NTL-co robic???

28.04.06, 21:30
W ostatnim czasie mialam niemale przeboje z NTLem. Opisze wszystko po
koleji,bo mam nadzieje,ze moze na forum jest ktos kto wie co powinnam
zrobic,albo gdzie sie zwrocic o pomoc,bo ja juz jestem bezsilna...

W sierpniu zalozylismy neta z umowa na rok. W styczniu zaczelismy szukac
mieszkania (w necie sprawdzalismy dostepnosc NTLa,zeby przeniesc linie).
Mieszkanie znalizlismy,zglosilismy zmiane adresu w NTLa (wg inf ze strony
internetowej przenosiny mialy byc w tydzien po przeprowadzce). Czekalismy
nikt nie przyjechal... Telefon i kolejny termin, oddzwonili,ze przyjada za
miesiac,bo jakies klopoty sa z lina. Na pytane co z rachunkami (placimy,a
netu niema) odpowiedzieli,zeby sie nie martwic,bo bedzie nowa umowa. No,to
czekalismy... W miedzy czasie przyszedl nastepny rachunek... Niedosc,ze
wzieli plate za kolejny miesiac to jeszcze pobrali oplate za zerwanie umwy
(calosc prawie 200L). Jak dzwonilismy to powiedzieli,ze niestety tak musi byc
i juz. No, coz dalismy sie zastraszyc i zaplacilismy... Mieli przyjsc
zainstalowac neta... Nie przyszli... nastepny telefon. Nie ma mozliwosci
instalacji neta na naszym adresie... Odpuscilismy,ale po rozmowie z sasiadem
okazalo sie,zejednak mozemy miec tego neta,ale z drugiej strony domu
(kamienica stoi miedzy dwoma ulicami). Ok. zalatwiamy,bo skoro zaplacilismy
tyle kasy to chcemy w koncu miec tego neta (BT za instalacje chce 100L). Do
instalacji przychodzili 3 razy i zawsze cos bylo nie tak (a tpo nie wiedzieli
z ktorej skrzynki ciagnac kabel,a to byl za duzy ruch na ulicy i cos moze
komus spasc na glowe). W koncu zalozyli... Tyle,ze w miedzyczasie przyszedl
kolejny rachunek za neta na starej umowie. Tego juz nie zaplacilam.
W efekcie neta mam,ale caly czas zastanawiam sie dlaczego ja mialam placic za
balagan w NTLu??? Czemu na stronie internetowej internet jest dostepny,a
potem oni sami nie wiedza (gdybym od razu wiedziala,ze net nie bedzie to
rozwiazuje umowe i place miesiac extra (30L) i mam z glowy). Ja nie chcialam
rezygnowac z internetu-NTL mnie do tego zmusil (nie slusznie jak widac),wiec
dlaczego mam placic??? Czy jest jakas szansa na odzyskanie moich pieniedzy???
Jak dzwonimy z reklamacja do NTLa to przlaczaja po 5-6 razy zbieraja dane i
kaza czekac... Na reklamacje listowna tez nikt nie odpowiedzial... Co
robic??? Co z tym nastepnym rachunkiem??? Wywalic do smieci??? A jak odlacza
mi neta,bo nie zaplacilam rachunku (i jezcze dolicza kare)? Jestem
bezsilna...
    • mgna Re: NTL-co robic??? 29.04.06, 22:21
      My podobnie z NTL'em mielismy przejscia. Skonczylo sie na tym ze bylismy chyba
      z trzy tygodnie bez telefonu! W koncu zdenerwowani odwolalismy zamowienie z NTL
      i po krotkim "research" stwierdzilismy ze taniej nas wyniesie jesli wyszystie
      usulgi bedziemy mieli od innych firm. Wiec itnernet mamy z
      www.zen.co.uk/ mimo iz nei tani, ale za to ani razu nas nie zawiodl,
      telefon z Sainsbury
      www.sainsburystelecom.co.uk/
      www.theregister.co.uk/2003/05/12/sainsburys_phone_calls_30_cheaper/
      ale przed kazdym dzwonieniem uzywamy www.18866.com/ i
      www.1899.com/ co jeszcze bardziej zniza nam koszta telefoniczne.
      Telewizji prawie wogole nie olgadamy, wiec nam wystarcza digital box
      www.freeview.co.uk/
      NTL jest notarycznie znany z takiego niedbalstwa...
      networks.silicon.com/telecoms/0,39024659,39124462,00.htm
      • mgna A very funny letter of complaint written to NTL 29.04.06, 22:21
        This a copy of a complaint letter that was actually received by NTL.

        Dear Cretins,

        I have been an NTL customer since 9th July 2001, when I signed up for your 3-in-
        one deal for cable TV, cable modem, and telephone.

        During this three-month period I have encountered inadequacy of service which I
        had not previously considered possible, as well as ignorance and stupidity of
        monolithic proportions. Please allow me to provide specific details, so that
        you can either pursue your professional prerogative, and seek to rectify these
        difficulties - or more likely (I suspect) so that you can have some
        entertaining reading material as you while away the working day smoking B&H and
        drinking vendor-coffee on the bog in your office.

        My initial installation was cancelled without warning or notice, resulting in
        my spending an entire Saturday sitting on my fat arse waiting for your
        technician to arrive. When he did not arrive at all, I spent a further 57
        minutes listening to your infuriating hold music, and the even more annoying
        Scottish robot woman telling me to look at your helpful website.... how? I
        alleviated the boredom to some small degree by playing with my testi*les for a
        few minutes - an activity at which you are no-doubt both familiar and highly
        adept.

        The rescheduled installation then took place some two weeks later, although the
        technician did forget to bring a number of vital tools - such as a drill-bit,
        and his cerebrum.

        Two weeks later, my cable modem had still not arrived. After several further
        telephone calls (actually 15 telephone calls over 4 weeks) my modem arrived ...
        a total of six weeks after I had requested it, and begun to pay for it. I
        estimate that the downtime of your internet servers is roughly 35%... these are
        usually the hours between about 6pm and midnight, Monday to Friday, and most of
        the useful periods over the weekend.

        I am still waiting for my telephone connection. I have made 9 telephone calls
        on my mobile to your no-help line this week, and have been unhelpfully
        transferred to a variety of disinterested individuals, who are it seems also
        highly skilled bollock jugglers.

        I have been informed that a telephone line is available (and someone will call
        me back), that no telephone line is available (and someone will call me back),
        that I will be transferred to someone who knows whether or not a telephone line
        is available (and then been cut off), that I will be transferred to someone who
        knows whether or not a telephone line is available (and then been redirected to
        an answer machine informing me that your office is closed), that I will be
        transferred to someone who knows whether or not a telephone line is available
        (and then been redirected to the irritating Scottish robot woman.... and
        several other variations on this theme.

        Doubtless you are no-longer reading this letter, as you have at least a
        thousand other dissatisfied customers to ignore, and also another one of those
        crucially important testicle-moments to attend to. Frankly I don't care, it's
        far more satisfying as a customer to voice my frustrations in print than to
        shout them at your unending hold music. Forgive me, therefore, if I continue.

        I thought BT were sh*t, that they had attained the holy piss-pot of god-awful
        customer relations, that no-one, anywhere, ever, could be more disinterested,
        less helpful or more obstructive to delivering service to their customers.
        That's why I chose NTL, and because, well, there isn't anyone else is there?

        How surprised I therefore was, when I discovered to my considerable
        dissatisfaction and disappointment what a useless shower of bastards you truly
        are. You are sputum-filled pieces of distended rectum - incompetents of the
        highest order. British Telecom - wankers though they are - shine like brilliant
        beacons of success, in the filthy puss-filled mire of your seemingly limitless
        inadequacy.

        Suffice to say that I have now given up on my futile and foolhardy quest to
        receive any kind of service from you. I suggest that you do likewise, and cease
        any potential future attempts to extort payment from me for the services which
        you have so pointedly and catastrophically failed to deliver

        - any such activity will be greeted initially with hilarity and disbelief -
        although these feelings will quickly be replaced by derision, and even perhaps
        a small measure of bemused rage.

        I enclose two small deposits, selected with great care from my cats litter
        tray, as an expression of my utter and complete contempt for both you, and your
        pointless company. I sincerely hope that they have not become desiccated during
        transit - they were satisfyingly moist at the time of posting, and I would feel
        considerable disappointment if you did not experience both their rich aroma and
        delicate texture. Consider them the very embodiment of my feelings towards NTL,
        and it's worthless employees.

        Have a nice day - may it be the last in you miserable short life, you
        irritatingly incompetent and infuriatingly unhelpful bunch of tw*ts,

        Yours psychotically

        John Doe [editor's note: name changed to protect the innocent]
        • hanula ntl:hell 29.04.06, 22:27
          A tę stronę widziałaś?
          forums.ntlhell.co.uk
          I tę
          www.nthellworld.co.uk

          Nie jest to najbardziej lubiana firma w Anglii, oj nie.
        • mgna More! There is even www.ntlhell.co.uk!!!!! 29.04.06, 22:29
          www.ntlhell.co.uk/forums/lofiversion/index.php/t31822.html
          • mgna Re: More! There is even www.ntlhell.co.uk!!!!! 29.04.06, 22:34
            No i tak jak kilka dni temu komus sugerowalam jak zalic sie o detyste tutaj
            podaje jak zalic sie o firmy komunikacyjne... Przedewszystkim:
            www.ofcom.org.uk/complain/
            www.consumerdirect.gov.uk/complaints.shtml
            www.net4nowtforum.co.uk/archive/index.php/t-388.html
            www.complaindomain.com/
            www.complainandshame.co.uk/
          • tuti Re: More! There is even www.ntlhell.co.uk!!!!! 02.05.06, 10:46
            stfu, NTL, mielismy ostatnio nieszczescie byc w grupie zamieszkujacej kod BB,
            ktora przez 2 (3?) tygodnie nie miala ...glosu w TV! O tym ze NTL o tym wie,
            informowal glos na sekretarce..zadnej informacji keidy zamierzaja sobie z tym
            poradzic. Nie bylo szans sie do nikogo tam dodzwonic ,zeby pogadac z jakas
            osoba. Rachnek oczywiscie przyszedl normalny. ciekawe czy cos odlicza w
            nasteonym miesiacu za te awarie..
            Tez chcielibysmy zmienic providera, mgny linki chyba sie przydadza, bo poki co
            nie bylo dosc czasu zeby research zrobic!
    • jaleo Re: NTL-co robic??? 30.04.06, 12:07
      Faktycznie NTL jest cytowany zwykle jako ucielesnienie "bad customer service".
      Sama nie mialam do czynienia (na szczescie).
      • yadrall Re: NTL-co robic??? 30.04.06, 12:44
        Dzieki piekne!!!
        Nie pocieszyliscie mnie tym jaka opinie ma NTL,ale powiedzialo sie a to trzeba
        bylo powiedziec b...
        Ale teraz jak juz mam polaczenie do neta to postanawiam podjac walke z NTLem o
        odzyskanie moich pieniedzy,ale dzwonienie czy pisanie do nich jest chyba
        kompletnie bez sensu,bo na listy odpoweidzi zadnej,a przy telefonach
        przelaczaja po kilka razy,a na koncu prosza o podanie danych i obiecuja,ze
        oddzwonia-na obietnicach sie konczy... Poszperam po podanych linkach i zobacze
        czy gdzies jest jakis namiar do jakiejs fderacji konsumenckiej,ktora moglaby
        nam pomoc,bo sam NTL jest gluchy na nasze monity...
    • dariazv Re: NTL-co robic??? 30.04.06, 14:39
      My tez zaczelismy walke z NTL-em.Tylko ze u nas chodzi o znacznie mniejsze
      pieniadze.
      Postanowilismy skozystac z ich oferty na internet.Wszystko zrobilismy on-
      line.Za pare dni przyslano nam inzynierow do podlaczenia.I okazalo sie ze w
      pokoju w ktorym chcemy internet nie ma gniazda telewizyjnego.Panowie
      postanowili sie przewiercic na gore przez sufit z dolu.nie wyrazilismy zgody i
      zrezygnowalismy z NTL-u.Podlaczylismy innego operatora.Jak sie potem okazalo
      NTL sciagal nam kase z konta za swoje uslugi (ktorych nie
      pobieralismy).Zlikwidowalismu direct debit.Po jakims czasie zaczeli nas
      bombardowac listami ze nie placimy a ostatnio nawet dostalismy list ze kietuja
      sprawe do agencji sciagania dlugow......No to juz przesada.Oczywiscia kazda
      proba dzwonienia do nich konczy sie tak samo...potwierdzanie danych itp ktore
      do niczego nie prowadzi.Nie wspomne o tym ze ludzie siedzacy w tych call centre
      przewaznie nie maja pojecia o czym sie do nich mowi.Napisalismy do nich piekny
      dlugi list i czekamy co sie stanie.Po przeczytaniu wszystkich postow sadze ze
      chyba niewiele...
      • liley11 Re: NTL-co robic??? 01.05.06, 19:17
        O ile sie orientuje, to jest tutaj vcos takiego, jak Office of Fair Trade lub o
        podobnej nazwie. Nie pamietram w tym momencie. Zwykle list z pogrozka zgloszenia
        takiej firmy dzialal. Jednak z NTL nie maialm jescze do czynienia. Wystaczyly mi
        przeboje z BT.
        • hanula Watchdog 01.05.06, 23:33
          W ostateczności można napisać do programu Watchdog
          www.bbc.co.uk/consumer/tv_and_radio/watchdog/contact_index.shtml

          No i na pewno nie zaszkodzi w kolejnym liście do NTL wspomnieć o wszystkich biurach i agencjach, do których złożyło się na nich skargę.
    • b.zyla Re: NTL-co robic??? 05.05.06, 03:59
      osobiscie bym sie wystrzegal dziwnych tanich firm, kazdy ma z nimi przejscia .
      Generalnie to chyba najpewniej wszystko w BT , tez dzialaja tak ze szkoda gadac
      ale jak sie ma wszystko w jednej formie to nie maja na kogo zganiac !
      ewentulanie internet od pewnego dostawcy , moze 5 GBP drozszego ale
      pewniejszego. Jeslichodzi to balagan w ntl to pewnie wynika z tego ze maja
      firme/infolinie w indiach , a tam ludzie pracuja za dolara w nocy ....
      • reginan120 Re: NTL-co robic??? 05.05.06, 16:50
        a ja ponarzekam troche na BT :)
        W listopadzie ktoregos tam roku, zamowilismy u nich broadband (+telefon), rzecz jasna w umowie na rok. w sierpniu nast roku przeprowadzalismy sie z 2 pietra do mieszkania na parterze; poprosilam o przeniesienie numeru +broadband. Po kilku rozmowach i upewnieniu sie, ze juz nic nie musze robic, dokladnie 5 sierpnia mialam miec telefon telefon podlaczony na dole. W polowie sierpnia dzwonie do nich, pytam co sie dzieje, oni mi mowia ze nie moga mi podlaczyc zadnego telefonu, bo poprzedni lokatorzy nie poinformowali ich o wyprowadzce. Musialam wiec odczekac kolejne 2 tygodnie, bo taka maja procedure itd... We wrzesniu wykonalam do nich ok 10 telefonow,za kazdym razem mnie przelaczano, wszystkim tlumaczylam jedno i to samo itd... nie chce mi sie juz przypominac ile razy obiecali mi podlaczenie na ten i na ten dzien itd... i nic z tego nie wyszlo. Podlaczyli mi wreszcie ten sam nr gdzies w polowie wrzesnia. Oczywiscie policzyli sobie za wwszystkie miesiace, bez przerwy, po zlozeniu zazalenia i kilku kolejnych telefonach (z ryjem) zwrocili mi kase. Kilka miesiecy pozniej; w listopadzie minal mi rok broadbandu wiec chcialam zrezygnowac z ich uslugi. Znow kolejne telefony, kupa nerwow itd... ok, poszlo. Tydzien pozniej przyslali mi rachunek na ok 500F, liczac sobie broadband od sierpnia (owej przeprowadzki); czyli mialam zaplacic za broadband do lipca nast roku za caly rok. Wscieklam sie, co innego bylo przez telefon, co innego na rachunku. Telefony z ryjem juz nie pomogly, pomoglo zazalenie, w ktorym prosilam o korekte rachunku, ta ostatnia 'walka' trwala gdzies ok pol roku.
        Wyleczylam sie z BT, mam od tego czasu ntl; osobiscie jeszcze na nich nie moge narzekac (choc moi znajomi tak :) )
        'Wzywalam' ich do siebie 3 razy, raz spalilam zasilacz od tv: wymienili w obiecanym terminie; potem zmienilam kompa i nie moglam sobie poradzic z instalacja: tez bez problemow. Za 3 razem siadl mi telefon, wykonalam ok 3 telefonow do nichw tej sprawie, czekalam ok 1 tygodnia: naprawili w koncu. W porownaniu z doswiadczeniami z BT jednak te 3 telefony mnie nie zezloscily wcale :) heh, nic nie jest perfect :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja