Polskie dzieci w angielskich szkolach zagrozeniem?

26.11.07, 15:43
Pod wplywem dzisiejszej rewelacji, ze w angielskich szkolach uczy
sie ponad 170 tysiecy Polakow DM pisze, a Anglicy komentuja, ze duza
liczba polskich/obcojezycznych dzieci w angielskich szkolach zagraza
nie tylko poziomowi (przez braki w znajomosci angielskiego) ale tez
ogolnej, wypracowanej przez lata, 'kulturze' tych szkol... Co o tym
myslicie? Czy Wasze dzieci maja klopoty z jezykiem w szkole? Czy
szkola w jakis sposob pomaga im te braki nadrobic? Czy uwazacie, ze
dzieje sie to kosztem poziomu nauki i ze cierpia na tym mali
rodowici Anglicy?
    • basia313 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 16:08
      No coz, trudno w pewnym sensie sie z tym nie zgodzic. DLa moich
      dzieci jezyk angielski jest w pewnym sensie jezykiem obcym, mimo, ze
      mowia lepiej po angielsku niz po polsku, wiec ich I beg your pardon
      czy After you, czy inne formy, zwroty nie sa uzywane tak jak przez
      rodowitych Anglikow. To uwazam jest jedyny problem.
      Z poziomem nauki, to uwazam raczej jest odwrotnie. Polskie dziecie
      zazwyczaj ucza sie bardzo dobrze i dobrze, wiec w tym sensie poziomu
      nie obnizaja. Gdybym natomiast miala poslac moje dziecko do szkoly,
      gdzie przewazalyby polskie dzieci, to bym sie zastanawiala. W szkole
      jednak uwazam, kazde dziecko powinno mowic po angielsku i naprawde
      nie chcialabym wlasnie z tego powodu miec ani pani nauczycielki
      Polki, ani tez sporo polskich dzieci.
      • aleksandrawu Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 16:17
        basia, razem wyslalysmy posty:)
        Ale nie wydaje sie wam, ze jesli dzieci zaczynaja sie tu uczyc, tak jak moja
        cora, od wczesnego dziecinstwa, to te zworty, ktore zacytowala basia, przyswoja
        rownie dobrze jak anglicy?
    • aleksandrawu Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 16:14
      Co prawda, moja coreczka idzie do szkoly dopiero za rok i to po dwoch latach
      chodzenia do przedszkola, wiec jej angielski przewyzsza nawet co niektorych
      angielskich rowiesnikow (wg. pan z przedszkola). Ale dzieci moich uczennic
      chodza tu do roznych szkol, i powiedzialabym ze zwykle jest wrecz przeciwnie.
      Polskie dzieci pieknie zawyzaja srednia wynikow. Jest u nas szalenie popularna,
      kultowa szkola katolicka St Peter's High, i stamtad slyszalam, ze KAZDE polskie
      dziecko, jakie do tej pory przyjeli, plasowalo sie w czolowce, ze polscy
      uczniowie sa zdyscyplinowani, pracowici i inteligentni.
      Cholera, ze tez ja, pracujac w polskim LO, nie wyrobilam sobie o nich takiego
      zdania:))
    • derka1 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 16:32
      Odpowiednie instytucje juz na to chyba zareagowaly. Kilka dni temu w
      szkole, w ktorej ucze pojawily sie ogloszenia o specjalnym kursie
      organizowanym dla nauczycieli, ktorzy w klasach maja polskie dzieci
      (ja niestety nie :-( ). Kurs nazywa sie "Polish Pupils - British
      School" a jego celem wg ulotki jest:
      - Help Polish Pupils overcome culture shock
      - Build confidence in dealing with parents and pupils
      - Give immigrant children the best possible introduction to your
      school

      W ramach zajec m.in "learn basic Polish words".

      To mi sie spodobalo: "Fast track Polish pupils to success. And
      facilitate knowledge transfer between all children".

      D.
      • carmelaxxx Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 18:37
        o prosze swietna idea.

        ja nie mam duzego porownania jestem tu od 4 mies, syn zaczol nauke we wrzesniu w
        nagielskiej skzole w 2 klasie, w Polsce zaczolby zerowke a wiec nie zdazyl
        jeszcze uczyc sie w jakies placowce ani tum bardziej uczyc sie w skzole. Mlody
        jako jedyny polak w klasie (na cala skzole jest ich 2 ) jest juz calkiem do
        przodu, dostal ostatnio nawet dyplom. wiem ze pod wzgledem wiedzy jest baaaardzo
        do przodu. ma jedynie braki jezykowe ktore nadrabia. Jest teraz w czolowce
        klasowej pod wzgledem wynikow w nauce.
        • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 20:12
          Jestem pewna, ze protestowalbym ostro gdyby moje dzieci znalazly sie
          w klasie, gdzie dla polowy uczniow angielski nie jest jezykiem
          uzywanym w domu. To jest w koncu Anglia i angielskie dzieci maja
          prawo uczyc sie wsrod innych wladajacych plynnie jezykiem ich kraju.
          Jak juz kiedys wspomnialam, protestowalam rowniez razem z
          wiekszoscia rodzicow przeciko polskiej nauczycielce mamtematyki w
          szkole sredniej corek - nikt nie wiedzial wlasciwie nic o jej
          znajomosci przedmiotu bo po angielsku nie potrafila wiedzy
          przekazac. Jej obecnosc w klasie stanowila zrodlo uciechy i kpin ale
          nie nauki. Na szczescie dyrekcja szkoly podeszla do sprawy powaznie
          i nauczycielka opuscila szkole po jednym semestrze.
          • derka1 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 21:22
            No coz, ja ucze historii (wiec mowie w czasie lekcji sporo) w szkole sredniej
            juz 9 lat. Do tej pory nikt sie nie skarzyl, nieskromnie powiem, ze wrecz
            przeciwnie, od czasu do czasu dostaje listy z podziekowaniami od - angielskich
            zaznacze - rodzicow i uczniow. Troche mi przykro jak slysze o takich
            historiach. W koncu szkola byla swiadoma umiejetnosci jezykowych pani od
            matematyki w momencie jej zatrudnienia. Moze wiec cale nie chodzilo o jezyk
            tylko o cos zupelnie innego?
            Zamiast pania usunac po jednym semestrze - moze szkola powinna byla zorganizowac
            jakis support (przepraszam za angielskie slowo) dla niej.

            Dziwi mnie troche stanowisko Steph w kwestii obecnosci w klasie uczniow dla
            ktorych jezyk angielski nie jest jezykiem uzywanym w domu. Ja rozumiem, ze dla
            kazdego rodzica edukacja jego/jej dzieci jest najwazniejsza ale w tutejszych
            warunkach - takie podejscie oznaczaloby usuniecie z GB sporej rzeszy emigrantow.
            Widocznie jednak tutejszy rzad bardzo ich potrzebuje skoro "toleruje" tyle
            mieszanych klas, szczegolnie w niektorych rejonach kraju.

            • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 22:06
              derka1 napisala:
              > W koncu szkola byla swiadoma umiejetnosci jezykowych pani od
              matematyki w momencie jej zatrudnienia. Moze wiec cale nie chodzilo
              o jezyk tylko o cos zupelnie innego? Zamiast pania usunac po
              jednym semestrze - moze szkola powinna byla zorganizowac jakis
              support (przepraszam za angielskie slowo) dla niej.

              Pani przyjeta byla dosc raptownie wskutek naglej choroby regulrnej
              nauczycielki. I chodzilo wlasnie o jezyk. Dziewczyny wsluchiwaly sie
              w kazde nieudolnie wypowiedziane slowo i robily sobie kpiny. Po
              wyjsciu z klasy delektowaly sie rozmowa w Polish English. Uwazam, ze
              szkola zachowala sie prawidlowo. Zamiast szukac support dla
              nauczycielki o kiepskim angielskim, zastapili ja angielska
              nauczycielka.

              > Dziwi mnie troche stanowisko Steph w kwestii obecnosci w klasie
              uczniow dla ktorych jezyk angielski nie jest jezykiem uzywanym w
              domu. Ja rozumiem, ze dla kazdego rodzica edukacja jego/jej dzieci
              jest najwazniejsza ale w tutejszych warunkach - takie podejscie
              oznaczaloby usuniecie z GB sporej rzeszy emigrantow

              Nie chodzi o obecnosc takich dzieci w klasie per se, ale o szkodliwe
              w obecnej sytuacji proporcje. Dlaczego angielskie dzieci maja
              stanowic mniejszosc jezykowa czy kulturowa w abgielskich w koncu
              szkolach? Moze lepszym rozwiazaniem byloby stworzenie rocznych
              powiedzmy szkol jezykowych dla dzieci, ktore jezyka nie znaja, zanim
              posle sie je do main stream schools. Sadze, ze byloby to korzystne
              wyjscie dla obydwu stron.

              > Widocznie jednak tutejszy rzad bardzo ich potrzebuje
              skoro "toleruje" tyle mieszanych klas, szczegolnie w niektorych
              rejonach kraju.

              Potrzebuje kogo? Obcojezycznych nauczycieli czy dzieci? Obecny rzad
              slynie z desperate measures, ktore niczego nie zalatwiaja na dluzsza
              mete.



              • gosiash Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 23:12
                Zgadzam sie totalnie. Na temat tego i poprzedniego rzadu to sie tu
                wypowiadac nie bede. Natomiast jezeli chodzi nie tylko o szkoly, ale
                generalnie Anglie, to jednak jezykiem urzedowym jest angielski. Jak
                slysze wypowiedzi niektorych: 'Porozumiewam sie jak moge, a jak mnie
                nie rozumieja to niech sie polskiego ucza' Niby to smieszne, ale
                wlasciwie wcale nie.
                Jezeli chodzi o szkole, to moja mala zaczyna ja we wrzesniu,
                natomiast w tej chwili jest w szkolnej Nursery. Oprocz niej sa tam
                dwie dziewczynki Polki. No i wszystkie trzy sa w tej samej grupie.
                Uwazam to za blad. Bo owszem moze jest im razniej (zwlaszcza nowo
                przybylej, ktora nieznala angielskiego prawie w ogole), ale raz ze
                ich nauka angielskiego bedzie wolniejsza, a dwa ze juz tworza gang
                trzech Polek ;) A od tego zaczynaja sie podzialy. Wg, mnie tak sie
                czaczynaja problemy - Polacy trzymaja sie razem, Czesi osobno,
                Rumuni osobno, itd. W efekcie nie ma panstwa wielokulturowego, tylko
                mieszanka narodow malo o sobie wiedzaca i przez to czesto wrogo
                nastawiona.
                Co do nauki angielskiego to wydaje mi sie, ze w starszych klasach, w
                szkoe sredniej moze to stwarzac jakies problemy. Maluchy jednak ucza
                sie tak szybko, ze poziom angielskiego imigrantow mozna bardzo
                szybko podniesc do poziomu dzieci angielskich. Ale wg mnie raczej
                rownomiernie rozmieszczajac dzieci, a nie tworzac grupy narodowe
                wciskajac wszystkich do jednej klasy.
                PS. Nie zrozumcie mnie zle, obydwie polskie kolezanki jak i ich
                rodziny sa bardzo sympatyczne. Jednak dla lepszej integracji dobrze
                by bylo, zeby byly rozdzielone w roznych grupach, a po lekcjach i
                tak sie spotykaja :)
              • derka1 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 23:17
                Steph,
                Twoja wczesniejsza wypowiedz - tak ja przynajmniej odczytalam - sugerowala, ze
                nie podoba Ci sie fakt obecnosci w angielskich klasach dzieci uzywajacych na co
                dzien innego jezyka. I do tego, a wlasciewie do tego co zrozumialam za pierwszym
                razem, sie odnioslam. Za odpowiedz i wyjasnienie w tej kwestii dziekuje.

                Moja odpowiedz byla nieco sarkastyczna, przyznaje, bo GB "emigrantami stoi" wiec
                roznorodnosc w szkolach jest nieunikniona, bez wzgledu czy Ci sie to podoba czy
                nie.

                Nie mam pojecia w jakiej szkole ucze sie Twoje corki ale wszystkie szkoly ktore
                ja znam nie puszczaja dzieci kompletnie nie angielskojezycznych na zywiol i
                zanim zintegruja je z reszta klasy organizuja im dodatkowe zajecia jezykowe.

                Szkola jest swietnym polem do nauki szacunku dla innych. Byc moze znowu zle Cie
                odczytalam (coz, taki "urok" slowa pisanego) ale odnosze wrazenia, ze pomimo
                Twojej - zbieznej w koncu w jakis sposob z moja - historii emigracyjnej, akurat
                w tej kwestii troche sie roznimy.

                Pozdrawiam.
                • derka1 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 23:32
                  Przepraszam ale przyszla mi do glowy jeszcze jedna rzecz, moze dlatego, ze mysle
                  o tej nauczycielce matematyki. Tak, taka solidarnosc zawodowa :-))
                  Jezeli dobrze zrozumialam to problemem nie byla jej wiedza ani umiejetnosci
                  pedagogoczne tylko "ciezki" akcent?

                  GP do ktorego czasami chodze pochodzi z Indii i czasami troche trudno go
                  zrozumiec, wlasnie ze wzgledu na akcent. Przyznaje, ze nigdy nie przyszlo mi do
                  glowy zeby podwazac jego wiedze i umiejetnosci i domagac sie u przelozonych jego
                  zwolnienia, tylko dlatego ze musze sie od czasu do czasu wysilic zeby go zrozumiec.

                  Tak, ja wiem, ze to inna sytuacja, ze dzieci sa przyszloscia narodu, ze czym
                  skorupka za mlodu... itd ale mimo wszystko nie moge sie uwolnic od tych porownan.

                  Nadal uwazam, ze mozna to bylo w jakis sposob zalatwic bez wyrzucania jej
                  natychmiast z pracy. W mojej szkole byla swojego czasu nauczycielka
                  hiszpanskiego, rodowita Hiszpanka z bardzo silnym akcentem. Rzeczywiscie bardzo
                  trudno bylo ja zrozumiec. Uczniowie wbrew pozorom, mimo tego, ze jest to zwykla
                  szkola panstwowa, nie robili sobie z niej zartow (przynajmniej nikt z nas o
                  takich przypadkach nie wie). Dyrektor odsunal ja od zajec z calymi klasami ale
                  dal jej mozliwosc pracy z pojedynczymi uczniami. I to dzialalo bez zarzutu przez
                  jakis czas. Niestety pani odeszla na macierzynski, a teraz, o ile nie zmienila
                  pracy, uczy w innej szkole.



                  • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 00:23
                    derka1 napisała:

                    > Przepraszam ale przyszla mi do glowy jeszcze jedna rzecz, moze
                    dlatego, ze mysl
                    > e
                    > o tej nauczycielce matematyki. Tak, taka solidarnosc zawodowa :-))
                    > Jezeli dobrze zrozumialam to problemem nie byla jej wiedza ani
                    umiejetnosci > pedagogoczne tylko "ciezki" akcent?

                    Derka, to nawet nie byl sam akcent, bo nawet moje dzieci, osluchane
                    dobrze z moim akcentem, mialy klopoty ze zrozumieniem o co pani
                    chodzi. Lata temu zaproponowano mnie kilkanascie godzin tygodnowo
                    nauczania w infants department w primary school moich corek.
                    Propozycja bardzo mi pochlebiala ale jej nie przyjelam, bo czulam,
                    ze bylby to w pewnym sensie fraud, jako ze rodzice oczekuja ze
                    dzieci wyniosa ze szkoly perfect English a nie jakas jego bardziej
                    lub mniej udana wersje.
                    >
                    > GP do ktorego czasami chodze pochodzi z Indii i czasami troche
                    trudno go zrozumiec, wlasnie ze wzgledu na akcent. Przyznaje, ze
                    nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby podwazac jego wiedze i
                    umiejetnosci i domagac sie u przelozonych jego zwolnienia, tylko
                    dlatego ze musze sie od czasu do czasu wysilic zeby go zrozumiec.

                    Ja tez mialam takiego GP i porosilam o przeniesienie mnie do innego
                    lekarza. Rzadko bywam u lekarzy ale jak juz ide to nie po to zeby
                    zeby go second guess i lamac sobie schorowana glowe nad tym co on
                    chcial powiedziec.
                    >
                    > Tak, ja wiem, ze to inna sytuacja, ze dzieci sa przyszloscia
                    narodu, ze czym skorupka za mlodu... itd ale mimo wszystko nie
                    moge sie uwolnic od tych porownan.
                    >
                    > Nadal uwazam, ze mozna to bylo w jakis sposob zalatwic bez
                    wyrzucania jej natychmiast z pracy.

                    No coz, w dzisiejszych czasach z league tables etc renomowana szkola
                    nie moze sobie pozwolic na niezadowolenie rodzicow. Licza sie wyniki
                    uczniow i ilu dostanie sie na dobre uczelnie stad na sentymenty
                    czesto nie ma miejsca ani czasu, however cruel it may sound.

                    >W mojej szkole byla swojego czasu nauczycielka hiszpanskiego,
                    rodowita Hiszpanka z bardzo silnym akcentem. Rzeczywiscie bardzo
                    > trudno bylo ja zrozumiec. Uczniowie wbrew pozorom, mimo tego, ze
                    jest to zwykla szkola panstwowa, nie robili sobie z niej zartow
                    (przynajmniej nikt z nas o takich przypadkach nie wie). Dyrektor
                    odsunal ja od zajec z calymi klasami ale dal jej mozliwosc pracy z
                    pojedynczymi uczniami. I to dzialalo bez zarzutu przez jakis czas.
                    Niestety pani odeszla na macierzynski, a teraz, o ile nie zmienila
                    > pracy, uczy w innej szkole.

                    No widzisz, ale ona uczyla hiszpanskiego a nie fizyki czy biologii.

                    Pozdrawiam.
                    • derka1 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 10:28
                      Zgadzam sie.
                      To jeden z powodow dla ktorych sama nie zostalam nauczycielem w
                      tutejszej primary school. Pomyslalam sobie, ze uczniowie z secondary
                      school latwiej poradza sobie z moim akcentem :-)

                      Z drugiej jednak strony tak sobie mysle, ze gdyby w londynskiej
                      podstawowce trafil sie nauczyciel Szkot z Glasgow - ze zrozumieniem
                      tez mogloby byc krucho :-))
                      • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 22:43


                        derka1 napisala:
                        Pomyslalam sobie, ze uczniowie z secondary
                        > school latwiej poradza sobie z moim akcentem :-)

                        Mysle, ze masz racje, z tym ze starsi potrafia byc bardziej
                        krytyczni i zlosliwi.

                        > Z drugiej jednak strony tak sobie mysle, ze gdyby w londynskiej
                        > podstawowce trafil sie nauczyciel Szkot z Glasgow - ze
                        zrozumieniem tez mogloby byc krucho :-))

                        Teoretycznie tak ale w praktyce dzieci, ktore od urodzenia mowia po
                        angielsku nie maja raczej klopotow ze szkockim akcentem, nawet
                        imituja go bardzo sprytnie.

                • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 00:06
                  derka1 napisala:

                  > Moja odpowiedz byla nieco sarkastyczna, przyznaje, bo
                  GB "emigrantami stoi" wiec roznorodnosc w szkolach jest
                  nieunikniona, bez wzgledu czy Ci sie to podoba czy
                  nie.
                  Niestety masz racje. Moje dzieci na szczescie maja juz edukacje za
                  soba ale w swoim czasie przy wyborze szkol kierowalismy sie w duzej
                  mierze skladem etnicznym dzieci w danej szkole. Dzieci urodzily sie
                  tutaj i chcielismy zebu czuly sie tutaj u siebie, w angielskiej
                  szkole, wsrod angielskich dzieci, nauczane przez angielskich
                  nauczycieli, ktorzy poprawnie wladali jezykiem kraju. Stad
                  szarpnelismy sie na mala prywatna primary, ktora swietnie zaspokoila
                  nasze wymagania. W szkole sredniej towarzystwo bylo bardziej,
                  miedzynarodowe jak przystalo na Londyn, ale proporcjonalnie byla to
                  dalej bardzo 'angielska' szkola. Male grupy etniczne postwarzaly sie
                  od day one i tak juz zostalo do konca, ale z jezykiem nikt nie mial
                  problemow.
                  Wiem ze wszelkie tego typu komentarze ode mnie brzmiec moga
                  smiesznie - sama w koncu przybylam tutaj dawno temu z Polski. Ale
                  wyobrazam sobie jak czulabym sie w dzisiejszej sytuacji gdybym byla
                  Angielka z krwi i kosci i moje dzieci stanowilyby mniejszosc
                  narodowa w szkole, w moim kraju.
              • anya.po.prostu Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 01:29
                steph13 napisała:

                > Dlaczego angielskie dzieci maja
                > stanowic mniejszosc jezykowa czy kulturowa w abgielskich w koncu
                > szkolach?

                Może dlatego, że angielskie dzieci
                powoli zaczynają stanowić mniejszość w ogóle?
                Jest to zjawisko o wiele szersze niż tylko napływ Polaków.
                Bo nie tylko Polacy są emigrantami.
                Demografia społeczeństwa się zmienia,
                to jest fakt niezaprzeczalny.
                Choćby z tak banalnego powodu, że w bogatych zachodnich społeczeństwach kobiety mają jedno- dwoje dzieci,
                w rodzinach hinduskich, muzułmańskich dzieci jest o wiele więcej.
                A potem te dzieci idą do tutejszych szkół,
                więc rachunek jest dosyć prosty.
                Myślę, że właśnie w szkołach najbardziej widać
                jak zmienia się skład społeczeństwa.

                Niedawno dość głośne były opublikowane statystyki,
                z których wynikało, że w niektórych londyńskich szkołach,
                dla ponad połowy dzieci angielski nie jest pierwszym językiem.
                I nie chodziło tylko i wyłącznie o Polaków.
                Londyn to tak multikulturowe miasto,
                że spotkać tu można migrantów z najodleglejszych krajów świata.
                A ci migranci, płacący tutaj podatki też mają prawo
                swoje dzieci kształcić.
                Tak jak napisała Derka, jest to coś,
                z czego ten kraj jest rzekomo dumny, ta różnorodność,
                tolerancja i akceptacja dla innych kultur.
                Izolowanie dzieci migrantów od dzieci rodowitych anglików
                byłoby pewną niekonsekwencją, a nawet dosyć ryzykownym zabiegiem.
                I to już bardziej doprowadziłoby
                do narodowych gett, niż to,
                że w klasie jest kilka obcojęzycznych dzieci.

                Zastanawia mnie też czasem, czy choć przez chwilę
                próbujecie wczuć się w skórę dziecka,
                które nagle zostaje, "dla własnego dobra"
                wrzucone w grupę rówieśników i nie ma najmniejszego pojęcia
                co się do niego mówi.
                Pewnie, że się nauczy, i to szybko, bo nie ma innego
                wyjścia. Ale nie dla każdego metoda rzucania na głęboką
                wodę jest taka cudowna.
    • eutyfrona Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 22:56
      W szkole mojej córki są specjalne zajęcia dla dzieci, dla których angielski nie jest pierwszym językiem, w tym specjalna grupa dla dzieci z Polski, Słowacji i Czech, prowadzona przez osobę dwujęzyczną. Moja córka nie chodzi na te zajęcia, bo wystarczająco dobrze radzi sobie po angielsku, ale uważam, że jest to dobry pomysł. Poza tym przy szkole organizowane są kursy ESOL dla dorosłych.

      I jeszcze się pochwalę:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37418&w=72474788
    • aniaheasley Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 26.11.07, 23:58
      Dobra, to teraz sie przyznam, bo wiem, ze jak sie nie przyznam, to
      swiat jest na tyle maly ze ktos mnie nakryje :-)
      Normalnie, kiedy potrzebuje wypowiedzi lub osob dla brytyjskich
      mediow to uczciwie to podaje, pisze 'dla kogo ten wywiad' i
      dlaczego. Ale dzisiaj po prostu przez nawal zajec wrzucilam tylko
      ten temat na forum bez wyjasnien. BARDZO WSZYSTKICH PRZEPRASZAM, bo
      mozecie sie poczuc wykorzystane, i obiecuje ze juz nigdy tak nie
      zrobie, i bede, tak jak do tej pory podawac jak rzucam temat dla
      research. Wasze wypowiedzi sa dla mnie bezcenne, szkoda ze juz jest
      pozno i nie moge z paroma z Was porozmawiac szerzej, a informacje sa
      mi potrzebne na jutro wczesnie rano.
      Dziekuje za udzial w tej sztucznej dyskusji mimo wszystko, chociaz
      glupio sie czuje.

      Ania
      • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 00:24
        Aniu, I don't mind. Od dawna jawnie glosze takie opinie.
        • m_anee Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 09:27
          Ja absolutnie nie zgadzam sie z tematem ,ostatnio za duzo pisza
          mowia o Polakach w Anglii ze nas duzo ze tylko dzieci rodzimy,ze
          stajemy sie zagrozeniem dla kraju ,ba -stajemy sie oczywiscie ze
          strony bo jestesmy pracowici i chyba to jest tym zagrozeniem bo
          pracodawcy wiedza kogo usadzac na stanowiskach ,spychajac inne
          narody na bok ,a szkolnictwo nie mam zbytnio doswiadczenia moj syn
          ma 3 latka ale dzieci kolezanek radza sobie swietnie.
          • steph13 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 19:52
            > Ja absolutnie nie zgadzam sie z tematem ,ostatnio za duzo pisza
            > mowia o Polakach w Anglii ze nas duzo ze tylko dzieci rodzimy,ze
            > stajemy sie zagrozeniem dla kraju ,ba -stajemy sie oczywiscie ze
            > strony bo jestesmy pracowici i chyba to jest tym zagrozeniem bo
            > pracodawcy wiedza kogo usadzac na stanowiskach ,spychajac inne
            > narody na bok

            Tak, tak, imperium zbudowali bez pomocy Polakow ale teraz w ruine by
            popadli bez zasilenia przez rzesze znad Wisly. Dlaczego tylko ci
            wspaniali, super pracowici Polacy nie potrafia wlasnego kraju
            postawic na nogi. Dream on.
            • basia313 Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 22:20
              POczytaj Steph ksiazki z historii, to moze troche wiecej zrozumiesz.
      • vygotsky Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 12:19
        Wlasnie dlatego nie odpowiedzialam :)
        Ale swoja droga dziekuje, rowniez skorzystam.. (oczywicie nikogo nie
        przytaczajac, bo tego mi etyka zawodowa zabrania).
      • effata Re: Polskie dzieci w angielskich szkolach zagroze 27.11.07, 21:01
        Czy dyskusja jest sztuczna, to nie wiem, ale wiem, że problem istnieje.
        Jak oglądałam program o Slough, gdzie do jednej szkoły dobiło 50 polskich
        dzieci, to jest to rzeczywiście pewien problem kulturowy.

        Co do problemów z językiem i poziomem nauczania, to niestety on istnieje, jeśli
        rodzice nie wspierają dzieci w żaden sposób - a takich niestety jest sporo, jako
        że sami nie znają języka (co oczywiście nie dotyczy tylko Polaków).
        Co zaś się tyczy cierpień małych Anglików, to spytam ironicznie: Anglicy? A kto
        to są Anglicy? Bo w szkołach, z którymi miałam kontakt, to były gatunki
        endemiczne. Mówię o Londynie (4 różne borough, szkoły państwowe, choć w
        prywatnej, w której pracowałam, też nie byli w znaczącej przewadze).

        I jeszcze co do 'cierpień' ze względu na język. Z tego, co zdążyłam
        zaobserwować: jeśli dyrektorowi szkoły się chce trzymać poziom, zatrudniać
        dobrych nauczycieli, inwestować w szkolenia, dbać o częste kontakty z rodzicami,
        to większość problemów jest niwelowana bardzo szybko, bo i rodzice i dzieci są
        chętniejsze do współpracy. I to jes już połowa sukcesu. Ryba psuje się od głowy :(
        Co do nauczycielki, która mówiła po angielsku tak, że była przedmiotem kpin ...
        nie znam jej, ani poziomu jej języka.
        Znam natomiast sporo nauczycieli z Nowej Zelandii, z Australii czy RPA, którzy
        przyjeżdżają do UK w jednym tylko celu: pozwiedzać Europę. I podłapanie pracy
        jako nauczyciel jest niezłym środkiem do celu. Owszem, są pewne warunki, które
        muszą oni spełnić, ale są i tacy, którzy np. uczą nie mając QTS i dopiero robią
        je w trakcie. Widziałam niektórych z nich w akcji i przyznam, że takiej olewki
        jaką niektórzy (podkreślam NIEKTóRZY) prezentowali, to w życiu nie widziałam.
        Jak się nauczyciel nie stara, to i uczniowi się nie chce.

        I jeszcze trochę o Polakach i ich dzieciach. Wydaje mi się, że w Polsce wiele
        osób ma wciąż jeszcze 'nabożny' stosunek do nauczycieli i jak pani powiedziała,
        to tak musi być. Lekcje muszą być odrobione, w-f przyniesiony, składki
        zapłacone, książki przeczytane. Czy to wpływa negatywnie na poziom szkoły?

        Jeśli już coś by mnie miało niepokoić, to ... polskie dzieci poza szkołą, a
        raczej gangi młodzieżowe (nie w znaczeniu zorganizowanych grup przestępczych,
        oczywiście), snujące się bez żadnego nadzoru, bo rodzice pracują od rana do nocy...

        ***********************************************************
        Jeśli życie da ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę.
    • e-vil Daily Mail 27.11.07, 22:34
      Ja apeluję - nie ekscytujcie się artykułami z tej tzw gazety, bo to nie pierwsze
      takie wypociny ani nie ostatnie biorąc pod uwagę ich nagonkę na imigrantów. Od
      czasu do czasu na tapecie są imigranci z europy wschodniej (czytaj Polacy bo ich
      najwięcej).
    • catriona Do Ani Heasley 27.11.07, 23:08
      Aniu,

      a ja Cie dzis widzialam w telewizji!! :) Milo bylo przylozyc twarz do imienia. Niestety na wylocie juz bylam wiec nie dosluchalam do konca. MOze to bedzie gdzies na jakims podkascie.

      pozdrowienia
      c
Pełna wersja