aga2411
01.01.07, 23:17
Zaczęłam wraz z nowym rokiem przygodę pod nazwą Anglia. Mąż pracował tu już
od kilku miesięcy, i postanowił ściągnąć nas do siebie, mnie i naszą córcię
Marysię.
Jesteśmy tu od 3 dni, i nic nie robimy, tylko płaczemy z Niuśką za domem.
Malutka chociaż ma roczek, to bardzo tęskni za dziadkami, z którymi
mieszkałyśmy. Ma problemy ze spaniem, z jedzeniem, ciągle chce być na rękach
i ciągle płacze. A ja jak na nią patrzę to mi się serce kraje i mam ochotę
uciec do domu, do Polski.
Proszę wspomóżcie mnie dobrym słowem. I powiedzcie jak długo w Waszym
przypadku trwało przystosowanie do tutejszych warunków.
Pozdrawiam
Agnieszka