palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii...

24.02.08, 14:20
czy tylko ja się spotykałam z takimi ludzmi ktorzy pija i cpaja?
dlaczego tak jest w tej cholernej Anglii?:)
    • princessa24 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 24.02.08, 17:03
      Nie tylko w Angli, ale i w Polsce i w Holandii...Nie wiem może w
      Polsce mieszkalas na jakiejś spokojnej dzielnicy i wiele nie
      widziałaś?
      Ja pracowałam w pubie w Polsce wiele się naogladałam,mieszkałam
      także 3 lata w Holandii gdzie mieszkało okolo 500 polaków na jednym
      hotelu pracowniczym-tam to pili:))) ledwo z busa wysiadali już było
      słychać takie pssss i puszka otwarta z piwem.
      W Angli pija tak samo jak wszedzie, moze tutaj i czesciej bo chca
      rozładowywac stres z pracy, z tesknoty itp. kazdy sobie powód
      znajdzie.Ale ja i tak porównując anglików do polaków w moim
      miasteczku uważam ,ze polacy sa tutaj kulturalni.Przykładowo:
      Polska impreza, knajpka w srodku miasta, Polacy stoja w z polskim
      piwkiem na zewnatrz wewnatrz ale STOJĄ i grzecznie rozmawiają, nie
      przeepychanek, wyzywania, zeby ktos sie zataczał.Kulturalnie sobie
      rozmawiają.Za to wzrok pada na ławke gdzie siedza Anglicy, wszyscy
      sie drą przekrzykują, ktoś zwymiotował obok stolika koledzy jeszcze
      go poklepali po plecach z pubu zas ochroniarz wyprowadza pijaną
      angielkę która za bardzo krzyczała, choc ledwo potrafiła ustac na
      nogach.

      A przechodząc obok kazdego angielskiego pubu na zewnatrz ludzie się
      chwieja, zataczają, głosne przekrzykiwanie, stoją na srodku drogi,ze
      przejsc sie nie da chamsko plują, rzucaja petami gdzie popadnie(nie
      wazne ,ze trafil w Ciebie) słowo sorry ma ci dac rekompensate za
      placzyk za 120 funtów:))
      Ale przejdziesz koło innego pubu ludzie beda grzecznie stac, zrobia
      Tobie miejsce gdy przechodzisz nawet móiwąc (sorry) za nic
      praktycznie..
      Wszedzie-na całym swiecie ludzie piją... w Angli wydaje mi sie ,ze
      mlodziez wiecej pije od polaków,Bo w Polsce raczej osoby od 30-45
      roku zycia piją najwięcej a tutaj własnie młodziez...

      Co do trawy-mam kolezanke z collegu kolumbijkę i pracuje ona w
      sporym pubie-restauracji angielskiej i mówila mi,ze cała obsługa
      codziennie pali trawe... dlaczego ??? nie wiem?
      Holendrzy tez pala dużo-mój szef czesto sobie popalał pamietam.
      Współpracownice tez-jaki to smieszny widok widzac 45-letnia kobieta
      kucającą ze smiechu po poudniu z malutkimi oczkami i szefa
      usmiechającego sie na jej widok...

