Dodaj do ulubionych

Kto pamięta Stary Marymont..

IP: 212.76.37.* 24.09.05, 11:52
i mógłby coś o nim powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • Gość: esscort Re: Kto pamięta Stary Marymont.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 14:29
      Był już tu kiedyś wątek o Marymoncie. Nie wiem, czy jest jeszcze dostepny w
      archiwum. Napisałem do niego dosyć długi post, który sobie zachowałem, więc
      wklejam poniżej. Jest to raczej opis topograficzny. Było to pisane chyba ze 2
      lata temu. Nie zmieści się w całości, więc dzielę go na dwie części
      -------------------
      Formalnie Marymont rozciągał się na obszarze ograniczonym:
      Od południa – ul. Potocka,
      Od wschodu – ul. Gwiaździsta
      Od zachodu – ul Słowackiego, Marymoncka
      Od północy – Lasek Bielański
      Zwyczajowo granica nie była tak wyrazista i jednoznaczna. Od strony ul
      Słowackiego i Marymonckiej Marymont tracił swój charakter. Np. początek
      Potockiej (od strony ul. Słowackiego) dzięki zdecydowanie „żoliborskiej” (z
      wyglądu, charakteru i składu socjalnego mieszkańców) spółdzielni zajmującej
      cały narożnik ulic Potocka-Gdańska (przy stacji benzynowej) uważano za
      Żoliborz. Wydaje mi się, że na tym odcinku faktyczną granicą Marymontu była
      północna strona ul. Bieniewickiej, a potem (idąc w kierunku Wisły) północna
      strona Potockiej. Natomiast południowa strona Potockiej była już Żoliborzem.
      Również w okolicach skrzyżowania Marymonckiej i Podleśnej Marymont przestawał
      być Marymontem (pewnie za sprawą Instytutu Meteorologii, bliskości AWF-u oraz
      Lasku Bielańskiego, do którego tłumnie chodziły na spacery rodziny bielańskie i
      żoliborskie.
      Skoro obszar Marymontu z grubsza ustaliliśmy, to warto dodać, że oczywiście nie
      było tam trasy Armii Krajowej, dużych osiedli mieszkaniowych, a ul. Mickiewicza
      kończyła się na ul. Potockiej. Dalej był właśnie Marymont, a w tym akurat
      miejscu (przy końcu ul. Mickiewicza) było pole, na którym pasły się krowy.
      Krowom w tym miejscu w pewnym momencie (chyba na początku lat 60.) zaczęły
      towarzyszyć tramwaje, bo powstała tu pętla tramwajowa. Tramwaj wjeżdżał w
      Marymont, dużym łukiem zakręcał w lewo i zatrzymywał się chyba w tym miejscu
      gdzie staje dzisiaj (ale były dwa równoległe stanowiska postojowe). Motorniczy
      wysiadał z tramwaju, przechodził przez środek pętli i wchodził do murowanego
      kibelka (typ. sławojka), który postawiono tu specjalnie dla niego wraz z pętlą.
      Oczywiście żadnego pawilonu usługowego (nie mówiąc już o biurowcu i wysokich
      blokach mieszkalnych w okolicy pętli nie było. Jeszcze na początku lat 80.
      krowa koegzystowała tu z tramwajami. Ul. Mickiewicza przez Potocką w kierunku
      Rudzkiej przebito chyba nie wcześniej niż jakieś 15 lat temu.
      Warto też powiedzieć o ul. Gwiaździstej. Dawniej nie było Wisłostrady.
      Jednopasmowa szosa nad Wisłą (zwana tu Wybrzeżem Gdyńskim) przy Krasińskiego
      przechodziła w Gwiaździstą i biegła (tak jak i obecna Gwiaździsta) po lewej
      stronie kanałku. Nie pamiętam, czy w tym miejscu, gdzie obecnie wałem (między
      kanałkiem a Wisłą) biegnie Wisłostrada, w ogóle była jakaś droga. Jeżeli była,
      to miała pewnie charakter polnego traktu. Główna ulicą północ-południe była tu
      Gwiaździsta, która zresztą na odcinku od Potockiej na północ nie miała żadnych
      zakrętów. Powykrzywiano ją później, bo pewnie musiała „wcelować” między przęsła
      wiaduktu trasy Armii Krajowej. Trasa ta przecięła Marymont prawie dokładnie na
      pół. Trasę przeprowadzono tak, jakby ktoś narysował prosta kreskę na mapie nie
      patrząc, którędy ona przebiega. Niektóre ulice straciły swój dalszy ciąg – np.
      ul. Marii Kazimiery, która wcześniej dochodziła prawie do Podleśniej, czy też
      ul. Kolektorska, która była przedłużeniem ul Stołecznej i przebiegała od parku
      Kaskada aż do Podleśnej (na tyłach Instytutu Meteorologii). Po rozwaleniu
      Marymontu ul Kolektorska, jedna z dłuższych ulic tego rejonu przestała
      właściwie istnieć (jakieś resztki, nie wiem, czy w tym samym miejscu co
      wcześniej, są między ul. Lektykarską a Marymoncką). Znaczna część ulic
      wschodniego Marymontu zniknęła w ogóle. A był to rejon z bardzo gęsta siecią
      małych uliczek. Próbkę struktury Marymontu stanowi rejon uliczek między
      Rudzką, Lektykarską, Podleśną, Klaudyny. Zachowały się tu nazwy ulic, część
      budynków, bo zmiany następują tu w sposób ewolucyjny. Rewolucja miała miejsce w
      rejonie, w którym zbudowano blokowiska. Jak ten rejon wyglądał? Ja go
      poznawałem od strony ul. Potockiej (na odcinku od Mickiewicza do Gwiaździstej),
      bo z tamtej strony na Marymont przychodziłem.
      Marymont był położony w dole. Były w zasadzie dwie ul. Potockie, bo
      równolegle do dzisiejszej Potockiej biegła brukowana ulica, położona jakieś dwa
      metry niżej. Ta druga Potocka (węższa i z kocimi łbami) była początkiem
      Marymontu. Z Potockiej „żoliborskiej” na Potocką „marymoncką” można było na
      odcinku między ul. Mickiewicza a Gwiaździstą zjechać w trzech miejscach.
      Krótki odcinek tej dolnej Potockiej przetrwał do dziś przy dwóch zrujnowanych
      domach na rogu Potockiej i Gwiaździstej. Gdy ktoś chce dojechać do tych domów
      samochodem, musi wjechać właśnie na pozostałość po „dolnej” Potockiej. Warto
      się tam zatrzymać, a wtedy łatwo sobie wyobrazić, jak to wyglądało na całej
      długości.
    • Gość: esscort Re: Kto pamięta Stary Marymont.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 14:29
      i część II

      Od strony ul. Potockiej w Marymont wchodziło (prostopadle do Potockiej) pięć
      ulic:
      - Gawłowska (była prawie przedłużeniem Mickiewicza). Gdy skręciło się w
      prawo z Mickiewicza w Potocką, to zaraz można było zjechać w lewo na „dolną”
      Potocką. Na wprost zjazdu był sklep warzywny Wintera, a zaraz za nim wąska i
      krótka uliczka Gawłowska.
      - Horyńska – równoległa do Gawlowskiej kawałek dalej w kierunku Wisły –
      równie wąska i równie krótka
      - Warszawska – była prawie przedłużeniem Drohickej (czyli tej ulicy,
      która z ul. Potockiej prowadzi do Szkoły nr 65), ale trochę bliżej Wisły. Przy
      niej był drugi zjazd z Potockiej „górnej” na „dolną”. Warszawska zaczynała się
      charakterystycznym starym drewnianym domem.
      - Szlachecka – zaraz za Warszawską.
      - Morawska – jej resztki są do dzisiaj. Nawet nazwa chyba przetrwała Gdy
      stanie się na Potockiej tyłem do basenu, to widać jakieś resztki starych
      zabudowań, a za nimi (na rogu z Barszczewską) piętrowy dom, w którym na
      parterze jest obecnie tapicer, a dawniej był sklep warzywniczy. Ze stadionu
      Marymont po graniu w piłkę chodziło się na oranżadę albo właśnie tam, albo „do
      Wintera” przy ul Gawłowskiej. Morawska obecnie jest króciutka. Za Barszczewską
      zamienia się w ścieżkę. Ale widać, którędy biegła dalej, bo stoją jeszcze
      (chociaż ledwo) dwa albo trzy stare słupy wysokiego napięcia, które były przy
      dawnej Morawskiej.
      Więcej ulic od strony Potockiej nie było. Gdy skręciło się z Potockiej w lewo w
      Gwiaździstą i szło w kierunku Podleśnej, to mijało się następujące (prostopadłe
      do Gwiaździstej) marymonckie ulice:
      - Barszczewska (jest do dzisiaj) – ta ze starym brukiem. Dochodziła ona
      i dochodzi do wspomnianej wyżej Morawskiej.
      - Kołobrzeska (zniknęła) – też dochodziła do Morawskiej
      - Skrzelewska (zniknęła) – Była dłuższa od Kołobrzeskiej, dochodziła do
      ul. Marii Kazimiery (pozostałością po niej są też stare słupy wysokiego
      napięcia widoczne w nieuporządkowanym jeszcze terenie przy studni oligoceńskiej
      na osiedlu Potok.
      - Tylżycka jest do dzisiaj, ale kiedyś była prosta i krótka (też
      dochodziła do Morawskiej, obecnie krąży miedzy blokami
      - Ryska – mniej więcej na wysokości obecnej trasy AK. Za skrzyżowaniem z
      Morawską przechodziła w ul. Kupały. Między ulicami Kołobrzeską a Ryską biegła
      (równolegle do Gwiaździstej) ul. Smoszewska. Jedyny pozostawiony w tej okolicy
      marymoncki dom, w którym mieści się obecnie administracja osiedla, jest właśnie
      przy ul Smoszewskiej. Dom jest, ale ulicy w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia
      nie ma. Można ją „zobaczyć” patrząc na przykład na te najstarsze drzewa, które
      rosły przy ulicy. Część z nich przetrwała. Patrzenie na drzewa, stare słupy
      wysokiego napięcia, jakieś wystające z ziemi resztki zabudowań daje jeszcze
      m
    • Gość: esscort Re: Kto pamięta Stary Marymont.. część III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 15:42
      Widzę, że nadal jest zbyt długiu, eiće cz. III

      - (...) Patrzenie na drzewa, stare słupy wysokiego napięcia, jakieś
      wystające z ziemi resztki zabudowań daje jeszcze możliwość jakiegoś wyobrażenia
      sobie układu ulic w tej okolicy.
      - Grodowska – to następna ulica wchodząca w Marymont od ulicy
      Gwiaździstej. Biegła gdzieś na wysokości kościoła (czyli już na północ od
      dzisiejszej trasy AK), przecinała Marii Kazimiery (której już w tym miejscu nie
      ma), zmieniała nazwę na Wiedeńską i dochodziła do ul. Klaudyny na północ od ul
      Rudzkiej.
      - Jana III (gdzieś na wysokości Globiego)
      - Kiwerska (ta, przy której jest Liceum Lelewela), teraz kończy się
      wcześniej, dawniej dochodziła (przynajmniej teoretycznie (bo była jedynie
      utwardzoną drogą) do Gwiaździstej.
      Prostopadle do ww ulic na odcinku między ul. Klaudyny a Gwiaźdzsistą były ulice
      Rajszewska (chyba jej kawałek pozostawiono, kiedyś biegła równolegle do ul.
      Klaudyny od Podleśnej aż do Rudzkiej), Czosnowska (na wschód od Rajszewskiej),
      Międzychodzka, Niesieckiego, Heweliusza.
      W środku Marymontu obszar między Rudzką a Twardowskiego (dziś tam jest stacja
      benzynowa Neste, myjnia, puste pole) zajmowały ogródki działkowe.
      Ulice na Marymoncie w większości miały nawierzchnię brukową. Tu i ówdzie
      pojawiał się asfalt. Chodniki, jeżeli w ogóle były, to w nie najlepszym stanie.
      Pojedyncze latarnie rzadko świeciły, bo młodzież wówczas lubiła wprawiać się w
      strzelaniu z procy.
      Na Marymoncie było trochę 1-2-piętrowych domów (takie jak wspomniane wyżej
      stare domy na rogu Potockiej i Gwiaździstej czy też wspomniany budynek przy
      Smoszewskiej, w którym mieści się administracja). Pojedyncze egzemplarze tych
      starych budynków w niezmienionym właściwie stanie przetrwały np. przy ul.
      Klaudyny, Marii Kazimiery, Twardowskiego, Łomiańskiej. Sporo było różnego
      rodzaju małych (2-3 okna) parterowych domków z cegły lub z jakichś pustaków,
      niekiedy też drewnianych. Nie wiem, czy stały one na Marymoncie od czasów
      przedwojennych, czy były budowane po wojnie z jakiejś cegły rozbiórkowej
      (pewnie były i takie, i takie). Wszystko to obrastało jakimiś składzikami,
      komórkami, dobudówkami, warsztatami. Nowych „porządnych” domów w zasadzie się
      nie budowało (zwłaszcza we wschodniej części Marymontu). Prawdopodobnie władze
      planując budowę osiedla mieszkaniowego nie wydawały zezwoleń na budowę. Klecono
      więc z czego się dało jakieś samowole budowlane. Zabudowa nie była gęsta, sporo
      działek stało pustych. Płotów przy posesjach albo w ogóle nie było, albo były
      bardzo zniszczone, więc osoby znające teren chodziły w zasadzie nie ulicami,
      lecz na przełaj: tu jakąś dróżką przez pustą działkę, tam podwórkiem przez
      dziurę w płocie, tu wchodziło się do klatki schodowej od podwórka i wychodziło
      bramą od frontu itd. Generalnie zabudowała miała charakter miejski
      (przedmiejski), tzn. nie było typowych gospodarstw rolnych (z oborą, stodołą
      itp.), co wcale nie wykluczało hodowania kur, jakiejś krowy, konia, pewnie i
      świnki. Na dachach wielu domów były hodowle białych gołębi. Wygląd podwórek i
      ogrodów nie świadczył o zamiłowaniu mieszkańców do porządku i gospodarności.
      Nie umiem powiedzieć, czy na Marymoncie były kanalizacja i wodociąg. Z
      pewnością nie wszędzie, bo byłem w co najmniej kilku domach, w których po wodę
      chodziło się do pompy (były na niektórych ulicach) lub studni, a za potrzebą do
      tzw. sławojki. Ale sądzę, że te większe wielorodzinne domy (zwłaszcza w części
      na zachód od Mickiewicza) w wodociąg i kanalizacje były z pewnością wyposażone.
      Mieszkańcy Marymontu stanowili pewną odrębną grupę. Żyli w pewnej enklawie.
      Wielu z nich było w jakimś stopniu spokrewnionych, roiło się od szwagrów,
      wujków, ciotek. Częste były „wewnątrzmarymonckie” małżeństwa. Młodzież z reguły
      szybko przerywała naukę. Bardziej od pracy lubiła siedzenie na ławeczce lub
      stanie w bramie, kombinowanie paru złotych na piwo lub tanie wino. Trzeba
      jednak przyznać, że lubiła też sport. Warto wspomnieć, że w klubie Marymont
      działała regularna (może jedyna w Warszawie?) sekcja i drużyna hokeja na lodzie
      (lodowisko było w miejscu obecnych kortów tenisowych, a w skład drużyny
      wchodzili w zasadzie wyłącznie mieszkańcy Marymontu), kilka drużyn piłki nożnej
      (w pewnym okresie Marymont był nawet w II lidze, tu przez jakiś czas pracował
      Kazimierz Górski), drużyna piłki ręcznej, tenisa stołowego. Pamiętam okres,
      gdy na mecze piłkarskie przychodziły setki osób, a najlepsi zawodnicy byli
      znanymi lokalnie postaciami. Dosyć powszechne zamiłowanie do alkoholu
      utrudniało mieszkańcom Marymontu odnoszenie większych sukcesów sportowych
      (innych zresztą też).
      Uliczki Marymontu nie były uważane przez mieszkańców Żoliborza za bezpieczne
      miejsce.
      Ze starego Marymontu (zwłaszcza w tej wschodniej części) zostało
      niewiele. Wysiedlono wszystkich (głownie na Wrzeciono i Piaski) mieszkańców,
      przez większość terenów przejechały buldożery. Zniszczono krajobraz, układ
      przestrzenny. Ktoś powie, że to dobrze, bo mieszkali tu pijaki, złodzieje,
      chuligani, więc nie ma czego żałować. Ja uważam, że jest, ale już tak dużo tu
      napisałem, więc ewentualne uzasadnienie tego poglądu zostawię na później.
      Myślę, że należałoby spróbować gdzieś w okolicy byłych ulic Barszczewskiej,
      Morawskiej, Smoszewskiej odtworzyć kawałek starego Marymontu. Wytyczyć kawałek
      dawnej ulicy, zbudować przy niej małe domki (z przeznaczeniem na sklepy, punkty
      usługowe, których w tym rejonie nie jest za dużo). Jest na to miejsce. Byłoby
      to jakieś symboliczne połączenie nowych mieszkańców tych terenów z tradycją
      dawnego Marymontu. Myślę, że warto o tym pomyśleć
      Przepraszam za tak długi post. Chciałem napisać kilka zdań o Marymoncie i tak
      mi się to rozciągnęło.

    • bewup33 Re: Kto pamięta Stary Marymont.. 23.09.16, 18:26
      Witam wszystkich forumowiczów. Mam wielką prośbę dotyczącą starych zdjęć lub innych dokumentów. Potrzebuję informacji, zdjęć lub innych materiałów dotyczących ulicy warszawskiej na Marymoncie.
      Jeśli tylko ktoś coś ma proszę o kontakt na mail: wojno.tomasz@wp.pl Dziękuję
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka