Dodaj do ulubionych

LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ?

12.04.02, 15:13
Dla mnie była to straszna szkoła, jeszcze za czasów dyrektorki co miała bez
przerwy rękę w gipsie (tzn. na szynach- miała ksywę "Szyna") Dobry był Walasek,
nauczał chemii, (po klasówce - zamykał prace klasowe w pracowni chemicznej -
ale mieliśmy - niektórzy - dorobiony klucz i po lekcjach wieczorem dozorcy za
piwo dawali wejść do szkoły i wtedy podkładaliśmy gotowce.
Obserwuj wątek
      • fargo Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 15.04.02, 10:12
        Boże, pamiętam Bugajową, miałem u niej w I semestrze sześć dwój, ale jak
        ojciecprzyszedł do niej, że jest zaniepokojony to ona była zdziwiona,
        stwierdziła że sześć dwój to u niej nie tak źle. Lekcje z nią to był horror,
        stawiała dwóje, a przy tym była bez przerwy uśmiechnięta i nosiła w klasie przy
        sobie bez przerwy torebkę. Inna agentka to Zamojska od historii, ta była tak
        roztrzepana że szok, raz przyszła do klasy w swetrze na lewą stronę, i mówiła
        że wojna stuletnia jak sama nazwa wskazuje była toczona między Anglią a
        Francją. Ach, te czasy! Pozdro. fargo
        • Gość: Duszka Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? IP: *.chello.pl 09.03.05, 16:30
          Ja też tam byłam...horror !!!Pamiętam Bugajową,ale za moich czasów ona była
          młodziutką,początkującą nauczycielką...głupia az strach!Ale mili moi...nie
          wiecie co to prawdziwy koszmar...Egerowa - dyrektorka przed którą stawali na
          baczność nie tylko uczniowie,a właściwie uczennice -bo wtedy to była żeńska
          szkoła...ale także rodzice,któży bali się jej tak samo jak my...Żuławska od
          łaciny przy której najbardziej obkute dziewczyny głupiały ze strachu...a
          matematyca...szkoda gadać...i parę innych modeli dziwolągów...Były jednak - na
          szczęście i jasne osoby...polonistka Olszakowa - muchy by nie skzywdziła,albo
          rusycystka Bemowa - surowa,ale umiejaca pokazać znienawidzony język tak,od
          takiej strony,że uczyłam się go z przyjemnością...Cudnie wspominam kółko
          teatralne prowadzone przez "Olszakuńcię" i biblioteke ,którą przeczytałam od
          deski do deski,jak leci....uciekałam tam jak mi było żle...cała reszta to
          koszmar , o którym staram się nie pamiętac.Szkoda,że są takie szkoły, które
          zostawiają tylko niesmak, lub wręcz obrzydzenie i marnują ludzi zamiast ich
          rozwijac...ech zebrało mi się.....pozdrawiam wszystkich serdecznie !!!
        • sakis Re: Łochowska 01.12.06, 10:20
          haha, dokładnie, u mnie było tak samo:-)ale powiem, że w porównaniu z Panią
          łochowską Bugaj wymięka:-)Łocho szydziła z nas, była wredna i złośliwa, stare
          babsko. A Zamoja była super!!!!bardzo dobrze mnie nauczyła historii, chociaż
          bez przerwy powtarzała, że musimy pędzić z materiałem:-)
    • pletwa3 Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 15.04.02, 10:47
      Ja chodziłam, ale nie do końca, bo w drugiej klasie zostałam wywalona właśnie
      przez "Szynę". Z powodu że miałam chłopaka z tej samej szkoły i
      podobno "sialiśmy zgorszenie". Ale on nie wyleciał. Bardzo dawno to było. Potem
      poszłam do Reja i dopiero odżyłam. To była super szkoła i super dyrektor
      (Kaliński). A z Sempołowskiej pamiętam jeszcze Gosiewską od polskiego, Wójcik
      (świętej pamięci) od historii - moja wychowawczyni zresztą. Fajna była Banelowa
      od rosyjskiego i Madej od WF. Pamiętam, jak wpadał do łazienki na dole i
      włączał znienacka prysznice na tych, co tam palili. Ale tej "suchej rączki" to
      nienawidziłam, to była chora kobieta!
    • Gość: dasia1 koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? IP: *.stat.gov.pl 15.04.02, 14:51
      bardzo źle wspominam tę szkołę, z naszą wychowawczynią Łochowską Jadzią.
      Wykańczała nas psychicznie, niektórych doprowadziła do nerwicy -m.in. moją
      przyjaciółkę ze szkolnej Ławy. Generalnie okropna szkoła z okropnymi
      zwyczajami. Dobrze wspominam P. Soczewicę od francuskiego-zaczynała wtedy uczyć
      więc nie była skażona zwyczajami tej szkoły, i poczciwą Panią Banelową od
      ruskiego.Pamiętam też naszą salą umieszczoną na poddaszu, z maleńkim okienkiem,
      w ogóle nie przystosowaną do nauki, którą wymalowaliśmy cała farbamia Łochowska
      mało nas wtedy nie zabiła...
      • fargo Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 16.04.02, 11:24
        Słuchajcie, jak czytam te posty top łza mi sie w oku kręci. Pan Madej... super
        facet, pani Banelowa - super kobita - opowiadała,że kiedyś chodziła z
        chłopakiem którego bardzo kochała i na którąś randkę przyszedł w koloratce...
        okazało się że był księdzem i ona to bardzo przeżyła. Łochowska to wielka RURA,
        gnoiła ludzi i chyba w tym miała upodobanie, w IV klasie pożyczyła ode mnie
        poezje Poświatowskiej i stara...k zapominała, zapominała, i w końcu nie oddała.
        Nigdy nie widziałam u niej spontanicznego uśmiechu. Wiecznie wkurwiona i
        obrażona że musi pracować. Co za straszna kobieta. Zamojska, Łochowska, Buze, a
        czy kogoś uczyła pani Siudak? Pozdrawiam wszystkich nerwowych z Sempołowskiej.
        A dlaczego nerwowych? Bo nie chce mi sie wierzyć, żeby ktoś skończył tę szkołę
        zupełnie bezstresowo, no chyba że kuł jak głupi. Pozdro. fargo
        • dasia1 Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 16.04.02, 13:27
          coś mi się kojarzy że Siudak to taka od matmy, ale uczyła mnie w 1 klasie, a
          potem zaszła w ciążę i poszła na macierzyński, fajna była. A jeszcze taka starz
          od chemii ...nie pamiętam jak się nazywała, ale też potrafiła pognębić..,acha
          Kruk się nazywała i krakała jak prawdziwy kruk. Poza tym te okropne korytarze,i
          walące się ściany, ciekawe jak teraz wyląda ta buda. Co do Madeja to pamietam,
          fajny gościu i zawsze przed WF-em wołał -rozbiór!!!!I głupia Zamojska co ma
          okres na głowie, pamiętam notowaliśmy te jej powiedzonka.
          Iza, no kiedy coś napiszesz!
        • bella4 Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 16.04.02, 14:01
          Ja też jestem znerwicowaną ofiarą Łochowskiej. Zniechęciłam mnie do literatury
          skutecznie. Była moją wychowawczynią przez 4 lata i nigdy nie usłyszałam od
          niej dobrego słowa, a przed każdym polskim przeżywałam męki. Bardzo miło
          wspominam Banelową. Na lekcjach zawsze dawała nam życiowe rady i nawet ruski
          był z nią miły i łatwo wchodził do głowy. Lonia Zamojska faworyzowała w naszej
          klasie tylko chłopców. W IV klasie wzieła mnie na stronę i spytała czy wziełam
          jakiej korki, bo ona zauważa u mnie postępy./nie brałam nigdy żadnych
          korepetycji/. Lonia miała zasadę "Odpowiadamy z nabytej wiedzy" i zdarzało się,
          że pod koniec roku pytała o tematy z września. Koszmar. Zawsze zastawiała się
          torbą i dyktowała lekcję z jakiegoś zeszytu. Nie wiem czy dobrze kojarzę
          Siudak. Czy ona uczyła matematyki? Jaśli tak, to uczyła mnie w I,II i III
          klasie. Była b. wymagająca, ale sprawiedliwa. W międzyczsie wyszła za mąż i
          chyba odeszła na wychowawczy. Zastąpiła ja jakaś była kurator i nareszcie
          miałam 4, bo mój zeszyt był schludny. Stawiała oceny za zeszyt!!!. Czy ktoś z
          was nosił obiadki do starszych osób w czsie dużej przerwy? Można było trochę
          podjadać i spóźnić sie na następną lekcję. Aha, jeszcze Darski od PO. Mówili,
          że to pedzio. A pamiętacie schody główne? Uczniom nie wolno było z nich
          korzystać. I jeszcze facet od łaciny. Nie pamiętam jak się nazywał /Irek?/. Był
          młody i bardzo przystojny. Uczył ok 2 lat. Wszystkie płakałyśmy jak odszedł.
          • fargo Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 16.04.02, 14:41
            Ludzie, uczyła mnie Siudakowa, właśnie matmy. Była wymagająca bardzo. Darski to
            faktycznie był chyba pedałem. Zamojska faworyzowała chłopców, bo sama miała
            dwie córki. Jak jeździliśmy na wycieczki to zabierała swoją córkę, była w
            porzo, też mówiła że ma walniętą matkę. Mam do Was jedno pytanie? Widzę że
            część nazwisk nauczycieli powtarza się tu na forum, a jak z nauczycielami
            Francuskiego jak ja chodziłam strasznie się zmieniali i pamiętam tylko panie
            Migdalską (super) i Dobrzyńską. A w-fu nie uczyła Was pani Noskowska, jej syn
            chodził z nami do klasy i chodziła też córka pani Kalinowskiej od zpt-ów. A nie
            wiecie czy Łochowska dalej uczy czy może próchno poszło na emeryturę? Pozdro.
            Acha, faktycznie nosiło się obiadki do starszych ludzi, nosiło. :-)
            • pletwa3 Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 16.04.02, 15:51
              Za moich czasów od francuskiego była Drobczyńska, głupia trochę, ale dała się
              przzeżyć. No i był Michel, oryginalny Francuz, z którym mieliśmy konwersacje w
              laboratorium.
              Na szczęście nie doświadczyłam Łochowskiej, jak wspomniałam uczyła mnie
              Gosiewska - była grozna, ale w sumie szanowało się ją.
              Przez kilka miesięcy uczył nas "PDŻ-tu" kapitalny Krzysiek Lubanski, ktory
              potem prowadził teatr amatorski w domu kultury na Cegłowskiej. Lekcje z nim
              były świetne, ale ta chora krowa Drzewiecka rozwiązała z nim umowę - bo za dużo
              o seksie opowiadał.
              A tak w ogóle to niedługo bedzie spotkanie klasowe, ale nie wiem dokładnie
              kiedy. Spotkają się ludzie co konczyli Sempołowską w 1983.
            • bella4 Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadczył? 18.04.02, 12:37
              U nas też ciągle zmieniali nauczycieli francuskiego. Najpierw miałam
              Drobczyńska. Na początku kazała nam przynosić lusterka i pokazywała jak układać
              język. Nie wspominam jej żle. Póżniej mieliśmy Migdalską. Była super. Z jej
              osobą związana była jakś tajemnicza, romantyczna historia. Niestety, nie
              pamiętam o co chodziło. W III klasie dostaliśmy młoda dziewczynę po studiach.
              Przygotowanie dydaktyczne miała słabe. Spytała, kto zdaje maturę z francuskiego
              i tylko tym osobom poświęcała uwagę. Jeśli chodzi o lektorów z Francji - to za
              moich czasów był mały Didier, a później Eryk. Był zawsze nienagannie ubrany i
              pięknie pachniał.
              • fargo Re: Chomicka 19.04.02, 14:48
                Pamiętam Chomicką, uczyła fizyki taka spokojna starsza babka. A Krukowska czy
                nie była czasem zastępcą Szyny. A Szyna faktycznie kazała na geografię zakupić
                zeszyt 16-kartkowy i im ładniej był prowadzony tzn. tylko temat i data tym
                lepszy stopień. A kazała nam oglądać Wiadomości. Jak zrobiliśmy gazetkę na 11
                listopada i powiesiliśmy zdjęcie Piłsudskiego to kazała zdjąć to bo "to to samo
                jakby powiesić swastykę" taka była porąbana.
                • pletwa3 Re: a propos Drzewieckiej 19.04.02, 15:09
                  U nas zrobiła straszną awanturę, bo ktoś dolepił na głowie orła koronę ze
                  sreberka. Afera była okropna, podobno "zbezcześciliśmy" godło państwowe i
                  bynajmniej nie chodziło o materiał użyty do produkcji korony, ale o sam fakt,
                  że się pojawiła.
                  Oczywicie uczestnictwo w pochodzie pierwszomajowym było obowiązkowe, zbiórka
                  przed szkołą bladym świtem - i marsz! Kiedyś uczestniczył nawet nasz francuski
                  lektor, Michel - dla niego to było nieco egzotyczne, chyba niezle się bawił.
                  Drzewiecka miała jakąś fobię na punkcie seksu, kiedyś weszła na lekcję, a na
                  tablicy pozostał jeszcze rysunek macicy z jajowodami (po lekcji PDŻ) - zrobiła
                  się czerwona, coś zabulgotała i wybiegła. Wróciła dopiero po wytarciu tablicy.
                  Jej zastępczyni Krukowska była niewiele lepsza.
                  • bella4 Re: a propos Drzewieckiej 19.04.02, 16:08
                    W jakich latach chodziłas do Sempołowskiej? Pamietam, że była jakaś afera z
                    koroną doklejoną do godła. Moja klasa nie poszła któregoś roku na pochód. Poraz
                    pierwszy nikt sie nie wyłamał. Chcieli nas zawiesić w obowiązkach ucznia, ale
                    ponieważ problem dot. całej klasy - zrezygnowali. Moja klasa nie mogła też
                    ubierać się na czerowno. W IV klasie, gdy Łochowska miała dzień wolny,
                    przyszliśmy w czerownych ciuchach. Niestety, i ona pojawiła się tego dnia w
                    szkole i gdy weszła do naszej klasy przeżyła szok. Była wściekła, że
                    zdecydowaliśmy się jej przeciwstawić. Chyba były jakieś konsekwencje.
                    • Gość: liloom a propos Drzewieckiej IP: *.11.vie.surfer.at 19.04.02, 17:33
                      Chyba w kazdej klasie byla jakas afera. U nas raz ktos wpuscil gazu lzawiacego
                      i cala klasa wyladowala na dywaniku u Drzewieckiej. Oczywiscie celem bylo zeby
                      lekcji nie bylo. Nawet nie pamietam jak to sie skonczylo, ale chyba grozili
                      policja. Kolezanka ktora byla inicjatorka strasznie plakala, wyobrazam sobie co
                      musiala od Drzewieckiej uslyszec.
                      Nota bene szyne zalozyli jej jak bylam chyba w trzeciej klasie, wiec pamietam
                      ja tez bez. I calkiem szybko nauczyla sie pisac lewa reka!
                      A co sie stalo z Siudakowa?
                • urszula.szarzynska Re: Chomicka 26.10.08, 10:41
                  Witaj Fargo,
                  kończyłam nasze liceum w 1975 r.
                  Podpisuję się pod wszelkimi Twoimi uwagami.
                  Byłyśmy klasą żeńską pod kierunkiem Gosiewskiej. Kiedy 8 lat temu pojechałyśmy
                  do niej z kwiatami, żadnej z nas nie poznała. Cóż, starość, ale miłość do
                  literatury zawdzięczam Jej.
                  Aha, mówiła na nas per osoby.
                  Pozdrawiam
            • Gość: kolezanka Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadcz IP: *.stift / 80.146.212.* 14.04.05, 21:05
              fargo, chyba chodzilysmy do tej samej klasy!!!
              podasz imie?
              dla mnie sempolowska to 4 lata stresu i koszmaru. nie chce by moje dzieci
              przezyly cos takiego.
              balam sie nauczycieli nawet kiedy posylalam swoja corke do szkoly. minelo mi po
              20 latach po maturze.
              sempolowska lat 70-tych to system znecania sie i ukladow.
              walasek najwiekszy cham swiata.
              czlowiek bez kultury, emocjonalnie niezrownowazony.
              maly czlowiek. inni nie lepsi - ale niesmak zostal na zawsze. byla taka dziwna
              kobita od historii z numerem z obozu na reku pod zegarkiem, ktora nie kazala
              sie uczyc o 20-leciu miedzywojennym. jak sie nazywala?
              jeszcze taka uklaowa od polaka, stawiala stopnie wedlug wskazan dyrekcji. mali
              ludzie.
              taka byla sempolowska.
              koszmar. niezapomniany koszmar.
            • Gość: piotrek Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadcz IP: *.server.ntli.net 29.10.05, 18:04
              Niesamowite te wspomnienia o nauczycielach. Czy ktos pamieta gruchajace golebie
              w klasie chemii Walaska?
              Czytam i chyba rozpoznaje pare osob z ktorymi bylem w klasie. Fargo, czy ty
              mnie pamietasz? Mierkowski z klasy z rozszerzonym francuskim? Uczyla nas
              Migdalska i spiewalismy przeboje Nany Muscuri!!!!!!
              Ja rowniez pamietam syna Noskowskiej i corke Kalinowskiej z ktorymi bylem w tej
              samej klasie (matura 1980). Organizujemy spotkanie klasowe w Warszawie 6tego
              listopada w jednej z restauracji przy Marszalkowskiej - zalezy nam na jak
              naijwiekszej ilosci ludzi z tego samego rocznika. Jak na razie zapowiedzialy
              sie 15 osob. Ja specjalnie przylece z Anglii. Odpisz a i moze kogos jeszcze
              innego znasz.
              • Gość: MargaA Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadcz IP: 84.76.191.* 01.08.06, 16:07
                Ja tez mature mialam w 80. Bylam w biologiczno-chemicznej z Drobczynska.
                Francuski na studiach zaczelam od zera bo na lekcjach z Drobcia byla godzina
                wychowawcza. Polski - z Gosiewska. Wtedy wydawal mi sie koszmarem ale po
                latach docenilam Jej intencje. Wpoila w nas teatr a dzieki Niej juz wtedy
                poznalismy Milosza. Drzewiecka nazywalismy kielbasa, bo byl taki dowcip o
                kielbasie gierkowskiej, zmieniony przez nas na drzewiecka, ze tej swini jeszcze
                nie ubito...Byla starym komuchem i pamietam, ze przed pierwszym przyjazdem
                Papieza w 1979 roku chodzila po klasach i straszyla wiadomymi konsekwencjami,
                gdy ktos opuscilby lekcje. I tak wszyscy to zignorowali. Kiedys cala klasa
                poszlismy na wagary na grob Sempolowskiej. Bylismy za to na dywanie. Dlaczego
                nikt nie pomysli o zjezdzie absolwentow?
                  • Gość: AgaC Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadcz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.11.20, 21:02
                    Konczylam Sempolowska w czasach "Solidarnosci", stres okropny. Do dzis mam koszmarne sny, ze czegos nie wiem a Walasek mnie bedzie przepytywac... W 3-ej klasie postawil mi -3, a minus byl na dwie kartki! Teraz wspominam to z usmiechem. W sumie facet mial poczucie humoru. Na zakonczenie klasy maturalnej dal nam wzor na czysty alkohol! (praktyczna chemia! :)) Lochowska byla moja wychowawczynia (moj ty boze, jaki rygor! budzila okropny strach). Klasa ogolna z rozszerzonynm francuskim, w sumie niezbyt zgrana... duzo indiwidualizmu. Ale ogolnie jakos sie trzymalismy. Chodzila ze mna do klasy corka nauczycielki od historii, Zamojskiej, spokojna choc zestresowana, ze mama ja uczyla; mielismy 3 chlopakow - podziwiam jak oni przetrwali te rozdygotane emocje dziewczyn, no i nauczycielek... Zamojskiej teksty, np: "a co wy chlopcy tam macie za interesy pod lawkami?" spisywalismy z wielkim nabozenstwem, szkoda, ze sie gdzies zawieruszyly. Czytajac ten blog, lza sie kreci... co powiecie na: "Wojna 30-letnia, jak sama nazwa wskazuje odbyla sie miedzy Francja i Anglia". Co za czasy... patrzac z perspektywy wielu lat, szkola dala wycisk ale tez byla unikalna, moze przez ten rygor. Czy rozwinela nasze skrzydla? Nie wydaje mi sie ale slysze, ze sporo osob z naszej klasy nie stracilo hartu ducha. 3 chlopakow i cale mnostwo dziewczyn; mielismy kilka Agnieszek, ale zadna nie byla ta z tutejszego blogu. Co do chlopakow, z tego co wiem, Piotr zrobil kariere muzyczna, Pawl - dyplomatyczna, o "Ostatek" - nie mam pojecia ! Mielsimy tez corke Kobuszwskiego (Maryna) - fajna dziewczyna, z charakterem. Bardzo ja wszyscy lubili. Sporo dziewczyn mowilo dosc dobrze po francusku i sekretnie podkochiwalo sie w Michel (lektorze z Francji). Ewa Kolodziej usilowala mnie jakos z tym francuskim oswoic i chyba sie jej udalo bo nawet mature z tego jezyka zdalam, a teraz mieszkam od 30 lat w Kanadzie :) cicha p.Chomicka lagodnie wciskala fizyke w nasze glowy, niestety wszyscy bylismy jacys oporni. Niebudek od geografii wiedziala, ze nic nie wiem i czasami rece zalamywala. Bachanek od matmy dala mi rewelacyjny wycisk zreszta ku mojej uciesze bo dostalam sie na architekture bez zadnych problemow. Niebudek od WF-u, przyzwoita babka - mozna bylo pogadac. Madeja pamietam przez mgle, rowny facet, traktowal nas jak ludzi. W pierwszej klasie musielismy nosic fartuchy, spodnie byly juz dopuszczane ale za czasow mojej siostry, ktora tez ukonczyla Sempolowska 5 lat przed mna - dyrektorka byla wtedy Egerowa, postrach wszechczasow, to prawda, ze nawet rodzice sie jej bali :) Spodnie bylo mozna zalozyc dopiero jak przymrozki przyszly. Sni mi sie czasami, ze wchodze na drugie pietro po "zakazanych" schodach i z drzacym sercem ogladam sie wokol czy mnie ktos nie przylapal... :) Bardzo lubilam grac w ping-ponga przed rozpoczeciem lekcji. Bozenka moze tez to pamieta! A ogrod? Raj i ucieczka od realiow stresu szkoly. Jakie to odlegle czasy!
      • sakis Re: koszmar w postaci p,Łochowskiej-kto doświadcz 01.12.06, 10:27
        też tak wspominam Łochowską - wredna stara baba, stara -bo uczyła nas przed jej
        odejściem, to był koszmar!ironizowanie z uczniów, pastwienie się nad nimi,
        straszne. Jak wchodziła do klasy, to od razu było po jje minie widać jak
        będzie:-) i jak była zła, to cisza w klasie na maksa, i tylko Łocho sprawdzała
        listę, a potem w jeszcze większej ciszy szukała kogoś do odpowiedzi:-)
    • Gość: agulha Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 20.04.02, 13:16
      Mnie uczyło sporo osób...była taka świetna rusycystka, pracownica Uniwersytetu,
      o niewiarygodnych personaliach (Honorata Pierwoła), niestety uczyła nas tylko
      jeden rok i poszła rodzić. Szkoda. Potem uczyła nas jakaś starsza nauczycielka,
      której nazwiska nie pamiętam, a potem niejaka Zenajda Chomańska. Francuskiego
      uczyła pani Duma. Słodka żmija. Miała bardzo wysokie pojęcie o sobie. Na
      szczęście od drugiej klasy przestała mi dogryzać, bo chodziłam z francuskiego
      na dodatkowe kursy. Z polskiego nauczycielki nam się zmieniały, ja pamiętam
      panią, która nazywała się jak Miss Polonia, ale zabijcie mnie, nie pamiętam
      jak - Katarzyna na imię chyba. Klasa jej nie lubiła, ale mnie jej lekcje
      odpowiadały. Z geografii była sympatyczna pani Panusz, która wyglądała jak
      uczennica, a przez jeden rok zdaje się uczyła nas pani-zgroza, import z
      Lelewela, kazała uczyć się mapy i robiła "klasówki z atlasu"; sęk w tym, że
      sama tego atlasu nie znała. Zakwestionowała twierdzenie, że Alpy leżą m.in. w
      RFN (a leżą). Z kolei kiedy w pytaniu o "pustynie na Półwyspie Arabskim"
      wpisałam z desperacji "Pustynię Arabską", zapisała +- (dobrze, ale nie wszystko
      jest), a Pustynia Arabska jest, owszem - tylko w Afryce, po drugiej stronie
      Morza Czerwonego, he, he. Chemii uczyła Krukowska. Za naszych czasów
      umiarkowanie dziwaczna. Od niej wprawdzie zarobiłam jedyną dwóję w mojej
      karierze. Za młodu podobno tak terroryzowała uczniów, że zemdlone dziewczyny z
      jej klasy wynoszono. Fizyka - na ogół pani Bugaj - nie lubię fizyki - i przez 1
      rok niejaki Siebeneichen (Siedem Żołędzi zdaje się to znaczy). Darski był bucem
      ewidentnie. Matmy uczyła nas pani Regulanty. Trochę jak robot, ale
      nieszkodliwa. Wychowawczynią była Kalinowska. Na zptach to ona się nie znała,
      ale życie znała dobrze :-)). WF to była pani Noskowska, najsensowniejsza
      wuefistka w mojej karierze szkolnej.
      Pamiętam, że uczniom nie wolno było chodzić po głównych schodach, i uważam to
      nadal za szczyt chamstwa.
      Pamiętam ohydne danie w stołówce: makaron świderki ze skwarkami i białym serem.
      Pamiętam lusterko na zewnątrz kanciapy woźnego, przez które miał on
      kontrolować, żebyśmy nie uciekali przez okno z klas na parterze (a i tak
      uciekaliśmy).
      Pamiętam przełażenie przez płot celem nabycia ciacha w Burbonce albo w Rózi.
      Raz nas z qmpelą wypatrzyła z okna chyba fizyczka. Obeszło się bez konsekwencji.
      Ogólnie źle nie było. Na pewno mniej mnie ta szkoła zdrowia kosztowała, niż
      Lelewel moje koleżanki. Na studia się dostałam. W olimpiadach startowałam, w
      języku francuskim doszłam do finału i pojechałam na wycieczkę do Francji (a nie
      była w klasie z rozszerzonym francuskim). I tyle.
      • Gość: liloom Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA cd. IP: *.11.vie.surfer.at 20.04.02, 17:54
        agula, to bylas chyba duzo pozniej jak ja, bo malo z tych nazwisk znam.
        Mlode siksy-nauczycielki byly za mojej kadencji rzadko, zaczelo sie od
        Siudkowej i Dumy. Dume znam prywatnie,(ona tez skonczyla Sempolowska), wiec mam
        do niej inne podejscie. Francuskiego uczyla mnie Drobczynska, niezla wariatka,
        ale ja lubilam i ona nasza francuska klase tez lubila, nie bylo zle. Wogole
        trafilam na profesorki, ktore nam raczej nie dopiekaly.
        Wkurzala mnie moze rosjanka Banelowa, bo mialam w podstawowce rosyjski na
        rewelacyjnym poziomie, a banelowa mi rosyjski posula i obrzydzila.
        Polskiego uczyla mnie Bakanacz (Kleopatra), ale nikt mi pozniej o niej nic nie
        mowil, nie wiem co sie z nia stalo.
        Z Matmy mialam jakas stara babe z Lelewela u ktorej ludzie mieli po 12-13
        baniek i wyciagali sie na koniec roku. Ja mialam 3+ wiec bylam "kosa". Potem
        przyszla Siudakowa. Przy maturze probnej chlopak kolezanki (on byl w
        matematycznej klasie) rozwiazywal jej podobno zadania i podawal przez okno
        (mielismy klase na parterze).
        Mialysmy 7 chlopakow w klasie, a wy?

          • Gość: liloom chlopaki w sempolowskiej IP: *.11.vie.surfer.at 21.04.02, 16:16
            zaraz zaraz, u mnie chyba tez tak bylo, ale glowy nie dam:))))
            w matematycznych to bylo jakos normalnie, ale w mojej klasie ci chlopcy to byly
            jacy tacys...smieszni:))))
            ale nie zauwazylam zeby w zwiazku z tym ze ich bylo mniej byli na jakichs
            specjalnych zasadach.
            ciekawe kiedy chlopaki zaczeli chodzic do sempolowskiej.
            wiecie napewno ze kiedys byla to zenska szkola i miescila sie na poczatku na
            placu inwalidow, tam gdzie potem bylo kino swiatowid (moja mama mi mowila, ona
            tez jest po sempolowskiej)
            • intra Re: chlopaki w sempolowskiej 21.04.02, 17:06
              No, po prostu musze sie wtracic teraz :)))
              Nie wiem, czy wszyscy wiecie, ze daaaawno temu Sempolowska miala tez
              podstawowke, do ktorej mialam przyjemnosc ;) chodzic, w latach 1963-66. Mieli
              tylko trzy pierwsze klasy, chodzilam na 2.zmiane, czyli od popoludnia, ale
              bylam od samego rana w swietlicy (gdzies na poddaszu, o ile pamietam). Wtedy
              byla to szkola wylacznie zenska, mieli super(jak na moje wspomnienia :)))
              szkolna stolowke. Nasza wychowawczynia byla Pelagia Wyrzykowska, juz wtedy w
              stanie przedemerytalnym. Miala widoczne traumy, bo bila uczniow elementarzem po
              glowach, jesli nie potrafili w 1.klasie przeczytac tekstu. Mi sie udalo tych
              ciosow ominac, bo nauczylam sie sama czytac 2 lata przed pojsciem do szkoly -
              wiec w sumie wynudzilam sie przez te pierwsze lata potwornie lol
              Szkole bylo widac z okien naszego mieszkania (na Krasinskiego 35/37/39), wiec
              nie mialam do szkoly daleko, tyle, ze dojscie dosc nieprzyjemne, kolo lokalnej
              kotlowni, gdzie bardzo lubili stac rozni zboczency.
              Czy ktos jeszcze z mojego rocznika? (i glownie dawnego przedszkola, tuz kolo
              Sempolowskiej?)
              • fargo Re: chlopaki w sempolowskiej 22.04.02, 09:59
                intra, niestety ja wtedy się urodziłam. Do szkoły chodziłam już przy
                Stołecznej. W mojej klasie było również 7 chłopców. W I klasie nosiłam fartuch.
                Nie wolno było nosic cienkich rajstop, tylko bawełniane. W II klasie to się
                zmieniło, ale niechętnie Szyna patrzyła na dziewczyny w spodniach. Malowanie
                nie wchodziło w grę.
                Faktycznie pamiętam, była dziewczyna Agnieszka (miałą bardzo długie włosy)
                której chłopak pisał zadania na próbnej maturze i podawał przez okno na
                parterze.
                  • fargo Re: do fargo 23.04.02, 10:31
                    Jestem starsza, (niestety) moja siostra kończyła równoległą, a jak byłam
                    jeszcze panną i mieszkałam na Żoliborzu byłyśmy z Agnieszką N. sąsiadkami, stąd
                    wiem o tej próbnej maturze i innych problemach. Pamiętasz jak Agnieszka
                    śmiesnie ruszała nogą - miała taki tick nerwowy. Pozdro :-)
                    • liloom do fargo-agnieszka n. 23.04.02, 11:04
                      no to teraz bedzie mnie meczyc kto ty jestes;)
                      jasne ze pamietam, bywalam czasem u agnieszki, masz nia kontakt?
                      ja jestem na etapie drugiego meza i malego synka (teraz juz musi miec z 8-9lat?)
                      "Tik" pamietam, jasne, wszystkie ktore ja podziwialy taki chcialy miec:))))
                      I zawsze po latach jak ja spotykalam miala dlugie wlosy!
                      • Gość: fargo Re: do fargo-agnieszka n. IP: 195.117.255.* 23.04.02, 15:40
                        Niestety niewiem zupełnie co u niej słychać, wyjechałam z Polski a później
                        przeprowadziłam się. Była (no myślę, że nadal jest) bardzo roztrzepana,
                        dodawało jej to wiele uroku. A z Twojej klasy (o ile mnie pamięć nie zawodzi)
                        pamiętam jeszcze Adama P.- chodził z taką chudą dziewczynką, i taka dziewczyna
                        chodziła chyba z Agą do klasy długie jasne włosy trochę kręcone, mieszkała przy
                        Elbląskiej. A zresztą może mi się miesza. Wiesz liloom, starość nie radość.
                        Pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkich czytających :-))))))))
                          • fargo Re: fargo znalas cala moja klase? 24.04.02, 10:42
                            Niewiem, czy znałam całą Twoją klasę, wiem na pewno że nie chodzi o Marię D. ta
                            druga dziewczynka to może i Dorota, ale ta z długimi kręconymi włosami (takie
                            do ramion) była średniego wzrostu, nie pomnę imienia, spytam siostry jak będę z
                            nią rozmawiać. A może to o Ciebie mi chodzi liloom?! Boże, jaki świat jest mały.
                            • liloom Re: fargo znalas cala moja klase? 24.04.02, 15:23
                              aga przyjaznila sie z goska p.(ciemne wlosy), ja w jakims tam okresie nosilam
                              trwala, ale raczej mialam dlugie wlosy i konski ogon, bylam tak samo chuda jak
                              dorota. jestes pewna ze nie chodzi ci o manie???????? bo to ona miala krecone
                              wlosy. ciemny blond.
                              a pamietam ze aga miala kolezanke ewe... (?)
                              moje zdjecie poszukaj na takiej stronce pod goscie/liloo - moze ci to cos
                              rozjasni:
                              www.e-gate.pl/~wladca/sloneczko/
              • m_grafik Re: chlopaki w sempolowskiej 27.03.05, 23:55
                Chyba ja jestem z Twojego rocznika (56) też chodziłam do tego przedszkola koło
                Sempołowskiej. Mieszkałam na Sadach Żoliborskich przy Krasińskiego. Chodziłam do
                Sempołowskiej, do podstawówki od 1963 (do I i II-giej klasy). Wtedy podstawówka
                to były dwie naprawdę małe klasy (po ok. 20 osób.) Po dwóch latach przenieśli
                nas do nowej szkoły na Zatrasiu (okropna szkoła). W 1967 znowu przenieśli nas
                do Sempołowskiej (V, VI, VII klasa). Wtedy to była żeńska szkoła. Nawet wśród
                nauczycieli był tylko jeden facet - od matematyki. Przez jeden rok
                wychowawczynią była Banelowa - bardzo ciepła i dobra, wszyscy bardzą ją lubili.
                Polskiego uczyła Jadwiga Łochowska - bardzo wymagająca i bardzo złośliwa.
                Korzystałam ze świetlicy bardzo dobrze prowadzonej(na poddaszu). Szkołę
                wspominam ogólnie dobrze. Jak na podstawówkę, poziom nauczania był bardzo
                wysoki, rygor straszny, nic kolorowego nie mogło wystawać spod fartuszka.
                Dyrektorem była Ewa Egerowa, a zastępcą Drzewiecka. Koleżanki z mojego rocznika
                które chodziły do liceum Sempołowskiej (ja poszłam do Liceum
                Plastycznego)opowiadały nieprawdopodobne historie o rygorze tam panującym.
                Żadnych kolorowych rzeczy, zakaz noszenia spodni itp. Nie mieszkam już na
                Żoliborzu, ale czasem do niego tęsknię.
        • aniabaj Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA cd. 17.07.05, 23:39
          Bakanacz potem, za poglady polityczne, wyleciała ze szkoły i pracowała w
          telewizji polskiej jako kostiumograf. Utrzymywałam z nią kontakt, a potem jak
          to zwykle bywa, przestałam. Ja też mialam chyba 7 chłopaków w klasie, byłam w
          A, w 1984 zrobilam mature.
          • annajako Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA cd. 18.07.05, 09:57
            Witam Cie
            Nareszcie ktoś z mego rocznika. Ja też kończyłam w 84. A Bakanaczowa uczyła nas
            w 1-szej klasie. Potem przyszła Celeda. Jak do tej pory nikt o niej nie
            wspominał - i słusznie. Czy A to była z rozszerzonym francuskim?
            Pozdrawiam
    • Gość: Tygrys01 Re: Justyna Aurelia P. IP: *.chello.pl 31.05.02, 22:22
      W 1996 (?) Sempolowska ukonczyla moja córka Justyna
      Aurelia Pikuła. 29 października 2001 zginęła pod kołami
      samochodu w Nowej Hucie. Jest pochowana na cmentarzu
      prawoslawnym na Woli (w czesci katolickiej). Jej
      pamięci poświęcilem wydanie książki Klaudiusza
      Klaudianusa "O II Konsulacie fl. Stylichona" i "O
      wojnie z Gotami" Piękne poematy heroiczne tekst
      łacinski i polski drukowany na sąsiadujących
      stronicach. Część ilustracji do tej książki wyszukała
      Justynka w ostatnim roku swego młodego życia. Uważny
      obserwator znajdzie ukryte na okładce ksiązki jej imię
      i jeszcze kilka innych rzeczy.
      Myślę, ze książka ta może być miłym wspomnieniem
      Justynki nizależnie od jej walorow literackich i
      poznawczych. (ponad 460 przypisow z historii
      starozytnej i mitologii rzymskiej). Wszystkich ktorzy
      ją pamiętają proszę o połączenie się w chwili zadumy w
      niedzielę 23 czerwca 2002 o godz 9:00. W tym czasie
      sprawowana będzie msza sw. w jej intencji i jej babci
      (nauczycielki - Janiny Teligowej, pracujacej od 1952 do
      1985 na Woli)- w kaplicy przy ul. Gwiaździstej na
      Rudzie. === Ojciec===
      • Gość: anka Re: Justyna Aurelia P. IP: 62.161.67.* 01.06.02, 22:08
        zdalam do Sempolowskiej w 1994, pamietam ze byla osoba o tym nazwisku.
        Wydaje mi sie jakis czas temu zdaje sie ze pan, lub tez przypadek sprawil ze ktos
        o podobnym nicku, na stronie czatu krakow wypytywal o nowa hute, probujac ustalic
        okolicznosci smierci corki. Nie wiem czy chodzi o pana, po prostu korzystam z
        tamtej strony i przy okazji jestem tez absolwentka tego liceum.
        Wiem ze nie pomoze to ulzyc w bolu jaki stal sie Pana udzialem, ale prosze
        przyjac szczere wyrazy wspoloczucia. W czerwcu pomodle sie w Jej intencji.
        Gość portalu: Tygrys01 napisał(a):

        > W 1996 (?) Sempolowska ukonczyla moja córka Justyna
        > Aurelia Pikuła. 29 października 2001 zginęła pod kołami
        > samochodu w Nowej Hucie. Jest pochowana na cmentarzu
        > prawoslawnym na Woli (w czesci katolickiej). Jej
        > pamięci poświęcilem wydanie książki Klaudiusza
        > Klaudianusa "O II Konsulacie fl. Stylichona" i "O
        > wojnie z Gotami" Piękne poematy heroiczne tekst
        > łacinski i polski drukowany na sąsiadujących
        > stronicach. Część ilustracji do tej książki wyszukała
        > Justynka w ostatnim roku swego młodego życia. Uważny
        > obserwator znajdzie ukryte na okładce ksiązki jej imię
        > i jeszcze kilka innych rzeczy.
        > Myślę, ze książka ta może być miłym wspomnieniem
        > Justynki nizależnie od jej walorow literackich i
        > poznawczych. (ponad 460 przypisow z historii
        > starozytnej i mitologii rzymskiej). Wszystkich ktorzy
        > ją pamiętają proszę o połączenie się w chwili zadumy w
        > niedzielę 23 czerwca 2002 o godz 9:00. W tym czasie
        > sprawowana będzie msza sw. w jej intencji i jej babci
        > (nauczycielki - Janiny Teligowej, pracujacej od 1952 do
        > 1985 na Woli)- w kaplicy przy ul. Gwiaździstej na
        > Rudzie. === Ojciec===

        • Gość: Tygrys01 Justyna Aurelia życiem połaczyła Warszawę i Kraków IP: *.chello.pl 02.06.02, 09:41
          Gość portalu: anka napisał(a):
          > o podobnym nicku, na stronie krakow wypytywal o nowa
          hute, probujac ustalic okolicznosci...
          Nie wiem czy chodzi o pana,
          > Wiem ze nie pomoze to ulzyc w bolu jaki stal sie Pana
          udzialem, ale prosze przyjac szczere wyrazy wspoloczucia.
          W czerwcu pomodle sie w Jej intencji.
          =============
          Dziękuję Ci Aniu za słowa i za pamięć o Justysi. W
          Warszawie rozpoczęła studia na kier. ekologii człowieka a
          w Krakowie pobierała nauki na kierunku public relations
          aż do chwili tragicznej śmierci.==== Istotnie to ja
          poszukiwalem wsparcia w Krakowie, w sprawie gdzie
          zarówno policja, jak i prokurator starają się ukryć
          okoliczności dot. tego wypadku w ktorym zginęlo dwoje
          mlodych ludzi (razem z Aurelia - pod takim imieniem
          wystepowala w Krakowie- zginął 19 letni Kamil G.) O
          zgrozo nawet Sąd Okręgowy w Krakowie utrudnia wyjaśnienie
          okoliczności sprawy. W tej chwili sprawa bedzie toczyć
          się od początku z powodu zbyt długiej przerwy pomiędzy
          rozprawami.
    • Gość: Pawelec Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ??? IP: *.chello.pl 14.08.02, 05:27
      To chyba bede jedynym na tym forum co kończył te szkołe (ale nie skończył,
      odszedłem w połowie 4 klasy) i nie ma jeszcze własnych dzieci...:)

      Walasek mnie centralnie udupił z tej swojej ukochanej chemii organicznej (jakoś
      się udało jednak zdać do 4 klasy), nie mam szacunku do tego człowieka.....nie
      tylko przez chemię ale i przez szereg innych rzeczy

      Pan Madej vel MEJDEJ nadal uczy (uczy?????) WF'u na bardzo luzackich zasadach
      (to macie se tu piłke i się nie pozabijać; kto ma paierosa?)

      Pani Bugaj osobiście mnie nie uczyła ale z tego co tu przeczytalem to się nie
      zmnieniła...

      Pozdrawiam wszystkich
        • jota.40 Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 31.03.04, 22:55
          Właśnie... Ja już o tej Gosiewskiej piszę i piszę, a wy pierwsi wspominacie...
          Dziwiło mnie, że4 taka postać - co by nie mówić, duży format!! - a jakoś mało
          osób o niej pisze. Była moją wychowawczynią. Darski, Konopka, Kołodziej od
          francuskiego - żenada! - Banelowa, Madej, Walasek... Pamiętacie te jego nieduże
          rączki? Z tłustymi paluszkami? Kiedy zmierzał kogoś odpytać i kombinował: "
          Zaraz, zaraz, którego to mamy?... Acha, dziesiąty marca... A który dzień
          tygodnia?... Acha, czwartek... No to poproszę numer piętnasty na liście...
          panna..." Tak, tak. Ohyda. Dyrektorki też były obrzydliwe - Drzewiecka i
          Krukowska... Wstrętne babsztyle.
          • liloom z rozrzewnieniem 01.04.04, 09:58
            A ja to wszystko mimo to wspominam z rozrzewnieniem. Chcialabym sie moc cofnac
            w czasie i znalezc jeszcze raz wtedy w lawce, ale juz z dzisiejszym
            dowiadczeniem. To bylby ubaw:)

            jota.40 napisała:

            > Właśnie... Ja już o tej Gosiewskiej piszę i piszę, a wy pierwsi
            wspominacie...
            > Dziwiło mnie, że4 taka postać - co by nie mówić, duży format!! - a jakoś mało
            > osób o niej pisze. Była moją wychowawczynią. Darski, Konopka, Kołodziej od
            > francuskiego - żenada! - Banelowa, Madej, Walasek... Pamiętacie te jego
            nieduże
            >
            > rączki? Z tłustymi paluszkami? Kiedy zmierzał kogoś odpytać i kombinował: "
            > Zaraz, zaraz, którego to mamy?... Acha, dziesiąty marca... A który dzień
            > tygodnia?... Acha, czwartek... No to poproszę numer piętnasty na liście...
            > panna..." Tak, tak. Ohyda. Dyrektorki też były obrzydliwe - Drzewiecka i
            > Krukowska... Wstrętne babsztyle.
          • Gość: narybek XVI LO Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:17
            co do Walaska to nic się nie zmieniło :P nadal ma te swoje ochydne małe rączki,
            ktore tak paskudnie trzyma jak pisze na tablicy albo coś tłumaczy niczym
            łasiczka ;) no i nadal słysze "no to który dzisiaj mamy..." . A nawet ostatnio
            jego syn się w szkole pojawił,tylko pewnie w innym celu niż kiedyś ;) hmmm może
            poszedł w ślady tatusia i ma praktyki z chemii :P kto wie ...
          • cloneaid Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 07.04.04, 01:28
            jota.40 napisała:

            > Właśnie... Ja już o tej Gosiewskiej piszę i piszę, a wy pierwsi
            wspominacie...
            > Dziwiło mnie, że4 taka postać - co by nie mówić, duży format!! - a jakoś mało
            > osób o niej pisze.

            Taak, nietuzinkowa ta osoba gnębiła mnie i mi podobnych wyznawców cyfr i symboli
            z matfizu dziełami lieratury.pl
            Miała ciekawą właściwość skupiania drobiazgowej uwagi na wybranym "dziele" i
            pomijania kompletnie innych z zakresu programu. Efektem tego było, że na
            maturce nie trafiłem nic z wałkowanych przez tę osobę o dużym formacie pozycji
            i uratowało mnie (ledwie) moje umiarkowane zainteresowanie wyspiańskim.

            Poniżej opowiastka z gosiewską.

            Był u nas chłopak wykazujący niekiedy dość zabawnie złośliwe poczucie humoru.
            Pewnego dnia napisał wypracowanie w swoim stylu - bardzo trafne i bezwzględnie
            złośliwe - zarówno w stosunku do tematu jak i do zadającej ten temat. Odczytał
            je na którejś przerwie ku wielkiej uciesze ludu szkolnego. Lekcja polskiego
            była pod koniec. Czuł się bezpiecznie, bo miał dużo ocen z wypracowań domowych,
            ze sprawdzania zeszytów i chyba na poprzedniej lekcji odczytywał swoje
            wypracowanie. Tymczasem pani o wielkim formacie natychmiast bezbłędnie wywołała
            kolegę S. który... i tu nasz szok... odczytał wszystko co do słowa. Blady i
            oblany zimnym potem, bez śladu bezczelności, ale... przeczytał!!! Ja na jego
            miejscu oznajmił bym, że nie odrobiłem, dostał standardowe 2 i po zabiegu. On
            dostał 2 ale chyba potem go złapała pamiętliwa s#ka na poprawkę.

            Acha, nie wierzę w n-ty zmysł gosiewskiej, w naszej klasie była jakaś menda -
            zostało to na koniec udowodnione jak sądzę.
            • jota.40 Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 08.04.04, 14:31
              Hm, wydaje mi się, że zwalanie na Gosiewską twoich problemów maturalnych jest
              pewnym nadużyciem?..;)) A może za mało się uczyłeś, po prostu? Zresztą ja
              akurat pamiętam te lekcje trochę inaczej - na początku bardzo dokładnie
              przerabiane ramy czasowe okresu literackiego, cechy charakterystyczne, ważne
              utwory, autorzy - a dopiero potem było rzeźbienie tych wybranych kawałków. A
              może klasy mat-fiz. traktowała po macoszemu - też możliwe... Bo u nas w klasie
              mało kto miał poniżej czwórki z matury pisemnej, a większość - piątki,
              niestety. To taka mała obrona "postaci dużego formatu". Miała swoje dziwactwa,
              bywała obrzydliwie złośliwa, ale nas uczyła świetnie. Ale coż - my, w tej
              zaplutej, humanistycznej klasie... Z geometrii doszliśmy do połowy materiału
              drugiej klasy liceum, a z arytmetyki - skończyło się na rachunku
              prawdopodobieństwa...A gdzie logarytmy i całki!!? ;))...
                • jota.40 Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 10.04.04, 00:11
                  Wszystko się zgadza. A nie przyszło ci do głowy, żeby tak...hm, wrócić do
                  humanistycznych wątków? Bo ja jakoś źle się czuję bez tych logarytmów - no,
                  niby mąż mi wytłumaczył, co to jest mianowicie ;))... Ale on kończył klasę
                  mat.fiz. ;)))) Pozdrowienia
                    • cloneaid Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 13.04.04, 04:22
                      OK, nie jestem w stanie szczerze do końca negatywnie ocenić naszą
                      wielkoformatową panią od pl - przez cztery lata zmagała się z naturalnym oporem
                      materiału ludzkiego w tej klasie i może dlatego lekcje czasami byly mozliwościa
                      uwolnienia jej złości, frustracji... ale chyba mnie czegoś nauczyła w końcu.
                      niestety, po tym zdarzeniu, ktore opisywałem chyba tydzień temu, pożałowałem,
                      że musi mnie uczyć osoba tak nierozumna.
                      • jota.40 Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 14.04.04, 09:54
                        Chodziło mi tylko o to, że mogła sobie być antypatyczna (co zresztą znikało bez
                        śladu na gruncie prywatnym - byłam u niej parę razy w domu, już w czasach
                        studenckich), ale uczyła naprawde nieźle - przynajmniej, kiedy jej zależało...
                        Byłam u niej ze znajomymi 13 grudnia '81 roku. Baliśmy się o nią trochę,
                        chociaż gdzie tam ona i internowanie!... No, ale to był taki dzień, że latało
                        się, jak z piórkiem po ludziach... Nigdy nie zapomnę jej poszarzałej twarzy,
                        kiedy powtarzała "Daliśmy dupy, kochani, daliśmy dupy".. No i tak. Ale każdy ma
                        swoje wspomnienia, więc i tak cieszę się, że choć trochę ją doceniasz!
                        Serdeczne pozdrowienia
                        • verdana Re: LO XVI SEMPOŁOWSKA - kto kończył ? 21.04.04, 20:05
                          Ja kończyłam, zaczynałam jeszcze za czasów legendarnej Egerowej, a w ostatnim
                          roku była już Drzewiecka -brr. Wiecie, że w mojej klasie przez Krukowską jedna
                          dziewczyna próbowała się otruć - z trudem ją odratowali, ale to był jedyny rok,
                          gdy nikt nie miał poprawki z chemii. Z kompleksów jakie zostały mi po tej
                          szkole wyleczyłam się dopiero między doktoratem a habilitacją, gdy uwierzyłam,
                          że może nie jestem taką skończoną idiotką i mogę napisać coś, co będzie
                          ocenione wyżej niż na 2 - 3-. Dzieciom serdecznie odradziłam pójście do szkół o
                          dobrej renomie (jaką wówczas miała jeszcze Sempołowska). I dobrze na tym
                          wyszły...
                          • Gość: przypadkowy rocznik matura 1975 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 16:15
                            napisałam dzis rano, ale nie ukazało się, więc raz jeszcze. Oto mój ranking
                            najdokuczliwszych nauczycieli (jestem rocznik maturalny 1975 klasa p.
                            szymańskiej)
                            nr. 1 p.Gosiewska, wyjątkowo antypatycza i złośliwa nie lubła zwłaszcza chłopców
                            nr. 2 p.Śliwowska, przeleciała jak meteor, ale dała sie we znaki, wariatka
                            nr. 3 Drzewiecka, zazdrosna o urodę i młodość uczennic.

                            Na drugim biegunie, świetny wychowawca wf chłopaków pan Madej. Koledzy spiewali
                            mu ówczesmy przebój Julio Iglesiasa "oh mammy, oh mammy blue...." wstawiając
                            zamiast mammy-Madej. Nie miałam też kłpotów z p.Krukowską, ale pamietam tę
                            ciszę która zapadała jak zastanawiała się kogo przepytać. Lubiłam też
                            sympatyczną pania od geografi Niebudek(?)
                            Ogólnie straszna szkoła, do dziś śni mi sie skrzekliwy głos dyr.
                            Egerowej "kochanie, dlaczego jesteś w spodniach???".
                            To były czasy bez wolnych sobót, więc pamietam, że pod koniec tygodnia byłam
                            wykończona.
                            Czy jest tu ktos z tego rocznika, wie może co się dzieje z moimi dawnymi
                            koleżankami i kolegami z klasy, z Małgosią Zubrzycką, Olga Wolniak, klasowym
                            przystojniakiem Jankiem Dzierżko, Kasią Wróblewską.....
                            pozdro. C.

                          • Gość: magga Sempolowska - lata stracone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 22:35
                            Konczylam SEMPOLE W 1977 roku. Uwazam ten czas za stracony.. Dopiero pozniej
                            zorientowalam sie, ile stracilam nie chodzac do jakiegos "normalnego" liceum; i
                            nie mysle tu zaraz o reytanie, reju, czy batorym. mysle chocby o lelewelu..
                            KAZDE liceum bylo wtedy lepsze od sempolowskiej. nie bylo tam zadnych osobowosci
                            - no chyba ze negatywne. nauczyciele niczego mnie nie nauczyli.. no moze z
                            wyjatkiem francuskiego - jakims cudem. ale to moze dlatego, ze mialam predyspozycje.
                            Niczego dobrego z tej szkoly nie wynioslam. Za kazdym razem, gdy jestem w jakims
                            towarzystwie i rozmowa schodzi na szkole, na liceum, to budze nieklamane
                            zdumienie, gdy mowie, ze to byl czas BEZUZYTECZNIE PRZETRAWIONY ZMARNOWANY i
                            otrzasam sie ze wstretem... Dla wszystkich innych liceum - to super czas! Czas
                            najwiekszych odkryc intelektualnych, poszukiwan tworczych itp. Ja to wszystko
                            realizowalam ale..poza szkola. Jesli chodzi o szkole to milo dopiero wspominam
                            studia.. W Sempolowskiej jeszcze dodatkowo jak na ironie, nie bylo ciekawego
                            towarzystwa w moim roczniku.. Wiec ani poszukiwan intelektualnych, ani
                            zaspokojenia towarzyskiego nie bylo. Naprawde, nauczyciele i kierownictwo z tej
                            szkoly chyba nigdy nie zdalo sobie sprawy, ile w sumie szkod wyrzadzilo.. Bo
                            marnotrawienie potencjalu mlodego czlowieka to jest zwykle szkodnictwo..
                            Ciekawa jestem jak tam jest teraz? Pewnie teraz - jest to normalna, zwyczajna
                            szkola jakich wiele, a nie takie same monstrum jak PRL, ktore tez wszystko
                            zmarnotrawilo..
                            Magda. Matura '77.