Dodaj do ulubionych

Brytyjskie uniwersytety

16.06.06, 19:32
Krew mnie dzisiaj zalała.
Wiele razy czytałem (nawet chyba na tym forum) pochwały brytyjskich uczelni,
słowa zachwytu itd., ale teraz nikt mnie nie przekona.

Ale od początku.
Pracuję w jednym pokoju z Chińczykiem, który delikatnie mówiąc nie jest
najlepszym programistą. Pisze koszmarnie wolno (tzn. na klawiaturze zasuwa
bezwzrokowo, jednak w praktyce na napisanie 10 linii kodu potrzebuje godziny),
dogadać się z nim nie sposób (i nie jest to sprawa języka - angielski zna
bardzo dobrze, ale po prostu trzeba mu tłumaczyć wszystko jak małemu dziecku,
zanim do niego dotrze mijają godziny, już nawet szef nie ma siły powtarzać w
kółko). Do tej pory nie widziałem jego kodu, bo pracowaliśmy nad różnymi
częściami systemu, ale wczoraj musiałem dokonać paru zmian w jego plikach i
się załamałem - bałagan totalny, tak niechlujnego kodu jeszcze nie widziałem.
Zacząłem robić porządek w jednym pliku i 20kB kodu zredukowałem do 1.5kB! To
jest po prostu nieprawdopodobne jakie akrobacje on tam wyczyniał! Na dodatek
obija się wybitnie, jak myśli że nikt nie widzi to sobie siedzi i się buja,
nawet nie ruszy myszką. Szef tego nie widzi, ma o nim dość dobre zdanie, a
mnie ciosa kołki na głowie że piszę coś dwa dni dłużej niż mu się wydawało że
da się to napisać.
Wiedziałem że studiował na University of Birmingham, ale zakładałem, że skoro
Politechnikę Warszawską kończą nieraz głąby którym bym nie pozwolił dotknąć
mojego komputera, to w Anglii może być podobnie. Dziś dowiedziałem się że on
ma PhD! Przepraszam, ale straciłem cały szacunek do brytyjskich uczelni,
którzy takim ludziom jak on dają PhD. Przecież to woła o pomstę do nieba! Na
PW nie miałby żadnych szans, wyleciałby na kopach. Magister magistrem, ale
doktorem byle głąb już nie zostanie (przynajmniej na informatyce).
Jego CV wygląda teraz wspaniale - PhD, 3 lata programowania w C#, po prostu
gość. Mnie nawet na rozmowę nawet nie zaproszą, bo jestem tylko MSc z
jakiegoś egzotycznegu uniwersytetu, zaledwie rok doświadczenia w C# (plus 6 w
C++, ale to się w ogóle nie liczy jak się ubiegam o posadę programisty C#).
Co tu dużo mówić, wkurzyłem się.
Obserwuj wątek
    • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 16.06.06, 20:41
      Ralph, uprosciles chyba troche sprawe ze wzburzenia. Wiesz za co dostal PhD?
      Niekoniecznie za programowanie w C#, niekoniecznie nawet w IT. Znam chlopaka,
      22 lata, ktory nie byl na zadnym uniwersytecie, a jest wysmienitym programista
      i placa mu wiecej niz absolwentom uczelni wiele starszym. PhD to chyba nie
      kwalifikacja, ktora przyspiesza programowanie.
      • ralphos Re: Brytyjskie uniwersytety 18.06.06, 15:02
        Przeczytajcie co napisałem.
        Przykłady że ktoś został świetnym programistą a nie kończył informatyki są
        zupełnie chybione, bo ja opisuję dokładnie odwrotną sytuację. Sam znam bardzo
        zdolnych programistów, którzy niczego nie ukończyli (albo ukończyli inny
        techniczny kierunek), chociaż musze przyznać że często nie mają oni pojęcia o
        SZTUCE programowania i w ich kodzie panuje straszny bałagan. Z umiejętnością
        logicznego myślenia trzeba się urodzić, nauczyć na studiach można się najwyżej
        profesjonalnego podejścia do pisania programów, radzenia sobie z dużymi projektami.
        Tutaj mamy sytuację taką, że chłopak skończył studia informatyczne, a potem
        zrobił PhD z informatyki, a dokładniej z systemów sterowania, czyli z także
        mojej specjalności, a pisze programy gorzej niż niejeden licealista. W
        przypadku dużych projektów przejrzystość kodu i dobra dokumentacja ma krytyczne
        znaczenie, to nie jest zabawa dla amatorów piszących bazgroły na kolanie. W
        dodatku ta jego ślamazarność...

        Vygotsky, jakie studia kończyłaś że piszesz o wkuwaniu faktów? Studiów
        informatycznych nie da rady skończyć bezmyślnie wkuwając, tu trzeba myśleć. Na
        wiele egzaminów przychodziłem zupełnie nieprzygotowany, bo żadna wiedza by mi
        nie pomogła, bo zadania były tak trudne, że wielu kolegów wychodziło zaraz po
        ich przeczytaniu (oni studiów nie ukończyli). Wystarczyło jednak ruszyć głową i
        te problemy dawały się jednak rozwiązać. Jak powiedział jeden z wykładowców
        "technik to taki człowiek, który wie jak rozwiązać określony problem, inżynier
        natomiast jest człowiekiem, który powinien potrafić samemu znaleźć rozwiązanie
        nowego nieznanego wcześniej problemu".
        Piszę o informatyce, inne kierunki mnie nie interesują.

        A tak przy okazji - powiedzcie jakim cudem ludzie po kierunkach humanistycznych
        dostają pracę w IT w kraju chorej specjalizacji, gdzie jeżeli nie ma się w CV
        ściśle odpowiadającego poszukiwanemu profilowi doświadczenia, to żadna wiedza i
        umiejętności nie pomogą? A może chodzi o managerów? To już nie jest jednak
        informatyka, tylko zarządzanie.
        • lucasa Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 00:49
          ralphos napisał:

          >
          > A tak przy okazji - powiedzcie jakim cudem ludzie po kierunkach
          humanistycznych
          > dostają pracę w IT w kraju chorej specjalizacji, gdzie jeżeli nie ma się w CV
          > ściśle odpowiadającego poszukiwanemu profilowi doświadczenia, to żadna wiedza
          i
          > umiejętności nie pomogą? A może chodzi o managerów? To już nie jest jednak
          > informatyka, tylko zarządzanie.

          ja nie rozumiem czegos innego - jak ktos kto przez trzy lata czytal sonety i
          temu pokrewne nagle odkryl, ze najlepiej mu sie podoba analiza finansowa?
          uwazam, tak jak ralphos, ze mozna byc niezlym managerem po jakichkowiek
          studiach- bo mozna sobie stworzyc zespol specjalistow (pod to mi podchodzi
          przyklad z osoba po classic studies). ja na studiach tez znalam dziewczyne,
          ktora powiedziala, ze nie bedzie sie uczyc rachunkowosci,
          bo jej sie to nie przyda, a jak bedzie managerem wlasnie to sobie zatrudni
          ksiegowych.

          a co do przykladu, ze historyczka po 6-tyg przeszkoleniu pracuje w banku
          inwestycyjnym to chyba taka informacja moze zdolowac tych co przez 3 czy wiecej
          lat wglebiaja sie w finansowe zawilosci.
          ja w Polsce tez znam dziewczyne po chemii, ktora pracuje w banku. tyle, ze
          niestety nie jako analityk.
          A
          • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 08:25
            Czesto bywa tak, ze w szkole osoba jest dobra ze wszystkich przedmiotow, As ze
            wszystkich egzaminow i przy wyborze kierunku studiow kieruje sie 'ulubionym'
            przedmiotem w szkole. Studiuje wiec np historie, chociaz rownie dobrze moglaby
            studiowac cokolwiek innego. W trakcie studiow, chodzi na recruitment fairs
            organizowane przez potencjalnych pracodawcow na uczelni, i poznaje rozne
            mozliwosci zatrudnienia. Robi wakacyjne internships, w tym konkretnym wypadku
            Hansard, Bank inwestycyjny, British Library, aby sprobowac pracy w kilku
            zawodach. Dochodzi do wniosku, ze historia to dalej jej pasja, ale lepsza, ie
            bardziej oplacalna kariere zrobic moze w finansach i zostaje bankierem. Bardzo
            normalna sciezka wyboru, bez szufladkowania mlodych ludzi w momencie wyboru
            kierunkow studiow kiedy majac 17 lat czesto nie maja pojecia co chcieliby
            robic 'kiedy dorasna'.
    • vygotsky Re: Brytyjskie uniwersytety 16.06.06, 21:05
      Ajajaj, to moze ja to angielskie PhD w cholere powinnam rzucic skoro takie
      glaby opuszczaja brytyjskie instytucje...a z drugiej strony to co tu mowic w
      Polsce kazali mi wkuc na pamiec wszystkie kraje pozaeuropejskie i zapamietac
      (na jak dlugo?) jakie w nich ludy mieszkaja. Do tego musialam dokladnie
      wyspiewac jak wyglada stroj kaszubski, kurpiowski, kujawski i kazdy inny po
      kolei - bo bez tego magistrem zostac nie mozna bylo. I co mi z tego
      wyspiewywania zostalo? Ano g...

      No i jak tylko powiem znajomym z PL ze polskie instytucje naukowo-dydaktyczne
      powinny sie sporo nauczyc od brytyjskich, pod kazdym wzgledem, to sie wszyscy
      obrazaja i mowia ze snob ze mnie. W Polsce nie nauczono mnie - analitycznego
      myslenia, krytycznego czytania tekstu, spojnego pisania ze struktura i
      argumentem, dyskusji i znalazloby sie tego wiecej. Nauczono mnie bezsensownego
      i bezkrytycznego wkuwania faktow z ktorych malo co pamietam. Jesli sie komus
      narazilam to przepraszam.
    • aniek133 Re: Brytyjskie uniwersytety 16.06.06, 21:49
      No, coz, Ralphos... Czlowiek cale zycie sie uczy i dopiero nauczony
      doswiadczeniem pojmuje pewne rzeczy :) Ja swojego czasu tez przymierzalam sie
      do studiowania tutaj, ale na szczescie sie nie zdecydowalam. Mam przyjaciolke,
      ktora wyklada na uniwerku i to, co oni tam robia to po prostu przedszkole!!! A
      uniwerek w Southampton jest w czolowce (z tego, co mi wiadomo, moze cos sie
      zmienilo). Smiechu warte.

      Studiowanie tutaj nic by mi nie dalo poza mile widzianym w Polsce papierkiem.
      wole studiowac w Polsce, bo i taniej, i wiecej sie naucze.

      Generalnie caly system edukacyjny w UK uwazam za wielka porazke i nic nie
      zmieni mojego zdania, bo znam go od podszewki. Nie chcialabym wyjsc ze szkoly
      taka glupia jak te dzieciaki wychodza... (Oczywiscie, sa takze wyjatkowo dobre,
      najczesciej prywatne szkoly, ale ja mowie o szkolnictwie publicznym).
      • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 16.06.06, 22:53
        Przedziwne zatem, jak ten kraj zawsze dobrze funkcjonowal i dalej sobie radzi
        raczej niezle, odrobine lepiej niz Polska zasobna w wysokiej klasy absolwentow
        polskich uczelni. Dziwne, ze ludzie po studiach humanistycznych w UK, dostaja
        prace w np bankach inwestycyjnychczy w przemysle - moze nauczyli sie jednak
        nieco wiecej niz Tudor history lub poezje Szekspira. Roznica jest taka, ze
        angielskie uniwersytety, te na ktorych warto studiowac, ucza myslec
        samodzielnie, analizowac, rozumiec i szukac odpowiedzi. Polskie, z mojego
        doswiadczenia, wbijaja fakty i dyktuja odpowiedzi.
        Jesli chodzi o Southampton Uni, to jest on sredniej klasy i wielu pracodawcow z
        City nie przeprowadza tam wcale rekrutacji, poniewaz kaliber absolwenta
        odbiega znacznie od standartu pierwszj dziesiatki.
        • lucasa Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 00:24
          steph13 napisała:
          Dziwne, ze ludzie po studiach humanistycznych w UK, dostaja
          > prace w np bankach inwestycyjnych

          a na jakich stanowiskach ludzie po studiach humanistycznych pracuja w bankach
          inwestycyjnych?
          • edavenpo Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 00:45
            a na jakich stanowiskach ludzie po studiach humanistycznych pracuja w bankach
            > inwestycyjnych?
            ___

            Znajomy ma Classics Degree z Cambridge i pracuje obecnie w banku inwestycyjnym
            jako IT Director. Prace dostal poprzez Graduate Training Scheme ktora ma
            wiekszosc dobrych bankow, ktore poluja na ludzi z Oxbridge. Pewnie ze wola ludzi
            po ekonomii ale nie pogardza nikim kto jest inteligentny, pojetny i skonczyl
            swietny universytet.
          • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 08:11
            Dla przykladu, absolwelntka Historii, pracuje jako European Banks Analyst, w
            Amerykanskim banku inwestycyjnym. Prace rozpoczela 6cio tygotniowym, bardzo
            intensywnym szkoleniem w NYC, gdzie nauczono ja tego, co potrzebne do tego typu
            pracy. Wychodza bowiem z zalozenia, ze absolwent dobrej uczelni, z dobrym
            degree, 1st lub 2.1, ma potencjal, intelekt i umiejetnosc nabywania nowej
            wiedzy i umiejetnosci. Co studiowal, jest wlasciwie bez znaczenia.
            Potwierdzenie takiej wlasnie filozofii mozna znalesc na stronach informacyjnych
            dla kandydatow do Goldmach Sachs, Merrill Lynch, JP Morgan itd.
            • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 11:58
              Jesli chodzi o uczelnie, czy to polskie czy brytyjskie czy jakiekolwiek inne, to
              dla mnie nic nie mowi dyplom ukonczenia PW czy SGH czy Oxfordu czy czego tam
              jeszcze. Jedynie dyplom ukocznienia mojej bylej uczelni daje mi obraz
              wyksztalcenia czlowieka:)
              Nie wazne co ukonczyles, wazne co umiesz w dziedzinie, w ktorej studiowales.
              Jesli czujesz, ze nie umiesz za wiele, to nie ma co zwalac na studia, bo nie
              wierze ze jakakolwiek inna 'renomowana' uczelnia wbije wiecej do glowy. Studia
              nie naucza analitycznego myslenia, bo to czesc inteligencji, ktora kazdy ma w
              sobie, od urodzenia.
              • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 12:52
                violus22 napisała:

                > Nie wazne co ukonczyles, wazne co umiesz w dziedzinie, w ktorej studiowales.
                > Jesli czujesz, ze nie umiesz za wiele, to nie ma co zwalac na studia, bo nie
                > wierze ze jakakolwiek inna 'renomowana' uczelnia wbije wiecej do glowy. Studia
                > nie naucza analitycznego myslenia, bo to czesc inteligencji, ktora kazdy ma w
                > sobie, od urodzenia.

                Wg mnie jest zupelnie odwrotnie do tego, co piszesz. Przynajmniej w UK jest
                odwrotnie, w Polsce - nie wiem. Poza zawodami, ktore sa regulowane i
                niektorymi technicznymi, w UK kierunuek studiow liczy sie duzo mniej, a nawet w
                cale, natomiast bardzo liczy sie uczelnia, na ktorej sie studiowalo. Dlatego
                tez prestizowe firmy zatrudniaja do dzialow finansowych lub IT absolwentow
                historii, geografii, klasyki, z dobrych uniwerkow. A to dlatego, ze dobre
                studia ucza wlasnie analitycznego myslenia, dyscypliny intelektualnej,
                samowystarczalnosci.
                • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 13:39
                  Jeszcze nigdy nie slyszalam zeby kogokolwiek studia nauczyly analitycznego
                  myslenia. Sa kierunki na ktorych z zalozenia trzeba juz wczesniej umiec myslec
                  analitycznie. Umiejetnosc analitycznego myslenia to nic innego jak inteligencja,
                  a ta dzdiedziczymy w genach i nie da sie jej poprostu nauczyc.

                  Nie wiem jak jest w UK, ale nie potrafie sobie wyobrazic absolwenta historii, z
                  humanistycznym umyslem, z dyplomem super_extra_uczelni, zatrudnionego w IT czy
                  finansach. Owszem pewnych rzeczy da sie go nauczyc, wyszkolic itd, ale nigdy nie
                  bedzie tak dobry jak absolwent z egzotycznej_uczelni z nic nie znaczacym
                  dyplomem, ale za to z wybitnym umyslem scislym. To jest poprostu niewykonalne.
                  • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 15:11
                    violus22 napisała:

                    Umiejetnosc analitycznego myslenia to nic innego jak inteligencja
                    > ,
                    > a ta dzdiedziczymy w genach i nie da sie jej poprostu nauczyc.

                    Nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem, mozna byc inteligentnym, a nie miec
                    umiejetnosci rozwiazywania problemow i wlasnie analitycznego myslenia - to sa
                    techniki, a nie wrodzone umiejetnosci. Ale to jest osobny, szeroki temat.

                    > Nie wiem jak jest w UK, ale nie potrafie sobie wyobrazic absolwenta historii,
                    z
                    > humanistycznym umyslem, z dyplomem super_extra_uczelni, zatrudnionego w IT czy
                    > finansach.

                    We wszystkich prestizowych firmach, ktore prowadza graduate recruitment, takich
                    ludzi jest mnostwo. Owszem, w finansach najczesciej wymaga sie zdania
                    egzaminow na Chartered, ale to juz sie robi jako zatrudniony, a firma te kursy
                    sponsoruje.

                    > Owszem pewnych rzeczy da sie go nauczyc, wyszkolic itd, ale nigdy ni
                    > e
                    > bedzie tak dobry jak absolwent z egzotycznej_uczelni z nic nie znaczacym
                    > dyplomem, ale za to z wybitnym umyslem scislym. To jest poprostu niewykonalne.

                    Tzn. mowisz, ze "wybitny umysl zawsze bedzie lepszy od zwyklego umyslu"? :-) -
                    ja zupelnie nie rozumiem tego argumentu powyzej, tzn. co chcialas udowodnic
                    oprocz truizmu.
                    • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 15:35
                      Taaa, teraz juz rozumiem dlaczego narzekaja na brak specjalistow. Z takim
                      podejciem zawsze beda narzekac :)

                      Jesli chodzi o inteligencje, to jak mozna byc inetligentnym i jak piszesz nie
                      umiec myslec analitycznie? Dla mnie to jednoznaczne.

                      pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_%28psychologia%29
                      Tak, to chyba jasne, ze ktos z wybitnymi zdolnosciami w danej dziedzinie bedzie
                      lepszy od kogos jedynie wyuczonego w tej samej dziedzinie.

                      A moze ten Chinczyk o ktorym pisze autor watku ma PhD z historii?:))) hihihi

                      A moze poprostu pracodawcy zatrudniajac absolwentow nie maja zbytnio wyboru i
                      zapelniaja luke kim sie da? No tak, to jakies logiczne wyjasnieje;)

                      Nikt mi chyba nie powie, ze historyk bedzie dobrym informatykiem i odwrotnie
                      informatyk historykiem.

                      • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 18.06.06, 17:00
                        violus22 napisała:

                        > Taaa, teraz juz rozumiem dlaczego narzekaja na brak specjalistow. Z takim
                        > podejciem zawsze beda narzekac :)

                        Tzn. kto narzeka, i jakich specjalistow? Pomylilo Ci sie chyba z hydraulikami,
                        elektrykami, i innymi tego typu, a to z uniwersytetami niewiele ma wspolnego.
                              • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 10:46
                                Niestety, albo i nie, jaleo ma racje bo taka jest prawda. W praktycy liczy sie
                                pierwsza dwudziestka uniwesytetow, o czym wiedza swietnie potencjalni kandydaci
                                na studia. W prywatnych i dobrych panstwowych szkolach otwarcie informuja o tym
                                uczniow i rodzicow. Top employers organizuja tzw milk rounds z reguly tylko w
                                pierwszej dziesiatce.
                                Kierunek studiow ma znaczenie dla przyszlych lekarzy, architektow czy
                                inzynierow ale do wiekszosci wykonywanych po studiach zawodow nie ma
                                praktycznie znaczenia. Zaskakujace jest rowniez ilu inzynierow wybiera kariere
                                w finansach; ilu roznych humanistow, i nie tylko, robi law conversion course po
                                ukonczeniu studiow i wybiera kariere prawnicza, bez studiowania prawa jako
                                glownego kierunku. Nawet rozczarowanych medykow mozna znalezc w City. Dla mnie
                                jest to bardzo pozytywny uklad umozliwiajacy wybor kariery na pozniejszym
                                etapie.
                                • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 12:54
                                  Zaraz, zaraz, chyba sie nie rozumiemy.
                                  To, ze humanista wybiera kariere prawnicza nie studiujac prawa, wcale mnie nie
                                  dziwi. To przeciez nadal dziedzina humanistyczna.

                                  Czy to ze ukonczysz ktorys z pierwszych dwudziestu uniwerkow znaczy tyle, ze
                                  niezaleznie od kierunku studiow, mozesz liczyc na zaineterowanie pracodawcow w
                                  KAZDYM zawodzie? Czy chcialabys zeby historyk rozliczal Twoje finanse, a
                                  informatyk uczyl Twoje dzieci historii? :)

                                  • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 13:19
                                    violus22 napisała:

                                    > Zaraz, zaraz, chyba sie nie rozumiemy.
                                    > To, ze humanista wybiera kariere prawnicza nie studiujac prawa, wcale mnie nie
                                    > dziwi. To przeciez nadal dziedzina humanistyczna.

                                    Podzial umysly humanistyczne/umysly scisle to jest chyba jakas skamienielina z
                                    komunizmu, bo nikt dzisiaj tak nie dzieli ludzi (oprocz moze nadal Polski??).
                                    Owszem, jest w UK podzial na Arts i Sciences, ale to jest podzial nauk a nie
                                    umyslow!
                                    >
                                    > Czy to ze ukonczysz ktorys z pierwszych dwudziestu uniwerkow znaczy tyle, ze
                                    > niezaleznie od kierunku studiow, mozesz liczyc na zaineterowanie pracodawcow w
                                    > KAZDYM zawodzie? Czy chcialabys zeby historyk rozliczal Twoje finanse, a
                                    > informatyk uczyl Twoje dzieci historii? :)
                                    >

                                    Chyba niedokladnie czytalas, albo wybiorczo, bo juz pare razy tu pisalismy, ze
                                    to nie dotyczy zawodow regulowanych, a takimi sa wymienieni przez Ciebie
                                    powyzej nauczyciele i ksiegowi pracujacy w Public Practice. Zreszta nie tylko
                                    w public practice zeby byc kwalifikowanym ksiegowym trzeba zdac mnostwo
                                    egzaminow i osiagnac uprawnienia.
                                    • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 04.07.06, 15:36
                                      jaleo napisała:

                                      > Podzial umysly humanistyczne/umysly scisle to jest chyba jakas skamienielina z
                                      > komunizmu, bo nikt dzisiaj tak nie dzieli ludzi (oprocz moze nadal Polski??).
                                      > Owszem, jest w UK podzial na Arts i Sciences, ale to jest podzial nauk a nie
                                      > umyslow!

                                      Ah, to po co wg. Ciebie jest w ogole jakis podzial nauk? Dłuuugo przed
                                      komunizmem naukowcy zbadali fakt iz czlowiek rodzi sie z pewnymi zdolnosciami w
                                      roznych kierunkach czy to scislych czy humanistycznych, artystycznych,
                                      muzycznych.....

                                      > Chyba niedokladnie czytalas, albo wybiorczo, bo juz pare razy tu pisalismy, ze
                                      > to nie dotyczy zawodow regulowanych, a takimi sa wymienieni przez Ciebie
                                      > powyzej nauczyciele i ksiegowi pracujacy w Public Practice. Zreszta nie tylko
                                      > w public practice zeby byc kwalifikowanym ksiegowym trzeba zdac mnostwo
                                      > egzaminow i osiagnac uprawnienia.

                                      To jakich zawodow to dotyczy? I po co w takim razie na tych
                                      super_extra_uniwerkach jest jakis podzial na kierunki?
                                      • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 04.07.06, 17:21
                                        Oczywiscie istnieje podzial na kierunki ale nie istnieje on po to aby
                                        segregowac wedlug predyspozycji. Poza tym, studia tutaj to nie warsztat
                                        przygotowujacy do pracy. Kierunek studiow wybierasz wedlug zainteresowan. A
                                        wiec mozliwym jest, ze osoba uzdolniona matematycznie idzie studiowac historie
                                        sztuki czy filozofie, bo to ja wlasnie interesuje. Kwalifikacje akademiczne
                                        zdobyte w zasiegu tych zainteresowan nie wykluczja zupelnie podjecia pracy w
                                        zupelnie innej dziedzinie. Nie ma tutaj poprostu sztywnych podzialow i
                                        przykazow co trzeba studiowac zeby.
                                        • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 04.07.06, 22:26
                                          Z Twego wpisu zrozumialam, ze studia tutaj robi sie poprostu hobbystycznie:) tak?

                                          TEORETYCZNIE, niech mozliwym bedzie, iz osoba uzdolniona matematycznie idzie
                                          studiowac powiedzmy historie, ale co dalej? Kto bedzie ja chcial widziec na
                                          jakims stanowisku, na ktorym trzeba znac zaawansowane techniki matematyki czy
                                          statystyki czy czego tam jeszcze, skoro jej poziom zakonczyl sie na szkole
                                          sredniej? Coz taka osoba moze wiedziec o wyzszej matematyce?

                                          No pewnie, ze zdobyte w ramach ukonczonych hobbystycznie studiow kwalifikacje
                                          nie wykluczaja podjecia pracy w inne dziedzinie, ale umiejetnosci w tej 'innej
                                          dziedzinie', znajomosc tej 'innej dziedziny' jest na poziomie przed
                                          studiowaniem. I czym sie wtedy szczycic, ze ukonczylo sie super_extra_uniwerek z
                                          pierwszej 10 :)

                                          • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 04.07.06, 23:22
                                            violus22 napisała:

                                            > Z Twego wpisu zrozumialam, ze studia tutaj robi sie poprostu hobbystycznie:)
                                            tak?
                                            Zrozumialas tak, jak chcialas zrozumiec bo trzymasz sie kurczowo swojej blednej
                                            teorii. Faktem jest, ze bardzo niewiele kierunkow przygotowuje do konkretnego
                                            zawodu. Zadaniem uczelni jest rozwiniecie umyslu, ciekawosci intelektu,
                                            analitycznego spojrzenia na zagadnienia oraz umiejetnosci nabywania i
                                            wykorzystywania wiedzy. Zobacz jakie kombinacje przedmiotow oferowane sa
                                            studentom - fizyka z j.francuskim, prawo z psychologia, matematyka z filozofia,
                                            ekonomia z filozofia i polityka. Znam absolwentke teologii, ktora pracuje jako
                                            surveyor dla property company, inzyniera po Cambridge w finansach, historyka
                                            sztukiw ksiegowosci.

                                            >
                                            > TEORETYCZNIE, niech mozliwym bedzie, iz osoba uzdolniona matematycznie idzie
                                            > studiowac powiedzmy historie, ale co dalej? Kto bedzie ja chcial widziec na
                                            > jakims stanowisku, na ktorym trzeba znac zaawansowane techniki matematyki czy
                                            > statystyki czy czego tam jeszcze, skoro jej poziom zakonczyl sie na szkole
                                            > sredniej? Coz taka osoba moze wiedziec o wyzszej matematyce?

                                            Jestes w bledzie. Dziewczyna, ktora studiowala wlasnie historie, pracuje w
                                            prestizowym banku inwestycyjnym, w Fixed Income Commodities & Currencies. Nauke
                                            matematyki zakonczyla, z wyboru, na poziomie GCSE. W pracy na codzien
                                            uzywa 'bond maths' bo pracodawca ja nauczyl.Takich ludzi sa tysiace.
                                            >
                                            > No pewnie, ze zdobyte w ramach ukonczonych hobbystycznie studiow kwalifikacje
                                            > nie wykluczaja podjecia pracy w inne dziedzinie, ale umiejetnosci w tej 'innej
                                            > dziedzinie', znajomosc tej 'innej dziedziny' jest na poziomie przed
                                            > studiowaniem. I czym sie wtedy szczycic, ze ukonczylo sie
                                            super_extra_uniwerek
                                            > z
                                            > pierwszej 10 :)
                                            Szczyci sie dobrym degree, z dobrej uczelni, czyli tym atutem, ktory otwiera
                                            drzwi na rynku pracy.Oraz intelektem, ktory poradzi sobie z roznymi challenges.
                                            >
                                            • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 04.07.06, 23:31
                                              Slicznie napisane, Steph :) Zgadzam sie w 100%. W Polsce blednie uwaza sie, ze
                                              uniwersytet jest taka lepsza szkola zawodowa. Tylko, ze potem absolwenci sa
                                              czesto bezrobotni - bo nie nauczono ich myslec, nie poszerzono horyzontow przez
                                              kurczowe trzymanie sie ram programu, nie nauczono pasji zdobywania wiedzy.
                                              • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 10:23
                                                chihiro2 napisała:

                                                > Slicznie napisane, Steph :) Zgadzam sie w 100%. W Polsce blednie uwaza sie, ze
                                                > uniwersytet jest taka lepsza szkola zawodowa. Tylko, ze potem absolwenci sa
                                                > czesto bezrobotni - bo nie nauczono ich myslec, nie poszerzono horyzontow przez
                                                >
                                                > kurczowe trzymanie sie ram programu, nie nauczono pasji zdobywania wiedzy.


                                                Uniwersytet - lepsza szkola zawodowa? Czy piszac 'uniwersytet' masz na mysli
                                                oglnie - studia, czy poprostu mowisz o tej uczelnii?


                                                Pomine juz fakt o tym uczeniu myslenia na studiach, pisalam o tym nizej...

                                                Nie wiem jaki masz obraz uczelnii w Polsce, nie wiem z jakimi sie zetknelas.
                                                Moim zdaniem, studia na panstwowych uczelniach sa na bardzo wysokim poziomie. O
                                                prywatnych uczelniach nie bede pisac, bo w wiekszosci przypadkow niestety wciaz
                                                studenci sa tam traktowani jako klienci, jako zrodlo utrzymania i wciaz
                                                stosowana jest zasada 'klient nasz pan' i wszystkie jej konsekwencje. Nie chce
                                                generalizowac, z pewnoscia sa wyjatki.

                                                Na uczelniach panstwowych jest inaczej. Na wielu obleganych kierunkach juz nie
                                                sztuka jest sie dostac, ale utrzymac. Juz po pierwszym semestrze nastepuje
                                                selekcja naturalna i wszyscy ci, ktorzy sie tam znalezli 'przypadkiem' poprostu
                                                odpadaja. Zostaja najlepsi. Jeszcze troche sie redukuje w trakcje studiowania,
                                                ale koncza uczelnie z cala pewnoscia ci, ktorzy powinni ja skonczyc.

                                                Absolwenci sa bezrobotni, bo nie nauczono ich myslec? Heh, ciekawa teoria
                                                :)Nauczono, nauczono;) dlatego wyjezdzaja ;))))) Oj nie chce mi sie pisac o
                                                sytuacji ekonomiczno-politycznej w kraju, o bezrobociu itd, bo i po co?
                                                • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 10:53
                                                  Violus, mam bardzo zle zdanie o jednej z lepszych uczelni w Polsce, na ktorej
                                                  sama studiowalam - o Uniwersytecie Warszawskim. Studiowalam tam lingwistyke
                                                  stosowana i nawet niezle sobie radzilam. Owszem, poziom byl wysoki, ale 75%
                                                  przedmiotow (a mialam 30h wykladow tygodniowo) byla kompletnie zbedna, nie bylo
                                                  w stanie uczyc sie porzadnie do kazdego, bo zwyczajnie brakowalo czasu.
                                                  Natomiast wiekszosc profesorow traktowala swoj przedmiot jako absolutnie
                                                  najwazniejszy. W ogole wiekszosc wykladowcow pracowala, mam wrazenie, dla
                                                  prestizu, jaki UW daje, sami nie dawali z siebie nic - zdarzalo sie czytanie
                                                  notatek z wykladow, ktore wyglaszaja rok po roku w niezmienionej formie od 10
                                                  lat. Poza tym nie bylo szans na jakiekolwiek praktyki podczas pierwszych trzech
                                                  lat studiow (tyle wytrwalam, potem pojechalam ksztalcic sie dalej za granice),
                                                  nie bylo zadnej pomocy uczelni jesli chodzi o przejscie z nauki do pracy.
                                                  Nie mowiac juz o stosunku wykladowcy do studenta - sprawdzanie listy obecnosci,
                                                  (co czasem przy 60 studentach zajmowala spora czesc zajec), zakladanie a priori
                                                  podczas egzaminow ustynych, ze student nic sie nie nauczyl, zero elastycznosci
                                                  jesli chodzi o indywidualne umawianie sie, nieprzychodzenie na konsultacje itp.
                                                  Kompletny brak szacunku. Przykladow moglabym podac dziesiatki.

                                                  Moze inaczej jest na kierunkach technicznych, ale nie znam nikogo, kto
                                                  studiowalby humanistyczne i mial inne zdanie niz moje. I to z roznych uczelni,
                                                  roznych miast. Moze lepiej, jak studenci traktowani sa jak klienci - w
                                                  przypadku, gdy studia sa bezplatne zbyt duzo wykladowcow uwaza, ze jesli
                                                  student wymaga jako takiego poziomu, przewrocilo mu sie w glowie. Bo jak to -
                                                  ma za darmo i wymaga czegos?

                                                  I czemu skoro studia sa na tak wysokim poziomie w Polsce, mlodzi ludzie z
                                                  dyplomem magistra przyjezdzaja tu pracowac w kanjpach? Bo nie nauczono ich
                                                  szacunku do wlasnej wiedzy, bo nie traktowano ich jako doroslych ludzi, ktorzy
                                                  sa godnymi partnerami do intelektualnej dyskusji, ktorzy moga cos zaoferowac
                                                  rynkowi pracy. Bo czesto nie umozliwiono im odbycia jakichkolwiek sensownych
                                                  praktyk podczas studiow, w zwiazku z czym 23-latek czesto ma minimalne
                                                  doswiadczenie zawodowe (w Polsce przeciez nawet do pracy w sklepie chce sie
                                                  osobe po studiach). No i jeszcze nauka jezyka angielskiego...
                                                  • edavenpo Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 11:35

                                                    Musze sie tu zgodzic z Chichiro... Ja studiowalam polonistyke na UMK w Toruniu i
                                                    mam podobne wrazenia. Do rzeczy wymienionych przez Chichiro dodalabym jeszcze
                                                    straszliwy beton akademicki gnojacy studentow dla zasady, oblewajacych na
                                                    egzaminach dla zabawy(o ktorych kraza legendy wsrod studentow) i kazdy egzamin u
                                                    nich to stres i horror. Taki wlasnie profesor (znany ekspert od literarury
                                                    sredniowiecznej)oblal dobra znajoma na egzaminie pisemnym bo mu sie nie podobal
                                                    jej styl. Jak podchodzila do komisyjnego to pan profesor byl osobiscie urazony i
                                                    dwa razy zginelo jej podanie o komis z dziekanatu (musiala je skladac raz
                                                    jeszcze), 'zagubil' jej prace pisemna ktora powinna byc rozpatrzona przez
                                                    drugiego profesora. DZiewczyna zdala komisyjny na piatke. Lub 'nietykalny' pan
                                                    doktor od Mlodej Polski ktory pojawil sie na 4 z 10-ciu zajec. na ostatnich
                                                    zajeciach pojawil sie kompletnie pijany i dal nam zaliczenia w knajpie 'Pod
                                                    Aniolami' na torunskiej Starowce bez egzaminu.

