szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty

IP: *.aster.pl 15.12.04, 00:44
    • Gość: gawron Re: szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty IP: *.aster.pl 15.12.04, 01:08
      Jeśli macie dzieci w wieku wczesnoszkolnym, omijajcie dalekim łukiem tę właśnie
      szkołę. O ile możecie mieć fart w klasach I-III, to Wasz fart musi mieć już
      ogromną siłę, zeby zadziałał w klasach starszych. Dla Pani Dyrektor nie ma w
      tej szkole żadnych problemów. Wszystkie sprawy załatwia teoretycznie po myśli
      rodziców. Teoretycznie, bo o swoich działaniach nie informuje nauczycieli,
      którzy o tym, ze nie będą prowadzić zajęć dowiadują się od swoich uczniów. Nie
      liczcie, że Pani dyrektor spojrzy Wam w oczy. Obiecuje pięknie, działa w
      gorszym stylu. Przez kilka lat dane jest mi obserwować, jak dzieci z
      pobliskiego Domu Dziecka spychane są do roli uczniów II kategorii. Jakakolwiek
      awantura z ich udziałem kończy się przykrymi konsekwencjami dla nich właśnie.
      Wszak dzieci z "normalnych" rodzin są zawsze w porządku. Podział na
      klasy "dobre" i "złe" funkcjonuje znakomicie. Dzieci w niektórych klasch od
      początku tego roku codziennie słyszą jakie są beznadziejne i niegrzeczne,. O
      ironio losu! Z tego co widać na stronie "szkoły z klasą" - szk. nr 133 ma jej
      miano. Wybrała nawet zadanie - budowanie własnej wartości przez każdego z
      uczniów. Może dyrekcja nie zrozumiała tematu....
      Strzeżcie się nauczycielki matematyki - niejakiej pani Gut. Piątki i czwórki
      Waszych dzieci u Pani profesor warte są tyle co marne dwóje w innej szkole. Bez
      wrodzonego talentu Waszych pociech do królowej nauk - nie liczcie, już nawet
      nie na wybitną, ale na podstawową wiedzę w tej dziedzinie. Wielki szacunek dla
      nauczycieli, ale niestety muszą wiedzieć kiedy odejść. W tej chwili zastępy Jej
      uczniów przekazują sobie cenną wiedzę, ze w ćwiczeniach wystarczy wpisać byle
      jakie liczby - nikt tego nie sprawdza tylko potwierdza, ze sprawdzone! Brrr!
      Niestety z przykrością zauważam, ze w tej szkole nic nie znaczy dziecko i jego
      dobro. Najważniejsze, żeby nauczycielom było dobrze. Godziny lecą, dzieci pójdą
      w świat i niech tam radzą sobie jak chcą. W końcu kogo to obchodzi..
      Uwaga - zapytajcie o wyniki testu klas szóstych. To temat, który wprowadza
      nerwową atmosferę w kręgi zbliżone do dyrekcji.
      Przy okazji - z tego co wiem, rodzice dzieci jednej z klas piątych - w tym roku
      masowo przenosili swoje pociechy do okolicznych podstawówek. Ciekawe, czy przy
      wydawaniu kart przeniesienia Pani Dyrektor choć raz spytała o przyczynę, czy
      zadrżała jej ręka przy podpisywaniu tych kart. A w końcu traciła nienajgorszych
      uczniów...
      Ale, co tam. Przyjdą następni frajerzy.
      • jasna_szalwia Kiedys tam pracowalam i... 15.12.04, 14:53
        ... nie bylo az tak zle. Ale bylo to z 8 lat temu. Dyrekcja od tej pory zmienila sie pewnie nie
        raz. Musze zrobic wywiad wsrod znajomych nauczycielek, co sie tam dzieje.
        • Gość: Wodz Re: Kiedys tam pracowalam i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 15:37
          A ja tam kiedys bylem uczniem. Ale to bylo kilkanascie lat temu.
      • Gość: jasiek Re: szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty IP: *.aster.pl 16.12.04, 21:01
        Niestety, rozwój wypadków w tej szkole, który nastąpił w jednej z klas nie jest
        najsympatyczniejszy. Z bodaj 23-osobowej klasy pozostało w połowie listopada 16
        dzieci. W tej chwili dyrekcja wpadła na genialny pomysł i z pozostałych dwóch
        dołozyła brakującą ilość dzieciaków. Oczywiscie dzieci zostały sprytnie
        dobrane. To znaczy, zgdonie z zasadą - skoro jest już "mocna" grupa słabeuszy ,
        to dorzućmy tam jeszcze następnych. Innymi słowy- stworzono klasę, może nie
        specjalną, ale dzieci uczących się słabo lub źle. Zgroza! Z tego co wiem, jest
        to działanie nieprawne, uniemożliwiające dzieciom równy start i możliwosć
        rozwoju. Tak czy inaczej, dzieci z klas równoległych mają pełną świadomość, że
        w 5c są same "odpady".
        Pogratulowac pomysłów pani dyrektor, która czuje się bezkarna. Jedyni rodzice,
        którzy podejmowali z nią dyskusje, zabrali dzieci ze szkoły. Czuję, ze pani
        dyrektor dobrze wie, że my jej nie podskoczymy, nie sprzeciwimy się i nie
        podejmiemy żadnych działań. W końcu to jej podwórko i tak się tam czujemy - my
        rodzice - jak niechciani i nieproszeni goscie
        • Gość: xieni Re: szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty IP: *.wsa.gov.pl 27.12.04, 10:05
          ja kończyłam tę szkołę dobre ok. 14 lat temu. Nie narzekano wtedy na poziom ALE
          już wtedy (!) obowiązywał tam powdział na lepszych i gorszych uczniów, z czego
          dopiero niedawno zdałam siobie tak naprawdę sprawę.
          Klasa "A" (do której miałam szczęście się załapać) to były w znakomitej
          większości dzieci z tzw. "inteligenckich" i "dobrych" domów na ogół nie
          sprawiające kłopotów i dobrze się uczące. Było parę rodzynków - nieuków -
          spadów z poprzednich lat ale to było może 2-3 osoby.
          Klasa "B" to już nieco gorszy skład, taka mieszanka... za to
          Klasa "C" - to były "odrzuty" - uczniowie słabi, sprawiający kłopoty
          wychowawcze, drugo i trzecio roczni itp, itd.

          A zatem już wtedy stosowano tam segregację a teraz widac z tego - tragedia.
          • jasna_szalwia Selekcja negatywna 27.12.04, 10:35
            Gdy pracowalam na Fontany, mowilam dyrektorce, ze selekcja negatywna, to najgorsze co
            moze sie dzieciom w szkole przytrafic i rzutuje na dalsze ich losy. Ale nic nie udalo mi sie
            zdzialac. Dyrekcja chciala miec lepsze klasy, kt mozna bylom.in "wystawic" w czasie wizytacji.
            itd.
          • supel_1975 Re: szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty 13.04.05, 16:45
            To fakt. Gdy p.Rusiecka usadziła mnie w 5 klasie to z A zostałem przeniesiony
            do C. To było za czasów dyr. Majorkiewicz... (jakieś 14 lat temu)
      • marie21 Re: szkoła podstawowa nr 133 - Fontaty 10.10.05, 14:41
        a ja skończyłam tę szkołę 20 lat temu w 85 r. Faktycznie wtedy też było dużo
        problemów z dziećmi z domu dziecka. ale pamiętam, że pomagaliśmy jednemu
        koledze pójść do I komunii.
Pełna wersja