Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele

22.05.05, 15:12
Chciałbym poruszyć problem psów biegających bez smyczy nad żoliborskim
kanałkiem oraz ich beztroskich właścicieli.
To, że jakiś pies jest rasy uważanej za łagodną np. labrador i ma jeszcze np.
1 rok nie oznacza, że nie zaatakuje.
Sam byłem świadkiem, jak roczny labrador zaatakowa (jako pierwszy) mniejszego
psa. Oczywiście właściciel labradora stwierdził, że to niemożliwe, że roczne
labradory są łagodne, a do właściciela psa przeciwnika powiedział, że ten ma
psa psychola.
Spójżmy prawdzie w oczy, rasa psa jak i jego wiek o niczym jeszcze nie
świadczy.
Jeżeli już spuszczamy psa to tak aby był on w zasięgu naszych rąk (tzn.
żebyśmy mogli zareagować i złapać psa w niebezpiecznym momencie), a nie
spuszczamy psa i wygodnie kładziemy się na trawce aby zażyć kompieli
słonecznej.
    • Gość: nasty Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.05, 19:07
      ja jestem za tym aby w calosci zakazano puszczania psow bez smyczy nawet jesli
      wlasciciel jest niedaleko, nad kanalkiem wiele osob jezdzi na rowerach czy
      biega, pies moze zaatakowac bez wyraznej przyczyny i co potem byc kaleka do
      konca zycia bo ktos puszcza psa???? wlasciciele zmuszaja nas do ryzyka (rzuci
      sie nie rzuci), kanalek jest dla ludzi a nie dla zwierzat (psow)
      • camelotty Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 23.05.05, 13:06
        Kanalek jest dla wszystkich, troche rozsadku w formulowaniu opinii by sie
        przydalo co poniektorym!!!!!! ale psy powinny byc pod scislym
        nadzorem...powinny byc tez wytyczone sciezki rowerowe...bo jak na razie to co 2
        rowerzysta chce mi zrobic z tylka garaz ....(traktuje ich na rowni z
        beztroskimi wlascicielami psow). Ale takie sprawy nalezy zglaszac...bylam
        swiadkiem niemilego zajscia z psem...wlasciciel wyladowal w sadzie...co prawda
        okazal sie niewinny (on i jego pies) ale jak widac jest to mozliwe!
        • nascendi Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 23.05.05, 17:06
          > /.../...bylam
          > swiadkiem niemilego zajscia z psem...wlasciciel wyladowal w sadzie...co
          prawda
          > okazal sie niewinny (on i jego pies) ale jak widac jest to mozliwe!

          W sadzie? Czyżby to był słynny pies ogrodnika ze swoim panem?
          • Gość: Tasslehoff Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.aster.pl 23.05.05, 17:26
            Ja sam mieszkam na gwiaździstej( na przeciwko kępy) i często zdarza mi się o
            mało nie wlecieć na jakiegoś psa albo zostać obszczekanym i gonionym przez cały
            kanałek... Dlatego uwazam że psy powinny być na smyczy( ni koniecznie w kagańcu)
            • Gość: Camille Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: 217.153.97.* 24.05.05, 09:22
              Odnosnie rowerzystow, to chcialabym zauwazyc, ze sciezka rowerowa jest
              wytyczona i to bynajmniej nie nad samym kanalkiem, ale wyzej, wzdluz
              Wislostrady. I denerwuje mnie, jak rowerzysci urzadzaja sobie wyscigi miedzy
              spacerowczami... Moze troche kultury i przestregania przepisow by sie
              przydalo?? Po co te walki o sciezki, skoro nie chcecie na nich jezdzic???
              • roody102 Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 24.05.05, 11:19
                Sama sobie odpowiedziałaś: bo ścieżka jest wzdłuż Wisłostrady - co toza radość
                jeździć tamtędy, szczególnie na niedzielny spacer z dzieckiem? Gdyby zrobili
                odwrotnie - ścieżkę nad Kanałkiem a chodnik dla pieszych tamtędy, to byś tam
                chodziła, legalistko?
                • Gość: Beata Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.marymont.pl / *.marymont.pl 24.05.05, 12:24
                  roody 102 napisał:
                  Gdyby zrobili odwrotnie - ścieżkę nad Kanałkiem a chodnik dla pieszych tamtędy,
                  to byś tam chodziła, legalistko?

                  A gdyby Ci się nie spodobało miejsce, w którym ustawiony jest zakaz skrętu w
                  lewo, złamałbyś go?

                  Po co gdybać, przepisy są po to, żeby ich się trzymać.
                  Gdy ostatnio byliśmy z mężem na spacerze z dziećmi (dwójka na rowerach, jedno w
                  wózku) - aby nie wejść jako piesi na ścieżkę rowerową, poprosiłam dzieci, aby
                  dzieci zeszły z rowerów i na piechotę doszliśmy kawałek do przejścia dla
                  pieszych, żeby dostać się do Starego Młyna. Możesz i mnie uznać za śmieszną
                  legalistkę, ale chyba nie chciałbyś sptotkać rodziny z wózkiem na ścieżce tylko
                  dla rowerów? Dlaczego więc odwrotnie jest ok?

                  B.
                  • roody102 Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 24.05.05, 13:12
                    Nie nazywam Cię śmieszną legalistką, bo sam mam do przepisów takie podejście.
                    Nie usprawiedliwiam rowerzystów, tylko tłumaczę przyczyny ich zachowania. Nie
                    ważne jak ja bym się zachował - ważne, że ta ścieżka dobrze obrazuje podejście
                    urzędników do budowania ścieżek rowerowych: wepchnąć gdziekolwiek, nie ważne
                    czy z sensem. A potem jest argument: chcieliście ścieżki, to macie. A to, że
                    zbudowane bez sensu nie ma żadnego znaczenia. W takich warunkach naprawdę
                    trudno być legalistą. Dobrze, że nie mam roweru - mniej dylematów ;)
                    • Gość: Beata Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.marymont.pl / *.marymont.pl 24.05.05, 13:32
                      ok :-)

                      Sprawa jest dość skomplikowana. Chciałoby się nikomu nie podpaść, ale bywa to
                      trudne.
                      Czasem jestem mamą na spacerze z dziećmi i boję się puścić dwulatka na alejkę,
                      bo już nie raz zostałam ochrzaniona, żebym trzymała dzieciaka przy sobie.
                      Czasem jestem rowerzystką i pilnuję się ścieżek rowerowych, choćby głupio
                      wytyczonych.

                      Marzy mi się taka sytuacja, żeby wszyscy byli zadowoleni.

                      B.
                      • jota.40 Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 24.05.05, 14:18
                        Wydaje mi się, że tak czy inaczej - musi minąć jeszcze kilka (?) lat, zanim
                        zakwitnie - mam nadzieję! - coś takiego, jak kultura życia codziennego. Dotyczy
                        to kierowców, właścicieli psów, pieszych i rowerzystów. Kiedy w Belgii weszłam
                        niechcący na ścieżkę rowerową i maszerowałam nią kawałek (nie było oznaczeń) -
                        zawołali do mnie ludzie z drugiej strony ulicy - piesi - i zwrócili mi grzecznie
                        uwagę!! U nas piesi bardzo często chodzą ścieżkami rowerowymi (tymi na
                        Słowackiego, nową ścieżką wzdłuż parku Sady Żoliborskie) - i bywają wręcz
                        oburzeni, że mija ich jakiś rowerzysta. Nie zwracają uwagi na znaki, nie
                        przyzwyczaili się po prostu, że w miejscu, gdzie zawsze dotąd był chodnik -
                        pojawiła się jakaś nowa forma...
                        I odwrotnie - widuję rowerzystów, którzy pędzą taką ścieżką zupełnie, jakby byli
                        na rowerowej autostradzie, kompletnie bez wyobraźni - ścieżkę przy parku
                        przecina mnóstwo chodników i przejść, spacerują tam ludzie z dziećmi i osoby
                        starsze.
                        Złości mnie i jedno, i drugie.
                        • camelotty Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 24.05.05, 16:50
                          Sciezka w parku na sadach hahahahah....w 2 czesciach...nadaje sie do dowcipow o
                          Wachocku chyba.....a co do rowerzystow ..ich zachowanie czesto jest zbyt
                          naganne zeby w ogole wchodzic w dyskusje z nimi...jest tylko 1 sposob... kiedy
                          gosc pyskuje rzucic mu cos miedzy szprychy....natychmiast spada i od razu jest
                          grzeczniejszy na widok telefonu do Strazy Miejskiej lub Policji :)...ale
                          chamstwo na rowerach szerzy sie tragicznie to fakt....maja sciezke...to na
                          sciezke! a nie ludziom po pietach jezdzic!:)niezaleznieod tego czy jest to
                          kanalek czy park na sadach!:)
                          • roody102 Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 24.05.05, 17:26
                            Z wzajemnością.
                    • Gość: ania Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.05, 17:30
                      Jest jedno małe "ale". Ścieżka dla pieszych była nad kanałkiem długo, długo
                      przed tym zanim ktokolwiek pomyślał o budowie ścieżek rowerowych. Nie tak dawno
                      temu będąc na spacerze z moją koleżanką zostałyśmy rozjechane przez pewną
                      rozkoszną cyklistkę jadącą sobie beztrosko w towarzystwie narzeczonego.
                      Wjechała w plecy mojej koleżance. Kanałek jest dla wszystkich tylko nie każdy
                      potrafi się zachować.
                      • Gość: Camille Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: 217.153.97.* 25.05.05, 11:49
                        Ja mysle, ze to czego nam brakuje, to faktycznie - brak kultury wspolzycia w
                        przestrzeni publicznej. Wiekszosc ludzi jest nasiaknieta post-PRLowskim
                        poczuciem, ze "sie nalezy", a nikt nie mysli np. wlasnie o przestrzeni
                        publicznej, jako o wspolnej wartosci, o ktora wspolnie musimy dbac i wspolnie z
                        niej korzystac, bez szkody dla kogos innego. Raczej jest odwrotnie - cos jest
                        publiczne, czyli niczyje i hulaj dusza...
                        Wiem jaka jest "przyjemnosc" jezdzenia sciazka wzdluz Wislostrady, bo sama
                        jezdze na rowerze. I zasadniczo rozumiem, ze przyjemniej jest jezdzic "dolem".
                        Ale jesli ktos juz koniecznie chce jechac wzdluz kanalku, to czy musi uzadzac
                        sobie rajdy i slalomy?? we mnie tez niejednokrotnie wjechala jakas ciamajda,
                        nie mowiac juz o tym, ze raz z trudem uchronilam wozek z malenkim dzieckiem od
                        zdezenia z rowerzysta-rajowcem, ktory nie zdazyl wychamowac. Jesli do tego ma
                        sie sprowadzac korzystanie z chodnika wzgluz kanalku przez rowerzystow, to
                        faktycznie - protestuje stanowczo. Ale nie widze powodu, zeby oponowac
                        przeciwko normalnym uzytownikom bicykla;) Od kiedy pameitam, ta sciezka
                        poruszali sie wszyscy i wlasnie tam nauczylam sie jezdzic na swoim pierwszy
                        rowerku, ale do ciezkiej cholery - chamstwo (na rowerze, czy bez roweru) trzeba
                        tepic, bo sie doszczetnie rozpanoszy.
                        • roody102 Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele 25.05.05, 18:35
                          Dzięki za ten rozsądny głos :)
                          • Gość: Tasslehoff Re: Psy na Kępie Potockiej a ich właścicele IP: *.aster.pl 28.05.05, 01:35
                            Psy na kępie czy rowerzyści?? :D <lol>
Inne wątki na temat:
Pełna wersja