                                                    Nie twierdze ze to jedyna strona polskiego szkolnictwa bo czas na studiach
                                                    wspominam dobrze i spotkalam mnostwo wartosciowych ludzi ktorzy duzo mnie
                                                    nauczyli ale spora czesc to niestety to co opisala Chichiro.


                                                    P.S. I potwierdzam wyklady czytane ze zzolklego zeszytu z lat 80-tych ;-))
                                                  • ralphos Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 20:36
                                                    No niestety, beton jest wszędzie. Sam jeden przedmiot zdawałem pięć razy -
                                                    cztery razy oblałem u "betona", na szczęście zmieniono wykładowcę i piąte
                                                    podejście spokojnie zdałem (i do tego najlepiej na całym roku). Ogólnie jednak
                                                    wysoko oceniam swoje studia.
                                                    Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak wyglądają prawdziwe studia, gdzie trzeba naprawdę
                                                    czasem ruszyć głową i dyplom otrzymuje mniej niż 30% osób rozpoczynających
                                                    naukę, to zapraszam na Politechnikę Warszawską, np. na Wydział Elektroniki.
                                                    Miałem dobrych znajomych studiujących kierunki humanistyczne na UW i wiem jedno
                                                    - trzeba tam się bardzo starać, żeby wylecieć. U mnie wylatywali (i to z
                                                    hukiem) nawet całkiem zdolni ludzie.
                                                    Polskie uczelnie techniczne mają tę zaletę, że nie zamykają studentów w ścisłej
                                                    specjalizacji, dostarczają uniwersalnej wszechstronnej wiedzy.

                                                    A z uczelniami prywatnymi jest różnie, niestety najczęściej kiepsko. Jak mi
                                                    kiedyś kolega studiujący jakieś "zarządzanie" podał temat swojej pracy
                                                    magisterskiej, to mało nie padłem ze śmiechu, sam taką pracę bym napisał w 2-3
                                                    tygodnie.
                                                  • princessjobaggy Re: Brytyjskie uniwersytety 07.07.06, 13:46
                                                    edavenpo napisała:

                                                    >
                                                    > Musze sie tu zgodzic z Chichiro... Ja studiowalam polonistyke na UMK w
                                                    Toruniu i mam podobne wrazenia.

                                                    Edavenpo, ja tez jestem po UMK, ale nie po polonistyce. O wspomnianych przez
                                                    Ciebie sytacjach, jak to sie dla zasady oblewa studentow slyszalam, a raz nawet
                                                    doswiadczylam tego na wlasnej skorze, poniewaz zlozylo sie tak, ze pan z ktorym
                                                    mialam zajecia praktyczne nie lubil sie z pania profesor, ktora mnie pozniej
                                                    egzaminowala. Takie rzeczy dzieja sie na wszystkich uniwersytetach w Polsce,
                                                    nie wazne czy jest to UW czy jakis mniej 'prestizowy'.
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 19:08
                                                    Nie, nie maialam z nia zajec, to chyba tylko pierwszy niemeicki mial, pamietam nazwisko, bo mieszkalam z dziewczyna z pierwszym niemieckim.
                                                    Pan od TKJ byl straszny, pamietasz go, na pierwszym roku. Pijany na zajecia przychodzil! Na biust sie egzamin podobno zdawalo. Patrzyl jak zaczarowany.
                                                    :)
                                                    a byl taki jeden facet, nie tyle ze zle wspominam, ale czytal notatki swoje sprzed cwiercwiecza, i uwielbial wlasny glos. Uczyl niemeickiego k-u i robil przez 2 semestry Umwelt!
                                                  • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 20:03
                                                    TKJ caly byl koszmarny!!! Zdawalam z terminie zerowym i oblalam, musialam
                                                    jeszcze raz przyjsc. Z tego pijanstwa mialam tez 8 nieobecnosci, bo pan nie
                                                    slyszal, jak mowilam, ze jestem obecna. Myslalam, ze go trzasne ze zlosci, gdy
                                                    musialam sie tlumaczyc i przyprowadzac swiadkow, ze bylam obecna na zajeciach.

                                                    Pamietam tego od Umwelt, Nidecki sie nazywal. Zajecia prowadzil w takiej
                                                    strasznej malej salce w podziemiach bez okien i wentylacji, zawsze siadalam
                                                    blisko drzwi, inaczej chyba bym zemdlala. Na jego zajeciach nigdy nie mialo sie
                                                    okazji odezwac... czesto nawet nie wiedzialam o czym on gada, tak nudne i
                                                    monotonne i bez kontekstu to bylo.

                                                    Z tego wszystkiego za dosc sensowna uwazalam glottodydaktyke (mimo ze nigdy nie
                                                    chcialam byc nauczycielka) z taka wysoka chuda kobieta, nie pamietam nazwiska.
                                                    I czasem zajecia z Wawrzyniakiem. I jeszcze pare przypadkowych, ale naprawde
                                                    bardzo przypadkowych.
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 21:21
                                                    My mielismy glotto z taka kobitka, ktora w Stanach uczyla przez kilka lat zanim przyjechala do warszawy (w ILSie wytzrymajla zreszta tylko 2 lata, teraz jest na prywatnej lingwistyce) - zupelnie inne podejscie do materialu i studenta (choc to drugie nie na 100%). Fajna byla, nie pamietam nazwiska
                                                    Mielismy literature niem ze wspanialym profesorem, ktory zmarl niedawno po tym jak skonczyl nas uczyc, nazwisko na N, nie pamietam. Bardzo ciekawe, wszystko w kontekscie rozwoju spoleczenstwa. Mielsimy nawet literature lesbijska z 2000 roku, facet byl naprawde na biezaco.
                                                    U Nidy tez siedzialam przy drzwiach, jesli w ogole bylam. Tragedia.
                                                    Wawrzyniak - dzieki niemu inaczej spojrzalam na gramatyke, ale co za stres.

                                                    Fonetyke ang mialam ze wspanialym dr Biedrzyckim, co za wymowa.

                                                    Mialas cos z Klaudyna? Literature ang? tez pasjonatka. No i jej maz co sie caly czas na zajecia spoznial, jesli w ogole przychodzil, i to jeszcze otwarcie mowil, ze dostal zlecenie na tlumaczenie i nie mogl przyjsc. Ozywiscie odwolywac tez nie mogl.... Rece opadaja.

                                                    Pani Okrutna? Chyba Cie ta przyjemnosc (?) ominela.

                                                    O Nideckim, to nam nawet doktorantka opowiadala, ze ona tez te same zajecia miala.. o rety... co za ludzie, co za czasy :)
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 21:47
                                                    Tak jest, Namowicz. Fantastyczny byl. A Ty tez mialas z nim zajecia? I czy to dalej chihiro tylko pod innym nickiem?

                                                    kash0303 napisała:

                                                    >
                                                    > > Mielismy literature niem ze wspanialym profesorem, ktory zmarl niedawno p
                                                    > o
                                                    > tym
                                                    > > jak skonczyl nas uczyc, nazwisko na N, nie pamietam.
                                                    >
                                                    > Namowicz???
                                                    >
                                                  • kash0303 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 21:54
                                                    catriona napisała:

                                                    > Tak jest, Namowicz. Fantastyczny byl.

                                                    Szkoda, ze Go juz nie ma. Tez lubilam z nim zajecia.

                                                    A Ty tez mialas z nim zajecia? I czy to d
                                                    > alej chihiro tylko pod innym nickiem?

                                                    Nie, ja jestem kash. ILS zaczynalam na pocztku lat 90-tych, a nie skonczylam z
                                                    podobnych powodow co Wy.

                                                    Lubilam tez zajecia z Konikiem, a pozniej z takim fajnym gosciem od tlumaczen
                                                    konsekutywnych (super oczytany i wogole). A jezyki tez te same co u Was;)))

                                                    pzdrfka
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:16
                                                    kash0303 napisała:

                                                    > catriona napisała:
                                                    >
                                                    > > Tak jest, Namowicz. Fantastyczny byl.
                                                    >
                                                    > Szkoda, ze Go juz nie ma. Tez lubilam z nim zajecia.

                                                    >
                                                    > A Ty tez mialas z nim zajecia? I czy to d
                                                    > > alej chihiro tylko pod innym nickiem?
                                                    >
                                                    > Nie, ja jestem kash. ILS zaczynalam na pocztku lat 90-tych, a nie skonczylam z
                                                    > podobnych powodow co Wy.
                                                    >
                                                    > Lubilam tez zajecia z Konikiem,


                                                    a tfu! frustrat! :)
                                                    naprawde, nie klamie!

                                                    a pozniej z takim fajnym gosciem od tlumaczen
                                                    > konsekutywnych (super oczytany i wogole).

                                                    hmm a kto to moze byc??...
                                                    Skonczylas studia w Anglii? Bo ja ILSu jeszcze nie skonczylam, ale bede chciala sie obronic, bo wszystko mam pozaliczane. Juz by mi sie nie chcialo jeszcze raz tego wszystkiego robic, tym bardzije ze mam jesczze za soba "epizody" na innych uniwerkach. Juz to za dlugo trwa...

                                                    A jezyki tez te same co u Was;)))
                                                    >
                                                    > pzdrfka
                                                  • kash0303 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:30

                                                    > > Lubilam tez zajecia z Konikiem,
                                                    >
                                                    >
                                                    > a tfu! frustrat! :)

                                                    Moze i frustrat, ale wiedze mial i zajecia raczej nie byly nudne.

                                                    > naprawde, nie klamie!
                                                    >
                                                    > a pozniej z takim fajnym gosciem od tlumaczen
                                                    > > konsekutywnych (super oczytany i wogole).
                                                    >
                                                    > hmm a kto to moze byc??...
                                                    A no wlasnie sprawdzilam - coz pamiec kuleje na stare lata;)))
                                                    www.dak.uw.edu.pl/spis/www_wydzial12.php?gk_wydz12=32000000
                                                    Hejwowski + jeszcze z Kopczynskim byly super fajne tlumaczenia.

                                                    > Skonczylas studia w Anglii?

                                                    Niestety nie, zaciazylam;))), ale jak dzici do szkoly pojda to sie jakos
                                                    przekwalifikuje. Mi brytyjski system ksztalcenia bardziej odpowiada. Pamietam
                                                    jak na kursie CELTA wiecej sie nauczylam niz przez te wszystkie semestry
                                                    glottodydaktyki.

                                                    Bo ja ILSu jeszcze nie skonczylam, ale bede chciala
                                                    > sie obronic, bo wszystko mam pozaliczane. Juz by mi sie nie chcialo jeszcze
                                                    ra
                                                    > z tego wszystkiego robic, tym bardzije ze mam jesczze za soba "epizody" na
                                                    inny
                                                    > ch uniwerkach. Juz to za dlugo trwa...

                                                    No to powodzenia, bo papierek zawsze sie przyda...
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:35

                                                    > Moze i frustrat, ale wiedze mial i zajecia raczej nie byly nudne.

                                                    ja mialam z nim gramatyke opisowa i lecial z trzech ksiazek. I upupial niektorych na sile.


                                                    > Hejwowski + jeszcze z Kopczynskim byly super fajne tlumaczenia.

                                                    oj, Hejwowski byl przenajlepszy! a Kopczynski, to byl jedyny, co mu sie moj Yorkshire accent podobal. Okrutna mnie zawsze poprawiala, ze sie mowi "LiverpAdlian" :) do niedawna byl dyrektorem instytutu, ale potem mial zawal i chyba zwolnil troche. Fantastyczny byl i taki zapaleniec, wiecznie mlody.

                                                    >
                                                    > > Skonczylas studia w Anglii?
                                                    >
                                                    > Niestety nie, zaciazylam;))), ale jak dzici do szkoly pojda to sie jakos
                                                    > przekwalifikuje. Mi brytyjski system ksztalcenia bardziej odpowiada. Pamietam
                                                    > jak na kursie CELTA wiecej sie nauczylam niz przez te wszystkie semestry
                                                    > glottodydaktyki.

                                                    pewnie tak... ja tez bym chciala, ale tez po dzieciach, tym barzdiej ze moj maz teraz studiuje.Jeszcze nie moja kolej!..
                                                    a gzdie mieszkasz, Kash?
                                                    >
                                                    > Bo ja ILSu jeszcze nie skonczylam, ale bede chciala
                                                    > > sie obronic, bo wszystko mam pozaliczane. Juz by mi sie nie chcialo jesz
                                                    > cze
                                                    > ra
                                                    > > z tego wszystkiego robic, tym bardzije ze mam jesczze za soba "epizody" n
                                                    > a
                                                    > inny
                                                    > > ch uniwerkach. Juz to za dlugo trwa...
                                                    >
                                                    > No to powodzenia, bo papierek zawsze sie przyda...
                                                  • kash0303 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:47

                                                    > > Moze i frustrat, ale wiedze mial i zajecia raczej nie byly nudne.
                                                    >
                                                    > ja mialam z nim gramatyke opisowa i lecial z trzech ksiazek. I upupial
                                                    niektory
                                                    > ch na sile.

                                                    Ja mu tez podpadlam na samym poczatku i potem mialam w sumie u niego
                                                    przechlapane, ale egzamin jakims cudem zaliczylam.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Hejwowski + jeszcze z Kopczynskim byly super fajne tlumaczenia.
                                                    >
                                                    > oj, Hejwowski byl przenajlepszy! a Kopczynski, to byl jedyny, co mu sie moj
                                                    Yor
                                                    > kshire accent podobal. Okrutna mnie zawsze poprawiala, ze sie
                                                    mowi "LiverpAdlia
                                                    > n" :)

                                                    Okrutna to wszystkich poprawiala. A najlepsze, ze u nas to sekcja amerykanska
                                                    miala z nia fonetyke - przeklinali ja jak cholera.

                                                    do niedawna byl dyrektorem instytutu, ale potem mial zawal i chyba zwolni
                                                    > l troche. Fantastyczny byl i taki zapaleniec, wiecznie mlody.

                                                    Kto mial zawal - Hejwowski czy Kopczynski???
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > > Skonczylas studia w Anglii?
                                                    > >
                                                    > > Niestety nie, zaciazylam;))), ale jak dzici do szkoly pojda to sie jakos
                                                    > > przekwalifikuje. Mi brytyjski system ksztalcenia bardziej odpowiada. Pami
                                                    > etam
                                                    > > jak na kursie CELTA wiecej sie nauczylam niz przez te wszystkie semestry
                                                    > > glottodydaktyki.
                                                    >
                                                    > pewnie tak... ja tez bym chciala, ale tez po dzieciach, tym barzdiej ze moj
                                                    maz
                                                    > teraz studiuje.Jeszcze nie moja kolej!..
                                                    > a gzdie mieszkasz, Kash?

                                                    on the south coast w Brighton;)))
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 23:20
                                                    kash0303 napisała:

                                                    > > > Hejwowski + jeszcze z Kopczynskim byly super fajne tlumaczenia.
                                                    > >
                                                    > > oj, Hejwowski byl przenajlepszy! a Kopczynski, to byl jedyny, co mu sie m
                                                    > oj
                                                    > Yor
                                                    > > kshire accent podobal. Okrutna mnie zawsze poprawiala, ze sie
                                                    > mowi "LiverpAdlia
                                                    > > n" :)
                                                    >
                                                    > Okrutna to wszystkich poprawiala. A najlepsze, ze u nas to sekcja amerykanska
                                                    > miala z nia fonetyke - przeklinali ja jak cholera.

                                                    ojejku, z NIA????
                                                    i mieliscie sekcje amerykanska? my nie mielismy tego podzialu, niestety.
                                                    >
                                                    > do niedawna byl dyrektorem instytutu, ale potem mial zawal i chyba zwolni
                                                    > > l troche. Fantastyczny byl i taki zapaleniec, wiecznie mlody.
                                                    >
                                                    > Kto mial zawal - Hejwowski czy Kopczynski???

                                                    sory. - Kopczynski

                                                    Hejwowski by dyr ds studenckich przez jakis czas, ale potem zrezygnowal, a szkoda, bo on studentom nie utrudnial zycia
                                                    > >
                                                    > > >
                                                    > > > > Skonczylas studia w Anglii?
                                                    > > >
                                                    > > > Niestety nie, zaciazylam;))), ale jak dzici do szkoly pojda to sie
                                                    > jakos
                                                    > > > przekwalifikuje. Mi brytyjski system ksztalcenia bardziej odpowiada
                                                    > . Pami
                                                    > > etam
                                                    > > > jak na kursie CELTA wiecej sie nauczylam niz przez te wszystkie sem
                                                    > estry
                                                    > > > glottodydaktyki.

                                                    ja mysle ze potzrebuje kilka lat odpoczynku od nauki szkolnej i potem z przyjemnoscia zaczne socjologie. A Ty o czym myslisz???
                                                    I ile masz dzieci? Ja od jakiegos czasu strasznie bym chciala dziecko, ale jak juz pisalam maz - student
                                                    choc i on by chcial nie mniej ode mnie...
                                                    ale jak juz to juz - planuje czworke!
                                                    ale to jeszcze przed pierwszym, podobno to sie pozniej dokonuje samorewizji...


                                                    > >
                                                    > > pewnie tak... ja tez bym chciala, ale tez po dzieciach, tym barzdiej ze m
                                                    > oj
                                                    > maz
                                                    > > teraz studiuje.Jeszcze nie moja kolej!..
                                                    > > a gzdie mieszkasz, Kash?
                                                    >
                                                    > on the south coast w Brighton;)))

                                                    south coast:)))
                                                    a to szkoda, ze tak daleko, bo ja W Birmingham
                                                  • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 21:56
                                                    Ja nie chodzilam na Namowicza, tzn. bylam kilka razy na poczatku i zupelnie mi
                                                    sie nie podobalo. Omawiano jedna lekture po drugiej, bez kontekstu, bez
                                                    czytania, w notatkach, z ktorych sie uczylam same streszczenia. Nie slyszalam
                                                    tez, by ktos sie o tych zajeciach wypowiadal dobrze. Nie wiem czemu, moze sie
                                                    poprawil potem i dlatego macie dobre zdanie o nim? Dziwne...

                                                    Z Okrutna nie mialam zajec. Na Wawrzyniaku sie nie stresowalam, poza tylko
                                                    koncem drugiego roku, bo przez caly rok pisalismy eseje, a potem facet
                                                    zapowiedzial, ze egzamin i tak zrobi z gramatyki, bo na pierwszym roku tak zle
                                                    poszlo. Skandal! On sie nam otwarcie przyznal, ze moglby zrobic z latwoscia
                                                    doktorat, ale mu sie nie chce...

                                                    Biedrzycki mial taki glos i taka wymowe, ze mozna sie tylko na podstawie glosu
                                                    zakochac w nim... Ale leciwy byl troszke :)

                                                    Klaudyne pamietam, pasjonatka, to prawda. Jej maz byl ok na moim roku (dopiero
                                                    zaczal wykladac wtedy i sie przykladal), podobno wlasnie im pozniej tym gorzej.
                                                    A znacie Schwenka? Troche arogancki, ale cwiczenia dawal fajne (i lydki mial
                                                    ladne, hihi :))). A cwiczenia z Chilmonczykiem? Jak w szkole radzieckiej, wciaz
                                                    to samo uzupelnianie luk i na kazdych zajeciach kartkowka.
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:13
                                                    chihiro2 napisała:

                                                    > Ja nie chodzilam na Namowicza, tzn. bylam kilka razy na poczatku i zupelnie mi
                                                    > sie nie podobalo. Omawiano jedna lekture po drugiej, bez kontekstu, bez
                                                    > czytania, w notatkach, z ktorych sie uczylam same streszczenia. Nie slyszalam
                                                    > tez, by ktos sie o tych zajeciach wypowiadal dobrze. Nie wiem czemu, moze sie
                                                    > poprawil potem i dlatego macie dobre zdanie o nim? Dziwne...

                                                    Ja sie barzdo duzo nauczylam, choc moze dlatego ze malo wiedzialam , niewykluczone.
                                                    >
                                                    > Z Okrutna nie mialam zajec. Na Wawrzyniaku sie nie stresowalam, poza tylko
                                                    > koncem drugiego roku, bo przez caly rok pisalismy eseje, a potem facet
                                                    > zapowiedzial, ze egzamin i tak zrobi z gramatyki, bo na pierwszym roku tak zle
                                                    > poszlo. Skandal! On sie nam otwarcie przyznal, ze moglby zrobic z latwoscia
                                                    > doktorat, ale mu sie nie chce...

                                                    My nie pisalismy esejow tylko lecialysmy z cwiczeniami, jedno po drugim, ciagle z tej samej ksiazki. Facet byl arogancki i sie przechwalal, i kozakowal, o tym jak to mial 3 zony ( a mogl miec ze 40 najwiecje wtedy)
                                                    >
                                                    > Biedrzycki mial taki glos i taka wymowe, ze mozna sie tylko na podstawie glosu
                                                    > zakochac w nim... Ale leciwy byl troszke :)

                                                    :)
                                                    >
                                                    > Klaudyne pamietam, pasjonatka, to prawda. Jej maz byl ok na moim roku (dopiero
                                                    > zaczal wykladac wtedy i sie przykladal), podobno wlasnie im pozniej tym gorzej.
                                                    >
                                                    > A znacie Schwenka? Troche arogancki, ale cwiczenia dawal fajne (i lydki mial
                                                    > ladne, hihi :))). A cwiczenia z Chilmonczykiem? Jak w szkole radzieckiej, wciaz

                                                    Hans-Joerg, mozna Joerg mu bylo mowic, ale Hans - nie:)
                                                    gramatyka opisowa, kucie na pamiec Helbig/Buscha
                                                    A teraz ma kilkuletnia coreczke z ta swoja panna

                                                    >
                                                    > to samo uzupelnianie luk i na kazdych zajeciach kartkowka.
                                                    >
                                                    Oj, jaki Chilmonczyk byl fajny. Co za osobowosc. I to podnoszenie ciezarow i takei mnostwo historii.

                                                    A jak jzu jestesmy przy starszych - mialyscie zajecia z taka Ukrainka, ktora tez juz nie zyje, taka smieszna byla i maila taki uroczy slowianski akcent jak mowila po ang. Bigajewa chyba sie nazywala?
                                                  • kash0303 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:24
                                                    > > A znacie Schwenka? Troche arogancki, ale cwiczenia dawal fajne (i lydki m
                                                    > ial
                                                    > > ladne, hihi :))).

                                                    No i imprezowy byl;)))

                                                    > Hans-Joerg, mozna Joerg mu bylo mowic, ale Hans - nie:)
                                                    > gramatyka opisowa, kucie na pamiec Helbig/Buscha
                                                    > A teraz ma kilkuletnia coreczke z ta swoja panna

                                                    >
                                                    > A jak jzu jestesmy przy starszych - mialyscie zajecia z taka Ukrainka, ktora
                                                    te
                                                    > z juz nie zyje, taka smieszna byla i maila taki uroczy slowianski akcent jak
                                                    mo
                                                    > wila po ang. Bigajewa chyba sie nazywala?

                                                    Bagajewa tez nie zyje??? Jka ten czas szybko leci.
                                                  • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 07.07.06, 15:17
                                                    Mialam z ta Ukrainka zajecia praktyczne (angielskie slowka zwiazane ze sztuka).
                                                    Bardzo sympatyczna pani.

                                                    Kojarze nazwisko Hejwowski, cos mi swita, ale nie moge skojarzyc twarzy. Co on
                                                    wykladal? Moze nie mialam z nim zajec? No bo wytrawalam tylko do konca 3 roku.

                                                    A mialyscie filozofie z taki smiesznym panem, ktory chcial ze wszystkich
                                                    dziewczat uczynic "milosniczki filozofii"? (z takim kresowym "l")
                                                  • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:26
                                                    chihiro2 napisała:

                                                    > Biedrzycki mial taki glos i taka wymowe, ze mozna sie tylko na podstawie
                                                    glosu zakochac w nim... Ale leciwy byl troszke :

                                                    Czyzby Leszek Biedrzycki? Mialam z nim fonetyke na anglistyce ale bylo to
                                                    dawno i byl wtedy raczej stosunkowo mlody. Imponowal mi nieslychanie swoja
                                                    angielszczyzna chociaz powaznie balam sie go przed egzaminami.
                                                    Pytam czy Leszek, bo jego syn tez podbno jest wybitnym anglista.
                                                  • catriona Re: Brytyjskie uniwersytety 06.07.06, 22:27
                                                    Leszek, Leszek.


                                                    steph13 napisała:

                                                    > chihiro2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Biedrzycki mial taki glos i taka wymowe, ze mozna sie tylko na podstawie
                                                    > glosu zakochac w nim... Ale leciwy byl troszke :
                                                    >
                                                    > Czyzby Leszek Biedrzycki? Mialam z nim fonetyke na anglistyce ale bylo to
                                                    > dawno i byl wtedy raczej stosunkowo mlody. Imponowal mi nieslychanie swoja
                                                    > angielszczyzna chociaz powaznie balam sie go przed egzaminami.
                                                    > Pytam czy Leszek, bo jego syn tez podbno jest wybitnym anglista.
                                            • violus22 Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 10:02
                                              steph13 napisała:

                                              > Zrozumialas tak, jak chcialas zrozumiec bo trzymasz sie kurczowo swojej
                                              blednej teorii. Faktem jest, ze bardzo niewiele kierunkow przygotowuje do
                                              konkretnego
                                              > zawodu. Zadaniem uczelni jest rozwiniecie umyslu, ciekawosci intelektu,
                                              > analitycznego spojrzenia na zagadnienia oraz umiejetnosci nabywania i
                                              > wykorzystywania wiedzy. Zobacz jakie kombinacje przedmiotow oferowane sa
                                              > studentom - fizyka z j.francuskim, prawo z psychologia, matematyka z filozofia,
                                              >
                                              > ekonomia z filozofia i polityka. Znam absolwentke teologii, ktora pracuje jako
                                              > surveyor dla property company, inzyniera po Cambridge w finansach, historyka
                                              > sztukiw ksiegowosci.

                                              No tak, jak moja teoria to z zalozenia pewnie jest bledna, co?;)

                                              To nie jest zadna moja teoria. Gdzies tam, kiedys tam liznelam troche wiedzy na
                                              temat rozwoju czlowieka i nikt mi nie wmowi, ze studia (jak to sie przyjelo
                                              mowic) ucza myslec, rozwijaja umysl i ble ble ble

                                              Zdolnosci kazdego z nas wychodza juz w dziecinstwie, w pierwszej fazie szkoly a
                                              dalej to co najwyzej mozna je pielegnowac (lub nie). Te hasla o ktorych piszesz
                                              za 'zadaniem uczelnii' to faza szkoly, szkoly podstawowej.

                                              Steph, takie same kombinacje przedmiotow sa w Polsce. Studiujac matematyke
                                              mialam takie przedmioty jak filozofia, pedagigika/psychologia a nawet historia,
                                              jezyk obcy to standard. Ale te przedmioty nie byly wodzace, zatem filozofia nie
                                              byla dla filozofow, a okrojony material z zastosowaniem dla matematykow,
                                              pedagogika czy psochologia rowniez byla pod katem dydaktyki matematyki, a
                                              historia to nie historia Polski ale historia matematyki (biografie, odkrycia
                                              matematykow), nawet na angielskim oprocz ogolnej nauki byl nacisk na
                                              zastosowanie jezyka w terminach matematycznych. Podobnie jest na innych kierunkach.

                                              Taaa, znasz tego i tamtego... i pewnie slyszalas o calej rzeczy polskich mgr.,
                                              ktorzy zamiast pracowac w zawodach sprzataja ulice, pomagaja na budowach,
                                              sprzedaja piwo w barze na zachodzie...


                                              > Jestes w bledzie. Dziewczyna, ktora studiowala wlasnie historie, pracuje w
                                              > prestizowym banku inwestycyjnym, w Fixed Income Commodities & Currencies. Nauke
                                              >
                                              > matematyki zakonczyla, z wyboru, na poziomie GCSE. W pracy na codzien
                                              > uzywa 'bond maths' bo pracodawca ja nauczyl.Takich ludzi sa tysiace.

                                              Maslo maslane;) Wyzej zaprzeczasz (jak to ujelas) 'mojej teorii';) a teraz
                                              dajesz jej przyklad :) Po co byly jej te studia, skoro umiejetnosci jakie sa jej
                                              potrzebne w wykonywanej pracy miala juz wczesniej? Jaka masz gwarancje, ze to
                                              uczelnia nauczyla ja myslec, a nie ona sama umiala juz wczesniej? To
                                              przerazajace, ze takich ludzi sa tysiace.

                                              Nie rozumiem zupelnie podejscia pracodawcow. Jaki jest sens zatrudniac kogos o
                                              niskim poziomie umiejetnosci w danej dziedzinie i go pozniej uczyc, skoro od
                                              razu mozna zatrudnic kogos juz wyuczonego. I znow logika mi podpowiada, ze
                                              poprostu w pewnych dziedzinach brak takich ludzi i to dlatego.


                                              > Szczyci sie dobrym degree, z dobrej uczelni, czyli tym atutem, ktory otwiera
                                              > drzwi na rynku pracy.Oraz intelektem, ktory poradzi sobie z roznymi challenges.

                                              Z pewnoscia jest sie czym szczycic, a szczegolnie gdy pozniej, w pracy
                                              wykorzystuje swoj intelekt z poziomu GCSE;)

                                              • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 05.07.06, 20:11
                                                violus22 napisała:

                                                > No tak, jak moja teoria to z zalozenia pewnie jest bledna, co?;)

                                                Nie dlatego ze twoja, tylko dlatego ze sama w sobie bledna.

                                                >
                                                > To nie jest zadna moja teoria. Gdzies tam, kiedys tam liznelam troche wiedzy
                                                na temat rozwoju czlowieka i nikt mi nie wmowi, ze studia (jak to sie przyjelo
                                                > mowic) ucza myslec, rozwijaja umysl i ble ble ble
                                                >
                                                > Zdolnosci kazdego z nas wychodza juz w dziecinstwie, w pierwszej fazie szkoly
                                                a dalej to co najwyzej mozna je pielegnowac (lub nie). Te hasla o ktorych
                                                piszesz> za 'zadaniem uczelnii' to faza szkoly, szkoly podstawowej.

                                                violus, nie chce mi sie dalej z toba dyskutowc bo zamknieta jestes na poglady
                                                inne od swoich, nawet jesli wyplywaja one z lepszej znajomosci rzeczywistosci.
                                                Najlepszy dowod na to, ze 'ble ble ble' wyniesione z gloryfikowanej szkoly
                                                podstawoej pozostawilo jednak spore luki do wypelnienia przez stycznosc z dobra
                                                angielska uczelnia.
                                                >
                                                > Steph, takie same kombinacje przedmiotow sa w Polsce. Studiujac matematyke
                                                > mialam takie przedmioty jak filozofia, pedagigika/psychologia a nawet
                                                historia,
                                                > jezyk obcy to standard. Ale te przedmioty nie byly wodzace, zatem filozofia
                                                nie byla dla filozofow, a okrojony material z zastosowaniem dla matematykow,
                                                > pedagogika czy psochologia rowniez byla pod katem dydaktyki matematyki, a
                                                > historia to nie historia Polski ale historia matematyki (biografie, odkrycia
                                                > matematykow), nawet na angielskim oprocz ogolnej nauki byl nacisk na
                                                > zastosowanie jezyka w terminach matematycznych. Podobnie jest na innych
                                                kierunkach.

                                                I w zwiazku z tym, powinnas byc rozchwytywana przez pracodawcow w Polsce (?).
                                                Rowniez, w odroznieniu od tutejszych studentow, powiedzmy matematyki z
                                                filozowfia, mialas pewnie 30 godzin tygodniowo zajec, gdzie dyktowano pytania i
                                                odpowiedzi, ktore nalezalo skrzetnie powtorzyc na egzaminach. Mowie w
                                                odroznieniu, poniewaz tutaj mialabys zajec max 10 godzin w tygodniu plus 30
                                                godzin samodzielnej pracy w bibliotece. I nie przekonasz mnie, ze ten system
                                                nie zmusza do studenta do samodzielnego myslenia, selekcji materialow, wlasnej
                                                analizy i wnioskow.
                                                >
                                                > Taaa, znasz tego i tamtego... i pewnie slyszalas o calej rzeczy polskich mgr.,
                                                > ktorzy zamiast pracowac w zawodach sprzataja ulice, pomagaja na budowach,
                                                > sprzedaja piwo w barze na zachodzie...

                                                Oczywiscie, ze slyszalam, a ty nie? Co wiecej, sama tak zaczynalam w czsach gdy
                                                Polacy nie mieli tutaj pozolenia do pracy. Nie wiem czego dotyczy ten argument?
                                                >
                                                >
                                                > > Jestes w bledzie. Dziewczyna, ktora studiowala wlasnie historie, pracuje
                                                > w prestizowym banku inwestycyjnym, w Fixed Income Commodities & Currencies.
                                                > Nauke matematyki zakonczyla, z wyboru, na poziomie GCSE. W pracy na codzien
                                                > > uzywa 'bond maths' bo pracodawca ja nauczyl.Takich ludzi sa tysiace.
                                                >
                                                > Maslo maslane;) Wyzej zaprzeczasz (jak to ujelas) 'mojej teorii';) a teraz
                                                > dajesz jej przyklad

                                                Bzdura, wedlug twojej teorii ta dziewczyna powinna uczyc historii w szkole lub
                                                w najlepszym wypadku porastac plesnia w bibliotece. Jednak tak nie jest.
                                                :) Po co byly jej te studia, skoro umiejetnosci jakie sa jej potrzebne w
                                                wykonywanej pracy miala juz wczesniej?

                                                Nie wiem jak ktos moze powiedziec 'po co byly studia'. Nie slyszalas o ludzich,
                                                ktorzy studiuje wylacznie dla siebie, dla rozwoju wlasnych zainteresowan a o
                                                zatrudnieniu zarobkowym mysla pozniej? Jak juz ktos tutaj powiedzial, studia to
                                                nie zawodowka z prosta sciezka do biurka czy gdziekolwiek indziej. Na chleb,
                                                nawet z petem kielbasy, zarobisz sama lopata, wiec po co sobie glowe w ogole
                                                zawracac nauka; przerazliwy twoj sposob myuslenia

                                                Wymaganej wiedzy matematycznej nia miala, ale miala potencjal intelektualy,
                                                enhanced w trakcie studiow, ktory pozwolil jej szybko przyswoic nowe
                                                umiejetnosci. Pracodawca chyba liczyl na to patrzac na jej CV, zawierajace
                                                First z uczelni, ktora nie daje degrees z underwater basket weaving.

                                                Jaka masz gwarancje, ze to uczelnia nauczyla ja myslec, a nie ona sama umiala
                                                juz wczesniej?
                                                Nie sadzisz, ze umiejetnosc myslenia rozwija sie z czasem? W koncu z kolyski
                                                nie aplikujesz o pozycje spelniajace marzenia.


                                                To > przerazajace, ze takich ludzi sa tysiace.
                                                Nie wiem dlaczego ciebie to przeraza - chyba ze ze strachu przed konkurencja na
                                                rynku pracy.
                                                >
                                                > Nie rozumiem zupelnie podejscia pracodawcow. Jaki jest sens zatrudniac kogos o
                                                > niskim poziomie umiejetnosci w danej dziedzinie i go pozniej uczyc, skoro od
                                                > razu mozna zatrudnic kogos juz wyuczonego. I znow logika mi podpowiada, ze
                                                > poprostu w pewnych dziedzinach brak takich ludzi i to dlatego.

                                                Sens jest w tym, ze pracodawca modeluje sobie pracownika dokladnie do dwoich
                                                potrzeb. Ktos 'juz wyuczony' niekoniecznie sprawdza sie w praktyce poniewaz
                                                czesto tego czego sie 'wyuczyl' nie potrafi przeniesc do real world, zwlaszcza
                                                jesli 'wyuczyl' sie kiepsko, pod dyktando, na zasadzie lopatologii.
                                                >
                                                >
                                                > > Szczyci sie dobrym degree, z dobrej uczelni, czyli tym atutem, ktory otwi
                                                > era drzwi na rynku pracy.Oraz intelektem, ktory poradzi sobie z roznymi chall
                                                > enges.
                                                >
                                                > Z pewnoscia jest sie czym szczycic, a szczegolnie gdy pozniej, w pracy
                                                > wykorzystuje swoj intelekt z poziomu GCSE;)

                                                No bo ten 'intelekt' above GCSE sprzedal na EBay. Over & out.
                                                >
                                • vygotsky Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 13:19
                                  A co to sa 'top employers'? Tacy co ci daja 100K , tacy co cie dobrze traktuja,
                                  tacy co ci daja nadgodziny, tacy co ci ich nie daja, tacy co ci daja bonusy,
                                  tacy co kaza ci garnitur nosic, tacy co ci daja luzu, tacy co ci daja tyle
                                  pieniedzy ze innym na swiecie brakuje czy tacy co rekrutuja w Oxbridge i
                                  dlatego sa top?????

                                  A czy ten 21 uniwerek to duzo sie rozni od tego co ma numer 20; przeciez z tego
                                  pierwszego juz nie rekrutuja...? A czy sa jakies barwy pomiedzy bialym i
                                  czarnym?
                                  • chihiro2 Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 13:24
                                    Poszukaj w rankingach. Sa to firmy, dla ktorych najwiecej absolwentow/studentow
                                    chcialoby pracowac - w skrocie. A na chec pracy w danej firmie skladaja sie
                                    rozne czynniki - pensja, prestiz, bonusy, mozliwosci rozwoju i samorealizacji i
                                    wiele innych.
                                    • steph13 Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 14:32
                                      Dokladnie tak jak chihiro napisala - taka jest definicja top employer.
                                      A jesli chodzi o to kto robi np ksiegowsc, spojrz na strony PWC, KGP czy Ernst
                                      Young i zobacz jakie maja recruitment requirements. 'Good degree', minimum 2:1,
                                      bez listy specjalizacji akademickich; oficjalnej listy preferowanych uczelni
                                      naturalnie tam tez nie znajdziesz ale moze byc informacja o tym, na ktore
                                      uniwesytety jezdza w ramach recruitment.
                                      Aby zorientowac sie, ktora uczelnia warta jest zachodu wystarczy spojrzec na
                                      entry requirements, to duzo mowi o koncowym rezultacie i perspektywach na
                                      zatrudnienie. Chociaz pare innych aspektow tez wchodzi w gre.
                                      Takie sa reguly, od ktorych oczywiscie trafiaja sie wyjatki. Tak samo, jak co
                                      roku w sierpniu ukazuja sie artykuly w prasie o kilku uczniach z'sink
                                      comprehensives', ktorzy wybieraja sie do Oxbridge.
              • konstruktorka1 Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 13:42
                Wydaje mi sie ze w duzej mierze zalezy od czlowieka.
                Jesli pojetny to nawet okropny uniwersytet mu nie zaszkodzi. Jak tepy hmm
                Mialam ostatnio doczynienia ze studentka Uniwerystetu ( Civil engineering )byla
                u nas na praktykach i dostalam ja pod opieke. Myslalam ze popelnie samobojstwo
                przy jej toku rozumowania i niecheci do pracy :(
                Przeprowadzalam rozmowe z jej promotorem (Zadzwonil i zapytal sie jak jej
                poszlo)i dowiedzialam sie ze jest najlepsza studentka na roku :)
                Zapytalam sie czy wylewaj studentow jak sie nie ucza i .................
                powiedzial ze maja nakaz rzadowy pomagac jak sie da bo za malo absolwentow
                budownictwa maja
                Caly czas nie wiem jak sie im to budownictwo kupy trzyma?
                • jagienkaa Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 22:04
                  mój mąż (też inżynier budownictwa, ale elektryk) zawsze mówi że woli polskiego
                  graduate engineer niż brytyjskiego, ma większą wiedzę i zapał do pracy tylko
                  czemu oni się języków nie uczą?:)
                  • konstruktorka1 Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 12:44
                    jagienkaa napisała:

                    > mój mąż (też inżynier budownictwa, ale elektryk) zawsze mówi że woli
                    polskiego
                    > graduate engineer niż brytyjskiego, ma większą wiedzę i zapał do pracy tylko
                    > czemu oni się języków nie uczą?:) - nie mam zielonego pojecia i szlag mnie
                    trafia jak moi koledzy pracuja w Polsce w hipermarketach na kasie
                    A teraz mi przyjdzie jeszcze pracowac z jakims idiota bo moj kolega rozstal sie
                    z firma i wrocil do Polski a polskich inzynierow z angielskim malo( Jezeli ktos
                    jest zainteresowany to prosze o info)
                    Ratunku!!!
                    Dzisaj zadzwonil architekt ze projektuje pawilon handlowy w konstrukcji
                    drewnianej z LVL i ze go nie interesuja parametry wytrzymalosciowe a jedynie
                    chce probke czy jest ladny :(
                    Mamo


                    • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 13:53
                      Tia...

                      Swietni inzynierowie, budowlancy, norm wszyscy przestrzegaja... Tylko dziwnym
                      trafem to w Polsce sie budynki ludziom na glowe zalamuja, a w UK jakos nie moge
                      sobie przypomniec takich przypadkow.
                      • konstruktorka1 Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 14:02
                        jaleo napisała:

                        > Tia...
                        >
                        > Swietni inzynierowie, budowlancy, norm wszyscy przestrzegaja... Tylko dziwnym
                        > trafem to w Polsce sie budynki ludziom na glowe zalamuja, a w UK jakos nie
                        moge
                        >
                        > sobie przypomniec takich przypadkow.

                        Wlasnie tego kompletnie nie moge zrozumiec
                        W obliczeniach Anglicy nie uwzgledniaja obciazen wiatrem a sniegiem najmniejsze
                        jak sie da
                        Jedyne wytlumaczenie ze sniegu w Anglii tyle nie ma co w Polsce
                        Strasznie mi przykro ale trzeba powiedziec ze w Polsce tez trafiaja sie
                        patalachy a najgorsze w tym ze bardzo czesto kontrakty ida po najmniejszej
                        cenie i poznajomosci.
                        Ta


                        • jagienkaa Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 14:21
                          przecież to chodziło głównie o ilość śniegu zmarzniętego na dachu a nie błąd w
                          obliczeniach inżynierów konstruktorów jeśli chodzi o Katowice, a takie
                          przypadki to oprócz tego się prawie wcale nie zdarzają!
                          Myślę że jakby w Anglii była taka zima jak w Polsce to też byś takie wypadki
                          widziała - ale tego nikomu nie życzę nawet żeby prove my point;)
                          • jaleo Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 14:50
                            Acha, czyli Ci swietni inzynierowie nie wpadli na pomysl, ze w Polsce czasami
                            snieg pada, i czasami zalega.

                            Zreszta nie tylko o ten jeden katowicki wypadek chodzilo, bo to bylo chyba
                            najwieksze przegiecie, ale takich "wpadek" inzynieryjnych jest bardzo duzo,
                            ostatnio cos bylo o tej nowej autostradzie krakowskiej, ze cos tez skiepscili
                            porzadnie.

                            To, ze tu w UK kazdy ma normy gdzies i wszystko sie trzyma na bluetack to jest
                            spora przesada. Moja siostra w tej chwili buduje dom w UK (a raczej
                            rozbudowuje stary budynek) i na kazdym kroku jest mnostwo pozwolen, ogledzin i
                            surveys, ktore trzeba przeprowadzac, a to badz co badz prywatny dom. W Polsce
                            tez budowalismy dom w Bieszczadach, co sie nam nawet udalo "na odleglosc" bo
                            nikt sie o nic nie czepial i niczego nie chcial sprawdzac, ani w fazie budowy
                            ani po wykonczeniu. Co prawda byly jakies tam "ogledziny" od gminnego
                            architekta czy cos w tym stylu, ale raczej formalnosc.
                            • jagienkaa Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 15:17
                              wiesz nie chcę się kłócić ale mój mąż pracował i w Polsce i w Anglii (i w
                              innych krajach) i naprawdę wiedza i umiejętności inżynierów się dużo nie
                              różnią, różnią się przepisy i metody działania itp, które tutaj w UK trochę też
                              są przesadzone (zwłaszcza health and safety). W Polsce każdy projekt też musi
                              być nadzorowany (Inspektor Nadzoru coś Ci mówi?) i zatwierdzony przez
                              specjalistów. Owszem, w Polsce nadal się daje dużo łapówek, robi rzeczy po
                              znajomości, ale przepisy przepisami...co innego budowa domku jednorodzinnego a
                              co innego hale targowe.
                              Zresztą, nie ma się wprawdzie czym chwalić, ale jako przykład dam Ci Millennium
                              Bridge w Londynie (niestety projekt firmy w której pracuje mój mąż) który się
                              chwiał, pamiętasz? też inżynierom brytyjskiem się pomyliło:))
                              ja pracowałam m.in. przy budowie Złotych Tarasów w Warszawie i zdziwiłabyś się
                              ile pracy, wyliczeń, przepisów, podpisów, zgóg trzeba było uzyskac. I pracowało
                              tam większość polskich inzynierów zatrudnionych w zagranicznych firmach.
                              www.zlotetarasy.pl/
                              pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82ote_Tarasy
            • basiak6 Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 21:52
              Steph ma racje, wystarczy sie rozejrzec po stanowiskach w City, bardzo wielu
              ludzi jest po historii, filozofii, etc. Takie przedmioty tez ucza myslenia. A
              tutaj raczej sie nie liczy ilosc zapamietanej wiedzy tylko umiejetnosc jej
              zdobywania w zaleznosci od potrzeb sytuacji:)

              No i uniwerek uniwerkowi nierowny:)
    • dziecko_kapitana_klossa Re: Brytyjskie uniwersytety 17.06.06, 01:00
      no niestety, zeby byc dobrym programista wcale nie sa potrzebne studia
      informatyczne. raczej pewne predyspozycje.

      jak pracowalam w jednym z najwiekszych polsich portali, gdzie pracowali glownie
      absolwenci informatyki, pewnego dni przyszedl gosc, ktory nawet komputera w
      domu nie mial i skonczyl tylko szkole srednia.

      gosciu przeczytal dokumentacje do MySQL, popytal troche o co wlasciwie chodzi i
      potem zasuwal lepiej od kolegi, ktory mial 2 fakultety (matematyka i
      informatyka) :)

      zawsze potrafil znalezc rozwiazanie kazdego problemu, nie bylo dla niego
      zadnego "nie da sie". po prostu byl dobry. i to po paru miesiacach.

      ja zawsze uwazam, ze z wyjatkiem takich zawodow jak lekarz, inzynier, pilot
      itp. wyksztalcenie ma sie czesto nijak do praktycznych umiejetnosci.

      dkk
    • jagienkaa Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 10:37
      ja jako studentka w UK się wypowiem - z tym że ja właśnie robię business
      studies a nie IT więc trochę inaczej. Na dodatek moja uczelnia zajmuje jeden z
      najgorszych miejsc w rankingach:(
      Więc trochę się zgodzę z Aniek, bo też czasem mnie śmieszy to czego nas 'uczą',
      olewactwo studentów, to że niektórzy naprawdę nic nie wiedzą a co gorsza -
      nawet nie wiedzą skąd wziąć potrzebne informacje, niektórzy wykładowcy mają
      wiedzę zerową z przedmiotu.. Wykładowcy, choć wg mnie są bardzo pomocni i mili,
      to podają wszystko 'na tacy' (nawet pytania na egzamin) co z jednej strony ma
      swoje zalety a z drugiej sprawia że większość studentów nie robi nic.
      Moja koleżanka też wykłada na uniwerku i dostała tę pracę w póltora roku po tym
      jak sama zrobiła BA w tym właśnie kierunku - dla mnie to trochę dziwne...
      Ale ja uważam że studiowanie to sprawa własnych umiejetności, predyspozycji i
      ambicji. Np ja naprawdę wkładam duzo pracy w to co robię, oceny mam dobre i
      bardzo dobre, i czuję że coś wiem (choć szczerze mało praktyczne rzeczy ale co
      tam) ale mam też znajomych studentów co naprawdę nie mają ambicji, chcą tylko
      zdać i wszystko robią na pół gwizdka. Wiadomo że są studenci którzy poszli na
      studia nie z przekonania ale że musieli/znajomi też poszli/rodzice wysłali itp
      i ambicji nie mają. Lub też okazało sie że to czego się uczyli wcale nie jest
      tym co ich naprawdę interesuje (np ja na I roku studiowałam socjologię i mimo
      że przedmiot interesujący nie nauczyłam się NIC). Ale czasem wydaje mi się że
      ludzie po studiach w Pl mają większą wiedzę ogólną.
      Oj Ralphos dla Ciebie wszystko jest czarne i białe, co?:)
      • vygotsky Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 12:35
        Ale co taka wiedza ogolna nam daje? Mnie erudycja specjalnie nie ekscytuje bo
        czesto jest bez werwy, zastala, malo tworcza i nie ewoluuje. Jak czegos nie
        wiem to draze w internecie a jak nie znajde w internecie to musze sie sprezyc i
        pomyslec gdzie jeszcze szukac i jak - i to jest to czego niektorym brakuje.
        Ralphos, jak pewnie niektorzy sie zorientowali studiowalam etnografie ktora
        pompatycznie zwano antropologia kultury. Dobrze mi szlo bo pamiec mam dobra ale
        po pierwszym stopniu zrezygnowalam bo nie chcialam zostac fontanna wiedzy.

        Mam kilku polskich znajomych ktorzy skarza sie ze nie umieja pisac egzaminow w
        UK - pisza wszystko czego sie nauczyli zamiast dokladnie przeczytac pytanie,
        zastanowic sie i sensownie i konkretnie odpowiedziec na nie. Mniej czasu,
        wiecej wysilku, mniej pisania i rezultat lepszy...
        • jagienkaa Re: Brytyjskie uniwersytety 19.06.06, 18:06
          to chyba zależy od przedmiotu czego się uczy, prawda? bo jeśli ktoś np chce
          studiować załóżmy historię to normalne że będzie bardzo dużo dat do nauczenia.
          Czy jeśli ktoś studiuje generalnie przedmiot, który zawiera dużo teorii.
          Erudycja czy dogłębna znajomość przedmiotu wg mnie bardzo się przydaje na
          studiach, po to się chyba studiuje, co?:) i tego oczekuje się od studenta z
          BA/MA/mgr że znają dogłębnie przedmiot a nie że wiedzą gdzie szukać informacji
          na internecie. W takim przypadku to po co w ogóle studiować, żeby umiejętnie
          odpowiadać na pytania?
          • vygotsky Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 12:33
            Tak, studiowac wlasnie po to zeby inteligentnie na pytania odpowiadac i umiec
            przetwarzac informacje i formulowac nowe mysli i koncepcje na bazie tego co sie
            wie (erudycja) albo tego co sie znalazlo na internecie. I po to zeby sprawnie
            problemy rozwiazywac, rozwijac myslenie skutkowo-przyczynowe i przewidywac
            konsekwencje i zagrozenia. I tak tez jest z nauka historii ...nie wiem czy w Pl
            ale w ten sposob ucza historii np w systemie IB (International Baccalaureate).
            No i zastanawiam sie na ile obecne klimaty spoleczno-polityczne w naszym kraju
            nie sa skutkiem takiego wlasnie pamieciowego, chronologiczno-jednostkowego
            (czyli abdykacja Jana Kazimierza 1668 :)) podejscia do historii zamiast analizy
            wydarzen.
            • konstruktorka1 Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 12:50
              vygotsky napisała:

              > Tak, studiowac wlasnie po to zeby inteligentnie na pytania odpowiadac i
              umiec
              > przetwarzac informacje i formulowac nowe mysli i koncepcje na bazie tego co
              sie
              >
              > wie (erudycja) albo tego co sie znalazlo na internecie. I po to zeby sprawnie
              > problemy rozwiazywac, rozwijac myslenie skutkowo-przyczynowe i przewidywac
              > konsekwencje i zagrozenia. I tak tez jest z nauka historii ...nie wiem czy w
              Pl
              >
              > ale w ten sposob ucza historii np w systemie IB (International
              Baccalaureate).
              > No i zastanawiam sie na ile obecne klimaty spoleczno-polityczne w naszym
              kraju
              > nie sa skutkiem takiego wlasnie pamieciowego, chronologiczno-jednostkowego
              > (czyli abdykacja Jana Kazimierza 1668 :)) podejscia do historii zamiast
              analizy
              >
              > wydarzen.



              To co piszesz jest bardzo madre ale po historii nikt nie zaprojektuje
              konstrukcji stalowej zapory nawet jakby bardzo szukal w internecie
              • vygotsky Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 13:18
                No tak ale ja przeciez o konstrukcjach zapor nie mowie. Odnosilam to do
                historii, polityki, nauk spolecznych. Nie jest to dla mnie dziwne ze caly czas
                istnieje podzial na kierunki scisle, humanistyczne itp itd... chyba ku czemus
                sluzy ale pociesza mnie fakt ze i w konstrukcji ludzie zaczynaja rowniez
                operowac w wymiarach, etyki, ekosystemow, filozofii czy antropologii - nie wiem
                czy mowi ci cos Fritjof Capra ktory ladnie o tym pisze.
                A jak projektuje sie bomby sposobem domowym bez zadnego przygotowania? Ponoc na
                internecie sa gotowe recepty, niedlugo tez pewnie beda na konstrukcje stalowych
                zapor..
                • konstruktorka1 Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 13:41
                  Przepraszam za te zapory chyba mi rece opadly :(
                  A tak na marginesie uwazam ze edukacja powinna byc wielowymiarowa
                  Ja mam za soba olimpiade historii sztuki i 5 lat nauki malarstwa.
                  Mysle ze z kuciem dat na historii w liceum to byla pomylka ale dzieki temu mamy
                  dobra pamiec no nie :)
      • robak.rawback praca na uniwerku 19.06.06, 16:07
        jagienkaa napisała:

        > Moja koleżanka też wykłada na uniwerku i dostała tę pracę w póltora roku po
        tym
        >
        > jak sama zrobiła BA w tym właśnie kierunku - dla mnie to trochę dziwne...
        >

        to mozna wykladac na uniwerku jak sie ma tylko BA? ja myslalam ze wogole nie ma
        co nawet marzyc zeby sie zalapac nawet na najgorszy uniwerek jako wykladowca,
        jesli sie nie ma doktoratu, a tu mnie zdziwilas troche. a co ta kolezanka
        wyklada?
        zaczelam sie teraz zastanawiac ze moze przed zrobieniem wlasnie PHD mozaby sie
        gdzies zalapac. hmmm?????????? i wcale mi nie przeszkadza ze bylby to uniwerek
        slaby. od czegos trzeba w koncu zaczac, a ja sie znam na tym co robie....
      • jagienkaa sprostowanie 30.06.06, 16:36
        a więc zwrócono mi uwagę że nie napisałam prawdy więc cytuję: "kolezanka
        dostala prace po roku skonczenia magistra, i 3 latach pracy w 'industry' a nie
        tylko trzy lata po ukonczeniu BA'. Przepraszam że wprowadziłam w błąd i się idę
        wychłostać.
    • aitee Re: Brytyjskie uniwersytety 20.06.06, 17:22
      Podziwiam w niektórych upór we wrzucaniu wszystkiego do jednego wora
      (studentów, uczelni, kierunków, wykładowców)
      Podziwiam śmiałość stwierdzeń: "znam ten system od podszewki" ;)
      Podziwiam śmiałość krytyki innych i samouwielbienia własnej wiedzy.

    • konstruktorka1 dla rozrywki 21.06.06, 14:59
      W mojej poprzedniej firmie dyr marketingu nie posiadal wyksztalcenia wyzszego a
      jedynie "byl doceniony" w firmie.
      Nie docenili mojej koleaznki po MBA ?
      Dodam ze jest Anglikiem firma byla zagraniczna ale w Polsce
      Jaki moral
      ?
    • u25 Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 15:22
      Dziwne, ze nikt tego nie testuje. U mnie jest taki jeden, ktory sprawdza
      (testuje wszystkie kody), jak mu sie cos nie podoba (oj czesto) to leci z
      wywieszonym jezykiem do kierownika projektu (ten leci z wywieszonym jezykiem do
      kierownika produkcji i po gosciu..)
      • ralphos Re: Brytyjskie uniwersytety 21.06.06, 20:10
        Firma jest mała (5 osób razem z szefem) i tylko ja i ten Chińczyk skończyliśmy
        informatykę. Tylko ja jednak zwróciłem uwagę szefowi, że warto robić komentarze
        w kodzie (jak zacząłem pracować rok temu, to cały projekt zawierający około
        miliona (!) linii kodu miał może kilkadziesiąt linii komentarzy, po prostu
        skandal!!!). Szef przyznał mi rację i na tym się skończyło - wszyscy piszą jak
        pisali - absolutnie czysty kod. Do tego niektórzy stosują zupełną dowolność w
        nazewnictwie i połapać się nie sposób. Mam już dość tej amatorki i dlatego
        szukam innej pracy, tylko niestety kiepsko mi idzie, bo chyba mam niepoprawne
        politycznie doświadczenie.
        • izabelski Re: Brytyjskie uniwersytety 24.06.06, 00:24
          od tego sa standardy w nazewnictwie
          jak wiesz przejrzyscie napisany kod nie potrzebuje komentarzy

          bo czesto komentarza sie nie wyrzuca a zmienia kod :-(
          w javie mozna zaprzegnasc javadoc - nie wiem co # oferuje w tej dziedzinie

          a ze kod jest jak makaron - wspolczuje
          wyciagniej kolege na pogaduszki o design principles :-)
          • ralphos Re: Brytyjskie uniwersytety 24.06.06, 10:45
            izabelski napisała:
            > od tego sa standardy w nazewnictwie
            > jak wiesz przejrzyscie napisany kod nie potrzebuje komentarzy

            To jest tylko teoria sprawdzająca się w przypadku prostych programów. Jeżeli
            tworzy się coś naprawdę skomplikowanego, to rozszyfrowanie kodu i domyślenie się
            "co autor miał na myśli" zajmuje dłuuuugie godziny.


            > bo czesto komentarza sie nie wyrzuca a zmienia kod :-(

            To już tylko źle świadczy o programiście, bałaganiarz zawsze znajdzie
            wytłumaczenie... Albo jest się zawodowcem, albo amatorem.


            > w javie mozna zaprzegnasc javadoc - nie wiem co # oferuje w tej dziedzinie

            W C# jest wbudowany podobny mechanizm, działa bardzo ładnie, znakomicie ułatwia
            pracę. Jest tylko jeden drobiazg - jestem jedyną osobą w firmie która z tego
            korzysta.


            > a ze kod jest jak makaron - wspolczuje

            Ponad milion linii czystego kodu... :((


            > wyciagniej kolege na pogaduszki o design principles :-)

            Próbowałem, nie pomogło. Rok temu rozmawiałem nawet z szefem na ten temat,
            przyznał, że przy takich rozmiarach projektu nie da się robić totalnej amatorki,
            ale i tak każdy pisze po swojemu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka