18_lipcowa1
09.12.07, 16:52
Witam, po raz pierwszy w tak dlugi sposob opisuje sprawe, ale
naprawde potrzebuje pomocy, rady, moze ktos wie co moge zrobic, albo
gdzie sie zwrocic z moim problemem.
Mieszkam w poludniowej Anglii, niedaleko Brighton. I mam spory
problem z angielskimi sasiadami.
Moze opisze od poczatku.
Wynajelam 1 bedroom flat, dla siebie i swego faceta. On w tym czasie
byl w Polsce, ja mialam za zadanie sie tym zajac.
I zrobilam tak, znalazlam mieszkanie w agencji, zaplacilam czynsz,
kaucje, wprowadzilam sie.
On wrocil, zaczelismy sie meblowac, mialo byc pieknie.
Mieszkanie jest w domu, oprocz mojego sa jeszcze 4 inne flaty.
Dwa na dole, moj i kolejny na 1 pietrze i 1 na poddaszu.
Problem jest w sasiadach. Tych pode mna i tych nade mna.
Zaczelo sie od tego ze pare dni po wprowadzce zobaczylam dzieci od
pani z dolu, ok dzieci jak dzieci, bawily sie,
tylko ze potwornie bo - jest wrzask, krzyk, pisk, trzaskanie
drzwiami tak ze mi sie wszystko w domu trzesie.CALY BITY DZIEN . BEZ
PRZERWY. Nie robia tego na dworzu - moze czasem ani u siebie w domu
tylko na klatce schodowej.
Na dodatek dzieci z dolu - sztuk ze 4 - nie wiem bo jest ich sporo
lataja do dzieci z gory- ze 2, a mamy sie tez odwiedzaja.
Mamy i dzieci brudne, do tego mamy bez zebow, papierosek za
papieroskiem, nie pracuja, bo widuje je o kazdej porze dnia.Dzieci
pruja sie, krzycza, skacza, rzucaja pilka w auta, brudza na klatce.
Nie uciszaja dzieci, nie zwracaja im uwagi, w ogole mysle ze
puszczaja je ot tak, a same siedza sobie i plotkuja.
Maja ogrod, plaze niedaleko i plac zabaw. Nie, bawia sie tylko i
wylacznie pod domem i na klatce. A wlasciwie glownie na klatce,
ktora traktuja jakby swoj przedpokoj, nie zwracaja kompletnie uwagi
na to w jakim miejscu klatki sie znajduja krzycza z calej sily,
skacza po schodach, pukaja nam w drzwi, - naprawde jest cyrk,
horror. Trzaskanie drzwiami to ich normalny sposob zamykania drzwi,
klatka jest dosc ciasna, drzwi i sciany malo szczelne wiec wszystko
slychac.To nas po prostu budzi -mimo iz
spimy w zamknietej sypalni, po skosie od ich drzwi. Horror.
I tak sie dzieje w weekendy od godziny 8 do 20, w wakacje codziennie
Nie ma pojecia gdzie te dzieci laduja w takim razie w tygodniu,
wyglada to tak ze matka je gdzies na tydzien odwozi, moze jakis dom
dziecka? moze jej zabrali?
bo prawda jest taka ze to jakas angielska patologia, nie
respektujaca tego ze w domu mieszkaja inni ludzie ktorzy potrzebujea
spokoju i odpoczynku. Sasiedzi naprzeciw tez Polacy, z dzieckiem
ktorego nie slychac, nie chca sie mieszac w to, chociaz widza co sie
dzieje, nie moga normalnie zyc tez, ale boja sie w to mieszac.
Jeszcze jedna sasiadka,starsza angielka. Nie rozmawialismy jeszcze z
nia.
Co zrobilam. Bylismy ze 3 razy u matki, grzecznie proszac, ze jest
glosno, ze slyszymy, ze pracujemy ciezko i chcemy odpoczac a nie
mozemy bo to co slychac to naprawde masakra.
Tlumaczylismy, prosilismy - ona ok, ok sorry i za chwile to samo.
Poszlismuy do agencji - zadzwonili do nich- po tym mielismy
porysowany samochod i slady odbijania pilki na aucie. Policja,
zdjecia zarysowan.
Kilka dni pozniej, dzieci rzucaja nam czym w okna i wyzywyaja od
polaczkow. Policja, zglaszamy.PO tym byla chwila spokoju, bo sie
wystraszyli ze podamy ich o dyskryminacje, miniela chwila i to samo
znowu,
Dwa razy zalane mieszkanie od tych z gory. Agencja ,zglaszamy.
Policjantka byla, pogadala, powiedziala ze pogada z nimi , na tym
sie skonczylo. Sprawa jest otwarta ale nie mam pojecia co dalej.
Co mam do powiedzenia.
Okazalo sie ze mieszkania sa z councilu wiec mieszka tu patologia,
ktora nie pracuje, dostaje benefity, nie szanuje ludzi mieszkajacych
w domu, nie szanuje ich pracy, zmeczenia i tego ze chca odpoczac,
sami nie halasuja, grzecznie prosza. NIC
Ja za to mieszkanie place, oni nie- dlaczego nie mam prawa do
spokoju?
Jestem wiecznie przez to podenerwowana - klocimy sie, jesttesmy
zestresowani, wkurzeni,boimy sie po prostu o swoje wartosciowe
rzeczy - auta, cos w mieszkaniu- a to ciezko sie wlamac.
Nie bede sie wyprowadzala bo dlaczego?????
Jest naprawde cyrk, nie wiem czy mozecie sobie to wyobrazic. Caly
bity dzien wrzaski, krzyki, skakanie, trzaskanie drzwiami. Matka
nic. Nie da rady sie dogadac z nia.,
Polaczki - tez pewnie dzieci od niej slyszaly bo same by sobie tego
nie wymyslily.
powiedzcie mi co mam zrobic?????????place w tym kraju od 2 lat
podatki, uczciwie pracuje, nie kradne, nie biore benefitow, zyje jak
czlowiek, place ciezkie pieniadze na wynajem tego mieszkania -
dlaczego nie moge mieszkac w spokoju????