jennifer_e
23.03.07, 20:05
Przestrzegam wszystkich, którzy zastanawiają się nad wyborem dostawcy
internetu. Customer Service w Tiscali doprowadza mnie do szału i białej
gorączki!
Niestety dopiero teraz wpisałam w Google hasło "complain Tiscali" i oczy moje
się otworzyły na to jak traktowani są klienci tej firmy, którym nie daj boże
coś przestanie działać.
Nie chcę się wdawać zbytnio w szczegóły, ale z grubsza problem polega na tym,
że od miesiąca nie mamy internetu. Ot tak, pewnego dnia po prostu nasz
broadband przestał działać.
Wszelka komunikacja z technical support polega na tym, że trzeba dzwonić na
0870 number (50p za minutę!) wisieć przez godzinę na telefonie, po to, by
ktoś w Indiach powiedział nam po raz setny, że musimy zrestartować komputer,
a skoro to nie pomaga to, że oddzwoni do nas inżynier. Oczywiście żaden
inżynier nigdy nie oddzwania i cała polka zaczyna się od początku.
Próby wysyłania maili, faxów czy logowania usterki w internecie kończą się
niczym. Zero reakcji, zero odpowiedzi. Jaby wszystko wpadało w wielką czarną
dziurę.
Raz udało nam się dodzwonić do Londyńskiego biura, gdzie powiedziano nam, że
wina leży po stronie BT, którzy przez pomyłkę odcieli nam linię na jeden
dzień. BT twierdzi, że to nie ma wpływu na broadband, zresztą to było dwa
miesiące temu, gdy nasz internet jeszcze działał.
Dziś, po miesiącu ignorowania naszych telefonów przez Tiscali próbuję się
więc dodzwonić do Complaint Department albo Client Retention. (Na mailowe
skargi nikt oczywiście nie reagował)
Co się okazuje? Że nikt w Tiscali nie zna numeru telefonu do Compalints
Department! (sic!)
A gdy zaczynasz nalegać i prosić o rozmowę z kimś w sprawie migration code to
w połowie zdania osoba z obsługi klienta po prostu odwiesiła na mnie
słuchawkę!!!
Ofcom nie zajmuje się indywidualnymi sprawami, inne organizacje dopiero po
trzech miesiącach od zaistnienia sporu. Czy to znaczy, że mam się z nimi
użerać i płacić im przez następne trzy miesiące nie mając ani internetu ani
możliwości przeniesienia się do innego dostawcy.
Teraz znów wiszę na 0870 telefonie do Tiscali, 58 minut po 50pensów za
minutę, do ich kieszeni! Dziś nawet dowiedziałam się, że jacyś inżynierzy
pracowali nad problemem, ale przestali, bo problem SIĘ rozwiązał.
Nie są w stanie powiedzieć mi dlaczego usterka nie została jak do tej pory
naprawiona. Nie chcą mi dać migration code, bym mogła przejść do innego
providera. Nie chcą uznać, że nie wywiązują się z kontraktu i twierdzą, że
jeśli przestanę płacić to i tak będą mnie ścigać za pozostałe miesiące.
Ręce mi opadają i już nie mam energii się wściekać a jak pomyślę, że jeszcze
raz będę musiała do nich dzwonić to cierpnie mi skóra.
Wiem, że internet nie powietrze, można bez tego żyć, choć mój facet akurat
jest w trakcie poszukiwania pracy i brak dostępu niesłychanie mu to utrudnia.
Najgorzej wkurza jednak jak można tak traktować klienta?
Jak można w kółko obiecywać klientowi, że się do niego oddzwoni i poinformuje
o problemie i nie zrobić tego ani razu przez cztery tygodnie?
Co to za technical support, za który płaci się 50p za minutę, a który trzyma
na telefonie przez godzinę i nie potrafi powiedzieć nic oprócz "someone will
call you back"
Jak można przerwać w połowie zdania klientowi, który chce złożyć skargę i
rzucić słuchawkę?
Jestem ich klientem dopiero od kilku miesięcy i już mam ich serdecznie dosyć.
Niestety, wygląda na to, że uwolnienie się od nich będzie długą drogą przez
mękę.
Wiem, że cudze narzekanie jest mało interesujące, ale pisze to również po to
by gorąco odradzić komukolwiek usługi Tiscali. Ta firma to koszmar!
Niestety, nie tylko mój.