Angielski w szkolach

10.10.06, 17:51
Do dyskusji na temat nauczycieli sie nie wlaczalam. Ale mysle, ze ciekawie
bedzie poznac Wasze opinie w kontekscie informacji podanych w tymze artykule.

www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/news.html?in_article_id=409387&in_page_id=1770
    • 101krotka Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 18:11
      No wlasnie,artykul ten pokazuje jak wielokulturowy staje sie Londyn i czy nam
      sie to podoba czy nie to ma swoje odbicie w wielu innych sferach.Wielu rodzicow
      chcialoby zeby ich dzieci byly nauczane tylko przez native speakers,ale,jak w
      innym watku zauwazyla anniaheasley,moze sie to stac coraz bardziej nierealne.
      unia sie rozszerza,ludzie roznych zawodow,wlaczajac nauczycieli szuka lepszego
      bytu dla siebie i beda oni coraz bardziej widoczni.

      s
    • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 19:09
      Dyskusji o nauczycielach? To zadna dyskusja - wszystkie osoby (wlaczajac mnie),
      ktore wyrazily opinie, ze wolalyby native sp. jako nauczycieli (jezykowych
      glownie) dla swoich dzieci, zostaly obdarowane mianem zakompleksionych. Fajna
      dyskusja.
      Temat, ktory poruszasz w swoim watku byl rowniez omawiany wczoraj na BBC.
      Zostane pewnie zaraz ostro zmieszana z blotem, ale nie podoba mi sie fakt, ze
      dzieci, ktore nie znaja jezyka ang. WCALE dolaczaja do klasy i zanizaja poziom
      nauczania reszty. Wiadomo, ze nauczyciel musi zwolnic i poswiecic wiecej czasu
      takim uczniom. Tak mi sie przynajmniej wydaje, moze w praktyce wyglada to
      inaczej - dzieci nie mowiace po ang. siedza sobie w kacie i obserwuja lekcje? I
      nie trafiaja do mnie argumenty, ze dzieci szybko lapia jezyk - niech lapia
      prywatnie, na kursach.
      A teraz czekam na baty :-) i pozdrawiam
      • effata Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 19:39
        Tu nie chodzi o baty, ale o to, źe dzieci W OGÓLE nie mówiące po angielsku, to
        są, rzecz jasna, dzieci emigrantów. Więc właściwie dyskusja powinna zahaczyć o
        to, czy w ogóle przyjmować emigrantów, a jak tak, to może stworzyć dla nich
        odzielne szkoły, dzielnice itp. Może to takie skrajne podejście do tematu,
        ale ... czy tego chcemy czy nie, WB wiele lat temu otworzyła swoje granice dla
        emigrantów i uchodźców, oferująm dobrobyt, którego nigdy by nie mieli w swoich
        krajach. Na pewno jest wiele korzyści z tego, ale też pojawia się mnóstwo
        problemów, których śmiem twierdzić, nikt nie wie jak rozwiązać. Pewne zjawiska
        (nawet nie szkodliwe same z siebie) na dużą skalę stają się problematyczne.

        Ja się zgadzam, że dzieci o różnych poziomach języka mogą być problem dla
        klasy. A co gorsza odsetek takich dzieci jest coraz większy (oczywiście nie
        wszędzie, ale Londyn jest tu klasycznym przykładem). Do tego dochodzi sprawa
        likwidowania szkół specjalnych i upychanie dzieci z trudnościami po szkołach
        masowych i 'obdarowywnie' ich różnej maści specjalistami, którzy niestety
        czasami mają bardzo związane ręce.
        --
        Don't guess.
        • effata Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 19:42
          I w końcu nie doszłam do sedna :)
          A sedno jest takie, że moim zdaniem pewnych zjawisk się nie da zatrzymać i
          trzeba się nauczyć, jak zmienić swoje podejście i 'taktykę' ;)
          --
          Don't guess.
          • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 20:00
            jakto pewnych zjawisk nie da sie zatrzymac, da sie - jesli ograniczy sie
            migracje, wystarczy siegnac 25 lat wstecz - takiego masowego problemu nie bylo.
            Niestety wielu sie wydaje ze WB jest z gumy. Nikt WB nie zmuszal do tego zeby
            otworzyc granice dla nowych panstw EU, tak samo jak do akceptowania
            nielegalnych migrantow ktorzy oglaszaja natychmiast sie refugees, a dla tych
            ktorzy maja byc deportowani na koszt brytyjskiego podatnika sa fundowane sady
            apelacyjne. Paranoja.

            Francuzi wiedzieli i wiedza jak sobie poradzic, Hiszpania tez jakos sie para z
            uciekinierami z Afryki - tylko WB nie wie co zrobic? Nakrecili i teraz ponoc sa
            w kropce jak to odkrecic, cale szczesie ze wybory niedlugo.

            A przy okazji to wsadze jeszcze kij w mrowisko - effata napisala: Na pewno jest
            wiele korzyści z tego (emigracji)(dla WB). Zastanawiam sie konkretnie jakie?
            Nie wierze w bajki ze kwota podatkow placonych przez emigrantow przewyzsza
            wielokrotnie wysokosc zasilkow i dodatkow w roznych formach pobieranych, nie
            liczac kosztow szkolnictwa, opieki zdrowotnej, policji itd. Bardzo chetnie
            wyslucham wszystkich ktorzy mnie chca przekonac.

            * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
            • edavenpo Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 20:54

              >
              > Francuzi wiedzieli i wiedza jak sobie poradzic, Hiszpania tez jakos sie para z
              > uciekinierami z Afryki - tylko WB nie wie co zrobic? Nakrecili i teraz ponoc sa
              >
              > w kropce jak to odkrecic, cale szczesie ze wybory niedlugo.
              __

              Oj polemizowalabym z tym akurat...

              Zamieszki z w Francji w gettach (trudno inaczej okreslic te betonowe molochy) w
              zeszlym roku pokazaly ze tak nie do konca jest kolorowo, wrecz odwrotnie:
              "In three weeks of rioting, more than 10,000 vehicles were burned, hundreds of
              schools and public buildings attacked, and almost 5,000 people arrested."

              W Hiszpanii w zeszlym roku uchwalili amnestie dla 700,000 nielegalnych
              imigrantow bo kompletnie nie wiedzieli co z nimi zrobic.

              Ostatni zalew imigrantow z Afryki na Wyspy Kanaryjskie kompletnie ich zaskoczyl
              - 25,000 tys w ciagu ostatniego roku i Hiszpanie otwarcie mowia ze to jest juz
              kryzys humanitarny i ze nie sa w stanie sobie z tym poradzic. Maja tam
              tymczasowe centra imigracyjne dla tych ludzi ale sa przepelnione nawet kilkakrotnie.
              • effata Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:56
                Nie znam sytuacji ze strony statystycznej, ale z pobieżnej lektury gazet wynika
                jasno, że się nie da. Teoria teorią, a praktyka (czyt. polityczna poprawność)
                praktyką. Kiedyś ktoś dał tu linka do wideo, jak była demonstracja muzułmanów
                przed ambasadą duńską. Jeśli nikt nic nie robił, jak przeklinano wszystko co
                się da, jak się groziło śmiercią wszystkiemu co się da itp. itd, to jak możnaby
                zatrzymać emigrację ludzi 'spokojniejszych', bo nie zaślepionych religijnie?

                --
                Don't guess.
          • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 20:08
            Da sie zatrzymac - patrz: Holandia (na przyklad).
        • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 19:44
          Effata - zgadzam sie z toba, to bardzo trudny temat i nie ma zlotego srodka.
          Ale fajnie by bylo zeby Wlk. Bryt. zostala Wielka Bryt. a nie... wlasciwie o
          nie wiem czym? Wiza Babel? Ale to znowu dyskusja na szersze tematy, nie tylko
          szkolnictwa. pozdr.
      • 101krotka Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:13
        pyza_uk napisała:
        nie podoba mi sie fakt, ze
        > dzieci, ktore nie znaja jezyka ang. WCALE dolaczaja do klasy i zanizaja
        poziom
        > nauczania reszty. Wiadomo, ze nauczyciel musi zwolnic i poswiecic wiecej
        czasu
        > takim uczniom. Tak mi sie przynajmniej wydaje, moze w praktyce wyglada to
        > inaczej - dzieci nie mowiace po ang. siedza sobie w kacie i obserwuja lekcje?
        I

        wiesz,najwiekszy stres przezywa to dziecko oczywiscie.smutne to oczywista ale
        taka jest rzeczywistosc,jesli rodzice tego dziecka przyjechali tutaj za chlebem
        albo sa uchodzcami to watpie zeby stac ich bylo na lekcje angielskiego w
        kraju.ale nie do tego zmierzalam.takie dzieci,jesli w ogole nie znaja jezyka to
        owszem,na poczatku siedza i obserwuja,bynajmniej nie w kacie bo niby dlaczego?a
        nauczyciel prowadzi lekcje normalnie,musi sie moze starac zeby mowic wolniej i
        wyrazniej,podczas pracy w grupach,gdzie dzieci roznicowane sa wedlug
        umiejetnosci takie dziecko moze dostac zupelnie inne worksheet.sa rowniez EAL
        teachers,bardzo czesto w klasie,ktorzy znaja odpowiednie strategie zeby pomoc
        takim dzieciom,ale nie bede ich tu opisywac bo to obszerny temat.

        masz bardzo szybka recepte na rozwiazanie problemow swiata-odseparowac tych
        lepszych od gorszych?
        • chihiro2 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:20
          > masz bardzo szybka recepte na rozwiazanie problemow swiata-odseparowac tych
          > lepszych od gorszych?

          Masz racje, 101krotko. Zreszta dlaczego ci nie znajacy angielskiego sa od razu
          okreslani mianem "gorszych"? Po jakims czasie moga stac sie "lepszymi", bo znac
          beda jezyk angielski i swoj wlasny, podczas gdy przecietne angielskie dziecko
          obcego jezyka nie nauczy sie w stopniu zadowalajacym.
          Zgadzam sie tez z edavenpo - Francuzi i Hiszpanie maja olbrzymie problemy
          (zwlaszcza Francuzi) z imigracja. We Francji dochodzi powazny problem z religia
          imigrantow, wiekszy niz w Anglii, osmielam sie twierdzic. Problemy maja tez
          Niemcy z Turkami, gdzie trzecie pokolenie jest czesto bardziej radykalne niz
          pierwsze i drugie. Anglia nie jest tu wyjatkiem.
          • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:15
            z Francja i Hiszpania chodzilo mi o to ze Francja umiejetnie przez kilkanascie
            lat przetrzymywala nielegalnych emigrantow w najlepiej usytuowanym miejscu
            ktore umozliwialo przedostanie sie na wyspy i zadna francuska policja graniczna
            nie robila nic jak oni sie zaladowywali na promy plynace w kierunku UK, gdzie
            zaraz po ogloszeniu sie refugee nikt nie ma prawa ich dotknac. O ile mi wiadomo
            nielegalni emigranci we Francji nie maja zadnego statusu i zadnych praw, a
            zwlaszcza do wynajecia prawnika oplacanego przez francuskiego podatnika ktoryby
            walczyl o to zeby mogl sobie we Francji zostac.

            Co do Hiszpanii - 25 tysiecy (a jak bylam w Hiszpanii to tamtejsze gazety
            podawaly ilosc 7tysiecy - wiec ilu ich jest to zalezy co sie i gdzie sie czyta)
            emigrantow z Afryki ktorzy przyplywaja na jakichs tratwach na wyspy Kanaryjskie
            to jest nowy fenomen, ktory odkad to sie zaczelo Hiszpanie dokladnie monitoruja
            i juz zaczeli postepowania jak to ukrocic. Takich poczynan w UK jeszcze nie
            zaobserwowalam.
            • edavenpo Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 14:01
              mysz2006 napisał:
              z Francja i Hiszpania chodzilo mi o to ze Francja umiejetnie przez kilkanascie
              lat przetrzymywala nielegalnych emigrantow w najlepiej usytuowanym miejscu
              ktore umozliwialo przedostanie sie na wyspy i zadna francuska policja graniczna
              nie robila nic jak oni sie zaladowywali na promy plynace w kierunku UK, gdzie
              zaraz po ogloszeniu sie refugee nikt nie ma prawa ich dotknac. O ile mi wiadomo
              nielegalni emigranci we Francji nie maja zadnego statusu i zadnych praw, a
              zwlaszcza do wynajecia prawnika oplacanego przez francuskiego podatnika ktoryby
              walczyl o to zeby mogl sobie we Francji zostac.
              -----------
              No chyba nie mowisz ze chowanie glowy w piasek i pozwalanie na to aby nielegalni
              inigranci jechali do nastepnego kraju to jest jakies normalne i sensowne na
              dluzsza mete rozwiazanie, godne polecenia krajom ktore maja z nielegalna
              imigracja problem?
              Francja tez ma niemale problemy z nielgalna imigracja – szacuja ja na okolo
              400,000. Okolo 50.000 z tej liczby to dzieci ktore chodza do francuskich szkol
              (wiec jakies tam prawa maja) no i teraz wladze maja problem bo jak chca
              deportowac nielegalnych to musza tez wylapac te dzieciaki ze szkol. Nauczyciele
              i wladze szkol zaczely sie uciekac juz nawet do tego ze ukrywaja te dzieci aby
              je uchronic od deoprtacji.


              Co do Hiszpanii - 25 tysiecy (a jak bylam w Hiszpanii to tamtejsze gazety
              podawaly ilosc 7tysiecy - wiec ilu ich jest to zalezy co sie i gdzie sie czyta)
              ------------------
              Ja czytam BBC, ktore opiera raporty na danych otrzymanych od hiszpanskiej
              policji i 7000 to moze bylo w ciagu kilku tygodni. Raport BBC z 4 wrzesnia tego
              roku cytuje liczbe 1400 w JEDEN weekend:
              news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/5310412.stm
              emigrantow z Afryki ktorzy przyplywaja na jakichs tratwach na wyspy Kanaryjskie
              to jest nowy fenomen,
              ----------
              nie jest to nowy fenomen – zaczelo sie jakies 2-3 lata temu tylko ze hiszpanskie
              wladze chowaly glowe w piasek. Tutaj BC pisala na ten temat w 2004 -
              news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/3747216.stm

              ktory odkad to sie zaczelo Hiszpanie dokladnie monitoruja
              i juz zaczeli postepowania jak to ukrocic. Takich poczynan w UK jeszcze nie
              zaobserwowalam
              -------
              Oczywiscie – Frontex z Unii Eropejskiej ma im pomoc patrolowac wybrzeze ale
              ogrom Atlantyku po prostu przerasta ich mozliwosci i Hiszpanie narzekaja ze
              zaoferowana pomoc po prostu nie wystarczy – wystarczy spojrzec na dystans jaki
              pokonuja ci ludzie i jak ciagle szukaja nowych drog aby ominac te bardziej
              patrolowane szlaki (np. ten z Maroka na wyspy Kanaryjskie)
              newsimg.bbc.co.uk/media/images/41868000/gif/_41868604_africa_migrants2_map416.gif
              Nie chce tutaj byc cynikiem ale te patrole beda podejrzewam tak samo skuteczne
              jak te francuskie w Calais...

              Chodzi mi w powyzszym o to ze jak sie spojrzy na – UK nie jest ani lepsze ani
              gorsze – wiekszosc krajow na zachodzie UE boryka sie z tym problemem szczegolnie
              ze sytuacja w Afryce pogarsza sie z roku na rok i uchodzcow bedzie wiecej
              raczej niz mniej... Hiszpania czy Francja z wielu wzgledow nie sa krajami ktore
              sobie z tym wzorcowo radza -wrecz odwrotnie.


              Nie wierze w bajki ze kwota podatkow placonych przez emigrantow przewyzsza
              wielokrotnie wysokosc zasilkow i dodatkow w roznych formach pobieranych, nie
              liczac kosztow szkolnictwa, opieki zdrowotnej, policji itd. Bardzo chetnie
              wyslucham wszystkich ktorzy mnie chca przekonac.
              -----
              Chetnie cie przekonam...
              Jest niezmiernie ciekawy raport z niezaleznej organizacji charytatywnej -
              Institute for Public Policy Research pod nazwa ‘Paying their way’ ktory pokazuje
              czarno na bialym ze fiskalnie WB zyskuje na imigrantach. Mam to gdzies zachowane
              w formie pdf, moge ci wyslac na maila. Poszukam linka jak bede miala chwile.


              P.S. A tutaj troche z dystansem o uchodzcach i azylantach – co moga a czego nie
              moga:
              www.refugeecouncil.org.uk/practice/basics/facts.htm
              • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 15:34
                moze mi sie tylko wydaje ale w wielu punktach sie jednak chyba zgadzamy i nie
                ma sie co licytowac kto ma wieksza racje. Metody
                stosowane w Calais nie sa zadnym rozwiazaniem dla nikogo, przytoczylam ten fakt
                bo to byl nagminnie powtarzajacy sie epizod - czy sankcjonowany przez rzad
                francuski czy nie to nawet nie wiem, ale na tyle skuteczny ze nielegalni
                migranci majacy na celu UK jednak jak chcieli, a chcieli, mogli sie tu
                przedostac. A ilu ich bylo to
                nikt nie wie.

                Nielegalna migracja na wyspy w porownaniu do Hiszpani nawet przy 25 tysiacach
                to kropla w morzu, a co do 2-3 lat w Hiszpanii w porownaniu do UK wielu, wielu
                lat to perspektywicznie nowosc.

                Mam swiadomosc ze wiele krajow Europy migracja jest problemem, wydaje mi sie ze
                tak na prawde nikt nie wie ilu tych nielegalnych migrantow jest, zreszta
                statystyki i dane mozna na wlasna modle zawsze wymasowac, jestes nielegalna
                bierzesz slub za 2 tysiace i juz jestes legalna.

                Home Office bardzo nieudolnie reformuje swoje dzisiejsze podejscie do migracji,
                zrezygnowali z bardzo konsekwentnej i efektywnej kontroli granicznej i
                migracyjnej sprzed dwudziestu paru lat. Dopuscili do tego co sie dzieje teraz ,
                wydaje mi sie ze wogle nie ma stosownego wyczucia jak atrakrakcyjny jest
                przyjazd do UK dle wielu nacji na takich czy innych prawach lub bez, albo maja
                i nie wiedza co z tym fantem zrobic zeby z tego wyjsc jakos z twarza. Fakt
                faktem zeby nawet nie wiadomo jak sie serce krajalo myslac o Afrykanczykach
                Wyspy nie sa z gumy. Artykul od ktorego cala ta dyskusja sie zaczela uwypukla
                pewne negatywne objawy zjawiska migracyjnego i my Polki w Anglii mozemy sobie
                do woli na ten temat debatowac, ale chyba chodzi o to zeby sie za to wzieli ci
                ktorzy na prawde moga doprowadzic do jakiegos status quo.

                Prosze przeslij pdf jak bedziesz miala czas poszukac, dzieki.
      • 101krotka Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:27
        pyza_uk napisała:

        nie trafiaja do mnie argumenty, ze dzieci szybko lapia jezyk - niech lapia
        > prywatnie, na kursach.

        wlasnie chodzi o to,ze te dzieci lapia jezyk szybko bo przebywaja w otoczeniu
        dzieci anglojezycznych a nie na kursie TEFL,sytuacji sztucznej skadinad dla
        dzieci.stad tez odroznienie English as an Additional Language a nie English as
        a Foreign Language.
        poza tym,skoro nie trafiaja do ciebie zadne argumenty to troche mamy zwiazane
        rece,nie sadzisz?;)
        • mamumilu Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:02
          Myślę, ze tu mamy problem z tym, ze emigranci, którzy przyjechali wcześniej i
          juz są obyci i ich dzieci oswoiły sie z nowa sytuacja i nauczyły języka, są
          przeciwni konkurencji(?) lub jest to taka cecha charakterystyczna niektórych
          ludzi - najwazniejsza jestem ja i moja rodzina a reszta to "3 słowa do.."
        • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:48
          Naucz sie panie czytac - napisalam wyraznie - nie ma zlotego srodka. Nie wiem,
          jak rzad zamierza ten problem rozwiazac. Moje zdanie jest takie, ze nie podoba
          mi sie ta sytuacja i tyle. A jesli tobie sie podoba - masz do tego prawo.
          Chihiro - nie wkladaj slow w moje usta - czy ja gdzies napisalam, ze ci co nie
          znaja angielskiego to gorsi??? Gdzie?? Napisalam, ze zanizaja pozion nauki i to
          jest fakt. I rowniez nie napisalam, ze nie trafiaja do mnie ZADNE argumenty -
          przespij sie dziewczyno, bo ze zrozumieniem tekstu po polsku masz problem.
          A w ogole to strata czasu na jakiekolwiek wypowiedzi na tym forum, przepraszam,
          ze sie troche unioslam, ale nie lubie jak mie sie przypisuje zdania, ktorych
          nie jestem autorem.
          ps. czy to tylko moje wrazenie czy najbardziej zacietrzewione w temacie sa
          swieze emigranki z nie-brytyjskimi partnerami (byc moze takie, co
          przyjechaly 'za chlebem' i nie zamierzaja tu pozostac dluzej)?
          • chihiro2 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:43
            Pyza, nic Ci w usta nie wlozylam, zacytowalam wypowiedz kogos innego, dlaczego
            czepiasz sie mnie? Nie napisalas, ze sa gorsi, to 101krotka to zasugerowala, a
            ja sie tym posluzylam.
            I prosze mi nie sugerowac, ze mam problemy ze zrozumieniem tekstu po polsku, bo
            nie cytowalam Ciebie w ogole.
            • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 08:53
              To przepraszam, zle to odczytalam...
        • czokibiki Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:35
          101krotka napisała:

          > pyza_uk napisała:
          >
          > nie trafiaja do mnie argumenty, ze dzieci szybko lapia jezyk - niech lapia
          > > prywatnie, na kursach.
          >
          > wlasnie chodzi o to,ze te dzieci lapia jezyk szybko bo przebywaja w otoczeniu
          > dzieci anglojezycznych a nie na kursie TEFL,sytuacji sztucznej skadinad dla
          > dzieci.stad tez odroznienie English as an Additional Language a nie English as
          > a Foreign Language.

          Dokladnie pyza_uk, dokladnie. Moje dzieci przed wyjazdem uczyly sie z nami, maz
          filolog itp. Mialy lekcje przed wyjazdem, ale szczerze mowiac teraz dopiero sie
          ucza. Starszy juz rozumie co sie do niego mowi, mlodszy tez zaczyna. Nasiakaja
          jak gabka. Na kursach na pewno nie byloby to takie szybkie.

    • u25 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:49
      Jak czytam (wyrywkowo) 101krotke, chihiro2 czy anie.po.prostu to nabieram tylko
      pewnosci, ze loteria wizowa w US to swietny pomysl (limity na poszczegolne
      kraje). I ze stanowczo za duzo tu przyjechalo Polakow w stosunkowo krotkim
      czasie.

