Tiscali- Customer Service from hell!

23.03.07, 20:05
Przestrzegam wszystkich, którzy zastanawiają się nad wyborem dostawcy
internetu. Customer Service w Tiscali doprowadza mnie do szału i białej
gorączki!
Niestety dopiero teraz wpisałam w Google hasło "complain Tiscali" i oczy moje
się otworzyły na to jak traktowani są klienci tej firmy, którym nie daj boże
coś przestanie działać.

Nie chcę się wdawać zbytnio w szczegóły, ale z grubsza problem polega na tym,
że od miesiąca nie mamy internetu. Ot tak, pewnego dnia po prostu nasz
broadband przestał działać.
Wszelka komunikacja z technical support polega na tym, że trzeba dzwonić na
0870 number (50p za minutę!) wisieć przez godzinę na telefonie, po to, by
ktoś w Indiach powiedział nam po raz setny, że musimy zrestartować komputer,
a skoro to nie pomaga to, że oddzwoni do nas inżynier. Oczywiście żaden
inżynier nigdy nie oddzwania i cała polka zaczyna się od początku.
Próby wysyłania maili, faxów czy logowania usterki w internecie kończą się
niczym. Zero reakcji, zero odpowiedzi. Jaby wszystko wpadało w wielką czarną
dziurę.
Raz udało nam się dodzwonić do Londyńskiego biura, gdzie powiedziano nam, że
wina leży po stronie BT, którzy przez pomyłkę odcieli nam linię na jeden
dzień. BT twierdzi, że to nie ma wpływu na broadband, zresztą to było dwa
miesiące temu, gdy nasz internet jeszcze działał.

Dziś, po miesiącu ignorowania naszych telefonów przez Tiscali próbuję się
więc dodzwonić do Complaint Department albo Client Retention. (Na mailowe
skargi nikt oczywiście nie reagował)
Co się okazuje? Że nikt w Tiscali nie zna numeru telefonu do Compalints
Department! (sic!)
A gdy zaczynasz nalegać i prosić o rozmowę z kimś w sprawie migration code to
w połowie zdania osoba z obsługi klienta po prostu odwiesiła na mnie
słuchawkę!!!
Ofcom nie zajmuje się indywidualnymi sprawami, inne organizacje dopiero po
trzech miesiącach od zaistnienia sporu. Czy to znaczy, że mam się z nimi
użerać i płacić im przez następne trzy miesiące nie mając ani internetu ani
możliwości przeniesienia się do innego dostawcy.

Teraz znów wiszę na 0870 telefonie do Tiscali, 58 minut po 50pensów za
minutę, do ich kieszeni! Dziś nawet dowiedziałam się, że jacyś inżynierzy
pracowali nad problemem, ale przestali, bo problem SIĘ rozwiązał.
Nie są w stanie powiedzieć mi dlaczego usterka nie została jak do tej pory
naprawiona. Nie chcą mi dać migration code, bym mogła przejść do innego
providera. Nie chcą uznać, że nie wywiązują się z kontraktu i twierdzą, że
jeśli przestanę płacić to i tak będą mnie ścigać za pozostałe miesiące.

Ręce mi opadają i już nie mam energii się wściekać a jak pomyślę, że jeszcze
raz będę musiała do nich dzwonić to cierpnie mi skóra.
Wiem, że internet nie powietrze, można bez tego żyć, choć mój facet akurat
jest w trakcie poszukiwania pracy i brak dostępu niesłychanie mu to utrudnia.

Najgorzej wkurza jednak jak można tak traktować klienta?
Jak można w kółko obiecywać klientowi, że się do niego oddzwoni i poinformuje
o problemie i nie zrobić tego ani razu przez cztery tygodnie?
Co to za technical support, za który płaci się 50p za minutę, a który trzyma
na telefonie przez godzinę i nie potrafi powiedzieć nic oprócz "someone will
call you back"
Jak można przerwać w połowie zdania klientowi, który chce złożyć skargę i
rzucić słuchawkę?
Jestem ich klientem dopiero od kilku miesięcy i już mam ich serdecznie dosyć.
Niestety, wygląda na to, że uwolnienie się od nich będzie długą drogą przez
mękę.

Wiem, że cudze narzekanie jest mało interesujące, ale pisze to również po to
by gorąco odradzić komukolwiek usługi Tiscali. Ta firma to koszmar!
Niestety, nie tylko mój.
    • natina0 Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 20:18
      ja Ciebie doskonale rozumiem!
      miałam całkiem niedawno podobny problem z virgin,telefonów setki,grożby prośby
      itp tez odsyłali mnie do BT(które bogu ducha winne)w koncu udało się!Jeden ze
      znajomych anglikow z pracy powiedział ze na drugi raz mam cancel-ować direct
      debit i kropka a w mdzy czasie zamówic innego operatora,nic nie mogliby
      zrobić.My nie musielismy tego robic bo w koncu sie z nimi dogadałam ale
      współczuję ci bardzo i chyba w akcie desperacji skorzystałabym z powyzszej rady.
      powodzenia i duuuzo cierpliwosci
      • eballieu Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 20:52
        My ot acy klasycy i tradycjonalisci, ze hej.
        Zero direct debit, a uslugi komunikacyjne z BT.
        Ale wspolczuje Wam i Tobie Jenfier problemow. Czemu wogole wybralas to Tiscali,
        co takiego zlego jest w BT, ze ludzie rezygnuja?
      • jennifer_e Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 21:25
        rozważam już całkiem poważnie odwołanie direct debit
        jednak czytając doświadczenia innych klientów
        okazuje się, że Tiscali nie ma żadnych skrupułów
        ścigać Cię i straszyć sądem za rachunki, mimo iż serwisu nie dostarcza
        nie chcę za bardzo paskudzić sobie credit record, dawać im do
        ręki argumenty, że my też złamaliśmy kontrakt

        My mamy kontrakt na 12 miesięcy, ich klientem jesteśmy dopiero
        od października ub roku i jeśli teraz chcielibyśmy go zerwać to
        musimy zapłacić za pozostałe miesiące.
        Póki co obiecali, że nie będziemy musieli płacić za ten czas kiedy
        jesteśmy odłączeni więc nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża.

        Poza tym jeśli chodzi o broadband to nie można ot tak sobie
        zabrać się i pójść do innego dostawcy. Obecny dostawca musi
        dać klientowi tzw Migration Code, coś podobnego jak PAC w komórkach
        do zachowania numeru, który umożliwia nowemu dostawcy przełączenie
        klienta do siebie.
        I w tym cały problem, że Tiscali odmawia, bezprawnie zresztą,
        wydania tego migration code. Dopóki oprogramowanie Tiscali jest na naszej
        linii i go nie zdejmą to nowy dostawca nie może nic zrobić.

        A dlaczego wybraliśmy Tiscali? No cóż, może mamy wyjątkowego pecha,
        ale nasz poprzedni dostawca to była mała firma (myśleliśmy, że
        z takimi lepiej niż z wielkim molochem) która po 6 miesiącach
        poszła z torbami. Rzekomo winni byli dla BT pieniądze
        za dzierżawę linii. Gdy firma zbankrutowała to BT zablokowało
        linię wszystkich ich klientów na kilka tygodni. (znów ten nieszczęsny
        migration code). Dopiero po interwencji Ofcom BT zostało zmuszone
        by wydać klientom kody, aby mogli przejść do nowych dostawców.
        Istniało podejrzenie, że BT próbuje w ten sposób unicestwić konkurencję
        i przejąć ich klientów.

        Postanowiliśmy więc tym razem poszukać dużej, bardziej stabilnej
        firmy, a Tiscali jako jeden z niewielu oferowało w naszej dzielnicy
        8MB bez ograniczeń i nie trzeba było czekać tygodniami na przyłączenie.

        Teraz na samą myśl o szukaniu nowego dostawcy odechciewa mi się wszystkiego
        :/
    • deadeasy Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 21:18
      Zamiast tracic kase na rozmowy telefoniczne napisz do nich. Poza tym oni musza
      odpowiedziec na pisemne zazalenie. Tak na przyszlosc, kazde zazalenie nalezy
      skladac na pismie i wysylac poleconym.

      9.1 Step one - How to Contact Us

      If you are unhappy with any of our services, or you feel that you have not
      received a satisfactory response from our customer service teams, you may send
      your complaint in writing to:

      Tiscali Customer Services
      PO BOX 7206
      Milton Keynes
      MK14 6XG.


      You should expect to receive a response to your query within seven working days
      of us receiving your correspondence
      (wzieta z www.tiscali.co.uk/aboutus/codeofpractice.html#9)

      Skopiuj kazdy list i wyslij "Signed for" zeby byl dowod, ze dostali list.
      Wypunktuj wszystko i czekaj. W miedzyczasie mozesz sie skontaktowac z Trading
      Standards.

      Ombudsman, Ofcom i inne nie wezma sie za zadne zazalenie dopoki nie bedzie
      dowodu, ze sie probowalo problem rozwiazac z firma. Podobnie jest na przyklad
      z "high hedges". Council palcem nie kiwnie dopoki nie przedstawi sie dowodow na
      to, ze sie probowalo samemu problem rozwiazac.

      Powodzenia, trzymam kciuki.

      Troche przydatnych linkow w linku ponizej:
      www.direct.gov.uk/en/RightsAndResponsibilities/DG_10015892
    • fanny Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 21:18
      Jennifer, bardzo mi Cie szkoda.
      Jedyne co moge pomoc (wiem, ze niewiele), to wejdz na strone
      www.saynoto0870.com/search.php i wpisz Tiscali albo ten numer na ktory
      dzwonisz. Ja znalazlam tam telefon na 0845, wiec choc troche tanszy, telefonu
      lokalnego nie ma w ogole :(
      Sa dwa niepotwierdzone telefony bezposrednie, moze je sprawdz.

      Przykro mi.
      f.
      • jennifer_e Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 21:46
        fanny, chyba wszystkie telefony z tej strony już wypróbowałam ;)
        to właśnie tam znalazłam 0207 number do head office,
        niestety, właśnie dzwoniąc do innych działów i prosząc o numer do
        Complaints Department zostałam po chamsku rozłączona,
        bo gość stwierdził, że on się tym nie zajmuje.
        Te niepotwierdzone też próbowałam, jeden to fax, drugi nie działa...

        A tak odnośnie desperackich prób skontaktowania się z Tiscali
        to jeden gość, po iluśtam miesiącach bezowocnych skarg
        znalazł gdzieś nazwiska członków zarządu, wpisał john.smith at tiscali.com
        i wysłał im wszystkim maila. Jego problem został rozwiązany
        jeszcze tego samego dnia ;)

        I jeszcze przypomina mi się tu artykuł o jednym kliencie Easy Jet,
        który usiłował walczyć z nimi o refund po odwołanym locie.
        Po iluśtam miesiacach milczenia i ignorowania ze strony Easy Jet
        i bezowocnych telefonów do 0870 call centre,
        gość znalazł numer faksu do ich biura i zaczął im wysyłać swoją
        skargę faksem, po jednej dziennie, numerując. Dopiero po tysięcznym
        faksie Easy Jet zareagował i wreszcie zajął się jego skargą...


        Deadeasy, z listem czekam jeszcze bo po pierwsze chyba trochę
        wątpię w skuteczność, szczególnie czytając o doświadczeniach
        innych, którzy tego próbowali.
        A po drugie to dopiero po tym jak dziś przerwali mi w pół zdania
        i rzucili słuchawką przekonałam się, że nikogo w Tiscali chyba
        nie obchodzi jeśli stracą jednego klienta i postanowiłam,
        że za takie chamstwo płacić napewno nie będę.
        Czekam również na rachunek telefoniczny, który chcę dołączyć
        wyszczególniając ile wydałam na telefony do nich i na dial up internet.
        No i muszę jeszcze tylko oszacować straty moralne ;o)
        Potem zostaje już tylko Tony Levine i Capital Letters :PPP

        Dzięki za wsparcie!
        • asica74 Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 22:19
          Jeni, a moze zadzwon do ludzi z Watchdog? Oni tam czychaja na takie przypadki
          jak ten. Co prawda, nie bedzie to mialo skutku natychmiastowego, ale...

          A biuro tiscali miesci sie zaraz obok Berwick Street, zaraz naprzeciwko miejsca,
          z ktorego musialam cie i Tiffanie kiedys wygonic. Moze trzeba tam pojsc
          bezposrednio i nawrzeszczec na nich?
          • greentea2 Re: Tiscali- Customer Service from hell! 23.03.07, 23:30
            Tiscali juz bylo w Watchdog, cos o tym wiem, hehe:)
    • fatemeh Re: Tiscali- Customer Service from hell! 24.03.07, 11:45
      Jennifer - tak na marginesie - totalny brak mozliwosci zalatwienia czegokolwiek
      face to face jest tu okropny. Telefony, maile - a po drugiej strony jakies
      automaty a nie ludzie nie majace czesto pojecia o czym mowimy. Ja czekalam przez
      prawie 8 (slownie: osiem) miesiecy na rachunek za prad z British Gas! Nie
      pomogly dwie skargi i jeden telefon do Energywatch i niezliczona ilosc telefonow
      do BG. Dodam, ze prad byl caly czas dostarczany. Podobnie gaz - rowniez przez
      BG... Ja tylko chcialam zaplacic :/
    • beesok Re: Tiscali- Customer Service from hell! 24.03.07, 16:45
      Jennifer wspolczuje bardzo i zycze wytrwalosci - to musi byc okropnie frustrujaca sytuacja.

      Zmartwilas mnie kurcze troche bo my tez mamy Tiscali ale nie z "wyboru"
      • robak.rawback Re: Tiscali- Customer Service from hell! 25.03.07, 05:06
        a takie signed for to kosztuja i sie zastanawiam ze jak na cos sie bede skarzyc
        i pare im listow tego typu wysle to pozniej zwroca mi te wydane 20 funtow na
        korespondencje? bo ja caly czas nie mam ochoty popuscic 20 funtow ktore mi
        zezarlo z oyster bezprawnie ale jak sobie pomysle ze pewnie tyle samo na
        korespondencje wydam bez gwarancji ze dostane to c mi zabrali nie mowiac o
        kosztach przesylki - to mnie to zniecheca jednak.
        • joaska321 Re: Tiscali- Customer Service from hell! 25.03.07, 19:01
          Bardzo wspolczuje i opisze pewna sytuacje,ktora zdarzyla sie moim znajomym.
          Oni rowniez korzystaja z Tiscali i odlaczono ich na okolo miesiac od internetu.
          Jak wybierali ta firme dokladnie nie sprawdzili,ze ok mozna sciagac bez
          ograniczen z internetu,ale tylko przez kila miesiecy. Napisane to mylo
          malusienkim druczkiem,bo jest ograniczona szybkosc polaczenia.
          A oni "zaduzo" sciagali z internetu i za kare ich odlaczyli na jakis cza. Mam
          nadzieje,ze w twojej sytuacji nie o to chodzi.
          Zycze szybkiego i pomyslego rozwiazania sprawy.
    • jennifer_e it gets better! 25.03.07, 18:49
      ręce mi już opadają...

      Oczywiście mimo piątkowych zapewnień ze strony supervisora,
      że ktoś do nas zadzwoni w sobotę i wszystko wyjaśni,
      nikt nie zadzwonił.

      Wczoraj za to dostaliśmy rachunek z Tiscali,
      oczywiście policzyli nam za broadband za cały miesiąc,
      choć zapewniali wcześniej, że nie będziemy płacić za okres
      bez internetu. Co więcej, na rachunku doliczyli nam parę groszy
      za jakiś telefon na komórkę! Numer nam nie znany, zresztą, nigdy
      nie braliśmy z Tiscali usług telefonicznych, tylko broadband.
      Zastanawiamy się czy nie doliczyli nam za to, że raz do nas zadzwonili...

      Mój się wkurzył, odwołał direct debit i wysłał im maila
      pod tytułem "I'm not going to pay you because..."
      Chyba trochę go poniosło :o) ale może to poskutkuje?

      Dziś dostaliśmy też maila z odpowiedzią na skargę, którą
      do nich wysłaliśmy tydzień temu.
      Odpowiedź brzmi:
      "We have investigated your issue but are not able to deal with it
      by email. Please call our technical support team on 0870..."

      Chyba zacznę gryźć!!!
      Od czterech tygodni dzwonimy pod ten numer, kompletnie nic to nie daje
      i jesteśmy zbywani z telefonu po godzinie wiszenia.
      Dlatego wysłaliśmy tę cholerną skargę!
      A teraz dział skarg znów odsyła nas pod ten sam numer!

      AAAAAAARRRRGGGGGGHHRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!!!!!!!!!!!
      • deadeasy Re: it gets better! 25.03.07, 22:07
        Kurcze, zamiast tracic Wasz czas i pieniadze na sluchanie "soothing music"
        napiszcie po prostu list (nie e-mail). Jak widzisz wiszenie na telefonie
        nigdzie Was nie zaprowadzilo (i pewnie nie zaprowadzi). Jedyne co robicie to
        nabijacie im kabze tymi telefonami.

        U mnie bylo tak: Ja zanim zamowilam broadband z BT podzwonilam sobie do "call
        centres" i "help desks" roznych ISP zeby sprawdzic ile czasu sie wisi na
        telefonie. Poprzednio bylam z Freeserve. Pomoglo mi to nieco podjac decyzje.
        Poza tym ja to odwazna nie jestem i wole trzymac sie molocha (BT) - ktos moze
        powiedziec kolosa na glinianych nogach ;o) - niz pomniejszej firmy, ktora w
        sumie dziala od niedawna.

        BT Yahoo ma teraz wieczorowe "help desk" gdzies w Azji. Mi niestety slon na
        ucho nadepnal i strasznie ciezko mi zrozumiec obcy akcent, nie wspominajac, ze
        czuje sie jak jakis glupek wioskowy kiedy musze prosic o powtorzenie po raz n-
        ty (dopiero co "opanowalam" szkocki - cwicze osluchanie na "Taggart" ze Sky+ -
        zaczyna przynosic efekty). No wiec poprosilam ladnie (wytlumaczylam moj
        problem, ze angielski to moj drugi jezyk itp.), ze ja wole jakby ktos oddzwonil
        do mnie ale raczej bez silnego akcentu. No i prosze, oddzwonil pan, ktorego
        moglam bez problemu zrozumiec. Jeszcze jedno, w BT Yahoo maja gorny limit ile
        rozmowa moze kosztowac (tzn. nie trzymaja Cie w nieskonczonosc na telefonie).

        Trzymam kciuki zebyscie sie skutecznie oderwali od Tiscali, raczej predzej niz
        pozniej :o)
        • country_grill Re: it gets better! 05.05.07, 21:48
          Myslalam, ze to tylko ja jestem jezyczna rasistka, za chinskiego boga [bez
          urazy!] nie moge zrozumiec Azjatow z call centre Orange! :)
          Czeka sie w Orange dlugo, ale da sie porozmawiac i konsultanci najczesciej
          wiedza jak problem rozwiazac [kilkakrotne problemy z modemem, odlaczanie
          internetu, etc]. Od kilku miesiecy na szczescie wszystko dziala jak w zegarku i
          az mi sie wierzyc nie chce, ze £5 za to place :) ale nie powinnam chwalic dnia
          przed zachodem slonca, bo czeka mnie przeprowadzka i zmiana numeru
          stacjonarnego, pod ktory podpiety jest broadband...

          Trzymam kciuki za pozytywne zakonczenie sprawy autorki postu!
    • koekast bardzo podobnie... 25.03.07, 21:59
      ...cwiczylem wspolprace z Tiscali w tym miesiacu przenoszac broadband
      pod inny adres. Dzis wyglada na to, ze zostalem laskawie podlaczony, po ponad
      misiacu od zawiadomienia ich o nowym adresie i numerze telefonu,
      ale rozmowy z call centerem Indiach chyba to bylo ciezkie przezycie, strata
      czasu pieniedzy.
      Klamia, kombinuja i jeszcze bezczelnie pytaja sie "a jaka u ciebie pogoda?"
      • steph13 Re: bardzo podobnie... 25.03.07, 23:46
        Lata temu British Gas robil wykopki przed naszym domem. Po ukonczeniu,
        zostawili stos ziemi i roznych rupieci blokujac wjazd do naszej driveway i
        znikneli bez sladu. Telefony i listy nie dawaly rezultatu. W koncu maz wydobyl
        z Companies House nazwisko, telefon i adres domowy Managing Director z BS.
        Zadzwonil do niego i powiedzial, ze jesli zsypowisko nie zostanie usuniete do
        konca dnia to przewiezie je osobiscie pod jego prywatna posesje, podajac
        dokladnie jej adres. W ciagu paru godzin problem zostal rozwiazany z
        przeprosinami w formie pisemnej.
        Moja rada, popros o numer telefonu do MD. Sekretarce powiedz tylko, ze sprawa
        prywatna bo inaczej nie dopusci do szefa. Na wszystkich ponizej szkoda czasu i
        nerwow. Jak tutaj mowia, 'don't speak to the monkey, speak to the organ
        grinder'.
    • jennifer_e niekończąca się historia 04.05.07, 19:24
      Moja przygoda z Tiscali trwa nadal!

      Po długich i bolesnych korespondencjach wydawało się, że nasza sprawa wreszcie została rozwiązana. Skargą zajęła się bardzo kompetnetna pani, która wydała nam migration code, obiecała refund i zamknięcie konta. To było jakiś miesiąc temu.

      W ciągu tego miesiąca nie było jednak możliwe podłączenie nas do nowego dostawcy, ponieważ okazało się, że Tiscali nie usunęło swojego software z linii. Nowy dostawca nie mógł nic w tej sprawie zrobić bo nie jesteśmy jeszcze ich klientem. Tiscali nic nie chciało zrobić, bo już nie jesteśmy ich klientem. BT stwierdziło, że to nie ich problem i musimy rozmawiać z Tiscali.
      W końcu Tiscali powiedziało, że naprawią to najwcześniej za dwa tygodnie.
      Więc internetu nadal nie mamy.

      Dziś okazało się, że Tiscali ściągnęło nam z konta pieniądze! 65 funtów, podczas gdy miesięczne opłaty za broadband były 21 funtów.
      Nie rozumiem jakim cudem mogli to zrobić, bo po pierwsze direct debit odwołaliśmy ponad miesiące temu.
      Po drugie osoba z Resolutions Department, która zamknęła nasz kontrakt miesiąc temu zapewniła nas, że to nam należy się refund od nich za serwis, którego nie było.
      Po trzecie nie otrzymaliśmy od nich żadnego rachunku, kompletnie nic co mówiłoby za co jest ta kwota!

      Wściekam się, bo zauważyliśmy to dopiero dziś po południu i nie możemy się dodzwonić ani do banku ani do Tiscali. Nie rozumiem jak bank może wypłacać pieniądze z naszego konta miesiąc po tym jak odwołaliśmy direct debit!


      ...
      moje fotografie ceramika
      • robak.rawback Re: niekończąca się historia 05.05.07, 14:15
        jennifer_e napisał(a):

        > Moja przygoda z Tiscali trwa nadal!

        o rany jaka kicha, wspolczucia. ale informuj nas nadal. ja sie z dellem o
        laptop uzeram. nie wyglada to tak dramatycznie jak u ciebie i mam nadzieje ze
        nie bedzie ta wygladac. ale sie pociesz choc troche ze nie jestes sama.
      • steph13 Re: niekończąca się historia 05.05.07, 22:47
        Nie rozumiem jakim cudem mogli to zrobić, bo po pierwsze direct debit odwołaliś
        > my ponad miesiące temu.

        Direct debit musza odwolac oni bo oni go zalozyli a wy tylko wyraziliscie na to
        zgode.
        Dlatego, na przyszlosc, nalezy upierac sie przy platnosci poprzez standing
        order zamiast direct debit. O standing order wystepuje formalnie platnik a nie
        dostawca uslugi stad platnik moze go latwo zatrzymac. Poza tym, jesli kwoty
        ulegaja zmianie, to wlasciciel konta musi wyrazic na to zgode na pismie.
        • kraktom Re: niekończąca się historia 07.05.07, 00:43
          Nie całkiem jest tak jak piszesz. Direct debit mozna odwołać kiedy się chce. To
          jest dyspozycja, którą wydaje posiadacz konta i ma on prawo dysponowac swoimi
          pieniędzmi jak chce.
          "A Direct Debit is an instruction from a customer to their bank or building
          society authorising an organisation to collect varying amounts from their
          account, providing the customer has been given advance notice of the amounts
          being collected and the dates they are being taken."

          "You can cancel a Direct Debit at any time and the process is very
          straightforward.
          Simply contact your bank or building society, if this is by phone or internet,
          written confirmation may be required. We also recommend you notify the
          organisation concerned."

          "If an error is made by the organisation or your bank or building society, you
          are guaranteed a full and immediate refund from your branch of the amount paid"
          Zródło cytatów:
          www.bacs.co.uk/BPSL/directdebit/generalpublic/directdebitoverview/

          pzdr
          Tomasz B.
        • fatemeh Off-topic - direct debit 09.05.07, 16:48
          W moim banku odwolywalam direct debit poprzez rachunek online (opcja kasowania
          'future payments'). Nie bylo zadnego problemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja