Gość: candy(dat)
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
19.11.10, 08:07
Na Żoliborzu o 21 mandatów ubiega się 132 kandydatów. Startują z list partyjnych: PO, SLD i PiS oraz z dwóch komitetów lokalnych: Projekt Żoliborz i Moje Miasto Żoliborz.
Z „jedynki” SLD startuje wieloletnia radna Jadwiga Godlewska, „jedynkę” z PO ma samorządowiec od 12 lat, adwokat Piotr Wertenstein-Żuławski. Startuje też wieloletni radny PiS Grzegorz Hlebowicz, a z Projektu Żoliborz Stanisław Brukalski, radny w minionej kadencji.
Oczkiem w głowie kandydatów jest pl. Wilsona. – Nie ma tam miejsca na brud, smród i lokale uciążliwe dla mieszkańców. To musi być wizytówka dzielnicy z eleganckimi lokalami – mówi Chlebowicz.
O plac chce także zadbać Piotr Wertenstein-Żuławski. – Będę walczył o pawilon gastronomiczno-wystawienniczy przy parku. On ożywi plac – mówi kandydat.
Wszyscy kandydaci przyznają, że problemem Żoliborza jest komunikacja. Większość z nich chce, by ponad linią metra ponownie puścić komunikację miejską.
– W godzinach szczytu do metra po prostu nie da się wejść – mówi radny z PiS, w samorządzie od dwóch lat (wszedł na miejsce zmarłej radnej) Łukasz Oprawski. Startuje z „jedynki”, jest absolwentem Wydziału Ochrony Środowiska na UKSW. O powrót linii tramwajowych i większą liczbę przystanków zabiegać będzie radna tej kadencji z PiS Janina Selwant. Bolączką Żoliborza jest oświata.
– Sieć szkół mamy wystarczającą. Ich wyniki też są bardzo dobre. Ale nasze placówki obsługują inne dzielnice. A my za to musimy płacić, np. w szkole zawodowej jest 1000 uczniów, ale tylko 36 z naszej dzielnicy – mówi Wertenstein-Żuławski.
W swoich programach kandydaci chcą jeszcze uporządkować stadion Marymontu i rozbudowę placówek dla emerytów.
Życie Warszawy
www.zw.com.pl/artykul/1,535251.html