Phone4You - co byście zrobili?

08.05.06, 08:49
Zepsul sie glosnik w telefonie i w ramach reklamacji oddalismy go do
PHONE4YOU. Po dwoch tygodniach zadzwonili stamtad, ze telefon jest do
odebrania. Fajnie, ale okazalo ise, ze nic sie nie polepszylo w sprawie owego
glosnika - jak byl zepsuty, takim pozostal. Oczywiscie, pan w Phone4you czul
sie zazenowany, przepraszal i obiecal wyslac ponownie. Czekamy i czekamy na
telefon od nich, a tu cisza. Wybieramy sie po dwoch tygodniach osobiscie,
okazuje sie, ze telefon na nas juz czeka (dlaczego nie zadzwonili?), ale znow
nie ma naprawionego glosnika!!! Wyobrazcie sobie, ze cisnienie juz nam sie
podnosi, bo w sumie telefon jest juz miesiac w reklamacji i nadal NIC.
Pan nas znowu uprzejmie przeprasza wyjasniajac, ze on nic nie moze zrobic, bo
to nie oni sa winni tylko Sony, ktory nie naprawil telefonu. A nowego/innego
tez nam nie moze dac. Mamy wiec dwie mozliwosci: albo uzbroic sie w
ciepliwosc i czekac kolejne 2 tygodnie na telefon (naprawiony czy nie?) albo
z ubezpieczenia, ktore oplacamy, domagac sie nowego telefonu. Facet jest
troche niepowazny, bo ubezpieczenie jest na zgubiony telefon, a nie na jakas
drobna wade, ktora w naszym przypadku jest zepsuty glosnik. Wybierajac druga
opcje , musielibysmy ponadto zaplacic 25 funtow jako "kare", ktora zwykle sie
placi za, powiedzmy, zgubiony telefon. Co byscie zrobili w takiej sytuacji?
    • liley11 Re: Phone4You - co byście zrobili? 08.05.06, 14:05
      Napisalabym do managera lub director albo kogos tam jescze wyzszego do siedziby
      firmy, z krotkim opisem sprawy i zadaniem zerwania kontraktu. Listem poleconym -
      singed for ( ten tanszy od regirtered). Od razu powinni dac Ci nowy telefon.
      Fakt ze nastepny tydzien poczekasz...ale i tak czy siak trza czekac. A na razie
      przeloz sobie karte do innego aparatu. Aha i zazadaj zwrotu abonamantu za okres,
      w ktorym telefon nie dzialal! Takie pisemka na nich dzialaja...bo nie kazdy to
      robi :)
    • jagienkaa Re: Phone4You - co byście zrobili? 08.05.06, 14:53
      ja miałam podobną sytuację, telefon był kupowany w Phones4U ale kontrakt miałam
      z O2, i tam poszłam żeby naprawili. Dwa razy byłam żeby mi dali replacement
      handset i nic, w rezultacie musiałam kupić jakiś najtańszy pay as you go żebym
      miała jakiś telefon podczas naprawy. W końcu naprawili po dwóch tygodniach, ale
      nie przedłużyłam kontraktu z O2 właśnie dlatego że kosztowała mnie ta naprawa
      kupno innego telefonu bo nie mieli telefonów zastępczych. Miałam im napisać
      jakiś przykry list ale szczerze to mi się już później nie chciało.
      Na Twoim miejscu poszłabym osobno do punktu z sieci, może tam spróbują odesłać
      i naprawić?
    • kingaolsz Re: Phone4You - co byście zrobili? 08.05.06, 15:09
      Ja w Orange od reki dostalam nowy aparat jak sie stary popsul, bez zadnych
      problemow.
      A jak jeszcze w Polsce naprawialam ( Idea) to tez bez pytania dostaam zastepczy
      telefon - dziwie sie, ze w Anglii to nie jest standardem :(

      A teraz to tylko chyba jak juz ktos pisal, wystosowac konkretny list do kogos z
      goty , moze do tej agencji, ktora nadzowuje prace sieci telefonicznych ( taka
      jak Ofsted dla szkol). A ze zrywaniem kontraktu i nieplaceniem abonamentu
      uwazaj ( mozesz jedynie tym straszyc), bo mozesz przez to trafic na ta
      tzw. "czarna liste" , ze nie jestes sumiennym platnikiem itp a to sie potem
      ciagnie latami :(

      Pozdr
      Kinga
    • aniek133 Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 23.05.06, 18:39
      Postanowilam jeszcze troche poczekac i zobaczyc jak sie sytuacja z tym
      telefonem rozwinie. Nie zalezalo nam na zerwaniu kontraktu ani tez na zwrocie
      pieniedzy za abonament (karte sobie zostawilismy i wlozylismy do innego
      telefonu, wiec nie ma problemu).

      Tak jak skonczylam opowiesc, dalej czekalismy na naprawe telefonu. Zero
      jakiejkolwiek proby nawiazania z nami kontaktu. Nic.
      Poszlam w piatek z kolezanka do Phone4You i stala sie rzecz co najmniej
      zaskakujaca. Telefon zniknal. 3 facetow probowalo sie dowiedziec, co sie z nim
      stalo, obradowali, telefonowali, szukali. I nic.
      Ostatecznie jeden z tych panow powiedzial, ze ma dla mnie 2 wiadomosci: dobra
      jest taka, ze dostaniemy wreszcie nowy telefon, a zla - ze w tej chwili tego
      telefonu nie maja i mam sie zglosic w przyszlym tygodniu.
      Dla mnie - ok. Moge jeszcze poczekac, jesli mam dostac nowy telefon. Te pare
      dni mnie nie zbawi po tylu tygodniach czekania.
      Wiecie co? Wrocilam do domu i zadowolona z siebie oznajmilam mojej drugiej
      polowce, ze bedzie mial nowy telefon. Byl taki zadowolony!! Zartowalismy, ze
      gdzie diabel nie moze, tam babe posle... :)
      Nasza radosc nie trwala jednak dlugo. W sobote dostalismy telefon (robia
      postepy, bo informuja!), ze ten naprawiony telefon jest do odebrania.
      Wczesniej nam nie pasowalo, wiec dopiero dzisiaj sie tam udalam. No i....
      zaczyna mi sie cisnienie podnosic. Arogancki bubek wciska mi stary telefon i
      jednoczensie twierdzi, ze NIKT MI NIE OBIECAL NOWEGO TELEFONU!!! Myslalam, ze
      padne, zaskoczona bezczelnoscia i tupetem tego dupka. Dotychczas mialam tam do
      czynienia z sympatycznymi ludzmi, wiec on mnie tak zaskoczyl, ze glosu nie
      moglam wydobyc... Bylam zbulwersowana, ale jako, ze nie naleze do klotliwych
      osob, nie umialam tego okazac. Na pomoc przyszedl mi jednak typ, ktory mi w
      piatek obiecywal nowy telefon, wezwali jeszcze kogos i zaczelo sie. Telefony,
      rozmowy, wyjscia na zaplecze. Ostatecznie powiedziano mi, ze mam wziac ten
      telefon, bo jest naprawiony i ze nie moga dac mi nowego (mimo, ze obiecali!!!).
      Nie wzielam tego telefonu i umowilam sie z facetem, ktory zna te cala sytuacje
      na niedziele.
      Dziewczyny, przysieglam sobie, ze nie wyjade z tego kraju dopoki nie dostane
      dla mojego Slawka nowego telefonu. W niedziele razem tam pojdziemy, ale do tego
      czasu chcialabym wiedziec, czy prawo stoi po naszej stronie czy nie. Mamy
      szanse na nowy telefon czy nie? Gdzie moge sie tego dowiedziec????

      P.S. Tak naprawde juz nie chodzi o ten glupi telefon, ale o to, jak nas
      potraktowali, a szczegolnie mnie dzisiaj, gdy usilowali mi wmowic, ze sobie
      wymyslilam ten nowy telefon!!!!
      Naprawde na Was licze, ze mi cos doradzicie, bo ja nie wiem jak zaczac.
      • jagienkaa Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 23.05.06, 19:08
        a może spróbuj pójść bezpośrednio do network provider? tak jak pisałam, gdy ja
        miałam kłopoty z telefonem (a kupowany był w Phones4U) to szłam od razu do 02.

        wiesz ale skoro naprawili Ci telefon, a nie masz szans na upgrade to po co się
        męczyć? coś jest złego z tym telefonem? chodzi o zasadę czy masz jakiś
        upatrzony telefon?;)
        bo ja z tego rozumiem że oni Ci obiecali nowy tylko dlatego że myśleli że
        zagubili ten stary i to byłaby ich wina, ale skoro go znaleźli to wątpię czy
        się wykłócisz. A znając Phones4U to tej osoby z którą się umówiłaś i tak nie
        będzie:))
        przepraszam za pesymistycznego posta
        • aniek133 Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 23.05.06, 19:16
          Dzieki, Jagienka, za posta, chociaz faktycznie malo optymistyczny.
          Nie, nie mam upatrzonego telefonu, bo nie o to chodzi. Jak wyjasnilam, zostal
          mi obiecany telefon, a teraz jak mnie potraktowali?

          Widzisz, nie znam tutajszych przepisow i w tym caly sek. W Polsce jak masz cos
          na gwarancji i to cos ma juz dwie naprawy to za trzecim razem odstajesz te
          rzecz nowa.
          Tutaj byla jedna reklamacja i za jakis czas druga, a z tej drugiej zrobily sie
          trzy.
          Ktos mnie olewa, nie informuje, obiecuje, nie dotrzymuje obietnic, czekam na
          ten telefon dwa miesiace i co mam teraz zrobic? Zwiesic glowe i podziekowac, ze
          wreszcie naprawili? Chyba tak mi przyjdzie zrobic :(
          • jagienkaa Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 23.05.06, 19:20
            no ale naprawili:)
            • aniek133 Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 23.05.06, 19:26
              Moze tutaj przepisy konsumenckie sa mniej korzystne dla klienta, nie wiem, ale
              troche w to watpie. W kazdym razie ja czuje sie co najmniej oszukana.
              I chcialabym po prostu wiedziec, jakie prawo mi przysluguje po w sumie 4
              naprawach tej samej czesci w telefonie, ktory wciaz jest na gwarancji.
              • liley11 Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 00:39
                Mozesz ich postraszyc ze zglosisz ich do Office of Fair Trade. To dzialalo + moj
                list do managera.
                • kabushka Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 10:00
                  Liley11, dobry pomysl! Ja mialam problemy z laptopem - wprawdzie dostalam nowy,
                  ale po... 3 miesiacach, gdzie naprawa miala zajac 10 dni! I przez ten caly czas
                  oczywiscie placilam za Internet, ktorego wiadomo, ze nie uzywalam... Podczas
                  ostatniej rozmowy z nimi zapytalam, co zamierzaja z tym fantem zrobic, na co
                  oni odpowiedzieli, ze oni tylko naprawiaja... Wiem, ze to taka ich wymowka - to
                  samo slyszalam, kiedy pytalam o jakis komputer zastepczy; dopiero, kiedy
                  wysmarowalam do nich dwa listy, dostalam nie tylko zastepczy, ale nawet nowy!
                  Mimo to, nie zamierzam odpuscic. Zastanawialam sie, czym moge ich
                  postraszyc.. :-) Teraz wiem - Office of Fair Trade! Zaraz zasiade do napisania
                  listu i w ten cholerny, wielki deszcz pojde na poczte!!! Ale jedno pytanie: jak
                  jest po angielsku "zadoscuczynienie" czy "odszkodowanie"? Wiecie, jak mam to
                  ujac, ze chce zwrotu kosztow? Nie chce pisac tak po chlopsku "give me my money
                  back!", niech to wyglada... :-)
                  • jagienkaa Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 10:22
                    compensation.
                    Leje tutaj kurczę od tygodnia!!! 8 STOPNI!
                    • mama5plus Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 10:31
                      jagienkaa napisała:

                      > compensation.
                      > Leje tutaj kurczę od tygodnia!!! 8 STOPNI!

                      Mnie tez ta pogoda doluje. Pocieszam sie, ze chociaz niedostatki wody w Kent
                      sie wyrownaja i nie bedziemy stac w kolejce do hydrantow jak strasza :-/
                      Smiech na sali.
                      WRRRRR
                      • jagienkaa Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 12:29
                        ja wczoraj męża zmusiłam żeby ogrzewanie włączył bo nie mogłam się rozgrzać w
                        domu! w niedzielę lecę do Polski i teraz jest tam ciepło a jak sprawdzam pogodę
                        na przyszły tydzień to ma być ok 18 stopni (ale to i tak sto razy lepiej niż to
                        tutaj!).
                        Najgorsze jest to że nie mam co robić z Dominikiem w taką pogodę i żal mi go
                        strasznie, codziennie się pyta kiedy będzie mógł w ogrodzie pograć z tatą w
                        pilkę:)
                        • netimka Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 12:38
                          jagienkaa napisała:

                          > ja wczoraj męża zmusiłam żeby ogrzewanie włączył bo nie mogłam się rozgrzać w
                          > domu!

                          kurcze tutaj w preston tez strasznie zimno... ogrzewanie chodzi... brrr...
                        • mama5plus Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 25.05.06, 16:37
                          O to u nas troche lepiej bo ok 14-15 st bylo.
                          Tylko ten deszcz, ale towarzystwo do ogrodu
                          wybywa niezaleznie od pogody wiec pod tym wzgledem dalo sie przezyc.
                          Gorzej z psami i z malym pedrakiem raczkujacym.
                          W przyszlym tygodniu mam nadzieje, ze i u nas bedzie tych marnych 18 st chociaz!
                          Niech juz nawet pada byle cieplo bylo.
                          Milego pobytu Jagienko :))
                    • kabushka Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 10:37
                      Dziekuje, Jagienkoo! Zaraz bede pisac - w przerwie miedzy robieniem farszu do
                      sajgonek a pakowaniem rzeczy "na zeslanie" do charity shopu! Jak juz jestem
                      uziemiona przez ten deszcz w chalupie, to przynajmniej czyms sie zajme... A ze
                      niedlugo sie przeprowadzamy, przyda sie pozbyc kilku niepotrzebnych, ale
                      jeszcze w stanie uzywalnosci rzeczy!
                      • jagienkaa Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 24.05.06, 12:29
                        pisz pisz. A gdzie się przeprowadzcie? gdzieś bliżej Derby?
                        • kabushka Re: Ciąg dalszy opowieści - teraz już przegięli 25.05.06, 09:09
                          Przepraszam, ze sie wczoraj juz nie odezwalam, ale Artur okupowal laptopa..
                          Przeprowadzamy sie do samego Derby! Na poczatku lipca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja