Blow job - krótka lekcja angielskiego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.11, 22:35
Od jakiegoś czasu przy skrzyżowaniu Żeromskiego z Marymoncką wisi pokaźnych rozmiarów (36m2) plakat reklamujący BLOW JOB, który niebawem będzie miał premierę. Chodzi o "najbardziej nieprzewidywalny i budzący skrajne emocje reality show pt. BLOW JOB – THE REAL OFFICE" który ma zamiar emitować TVN.

Ciekawe, że nikt jeszcze nie pokusił się o oficjalny przekład dla tej błyskotliwej inicjatywy. Niniejszym pragnę uświadomić włodarzy naszej dzielnicy (którzy być może nie są zbyt mocni w angielskim), że blow job oznacza "robienie laski" lub jak kto woli "ciągnięcie druta".

Ciekawe, któryś z mądrasków wynajmujących przestrzeń tę reklamową jest tego świadomy?
    • e.l.f Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego 30.10.11, 22:41
      reklamy nie widziałam, sprawdziłam w internecie i to coś ma coś wspólnego z napojem energetycznym Blow więc zapewne dlatego powstało to niefortunne połączenie dwóch słów Job jako pracy i Blow jako tutaj napoju energetycznego. Chociaż sądząc po zdjęciach na ich facebooku możliwe że chcieli aby miało to też te drugie znaczenie jako robienie laski :D
      • Gość: xsanka Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.11, 23:43
        Plakat blow job
        • Gość: xsanka Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.11, 23:51
          Tu jest ten plakat z Żeromskiego

          Byli u nas znajomi z Australii i bardzo się zdziwili kto pozwala wieszać takie plakaty w mieście? W Australii czy w Anglii byłoby to nie do pomyślenia. To nie jest żadna gra słów. Wystarczy sprawdzić w słowniku. Chodzi o to, że na ulicy nikt słownika nie nosi, a producenci cwanie liczą na nieznajomość angielskiego wśród urzędników oraz na "sensację" wśród tych co jednak wiedza o co kaman.
          • e.l.f Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego 31.10.11, 05:54
            no cóż plakat na pewno przyciąga uwagę a pewnie o to chodziło, co do innych krajów, cóż w Polsce jednak mało kto zna angielski tzn wśród starszych np osób, którzy mogli by zrobić zamieszanie, a młodzi albo będą się śmiać z głupoty, albo żałować ludzi którzy tą reklamę wymyślili, a w krajach gdzie angielski jest oficjalnym językiem co jak co, ale wtedy reklama jest w 100% dosłowna, nie ma żadnej gry słów, było by to po prostu, robienie loda.
    • Gość: rafath Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego IP: *.dynamic.chello.pl 31.10.11, 10:04
      No po prostu wstrząsające! ;)
      • Gość: xsanka Re: Blow job - krótka lekcja angielskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 11:16
        Eeee tam, nie wstrząsnęło mną aż tak znowu bardzo. A - umówmy się - premierę tego podniosłego wydarzenia to już dawno mamy za sobą ;)

        Mnie to interesuje bardziej z językowo-kulturowego punktu widzenia. Żyjemy w przecież społeczeństwie oficjalnie raczej pruderyjnym. Mamy nawet kodeks wykroczeń, który zabrania publicznego wieszania treści obscenicznych. Rozumiem, że pewnie działa w dzielnicy jakaś instytucja co dba o to co jest na plakatach.

        PYTAM: a gdyby jednak pokusić się o przekład, to czy RZECZYWIŚCIE nikt nie będzie miał nic przeciwko PUBLICZNEMU wieszaniu napisu:

        "Robienie loda - w biurze na żywo"???

        Można oczywiście powiedzieć, że przecież to też dwuznaczne (więc czemu od razu obsceniczne), a lody wszyscy lubią, zwłaszcza dzieci chodzące tamtędy do szkoły. Ale to chyba jednak nie tędy droga...

        Pytam zatem dalej: dlaczego jak jest po angielsku to jest automatycznie OK? Dlaczego próbują robić z nas wszystkich baranów? Dlaczego barany na decydenckich stołkach zakładają, że w Polsce nadal nikt nie uczy się języków obcych? Dlaczego te barany, pewnie nie bez presji ze strony TVN, zatwierdzają takie rzeczy, które w sposób oczywisty są sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem? Dlaczego zatwierdzające barany, (zakładam że) nieznające języków obcych, nie każą sobie przetłumaczyć obcych wyrazów i fraz na znany im język ojczysty? Czy gdyby te barany znały treść plakatu to też nie miałyby nic przeciwko temu?
        • elfkabezhaltera Dorzucę kamyczek do dociekań ligwistycznych ... 31.10.11, 15:53
          Żyjemy w kraju, gdzie powszechne jest mniemanie iż słowo "pierdzielić" nie jest wulgarne, a "pie...ć" jest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja