aniek133
08.05.06, 08:49
Zepsul sie glosnik w telefonie i w ramach reklamacji oddalismy go do
PHONE4YOU. Po dwoch tygodniach zadzwonili stamtad, ze telefon jest do
odebrania. Fajnie, ale okazalo ise, ze nic sie nie polepszylo w sprawie owego
glosnika - jak byl zepsuty, takim pozostal. Oczywiscie, pan w Phone4you czul
sie zazenowany, przepraszal i obiecal wyslac ponownie. Czekamy i czekamy na
telefon od nich, a tu cisza. Wybieramy sie po dwoch tygodniach osobiscie,
okazuje sie, ze telefon na nas juz czeka (dlaczego nie zadzwonili?), ale znow
nie ma naprawionego glosnika!!! Wyobrazcie sobie, ze cisnienie juz nam sie
podnosi, bo w sumie telefon jest juz miesiac w reklamacji i nadal NIC.
Pan nas znowu uprzejmie przeprasza wyjasniajac, ze on nic nie moze zrobic, bo
to nie oni sa winni tylko Sony, ktory nie naprawil telefonu. A nowego/innego
tez nam nie moze dac. Mamy wiec dwie mozliwosci: albo uzbroic sie w
ciepliwosc i czekac kolejne 2 tygodnie na telefon (naprawiony czy nie?) albo
z ubezpieczenia, ktore oplacamy, domagac sie nowego telefonu. Facet jest
troche niepowazny, bo ubezpieczenie jest na zgubiony telefon, a nie na jakas
drobna wade, ktora w naszym przypadku jest zepsuty glosnik. Wybierajac druga
opcje , musielibysmy ponadto zaplacic 25 funtow jako "kare", ktora zwykle sie
placi za, powiedzmy, zgubiony telefon. Co byscie zrobili w takiej sytuacji?