      Faradza,takze nie tylko Ty sie spotkałas z takimi ludzmi-kazda z nas
      codziennie ich spotyka;)
      • fradza Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 24.02.08, 17:19
        widocznie mieszkam w zbyt spokojnej dzielnicy w Polsce:D wydawało mi
        się ze tylko w Anglii tak jarają:)tez sie troche naogladalam...o
        polakach nie mam dobrego zdania.Polski pub w Plymouth został
        zamkniety bo co weekend odbywały się burdy...kolezanka, barmanka
        dostała butelka w głowe od kibica,oczywiscie pijanego
        polaka....takze jestem troche na dystans z tymi pubami polskimi w
        Anglii:P:P
        • princessa24 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 24.02.08, 17:25
          własnie tutaj na odwrót troszke nasi rodacy zachwouja się dosyc
          grzecznie, oczywiście zdarzy sie jakis popapraniec ale nie tylko z
          polski ale i z Rosji , Węgier czy Hiszpanii. Gdy organizują polskie
          imprezy polacy sa tak grzeczni,ze powinni to w jakiejs gazetce
          opisac:D
          Plymouth?? oejj.. spora czesc mojego miasteczka z Polski tam
          mieszka, a wiem,ze nie sa to aniolki tylko ,,dosrośli Punkowie,,
          którym cos ostatnio szajba bije:)))) widze,jak na swieta zjezdzaja i
          co sie z nimi dzieje:)))
          • fradza Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 24.02.08, 19:49
            princessa a z jakiej miejscowosci jestes? no to teraz wiesz jacy
            ludzie sa w Plymouth:D
    • formaprzetrwalnikowa picie a anglii 24.02.08, 17:34
      ha, przed przyjazdem tutaj myslałam,z e juz nic w kwestii ilosci i
      jakosci spozywanego alkoholu mnie nei zaskoczy. nie po latach pracy
      w szpitalu przyjmującym dziesiatki alkoholików dziennei.
      tutaj kazdego tygodnia przekonuję się, jak barzdo się myliłam. nie
      spotkałam jeszcze co prawda gosci pijących tzw wynalazki i pewnie w
      tej dziedzinie anglicy polaków nie pokonają, ale ilosci wypijanego
      alkoholu wprawiają mnie neizmiennie w osłupienie.
      wezmy chocby jedno skierowanie z zeszlego tygodnia: gosc wypija 315
      jednostek alkoholu tygodniowo, zwykle jest to 6 litrów (SZEŚĆ
      LITRÓW) cydru dziennie. chyba pije siedząc w wucecie, bo nerki nie
      nadążają z filtracją.
      widziałam tez takich, którzy deklarowali,z e wypijają butelkę whisky
      i 8-10 puszek piwa - dziennie (niestety, nie potrafię tego
      przeliczyc na jednostki). panie wolą 'lekki' alkohol: w ilosciach np
      2-3 butelki wina dziennie; albo 2 butelki (duze, 1,5 litrowe) cydru
      + 7-8 puszek lagerka.
      a rano ida sobie do pracy.

      widzialam kiedyś statystyki pokazujące, ze brytyjczycy są w czołowce
      narodów w europejskiej lidze alkoholizowania się - wrzuć w google,
      pewnie wyskoczy.

      co do cpania to cały wielki rozdział.
    • glasscraft Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 24.02.08, 20:11
      Fradza, kolejny Twoj post o tej "cholernej" Anglii, cpaja, pija,
      jedzenie do de.... czy jest jakies prawo, ze musisz to zostac, jak
      Cie tak wszystko wnerwia? Cpaja i pija w Polsce i gdziekowlwiek
      indziej, pogoda jest do de... tu i tam... Jedz do Niemiec, Holandii,
      na Marsa... ja jestem tu od kilkunastu lat, bo tak chcialam i nikt
      mnie nie zmusil, trawa nie jest nigdy bardziej zielona po drugiej
      stronie... Wbrew powszechneh opinii, raj na ziemi nie istnieje,
      gdziekowlwiek sie mieszka beda plusy i minusy.
      Wyluzuj, a jak nie mozesz to naprawde ponawiam oferte pomocy w
      pakowaniu.
      • kate.skipton Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 27.02.08, 14:57
        Kazdy ma prawo do wyrazania swojego zdania i kazdy jest na tej
        Wyspie z innego powodu, wiec wyluzuj dziala w dwie strony :-)
        Jedni sie wnerwiaja na anglikow, ale sa tu bo ich zycie zmusza, inni
        pewnie jeszcze troche sie pownerwiaja i ponarzekaja a potem wyjada
        do innego "raju". Ja tez narzekam na to czy na tamto, ale grunt to
        znalezc pozytywne strony bycia tutaj, i jest ich sporo :-)
    • realistka2008 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 27.02.08, 18:09
      Hmm... ja bym aż tak bardzo nie generalizowała gdzie się więcej lub gorzej pije,
      bo to zmierzyć pewnie bardzo trudno. Pewne jest, że tutaj pije się inaczej niż w Polsce.

      Ale coś co mnie niezmiennie powala to teksty wśród znajomych typu: "we all did it when we were young" albo "we all tried that at school, didn't we" - w kontekście narkotyków czy picia na umór.
      I to nie znajomych z marginesu, ale normalnych, tzw pożądnych ludzi.
      Takie założenie, że to w zasadzie coś normalnego, jakiś etap rozwoju nastolatka.

      Wiem, że teraz realia są inne niż za moich czasów (mam prawie 30 lat) i dzisiejsze nastolatki pewnie zarówno w PL jak i tutaj mają swobodny dostęp do trawki, alkoholu.

      Ale stwierdzenie ludzi w moim wieku?
      Myślę sobie wtedy, że jestem niesamowitą szczęściarą, że wychowywałam się w kraju i w czasach, gdzie jako piętnastolatka nie miałabym nawet pojęcia skąd trawkę wziąść. A jedyny alkohol jaki próbowałam to ten podpijany rodzicom z kieliszków po imieninach.
      Jedno z błogosławieństw komunizmu i permanentnego braku wszystkiego? :)))
      Moi teściowie natomiast opowiadali jak stali przed bardzo trudnym dylematem gdy mój partner był nastolatkiem. Czy mają dzieciom zabraniać i straszyć konsekwencjami, czy pozwolić spróbować pod kontrolą?

      P.S. Oczywiście nie twierdzę, że w Polsce w latach '80 nie było narkotyków!
      • vierablu Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 27.02.08, 18:20
        > Myślę sobie wtedy, że jestem niesamowitą szczęściarą, że
        wychowywałam się w kra
        > ju i w czasach, gdzie jako piętnastolatka nie miałabym nawet
        pojęcia skąd trawk
        > ę wziąść. A jedyny alkohol jaki próbowałam to ten podpijany
        rodzicom z kieliszk
        > ów po imieninach.

        To nie zalezy od kraju. Ja jestem starsza od Ciebie i mialam na
        powyzszy temat doskonale pojecie. Mialam zreszta wrazenie, ze
        wiekszosc rowiesnikow miala pojecie, poza tymi, ktorzy zyli w
        oderwanych od nastoletnich burzy i naporow enklawach :)
        • realistka2008 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 27.02.08, 21:48
          vierablu napisała:


          > To nie zalezy od kraju.

          Ty tak uważasz, ja pozwolę sobie nie zgodzić się :)


          >Ja jestem starsza od Ciebie i mialam na
          > powyzszy temat doskonale pojecie. Mialam zreszta wrazenie, ze
          > wiekszosc rowiesnikow miala pojecie, poza tymi, ktorzy zyli w
          > oderwanych od nastoletnich burzy i naporow enklawach :)

          Nie wydaje mi się żebym żyła w oderwanej od nastoletnich burzy enklawie. Normalna szkoła, normalne miasto, no co prawda nie Warszawa, ale jednak sporej wielkości miasto. Owszem, w przychodni widywałam ulotki zapobiegania narkomanii ale to była dla mnie jakaś abstrakcja.
          Nie twierdzę oczywiście, że narkomanii w Polsce nie było. Słyszałam jako nastolatka i o Kotańskim i czytałam kultową wówczas książkę "My dzieci z Dworca Zoo".
          Chodzi mi o to, że dla mnie i moich znajomych to była abstrakcja, jakiś margines. Nikt z moich polskich znajomych nie powiedziałby o trawie czy alkoholu "we all did it when we were at school".
          Tutaj słyszałam takie stwierdzenie wielokrotnie, bez najmniejszego skrępowania.
          W Polsce nie zdarzyło mi się nigdy wsiąść do autobusu i poczuć zapachu palonej przez młodziaków trawy. W Londynie kilkakrotnie.

          Nie krytykuję, nie oceniam, po prostu stwierdzam fakt. Nie jestem zwolenniczką zakazywania. Generalnie uznaję zasadę, że nie ma sensu tworzyć wokół czegoś tabu, bo to stworzy efekt zakazanego owocu. Ale też nie wydaje mi się, że w życiu trzeba absolutnie wszystkiego spróbować, by wiedzieć co dobre a co złe.

          Niestety nie mogę zagwarantować na ile będę tolerancyjna i wyrozumiała gdy moje własne dziecko zechce poeksperymentować...
          • eeela Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 01.03.08, 10:47
            > Nie twierdzę oczywiście, że narkomanii w Polsce nie było. Słyszałam jako nastol
            > atka i o Kotańskim i czytałam kultową wówczas książkę "My dzieci z Dworca Zoo".
            > Chodzi mi o to, że dla mnie i moich znajomych to była abstrakcja, jakiś margine
            > s. Nikt z moich polskich znajomych nie powiedziałby o trawie czy alkoholu "we a
            > ll did it when we were at school".
            > Tutaj słyszałam takie stwierdzenie wielokrotnie, bez najmniejszego skrępowania.
            > W Polsce nie zdarzyło mi się nigdy wsiąść do autobusu i poczuć zapachu palonej
            > przez młodziaków trawy. W Londynie kilkakrotnie.


            Zapędzanie się od marihuany do 'Dzieci z Dworca Zoo' jest doprawdy śmiałe.

            Ja w Polsce czułam zapach trawy w pubach i na ulicy niejednokrotnie. istotnie
            trochę rzadziej niż tutaj, ale jednak.
            • realistka2008 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 01.03.08, 20:19
              eeela napisała:

              > Zapędzanie się od marihuany do 'Dzieci z Dworca Zoo' jest doprawdy śmiałe.
              >
              > Ja w Polsce czułam zapach trawy w pubach i na ulicy niejednokrotnie. istotnie
              > trochę rzadziej niż tutaj, ale jednak.
              >
              >

              eeela, łapiesz mnie za słówka!
              chodzi mi o to, że dla mnie, wieku 15 lat,
              przeczytanie Dzieci z Dworca Zoo
              to był w zasadzie jedyny (hehe!) "kontakt" z narkotykami,
              czy to miękkimi czy twardymi.
              a naprawdę nie dorastałam po jakimś kloszem tylko w
              normalnym blokowisku, normalnej osiedlowej podstawówce.

              nie piszę o tym co jest teraz, bo pewnie Polska szybko nadrobiła.
              i nie piszę też, że za moich czasów to... :o)
              nie porównuję tego co kiedyś w PL do tego co teraz w UK,
              tylko _kiedyś_ w PL i _kiedyś_ w UK

              chodzi mi o to, że dla moich angielskich rówieśników
              popalanie trawki w młodości (15 lat temu) było czymś normalnym,
              jakimś etapem, elementem dorastania, no nie wiem,
              przynajmniej tak mówią.
              natomiast dla mnie i moich polskich rówieśników (15 lat temu)
              palenie trawki czy upijanie się z pewnością nie było
              "something we all did when we were young"

              to tak w kwestii tego "co autor chciał przez to powiedzieć" :)
              • eeela Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 01.03.08, 20:56
                OK, w takiej formie nie mam się czego czepiać :-)
    • jaleo Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 27.02.08, 22:08
      Statystycznie jesli chodzi o ilosc wypijanego alkoholu, to
      Brytyjczycy Polakow zostawiaja w tyle (i to daleko). W narkotykach
      pewnie tez, chociaz nie sprawdzalam statystyk, natomiast
      wielokrotnie mi sie obilo o uszy, ze UK "przewodzi" w Europie jesli
      chodzi o spozycie kokainy.

      Natomiast Polacy sobie wyrabiaja w UK opinie "heavy drinkers" przez
      to, ze nie pija "jak bozia przykazala" w pubach w weekend, tylko w
      domach, na ulicy, o roznych dziwnych porach. Dlatego sie rzucaja w
      oczy. Moje dzieci np. kiedy pierwszy raz w zyciu widzialy pijanego
      czlowieka, to byl to wlasnie Polak niestety. Bo z dziecmi sie nie
      chodzi wieczorami po "pubowej" dzielnicy, tylko np. bialy dzien po
      zwyklej ulicy miejskiej, gdzie sie raczej na zataczajacego sie
      Brtyjczyka nie napatoczysz. A na Polaka okazuje sie - tak.

      Kiedys czytalam w Guardianie wywiad z lekarka pogotowia z Cambridge
      (w ramach cyklu, jaki swego czasu publikowali, typu A Day in the
      Life of...). Pod koniec bylo pytanie, jakie zmiany zaobserwowala
      ostatnio w swojej pracy, na co ona opdowiedziala, ze maja teraz
      sporo roboty z pijanymi Polakami. Nie dlatego, ze Polacy jakos
      specjalnie pijacy, ale dlatego, ze sa "nieobliczalni". Jesli chodzi
      o Brytyjskie pijanstwo, to doskonale wiedza, gdzie sie to odbywa i
      kiedy (tzn. "rozrywkowe" dzielnice miast, gdzie jest duzo pubow i
      klubow, piatek i sobotnia noc). Sa na to przygotowani, ambulansy i
      policja w pogotowiu. Natomiast Polacy potrafia sie uwalic komus do
      frontowego ogrodka w cichej rezydencyjnej dzielnicy i musza ni stad
      ni z owad do takiego jezdzic. Ale przyznala tez, ze polscy pijacy
      zwykle sa nieawanturujacy sie, typu "przepraszam kochaniutki panie
      wladzo" i zawsze blagaja, zeby tylko policji nie wolac :-))
      • princessa24 Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 28.02.08, 01:20
        Jaleo ja mieszkam w centrum malego miasteczka.Mieszkanie sa tutaj
        baardzo drogie. Wiec polakow za wielu tutaj nie mieszka.Ale za to...
        anglicy,którzy maja mieszkania z councilu.Mój balkon wychodzi na
        uliczkę gdzie codziennie 2-3 razy przejdzie sobie taki pijaniutki
        anglik... fakt, menelstwo,Ale nie raz i dobrze ubrany anglik, szcza
        nam na brame... nie raz mam ochote cos poburczec, ale ja z tych co
        tylko pod nosem i pojdzie.

        nie wazne jaki kraj, wszedzie pijakow i narkomanow znalezc mozna...
        i nie prawda jest,ze to tylko polacy w dzien pija...
        Ja pracujac w restauracji jak widze, ,,ładnie,, ubrane zadbane
        kobiety po 30-tce wypijajace po kilka butelek wina na stoik to
        naprawde co to, ale w polce w restauracjach tak chyba nie piją...
    • 18_lipcowa1 tak jest wszedzie 28.02.08, 14:28
      z tego co widze i widzialam i Polacy pija i cpaja, i Anglicy,
      Irlandyczy, Lotysze, Litwincy, jesli chodzi o rase to czarni tez
      ja nie wiem w czym problem, to bylo, jest i bedzie i to w kazdym
      kraju
    • tbo5r Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 29.02.08, 00:12
      u mnie w pracy wlasnie wywalili totalnie skutego trawskiem
      inzyniera , praca za 33 K rocznie, zdolny chlopak, szkoda go.. ale z
      drugiej strony - te prace dostalem teraz ja. I dobrze!
    • eeela Re: palenie trawy i naduzywanie alkoholu w Anglii 01.03.08, 10:44
      Panie tutaj, jak widzę, wszystkie są ofiarami nienawistnej propagandy przeciwko
      marihuanie ;-P
Pełna wersja