Dodaj do ulubionych

Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi?

22.02.06, 17:03
Czy jest tu ktokolwiek kto lubi brytyjskie jedzenie, poczawszy od chleba,
masla, wedlin, konczac na tym co oferuja tutejsze restauracje? Czytajac rozne
watki kulinarne odnosze wrazenie, ze dla tutejszej kuchni i produktow macie
tylko slowa pogardy, czy to prawda?
Obserwuj wątek
    • kash0303 Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 17:13
      Ja uwielbiam brytyjskie danie nr 1 czyli curry;))) Kiedys tez fish & chips, ale
      trudno trafic na dobre i po paru kiepskich razach juz nie jestem tak
      entuzjastycznie nastawiona. Poza tym nie ma to jak brytyjski chleb tostowy na
      tosty - z zadnego innego takie nie wychodza. No i lubie jeszcze cheddar
      (szczegolnie na toscie). I oczywiscie roast dinner, ale nie ma mi kto ugotowac,
      wiec jadam tylko od swieta jak idziemy gdzies w gosci.

      Na poczatku tez narzekalam na ang kuchnie, ale przeciez mozna sobie wybrac te
      rzeczy ktore sie lubi, a o innych zapomniec.
    • eballieu Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 17:27
      Slowa pogardy to ja moge kierowac do sposobu w jaki sie przygpotowywuje tu
      potrawy.
      Bo ja po prostu nie cierpie steka wolowego spalonego i twardego jak podeszwa -
      a przeciez, to prosta rzecz tu - jest angus wolowian!
      Bardzo lubie sery tutejsze - mam kilka faworytow w plesniowych, czosnkowych,
      mlodych wedzonych, cheddar.
      Jest tez i szynka - ta wiejska, cieta z kosci. Masz jakis pomysl Aniu gdzie to
      tu kupic, jak chce sie ominac supermarket? I nie mieszka sie blisko Borough
      Market, gdzie mieso podaje koles z czarnym brudem za paznokciami?
      Smiem twierdzic, ze z angielskich produktow to znam wiecej niz moj sasiad
      Angklik. Ile razy do nas nie przychodzi na kolacje, to sie pyta czy my to z
      Belgii przywiezlismy. On zna bardzo malo z kuchni angielskiej, po raz pierwszy
      u nas jadl wiele z brytyjskich warzyw - np. kale, co mnie strasznie
      rozsmieszylo.
      Okonia morskiego uwielbiam - czy on angielski nie wiem, robie go jak Wlosi w
      gorze morskiej soli w piekarniku.
      Chleb lubie - mam piekarnie, z ktorej cos da sie wybrac.
      Lubie jagniecine, ale w zasadzie tylko kotleciki jagniece - robie w miodzie i
      orzeszkach. Czerwone w srodku, pyszne, miekkie.
      A to co oferuja tutejsze restauracje - no coz Aniu, ale ja jelen w tych
      sprawach nie jestem. Jesli ktos ma wysoka cene - i tu ja juz nawet nie
      przeliczam na polskie warunki, ale na tutejsze, to raczej powinien w tej cenie
      zamiescic cos co sie nazywa "jakosc".
      Jednego czego nie lubie to angielskie wypieki - gnioty z maki, cukru i czegos
      tam jeszcze.
      I zaskocze cie jeszcze bardziej - kiedy szykujemy kosze prezentowe dla kogos w
      Polsce czy Belgii, to tylko z angielskimi produktami. Od konfitury, przez
      dodatki typu musztarda, po czekolade, wino (toc ja mieszkam wsrod winnic),
      sery, przyprawy, itp.
      A najbardziej sie usmialam, kiedy z mam moja w poludnie w ogordzie Hyde Hall w
      ramach ugaszenia pragnienia zamowilysmy do picia butelke schlodzonego wina
      jablkowego, angielskiego. W Polsce jabola mma moja by nie tknela. A wino to
      wlasnie taki mialo smak:-) Cene nieco inna;-)
    • eballieu Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 17:31
      Zapomniala o boczku - do wyboru jaki sie chce. Filecik sam, cieniutkie paski, w
      ktore pieknie mozna owinac kuleczki z mielonego miesa na fondue, dodawac do
      salatek, sosow do makaronu.
      Ech generalnie jakosc miesa - bardzo wysoka.
      Chociaz niektore sklepy rzeznicze - a fuj.
      • eballieu Fotki rzeznik 22.02.06, 17:42
        Kiedy Aniu pokazalam te fotki rzeznikowi w naszej wsi, ktory narzeka na brak
        klientow i ze coraz gorzej mu sie wiedzie, to powiedzial, ze on nie wierzy ze
        takie cos istnieje, no chyab ze w bogatych dzielnicach w Londynie.
        A takich sklepow meisnych u moje tesciowej an wsi chyba 4. I gdyby zeszli nizej
        niz ten poziom, jaki widac na zdjeciach, to by nikt do nich nei poszedl kupic.
        tesciowa mieszka w bardzo malej wsi pod Brugia, w dosc przecietnej wsi, tam
        bogaci ludzie nie mieszkaja.
        www.dufrais.be/fr/galerie.php?documentID=117
        Wiec jesli ja narzekam na cos w Polsce, czy w Anglii to wlasnie na brak
        dbalosci o szczegoly. W dziedzinie jedzenia. tego w jakiej formie chce sie je
        sprzedawac. Chleb - tak bardzo powazany w polskiej tradycji, a ile razy
        ekspedientka w piekarni rzuca bochenkiem chleba, az zachuczy i lada zadrzy!
        • hopplik Re: Fotki rzeznik 22.02.06, 20:20
          eballieu napisała:

          Wiec jesli ja narzekam na cos w Polsce, czy w Anglii to wlasnie na brak
          dbalosci o szczegoly.

          To również moja obsesja, mąż inż. się podśmiewuje, że ja w kuchni z
          chirurgiczną precyzją 'operuje'. W moim domu rodzinnym to normalne było, ma to
          również swoje minusy, jak idę w gości czasami mam opory ;)

          Dlatego tak mi odpowiada sposób w jaki żywność jest prezentowana np. we Francji
          czy Włoszech. Nie chodzi mi o top restauracje, ale o codzienność, zakupy i
          posiłki. Np. taki targ na Ramblas w Barcelonie, wizyta na nim to niezapomniane
          przeżycie, kto był wie o czym mówię :)

          Polskie potrawy takie smakowite, ale często też toporne bywają ;) Pewnie
          dlatego są trochę niedoceniane, no może pierogi karierę zrobiły ;)

          Anglicy to chociaż mogą się pochwalić food halls w Harrodsie albo Fortnum &
          Mason ;)
      • aniaheasley Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 18:12
        No dlatego napisalam, ze 'wszystko' od chleba do dzemu, bez prob historyczno-
        gastronomicznej dokladnosci, bo wtedy to nie wiem wlasciwie co by zostalo,
        steak and kidney pie i porridge? A moze nawet to nie?
        Ela - powaznie kobieto im szybciej otworzysz cos kulinarnego tym lepiej,
        marnujecie sie oboje z mezem!! bez ironii.
        • jagienkaa Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 18:24
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=31341794&a=31372026
          tu masz w detalach:)
          ja nie bardzo lubię angielskiego (typowego) jedzenia, może dlatego że nie jem
          zbyt dużo mięsa więc wszelkie roasts i jegnięciny odpadają, za rybami też nie
          przepadam....bardzo lubię chleb i angielski mi nie smakuje, chyba że kupię
          jakiś specjalny typu ciabatta czy francuski, albo taste the difference, masło
          lubię ale niesolone, dżem może być hehe. Teraz byłam w Niemczech i tam jedzenie
          mi duzo bardziej smakowało (zbliżone do polskiego). A najbardziej lubię
          oczywiscie kuchnię polską, włoską, meksykańską i hinduską:)
          --
          Jagienka i Dominik (za mundurem...)
        • eballieu Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 23.02.06, 08:32
          Ania powaznie - my wiemy, ze otwierajac to tu w Anglii, wszystko dzialaloby
          doskonale. Ale my nie chcemy tu zyci, to nie ta mentalnosc, to nie to podejscie
          do zycia, my po prostu za bardzo z Anglia sie rozmywamy.
          Chcemy zyc w Belgii, a tam aby otworzyc cos kulinarnego, to tacy przecietniacy
          w tych kwestiach jak maz, musielby ksztalcic sie w Szwajcarii. Konkurencja jest
          ogromna. Jesli nie produkujesz tart, ktore wygladaja jak dziela sztuki, nie
          masz sklepu miesnego, w ktorym "cuda na kiju", itp.itd, to jestes bez szans.
          Ale, calkiem niezle sprzedaja sie w Belgii polskie rekodziela - krysztal
          recznie robiony - nowoczesny. I w tym kierunku pojde ja. Jednak w kwesti
          obslugi klienta bede musial sie jeszcze wiele, wiele nauczyc.
          • aniaheasley Do Eballieu 23.02.06, 09:32
            Widzialam jedzeniowe cacka i w Belgii i w Szwajcarii, i dla mnie to troche
            przerost formy nad trescia, no ale to ja - podejscie mam inne, pewnie bardziej
            angielskie he he he. Dlatego myslalam, ze skoro i tak juz tu jestescie na
            razie, to moglibyscie cos tutaj wystrugac w tej dziedzinie :-)
      • ania.eastwood Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 18:48
        ja tam lubie angielskie jedzenie z wyjatkiem tych rzeczy, ktore sa przesolone
        (np. gravy dla mnie ma niewiele smaku poza slonym. fish 'n' chips kocham ;)
        ciast tylko nie lubie - wszystkie smakuja po prostu slodko, murzynek smakuje
        jak biszkopt, biszkopt jak tort, tort jak babka - wszystko podobne, jak na moje
        podniebienie. wiec nie jem ;)


        ------------------------------------------------------
        Chuck Norris uzywa lampki nocnej. Nie dlatego, ze Chuck Norris boi sie
        ciemnosci. To ciemnosc boi sie Chucka Norrisa
      • catriona Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 22:37
        ewarainko napisała:

        > jadlyscie custard z sainsbury-ego,swiezy tzn nie puszkowy,z serii taste the
        > difference,z wanilia? Mniam,mniam.Malo przypomina smakiem te tradycyjne
        > cusardy,wygladem tez.Uwielbiam go z winogronami.Ale niestety w boczki idzie;)


        a nie, nie jadalam., Musze sprobowac. A probowalas wypiekow w Sainsburym? Maja swietny tarte au citron, i wyglada pieknie tez. I z tych swiezych rzeczy maja cudowne takie duze czkoladowe ciastka, z kawalkami czekolady (kolezanka dzis przyniosla do pracy:)
    • catriona Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 18:58
      Nie wszytsko, oczywiscie, ale wiekszosc tak. Moja idolka to Nigella Lawson :)
      uwielbiam jej heavenly mash - duszone ziemniaki z galka muszkatolowa maselkiem i smietana
      uwielbiam toad in a hole - z dobrych kielbasek od rzeznika i z sosem cebulowym z dodatkiem ciemnego cukru i musztardy Colemana
      yorkshire pudding
      (ale juz roast dinner to nie, i na pewno nie ten sos na wodzie od ziemniakow z dodatkiem czerwonego wina, ktory niczym nie smakuje)
      ich zupy z warzyw i "pulses" (?)
      wszelkie stews
      lemon roast chicken (to tez Nigelli), niebianskie
      lubie jakosc ich miesa, wolowego i szynki szczegolnie
      lubie ichniejszy bekon

      przepadam za niektorymi deserami , np trifle (ale jak sie custard zrobi w domu, a nie kupi w sklepie, a szczegolnie chocolate custard)
      PAVLOVA - moja absolutna faworytka! Szczegolnie czekoladowa i posypana malinkami!mniam mniam
      carrot cupcakes z lukrem na bazie mascarpone (ale to juz wloskie wplywy NIgelli)

      poza tym, bardzo mi sie tu podoba ze sie nie kupuje po prostu ziemniakow, tylko gatunki. Jedne dobre na frytki, inne do pieczenia, inne jesczez na daphnoise (ziemnieczki desiree, polecam wszystkim, szczegolnie ty, ktorzy lubia potrawy Raymonda Blanca)
      podoba mi sie to, ze tak latwo kupic wiele rodzajow grzybow (choc bardzo tesknie za naszymi, mama mi zawsze podsyla zasuszone)

      coz kuchnia angielska, tak jak i polska nie jest nieskonczona, repertuar ma dosc waski, ale ja na pewno mam kilka faworytow za ktorymi bym barzdo tesknila gdybym musiala stad wyjechac.
      NO i ta smietan akremowa z 45% tluszczu! Trzeba sie hamowac!

      MOja ulubiona kuchnia ostatnio to kuchnia tajska, choc moze jzu sie troszeczke nia nudze, Nastepna fascynacja to bedzie cos mi sie wydaje kuchnia libanska i marokanska - mam te nowa ksiazke Claudii Roden - Arabesque.

      pozdrawiam wszystkich smakoszy! :)



      • catriona Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 19:09
        a, jeszcze zapomnialam lamb chops z dodatkiem pysznej galaretki z czerwonej porzeczki na czeronym winie od M&S
        w M&S jesczez maja takie pyszne zeberko jagniece obtoczone w orzeszkach pinii, rewelacja

        nooo i fish and chips - a jakze.Mamy w poblizu dwa swietne bary rybne. I zawsze staram sie wtedy Fish and chips kupowac, kiedy kupimy w piekarni pyszny bialy chleb - wtedy sie go smaruje maselkiem solonym i wklada do srodka frytki, pomiedzy dwie kromki chleba - chip butty! Niebo w gebie!

        ah, ja to w ogole uwielbiam jesc!

        a teraz ide na dol gotowac pyszne i proste (jak to w tygodniu, po pracy) penne alla vodka! I jakie tanie - w sam raz do klubu dusigroszy! :)
        • catriona Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 20:15
          jagienkaa napisała:

          > no ale czy puree z ziemniaków i lemon chicken to angielskie jedzenie?...w takim
          >
          > razie ja bardzo lubię pasta bake:)

          Wiesz, Jagienko, mi sie wydaje ze jest roznica miedzy puree a mash, dla mnie ma inna konsystencje. Puree jest lzejsze, barzdiej puszyste. Mash z kolei ciezsze i barzdiej jedwabiste (dla mnie)
          Pieczony w calosci drob mi sie wydaje bardzo angielski, choc oczywiscie nie tylko angielski. Ten przepis jest bardzo prosty i pochodzi z angielskiej ksiazki kucharskiej, napisanej przez osobe, ktora celebruje jedzenie swojego kraju, ale przy tym nie jest purystka i eksperymentuje. Mi sie to podoba, taka fuzja.
          Sila Wielkiej Brytanii zawsze polegala na czerpaniu garsciami z obcych kultur, a przy tym szanowaniu swojej. Takie bardzo pragmatyczne i zdrowe podejscie. Nota bene czytal juz ktos te nowa ksiazke Jareda Diamonda "collapse" ?
          Ale na temat na ile cos jest angielskie, to chyba nie ma sensu dyskutowac. To tak jak dyskusja na temat, czy dzieci emaigrantow z Pakistanu sa Anglikami, czy Brytyjczykami.
          • natalia.brzeska W ramach diety- wspominki jedzeniowe :-) 22.02.06, 20:26

            Kolejność przypadkowa

            - flapjacks
            - pasty z serem i bekonem
            - jacket potato z serem i bekonem
            - yorkshire pudding
            - treacle
            - wszystko z Hungry Horse
            - apple crumble z custard
            - apple pie z bitą smietaną i lodami
            - chipsy Sensations (lamb albo spare ribs)
            - English mustard
            - white chocolate chip cookies z M&S
            - trifle
            - ich mieszanki różnych sałat
            - marmolada pomarańczowa
            - options toffee
            - Horlicks :-)
            - hash browns
            - sery, sery sery!
            - coleslaw z cheddar cheese z Sainsbury's
            - wino Blue Nun (tak, lubie to!!!)

            więcej grzechów nie pamiętam!

            Jak widać, w UK polskiego jedzenia w ogóle mi nie brakuje!
      • hanula Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 22:04
        > na pewno nie ten sos na wodzie od ziemniakow z
        > dodatkiem czerwonego wina, ktory niczym nie smakuje

        A co to takiego? Pierwszy raz słyszę o takim wynalazku.

        Za to czytam teraz książkę "Princesses", o sześciu córkach Jerzego III, czyli
        rzecz się dzieje w połowie XVIII wieku. No i dowiedziałam się, że tradycyjnie
        kobiecie w połogu (tu akurat królowej) i osobom ją odwiedzającym podawano
        "caudle", czyli "a mixture of thin gruel and red wine". Potraficie sobie
        wyobrazić gorsze paskudztwo? Bo ja nie...

        > ich zupy z warzyw i "pulses" (?)

        Rośliny strączkowe.

        > poza tym, bardzo mi sie tu podoba ze sie nie kupuje po prostu ziemniakow,
        > tylko gatunki. Jedne dobre na frytki, inne do pieczenia, inne jesczez na
        > daphnoise

        No właśnie, a podobno Polska to taka pyrlandia. :-(((
        • edavenpo Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 23:21
          Potraficie sobie
          wyobrazić gorsze paskudztwo? Bo ja nie...
          __

          A confinement na miesiac przed porodem w pokoju z zamknietymi oknami zeby nie
          daj Boze swieze powietrze nie zaszkodzilo?

          To jest z ksiazki Life in 1700s wiec moze za Jerzego III sie poprawilo ;-)
          --
          Kevin
          • hanula Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 23:44
            > A confinement na miesiac przed porodem w pokoju z zamknietymi oknami zeby nie
            > daj Boze swieze powietrze nie zaszkodzilo?
            >
            > To jest z ksiazki Life in 1700s wiec moze za Jerzego III sie poprawilo ;-)

            Chyba się poprawiło, bo wspominają, że dwa dni przed urodzeniem któregoś tam
            kolejnego dziecka królowa w atłasach pojawiła się na uczcie. Mieli 15 dzieci,
            pierwsze urodziła w wieku 18 lat, a kolejne trzaskała w odstępach rocznych mniej
            więcej, w sumie bez przerwy była w ciąży! Ale tak poza tym to oni byli bardzo
            nowocześni pod pewnymi względami, na przykład edukacja dzieci obejmowała między
            innymi codzienne przebywanie na dworze w celach zdrowotnych. Tylko po
            szczepieniu na ospę dziecko musiało przebywać ileś tam dni czy tygodni w
            zaciemnionym pokoju.
            Hej, a przeczytałam dopiero 30 stron z 500! :-)
            A propos, wielbicielkom historii polecam powieści historyczne Philippy Gregory,
            czytałam "The Other Boleyn Girl" i ostatnio "The Queen's Fool", świetne. Właśnie
            o confinement tam było: biedna Krwawa Maria miewała urojone ciąże i po paru
            miesiącach siedzenia w zaciemnionym pokoju wychodziła z niego tak samo
            bezdzietna, jak weszła. Swoją drogą przedstawić Marię Tudor jako postać
            szlachetną i godną współczucia to niezła sztuka!
            • edavenpo Re: Brytyjskie jedzenie - uwielbiam! 22.02.06, 23:56
              Na Philippe Gregory sie nie skusilam choc obie przez Ciebie wymienione ksiazki
              kupilam tesciowej. Moze od nie pozycze ;-)

              Masz racje ze ciezko Mary Tudor przedstawic w dobrym swietle ale z drugiej
              strony jak sie pomysli o tym jakie miala dziecinstwo i dojrzewanie to wszystko
              staje sie jasne.

              Uwielbiam brytyjska historie! Mam cala polke ksiazek od Tudorow do Stuartow bo
              to moj ulubiony okres. Chyba znam ja bardziej szczegolowo niz polska historie ze
              tego samego okresu. Ta brytyjska jakas taka bardziej fascynujaca ;-)



              B. polecam ksiazki Alison Weir.
              --
              Kevin
    • aniaheasley Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 22:18
      Sporo calkiem pozytywnych wypowiedzi. Bardzo Wam za nie dziekuje, to mnie
      naprawde podbudowuje, bo od pewnego czasu na roznych forach dla Polakow w UK
      najczesciej wiekszosc z tego co czytam mozna by podsumowac 'Anglicy sa glupi i
      maja wszy'. A ja tutaj jestem juz raczej na zawsze, i troche zaczynalo mi byc
      smutno, ze tu i sluzba zdrowia, i jedzenie, i szkoly i sami ludzie do d....
      :-)
      • izabelski Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 22:33
        Aniu - nie przejmuj sie :-)
        sa ludzie, ktorym w Polsce zle i tutaj niedobrze

        ja tam do nich pije cydrem lub Ale i przekasze Bombay Mix :-)
        Roast dinner, fish and chips, sheperd's pie
        i jeszcze wiele innych, co nie znaczy, ze polskie jedzenie niesmaczne i nie do
        pochwalenia :-)


        --
        ☺ I am too blessed to be stressed and too anointed to be disappointed
        Geniusze widza swiat z innego punktu widzenia niz pozostali ludzie i na tym polega ich tragedia.
      • catriona Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 22.02.06, 22:34
        aniaheasley napisała:

        >troche zaczynalo mi byc
        > smutno, ze tu i sluzba zdrowia, i jedzenie, i szkoly i sami ludzie do d....
        > :-)

        :) ja mam podobne wrazenia. Nie wszyscy, wiadomo, ale tyle osob, ktore spotykam narzeka na jedzenie tutaj, no a juz po NHS to rowniutko jada:) Tak jakos podobnie, jak Francuzi, ktorzy tu przyjezdzaja. Wszystko lepsze w domu maja. Przykro tego sluchac, a nie daj boze wziac strone biednej NHS!:)
        • basia313 Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 23.02.06, 10:49
          NO wsze sie wtedy zastanawiam: to co oni tutaj robia. Znam taka jedna kobiete z
          Francji, ktora stwierdzila ze w tych obrzydliwych szpitalach NHS-u ona rodzic
          nie bedzie. POjechala wiec do Francji i prodzila w prywatnym szpitalu. DOstala
          znieczulenie zewnatrzoponowe i prawie zostala sparalizowana. Cudem ja
          odratowano. POwiedziala potem jeszcze, ze gdyby zdarzylo sie to w NHS-owskim
          szpitalu to podalaby ich do sadu. Zapytalam ja wiec, czy podala do sadu ten
          francuski szpital, ale powiedziala tylko ze: nie. I co tu wiecej dodac.
          • hopplik Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 23.02.06, 11:00
            z tego co wiem to znieczulenie zewnątrzoponowe podaje się w miejscu, gdzie nie
            ma możliwości uszkodzenia żadnego nerwu, ponieważ są tam nieobecne :)
            to chyba następny mit ;) albo pomyłka ze zn. podpajęczynówkowym, ale się go
            raczej przy porodach nie stosuje

            może się to komuś przyda
              • hopplik Re: Brytyjskie jedzenie - czy ktos lubi? 23.02.06, 16:42
                Znieczulenie podpajęczynówkowe

                Samo znieczulenie podpajęczynówkowe z zastosowa­niem techniki pojedynczego
                wstrzyknięcia nie wystar­cza, by zapewnić analgezję pierwszego okresu porodu,
                chyba, że stosuje się długo działające opioidy lub tech­nikę CSE, a więc
                wprowadza cewnik zewnątrzopono-wy, zapewniający kontynuację analgezji.

                Znieczulenie podpajęczynówkowe może być jednak wystarczające (w postaci
                pojedynczego wstrzyknięcia) w następujących sytuacjach:




                1. Użycie próżniociągu, kleszczy prostych i rotacyjnych, kiedy nie ma
                znieczulenia lub jest ono niewystarcza­jące. O ile blokada nerwów sromowych może
                umoż­liwić użycie próżniociągu, o tyle zastosowanie klesz­czy rotacyjnych wymaga
                zwiotczenia mięśni dna miednicy. 2. Nagłe cięcie cesarskie (uniknięcie
                znieczulenia ogól­nego). 3. Ręczne wydobycie łożyska. 4. Szycie rozległych
                pęknięć.




                Korzystnymi cechami znieczulenia podpajęczynówko-wego są: łatwość techniczna,
                możliwość potwierdzenia właściwego umiejscowienia, szybki początek głębokiej
                analgezji i blokady motorycznej na poziomie chirurgicz­nym, trwającej około 1-2
                godzin. Posiada ono również wady, do których należy wywoływanie nagłej i
                głębokiej hipotensji (uzależnionej z jednej strony od wysokości blokady, z
                drugiej zaś od tego, czy przedsięwzięto środki prewencyjne) oraz popunkcyjnych
                bólów głowy. Liczba tych ostatnich uległa zmniejszeniu wraz z wprowadze­niem
                igieł podpajęczynówkowych o zakończniach typu ?pencil point". Mają one tę
                zaletę, że raczej rozsuwają włókna opony twardej zamiast je przecinać, więc
                otwór w oponie umożliwiający wyciek płynu mózgowo-rdze-niowego jest mniejszy,
                co zapobiega, bądź redukuje popunkcyjne bóle głowy.

                a tu link
                www.libramed.com.pl/wpg/NumeryArchiwalne/04/05.html
                na temat Zewnątrzoponowe i podpajęczynówkowe znieczulenie porodu
                • hopplik Re: 23.02.06, 16:45
                  ten powyższy wątek very off topic ;), ale bardzo pożyteczny więc chyba w sumie
                  dobrze,że się pojawił
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka