usa czy anglia?

14.02.08, 23:38
nie jestem zbyt oryginalna z tym pytaniem bo bylo juz pare takich
ale nie za mocno moge znalezc na roznych forach. torche mi zbrzydl
londyn i sie zastanawiam czy moze do usa nie pojechac, ale tez nie
wiem za mocno jak bo potrzebna by byla wiza dajaca mozliwosc pracy.
jakies pomysly macie? albo przemyslenia jakies nowe? czy warto sie
do usa wynosic?
dzieki
    • formaprzetrwalnikowa Re: usa czy anglia? 15.02.08, 11:50
      choć zamierzam się w niedalekiej przyszłosci wyniec z UK, to usa
      jest absolutnie 'off the list' - nie mogłabym życ w takim kraju. co
      już dawno zakomunikowałam mojej drugiej połowce, jakos ze on
      rozwazał taką mozliwosc.
      skoro londyn ci dopiekł, to czemu nie chesz sprobowac pomieszkać w
      jakims innym miejscu na wyspie?
      • evian5 Re: usa czy anglia? 15.02.08, 13:17
        forma, co masz na mysli 'nie moglabym zyc w TAKIM kraju' ?
        • formaprzetrwalnikowa Re: usa czy anglia? 15.02.08, 15:01
          evian: wiele rzeczy, większosc z nich związana z moim zawodem ('pill
          popping nation' jesczze bardziej niz brytyjczycy, nieusatnna pogoń
          za szczesciem, 'litigation culture', itepe). zle rowniez znoszę
          wtracanie się religii w edukację, medycynę i generalnie zycie
          polityczno-spoleczne kraju(nie wyobrazam sobie, zeby moje dzieci
          chodziły do szkoły, w której jest nakaz uczenia kreacjonizmu). zle
          znoszę hurra-patriotyzm. i jeszcze kilka innych rzeczy.
          • rozyczko Re: usa czy anglia? 15.02.08, 19:43
            formaprzetrwalnikowa napisała:

            > evian: wiele rzeczy, większosc z nich związana z moim zawodem ('pill
            > popping nation' jesczze bardziej niz brytyjczycy, nieusatnna pogoń
            > za szczesciem, 'litigation culture', itepe). zle rowniez znoszę
            > wtracanie się religii w edukację, medycynę i generalnie zycie
            > polityczno-spoleczne kraju(nie wyobrazam sobie, zeby moje dzieci
            > chodziły do szkoły, w której jest nakaz uczenia kreacjonizmu). zle
            > znoszę hurra-patriotyzm. i jeszcze kilka innych rzeczy.
            >
            Generalnie mam takie samo zdanie o USA co TY :) Dlatego sie z tamtad wynioslam :)
            ... ale akurat na Wyspach wcale nie jest lepiej jesli chodzi o religie i szkole.
            W USA mozesz osiedlic sie w stanach, w ktorych nie ucza kreacjonizmu. Natomiast
            tutaj w KAZDEJ szkole masz duza dawke religii chrzescijanskiej. Bylo dla mnie
            sporym szokiem, kiedy bedac u corki w szkole na apelu, pani dyrektor poprosila
            na koniec : A teraz sie pomodlmy. W USA jest to nie do pomyslenia - chyba, ze w
            szkolach wyznaniowych. W angielskich szkolach istnieje obowiazek (!) "to
            worship" - dlatego te codzienne apele- pogadanki.
            • yadrall Re: usa czy anglia? 15.02.08, 21:13
              Troche z innej beczki. Mieszkam juz jakis czas w Uk i jakos nabralam
              przekonania,ze tu nie ma wtracania sie religii w zycie spoleczne czy
              medycyne (powszechna antykoncepcja, aborcja, sterylizacja,
              zaplodnienie in vitro), chodze do szkoly na angielski,ale nigdy
              (nawet w przypadku swiat Bozego Narodzenia) nie bylo specjalengo
              nacisku na religie,wiec po tym co napisalyscie jestem w szoku... Do
              tej pory zylam w glebokim przekonaniu,ze to w Polsce kosciol sie
              wtraca w zycie obywateli (czy chca czy nie),a w UK jest zdecydowane
              rozdzielenie kosciola i panstwa...
              • basia313 Re: usa czy anglia? 16.02.08, 16:22
                zgadzam sie.
              • rozyczko pisalam o szkole podstawowej 16.02.08, 16:43
    • rootschaos Re: usa czy anglia? 16.02.08, 00:45
      Moze ja wtrace swoje 3 grosze.
      W moim przypadku nie zdecydowalbym sie na zycie w USA z kilku wzgledow.
      Wedlug prognoz rynek amerykanski przechodzi recesje, skala zadluzenia obywateli
      znacznie sie zwiekszyla (nie stac ich na splaty kredytow hipotecznych). Duzo
      towarow jest importowanych z Chin i to powoduje ze amerykanska gospodarka moze
      stanac w obliczu kryzysu w przeciagu najblizszych kilku lat...
      Wiem ze mamy gdzies zakodowane moze jeszcze z czasow komunizmu (i amerykanskich
      filmow ktorych sie nie dalo za bardzo wtedy obejrzec) to amerykanskie marzenie.
      Byle tylko sie to w koszmar nie zamienilo.
      Na pewno jest pare fajnych miast w Anglii ktore moga byc odskocznia od Londynu.
      Najlepiej tez poznac opinie tych co w stanach byli, krocej lub dluzej moze maja
      cos ciekawego do powiedzenia;)
    • jaleo Re: usa czy anglia? 16.02.08, 15:01
      robak.rawback napisała:

      > torche mi zbrzydl
      > londyn i sie zastanawiam czy moze do usa nie pojechac, ale tez nie
      > wiem za mocno jak bo potrzebna by byla wiza dajaca mozliwosc
      pracy.

      To zalezy, z jakich wzgledow Ci zbrzydl Londyn, bo byc moze
      wyjezdzajac do US wpadlabys "z deszczu pod rynne".

      Londyn jest bardzo specyficzny, ja np. po kilkunastu latach
      mieszkania na polnocy w Londynie czuje sie "za granica", zupelnie
      jak bym pojechala do innego kraju. To jest kompletnie inny swiat, i
      inna "Anglia" od tej, w ktorej mieszkam.

      Jesli chodzi o US, to ja kraju jako takiego nie znam, bo bylam tylko
      w kilku wybranych miejscach, i nie mam pojecia, jak tam sie zyje na
      stale. Tak na pierwszy rzut oka, moglabym mieszkac w niektorych
      rejonach US, w innych zdecydowanie nie, ale nie ciagnie mnie tam na
      tyle, zeby sie przeniesc na stale. Choc teoretycznie moglabym, bo
      pracuje w amerykanskiej firmie, gdzie tego typu transfery sa bardzo
      czeste, mozna dosc latwo sie przeniesc na wlasnie zyczenie. Tylko,
      ze jak sie ma dzieci, to wszystko jest bardziej skomplikowane, bo
      edukacja, grono znajomych itp.
      • robak.rawback Re: usa czy anglia? 16.02.08, 18:54

        mnie denerwuje w londynie zbyt duza ilosc ludzi na centymetr
        kwadratowy. pracuje w centrum wiec to zauwazam, blisko pracy nie mam
        mozliwosci mieszkac bo i za drogo i tez nie wyobrazam sobie mieszkac
        w centrum. wiec dojezdzam metrem i nie podoba mi sie codziennie
        spedzac pod ziemia 2 godziny. chce pracowac na uniwerku wiec tez nie
        moge sie przeniesc na zupelna wioche bo tam nie znajde pracy. wiec
        troche jestem w kropce.

        w ameryce oprocz tego ze nie lubie tez tych samych rzeczy co forma
        p. i sa jeszcze inne rzeczy ktore mnie irytuja to mam ochote na
        wlasne oczy obejrzec i sie blizej jakos zakrecic kolo indian,
        poduczyc hiszpanskiego i wyskoczyc pare razy do meksyku. albo moze
        troche w meksyku i troche w usa pomieszkac.

        czy oni uznaja w usa polskie wyksztalcenie jak im sie przedstawi
        jakies transkrypty z uczelni?
        • rootschaos Re: usa czy anglia? 18.02.08, 11:00
          robak.rawback napisała:

          >
          > mnie denerwuje w londynie zbyt duza ilosc ludzi na centymetr
          > kwadratowy. pracuje w centrum wiec to zauwazam, blisko pracy nie
          mam
          > mozliwosci mieszkac bo i za drogo i tez nie wyobrazam sobie
          mieszkac
          > w centrum. wiec dojezdzam metrem i nie podoba mi sie codziennie
          > spedzac pod ziemia 2 godziny. chce pracowac na uniwerku wiec tez
          nie
          > moge sie przeniesc na zupelna wioche bo tam nie znajde pracy. wiec
          > troche jestem w kropce.
          >
          > w ameryce oprocz tego ze nie lubie tez tych samych rzeczy co forma
          > p. i sa jeszcze inne rzeczy ktore mnie irytuja to mam ochote na
          > wlasne oczy obejrzec i sie blizej jakos zakrecic kolo indian,
          > poduczyc hiszpanskiego i wyskoczyc pare razy do meksyku. albo moze
          > troche w meksyku i troche w usa pomieszkac.
          >
          > czy oni uznaja w usa polskie wyksztalcenie jak im sie przedstawi
          > jakies transkrypty z uczelni?
          >
          No witam. Pomysl z meksykiem i hiszpanskim jest ciekawy.
          Co do uznawania papierow wydaje mi sie ze powinni skoro w Anglii
          uznaja.
          Ale nie wiem czy zeby pracowac w aamerykanskiej uczelni nie trzeba
          miec czasem TOEFL'a (taki certyfikat jezykowy uznawany przez
          amerykanskie uczelnie).
          Ja mam ESOL (English for Speakers of Other Languages) wydany przez
          Cambridge odpowiednik CAE czyli advanced level, ale mitego an
          uczelnie tu w Anglii nie uznali i zadawalem IELTS'a (International
          English Language Testing System). Uczelnie w Anglii uznaja IELTS'a I
          TOEFL'a ale amerykanskie chyba tylko TOEFL'a, ale musisz sobie
          sprawdzic bo nie jestem pewien. Chyab ze masz juz to problem z glowy.
          Pozdrawiam ;)
Pełna wersja