maja nauczyc ich
      > angielskiego?

      ??? A od kiedy to polscy rodzice mieszkający w Anglii są od uczenia angielskiego???

      Niektóre z twoich wątpliwości rozumiem, ale jednak nie do końca się zgadzam.
      • venh Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 19:00
        > Są ludzie, dla których siedzenie z książką i wkuwanie to najgorsza tortura.
        > Trzeba zaakceptować fakt, że niektórzy wolą myć kibelki. Moim zdaniem każda
        > praca jest godna szacunku, o ile się ją dobrze wykonuje.

        Oczywiscie, ze tak i jesli kogos zadowala mycie toalet to jest to ok.

        > Ja bym wolała mieszkać z grzybem niż z teściową. Nie żebym miała coś przeciwko
        > mojej teściowej, to dobra kobieta. Ale mieszkać z teściami, albo z rodzicami -
        > never. Nie jestem w stanie.

        Slaba psychicznie jestes skoro nie dalabys rady ;-)) Grzyb to nic fajnego w
        szczegolnosci gdy mieszka sie z dzieckiem, ktore rzecz jasna nie jest tak
        odporne na roznego rodzaju wirusy jak osoba dorosla. Majac grzyba w domu
        narazasz caly swoj uklad oddechowy a w szczegolnosci pluca na niezla "jazde".
        Niektorzy ludzie jednak nie sa tego swiadomi i mysle, ze to miala nasza
        kolezanka na mysli.

        > ??? A od kiedy to polscy rodzice mieszkający w Anglii są od uczenia
        angielskieg
        > o???

        tak samo jak sa od uczenia polskiego. Skoro zdecydowali sie przyjechac z
        dzieckiem do UK to powinni dziecka nauczyc chocby podstawowych slow i zwrotow,
        niechby tylko po to, zeby nie bylo problemow z dogadaniem sie z innymi uczniami
        w szkole ...

        > Niektóre z twoich wątpliwości rozumiem, ale jednak nie do końca się zgadzam.

        A ja sie zgadzam. Fakt, ze ludzie sa rozni ale opisane powyzej przypadki mowia
        same za siebie - nieodpowiedzialnosc, liczenie na benefity itp.
        pozdrowka
    • effata Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 11:44
      Jak mówi ponoć rozpowszechniony w UK dowcip, gdy Polak przychodzi do
      hotelu/pubu/restauracji szukać pracy, to jako pierwsze pada pytanie:
      - A z czego robisz doktorat? ;-P
      --
      Don't guess.
    • leggetta Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 12:24
      szanuje wszystkich ludzi wykonujacych wszelakie prace bo oni wszyscy sa
      potrzebni. nie do konca jednak rozumiem dlaczego porzucaja w miare ustatkowane
      zycie aby butaj bytowac w gorszych warunkach i mowia ze jest ok.
    • tw52 Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 14:04
      leggetta,
      kazdy ma swoja hierarchie wartosci i trudno czasem ja zrozumiec.
      podam Ci przyklad odwrotny do cytowanego.
      moj syn z pierwszego malzenstwa, ktory nie mieszkal ze mna gdy wyjezdzalem z
      Polski, skonczyl studia w Polsce i nie mogl przez dluzszy czas znalezc pracy.

      to bylo jakies 3-4 lata temu, ja bylem juz w tym czasie obywatelem UK i
      oferowalem mu, ze moze przyjechac, byc na moim utrzymaniu i szukac pracy tutaj
      (angielski zna dobrze).
      nie chcial - powiedzial, ze na pewno sie doczeka dobrej oferty w Polsce, a tam
      ma normalne zycie, przyjaciol i narzeczona.
      dodam, ze nie bylo w tym jakiegos czynnika typu: "nie chce nic od ciebie, bo
      sie rozwiodles z mama", odwiedzal mnie tutaj przedtem.
      wtedy tez sie dziwilem i nie rozumialem, ale osiagnal to czego chcial i ma
      prace w PL.
    • robak.rawback Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 14:57
      tez takich ludzi nie rozumiem (nie chce tu brzmiec jak jakis nie wiadomo jaki
      upperclass posh king i queen z harvardu w jednym, bo nie o to mi chodzi, ale
      niestety im dluzej sie na ludzi naokolo przygladam, tym bardziej to zauwazam,
      chociaz kiedys mi sie wydawalo ze tak nie jest).
      nie o to chodzi ze nie szanuje czyjejs pracy - jak ktos jest dobry w myciu
      kbili to chwala mu bo takie rzeczy musi ktos robic a do latwych nie naleza! ja
      podziwiam dobrych fachowcow z kazdej dziedziny - garncarz, hydraulik czy pan od
      kladzenia kafelkow.
      natomiast niestety jest kupa ludzi typu - leser maksymalny i w dodatku prostak
      nadzwyczajny co tylko ma ochote zachlac, co stam porobic, zeby go nikt nie
      poganial i w dodatku na tyle sie do pracy nie przyklada, ze dobrze nie zrobi, a
      jeszcze cos przy okazji potlucze.
      takich ludzi jest masa (jest tez oczywiscie duzo inteligentnyc etc wiec nie
      generalizuje)
      tym ludziom sie wydaje ze do uk przyjada i kokosy beda mieli, a ze oni
      przyzwyczajeni w polsce stadami w jednym pokoju zyc, to im nie przeszkadza tak
      samo zyc w uk, bo oni po prostu innego standardu nie znaja (po czesci nie ich
      wina, to jak byli tak wychowani). plus do tego malo im do szczescia potrzeba,
      wiec widocznie sa hapy. a pewie sie takich ludzi nie rozumie bo sie ma inne
      zapatrywania na zycie i inne potrzeby. oni tez pewnie nie rozumieja kogos kto
      idzie na uniwerek, bo to nudne.
      duzo jest prostactwa generowanego spolecznie, czyli czlowiek sie ksztaltuje
      wedlug tego co widzi w rodzinie i naokolo, plus jeszcze prostactwo genetyczne
      przekazywana z pokolenia na pokolenie glupota brak polotu. pewni ludzie
      pewnych rzeczy nie przeskocza, chocby chcieli i to nie jest ich wina.
      pewnie to wszystko jakos okropnie moze zabrzmiec co powiedzialam, ale ja to
      spokojnie mowie wiec prosilabym sie nie wsciekac :)
    • princessjobaggy Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 15:10
      Kazdy ma inne podejscie do zycia, inne priorytety, inne pojecie wygody i
      szczescia w zyciu. Dlatego nie warto proponowac ludziom czegos na sile.
      Widocznie jest im dobrze jak jest i nic nam do tego. Tak samo jak ja nie
      zyczylabym sobie ingerencji w moje zycie i komentowania moich wyborow. Naprawde
      nie obchodzi mnie co inni robia ze swoim zyciem. Komentowac tez mi sie nie
      chce, bo niby kim ja jestem, zeby to robic? Nawet jesli czegos, tak jak Wy, nie
      rozumiem.
      • robak.rawback Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 15:56
        mnie tylko zal tych dzieci ktore tacy robole produkuja w ilosciach makro - i
        chodza te dzieci obdarte jedne drugiego bawi, butelki zbiera i jaka to bedzie
        mialo przyszlosc? nie ma sie co oszukiwac - wyksztalcenie kosztuje i nieraz
        takie dzieciaki sa naprawde zdolne a nie moga sie uczyc tylko do pracy musza
        isc. i potem zowu kolo sie zamyka
    • moniska11 Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 17:51
      Mialam zalozyc podobny watek, po wczorajszej wizycie mojej znajomej. Musze wam
      opowiedziec ta historie, tylko nie pospadajcie z krzesel. Okolo 2 miesiace temu
      zapukal ktos do moich drzwi. Otworzylam, okazalo sie ze to pastor.
      Przyprowadzil nam dziewczyne z Polski, ktora przypadkiem wstapila do kosciola.
      Wydukala pastorowi lamana angielszczyzna,ze jest z Polski i nikogo nie zna.
      Pastor dobry czlowiek, wiedzac, ze my mieszkamy niedaleko przyprowadzil nam
      biedna, zagubiona owieczke. Dziewczyna wydala sie w porzadku, powiedziala, ze
      pracuje jako opiekunka do dziecka pare ulic dalej. Zarabia 200 funtow
      miesiecznie i ogolnie jest szczesliwa, ale nikogo tu nie zna. Zaczela nas
      nawiedzac prawie codzien i powoli pokazywac swoj "punkt widzenia" na zycie.
      Dziewczyna nie miala i nie ma pojecia o zyciu w Anglii. Nie wie co to WRS, NIN,
      Job Centre. Zna tylko 3 ulice blisko domu. Pierwsza rzecza jaka dala mi duzo do
      myslenia to to, iz stwierdzila, ze od Polakow to ona bedzie sie trzymac jak
      najdalej. Nie ma zamiaru z nimi obcowac, a w przyjaznie to bedzie sie tylko
      angielskie wdawac. Dodala, ze my (tzn. nasza polska rodzina jej wystarczamy).
      Szczeka mi opadla. Potem sie dowiedzialam, ze zamaz to ona ma zamiar wyjsc
      tylko za murzyna, bo ciemnoskore dzieci sa takie sliczne. Ja rasistka nie
      jestem, ale do tej pory myslalam, ze milosc to na czym innym polega. Mamy
      przyjaciela, ciemnoskorego, swietny gosc. Jak go zobaczyla na zdjeciu malo nie
      dostala orgazmu. Jednak wczoraj przeszla sama siebie. A mianowicie smiejac sie
      w glos skrytykowala Polakow jak mowia po angielsku tzn. nasz akcent, ze jest
      taki smieszny. Przypominam wam, ze jej poziom angielskiego jest ponizej
      podstawowego. Wiec ja pytam jaki jest jej akcent, a ona na to, ze taki jak
      anglikow. Doradzilam, zeby nagrala sie na dyktafon i wtedy sie przekona.
      Wytlumaczylam jej, ze wyzbycie sie akcentu jest chyba najtrudniejszym i
      ostatnim etapem nauki jezyka, ale do niej chyba nie dotarlo. Potem jeszcze sie
      dowiedzialam, ze ona ma burze hormonow i najchetniej juz dorwalaby jakiegos
      murzyna i miala z nim dzieci. A na koncu stwierdzila, ze ma piekne piersi i
      wogole jest cute. Jak juz ode mnie wyszla, dziekujac, ze ja wpuscilam, to
      usiadlam wygodnie na kanapie i dlugo nie moglam dojsc do siebie. I do dzis
      jeszcze nie moge!!!!!!!!!!!!1
      • alex_koz Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 18:09
        powiem Wam szczerze, ze jak czytam te opowiesci to ja juz sama watpie, czy to ze mna jest cos nie tak (ze taka bardziej rozwazna jestem) czy z tymi ludzmi.... ech
    • moniska11 Re: nie rozumiem takich ludzi 29.01.06, 19:05
      Ja tez nad tym sie bardzo czesto zastanawiam. Moja babcia mowi, ze jak
      wiekszosc ludzie wokol wydaje sie byc nienormalna to czas spojrzec na siebie.
      Wiec ja chyba zaczne myslec nad soba, ale swego bialego meza raczej nie
      zamienie na czarnoskorego, szczegolnie dla ladnych dzieci. Swoja droga chyba
      zaczne chodzic na accent reduction i kurcze na to forum juz wchodzic nie bede,
      a zaczne angazowac sie tylko w angielskie przyjaznie.
      • latarnik Re: nie rozumiem takich ludzi 30.01.06, 00:32
        Nie wchodz, nie wchodz, bo jeszcze sie okaze ze jakas loze masonska tworzymy i
        sie snobizujemy na dodatek ;)

        Faktycznie zdarzaja sie tu tacy ludzie, o jakich piszecie. Mam natomiast
        wrazenie, ze oni po prostu w Polsce pod presja otoczenia/rodziny konczyli
        szkoly, uczelnie, zachowywali sie w miare na poziomie. Natomiast przyjezdzaja
        tutaj, widza angielski tumiwisizm i to, ze kazdy ma prawo byc tak kiepski, jak
        tylko ma na to ochote... i sie w tym odnajduja. U nas takie postawy ciagle sa
        jeszcze krytykowane - tutaj jest taka grupa spoleczna od dawien dawna i nikogo
        nie dziwi. Zal troche, ze niektorzy nasi rodacy sie do tej grupy zaliczaja, ale
        chyba musimy sie do tego przyzwyczaic :(

        Z drugiej strony jest tez wielu ludzi normalnych, ktorzy przyjechali tu z
        konkretnymi planami, lub te plany, czesto ambitne, uksztaltowaly juz im sie na
        miejscu. Staraja sie, cos osiagaja, tylko ze slychac o nich mniej, bo albo sa
        skromni, albo wpasowywuja sie lepiej w otoczenie i niespecjalnie wyrozniaja.

        • effata Re: nie rozumiem takich ludzi 30.01.06, 01:20
          A ja myślę, że w wielu przypadkach problem leży gdzieindziej.
          Nie zawsze, ale często (i to już wielokrotnie było tu mówione) - Polacy są
          zakompleksieni, nie wierzą we własne możliwości.
          Wydaje mi się, że to jest kwestia sposobu myślenia, nastawienia, perspektyw.
          Jak czytam posty wielu z was, to co z nich wynika:
          Jedna osoba była na placówce, druga na stypendium, trzecia zjeździła pół świata
          itp. I często nie jest to tylko kwestia finansowa, ale kwestia nawyków
          wyniesionych z domu. Tego, że rodzice ci mówią: możesz, uda ci się, my ci
          pomożemy, spróbuj, nie poddawaj się itp.
          I tacy ludzie są po prostu pewniejsi siebie. A to jest niesamowita cecha.
          Często ktoś wykszstałcony nie wierzy w siebie i ... to z niego emanuje, i
          wpływa na jego zachowanie, a tym samym zmniejsza jego szanse na odniesienie
          sukcesu.
          Tym ludziom (z opisanego przykładu) się nie chce studiować, dokształcać,
          zmieniać, coś bo myślą, ze trochę uciułają, wrócą do Polski, kupią sobie
          mieszkanko (nic w tym złego, sama bym chciała wreszcie mieć swoje mieszkanko) i
          będzie fajne. A co potem, to się zobaczy.
          Może nie można tego odnieść wprost do tego przykładu, ale czytałam gdzieś, że z
          badań nad osobami, które wygrały ogromne sumy na loterii wynika, że ...
          najczęściej nic konkretnego nie zrobili z tymi pieniędzmi. Nie zainwestowali
          ich tylko 'przejedli'. Dlaczego? Bo nie mieli takich nawyków. Pieniądz był dla
          nich jakimś wyznacznikiem szczęścia.
          Tak sobie popsychologizowałam na koniec weekendu ;)))
          --
          Don't guess.
Pełna wersja