      Tak apropos angielskiego to jak macie checi to bez problemu znajdziecie darmowe
      lekcje...
      • effata Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:52
        Złośliwości twe to nawet szkoda komentować.
        A co do darmowych kursów, to ... albo się czeka na miejsce miesiącami, albo są
        w środku dnia, a najczęściej są notoryczne braki nauczycieli, bo wymagają od
        lektorów CELTA, a raczej mało kto z takim certyfikatem chce uczyć na darmowych
        kursach (zgaduję, że dużo lektorom nie płacą)


        --
        Don't guess.
        • u25 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 21:57
          To tylko i wylacznie szczerosc, zadna zlosliwosc (troche trwa asymilacja) A
          dlaczego jakies dziecko tutaj urodzone ma sie mniej nauczyc tylko dlatego, ze
          do klasy chodzi pieciu nowoprzyjechalych Polakow, ktorzy po angielsku ani be
          ani C i zanizaja poziom??

          Aporpos angielskiego. Poznalam kiedys tutaj dziewczyne z Polski, ktora bierze
          za godzine korepetycji £5.00. Wiec obstaje przy checiach!
          • effata Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:07
            Co do zaniżania poziomu, to ... tu się tym raczej nikt nie przejmuje. Tzn. nikt
            nie zaniniża nikomu poziomu, bo jak jakiś osobnik odstaje, lub nie nadąża, lub
            sobie nie radzi, to przez pierwsze parę lat i tak nikt na to nie reaguje, bo
            wszyscy myślą, że jakoś się może dziecię rozkręci, a tak poza tym to trzeba
            zachęcać, chwalić i same pozytywy mówić, więc dziecko myśli, że wszystko jest w
            najlepszym porządku. Potem nagle wszyscy, począwszy od nauczycieli, poprzez
            SENCO i dyrekcję budzą się z objawieniem, że dziewięciolatek nie potrafi
            czytać, pisać prostych słów, a tu nagle trzeba jakieś creative writing
            wykrzesać z siebie. I wtedy następuje spychologia stosowana w postaci
            zatrudniania wszelkiej maści SSA, SEN teachers, logopedów itd, którzy nie
            wiedzą od czego zacząć. A klasa idzie dalej swoim tempem.
            No i powtarzam za kimś: czy to tylko problem nowoprzyjchałych Polaków, czy też
            Czechów, Pakistańczyków, Nigeryjczyków, Brazylijczyków itp. itd.?
            --
            Don't guess.
            • u25 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:22
              Jak w tyle zostaje dwoch, trzech to nie dramat, ale jak wiekszosc (a wiekszosc
              wyznacza norme), to moze sie okazac, ze nalezy zaczac w takim np.londynskim
              Hackney czy Seven Sisters od kursu angielskiego dla malych Polakow... Absurd...
              > No i powtarzam za kimś: czy to tylko problem nowoprzyjchałych Polaków, czy
              też
              > Czechów, Pakistańczyków, Nigeryjczyków, Brazylijczyków itp. itd.?
              Patrz: liczby
              • steph13 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:41
                Optymalnym wyjsciem bylyby przymusowe roczne, intensywne kursy jezykowe dla
                dzieci spoza angielsko-jezycznych krajow, zanim dziecko, niezaleznie od wieku,
                przyjete zostanie do main stream education. Na dluzsza mete, zaoszczedziloby to
                pieniadze w szkolnictwie jak rowniez dzieci nie musialyby przechodzic przez
                ten trudny okres 'innosci' i alienacji w szkole. Dziwi mnie, ze nie wprowadzono
                jak na razie takiego systemu, zwlaszcza przy dzisiejszych proporcjach
                cudzoziemcow.


                • u25 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 22:55
                  Dobre...Ze nikt do tej pory na to nie wpadl.
                  Pewnie sporo na tym mozna rowniez zarobic ;-)...
                  • vygotsky Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:04
                    a konkretnie w jaki sposob zarobic ?
                  • monia72 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:09
                    Jestem w UK od poltora roku. Z moim polskim partnerem i polskim dzieckiem.
                    Dziecko male, zaczyna mowic w jakims jezyku. A my nie bedziemy go uczyc
                    angielskiego w domu, bo jesteśmy Polakami. Jak wejdzie w inne środowisko,
                    bedzie sie samodzielnie uczył i zapewne szybciej i lepiej od nas. I tylko
                    zastanawiam sie: czy ta dyskusja dotyczy różnojęzycznych dzieci w szkołach czy
                    może tego, że brytyjski system edukacji nie jest najlepszy, ma kryzys i cos
                    trzeba zaradzic. Coz, przez moment poczułam, że jestem niemile widzianym
                    emigrantem, ktorego najlepiej wyslać na przymusowy kurs a może i zamknąć w
                    jakimś getcie, żeby nie przeszkadzał. Ale i tak wszystkim życzę dobrej nocy :-)
                    • steph13 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:14
                      monia72 napisała:

                      Coz, przez moment poczułam, że jestem niemile widzianym
                      > emigrantem, ktorego najlepiej wyslać na przymusowy kurs a może i zamknąć w
                      > jakimś getcie, żeby nie przeszkadzał. Ale i tak wszystkim życzę dobrej nocy :-
                      )
                      Sorry, ale ghetto grozi ci tylko wtedy jesli jezyka nie znasz. Przymusowa
                      znajomosc jezyka tylko ulatwilaby wszystkim zycie. Nawet lokalne wladze moglyby
                      przestac drukowac literature dla mieszkancow kraju w kilkudziesieciu jezykach -
                      aktualny absurd na wielka skale.
                    • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:51
                      Monia72 napisala:

                      A my nie bedziemy go uczyc
                      > angielskiego w domu, bo jesteśmy Polakami. Jak wejdzie w inne środowisko,
                      > bedzie sie samodzielnie uczył i zapewne szybciej i lepiej od nas.

                      Nie rozumiem Twojego podejscia - my nie bedziemy go uczyc angielskiego bo
                      jestesmy Polakami. Ja tez jestem Polka i jezyk angielski jest moim nie
                      rodowitym jezykem a wyuczonym i jak dzieci byly malutkie i siedzialam z nimi w
                      domu to uczylam ich angielskiego. Dlaczegozby nie?
                      A robilam to dlatego, zeby nie znalazly sie nagle w srodowisku gdzie niebylyby
                      w stanie sie porozumiec i byc zrozumiane. Czy nigdy Ci sie nie zdarza ze
                      podchodzi do Was np. sasiadka i chce do dziecka zagadac a ono nie wie o co
                      chodzi i blednie sie patrzy w okolo, albo nie zaraja inne dziecko do niego w
                      parku albo na placu zabaw a on nie wie jak zareagowac? Jesli mowisz po
                      angielsku dlaczego mu to robisz?
                      A jesli nie mowisz a jestes tu 18 miesiecy to nie sadzisz ze czas zaczac?
                      • monia72 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 16:51
                        Nie bede dziecka uczyc angielskiego, bo uwazam to za sztuczne. Skoro ja nie
                        czuje sie w tym jezyku najlepiej, to dziecko to wyczuje. Nie martw sie o
                        malego - wie, ze rozmawiamy po polsku a z sasiadka po francusku i po angielsku
                        i na razie daje sobie tak samo rade w rozumieniu trzech jezykow. Nie jest
                        odciety od jezyka angielskiego ale dlaczego ma sie uczyc od nas? Pozdrawiam. I
                        takie jest moje podejscie i tyle.
                        • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 12:27
                          jak zrobisz to jest Twoj wybor - ale nie widze nic sztucznego jesli sie
                          wlasnego dziecka uczy jezyka ktory nie jest dla Ciebie rodzimy ale nim wladasz.
                          Rodzice chyba moga, a nawet powinni, przekazywac swoim dzieciom wiedze i
                          umiejetnosci. To znaczy ze jesli nie jestes artystka to nie nauczysz swojego
                          dziecka rysowac, albo jesli nie jestes piosenkarka nie bedziesz go uczyc
                          spiewac?. Nie wiem na ile jestes zorientowana w temacie - ale jesli myslisz ze
                          jak Twoje dziecko bedzie mialo w brytyjskiej szkole np niemiecki wykladany
                          przez rodowitego Niemca - to mozesz sie zawiesc. Tak samo jak w Polsce zadko
                          chyba sie zdaza ze angielskiego ucza rodowici Anglicy :-))
                          Ale oczywiscie rob jak uwazasz za stosowne.
                • vygotsky Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:02
                  Uwazam ze byloby to znakomite rozwiazanie, glownie dla komfortu psychicznego
                  takiego dziecka i sama zyczylabym sobie tego dla wlasnych dzieci jesli
                  znalazlyby sie w takiej sytuacji. Pewnie jest to fizycznie trudne do wykonania
                  (jak wiele rzeczy w UK z powodu przpisow, regulaminow itp) bo trzeba byloby
                  zgromadzic grupe dzieci w odpowiednim wieku, o konkretnym porownywalnym
                  poziomie, zatrudnic dwu lub wielojezycznych nauczycieli.. Inna forma, ktora
                  chyba jest praktykowana gdzies w Szkocji sa centra do ktorych takie dzieci
                  chodza pare razy w tygodniu w formie douczania angielskiego, ale jak wiadomo na
                  to potrzeba funduszy.
                  • steph13 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:10
                    Naturalnie obecnie wszystko rozchodzi sie o fundusze ale jest to falszywa
                    kalkulacja. Dodatkowi nauczyciele w szkole, ktorzy musza dac tym dzieciom
                    dodatkowa opieke tez kosztuja. Ale na dodatkowa irytacje dla tych dzieci i
                    reszty klasy trudno nalozyc cene.
                    Cala sytuacja jest absurdalna poniewaz w gre wchodza tak duze liczby. Jedno
                    obce dziecko w klasie to ciekawostka, do ktorej reszta sie garnie z
                    zainteresowaniem. Jedna trzecia klasy bez znajomosci jezyka to przeszkoda dla
                    innych i przedmiot naturalnej izolacji.
                    • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:30
                      nie wiem dlaczego tak tutaj owijamy wiele rzeczy w bawelne - same czytacie
                      posty na tym i pokrewnych forach jak nawet nasze rodaczki ktore zapewne przez
                      kilkanascie miesiecy przygotowuja sie na dlugoterminowy wyjazd do UK zadaja
                      pytania typu jak moj 13 letni syn sobie poradzi w szkole sredniej bo on
                      angielskiego nie zna wogole. Jest co calkowity brak odpowiedzialnosci ze strony
                      rodzicow ktorzy na prawde nie wiadomo na co licza. Tzn wiadomo - ze brytyjski
                      system rozwiazanie znajdzie. Wiec czego sie spodziewac od jakich emigrantow z
                      NAPRAWDE ubogiego kraju, gdzie o elektrycznosci nikt nie slyszal nie mowiac juz
                      o komputerze. Nie wiem jak ubogim trzeba byc w Polsce zeby nie bylo stac kogos
                      na kupienie kaset do nauki angielskiego zeby dziecko, a zwlaszcza 13-letnie,nie
                      moglo sie przez kilka miesiecy w angielskim podszkolic.

                      Nie wiem czy rodzice o tym wczesniej nie mysla, czy ida po najmniejszej linii
                      oporu, czy mysla 'a jakos to bedzie', czy juz taka fama sie rozeszla ze UK
                      wszystko zafunduje - trudno wyczuc. Wiec jesli Polacy tak postepuja,
                      wyjezdzajac badz co badz z cywilizowanego kraju to czego i jakich standartow
                      oczekiwac od biedoty z Bangladeszu na przyklad.
                      • vierablu Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:45
                        Ja nie wiem. Moja corka chodzila na kurs angielskiego przez 2 lata + miala
                        angielski w szkole i tak nie potrafila powiedziec wiele wiecej ponad to, jak
                        sie nazywa i ile ma lat. Tak naprawde dopiero wyjazd spowodowal, ze zaczela po
                        angielsku mowic. Jej nauczycielka przyznala jednak, ze pomimo slabej zdolnosci
                        do wypowiadania sie, jakies podstawy gramatyki itp. ulatwily jej nauke w Anglii.

                        Inna sprawa to to, ze wielu osob w Polsce naprawde nie stac na dodatkowe lekcje
                        jezyka dla dziecka i jak tacy rodzice staja przed perspektywa wyjazdu, do
                        ktorego sa w pewnym sensie zmuszeni brakiem pracy na przyklad, to co maja
                        robic? Wyjezdzaja, jak stoja.
                        • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:34
                          niestety nie moge sie z Toba zgodzic. Jesli matka siedzi przy kompie to niech
                          kupi program do nauki jezyka dla dziecka. Nie wierze w to ze jesli kogos jest
                          stac na wyprawe do Anglii (bo chyba odpowiedzialni ludzie nie przyjezdzaja bez
                          grosza, a i koszty samego przejazdu jakies sa) nie stac go na kilka kaset do
                          nauki angielskiego. Ja bym wolala sprzedac komputer i ostatnia kiecke i sama
                          nie miec zamiast dobrowolnie robic z dziecka jalope. Przyjazd z dzieckiem w
                          wieku szkolnym nie mowiacym po angielsku jest zbyt latwy - dlatego tak sie
                          dzieje. Dotyczy to wszystkich obcokrajowcow.

                          Nie chce nawet juz wpominac o obcokrajowcach ktorym dzieci sie rodzily tutaj, i
                          idac do szkoly w wieku 5 lat ani w zab po angielsku( patrz Bradford). Dlatego
                          tez ukochany Prime Minister wprowadzil nursery vouchers - zeby przez rok mogly
                          podgonic (miedzy innymi).
                          • vierablu Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:53
                            > Ja bym wolala sprzedac komputer i ostatnia kiecke i sama
                            > nie miec zamiast dobrowolnie robic z dziecka jalope.

                            Ty bys wolala, ale nie wszyscy tak maja. Mozemy narzekac do woli na to, ze nie
                            wszyscy rodzice sa odpowiedzialni, wyksztalceni i zamozni, ale to narzekanie
                            nic nie zmieni. Nie da sie tez zalozyc zadnego sita na granicach,
                            odrozniajacego dobrych od zlych. Jedyne wyjscie, to podyskutowac nad
                            rozwiazaniem problemu, ale rozwiazaniem nie polegajacym na mowieniu 'rodzice,
                            zmiencie sie na lepsze' bo to utopia.

                            Moim zdaniem jakies kursy przygotowawcze do szkoly bylyby dobrym pomyslem, ale
                            jest jedno ale - jak nie beda darmowe, dzieci najbiedniejszych emigrantow - a
                            wiec te najbardziej narazone na nienauczenie sie jezyka - nie beda na nie
                            chodzic. Czesc dzieci - zwlaszcza dziewczynek emigrantek np. z Bangladeszu - do
                            szkoly nie pojdzie w ogole.
                            • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 01:23
                              Vierablu napisala:

                              Ty bys wolala, ale nie wszyscy tak maja. Mozemy narzekac do woli na to, ze nie
                              > wszyscy rodzice sa odpowiedzialni, wyksztalceni i zamozni, ale to narzekanie
                              > nic nie zmieni. Nie da sie tez zalozyc zadnego sita na granicach,
                              > odrozniajacego dobrych od zlych. Jedyne wyjscie, to podyskutowac nad
                              > rozwiazaniem problemu, ale rozwiazaniem nie polegajacym na mowieniu 'rodzice,
                              > zmiencie sie na lepsze' bo to utopia.

                              Nie wydaje mi sie ze narzekamy - dyskutujemy co do tego tragicznego wrecz stanu
                              doprowadzilo. I ze niektorzy rodzice dobrowolnie do tego wlasnej reki dolozyli
                              bo to jest fakt, a umozliwil im to system tu panujacy.

                              Gdyby nie to ze w innym watku byla dyskusja na temat obcokrajowcow uczacych
                              jezyka angielskiego altruistycznie chetnie zaofiarowalabym troche swojego
                              wolnego czasu i pomogla tym najbardziej potrzebujacym.:-)) Choc, stricte, to
                              nie moja branza.
                              • 101krotka Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 14:52
                                mysz2006 napisał:
                                Gdyby nie to ze w innym watku byla dyskusja na temat obcokrajowcow uczacych
                                > jezyka angielskiego altruistycznie chetnie zaofiarowalabym troche swojego
                                > wolnego czasu i pomogla tym najbardziej potrzebujacym.:-)) Choc, stricte, to
                                > nie moja branza.

                                mysle,ze wielu Polakow "przymkneloby":) oko na to,ze jestes Polka i z checia by
                                z twojej propozycji skorzystali-mam na mysli glownie dzieci bo im chyba
                                najtrudniej nauczyc sie angielskiego z kaset-one potrzebuja zywej i konkretnej
                                interakcji.nie glupi pomysl,tylko jak go wcielic w zycie?


                                • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 15:55
                                  jak wcielic w zycie to moze nie bylby taki wielki problem - u mnie w miescie -
                                  przy kosciele jest (a przynajmniej byla) 'szkolka/przedszkole' w sobote dla
                                  dzieci polskich ale oczywiscie zajecia po polsku. Trudniej byloby mi zaplanowac
                                  zajecia aby byly one dla dzieci atrakcyjne. Wszystkie rady mile widziane - wiec
                                  prosze piszcie.

                                  Ksiedza ktory wszystko kontroluje chybabym sobie umiala urobic.

                                  A mozeby tak inicjatywe ogolno-narodowa?
                                  Juz widze naglowek w Daily Mail - "Heroiny forum 'Polki w Anglii' w walce z
                                  angielskojezycznym analfabetyzmem"

                                  A na prawde myslicie ze byloby zainteresowanie?
                                  • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 17:01
                                    Nie zgadzalysmy sie w kilku kwestiach, ale tutaj czola chyle - mysle, ze byloby
                                    zainteresowanie. Niestety, pomyslami nie sypne, bo tak jak wczesniej pisalam,
                                    moje dziecie jeszcze nie na tym etapia nauki, sugeruje jednak, abys zalozyla
                                    osobny watek, bo tutaj twoja wypowiedz i pomysl gina (gdzies po srodku zawilej
                                    dyskusji). Powodzenia.
                      • steph13 Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:49
                        mysz, podziwiam odwage. You got it in one. Wyrazilam kiedys podobna opinie i
                        dostalo mi sie mocno od matki nastolatka, ktora wyrzekala, ze z jej syna
                        nabijaja sie w szkole bo ni w zab nie zna jezyka ale ona musiala go tu
                        przyciagnac bo w Polsce 'nie ma zycia'. Dzieciak mial pieklo a nie zycie tutaj
                        ale mama pomstowala jedynie na wladze szkolne na zasadzie ze musza go edukowac
                        bo taki jest ich obowiazek. Ona jezyka tez nie zna wiec mu nie pomoze i rece
                        umywa bo musi zarobic na chleb. Polski lumpenproletariat at its best,
                        przeszczepiony na brytyjska ziemie.
                        • vierablu Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:59
                          lumpenproletariat to jest zdaje sie wszedzie taki sam....
                          • steph13 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:02
                            vierablu napisała:

                            > lumpenproletariat to jest zdaje sie wszedzie taki sam....
                            >
                            Prawdopodobnie. Ale relevant do tematu to jednak ten polski.
                      • czokibiki Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 08:51
                        > o komputerze. Nie wiem jak ubogim trzeba byc w Polsce zeby nie bylo stac kogos
                        > na kupienie kaset do nauki angielskiego zeby dziecko, a zwlaszcza 13-letnie,nie
                        >
                        > moglo sie przez kilka miesiecy w angielskim podszkolic.
                        >
                        Rzeczywiscie bardzo sie znasz na rzeczy, skoro sadzisz, ze przez pare miesiecy
                        dziecko nauczy sie z kaset (!!!) angielskiego.
                        Zeby sie dobrze nauczyc, to trzeba miec pieniadze i taka jest prawda, biedak w
                        Polsce nie posle dziecka na prawdziwe lekcje, bo to po prostu duzo kosztuje.
                        Jest mnostwo szkol, prywatnych nauczycieli, ale sa oni glownie nastawieni na
                        zarabianie a nie na efekty.
                        • mysz2006 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 13:33
                          Kasety to juz dla najbiedniejszych. O ile sie nie myle to stosami leza w
                          ksiegarniach, a i pirackie tez sa w obiegu. Albo pozyczyc, nie wierze ze nawet
                          w najbiedniejszej wiosce ktosby sie nie zlitowal i nie przegral. Jest krocie
                          sposobow zeby sie jezyka nauczyc. I wyobraz sobie ze ja taka metoda z kaset i
                          ksiazki nauczylam sie przez pare miesiecy hiszpanskiego na tyle dobrze zeby
                          zupelnie plynnie moc czytac i porozumiewac sie. Wiec jesli ja jako
                          trzydziestoparoletnia kobieta moglam to zrobic pracujac, wychowujac dzieci i
                          zajmujac sie domem, to wydaje mi sie ze 13-to latkowi jeszcze latwiej by nauka
                          jezyka obcego poszla. Zwlaszcza jesli rodzice odpowiednio do tego dziecko
                          ustosunkuja. Ale jak nie chca albo sa to i dziecko nie chce.
                  • vierablu Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:18
                    Obcojezyczne dzieci MAJA dodatkowe lekcje angielskiego w szkole, 2 lekcje
                    tygodniowo, przez 3 miesiace.
                    • vygotsky Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:36
                      Niestety nie w kazdej. Pracowalam w czterech roznych i tylko 2 z nich mialy
                      EMAG /EMAS czy jak to tam teraz sie nazywa, z prawdziwego zdarzenia. Reszta
                      myslala, jak zreszta Effata zauwazyla, ze jakos to bedzie. Czesto jakos tego
                      nie ma. Czasami tez jest, i to najczesciej u wschodnioeuropejskich dzieci,
                      ktore ze swoim poziomem niezle sobie radza. Jednakze uwazam ze i tak jest to
                      nie fair w stosunku do dzieci ktore zasluzonej pomocy nie dostaja.
                      Rowniez nie uwazam ze bylaby to ghettoizacja - przeciez dzieci takie nie
                      musialyby uczyc sie angielskiego razem ze swoimi rodakami. Nastepowalaby
                      wymiana kulturowa, latwiej nawiazywalyby przyjaznie w tak traumatycznym dla
                      nich okresie i nabywalyby pewnosci siebie w kazdej sferze zycia. Przecie nie
                      tylko my Polacy tu zwalamy!
                      • vierablu Re: Angielski w szkolach 10.10.06, 23:49
                        > Niestety nie w kazdej. Pracowalam w czterech roznych i tylko 2 z nich mialy
                        > EMAG /EMAS czy jak to tam teraz sie nazywa, z prawdziwego zdarzenia

                        Ja jakos nie moge przestac myslec o szkolach w sbosob zuniformizowany - ze jak
                        cos jest w jednej, to znaczy ze jest wszedzie. Jakies postkomunistyczne
                        schematy myslowe :).
                    • effata Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:17

                      w mojej mają ... prowadzi je Australijka :-))
                      No i nie w takim wymiarze - za dużo dzieci do 'obrobienia'.

                      Generalnie to zgadzam się z ideą, że emigranci powinni robić wszystko, żeby
                      poznać język. Czy z pomocą danego państwa, to już kwestia dyskusyjna, choć
                      zapewne bez 'bata' ze strony państwa (co pewnie pociągałoby za sobą konieczność
                      pomocy, a co za tym idzie finansów) to nic by z tego nie wyszło.

                      A co do rocznych kursów językowych dla dzieci, to ... niestety, ale wiele osób
                      funkcjonuje w ten sposób: mąż w pracy od świtu do nocy, żona nie znająca
                      angielskiego w domu, najczęściej z innymi dziećmi. Prace domowe odrabiane ze
                      słownikiem. To gdzie tu czas na kursy. Ale właśnie jest tak, jak napisałaś -
                      wiele osób przyjechało, jak stało, bo ich życie do tego zmusiło. I dlatego nie
                      ma tu łatwych rozwiązań.

                      --
                      Don't guess.
                      • 101krotka Re: To nie bylo do ciebie,Effato:):) 11.10.06, 00:25
                        • effata Re: To nie bylo do ciebie,Effato:):) 11.10.06, 00:37
                          Nie bój się, ja nic do siebie nie wzięłam, bo nawet nie wiem, co mogłoby być do
                          mnie :)) (aż sprawdziłam wszystkie twoje wypowiedzi :))
                          Ale tak to jest, że czasami piszemy odpowiedź i ona schodzi gdzieś dalej na
                          dół listy (zależy, jakie ktoś ma ustawienia - ja mam drzewko) i często nie
                          widać co jest odpowiedzią do czego
                          --
                          Don't guess.
                          • 101krotka Re: To nie bylo do ciebie,Effato:):) 11.10.06, 00:42
                            No wlasnie,zeszlo za nisko,a mialo byc odpowiedzia na ponizszy komentarz
                            autorstwa pyza_uk:

                            ps. czy to tylko moje wrazenie czy najbardziej zacietrzewione w temacie sa
                            swieze emigranki z nie-brytyjskimi partnerami (byc moze takie, co
                            przyjechaly 'za chlebem' i nie zamierzaja tu pozostac dluzej)?


      • 101krotka Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 00:13
        Effata ma oczywista ogromna racje ze zlosliwosci twe szkoda nawet
        komentowac.Nie da sie jednak pozbyc WRAZENIA (bo o tym wprost nie napisalas) ze
        masz sie za lepsza od wielu z nas tutaj.Nie wiem czy wynika to z faktu ze (i tu
        znowu odnosze wrazenie) ze masz meza-brytyjczyka (co w niektorych mniemaniu
        podnosi ich swiatowy status),czy tez z faktu ze jestes juz poza Polska sporo
        czasu.Nie wiem tylko jak radzisz sobie z faktem ze tez jestes Polka i tez
        przyjechalas do UK z takich czy innych powodow.Jak cie tak wszystkie draznimy
        to moze pora poszlifowac swoj angielski nie na polskim forum...
        • u25 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 08:56
          Wiesz jak zaczynalam studia, to juz na pierwszym roku jeden z profesorow nam
          powiedzial ,ze 90%absolwentowtego kierunku jest zlosliwa jak diabli...

          Nie mam ani meza Anglika (Ozziego, wiesz co to jest OZ?)i mam alergie... na
          glupote
          • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 09:16
            To tez do mnie :0)) ? Jesli tak, to nieszkodzi - i tak sie zgadzam z
            wiekszoscia twoich wypowiedzi na powyzsze.
            • u25 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 20:34
              Nie wiem jak Ty, ale ja dla mnie zabawa przednia ;-)
        • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 09:10
          ??? - to do mnie?
          No to juz ci odpowiadami:
          - nie czuje sie lepsza, ani gorsza, bo niby z jakiego powodu? Na jakiej
          podstawie wyciagnelas takie glebokie wnioski - bo chce, aby moje dziecko mialo
          zapewniona edukacje na poziomie w kraju, w ktorym sie urodzilo i wychowa?
          - tak, mam meza brytyjczyka; i co z tego? niczego mu nie zawdzieczam (no moze
          paszport po 3 a nie po 5 latach) - pracowalam tu ciezko przez 5 lat i nigdy nie
          narzekalam (droga do Polski zawsze stala otworem, jakby co)
          - jestem w UK od ponad 5 lat, to nie jest dlugo i przyjechalam tu bo kraj mnie
          fascynowal no i moj facet jest stad;
          Dlaczego mam szlifowac swoj angielski na forach jakichkolwiek (ja chyba na tym
          forum nigdy , lub baaardzo zadko uzywam jakichkolwiek angielskich slowek).
          Acha - bylabym wdzieczna gdybys wskazala mi moje zlosliwosci w powyzszych
          wypowiedziach. Tak cie zabolala moja uwaga o nowych emigrantach? Samo zycie...
          • vygotsky Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 10:28
            Pogmatwala nam sie troche ta dyskusja. To ja jeszcze czuje sie w obowiazku
            dodac ze w zadnym wypadku nie twierdze ze takie roczne douczanie w oddzielnej
            placowce powinno byc obligatoryjne. Powinna to byc alternatywa ale na tyle
            atrakcyjna ze rodzice i dzieci rozumialyby jej sens i potrzebe.
            • steph13 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 10:54
              vygotsky napisała:
              . To ja jeszcze czuje sie w obowiazku dodac ze w zadnym wypadku nie twierdze
              ze takie roczne douczanie w oddzielnej placowce powinno byc obligatoryjne.
              Powinna to byc alternatywa ale na tyle atrakcyjna ze rodzice i dzieci
              rozumialyby jej sens i potrzebe.
              A ja uwazam, ze powinno byc obligatoryjne chociazby dlatego, ze wielu rodzicow
              takiej potrzeby nie rozumie a dzieci zyja w domach gdzie cale pokolenia rodziny
              po angielsku z uporem nie mowia - ale to jednak raczej nie dotyczy Polakow.
              • monia72 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 17:04
                Dodam, ze rozmawialam z lekarzem specjalista Anglikiem, byl zadziwiony, ze
                przychodza do niego pacjenci Polacy, starsi ludzie, powojenna emigracja i nie
                znaja angielskiego...
                Coz to nie jest chyba swiezy problem
            • vierablu Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 11:03
              A ja czuje sie w obowiazku dodac, ze o ile sobie przypominam, moja corka miala
              przed pojsciem do szkoly testy z roznych przedmiotow i na podstawie wynikow
              zostala zawalifikowana do odpowiedniej grupy - lepszej lub slabszej. Poniewaz
              na przyklad z science zwyczajnie nie rozumiala pytan, zaczela od grupy
              najnizszej i dopiero po kilku miesiacach, jak juz jej angielski znacznie sie
              poprawil, przeniesiono ja do najwyzszej - tak wiec jezeli zanizala komukolwiek
              poziom swoim brakiem znajomosci jezyka, to chyba jedynie sobie samej.

              Inna sprawa to procent dzieci obcojezycznych w klasie/szkole. Tu moim zdaniem
              wazna jest rola szkoly i po prostu powinny byc ograniczenia co do liczby dzieci
              nie mowiacych po angielsku w klasie.
            • eballieu Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 12:19
              Vygotsky, ta metoda nei zadzialala w Holandii.
              Kursy niderlandzkiego sa obowiazkowe, obowiazkowe jest zdawanie egzaminu i...
              panstwo juz ich w calosci dla emigrantow nie refunduje.
              Wiec emigranci musza w kursie uczestniczyc i placic za niego w czesci.

              • vygotsky Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 13:28
                A dlaczego nie zadzialala? Tzn wczesniej bylo to nieobowiazkowe? Czy emigranci
                olewali czy byly to kwestie logistyczne / finansowe ?
                • eballieu Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 23:11
                  Tak Vygotsky, jeszcze dwa lata temu kursy niderlandzkiego byly w pelni
                  finansowane przez panstwo. Nie bylo obowiazku uczestnictwa w nich. Bo
                  szacuneczek sie nalezy "obcym".
                  Po tragicznych wydarzeniach w Holandii zadecydowano zmienic: kursy
                  niderlandzkiego i kultury sa obowiazkowe i emigrant musi w czesci sam za nie
                  placic, a kursik zakonczyc egzaminem.
                  Nie wiem co sie dzieje, jesli ktos i tak ma to gleboko w du.. Pewnie dziala w
                  tym momencie polityka kija i marchewki.
      • anya.po.prostu Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 15:48
        u25 to widac, ze czytasz bardzo wyrywkowo i czepiasz sie rowniez wyrywkowo, kto
        ci tam akurat nadepnal na odcisk.
        I skoro juz klasyfikujesz ludzi po tym ile czasu sa tutaj i jakiego maja meza
        to przynajmniej uaktualnij swoje dane, bo akurat jestem tutaj prawie tyle co i
        ty, meza anglika nie mam i dzieci tez nie.
        Tyle, ze ja nie uwazam, ze czyjkolwiek stazu emigracyjny uprawnia do
        stwierdzania, ze "ci nowsi" nie powinni byli tutaj przyjezdzac.

        A takie podejscie jak twoje swietnie skomentowal ktos wyzej, az pozwole sobie
        zacytowac:
        "Myślę, ze tu mamy problem z tym, ze emigranci, którzy przyjechali wcześniej i
        juz są obyci i ich dzieci oswoiły sie z nowa sytuacja i nauczyły języka, są
        przeciwni konkurencji(?) lub jest to taka cecha charakterystyczna niektórych
        ludzi - najwazniejsza jestem ja i moja rodzina a reszta to "3 słowa do.."

        I czy sie to komus podoba czy nie, to fakt jest faktem, ze granice zostaly
        otwarte i dla Polakow a moze i niedlugo dla Bulgarow i Rumunow. I ktos kto tych
        wszystkich emigrantow tutaj sciaga musi sie liczyc z faktem, ze nie
        przyjezdzaja tu sami tylko z rodzinami i ze oczywiscie zmieni to charakter i
        profil demograficzny tego kraju. To juz dawno zostalo zadecydowane i to na
        szczeblu o wiele wyzszym od forumowych dyskusji.
        Wiec rozladowywanie sobie frustracji na forum, ze w szkolach jest coraz wiecej
        polskich dzieci i nauczycieli jest moim zdaniem tylko pustym gadaniem.
        Skoro same tu jestescie i wasze dzieci chodza do tutejszych szkol to jakas
        dziwna hipokryzja wydaje mi sie narzekanie, ze dzieci innych Polakow rowniez do
        tych szkol chodza. Znaczy wy mozecie, ale innym wara?
        • monia72 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 17:06
          Wlasnie takie mam wrazenie : "My tu juz jestesmy od dawna, a inni...". Coz,
          Europa teraz wolna dla wszystkich Polakow.
          • pyza_uk Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 17:16
            Polakow i nie tylko :-)
            Nie wiem, dlaczego dyskusja ograniczyla sie tylko do polskich dzieci. Artykul /
            reportaz jest o emigrantach z calego swiata, nie tylko z Polski, zreszta nawet
            sie zdziwilam ze w reportazu BBC nie wystapilo zadne polskie dziecko (mozna
            sobie wideo obejrzec na www.bbc.co.uk - search.bbc.co.uk/cgi-
            bin/search/results.pl?tab=av&q=pupils&scope=all&uri=%2Fhome%2Fd%
            2Findex.live.shtml - Do more to teach English)
        • u25 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 17:23
          > ci tam akurat nadepnal na odcisk.
          > I skoro juz klasyfikujesz ludzi po tym ile czasu sa tutaj i jakiego maja meza
          > to przynajmniej uaktualnij swoje dane, bo akurat jestem tutaj prawie tyle co
          i
          > ty, meza anglika nie mam i dzieci tez nie.
          > Tyle, ze ja nie uwazam, ze czyjkolwiek stazu emigracyjny uprawnia do
          > stwierdzania, ze "ci nowsi" nie powinni byli tutaj przyjezdzac.

          Czytam wyrywkowo i robie literowki bo pracuje! Ale ty to jedene co
          robisz 'sierotko' (dobrze ;-) to fakty przekrecasz!
          Ja w sumie jestem tu tez nie za dlugo(Przyjechalam tu z Nowej Zelandii). Tylko
          niesromnie powiem, ze mam od Ciebie duze szersze horyzonty...
          • anya.po.prostu Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 19:42
            tiaaa... te straaaaasznie szerokie horyzonty widać doskonale w
            twoich postach
            a z tą sierotką to daruj sobie, i skoro masz sie juz do kogos
            czepiac to przynajmniej czytaj uwazniej co ten ktos pisze.
            Żegnam raczej oschle.
            • u25 Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 20:37
              Ba, to czytaj dalej (uwaznie!), bo nie sadze, zebys z taka 'attitude' miala
              okazje zasmakowac..
              • anya.po.prostu Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 09:29
                a w pracy to chyba powinnaś pracować, bo z takich wyrywkowych, niedokończonych zdań to trudno zgadnąć, nawet przy uważnym czytaniu, o co ci tak naprawdę chodzi.

                attitude- po polsku: podejście, nastawienie
                • u25 Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 10:31
                  > a w pracy to chyba powinnaś pracować, bo z takich wyrywkowych,
                  niedokończonych
                  > zdań to trudno zgadnąć, nawet przy uważnym czytaniu, o co ci tak naprawdę
                  chodz

                  Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ja jestem dobra w tym co robie wiec
                  mi nawet pare godzin (w tygodniu) spedzonych w internecie uchodzi plazem :-)
                  Rozumiem, ze u Ciebie w hotelu to by nie nprzeszlo (bo pokojowki nie maja
                  dostepu do internetu!) :-)

                  > attitude- po polsku: podejście, nastawienie

                  Widzisz nawet na polskim forum, jakies nowe slowko moazna zlapac

                  Milego dnia!


                  • anya.po.prostu Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 11:52
                    u25 napisała:

                    > > a w pracy to chyba powinnaś pracować, bo z takich wyrywkowych,
                    > niedokończonych
                    > > zdań to trudno zgadnąć, nawet przy uważnym czytaniu, o co ci tak naprawdę
                    >
                    > chodz
                    >
                    > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ja jestem dobra w tym co robie wiec
                    > mi nawet pare godzin (w tygodniu) spedzonych w internecie uchodzi plazem :-)
                    > Rozumiem, ze u Ciebie w hotelu to by nie nprzeszlo (bo pokojowki nie maja
                    > dostepu do internetu!) :-)
                    >
                    > > attitude- po polsku: podejście, nastawienie
                    >
                    > Widzisz nawet na polskim forum, jakies nowe slowko moazna zlapac
                    >
                    > Milego dnia!
                    >
                    >

                    jak jestes tak dobra w sprzataniu tych pokoi jak w czytaniu ze zrozumieniem to mam powazne watpliwosci co do jakosci twojej pracy.
                    Ale jak widac przy takich brakach sily roboczej w tym kraju, rozne rzeczy uchodza plazem.
                    I rozumiem, ze moze byc to dla ciebie zaskoczeniem, ale uwierz, ze dla niektorych, nawet z polskim paszportem, dostep do internetu wcale nie jest jakims dobrem starsznie luksusowym.
                    A tak poza tym nudzi mnie juz ta dyskusja z toba, wiec na tym zakoncze.
                    Pa!
                    • u25 Re: Angielski w szkolach 12.10.06, 12:09
                      > ch, nawet z polskim paszportem, dostep do internetu wcale nie jest jakims
                      dobre
                      > m starsznie luksusowym.

                      Really?

                      Pozdrawiam,
                      U25 (IT kontraktor)
    • 101krotka Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 20:22
      I jeszcze wygrzebalam cos takiego,tak a propos naszego wkladu do rozwoju
      gospodarki w UK.

      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3600479.html
      • 101krotka Re: Angielski w szkolach 11.10.06, 23:10
        i jeszcze to:
        www.york.net.pl/readarticle.php?article_id=35
        a z tego to sie usmiejecie,w kontekscie wymowy polskich nauczycieli:

        www.york.net.pl/readarticle.php?article_id=44
        • edavenpo Paying their way 12.10.06, 22:11

          Tutaj jest ten raport z IPPR ktory wspominalam - mozna go sciagnac na pdf:

          www.ippr.org.uk/publicationsandreports/publication.asp?id=280

          i notatka prasowa sumujaca raport:
          www.ippr.org.uk/pressreleases/?id=1451
          • edavenpo Re: Paying their way 12.10.06, 22:13

            P.S. To z mojej dyskusji z Mysz2006 kilkanascie postow wyzej - przez pomylke
            wkleilam tutaj ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja