Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii

02.03.06, 15:00
Kobietki,
bylam przez trzy dni w Brukseli i Antwerpii i musze przyznac, ze podobalo mi
sie niezmiernie. Te fantastyczne secesyjne budynki, wspaniale muzea, sklepiki
z antykami i sztuka... Cos bajecznego!
Ale jest pare rzeczy, ktore mnie szczerze dziwia i oburzaja:
1) Nigdy jeszcze nie bylam w kraju, w ktorym ze swieca trzeba by szukac
restauracji, ktore serwuja choc jedno danie wegetarianskie (a zwiedzilam tych
krajow troche). Wloskie kanjpy w Brukseli mialy z reguly jedno danie
wegetarianskie, typowo belgijskie czy miedzynarodowe z reguly zadnych.
Zaszlismy nawet do tajskiej pewni, ze tam bedzie co njamniej kilka. W karcie
nie bylo nic, kelner przyznal, ze maja tylko jedno: warzywa w sosie.
Wyszlismy. Nie moge w to uwierzyc, by cywilizowany kraj nie respektowal
wegetarian! Ze juz nie wspomne o weganach!
2) Wszystkie kanjpy zadymione, ze wytrzymac sie nie da. Wszystkie ciuchy po
powrocie od razu poszly do prania. Oczy przez trzy dni mialam czerwone jak
krolik, to juz nawet w pubach angielskich jest lepiej. Jak ci ludzie moga tam
wytrzymac? I nie ma z reguly zadnych wydzielonych sal dla niepalacych!!!
3)Odnioslam wrazenie, ze Bruksela to, za przeproszeniem, jedna wielka
trupiarnia. Wiekszosc kobiet po czterdziestce paraduje ubrana w futro (czesto
wielkie, do kostek), skorzane kozaki, skorzane spodnie (w zyciu nie widzialam
tylu skorzanych ciuchow) i trzyma skorzana torbe, a na glowie ma futrzana
czapke. Nie moglam oczom uwierzyc! I to nie jest Syberia, nie mozna
usprawiedliwic zabicia tylu zwierzat, zeby miec sie z co ubrac. Uwazam, ze w
UK byloby to nie do pomyslenia. Przeciez to etycznie/moralnie nie do
zaakceptowania! Moj chlopak byl chyba w wiekszym szoku niz ja i przysiegal,
ze w kazdej kobiecie widzial morderstwo wyrysowane na twarzy... Ja widzialam
koszmarne bruzdy, zmarszczki i zniszczona od slonca skore...
4) Nie ma bankomatow przyjmujacych karty bankowe niebelgijskie. Jechalismy do
Antwerpii i potrzebowalismy gotowki. Moj chlopak mial karte btyryjska i
austriacka, a na dworcu glownym miedzynarodowym nie dosc, ze sa tylko 2
bankomaty, w tym jeden nieczynny, to drugi nie przyjmowal kart zagranicznych.
Szukalismy banku w poblizu dworca i wszedzie mowiono nam, ze nie przyjmuja
kart niebelgijskich. Kupilismy w koncu bilety z karty austriackiej (na
szczescie w kasie nie bylo problemu), ale do Antwerpii jechalismy doslownie
bez pieniedzy. Tam znalezlismy bank Dexia, ktorego bankomat wyplacil nam,
dzieki Bogu, gotowke z austriackiej karty. I to ma byc cywilizowany kraj?!
Ukochany sie wsciekal, ze byl i w Albanii i w Armenii i w Maroku i nigdzie
nie mial problemow z zagranicznymi kartami, i kto by sie spodziewal, ze
Belgia bedzie taka zacofana...
To by bylo na tyle. Poza tym, jak napisalam na wstepie, wszystko ok. No,
sklepy zamkniete w niedziele, ale to norma w wielu krajach. I czesci muzeum
zamykane na godzine w ciagu dnia, bo szanowny personel musi zjesc lunch i nie
oplaca sie w tym czasie zatrudnic jakichs wolontariuszy czy stazystow. W
zwiazku z tym muzeum Sztuk Pieknych w Brukseli zwiedzalismy przez 4 godziny,
jak te owce przepychani z jednej sali do drugiej, bo te wlasnie zamykaja albo
wlasnie otworzyli...
    • greentea2 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 02.03.06, 16:22
      Ja na poczatku bylam zachwycona Belgia, jak tylko sie przeprowadzilam mina mi zrzedla. Jestem coraz
      bardziej rozczarowana Bruksela, ludzmi.
      Punkt drugi twojego postu to moja najwieksza zmora, ale zapomnialas o psach w restauracjach lizacych
      sasiednie stoliki. Tu wszyscy pala wszedzie.
      Co do bankow, niedawno trafilam na taki, ktory nie mial drzwi wejsciowych, chyba tylko dla
      wtajemniczonych posiadaczy konta, a ja wlasnie chcialam je zalozyc.
      Jedzenie, bylam raz na lunchu, menu bylo ustalone wczesniej, nikt nie zapytal czy mam jakies
      preferencje i oczywiscie starter mnie ominal. To samo na pewnym balu, wszyscy dostali dania miesne,
      tez nikt nie pytal. Ja nie jestem wegetarianka, ale tez wielu rzeczy nie jem i bardzo bylam zdziwiona.
      Oj, dlugo by opowiadac.
      Jedna wielka wies, szczegolnie po latach w Lodynie.
      • plonaca.zyrafa Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 02.03.06, 19:39
        Nie przesadzajamy ;)

        Ja tam pamietam Bruksele piekna i brudna, z kupami psow na ulicy, z papierami
        walajacymi sie wszedzie, ale z mnostwem przyjaznych ludzi i malutkimi uliczkami
        w ktorych mozna bylo cuda znalezc.... I kocham to miasto i wciaz jestem
        zafascynowana Belgami.

        Najbardziej tymi z malych wiosek, mimo generalnego skrycia i czesto szorestkosci
        szybko dawalo sie ich lepic ;)

        Londyn w porownaniu z Bruksela jest dla mnie zimny, nie czuje w Londynie tej
        atmosfery ciepla ktora czulam w Brukseli.
        • edavenpo Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 02.03.06, 20:11

          W Brukseli bylam na wypadzie weekendowym Eurostarem i stwierdzilam ze to
          straszliwie nudne miasto. I nie daj Boze odezwac sie po holendersku tam gdzie
          nie trzeba, kelnerka w jednej knajpie po prostu odwrocila sie na piecie i
          odeszla bez slowa. Wyszlismy oczywiscie bez lunchu.

          Pamietam jedna b. pozytywna rzecz - nalesniki. Bylo to w malej knajpce -
          pysznych nalesnikow od groma i troche, obzarlam sie straszliwie.

          Z tymi kartami to ostatnio nacielam sie tak w Holandii gdzie chcialam kupic pare
          rzeczy w supermarkecie, przy kasie okazalo sie ze nie biora karty Visa (???)
          Zapytalam jakie karty biora jesli nie biora najbardziej znanej karty platniczej
          na swiecie? Brali tylko ichniejsze Giro czyli takie holenderskie Cashcard.
    • ralphos Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 02.03.06, 20:23
      Chihiro2, gdzie znalazłaś tyle kobiet w futrach? Mieszkałem w Antwerpii półtora
      roku, często bywałem w Brukseli, ale jakoś ich nie zauważyłem.
      Z obsługą niebelgijskich kart rzeczywiście tragedia. Krew mnie zalewała, to ma
      być cywilizowany kraj?
      Generalnie Belgia niezbyt mi się podoba, jest bardzo szara i nudna. W wielu
      miejscach jest bardzo brudno, nieciekawie.
      Miło wspominam za to wycieczki w Ardeny, szczególnie okolice Dinant, skały
      Freyr, tam jest ślicznie. Niestety można się dogadać wyłącznie po francusku :(
      Co za naród...
      Mimo wszystkich wad zawsze będę z pewnym sentymentem wspominał Belgię.
      • eballieu Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 02.03.06, 22:12
        Banki - tam to norma, ze do banku nie mozna wejsc z ulicy. Powod - zbyt duzo
        kasjerek/kasjerow ginelo z rak napadaczy. Rozumiecie - jesli do banku mozna
        sobie wejsc tak po prostu - no coz, latwo zorganizowac napad. Juz ponad 10 lat
        wiekszosc bankow ma zamkniete drzwi, a na spotkania umawia sie z klientami
        telefonicznie.
        Moja tesciowa lat 76 ostatnio zakupila sobie laptopa, dofinansowanego przez
        panstwo, a bank zapraszal wszystkich mieszkajacych we wsi emerytow i rencistow
        na kurs tego, jak korzystac z bankowosci elektornicznej. Zreszta wiekszosc
        operacji najprostrzych ludzie moga dalej robic w maszynach umieszczonych w
        pierwszym pomieszczeniu banku, do ktore dostajesz sie za pomoca jakiejs karty
        jaka posiadasz z tego banku.
        Przyznam szczerze, ze w trakcie studiow posiadalam konto w WBK i Pekao SA i be
        zproblemow moglam wyjmowac pieniadze z tamtejszych bankomatow.
        A co do resturacji w Antwerpii - polecalam kilka w watku dla MGNA, tam psow nie
        wpuszczaja (mnie tez draznia), a i dla niepalacych sa miejsca.
        Antwerpia to jest jeden wielki syf - jesli zwiedza sie ja oczami turysty. To
        takie miesto jak Charleroi. Przyciaga emigrantow, biednych, kloszardow. Taki
        tutejszy Basildon, jelsi wziac pod uwage przecietnego mieszkanca. Gdyby nie
        kilka muzeow, galerii, ktore tam sa i innych atrakcji, odrestaurowanych
        dzielnic portowych - tam jednak pierwszy lepszy turysta nie trafia, nie byloby
        nic co mozna polecic. A dworzec w Antwerpii, fuj, fuj, fuj, i sama ulica
        glowna, och jejku to tak jak szukac atrakcji na Oxford Street w Londynie.
        Przyznacie, ze nic nie ma, ani sklepu atrakcyjnego, ani restauracji.
        • ralphos Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 01:25
          eballieu napisała:
          > dworzec w Antwerpii, fuj, fuj, fuj

          Centraal Station w Antwerpii fuj, fuj, fuj? Może dlatego że trwa przebudowa,
          sam budynek jest jednak przepiękny, naprawdę robi wrażenie.
          Fuj fuj fuj jest za to przejście z dworca do podziemnych przystanków
          tramwajowych. Zawsze mną aż trzęsie jak tamtędy przechodzę.
      • chihiro2 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 10:23
        W Brukseli na kazdym kroku widzialam kobiety w futrach, w centrum, zwlaszcza w
        poblizu sklepikow z antykami, no i restauracjach. Moze Ty nie zwracasz na to az
        takiej uwagi, jednak dla mnie jest to szok, ze w dzisiejszych czasach niektore
        osoby mysla, ze trzeba cos "upolowac", by miec sie w co ubrac, gdy tylko
        temeperatura spadnie ponizej zera. I ze jest to w dodatku oznaka statusu!
        Paranoja kompletna!
        • eballieu Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 16:43
          A moze byly to Rosjanki na zakupach;-)
          Ja naleze do tych co ubieraja sie w skore.
          Mam spodnie ze skory - lubie.
          Butow innych niz skorzanych nie nosze, paskow, toreb, kurtke czy marynarke tez
          jakas mam.
          To tak zeby nie bylo ze na forum sami ekologiczni czy jak to nazwac
          forumowicze;-)
          • ralphos Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 20:42
            Jeżeli chodzi o ekologię, to akurat skóra jest lepsza od plastiku...
            • eballieu Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 20:59
              Wiesz Raklphos, nie wiem czy ekologicznie czy nie.
              Dzieki butom ze skory nie smierdza mi stopy.
    • jagienkaa Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 03.03.06, 20:48
      to tak jak pojechałam do Monachium - mnie się tam wszystko podobało, zwłaszcza
      jedzenie i knajpy, czysto i jest co robić...a moja siostra myśli odwrotnie - za
      to jej się tu bardzo podoba w Anglii.
      Ogólnie to naprawdę byłam zaskoczona Niemacami, ich organizacją, techniką,
      brakiem dzieci (!), super samochodami, i tym wyborem wędlin i chleba w
      sklepach:)
      A jak poszliśmy do Deutsches Museum i zobaczyłam prawidziwego U-boota,
      samoloty, rakietę to mi oczy wyszły. Dominikowi najbardziej się tam podobało i
      w muzeum BMW.
      • aniek133 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 16:48
        Kto najpierw byl w Niemczech, ten sie bardzo musi rozczarowac UK. Takie jest
        moje zdanie :)

        Ja tez lubie skore, a jakbym miala futerko to tez bym je chetnie nosila. Jakie
        to musi byc cieplutkie i milutkie :) Jak ktos sie chce pozbyc to prosze do
        mnie.

        Gdyby caly swiat byl wegetarianski to ludzie by nie mieli co jesc. A skoro
        zabija sie zwierzeta na mieso to co w tym zlego, ze skora zamiast na smietniku
        laduje w szafie?
        • chihiro2 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 18:37
          Aniek, Twoj argument o tym, ze gdyby istnieli sami wegetarianie nie bloby co
          jesc, swiadczy o wieeeeeelkiej ignorancji i - za przeproszeniem - glupocie.
          Wiesz, ile ziemi jest potrzebne, by wyhodowac krowe? Wiesz ile wody ona
          potrzebuje? Prosze, poczytaj cos najpierw zanim sie zblaznisz podobnymi
          komentarzami.
          A poza tym - cala mase gatunkow zabija sie tylko i wylacznie dla skory, np.
          krokodyle czy norki.
          • aniek133 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 18:59
            Jezeli jestes w stanie mi w jakikolwiek sposob udowodnic, ze moj argument,
            jakoby sama ziemia nie byla w stanie wykarmic calej ludnosci na kuli ziemskiej
            jest bledny, jestem w stanie przyznac sie do glupoty i ignorancji w tym
            temacie. Nie sadze, zeby uprawa roli byla mozliwa we wszystkich regionach
            naszego globu, wiec powszechny wegatearianizm, ktory zreszta nigdy nie nastapi,
            bylby samounicestwieniem.
            Nie popieram zabijania zwierzat dla samej tylko skory i jestem przeciwniczka
            zabijania gatunkow zagrozonych.
            • chihiro2 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 19:21
              Nie sadze, zeby uprawa roli byla mozliwa we wszystkich regionach
              > naszego globu, wiec powszechny wegatearianizm, ktory zreszta nigdy nie
              nastapi,
              >
              > bylby samounicestwieniem.

              A co niby jedza krowy, swinie, owce i inne zwierzeta, ktore powszechnie sie
              jada? Rosliny - tak wiec aby wykarmic te zwierzeta, ziemia zdatna do uprawy
              roli jest niezbedna. Wedlug magazynu "Viva!" teren wielkosci pieciu boisk do
              pilki noznej jest w stanie "wyhodowac" mieso dla zaledwie dwoch osob,
              kukurydze - dla 10 osob, ziarno - dla 24 osob i soje dla 61 osob.
              Podaje cytat: "The Wes's meat-based diet uses four-and-a-half times more land
              than is necessary for a vegan diet and two-and-a-quarter more than for a
              vegetarian diet". Jesli chodzi o wode - potrzeba 9,680 litrow by wyprodukowac
              kilogram wolowiny i tylko 140 litow, by wyprodukowac kilogram cebuli.
              www.viva.org.uk/goingveggie/whygoveggie/international1.htm - zajrzyj tu
              po wiecej informacji.
              • aniek133 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 19:31
                Nie twierdze, ze nie masz racji, bo nie jestem znawczynia tematu. Jednak
                zauwaz, ze swinie jedza byle co, podobnie jak na przyklad kury. Co do krow i
                owiec to glownie trawe. Czlowiek potrzebuje chyba bardziej pozywnego jedzenia,
                chociaz - kto wie - moze na trawie tez mozna przezyc. Wiec moze jednak
                sensowniej jest wypuscic pare kur, zeby sobie same wydlubaly jakies zarcie niz
                hodowac kukurydze, zwlaszcza na terenach podatnych na susze i nieurodzajnych.

                • chihiro2 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 19:52
                  Tylko czy hodowla kur i swin tak wyglada? Te zwierzeta w wiekszosci w krajach
                  wysoce cywilizowanych hodowane sa masowo, jak na tasmie produkcyjnej. Wiele z
                  nich nigdy nie wychodzi na powietrze, nigdy nie widzi slonca, wiele nie dostaje
                  wystarczajacej ilosci wody do picia. Wiele nigdy, NIGDY, sie nie rusza. Popatrz
                  na zdjecia na www.viva.org.pl. Ciekawe, ze ta organizacja, walczaca z
                  niehumanitarnymi hodowlami zwierzat dziala wylacznie w USA, UK i w Polsce!!! To
                  o czyms swiadczy... Gdyby bylo tak jak piszesz, gdyby zwierzeta skubaly sobie
                  byle co, i hodowcy czekali az same urosna do pozadanych rozmiarow wiekszosc
                  ludzi nie moglaby kupic miesa. Byloby drogie (niska cene osiaga sie wlasnie
                  przez to, ze produkcja miesa jest szybka i zwierzeta dostaja niskiej jakosci
                  pasze wzbogacona silnie przez hormony i antybiotyki - 850mln kurczakow rocznie
                  jest codziennie karmionych antybiotykami. 35mln rocznie umiera z powodu roznych
                  chorob)i trudne do dostania. Obecnie wiekszosc kurczakow hodowanych w UK ma do
                  zycia powierzchnie wielkosci ksiazki telefonicznej.

                  A co do tego, ze ludzie potrzebuja pozywnego jedzenia: WHO, British Medical
                  Association i American Dietetic Association wszystkie mowia, ze dieta
                  wegetarianska jest najlepsza dla zdrowia.
                  ADA: "Vegetarian diets are appropriate for all stages of the lifecycle -
                  pregnancy, lactation, infancy, childhood and adolescence".
                  Brytyjskie pismo Lancet niejednokrotnie prowadzilo badania, ktore wykazywaly
                  m.in. :" A low-fat vegetarian diet can reverse coronary heart disease";
                  podobnie British Medical Journal: "Vegetarians suffer 40% less cancer deaths
                  than meat eaters".

                  Moglabym tak mnozyc przyklady i cytaty, bo miliony osob swoim przykladem
                  pokazuja, ze diety wegetarianska i weganska sa znacznie korzystniejsze dla
                  zdrowia niz te oparte na miesie. Jak Cie to interesuje - zajrzyj na strony
                  brytyjskich organizacji wegetarianskich. Mozesz dostac darmowe "introduction to
                  vegetariansm packs" - kwartalnik i rozne ulotki gloszace wyzszosc diety
                  wegetarianskiej.
          • eballieu Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 22:15
            Hola hola, w Belgii jest restauracja, ktore podaje tylko mieso z krokodyli:-)
            Wiec chyba nie tylko dla skory sie je hoduje?
    • jaleo Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 15:20
      Co do przyjmowania kart, to w ogole na kontynencie jest ta praktyka do tylu za
      UK. W UK chyba nie ma juz takiego sklepu, gdzie nie mozna placic karta
      debetowa lub kredytowa. Sa co prawda jeszcze, bardzo nieliczne, restauracje, w
      ktorych mozna placic tylko gotowka, ale to sa raczej marginesowe wyjatki.

      Natomiast na kontynecie moze byc rzeczywiscie klopot, bo w wielu mniejszych
      sklepach przyjmuja tylko gotowke.

      Co do samej Belgii, to w sumie lubie tam jezdzic, ale jak dla mnie za plasko (i
      w zwiazku z tym krajobrazowo bardzo nudno).
      • lena81 Re: Wrazenia po trzydniowym pobycie w Belgii 04.03.06, 17:38
        Belgia to dziwny kraj,ale ja nie rozumiem niektorych narzekan.Nigdy nie mialam
        problemu zeby placic polska karta w jakimkolwiek sklepie jedyne co mnie
        smieszylo to suuper powolne bankomaty:),Antwerpie uwazam za super miasto
        baaardzo mi sie podobala i z checia bym tam wrocila.Jedyne czego nie rozumiem to
        podzial jezykowy i fakt ze "francuskojezyczni"wymagaja znajomosci swojego jezyka
        od wszystkich, a sami nie fatyguja sie zeby nauczyc sie holenderskiego, ktory
        jest przeciez rownoprawnym jezykiem w tym kraju,nie mowiac o znajomosci
        angielskiego.
    • jaleo Wegetarianie w podrozy 04.03.06, 18:20
      W biezacym numerze magazynu EasyJet (tego, ktory daja w samolotach) jest
      artykul z poradami dla wegetarian podrozujacych po Europie - o jakie potrawy
      wegetarianskie narodowe pytac w poszczegolnych krajach itp. Ja nie jestem
      wegetarianka, ale artykul wydal mi sie ciekawy i pomocny. I o ile pamietam, na
      temat Francji i Belgii pisali, ze jednak tragedia :-( czyli zgodnie z Twoimi
      doswiadczeniami. Chyba, ze sie jest takim wegetarianinem, co je ryby i owoce
      morza (ale chyba takich niewielu).

      Wydaje mi sie, ze ten magazyn ma rowniez internetowa wersje, ale nie mam czasu
      w tej chwili szukac.
      • chihiro2 Re: Wegetarianie w podrozy 04.03.06, 18:35
        Wegetarianin, ktory je ryby i owoce morza nie jest wegetarianinem. Zwierzeta
        zyjace w morzu to takze zwierzeta i ich martwa postac jest miesem. W Polsce
        (glownie, z mojego doswiadczenia) niestety wiele ludzi nie uwaza ryb za
        zwierzeta, dziwne.
        • princessjobaggy Re: Wegetarianie w podrozy 04.03.06, 20:49
          chihiro2 napisała:

          > Wegetarianin, ktory je ryby i owoce morza nie jest wegetarianinem. Zwierzeta
          > zyjace w morzu to takze zwierzeta i ich martwa postac jest miesem. W Polsce
          > (glownie, z mojego doswiadczenia) niestety wiele ludzi nie uwaza ryb za
          > zwierzeta, dziwne.

          To tylko Twoj podzial. Tacy wegetarianie maja nawet swoja nazwe.
          • chihiro2 Re: Wegetarianie w podrozy 04.03.06, 21:32
            Wiem, semi-wegetarianie. Co znaczy mniej wiecej "pol-wegetarianie". Jest to po
            prostu cos miedzy czystym miesozerstwem a wegetarianizmem. Ale podzial nie jest
            moj, jest ogolnie uznany.
            • plonaca.zyrafa Podzial wegetarian 04.03.06, 22:45
              * Laktoowowegetarianizm (owolaktarianizm) - połączenie laktarianizmu i
              owowegetarianizmu - jada się wszystkie pokarmy z wyjątkiem mięsa (i jego
              przetworów, jak żelatyny), drobiu, ryb i serów żółtych (podpuszczkowych).

              * Laktowegetarianizm (laktarianizm) - odpowiednio, laktowegetarianie nie
              spożywają mięsa i jaj, ale dopuszczają w swoim jadłospisie nabiał.

              * Owowegetarianizm - owowegetarianie nie spożywają mięsa i nabiału, jednak
              dopuszczają spożywanie jaj.

              * Weganizm - jest to jeden ze ściślejszych odmian wegetarianizmu, który
              grupuje ludzi omijających żywność pochodzenia zwierzęcego.

              * Witarianizm - witarianie żywią się jedynie surowymi lub podgrzanymi do
              maksymalnej temperatury 46,7°C pokarmami, na ogół wegańskimi.

              * Frutarianizm (lub fruktarianizm, fruitarianizm, fruktorianizm) -
              frutarianie jedzą jedynie owoce, orzechy, nasiona i inne rośliny, które mogą być
              zdobyte bez uszkodzenia zewnętrznego rośliny. Występują oni o wiele rzadziej niż
              wegetarianie i weganie. Mogą jeść dla przykładu pomidory, jabłka, dynie, czy
              fasolki, ale nie mogą jeść ziemniaków i szpinaku.

              Za rodzaje wegetarianizmu często niesłusznie uważa się diety będące etapem
              pomiędzy jedzeniem potraw mięsnych, a wegetarianizmem. Są to semiwegetarianizm
              (i jego rodzaje jak pollowegetarianizm oraz ichtiwegetarianizm zwany również
              peskowegetarianizmem) oraz fleksitarianizm.


              Za wikipedia :)
Pełna wersja