Potyczki z agencja

29.08.06, 15:31
W nowym domu mieszkamy ponad miesiac. I od samego poczatku nie udaje nam sie
doprowadzic paru rzeczy do porzadku. Kilka rzczy jest wadliwych albo nie jest
tak jak mialo byc. Np. mielismy miec garaz, a okazalo sie, ze jak maz
przyjechal po nas do PL, landlord wstawil tam swoj samochod i garaz jest wobec
tego zamkniety. Od 3 tygodni nie mamy swiatla w lazience, bo cos zepsulo sie z
pradem, niestety zbyt skomplikowana sprawa dla mojego malzonka i nie dziala.
Kolejna rzecz, najokropniejsza to smierdzace okolice kibelka. W lazience jest
wykladzina dywanowa i od poczatku bylo czuc (wiadomo czym!!!) Agencja wyslala
pana, ktory pieknie wypral specjalistycznym sprzetem te wykladzine, ale tylko
przez pare dni nie smierdzialo. Staramy sie nie byc nerwowi, ale mnie juz
trafia. Chcielismy, aby zmienili te wykladzine na cos zmywalnego, ale nie
mozemy sie doprosic, bo ciagle cos im wypada albo maintenance guy ma zone
chora albo w agencji sie nie dogadali itp.
Poradzcie, co mozna zrobic, do kogo sie zwrocic. Te dwie kwestie nie sa
jedyne, ale nie chce mi sie pisac. Ile to jeszcze moze trwac, wiem, ze agancja
stara sie zrobic jak najmniej, zeby zaoszczedzic, ale na sama mysl o tej
lazience mnie telepie :-(
    • anya.po.prostu Re: Potyczki z agencja 29.08.06, 16:36
      Nie chce Cie martwic, ale z ta wykladzina w lazience to tutaj jest bardzo
      popularna sprawa. I jesli taki byl stan lazienki jak podpisywaliscie kontrakt
      to nie jestem pewna, czy mozna jakos wymusic zerwanie wykladziny.
      Ale z tym garazem to juz jest niezle przegiecie. Skoro wynajeliscie dom z
      garazem i placicie tak jak za dom z garazem (i jest to w kontrakcie) to
      landlord nie ma prawa prawa trzymac tam swojego samochodu i zamykac garazu na
      klucz. To tak jakbyscie podpisali kontrakt na mieszkanie z czterema pokojami a
      potem landlord przyszedl, zamknal jeden pokoj na klucz i macie tylko trzy. To
      jest ewidentne zlamanie warunkow umowy.
      Na Waszym miejscu zazadalabym albo udostepnienia Wam garazu albo obnizenia
      czynszu. Albo jesli Wam koniecznie zalezy na garazu to zagrozcie, ze poszukacie
      sobie innego lokum, gdzie landlord respektuje warunki kontraktu.
    • aotearoa Re: Potyczki z agencja 30.08.06, 16:35
      Ja tez mialam przeboje z agencja i ktos mi poradzil, zeby wyslac do nich
      oficjalny list (registered, zeby byl slad po takim liscie) z lista zazalen.
      Podobno agenci jesli sie z nimi gada tylko przez telefon to lubia olewac
      sprawe, natomiast jesli przyjdzie taki list, to oni go musza zarejestrowac w
      papierach i potem jakby co (np. kontrola) to przedstawic dowody, ze na takowy
      lista zareagowali. No a jesli nie to ty wtedy tez masz podstawy zeby isc ze
      skarga to jakiejs biura ochrony konsumentow.

      Ja co prawda nie musialam uciekac sie do tych metod, bo w koncu agentka
      zalatwila sprawe (a raczej przekazala mi potrzebne numery telefonow), niemniej
      jednak takie postepowanie chyba ma sens:)
    • czokibiki Re: Potyczki z agencja 30.08.06, 16:47
      Dzieki dziewczyny za odpowiedzi. Czekam z ciekawoscia na inne opowiesci o
      przejsciach z agencjami. ;-)

      Wczoraj w koncu mial przyjsc czlowiek i naprawic pare rzczy, miedzy innymi piec,
      ktory przestal grzac. Po wielu telefonach w koncu zadzwonil, ze za parenascie
      minut bedzie. czekamy, czekamy i po pol godzinie idac na gore znalazlam jego
      wizytowke pod drzwiami. Okazalo sie, ze byl, ale pukal i dzwonil i nikt mu nie
      otworzyl. To juz zakrawa na akis absurd, wiecie.... . Niemozliwe byloby, zebysmy
      tego dzonka nie uslyszeli. No i w rezultacie wczoraj juz nie rpzyjechal, mimo ze
      obiecal jeszcze wpasc pozniej, a dzisiaj znowu nikt na telefony nie reaguje.
      Mozna sie naprawde zalamac. Na szczescie maz wczoraj naprawil piec, wiec wode na
      dole i w wannie znowu mamy, bo prysznic i tak jest elektryczny. Chyba
      rzeczywiscie bedziemy musieli napisac oficjalne pismo.
      • leggetta Re: Potyczki z agencja 02.09.06, 22:27
        tak, tak koniecznie piszcie i zachowujcie kopie wyslanych listow aby sie na nie
        ew powolywac.
        Tak ja dziewczyny mowia - z wykladzina ciezko bedzie ale inne usterki, kt
        naprawa nalezy do wlasciciela powinny zostac naprawione.
        Ja zrobilabym tak - napisala ze jesli nie naprawiaja to w nastepnym miesiacu
        zaplace miej czynszu bo lokal nie jest w takim stanie w jakim powinien byc.
        Albo napisala ze jesli nie przyjda np w ciagu tygodnia, dwoch to sama zawolasz
        fachmana i koszty naprawy odliczysz od czynszu a im wyslesz kopie rachunkow.
        Nsapisz tez ze ich o tym inforujesz i brak reakacji uznasz za zgode.
        Nie wiem czy tak mozna zrobic ale jakos sobie trzeba radzic.
Pełna wersja