chihiro2
02.03.06, 15:00
Kobietki,
bylam przez trzy dni w Brukseli i Antwerpii i musze przyznac, ze podobalo mi
sie niezmiernie. Te fantastyczne secesyjne budynki, wspaniale muzea, sklepiki
z antykami i sztuka... Cos bajecznego!
Ale jest pare rzeczy, ktore mnie szczerze dziwia i oburzaja:
1) Nigdy jeszcze nie bylam w kraju, w ktorym ze swieca trzeba by szukac
restauracji, ktore serwuja choc jedno danie wegetarianskie (a zwiedzilam tych
krajow troche). Wloskie kanjpy w Brukseli mialy z reguly jedno danie
wegetarianskie, typowo belgijskie czy miedzynarodowe z reguly zadnych.
Zaszlismy nawet do tajskiej pewni, ze tam bedzie co njamniej kilka. W karcie
nie bylo nic, kelner przyznal, ze maja tylko jedno: warzywa w sosie.
Wyszlismy. Nie moge w to uwierzyc, by cywilizowany kraj nie respektowal
wegetarian! Ze juz nie wspomne o weganach!
2) Wszystkie kanjpy zadymione, ze wytrzymac sie nie da. Wszystkie ciuchy po
powrocie od razu poszly do prania. Oczy przez trzy dni mialam czerwone jak
krolik, to juz nawet w pubach angielskich jest lepiej. Jak ci ludzie moga tam
wytrzymac? I nie ma z reguly zadnych wydzielonych sal dla niepalacych!!!
3)Odnioslam wrazenie, ze Bruksela to, za przeproszeniem, jedna wielka
trupiarnia. Wiekszosc kobiet po czterdziestce paraduje ubrana w futro (czesto
wielkie, do kostek), skorzane kozaki, skorzane spodnie (w zyciu nie widzialam
tylu skorzanych ciuchow) i trzyma skorzana torbe, a na glowie ma futrzana
czapke. Nie moglam oczom uwierzyc! I to nie jest Syberia, nie mozna
usprawiedliwic zabicia tylu zwierzat, zeby miec sie z co ubrac. Uwazam, ze w
UK byloby to nie do pomyslenia. Przeciez to etycznie/moralnie nie do
zaakceptowania! Moj chlopak byl chyba w wiekszym szoku niz ja i przysiegal,
ze w kazdej kobiecie widzial morderstwo wyrysowane na twarzy... Ja widzialam
koszmarne bruzdy, zmarszczki i zniszczona od slonca skore...
4) Nie ma bankomatow przyjmujacych karty bankowe niebelgijskie. Jechalismy do
Antwerpii i potrzebowalismy gotowki. Moj chlopak mial karte btyryjska i
austriacka, a na dworcu glownym miedzynarodowym nie dosc, ze sa tylko 2
bankomaty, w tym jeden nieczynny, to drugi nie przyjmowal kart zagranicznych.
Szukalismy banku w poblizu dworca i wszedzie mowiono nam, ze nie przyjmuja
kart niebelgijskich. Kupilismy w koncu bilety z karty austriackiej (na
szczescie w kasie nie bylo problemu), ale do Antwerpii jechalismy doslownie
bez pieniedzy. Tam znalezlismy bank Dexia, ktorego bankomat wyplacil nam,
dzieki Bogu, gotowke z austriackiej karty. I to ma byc cywilizowany kraj?!
Ukochany sie wsciekal, ze byl i w Albanii i w Armenii i w Maroku i nigdzie
nie mial problemow z zagranicznymi kartami, i kto by sie spodziewal, ze
Belgia bedzie taka zacofana...
To by bylo na tyle. Poza tym, jak napisalam na wstepie, wszystko ok. No,
sklepy zamkniete w niedziele, ale to norma w wielu krajach. I czesci muzeum
zamykane na godzine w ciagu dnia, bo szanowny personel musi zjesc lunch i nie
oplaca sie w tym czasie zatrudnic jakichs wolontariuszy czy stazystow. W
zwiazku z tym muzeum Sztuk Pieknych w Brukseli zwiedzalismy przez 4 godziny,
jak te owce przepychani z jednej sali do drugiej, bo te wlasnie zamykaja albo
wlasnie otworzyli...