effata
29.10.08, 23:13
No niestety ...
Jeden z pracowników mojego męża go wyrolował na dość pokaźną dla nas sumę.
Sprawę próbowaliśmy od czerwca załatwić polubownie (na własną rękę), dawaliśmy
mu szansę, oferowaliśmy rozłożenie na raty itp. ale gościu ma to delikatnie w
nosie.
I w końcu sprawa wylądowała w sądzie. Niestety ... bo chcieliśmy tego uniknąć,
ale osobnik jest tak bezczelny (jeszcze nas straszył, no kurcze!), że
stwierdziliśmy, że nie puścimy tego płazem.
Oczywiście sprawy papierowe trwają trochę, odsyłanie formularzy, próby
nakłonienia gościa do przyznania się do winy, bla, bla. Nic z tego nie wyszło.
Teraz kolejny etap - sprawa przechodzi do County Court, ale ... dają nam
jeszcze jedną możliwość - skorzystania z mediatora.
I stąd moje pytania:
- Czy miałyście doświadczenia z kimś takim i na ile jest to skuteczne?
- Czy to przypadkiem nie przedłuża sprawy?
- Czy gra jest warta świeczki? Bo gościu się miga na całego i mam wrażenie, że
mediator to jednak strata czasu.
Please, zależy mi na jakichś wskazówkach.