potrzebuję wsparcia...

01.01.07, 23:17
Zaczęłam wraz z nowym rokiem przygodę pod nazwą Anglia. Mąż pracował tu już
od kilku miesięcy, i postanowił ściągnąć nas do siebie, mnie i naszą córcię
Marysię.

Jesteśmy tu od 3 dni, i nic nie robimy, tylko płaczemy z Niuśką za domem.
Malutka chociaż ma roczek, to bardzo tęskni za dziadkami, z którymi
mieszkałyśmy. Ma problemy ze spaniem, z jedzeniem, ciągle chce być na rękach
i ciągle płacze. A ja jak na nią patrzę to mi się serce kraje i mam ochotę
uciec do domu, do Polski.

Proszę wspomóżcie mnie dobrym słowem. I powiedzcie jak długo w Waszym
przypadku trwało przystosowanie do tutejszych warunków.

Pozdrawiam

Agnieszka
    • vierablu Re: potrzebuję wsparcia... 01.01.07, 23:25
      Dla malych dzieci najwazniejsza jest postawa rodzicow - ja widzi, ze Ty jestes
      smutna i placzesz, to wyczuwa, ze cos jest nie tak i tez placze i nie moze spac.
      Wez sie w garsc, usmiechaj sie, chodzcie na spacery i pokazujcie malej okolice,
      zachwycajac sie, jak jest ladnie, ciesz sie, ze jestescie razem z mezem itp.
    • formaprzetrwalnikowa Re: potrzebuję wsparcia... 01.01.07, 23:51
      trzeci dzien ponoc najtrudniejszy - na pewno jesli chodzi o diety - wiem coś o
      tym ;-)
      pomysł viery wydaje mi sie fajny: na kazdy smutek najlepsze jest zajęcie sie
      czyms: spacery, zwiedzanie, wyszukiwanie podobienstw i róznic.
      roczne dziecko bardziejr eaguje na twoj nastroj niz na samo miejsce.
      w moim przypadku przystosowanie do tutejszych warunków obejmowało zapamiętanie,
      ze w kurku z napisem Hot jest NAPRAWDE gorąca woda, przy przechodzeniu przez
      ulicę trzeba patrzec w prawo, a swiatło w łązience gasi sie i zapala
      sznurkiem ;-)
      super, ze mozecie byc razem! pomysl, jak strasznie było, jak ty byłas tam a mąż
      tu.
      :)
      • vierablu Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 15:35
        Jeszcze chcialam dodac, ze dla dziecka bardzo wazne jest, aby mialo codziennna
        rutyne jak najszybciej - to da jej poczucie pewnosci.
        Podam przyklad:
        - Zaplanuj sniadania, kazdego dnia cos innego. Potem mow - dzis jest wtorek to
        na sniadanie bedzie x, w srody bedzie y. Da to corce poczucie, ze przyszlosc
        jest przewidywalna, i ze jak mowisz, ze cos bedzie - to tak wlasnie bedzie.
        Latwiej Ci uwierzy, ze jak mowisz, ze w nowym miejscu bedzie jej dobrze, to na
        pewno wiesz, co mowisz.
        - Zaplanuj codziennie te same czynnosci na zewnatrz - spacer w te same miejsca
        do parku, codzienna wyprawa do pobliskiego sklepu po mleko, itp. Da to corce
        poczucie bycia w znajomych miejscach i ulatwi jej oswojenie przestrzeni.

        - Zaplanuj co pare dni wycieczke w nowe miejsce i przekaz to corce jako zabawe
        w 'odkrywcow'.
        - Poszukaj, czy w okolicy sa jakies miejsca, w ktorych mozna aktywnie i tworczo
        spedzic z malyym dzieckiem czas - jak mieszkasz w Londynie, swietne jest
        Horniman museum - raj dla dzieci, moga tam prawie wszystkiego dotknac, w dziale
        muzycznym pohalasowac w specjalnym pomieszczeniu itp.

        Powodzenia!

        No i trzeba sie nauczyc, ze z tesknota trzeba sie pogodzic i nauczyc z nia zyc.
        Nie dalej jak wczoraj moja juz prawie 14 letnia corka, ktora przyjechala tu
        ponad rok temu, weszla mi w nocy do lozka ze lzami w oczach mowiac 'mamo, ja
        chce do dziadkow'. A jest przeciez juz tu bardzo zadomowiona, ma kolezanki i
        juz przestala mowic, ze na studia wroci do Polski, bo w koncu zaakceptowala
        Anglie jako swoj nowy dom.
    • izabelski Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 01:30
      wrzuc do wyszukiwarki

      www.google.co.uk
      nazwe swojej miejscowosci - poczytaj o niej

      wrzuc do
      www.streetmap.co.uk/
      swoj kod pocztowy, wydrukuj mape, poszukaj najblizszego parku
      pojdz jutro na spacer
      napisz skad jestes - na pewno ktos jeszcze mieszka w okolicy

      na pewno jest ci trudno - ale razem, we trojke bedzie latwiej, a Marysi sa
      bardziej potrzebni rodzice, ktorzy sa razem
      • mysz2006 Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 09:35
        Agnieszko, powinnas spojrzec na swoja nowa sytuacje zupelnie z innego punktu
        widzenia. Tesknota za rodzina to normalna sprawa, ale za mezem przeciez tez
        przez ostatnie pare miesiecy tesknilas i teraz jest pora na radosc z tego ze
        nareszcie jestescie razem - nie jestes tutaj z przymusu.

        Nie wiem jak wiele podrozowalas po swiecie przed przyjazdem do Anglii ale
        postaraj sie ten wyjazd potraktowac jako przygode i poznaj ten kraj.

        Na pewno chcesz urzadzic mieszkanie 'po swojemu' - to moze byc bardzo
        ekscytujacy projekt.

        Koniecznie musisz sie zapoznac z okolica - wszedzie w Anglii za piekne zakatki.
        Zaplanujcie z mezem wycieczke na zwiedzanie waszego wojewodztwa.

        Moze to jest blahe, ale idz to najblizszego supermarketu - porownaj sobie
        produkty dostepne do jedzenia, poprobuj nowych rzeczy. Zapoznaj sie
        z 'rozkladem' sklepu - bedzie to Twoja wiadoma. I bardzo latwa do wykonania.

        Wiele niepewnosci przynosi niewiadoma - teraz jestes zdana w informacjach na
        meza, jesli sama bedziesz posiadac wiedze 'co i jak', nawet w najprostszych
        rzeczach - od razu polepszy Ci sie samopoczucie. Musisz odzyskac troche
        niezaleznosci.

        Wielki krok ktorego wlasnie dokonalas, zwykle przynosi anticlimax - ciche dni.
        Anglia jest fascynujacym krajem - zycie dalo Ci mozliwosc poznania go -
        wykorzystaj to. A bonusem jest to ze masz na to czas i ze mozesz to zrobic ze
        swoimi najukochanszymi. Zycie to przygoda!!
        • duende1 Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 10:17
          agnieszko, tak jak dziewczyny juz powiedzialy, przede wszystkim pamietaj, czemu
          i po co tu jestes. i naprawde, niesamowicie duzo zalezy od twojego nastawienia.
          jesli potraktujesz pobyt tu jak przygode, to bedziesz z zaciekawieniem odkrywac
          nowe miejsca, zapachy i smaki i duzo sie uczyc. jesli potraktujesz to jak
          przymusowe zeslanie, to faktycznie pograzysz sie w rozpaczy i odbije sie to tez
          na twojej rodzinie. rozumiem, ze tesknisz za rodzina i przyjaciolmi, ale do
          Polski zawsze mozesz pojechac jak bedzie ci ciezko - nie jestes tu trzymana pod
          kluczem. a poki co, zacznij poznawac okolice, parki, sklepy, etc.
          kurcze, teraz jescie razem - z mezem i coreczka. a abstrahujac od tego,
          naprawde latwo mi wyobrazic sobie gorsze rzeczy niz pobyt w anglii.

          ale ja tu jestem, z wyboru - zeby byc z facetem, ktorego kocham i uczyc sie
          jezyka. nigdy nie traktowalam tego jak zeslanie, tylko wlasnie przygode.
          • kast Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 13:40
            Aga, przeczytalam Twojego posta i poczulam sie jakbym ja go napisala
            kilkanascie miesiecy temu. Ja tez tu przyjechalam, bo moj partner dostal tu
            prace, tez czulam sie baaaaardzo nieszczesliwa... ale uwierz mi - to mija... Z
            dnia na dzien bedzie coraz lepiej - masz tu meza, coreczke - bedzie dobrze!!!
            Na poczatku zawsze (przewaznie) jest ciezko, wszystko nowe, obce, inne, glowka
            do gory! Zabierz coreczke na dlugi spacer do parku, wyjdz z domu, moze w parku
            poznasz jakas mame z dzieckiem i juz bedzie razniej :)
            Gdzie mieszkasz? W Londynie? Jesli bys chciala pogadac, to napisz pare slow na
            @ gazetowego :)
            sciskam Cie bardzo mocno i uwierz - BEDZIE DOBRZE!!!

            ----------------
            Serdecznie pozdrawiam, Kasia
            Jestem w UK od...
            • aleksandrawu Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 15:51
              Oooo, ja tez ktoregos dnia mialam ochote zalozyc tu taki watek, tylko odwagi mi
              zabraklo:)Myslalam, ze nie bede wam glowy zawracac swoimi problemami. Ja z
              tesknota radze sobie za pomoca skype i nie jest zle. Ale nie moge sie przestawic
              na hmmm, powiedzmy"spadek statusu spolecznego". W Polsce czulam ze cos znacza
              moje studia i dorobek zawodowy.Dzieci w szkole mnie lubily (pracowalam w L.O)
              itp.A tutaj,mimo ze nadal pracuje w zawodzie i mam fascynujaca prace,mam
              okropnego dola.Przede wszystkim, moja "dodgy manager"-nie placi mi na
              czas,dodatkowo moja maz, grafik z 7-letnim stazem, nie moze znalezc pracy,wiec
              sytuacja fianansowa nie jest najmilsza.No i przed swietami spotkaly mnie takie
              oto przygody:
              1-Ide sobie z coreczka w Asdzie, dwaj ochroniarze wieszaja baloniki.Jeden
              mowi:Put'em high, so that them Polish can't get'em.
              Mysle sobie:super, ale nic to, mnie nie mieli na mysli
              2-Stoje w Debenhams z mamą, szał zakupow w drugi dzien swiat.Przed nami dwie
              babki.Odzywam sie do mamy po Polsku, a jedna z nich:Watch your bag, there're
              Polish behind us!
              Nawet nie powiedzialam o tym mamie, ale potem przeplakalam pol dnia.
              I tak to wlasnie wyglada.
              Dlatego nie dziwie sie Agnieszce, i tak jak mowicie, mysle ze powinna poszukac
              jakichs innych przedstawicieli naszego zlodziejskiego narodu, wyzalic sie i
              bedzie lepiej.
              A o coreczke sie nie martw, dzieic najlepiej na tych migracjach wychodza.Moja po
              4 miesiacach tutaj juz zaczyna do mnie mowic po angielsku.:)
              Sciskam wszystkich noworocznie
    • aga2411 Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 17:38
      Wielkie dzięki za Wasze słowa dziewczyny. Dzisiaj od rana postanowiłam wziąść
      się w garść i złapać tego byka za rogi. I okazało się że nie jest aż tak
      strasznie.

      Dzięki i pozdrawiam z Bedford
    • deadeasy Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 20:48
      Dolacze sie do choru ;o)

      Wyjdz z domu, nie siedz w chalupie caly dzien, bo kota dostaniesz. Zobacz czy
      w pobliskim kosciele jest Pram Club. Na wiosne zaczynaja sie imprezy
      typu "Teddy Bear's Picnic" - oczywiscie jak pogoda dopisuje. Wyszukaj czy w
      okolicy jest jakas farma dla dzieci, w sobote/niedziele mozecie sie cala
      rodzina wybrac (no chyba, ze prowadzisz samochod to sama sie w tygodniu mozesz
      pojechac). COs jak:
      www.farmerteds.com/rest.shtml
    • aga2411 Re: potrzebuję wsparcia... 02.01.07, 22:24
      dzisiaj dałam radę :) przetrwałyśmy dzień z malutką już bez męża - kiedyś
      musiał w końcu iść do pracy - i nie było źle. Wychodzą tylko na wierzch błędy
      wychowawcze popełnione na Marysi, ale i na to przyjdzie czas.

      W nagrodę przyszła sąsiadka z kwiatami, żeby nas powitać :-O jestem w szoku.
      Podpowiedzcie proszę jak się zachować, powinnam ją teraz zaprosić na herbatę,
      czy coś? Zapraszałam ją od razu, ale wymówiła się pracą.
      • mysz2006 Re: potrzebuję wsparcia... 03.01.07, 09:30
        no pewnie ze ja zapros, okazala Ci serdecznosc. Moze to byc zupelnie fajna
        babka, poza tym bedziesz miala juz jakas swoja wlasna znajoma, a w dodatku z
        sasiadami warto dobrze zyc.
Pełna wersja