Dodaj do ulubionych

zuchwala kradziez na zoliborzu

08.09.06, 12:59
"Zuchwała kradzież w Domu Handlowym Merkury przy ul. Słowackiego. Trzech
młodych mężczyzn wyszło ze sklepu, zabierając ponad 20 czekolad różnych
smaków, choć tej samej firmy. Obsługa sklepu nie zorientowała się w kradzieży.
Złodzieje mieli jednak pecha, bo zainteresował się nimi policyjny patrol.
Funkcjonariuszy nie zawiodła intuicja. Przeszukali plecak jednego z
zatrzymanych i odnaleźli skradzione czekolady. Złodzieje trafili na żoliborski
komisariat."
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3603220.html
Obserwuj wątek
    • Gość: don_pedo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 13:30
      a to hultaje!
      • remislanc Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 13:34
        Pewnie dzialali na zlecenie mafiiiiiiiiiiii! Boss nie miał deseru.........:)))
        • donkej Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 13:40
          A wystarczyło oddać krew! Tyle samo czekolad by dostali. Ale może goście po
          żółtace?
          • santakasia Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 13:49
            a może to była wedlowska "Jedyna"? jeśli tak, to znaczy, że byli świeżo po
            lekturze "Lwów..."
            • sierzant.podsiadlik Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 16:31
              Ja stawiam na taką z cynamonem - ostatnio nigdzie dostać jej nie można :)
          • Gość: Kmicic Może to była koszerna czekolada. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.06, 13:46
            To tak w ramach ciekawostki :)
          • Gość: Sceptyk Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.net 17.12.06, 15:21
            Ale sensacja
    • roland_x Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 13:48
      brawa dla naszej Policji - prawdziwe zuchy!!!
      może tak odcinek "Pod napięciem" z tego zrobić?!
      możemy się czuć bezpiecznie na naszym przecudnym Żoliborzu!
      • Gość: Beata Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.marymont.pl 08.09.06, 15:18
        roland_x napisał:

        > może tak odcinek "Pod napięciem" z tego zrobić?!

        Wrona będzie korespondentem tvn w usa, więc chyba nie zdąży się zainteresować
        tematem. Aż szkoda materiału ;)

    • dzida133 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 14:42
      słodkie chłopaki :)
      • Gość: zurdo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 17:22
        przerażający jest prezentowany na tym forum poziom uwielbienia dla sprawców
        sterowanego przez służby specjalne, bezprecedensowego i zbrodniczego ataku na
        żoliborskie łże-elity za pomocą pozbawienia ich zapasów czekolady w zbliżającym
        się okresie jesiennych depresji
        • roland_x Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 17:55
          No panie nie można pana w ogóle zrozumieć no... Niech pan idzie na środek. I
          niech pan mówi głośniej no...
          No idź pan na środek.
          • jota.40 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 19:54
            No, jak to - zrozumieć nie można. Przecie jasno mówi. Jesień się zbliża? Zbliża.
            Jesienią depresje bywają? Bywają. A na depresje nie ma, jak czekolada. Bo ten
            tam magnez, panie, posiada. No, a kto mieszka na Żoliborzu?? Inteligencja,
            proszę państwa. Czyli wykształciuchy, że zacytuję świeżo sformułowany,
            fenomenalny wykwit nowomowy... A wykształciuchy to łże-elity. Quod erat
            demonstrandum!!!!
            • Gość: zurdo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 20:57
              uff, dziękuje jota.40.
              a pan, panie roland kup se pan młotek, bo pan masz powyżej szyi coś niebardziej
              skomplikowanego niż telewizor rubin, a ponoć mu się tak odbiór poprawiało,
              a na środek nie wyjdę, nie zaśpiewam i nie zatańczę, bo ja poważny człowiek
              jestem, ważny jestem i nie oglądam filmów, które już widziałem
              • roland_x Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 08.09.06, 22:51
                niedobry kotek !
                • lylika Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 09.09.06, 09:02
                  Jest ważne pytanie. Mnie interesuje rzeczona czekolada, bo rozumiem, że została zabezpieczona jako dowód rzeczowy w sprawie. Czy póżniej zostanie zgnieciona walcem jak pirackie płyty, czy zostanie podmieniona na wyrób czekoladopodobny jak w przypadku prochów, które zmieniają się w cukier puder?
                  • jota.40 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 09.09.06, 10:02
                    Czekolada została w całości przeznaczona na nagrodę pocieszenia dla dzielnego
                    patrolu policji. Do dziś leczą niestrawność w szpitalu Bielańskim. Ale
                    przynajmniej zero depresji i uzupełnione niedobory magnezu.
                    • Gość: zurdo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 17:10
                      ciekawe, co im zrobią, tym łobuzom. pytam, bo interes mam. może by też panie z
                      merkurego ukradli.
                      dla mnie to biznes, bo bez pań wyjdzie mi dziennie jedna czekolada mniej.
                      • Gość: sierzantto Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.ciechanow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.06, 18:34
                        Olśniło mnie! Karaluchy! Nikt nie pomyślał o karaluchach! Biedaczki musiały się
                        wynieść, jak Merkurego remontowali, to teraz dzielni chłopcy, w przypływie
                        dobrych uczuć dla małych zwierzątek, wynoszą im ulubione wiktuały!!!
                        • jota.40 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 09.09.06, 21:24
                          Zurdo, ja myslę, że jest nadzieja. Patrol co prawda zabrał chłopców na
                          komisariat, nie ma jednak większych watpliwości, że natychmiast zostali
                          wypuszczeni, w związku ze znikomą szkodliwością. Bo w końcu 20 czekolad, razy
                          średnio 3 złote - to wypada mniej niż stówa; tymczasem obiło mi się o uszy, że
                          bodajże poniżej 200 zł to nie jest kradzież.
                          A zatem scenariusz mamy taki: nasze sokoły wychodzą z komisariatu, pędem do
                          Merkurego, kradną ekspedientki, podrzucają je karaluchom. Dalej następuje
                          absolutna nirwana, wszyscy tańczą, nucąc "My jesteśmy tanie dranie, dranie tanie
                          niesłychanie, nie potrzeba mnożyć zdań, by wyjaśnić czym dla pań i dla panów
                          tani drań! esta, esta"
                          • Gość: zurdo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 23:13
                            et tu, jota, contra me?
                            >Indyk był faszerowany robakami, sałata polana smarem, kartofle dwukrotnie
                            wyplute. Drzewo grejpfrutowe rosnąć musiało na wielkich złożach naftaliny,
                            pasztet pachniał pocącymi się pachami. Wino było tak samo winem jak
                            nadmanganian potasu. Piórko nie podnosząc głowy jadł cierpliwie. Jakiś wąż
                            spadł z kiści bananów i podpełzł do niego; Piórko połknął go szybko z wrodzonej
                            uprzejmości.<
                            Gdyby w miejsce ukradzionych pań pojawili się panowie, w sałatkach byłyby
                            paznokcie zamiast tipsów. (a Merkury nazywałby się ? Hera?).
                            Czy panie byłyby warte więcej niż 200 zł, czy też w ramach recyklingu
                            wykorzystamy jeszcze naszych czekoladowych partyzantów do ukradzenia panów? A
                            potem już będą tylko karaluchy z kasą fiskalną, za to bez paznokci? Oj,
                            rozmarzyłem się.
                            Uniżony sługa pięknych pań.
                            • jota.40 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 09.09.06, 23:54
                              Ło matko, Ty chyba spożywasz to samo, co ja :)))))).
                              No i dlaczego od razu Hera. Proponuję jakoś tak chmurnie, z Żeromskiego. Zaraz,
                              zaraz... Nemezis?...
                              Panowie byliby tam bardzo na miejscu. Idąc tropem żoliborskich skojarzeń...
                              socjalizm... równouprawnienie... ;///
                              Można by pójść dalej drogą obmierzłej politycznej poprawności i wrzucić tam
                              panów w tipsach. Na zdrowie.
                              • sierzant.podsiadlik Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 09.09.06, 23:59
                                Karaluchy! Nie zapominajcie o karaluchach!
                                (a ciągi pieszo-jezdne między regałami kontrolowałyby dostojne, odpowiednio
                                umundurowane dżdżownice)
                                • jota.40 Re: zuchwala kradziez na zoliborzu 10.09.06, 00:12
                                  Wszelkie robactwo zniknie z powierzchni ziemi pod rządami miłościwie nam
                                  panujących. Dżdżownice nie mają szans.
                                  Ech, zjadłoby się kawałek czekolady...

                                  ...................

                                  Właśnie odkryłam w lodówce tabliczkę "Jedynej"!!!! Cóż za szczęśliwy zbieg
                                  okoliczności!!!...
                                  • Gość: zurdo Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 19:52
                                    > Właśnie odkryłam w lodówce tabliczkę "Jedynej"!!!! Cóż za szczęśliwy zbieg
                                    > okoliczności!!!...
                                    Czuję się zaproszony ;-)
                                    > Wszelkie robactwo zniknie z powierzchni ziemi... Toż mówię, że z kasą
                                    fiskalną - będą miały na becikowe
                                    PS Proszę, jakie inspirujące zdarzenie, powiedziałbym nawet awangarda rewolucji
                                    społeczno-kulturalnej. Już widzę te podręczniki historii świata 2005 -
                                    rewolucja pomarańczowa, 2006 - rewolucja czekoladowa.

                                    • Gość: Grisza Wreszcie ktos uprawia dowcip abstrakcyjny IP: *.bb.online.no 10.09.06, 21:36
                                      wystarczylo, ze nie ma mnie na Forum kilka dni i oto pojawia sie
                                      abstrakcja.Swobobna i niczym nieskrepowana.Nikt nikomu nie wymysla, wszyscy sa
                                      szczesliwi.Nikt nie upomina,ze czekolada zawiera magnez, ale i wazniejsza
                                      serotonine.Nikt nie narzeka na nic.Moj Boze, wreszcie szczesliwy, spokojny
                                      Zoliborz.Nie bede nikomu dluzej nic psul- juz mnie nie ma, wynosze sie z
                                      Forum.Ale, jesli w okolicach Placu Wilsona spotkacie w najblizszych dniach
                                      osobe ponura, ironicznie wykrzywiona i w charkterystycznym nakryciu glowy, to
                                      bede ja.Pzdr.
                                      • sierzant.podsiadlik Re: Wreszcie ktos uprawia dowcip abstrakcyjny 10.09.06, 22:31
                                        Grisza, jaki spokojny, jaki szczęśliwy Żoliborz??? Przecie tu kradzieże i
                                        czekoladowe rozboje! Przecie narzekamy, że się łobuzy od czekolady z nami nie
                                        podzielili! Policjanci też świnie, bo pewnie zeżarli corpus delicti w samotności
                                        komisariatu i też się nie podzielili! Jak widzisz, wszystko po staremu...
                                      • Gość: zurdo Re: Wreszcie ktos uprawia dowcip abstrakcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 22:52
                                        Ale, jesli w okolicach Placu Wilsona spotkacie w najblizszych dniach
                                        > osobe ponura, ironicznie wykrzywiona i w charkterystycznym nakryciu glowy, to
                                        > bede ja.Pzdr.
                                        Zurdo wrażliwy. Zurdo rozłoży dla malkontentów czekoladę (kontrabandę z
                                        Ochoty). Na koszt karaluchów. Może i jota pomoże zamiast zajadać się do lustra.

                                        • jota.40 Re: Wreszcie ktos uprawia dowcip abstrakcyjny 10.09.06, 23:52
                                          Proszę uprzejmie. Zapraszam. "Jedyna" się ostała - prawdopodobnie mam w sobie
                                          mnóstwo magnezu ;))))... Ze zrzutów mam jeszcze Leonidasa, prosto z Belgii.

                                          Grisza, zdrajco, czyżbyś wpadł uzupełnić zapasy ogórków małosolnych?? Nie
                                          pojmuję Twojej sielankowej wizji - wszak widzisz chyba, że to wątek czysto
                                          kryminalny!
                                          • Gość: Grisza Sielanka kryminalna czyli Jedyna IP: *.mnhelse.net 11.09.06, 12:30
                                            Lupem przestepcow padly batoniki Twix, bo oni chcieli miec podwojna przerwe w
                                            pracy- zgodnie z reklama TV.
                                            Tym razem nie bede kupowal ogorkow, bo mojej wizycie przyswieca szlachetny cel
                                            naukowy.
                                            Natomiast dla mojej kochanej mamy wioze wiaderko solonych grzybkow.A oto na nie
                                            przepis:
                                            Wstac o porannej rosie, zebrac dwa wiadra mlodych rydzykow, ktore jeszcze maja
                                            zawiniety brzeg kapelusza ( do 6 cm srednicy ).Niezwlocznie udac sie do
                                            domu.Kilka kapeluszy wyjac z koszyka, umyc w zimnej wodzie.Rozgrzac maslo na
                                            patelni.Rydze smazyc na wolnej, ale energicznej kuchni.Podac z listkiem salaty
                                            na swiezy chleb( polski ).Jesli to week-end, mozna spozyc z lampka dobrego wina
                                            ( moze byc Gorny Medoc ).Pozostale grzyby tez umyc w zimnej wodzie, oczyscic z
                                            igliwia ( powoduja goryczke ) i ukladac warstwami w debowej beczulce lub w
                                            kamionce.Kazda warstwe posolic dosc obficie.Grzyby ulozone przycisnac talerzem
                                            plaskim i sporym, ciezkim kamieniem.Za kilka godzin pojawi sie sok, ktory z
                                            biegiem czasu ciemnieje i moze pokryc sie kozuszkiem plesni.Beczulke trzymac w
                                            pomieszczeniu chlodnym, ale nie zimnym i lekko ciemnym.Po kilku tygodniach
                                            fermentacja jest zakonczona.Grzyby maja ostro-kwaskowy smak i lekko serowaty
                                            zapaszek.Z gotowych rydzykow przyrzadzamy salatke.Wyjeta warstwe ukiszonych
                                            grzybkow lekko oplukac, i posiekac dosc grubo na drewnianej desce ( unikac
                                            plastiku ).Posiekac cebule, zmieszac z grzybami, doprawic pyszna oliwa
                                            nicejska.Podawac z lodowki, smakuja najlepiej w okolicach Bozego
                                            Narodzenia.Moga byc jako danie postne z pieknymi, ugotowanymi na sypko
                                            ziemniaczkami ( Irys, Irga ).Potrawa dla dzieci tylko czesciowo przydatna, bo
                                            niezbednie trzeba do tego trzasnac dwie lufki bialej, doskonale schlodzonej
                                            wodeczki.
                                            • jota.40 Re: Sielanka kryminalna czyli Jedyna 11.09.06, 15:28
                                              No, kolego, za ten mickiewiczowski opis puszczam w niepamięć wszelakie mohery
                                              ;))). Rydzyki (nomen omen) dostać można na Włościańskiej; kapelusze wymiarowe,
                                              jeno cena zaporowa. Zresztą muszę wyznać szczerze, że preferuję kurki
                                              (zaznaczam, że tekst ten nie ma nic wspólnego z aluzją polityczną).
                                              • sierzant.podsiadlik Wy tu o grzybkach, a tu... 11.09.06, 15:59
                                                Byłam dzisiaj w "Merkurym" - karaluchów ani sladu. Pewnie teraz sobie śpiewają w
                                                kąciku...

                                                Minął sierpień, mija wrzesień, już październik i
                                                ta jesień znów rozpostrze melancholii mglisty woal
                                                Nie żałuję letnich dzionków, róż, poziomek i skowronkow
                                                Lecz jednego, jedynego jest mi żal

                                                Addio czekolady, addio ulubione
                                                Kalorie zachodzące za mój zimowy stół
                                                Nadchodzą znów wieczory tabliczki niejedzonej
                                                Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół

                                                To cóż że jeść ja będę grzybki i robaki
                                                Gdy pomnę wciąż wasz świeży chrupot
                                                w te minerały przebogaty...
                                                Addio czekolady, addio utracone
                                                Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł

                                                Owszem była i kasjerka i w "Merkurym" wciąż wyżerka
                                                co zatkała me tętnice juz nie raz
                                                Porwali słodycz aktem zdrady
                                                i ukradli czekolady! - te ostatnie com schowane w kątku miał...

                                                Addio czekolady...
                                                • Gość: Grisza Piekna kompozycja na babie lato i czekolade IP: *.bb.online.no 11.09.06, 18:23
                                                  tyle, ze zupelnie nie dla mlodziezy.Jaki przyklad dajesz bezbronnej mlodziezy
                                                  ujawniajac zboczone zamilowanie do wyrobow czekoladopodobnych? Wstyd, bo piekna
                                                  poezja ma wzbudzac zupelnie inne tesknoty.Twoj tekst powinien byc wnikliwie
                                                  oceniony przez administracje i zostac zdyskwalifikowany jako moralnie
                                                  dwuznaczny.Propagujesz w nim czekoladowy hedonizm, a pewnie wiesz z wlasnego
                                                  doswiadczenia, ze nadmiar spozytej w czekoladzie serotoniny wprowadza
                                                  delikwenta w stupor i katatonie i ze osobnik trafiony tabliczka czekolady nie
                                                  nadaje sie juz do niczego.Polecam wiec zupe z kurek.
                                              • Gość: Grisza Kurki tez maja swoj urok IP: *.bb.online.no 11.09.06, 18:17
                                                i dwie sprawy z kurek sa nie do pobicia.Jajecznica na kurkach, widze jak
                                                jeszcze paruje zdjeta z patelni, posypana swieza pietruszka lub odrobina
                                                szczypiorku.Zwracam uwage, ze lekko popieprzyc tuz przed wylozeniem na talerze
                                                a nie w trakcie smazenia.Zgola inny efekt smakowy i wonny pieprzu.A druga
                                                sprawa, tez nie do pobicia to zupa krupniczek z kurkami.Surowy lesniczy po
                                                calodziennej wedrowce w puszczy, po zlikwidowaniu wnykow i przepedzeniu
                                                klusownikow wraca do domu osnuty pajeczynami babiego lata.Potezny mezczyzna
                                                zasiada na lawie, a jego wiotka zona wnosi na stol waze parujacego krupniku z
                                                kurkami.Okna izby lesniczego zaparowuja w wieczornym chlodzie.Zupa z kurek,
                                                oraz porykiwania jeleni w pobliskiej puszczy wyzwalaja u malzonkow lesniczych
                                                apetyt zgola nie na czekolade Jedyna.Co wyzwala sie w stadle lesniczego,
                                                widziec nie mozemy, bo okna lesniczowki zaparowane, ale z pewnoscia dochodzi
                                                tam do zblizenia prokreacyjnego.Banalna zupa z kurek moze byc znakomitym
                                                afrodyzjakiem.A Ty droga Joto40 nic tylko polityka i polityka.
                                                • jota.40 Re: Kurki tez maja swoj urok 11.09.06, 18:39
                                                  Grisza, Ty mnie nie nęć kurkami i obrazkami a la Nienacki. Skądinąd jakże
                                                  smakowitymi!... Na przyszłość proszę o dokładniejszy opis scen za zaparowanymi
                                                  oknami. Ten suspens jest nie na miejscu - jesteśmy wszak ludźmi dorosłymi!

                                                  Cieszy mnie, że i Ty lubisz kurki - co do mnie oddam za nie każdą czekoladę!
                                                  Jakże ucieszyła mnie wizja krupniczku - taki właśnie przyrządzam w każdym
                                                  sezonie kurkowym, obligatoryjnie!!! Wrzucam tam zreszta nieortodoksyjne
                                                  maślaczki i parę innych grzybków suszonych - dla smaku.
                                                  Jajecznica z kurkami! - wiadomo, no comments. Ostatnio zaś podałam złaknionej
                                                  runa leśnego rodzinie polędwiczki schabowe, lekko podduszone z kurkami,
                                                  czosnkiem i siekaną dymką. Plus parę kropel balsamico, kropla słodko-pikantnego
                                                  chili i łyżeczka gęstej śmietany. Mniam.

                                                  Co do pieprzu - uznaję tylko zmielony w ostatniej chwili, to jasne. Inny nie ma
                                                  sensu.
                                                  Precz z polityką.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Kurki tez maja swoj urok 11.09.06, 19:05
                                                    I kto tu serwuje hedonistyczne opisy? Jeszcze młodzież do cna się zdemoralizuje
                                                    i nabuzowana czekoladą, kurkami i obrazkiem zza zaparowanych szyb, ruszy w
                                                    dzielnicę z pierwszym tomem "Raz w roku w Skiroławkach" w łapie, podśpiewując
                                                    wesoło "Hej, hej, Żoliborz, kochany kur-wi-do-łek!!!"
                                                  • Gość: Grisza Trzeba miec do tego dusze malarza IP: *.bb.online.no 11.09.06, 19:29
                                                    Jednak Nienacki bardzo jest popularny na kochanym ku... przepraszam
                                                    Zoliborzu.Trzeba obejrzec dobranoc dla doroslych.
                                                  • Gość: Grisza Przypomnial mi sie dzis Nienacki, IP: *.bb.online.no 11.09.06, 19:27
                                                    bo to bylo dokladnie o tej porze roku pare lat temu.I tez bylo cos takiego w
                                                    powietrzu.Ucieklismy z bratem z domu; tzn on ze swojego i ja ze swojego, pod
                                                    wplywem jakiegos dzikiego impulsu, ktory moze przytrafic sie tylko doroslym juz
                                                    facetom.Musial to byc piatek, bo nastepnego dnia bylo wolne. Jedziemy do naszej
                                                    sejnenszczyzny.W polowie drogi, pewnie gdzies w Szczuczynie uslyszelismy w
                                                    wiadomosciach radiowych,ze wlasnie Zbigniew Nienacki...A skoro mozna przyznac
                                                    sie do lewaciej mlodosci, to czemu nie mozna przyznac sie do czytania
                                                    Skirolawek ? Nazajutrz skruszeni wracamy do domow,tylko Skirolawki jakos mi
                                                    przeszly.
                                                  • Gość: zurdo Re: Przypomnial mi sie dzis Nienacki, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 21:05
                                                    A mi Rabelais: "usr.. się kwiatem różanym na przyzwoite mówienie. Dojdźmyż do
                                                    jakiejś rezolucji". Więc rezoluję: podsumujmyż wątek kryminalny, póki jeszcze
                                                    grzyby nie zaćmiły nam całkiem przytomności.
                                                    Sugeruję odrzucić hipotezę o samodzielnym (i całkiem nie zrozumiałym działaniu
                                                    złodziejaszków), a także małostkowe podejrzenia o działaniu na zlecenie
                                                    dzielnych policjantów (nagroda piechotą nie chodzi) lub joty, która chciała
                                                    podnieść notowania swoją Jedyną. Proponuję:
                                                    1. inspiracja specsłużb na zlecenie NFZ (patrz kolejki po sztuczne szczęki)
                                                    2. wykończenie łże-elit
                                                    3. zlecenie pań z Merkurego, które chciały zwrócić uwagę na swoje tipsy, lub
                                                    panów (jeszcze nie) z Merkurego, którzy chcieli zwrócić uwagę, że (jeszcze nie)
                                                    są.
                                                    4. zlecenie Żeromskiego, który chciał zwrócić uwagę na niewłaściwą onomastykę
                                                    5. zlecenie karaluchów, które chcą skolonizować Społem, zanim zrobią to
                                                    dżdżownice
                                                    6. nie wiadomo kto, nie wiadomo co, nie wiadomo po co
                                                  • Gość: Grisza Onomastyka dzdzownic? IP: *.bb.online.no 11.09.06, 22:01
                                                    Czy taki Cezary Baryka wiedzial np. ze mowi sie Zoliborz, a nie Zaliborz ?
                                                    Prosty lud warszawski np. zupelnie nie mogl pogodzic sie z francuzka nazwa
                                                    Zoliborz i z uporem wymawial i pisal swojsko Zaliborz.Co jednak mial z tym
                                                    wspolnego Stefan Zeromski? Nie, protestuje w imieniu gromady
                                                    kombatanckiej "Dzdzownica Zoliborska ".
                                                  • Gość: zurdo Re: Onomastyka dzdzownic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 22:44
                                                    wyjaśniam: jota.40 zgłosiła zastrzeżenia do obcego kulturowo nazewnictwa
                                                    rzeczonego sklepu, za Żo(a)liborz weźmiemy się później, chyba że zrobią to za
                                                    nas pierścienice.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Onomastyka dzdzownic? 12.09.06, 01:04
                                                    Ad 6. czyli chodziło o pieniądze. Ktoś się orientuje, po ile teraz czekolada na
                                                    czarnym rynku?
                                                    (aż przypominają się cudne kryminały milicyjne, gdzie mafia dorabiała się na
                                                    sprzedawaniu czekolad na bazarach w podwarszawskich miejscowościach, a widok
                                                    narodu rzucającego się na zupełnie wrogie ideowo hamburgery, komentowała z
                                                    obrzydzeniem słowami "Żrą, jakby tydzień nie jedli")
                                                    Do teorii spiskowych podsumowujących dodałabym spisek policjantów, którzy tzw.
                                                    cudzymi ręcami chcieli uzupełnić niedobory magnezu. I stonkę ziemniaczaną (czy
                                                    ten gatunek równiez nalezy do pierścienic, czy to może już wredna gadzina?),
                                                    która zapewne w kontekście tego wydarzenia pojawi się w mediach białoruskich. Co
                                                    do onomastyki zaś, sprawa nie o nią się rozbija, a o perystaltykę, rzekłabym.

                                                    ps. jakby ktoś był zainteresowany wspomnianym wyżej kryminałem, służę tytułem.
                                                    ps II. Żo(a)liborz faktycznie zostawmy na później. Może oddzielny wątek trza
                                                    będzie założyć?
                                                  • jota.40 Re: Onomastyka dzdzownic? 12.09.06, 01:06
                                                    Wymiękam ;)))))...
                                                  • jota.40 Re: Onomastyka dzdzownic? 12.09.06, 01:15
                                                    W kwestii podsumowania - najbardziej odpowiada mi punkt drugi i trzeci. Czemuż
                                                    to jednak, Zurdo, zamierzasz nam coś podsumować? Konwersacja wije się, jako
                                                    strumyk leśny, spokojnie i bez wzajemnych bluzgów, co jakże rzadko się nam
                                                    zdarza. Nawiązujemy, panie tego, do literatury klasycznej, podajemy przepisy
                                                    kulinarne - a czekolada nam z góry przyświeca, jako ów klucz sklepienia...
                                                    Mnie tam już wszystko jedno, kto i po co, oraz na czyje zlecenie. Rozmarzyłam
                                                    się na temat tych kurek. Jutro idę pod Halę.
                                                  • donkej Zielono-czerwona flaga 12.09.06, 11:13
                                                    Ano wije się konwersacja jako dżdżownica..
                                                    Mnie z kolei jakoś niepokój się odzywa w kwestyi wspomnianego Nienackiego (Pan
                                                    Samochodzik - funkcjonariusz ORMO, milicjant - złyyyy) oraz policji i szczerej
                                                    lewackiej młodości.
                                                    Być może czekolada nada tym skojarzeniom sens i pozwoli wreszcie spojrzeć jasno
                                                    na sprawę:
                                                    Proszę nie zapominać, że PRL-owskie święto 22 lipca było przez niepokornych
                                                    zwane Świętem Czekolady.
                                                    Ponadto - nie ma co kryć - "Jedyna" była popularna przed wojną, była, ale w
                                                    jakichż to kręgach?
                                                    Toż to wśród czerwonych krasnali się działo! Którzy po wojnie jednakże do
                                                    czego, jak do czego, ale do tęsknoty za czekoladą zawsze się przyznawali.
                                                    Moi drodzy:
                                                    Zauważcie: w realnym socjalizmie brakowało czekolady!!!
                                                    Nie o taki socjalizm walczyli!!!
                                                    Czekolada na Żoliborzu jest i była więc symbolem świetlanej przyszłości,
                                                    niezgody na otaczającą rzeczywistość, w której miejsca na czekoladę brak.

                                                    A więc dziś, w naszych czasach, działalność wywrotowa, której celem było
                                                    pozbawienie Żoliborzan czekolady czyjąż mogła być sprawką? Nooo?


                                                  • Gość: zurdo co się wije nie utonie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 12:00
                                                    wijów (wiji?) w to nie mieszajmy.
                                                    > Konwersacja wije się, jako
                                                    > strumyk leśny, spokojnie i bez wzajemnych bluzgów
                                                    No i właśnie o to mi chodzi, sielankowo się zrobiło, rozmemłanie mnie wzięło.
                                                    Jeszcze się łudziłem, że zuchwała kradzież, że życie się żyje jakieś, że dzieje
                                                    się coś, że i mnie może się udzieli, że doktorat ruszę, do zajęć się
                                                    przygotuję, a tu kurki, dzdzownice, przestrzeń nietknięta zgnilizną moralną i
                                                    społemowskim neonem. Poddaję się, psa ruszam z wyra, jedziem pod Warszawę. A
                                                    co? Na kanie.
                                                  • jota.40 Re: co się wije nie utonie 12.09.06, 12:31
                                                    ...Mmmmmm....takie kanie w panierce...toż to delicje!
                                                    A jednak, wij nie wij, wzięło Cię na grzybki, jak widać? Obstaję przy kurkach,
                                                    Grisza szykuje kiszone rydze - Sierżanta namówimy na potrawkę z opieńków i hulaj
                                                    dusza!!
                                                    Ktoś tylko musi przynieść tę zmrożoną czystą.
                                                  • donkej Re: co się wije nie utonie 12.09.06, 12:53
                                                    Kurki?
                                                    To może jednak już od razu kurczak?

                                                    beatapawlikowska.com/kitchen,list,1419.html
                                                  • Gość: Grisza Re: co się wije nie utonie IP: *.mnhelse.net 12.09.06, 12:57
                                                    To jest watek bardzo rozwojowy, ale ja niestety przygnieciony nawala zaleglych
                                                    prac i terminow zwiazanych z rychla wyprawa na zoliborskie dzdzownice musze
                                                    powiedeziec sobie basta.Zamykam Forum i probuje sie zajac innymi
                                                    sprawami.Wprawdzie Cygan dla towarzystwa..., ale te moje inne sprawy to tez
                                                    towarzysko-naukowe i gdybym zrobil to, co Cygan na potrzeby Forum, nie moglbym
                                                    zrobic czegos innego.Sprawdze Forum natychmiast po powrocie z Warszawy- moze
                                                    trafi sie temat na jakis watek z okolic pl.Filsona.Neci mnie wyprawa do ujscia
                                                    zoliborskiego burzowca, jesli tam mozna jeszcze dojsc.Nie bylem tam ze 40 lat,
                                                    a pamietam smialkow, ktorzy probowali lapac tam ryby.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: co się wije nie utonie 12.09.06, 14:04
                                                    Gość portalu: zurdo napisał(a):

                                                    > Jeszcze się łudziłem, że zuchwała kradzież, że życie się żyje jakieś, że
                                                    > dzieje się coś, że i mnie może się udzieli, że doktorat ruszę, do zajęć się
                                                    > przygotuję, a tu kurki, dzdzownice, przestrzeń nietknięta zgnilizną moralną i
                                                    > społemowskim neonem.

                                                    E tam, spójrz na to z innej strony - jaki ładny materiał badawczy! Aż mnie kusi,
                                                    żeby w październiku zadać moim studentom temat pracy semestralnej pt. "Kradzieże
                                                    czekolady jak fakt medialny - z uwględnieniem reakcji społeczności lokalnych (w
                                                    tym społeczności internetowych)" ;-)))

                                                    A Ty, Grisza, z naszego kółka lewacko - grzybowo - przedszkolnego się nie
                                                    wyłamuj, bo smutek nastanie, a przecie nie ma go czym zrekompensować, skoro
                                                    Sami-Wiecie-Co ukradli.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: co się wije nie utonie 12.09.06, 14:06
                                                    post scriptum - żadne tam opieńki, w domowych pieleszach czeka na mnie woreczek
                                                    z borowikami ;-)
                                                  • Gość: agata ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 17:29
                                                    czy ktos może wie, jakiej firmy byly te czekolady?
                                                  • Gość: zurdo Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 23:24
                                                    [a cóż to za wątpliwa interpunkcja, tu się pytań nie zadaje, tu się odpowiada
                                                    na niezadane pytania]
                                                    No i jestem curik. Efekty marne, ale i miejscówka kiepska (Nieporęt). 4 kanie
                                                    namoczone w mleku i usmażone w panierce trawią się, 8 maślaków oddanych w dobre
                                                    ręce, pieczarki zostawione w spokoju - poziom magnez nie spadł mi na tyle, żeby
                                                    próbować, czy to pieczarki.
                                                    Próbowałem sobie przypomnieć, w jakimż to wiekopomnym dziele naukowym
                                                    przeczytałem, że krasnoludki są wynikiem wizji po muchomorach. Ni w ząb, nie
                                                    pamiętam.
                                                    Po buraczkach z tipsami wizualizują się pewnie karły olbrzymie. Wyglądają jak
                                                    buldog angielski po 20 mld czekolad, na głowie rośnie im las świerkowy, w
                                                    oczach czai się mord, który załagodzić może tylko galaretka z opuszków palców
                                                    (informacje wg Wielkiej Encyklopedii Skrzatów).
                                                    A skoro już mnie wzięły klimaty halucynogenno-kulinarne - pamiętam z małości
                                                    swoje święte przekonanie, że kupowana w Merkurym oranżada w proszku (papierowa
                                                    saszetka z zielonym nadrukiem) ma działanie rozśmieszające. Zawsze dostawałem
                                                    po niej spazmatycznego śmiechu, który mógł trwać ponad kwadrans i kończył się
                                                    ostrą kolką.
                                                  • donkej Re: ??? 13.09.06, 00:04
                                                    > Próbowałem sobie przypomnieć, w jakimż to wiekopomnym dziele naukowym
                                                    > przeczytałem, że krasnoludki są wynikiem wizji po muchomorach.

                                                    Czerwone krasnoludki?
                                                  • Gość: zurdo wątek naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 00:16
                                                    sierzant.podsiadlik napisała:
                                                    > E tam, spójrz na to z innej strony - jaki ładny materiał badawczy! Aż mnie
                                                    kusi
                                                    > ,
                                                    > żeby w październiku zadać moim studentom temat pracy semestralnej
                                                    pt. "Kradzież
                                                    > e
                                                    > czekolady jak fakt medialny - z uwględnieniem reakcji społeczności lokalnych
                                                    (w
                                                    > tym społeczności internetowych)" ;-)))
                                                    To jest myśl.
                                                    Merkury jako platońska jaskinia (wersja filozoficzna)
                                                    Konceptualizacja pojęcia robak a mickiewiczowski bohater (w. lingwistyczno-
                                                    literaturoznawcza)
                                                    Przepustowość łączy przytkanych tipsami (w. informatyczna)
                                                    Krytyczna prędkość laminarna obsługi Merkurego a minimalizacja obciążeń
                                                    grawitacyjnych półek (w. fizyczna)
                                                    PS Czy czerwone krasnoludki? Chyba tak, może czapeczki miały w białe grochy? I
                                                    biały ogonek. Ale to już chyba po kaniach.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: wątek naukowy 13.09.06, 01:37
                                                    Co do wątku naukowego, to pociągnijmy go jeszcze dalej.

                                                    1. wersja kulturoznawcza:
                                                    a) Kulturowa rola czekolad na przykładzie Dzielnicy Żoliborz.
                                                    b) Partycypacja mistyczna a czekolada "Jedyna" - tęsknota za mitem czy nowa
                                                    opowieść kosmogeniczna? (przypis odautorski - coś dla Joty ;-)))
                                                    i dla zaawansowanych...
                                                    c) Proksemika "Merkurego" jako przestrzeni obrzędu przejścia.

                                                    2. wersja biologiczno - geograficzna:
                                                    a) Wpływ teobrominy na budowę chitynowego pancerza owadów synantropijnych.
                                                    b) Miazga kakaowa a mikroklimat żoliborski.

                                                    3. wersja matematyczna:
                                                    a) Jeżeli w sklepie jest 30 rodzajów czekolad po siedem tabliczek, złodziei
                                                    było dwóch, a akt kradzieży trwał 30,67 sekundy, to ile czasu zajęłoby im
                                                    wyniesienie ze sklepu połowy towaru?

                                                    4. wersja historyczna:
                                                    a) Słynne rozboje spożywcze w IV Rzeczpospolitej.
                                                    b) "Tych klientów nie obsługujemy". Sklep "Merkury" w dokumentach i filmach.

                                                    5. wersja literaturoznawczo - komparatystyczna:
                                                    a) Krainy utraconego dzieciństwa. Żoliborskie bildungsroman a wspomnienia
                                                    klachtiańskich bumerangów.

                                                    Gość portalu: zurdo napisał(a):
                                                    > Próbowałem sobie przypomnieć, w jakimż to wiekopomnym dziele naukowym
                                                    > przeczytałem, że krasnoludki są wynikiem wizji po muchomorach.

                                                    Stawiam na Majora ;-)

                                                    ps. klachtiańskie bumerangi to te, które wyrzucone przed siebie wracają razem z
                                                    rodziną ;-)))
                                                  • jota.40 Re: wątek naukowy 13.09.06, 10:29
                                                    Cóż to za mnogość wybornych konceptów!! Trudno nawet powiedzieć, że to po
                                                    kaniach; Sierżant wczoraj zapewne kań nie spożywał, a proszę!...
                                                    Co do krasnali i muchomorów - to ja znam tylko jedną opowieść na ten temat: moi
                                                    koledzy w zamierzchłych czasach hasali po Bieszczadach, zbierali psylocybki,a po
                                                    konsumpcji budowali domki napotkanym muchomorom. Do dziś uważają to za kluczowe
                                                    przeżycie swojej młodości.

                                                    Kilka kolejnych tematów zajęć dla studentów (to już chyba na semstr wiosenny):

                                                    1. Odwieczny dualizm potrzeb i konsekwencji. Destrukcyjne działanie złodziei
                                                    czekolady kontra prospołeczna akcja policji.

                                                    2. Trychotomiczna struktura dramatu: gnoza a rytuały sprzedaży detalicznej na
                                                    Żoliborzu.

                                                    3. "Porwanie Czekolady". Romans pasterski wzorowany na barokowych poematach
                                                    Torquata Tassa. Analiza semantyczna.

                                                    4. Obszary mityczne: Merkury jako Elizjum. Interpretacja strukturalna.

                                                    5. Etnograficzne relacje o halucynogennych właściwościach ziarna kakaowego.
                                                    Źródła: prasa codzienna z uwzględnieniem "Gazety Wyborczej" oraz "Nauki Don
                                                    Juana" Carlosa Castanedy.

                                                    6. Paradygmat drogi: inicjacyjna mandala. Labirynt pragnień - od Merkurego do
                                                    Rydygiera, wersja misteryjna.

                                                    7. Próba zdobycia źródła magnezu, jako proces operacji magicznych. Zasady handlu
                                                    żoliborskiego w koncepcji mistycznej szkoły Kabały.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: wątek naukowy 13.09.06, 10:44
                                                    Jota, nie myślałaś o doktoracie? Bo jak patrzę na Twoje tematy, to mnie chętka
                                                    ogarnia, co by mój temat zmienić ;-) Paradygmat drogi jest specjalnie kuszący ;-)))
                                                    Nie, kani nie było. Była za to żołądkowa gorzka!
                                                  • donkej Re: wątek naukowy 13.09.06, 11:59
                                                    No przecież kidyś myślała, jeno zmądrzała ;-)

                                                    Zapomnieliście o wersji politologicznej - bo tych krasnoludków, to jakoś
                                                    śladowo...
                                                    I o kosmetologii ( tipsy)
                                                    oraz entomologii ( karaluchiiii)
                                                    czyli sprawa wszechstronna.

                                                    Aha - a jaka animacja życia intelektualnego w przestrzeni wirtualnej...!! To
                                                    też jest zagadnienie
                                                  • Gość: Grisza Re: wątek naukowy IP: *.mnhelse.net 13.09.06, 12:43
                                                    a dalibyscie czlowiekowi z raz popracowac!Ja wlasnie szykuje numer na sobotni
                                                    wystep, i zamiast referatu chyba wyciagne krolika z kapelusza.Tu juz byl jeden
                                                    taki, co mial krolika, ktory potrafil zagrac na harmonijce ustnej "Taniec z
                                                    szablami".Ten krolik przydalby sie na sobote.A Wasze humanistyczne tematy
                                                    zupelnie nie inspiruja w mojej dziedzinie.Moze troche ten o dzdzownicach, ale
                                                    to tez potrafiliscie Panstwo jakos tak wynaturzyc, ze nic nie da sie z tego
                                                    zaczerpnac.A propos czerpania, to zoladkowa gorzka, to wstyd i jawna
                                                    blasfemia.Podwojnie szkodliwa, bo nie dosc, ze puste kalorie w C2H5OH, to
                                                    jeszcze cukier.Dorzucam jednak temat z zycia dzdzownic: Postkoitalny smutek u
                                                    dzdzownic jako wyraz niedarwinowskiej ewolucji ukladu nerwowego robakow
                                                    oblych.Jestem przeciwnikiem teorii Darwina, czego zreszta spodziewalem sie po
                                                    sobie.Z muchomorkami i czerwonymi krasnoludkami tez lepiej uwazac, bo to nie
                                                    bedzie oniryczna personifikacja czerwono-zielonych, a raczej freudowski nocnik,
                                                    seks nielegalny i wyliniala spowiednicza kozetka w gabinecie psychologa.
                                                  • Gość: zurdo Re: wątek naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 20:20
                                                    Poezja, żal tych tematów, może tak konferencję zrobimy. Na górnym piętrze
                                                    Merkurego, bo ono jakieś takie niedowartościowane.
                                                    Dorzucam zagadnienie filozoficzne: Jedyna i jej własność. Etyczny solipsyzm i
                                                    amoralizm jako źródło dezalienacji.
                                                  • Gość: zurdo grisza i królik z kapelisza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 21:49
                                                    Gość portalu: Grisza napisał(a):
                                                    > wystep, i zamiast referatu chyba wyciagne krolika z kapelusza.
                                                    I tu właśnie rysuje się wyższość żołądkowej i muchomorów. Puste kalorie
                                                    zamieniają się w twórczą improwizację. Grisza unosi ręce w geście
                                                    niepohamowanej euforii, królik Griszy gra Terrigenarum plasmator na mandolinie,
                                                    z sufitu spadają wedlowskie bombonierki, zza mównicy wybiegają dżdżownice w
                                                    tipsach, imprezę sponsorowało Społem.
                                                    Szacowna publiczność podaje sobie z rąk do rąk freudowskie nocniki. Kurtyna
                                                    opada, bis, bis. Grisza pociąga za zasłoną żołądkową gorzką.
                                                  • Gość: Grisza Re: grisza i królik z kapelisza IP: *.mnhelse.net 14.09.06, 08:26
                                                    jak juz mamy Mistrza i Malgorzate, to teraz prosze cos o Wollandzie, bo ja mam
                                                    ciagle wrazenie, ze Zly zagniezdzil sie na Zoliborzu i miesza.A sprawa jest
                                                    calkiem niedoceniona na Forum.Przysiegam, ze widzialem Go w okolicach
                                                    skrzyzowania Stolecznej i Krasinskiego ( ze wzgledu na poruszony temat, uzywam
                                                    nazwy dawniejszej ).Ale o nazwie tej ulicy juz bylo az nadto.
        • Gość: weterynarz prawa Re: zuchwala kradziez na zoliborzu IP: *.chello.pl 14.09.06, 16:02
          Nie martw się.
          Bo my opychamy się ptasim mleczkiem Vedla. Agar agar użty do jego produkcji
          przeciwdziała przyrostowi tuszy. A sama czekolada tuczy. A poza tym obejrzyj
          sobie www.zoliborz.abc.pl. Tam znajdziesz zdjęcia niekoniecznie operacyjne z
          hiper tajnej akcji "Czekolada" przeprowadzonej w Merkurym
          Ahoj
    • sierzant.podsiadlik Kolejna zuchwała kradzież - tym razem na Bielanach 14.09.06, 01:18
      We wtorkowe popołudnie policjanci z komendy przy ul. Żeromskiego zostali
      powiadomieni o kradzieży na terenie hipermarketu Leclerc przy ul. Aspekt. Gdy
      dojechali na miejsce, sklepowi ochroniarze oddali w ich ręce 58-letniego
      Mirosława K., którego oskarżyli o kradzież towaru. Dowód rzeczowy został jednak
      zniszczony, a precyzyjnie rzecz biorąc i używając nomenklatury sklepowych
      strażników, "zniszczony przez zjedzenie".

      Chodzi o wołowinę na tatar, cena: 7,04 zł, waga: 320 gram. Resztki corpus
      delicti (tacka i kawałek folii z metką) wraz z podejrzanym o występek trafiły na
      komendę. Tam skruszony złodziej opowiedział policjantom swoją wersję wydarzeń.
      Wybrał się do hipermarketu na zakupy, ale gdy zmierzał w kierunku kas,
      zorientował się, że nie ma przy sobie pieniędzy. Odłożył więc wybrane towary na
      półki oprócz nieszczęsnego tatara, którego postanowił skonsumować przed wyjściem
      ze sklepu. Wtedy właśnie dopadł go tzw. detektyw sklepowy. Mimo "zniszczenia
      przez zjedzenie" dowodu swojej winy Mirosław K. przyznał, że dopuścił się
      wykroczenia, o które został oskarżony. - Zatrzymany zdecydował dobrowolnie
      poddać się karze grzywny w wysokości 550 zł - informuje mł. asp. Monika Jamka z
      bielańskiej policji.

      Całość:
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3617194.html
      I co Wy na to?
      • jota.40 Re: Kolejna zuchwała kradzież - tym razem na Biel 14.09.06, 09:35
        O, niewypowiedziana radości, jaką życie gotuje nam swymi niespodziankami!!!...

        Wszak do magnezu dołączy teraz i białko zwierzęce - obecne dotąd jedynie pod
        postacią dżdżownic i karaluchów!! Ileż możliwych interpretacji, ile kolejnych
        intelektualnych fajerwerków w tematach prac semestralnych! Fantastyczny news,
        Sierżancie. Trzymajmy rękę na pulsie. Trochę szkoda może, że leklerkowy złodziej
        tatara nie skonsumował też tacki i folii z metką - doszłyby nam polimery i parę
        innych związków chemicznych. Mówi się trudno.

        Zurdo - wizje z teatrzyku Varietes bardzo smaczne, ale nie bądź taki Warionucha.
        Pamiętaj, jak biedak skończył; wszak został prostym wampirem. Cieszy jednak
        Twoje wsparcie dla gorzkiej żołądkowej!
        Grisza, Wolanda proszę zostawić w spokoju. To mój bohater i tknąć go nie dam.

        Kolejne propozycje:

        1. Poznanie przez destrukcję - konsumpcja tatara w ujęciu komparatystycznym.
        Ograniczenia i eros rozumu w myśli Filona Aleksandryjskiego.
        2. Leksykalno-historyczny źródłosłów morfologii kulinarnej na przykładzie
        tatara. Dżyngis-chan, a derywacja w językach słowiańskich.
        3. Żałosne losy zgłodniałego warszawiaka. Liryka monodyczna truwerów.

        Konferencja w Merkurym staje się powoli nakazem chwili.
        • sierzant.podsiadlik Re: Kolejna zuchwała kradzież - tym razem na Biel 14.09.06, 10:02
          Konferencja być musi! A żeby pokusa była jeszcze większa, dorzucam porannie acz
          krótko:
          Tatar a precesja symulakrów.
          (oj, biedni będą moi studenci, biedni...)
          • wilson05 Re: Kolejna zuchwała kradzież - tym razem na Biel 14.09.06, 11:12
            > Konferencja być musi! A żeby pokusa była jeszcze większa, dorzucam porannie acz
            > krótko:
            > Tatar a precesja symulakrów
            o, to cos z mojej dziedziny. zglaszam sie zatem na konferencje i rezerwuje temat
            • sierzant.podsiadlik Re: Kolejna zuchwała kradzież - tym razem na Biel 14.09.06, 11:24
              Jeśli chodzi o rezerwację tematów, to ja w takim razie zaklepuję sobie
              odczytanie nowego odcinka przygód komisarza Eustachego Podsiadlika (dawniej
              sierżanta Podsiadlika. Właśnie się pisze!
              • donkej Juz czas 14.09.06, 12:28
                Tez mi odkrycie, Griszo... Miotla i szpada od lat stoja za drzwiami - wszyscy
                wiedza.
                A przy sniadaniu wyprowadza sie dowody - bez ostatniego na szczescie.

                Moze zjem dzis ostryge, a na niej poloze winogrono:
                Pozdrawiam z bardziej odleglych rejonow - krainy CZEKOLADEK

                • santakasia Re: 14.09.06, 15:20
                  dojechałaś do tej Belgii i od razu rzuciłaś się do internetu??? będziemy Cię
                  teraz nazywać: Pani Czekoladkowa ;-)
        • Gość: Grisza Woland jest uniwersalny i nie da sie zawlaszczyc ! IP: *.mnhelse.net 14.09.06, 10:40
          Bez watpienia tez mieszka "na" WSM-ie i udajac profesora robi codziennie zakupy
          w spozywczym Merkurym.A moze przerobic ulice Katowa na Wolanda? Czy nie zwrocil
          nikt uwagi, ze co rano pod Merkurym zostawiany jest na smyczy czarny pudel? Czy
          zapach siarki i metanu na skrzyzowaniu Stolecznej i ..... nic nikomu nie mowi?
          Taka jest CALA prawda o Zoliborzu centralnym.Ale jesli nie Woland, chociaz
          bardzo mi tego zal, to niech zamiast bedzie przynajmniej gnoza.
          I kolejny temat: Soczewka podwojnie wklesla skupiajaca jako narzedzie gnozy u
          ludow koczowniczych w okresie panowania Dzyngis-chana.
          • Gość: zurdo Re: Woland jest uniwersalny i nie da sie zawlaszc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 15:10
            Gość portalu: Grisza napisał(a):
            > Taka jest CALA prawda o Zoliborzu centralnym
            Nie podzielam optymizmu Griszy. To nie jest cała prawda. Obawiam się, że tu
            hula całe stado demonów, troskliwie dokarmianych przez rozchwiane emocjonalnie
            babki podwórzowe.
            Niedawno widziano radnych zlatujących na miotłach z wieży z zegarem,
            pod Lukullusem odkryto tunel biegnący wgłąb ziemi,
            tramwaj linii 15 skręcił z Mickiewicza w Krasińskiego i dowiózł pasażerów do
            Araba, gdzie podróżujący z ważnym biletem otrzymali przeteminowane piwo na
            koszt ztm,
            Michalina J. wracając ze spaceru z czarnym kotem rasy syjamskiej spostrzegła,
            że kot zniknął, a na smyczy prowadzi 2 świnki morskie zrośnięte wąsami,
            Roman B. zabił swą konkubinę widelcem i zbiegł, pozostawiając na miejscu
            zakrwawione narzędzie zbrodni,
            a w przychodni na Szajnochy recepcjonistka powiedziała
            dzieńdobryproszęprzepraszamdziękuję, uśmiechając się przy tym uprzejmie.

            Dorzucam: Motyw zbrodni i kary w literaturze kipczackiej grupy językowej oraz
            Daktyloskopia wewnątrzżołądkowa w przestępstwach spożywczych.
            • jota.40 Re: Woland jest uniwersalny i nie da sie zawlaszc 14.09.06, 15:40
              Najbardziej podoba mi się ta sesja u Araba na koszt ZTM ;)))))... I widelec. Ja
              na przykład posiadam w zasobach szuflady bardzo ostre, przedwojenne widelce
              firmy Brun i Synowie. Z łatwością mogą się stać narzędziem zbrodni! Może to
              nawet jednym z nich posługiwał się Roman B. - kto wie?...
              A może ta konferencja u Araba? O ile nie ma komarów.

              Wraża działalność demoniczna objawiła mi sie ostatnio w inny jeszcze sposób - aż
              lękam się wyznać: widziałam, jak spora wiewiórka wskoczyła na Dziewczynę w parku
              Żeromskiego, pociągnęła tęgi łyk z Dzbana, a potem odeszła chwiejnym krokiem w
              stronę Fortu Sokolnickiego, nucąc przy tym jakieś pieśni Chóru Aleksandrowa. Pod
              skarpą dołączył do niej ten czarny kot rasy syjamskiej, w cylindrze i mitenkach.
              Parkę ową widziano jeszcze później o zmroku na skwerku przed Św. Stanisławem
              Kostką, co już samo mówi za wszystko. Grali w warcaby.
              • santakasia nie ufaj wiewiórce!!! 14.09.06, 16:15
                jota.40 napisała:
                Wraża działalność demoniczna objawiła mi sie ostatnio w inny jeszcze sposób - a
                > ż
                > lękam się wyznać: widziałam, jak spora wiewiórka wskoczyła na Dziewczynę w
                park
                > u
                > Żeromskiego

                błagam! nawet nie żartuj w ten sposób... będąc dziecięciem zostałam zaatakowana
                przez krwiożerczą wiewiórkę w Łazienkach. skoczyła i przeczepiła się pazurami
                do moich policzków. a potem zniknęła. na szczęście nie mam żadnych
                traumatycznych wspomnień dotyczących czarnych syjamów...
              • Gość: zurdo Re: Woland jest uniwersalny i nie da sie zawlaszc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 21:25
                jota.40 napisała:
                > Wraża działalność demoniczna objawiła mi sie ostatnio w inny jeszcze sposób -
                a
                > ż
                > lękam się wyznać...
                Strrrrach się bać, koniec świata się zbliża.
                Czy to ta sama wiewiórka, która codziennie o 13.24 tańczy nago kankana przed
                Wisłą?
                > A może ta konferencja u Araba? O ile nie ma komarów.
                Pomysł dobry, ale obawiam się, że zainteresowanie konferencją, zwłaszcza że
                będzie interdyscyplinarna, przerośnie możliwości lokalu.
                • jota.40 Re: Woland jest uniwersalny i nie da sie zawlaszc 14.09.06, 22:13
                  To ona we własnej osobie.

                  U Araba już się bywało w celach interdyscyplinarnych, panie dziejku i jakoś
                  zawsze wszyscy się mieścili ;).

                  Kasiu - Twoja trauma związana wszak z Łazienkami, a to nasza własna, żoliborska
                  wiewióra, zresztą znany OZI, styropian i członkini Układu. Zero agresji.
                  • sierzant.podsiadlik Konferencja 15.09.06, 02:21
                    To może poniedziałek pracowniany? Zarezerwuje się duży stolik...

                    Co zaś do tajemniczych podkopów, wiewiórek i innych takich, to melduję
                    posłusznie, że dzisiaj na rzeczonym, podejrzanym skrzyżowaniu ulic P. i K.
                    (znanym także jako skrzyżowanie K. i S.) zaobserwowano wieczorem dziwną
                    aktywność bliżej niesprecyzowanych służb, które stały nad słynną klapą kanałową
                    i gwizdały. Zdaje się, że gwizdy miały coś wspólnego z zasłużoną przedwojenną
                    pieśnią "Ta ostatnia niedziela". Więc jeżeli nastanie poniedziałek, to znak, że
                    konferencja odbyć się musi!
                    • Gość: zurdo Re: Konferencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 08:08
                      no i proszę, Zły osaczony jest bardzo zły. A swoją drogą ciekawe: przyjeżdża
                      Grisza, niby po ogórki, sieje zamęt i moralny defetyzm, a w sobotę pewnie
                      weźmie nogi za pas. Ja nic nie sugeruję, ja tylko pytam.
                      A wracając do wątku kryminalnego: zastanawiają mnie dwie sprawy. Rabuś ukradł
                      mięso na tatar, ale zjadł już tatar, a także - co się stało z resztą folii (wg
                      gazety została tacka i kawałek folii)? I co, do stu diabłów (o, pardą), było w
                      tym mięsie, że zgodził się na tak absurdalną cenę?
                      • jota.40 Re: Konferencja 15.09.06, 09:48
                        Folia posłużyła do zasklepienia perforacji jelita grubego u konsumenta. Metodą
                        mikrotunelingu. Mięso zaś zawierało w sobie mnóstwo białka, a białko bezcenne jest!
                        Mylą mi się koncepcje. Konferencyjny poniedziałek pracovniany u Araba czy w
                        PracoVni? Może w PracoVni, bo ten duży Budweiser po piątaku wart grzechu.

                        Jak znam Griszę - namiącha i nie przyjdzie, dawno już bowiem będzie siedział w
                        swojej zacisznej Norwegii, gdzie Zły nie grasuje... Taki z niego forumowy
                        prowokator. Ale żeby popracować koncepcyjnie i dołożyć się jakoś do jakże
                        bogatego dorobku intelektualnej elity żoliborskiej - to już nie. Ech, życie.
                        • sierzant.podsiadlik Re: Konferencja 15.09.06, 11:28
                          Poniedziałek pracowniany, a nie arabski...
                          • wilson05 Re: Konferencja 15.09.06, 12:58
                            > Poniedziałek pracowniany, a nie arabski...
                            zdecydowanie pracowniany, tam jest rzutnik przeciez a ja juz przygotowuje referat
                            • donkej Re: Konferencja 15.09.06, 13:58
                              buuu, a ja?
                              Mam byc korespondentem?
                              • jota.40 Re: Konferencja 15.09.06, 14:12
                                Tak, Tobie prześlemy resume wykładów, referatów, tudzież zarys głównych
                                koncepcji i podwaliny. Poprosimy o przekazanie notki prasowej najważniejszym
                                dziennikom belgijskim :)).
                                Uwaga, wszyscy chętni:
                                termin konferencji na wymienione wyżej, w licznych postach i konfiguracjach,
                                tematy - najbliższy poniedziałek, PracoVnia, zagajenie nastąpi o 21.00. Referat
                                prezydenta W. na pierwszej pozycji. Pokaz ze slajdami.
                                • sierzant.podsiadlik Re: Konferencja 15.09.06, 15:01
                                  Donkej, nie martw się, co tydzień nowe przestępstwo spożywcze, więc z pewnością
                                  załapiesz się na kolejną turę konferencyjną, okraszoną czekoladami
                                  zagramanicznymi !!!
                                  A właśnie! Ja za miesiąc będę w Moskwie (jak mi wizę dadzą), więc sprawdzę, jak
                                  to naprawdę jest z tą przeprowadzką sił nieczystych!
                                  • donkej Re: Konferencja 15.09.06, 16:07
                                    Krolowa (Marysienka oczywiscie) jest zachwycona.
                                    Jestesmy zachwyceni...
                                    • Gość: zurdo Re: Konferencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 20:00
                                      Jak tu cicho, co za atmosfera naukowego skupienia. Pozostaje mieć nadzieję, że
                                      nikomu nie zaszkodziła heurystyczna kolacja...
                                      • jota.40 Re: Konferencja 16.09.06, 22:29
                                        Cisza i skupienie, bowiem w poniedziałek przyjdzie bluznąć fajerwerkami intelektu.
                                        A poza tym od paru dni przeżuwam informację prasową, iż obywatel Kamerunu dał w
                                        czapę obywatelowi Francji na ulicy Mikołaja Trąby. Brzmi, jak kalambur.
                                        • Gość: zurdo Re: Konferencja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 22:58
                                          wtrąbił mu znaczy? zagrał na nosie? oto jak polityka antykrzyżacka odbija się
                                          postkolonialną czkawką po 6 wiekach. Dobrze, że w Białołęce.
                                          • jota.40 Re: Konferencja 17.09.06, 07:28
                                            Tak jest! Z ust mi to wyjąłeś. Bo u nas, na Żoliborzu, czka się jeno
                                            Gombrowiczem, jak przystało. Jak już ktoś kogoś leje, na na Placu Inwalidów, nie
                                            Murzyni, tylko drechy i nie Francuzów, tylko gimnazjalistów. Po bożemu, panie, a
                                            nie tam takie nowomodne, europejskie scysje...
                                            • sierzant.podsiadlik Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 00:44
                                              To co, kochani? PraCoVnia, 21.00, wieczór poniedziałkowy?
                                              (kto chętny do rezerwacji stolika?)
                                              Ja jeszcze nie wiem, czy odczytam przygody komisarza Podsiadlika, bo dom mi się
                                              w lazaret zmienił i żem w gorączce. Ale zjawię się na pewno!
                                              • wilson05 Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 10:51
                                                > (kto chętny do rezerwacji stolika?)
                                                Ktos tu sie chyba deklarowal w sprawie rezerwacji stolika, ale nie bede
                                                wskazywal palcem...
                                                • sierzant.podsiadlik Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 11:11
                                                  Napisałam "zarezerwuje się", a nie "ja zarezerwuję" :-) A poza tym, to chętnie
                                                  bym to zrobiła, ale z przyczyn obiektywnych po szesnastej nie będę miała
                                                  możliwości - stąd apel. Więc, drogi Wilsonie, nie wskazuj palcem, bo Cię
                                                  pogonię po placu...
                                                  • jota.40 Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 13:24
                                                    Ja zadzwonię.
                                                  • roody102 Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 14:07
                                                    Dajcie znac mailem albo esemesem, jak sie rzeczywiscie ustawicie.
                                                  • wilson05 Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 15:37
                                                    > Dajcie znac mailem albo esemesem, jak sie rzeczywiscie ustawicie.
                                                    ile razy trzeba napisac ze w pracovni o 21?
                                                    przygotuj referat - moge ci sprzedac temat o symulakrach, bo zdaje sie jestes z
                                                    tego mocny ;)
                                                  • jota.40 Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 17:22
                                                    Zarezerwowałam duży, prostokątny stół na wprost baru, po lewej stronie -
                                                    kojarzycie?;) Na 21.00. Istnieje jednak potrzeba, żeby ktoś był tam punkt
                                                    dziewiąta (dalej nie trzymają rezerwacji), a ja będę raczej po. Ktoś z Was może?..
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Konferencja - wezwanie drugie 18.09.06, 19:49
                                                    Ja mogę.
                                                  • sierzant.podsiadlik Protokól pokonferencyjny z dn. 18.09.2006 19.09.06, 01:14
                                                    Dnia 18.09.2006 w PraCoVni ul.Popiełuszki 16 odbyła się konferencja naukowa, w
                                                    której uczestniczyli:
                                                    jota.40
                                                    q22 (przez chwilę z Mityczną M.)
                                                    wilson05
                                                    sierzant.podsiadlik

                                                    Po zakupieniu napojów cokolwiek płynnych i pienistych w bardzo przystępnej
                                                    cenie, uczestnicy odbyli burzliwą dyskusję według poniższego planu:
                                                    1) Wolne wnioski i opowieści
                                                    2) Odczytanie pierwszego odcinka przygód komisarza Eustachego Podsiadlika (już
                                                    niedługo w wersji elektronicznej!)
                                                    3) Wolne wnioski i opowieści ad vocem tudzież niekoniecznie ad vocem i tosty
                                                    4) Wilson oraz sierzant p. dostają rykoszetem torebką z wodą, która - zgodnie ze
                                                    starą żoliborską tradycją WSM-ŻC - zostaje zrzucona z okna nad lokalem i
                                                    rozpryskuje się na chodniku przed PraCoVnianym okienkiem. Wydarzenie to powoduje
                                                    płynne (nomen omen) przejście do następnego punktu, czyli:
                                                    5) Zakupienie kolejnej porcji napojów pienistych
                                                    6) Wolne wnioski
                                                    7) Rozejście się zgromadzenia

                                                    Protokolant: sierzant p. (mnóstwo nieczytelnych podpisów)

                                                    To co, robimy powtórkę za tydzień???
                                                  • stary_gramofon Re: Protokól pokonferencyjny z dn. 18.09.2006 19.09.06, 02:53
                                                    Calkiem ciekawie to wygladalo, sadzac z programu tu wypisanego.
                                                    -------------
                                                    Staruszek - gramofon
                                                  • Gość: Grisza Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP IP: *.mnhelse.net 19.09.06, 08:37
                                                    Jeszcze raz Zoliborz okazuje sie Zaglebiem Czerwieni.Tak zareagowal uklad
                                                    kasztanowce-ZNP na tzw. " psucie " Oswiaty i amnestje maturalna Jakuba Szeli z
                                                    Min.Edukacji.Swoja droga straszny to widok, te drzewa chyba sie juz nie
                                                    wylecza.Na Konferencji byc nie moglem, bo wczoraj wlasnie podrozowalem w kier.
                                                    odwrotnym.Zoliborz obszedlem i obwachalem od Cytadeli po Kamedulow i od Dworca
                                                    Gdanskiego do Wisly.Plac Wilsona w takie dni jak miniony fikend to sam
                                                    miod.Spacerujac po Zoliborzu patrze uwaznie na przechodniow i zastanawiam sie
                                                    who is who z naszego Forum.Robilem zakupy na bazarze na Wloscianskiej, w Mini
                                                    Europie i w Merkurym.A wlasciwie w Merkurym to nie, bo wczoraj rano stoisko
                                                    wedliniarskie bylo nieswieze.No powiedzmy, drugiej swiezosci trzymajac sie
                                                    jezyka Mistrza i Malgorzaty.Inkryminowane powyzej kota i wiewiorke widziano w
                                                    okolicach zawalajacych sie schodow czytelni Domu Kultury.Trzymaly w lapach
                                                    legitymacje czlonkowskie koloru czerwonego i cos tam sobie opowiadaly.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=48844094
                                                  • jota.40 Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 10:49
                                                    Zebranie nasze przypominało jako żywo zbiórkę spiskowców.
                                                    Sierżant odczytywał (po dwakroć) początek słynnej epopei kryminalnej o
                                                    komisarzu Podsiedliku (czytelne inspiracje komisarzem Wallanderem z Mankella;
                                                    następnym razem przeprowadzimy komparatystyczną analizę pierwszego rozdziału).
                                                    Pieniste napoje po promocyjnych cenach znikały z oczu, jak drzewa z
                                                    Krasińskiego. Komentarze stały na najwyższym poziomie intelektualnym.
                                                    Jedyne niedociągnięcie: brak zapowiedzianych slajdów (nagana dla kol. Wilsona!).
                                                    Żałujcie, koledzy i koleżanki małego ducha, którym nie chciało się opuścić
                                                    zacisznych mieszkań!...
                                                    Na przyszły tydzień proponuję rozwikłanie zagadki kryminalnej:
                                                    KTO SPUŚCIŁ NAM NA GŁOWY TĘ TOREBKĘ Z ZIMNĄ WODĄ????....
                                                  • wilson05 Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 13:11
                                                    kajam sie za nieprzygotowanie i obiecuje poprawe za tydzien. szczegolnie jesli
                                                    sierzant zamiesci w sieci pierwszy fragment swojej powiesci, ktory zebral tak
                                                    entuzjastyczne recenzje - majac przed oczyma inspirujace dzielo nie znajde juz
                                                    usprawiedliwienia dla swojego lenistwa i bede zmuszony przygotowac zapowiadana
                                                    prezentacje...
                                                  • donkej Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 13:16

                                                    > KTO SPUŚCIŁ NAM NA GŁOWY TĘ TOREBKĘ Z ZIMNĄ WODĄ????....

                                                    Moze Zurdo? Naprawde no - musieliscie go chyba przestraszyc...
                                                    Grisza - moze oni Ci wysla swoje zdjecia na priva?

                                                    Ja z kolei pilam wczoraj piwo znakomite Duvel i jadlam klopsiki w sosie
                                                    wisniowym...
                                                  • jota.40 Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 13:29
                                                    Eee,tam, i tak wszyscy wiemy, że w tej Belgii to tylko ślimaki, małże i frytki,
                                                    frytki, frytki!!! Oni tam jedzą frytki z majonezem!!!
                                                  • wilson05 Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 15:01
                                                    > Eee,tam, i tak wszyscy wiemy, że w tej Belgii to tylko ślimaki, małże i frytki,
                                                    > frytki, frytki!!! Oni tam jedzą frytki z majonezem!!!
                                                    a u nas za to sa wspaniale pyszne tosty, ktore korzystajac z okazji pozdrawiamy
                                                  • donkej Niby serce Europy, a... 19.09.06, 15:21
                                                    Krolowa jest zachwycona... Nastepne dobre pifko (jeszcze nie wiem jakie) bedzie
                                                    z mysla o Was.

                                                    P.S.Widzialam jak w Gandawie dzwoniac wyjechal zza rogu tramwaj z
                                                    napisem "Moscou" a zaraz potem pojawil sie czarny kot...
                                                  • Gość: zurdo Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 15:26
                                                    donkej napisała:
                                                    > Moze Zurdo? Naprawde no - musieliscie go chyba przestraszyc...
                                                    Zurdo jako V kolumna? Nie no, doprawdy... Zurdo oświadcza niniejszym, że
                                                    spędził 48 godz. w areszcie na Żeromskiego, jako podejrzany o to, że w stanie
                                                    nietrzeźwym grał na pl. Lelewela w piłkę wraz z psem (również w stanie
                                                    nietrzeźwym), niszcząc przy tym trawę przez podeptanie, co stanowi złamanie 5
                                                    punktów nowego regulaminu korzystania z Obiektu. Zurdo oczekiwał na kaucję,
                                                    którą na zlecenie Wolanda miała wpłacić wiewiórka.
                                                    Zurdo oświadcza także, że niestraszne mu wyzwania intelektualne i będzie
                                                    aktywnie uczestniczył w dalszych eksploracjach i eksplikacjach kryminalnego
                                                    połświatka, nawet jeśli nie objawi się na 2. części konferencji.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Kasztanowce na Potockiej w Ukladzie z ZNP 19.09.06, 17:52
                                                    Zurdo niech nie będzie taki cwaniak, bo wszyscy wiedzą, że granie w piłkę na
                                                    Placu Lelewela podpada nie pod regulamin Obiektu, a pod działalność
                                                    terrorystyczną i bezpośrednie zagrożenie życia kotów Jego Wysokości Drobiu. Ergo
                                                    - Zurdo coś kręci i chce sobie zawłaszczyć znajomość z wiewiórką. Ergo po wtóre
                                                    - to Zurdo z pewnością przyłożył rękę do wodnego pocisku. Wnioski? Zurdo
                                                    potwierdza w swych słowach teorię o V kolumnie (a skoro mamy IV RP, to może już
                                                    VI kolumna???)
                                                  • sierzant.podsiadlik Post scriptum 19.09.06, 18:04
                                                    A nawiązując do Donkejowych tramwajów w dalekich krainach, spójrzcie tutaj:
                                                    img122.imageshack.us/img122/4935/odessa83wz8.jpg
                                                  • jota.40 Re: Post scriptum 20.09.06, 09:30
                                                    Zurdo się nie objawi?.. Areszt, wiewiórka?... A komisarzem był pewnie czarny
                                                    kocur?... Te wykręty, to może krasnoludki łykną, ale nie my!! Tchórz Cię, Zurdo,
                                                    obleciał, anonimowość internetowa wessała... Pewnie masz bielmo na lewym oku,
                                                    szósty krzyżyk na karku, garb i szpotawą nogę!! Ale nic się nie martw, my
                                                    zwracamy uwagę jedynie na zalety duszy.
                                                  • Gość: Grisza Zurdo objawia sie po 12-ej;znika po pianiu koguta IP: *.mnhelse.net 20.09.06, 10:21
                                                    jak to sie mowi chodzi spac z kogutem.Czy w ramach naszego luznego watku
                                                    moglibysmy pokusic sie o wytypowanie na Zoliborzu miejsc, gdzie straszy.Z
                                                    krotkim uzasadnieniem. Np.ul.Hozjusza - straszy jak diabli, w Parku Zeromskiego
                                                    przy fortach takoz.W przedszkolu na Sierpeckiej tylko w listopadzie. W
                                                    podworzach starych kamienic miedzy Cieszkowskiego a Szajnochy.Te miejsca moim
                                                    zdaniem regularnie nawiedzane sa przez Zlego.Takich miejsc jest z pewnoscia
                                                    wiecej.
                                                  • jota.40 Re: Zurdo objawia sie po 12-ej;znika po pianiu ko 20.09.06, 11:03
                                                    Miejsca nawiedzane??... Ależ oczywiście:

                                                    - przy weterynarzu, między Krasińskiego,a liceum Sempołowskiej. Ponury,
                                                    półokrągły budynek, z tyłu garaże. Siedlisko dusz potępionych;
                                                    - Al. Wojska Polskiego, gdzieś tam był cmenatrz malaryczny i te rzeczki
                                                    płynęły... Grasują strzygi;
                                                    - kaponiera przy fosie Cytadeli. Wystarczy popatrzeć. Łazi duch carskiego pristawa.
                                                    - relikty uliczki Fawory, na Cytadeli - przy jej przedłużeniu było miejsce
                                                    straceń, szubienica i co tam jeszcze; a kto pod szubienicą wyje przy każdej
                                                    pełni, to już chyba nie muszę wyjaśniać.

                                                    Strach, strach, rany boskie!
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Zurdo objawia sie po 12-ej;znika po pianiu ko 20.09.06, 11:34
                                                    Plus
                                                    - Sarbiewskiego (co i rusz widzę tam w nocy czarne koty, a o trzeciej w nocy
                                                    straszy tam policja i uprawia pogawędki z właścicielami samochodów)
                                                    - tyły pawilonów na Krasińskiego (coś wrzeszczało tam ostatnio "Ja gorę!")
                                                    - skwer na tyłach I kolonii (a tu nocne wrzaski słychać dosyć regularnie)

                                                    I koniecznie skrzyżowanie Krasińskiego i Popiełuszki, gdzie straszy kolektor i
                                                    widmo kolektora. A właśnie - jest trójka świadków, że wczoraj, o godzinie 23.30,
                                                    znowu tam pośmiardywało było !!!
                                                  • Gość: Grisza Chodzi o strachy metafizyczne, o zjawiska IP: *.mnhelse.net 20.09.06, 12:17
                                                    parapsychologiczne a nie o milicje na Sarbiewskiego.Skwerek na Tucholskiej jest
                                                    niewinny-w niedziele wieczorem trzasnelismy tam z bratem male co nieco...i nic.
                                                    Kolektor sprawa wiadoma - zstapil do piekiel, po drodze mu bylo.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Chodzi o strachy metafizyczne, o zjawiska 20.09.06, 13:01
                                                    Ależ to jest strach metafizyczny, Grisza, jak o trzeciej w nocy szukasz miejsca
                                                    do parkowania na ciemnej, sennej uliczce, a tu nagle za Tobą rozlega się wycie...
                                                  • Gość: Grisza Re: Chodzi o strachy metafizyczne, o zjawiska IP: *.mnhelse.net 20.09.06, 13:21
                                                    no chyba, ze wycie.Ja wprawdzie bywalem na Sarbiewskiego dosc czesto, ale
                                                    parkowac to odradzam. A moze to wycie urzadza moja przyjaciolka, ktora tam
                                                    mieszka i bardzo nie lubi jak samochody probuja wjechac jej do sypialni.O
                                                    trzeciej to jednak dla niej za wczesnie, bo ona pracuje jak Stalin, po nocach i
                                                    kladzie sie spac ok.7-8 ej.Koty tez ma; i te zwykle i figuratywne.Jesli to
                                                    przeczyta, to moze zechce sie odniesc.
                                                  • wilson05 Re: Chodzi o strachy metafizyczne, o zjawiska 20.09.06, 14:04
                                                    w nocy w ciemnych zakamarkach kolonii WSMowskich kryja sie duchy uciekajace
                                                    przed blaskiem wiez kosciola sw. Stanislawa. wracajac pozno do domu nalezy sie
                                                    spieszyc aby zdazyc przed wylaczeniem reflektorow - gdyz potem daja sie slyszec
                                                    wycia i pohukiwania, strachy wychodza z ukrycia i wylaczaja swiatla w rowerach
                                                    (takich z dynamem), latwo tez zmylic droge. Np. Licho z Kotlowni szczegolnie
                                                    lubi zwodzic idacych z placu Wilsona na WSM i kierowac ich w strone Zoliborza
                                                    Dziennikarskiego i dalej na Marymont
                                                  • Gość: Grisza Re: Zurdo objawia sie po 12-ej;znika po pianiu ko IP: *.mnhelse.net 20.09.06, 11:44
                                                    Dzieki Jota, a ze strachu mozna rzeczywiscie oszalec.Czy Al.Wojska to w
                                                    miejscu, gdzie byl szpital? (rog Felinskiego?)Dokladam Ogrodki Dzialkowe Sady
                                                    Zoliborskie w miejscu, gdzie stal budynek Zarzadu POD- do dzis wyginaja sie tam
                                                    lyzeczki.
                                                  • jota.40 Re: Zurdo objawia sie po 12-ej;znika po pianiu ko 20.09.06, 14:14
                                                    Dla mnie osobiście nawiedzone są całe Aleje (a może Aleja) WP - od placu
                                                    Grunwaldzkiego, po tę kaponierę... Drzew tyle, ciemnawo, te żyły wodne zostały
                                                    po rzeczkach - strzygi są tam jak w banku!
                                                    A na górce w Jordanku widziałam kiedyś nocą psa czarnego, siedział i wył!!
                                                    Może to nawet był ten sam wieczór, kiedy wiadoma wiewiórka z tym czarnym persem,
                                                    czy syjamem w warcaby grali.
                                                    W okolicy fortu Sokolnickiego widziano ducha Agnieszki Osieckiej.
                                                    Na Mierosławskiego czuwa duch baru Fawory!
                                                  • Gość: Grisza Fawory IP: *.mnhelse.net 20.09.06, 14:31
                                                    Na przejsciu dla pieszych przy Faworku Annuszka rozlala olej.Znow na pl.Wilsona
                                                    znaleziono zlota podkowke z diamentami.Cholera, bedzie zle, cos sie dzieje.Nad
                                                    calym WSM ZC widziano ducha Internacjonalizmu Proletariackiego... w
                                                    odwrocie.Skad biora sie strzygi w szpitalu malarycznym?
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Fawory 20.09.06, 14:59
                                                    Przy PraCoVni z kolei szaleje błędny ognik, który też zwodzi podróżnych na
                                                    manowce - jakiej drogi by się nie wybrało, zawsze trafia się na rozstaje dróg
                                                    przy platanach i ze zdumieniem zauważa, że gdzieś zniknęło pięcdziesiąt pięć
                                                    minut...

                                                    Gość portalu: Grisza napisał(a):
                                                    >Skad biora sie strzygi w szpitalu malarycznym?
                                                    To akurat jest proste - w szptalu malarycznym dość łatwo jest uprawiać
                                                    krwiodawstwo na rzecz jednostki z dwoma garniturami zębowymi.

                                                    > Nad calym WSM ZC widziano ducha Internacjonalizmu Proletariackiego...
                                                    A to nie było UFO?
                                                  • jota.40 Re: Fawory 20.09.06, 15:25
                                                    W pobliżu platanów grasują rozmaite militarne zjawy, a to z powodu
                                                    niegdysiejszych prochowni (widziano ducha Ordona). One to podstępnie, razem z
                                                    błędnymi ognikami kierują naiwnych wędrowców. Ci, którzy zmierzają w stronę
                                                    Słowackiego - trafiają niechybnie do PracoVni. Ci, co wypełzają z PracoVni -
                                                    docierają do platanów i dalej ani rusz. Labirynt taki.
                                                    Grisza, cóżeś się tak uwziął na te strzygi. Są i koniec.
                                                  • Gość: Grisza Re: Fawory IP: *.bb.online.no 20.09.06, 23:07
                                                    Kto jak kto Jota40, ale mnie zarzucac czepiania sie strzyg? Obraza Boska !
                                                    Sa i wszyscy wiedza, ze sa.Ja sie tylko grzecznie pytam, skad one takie sa?Bo
                                                    np. utopiec wiadomo, z rzeki Drna.Ale taka strzyga, jest, bo jest? No takich
                                                    cudow nie ma nawet wsrod strzyg.Wezmy taka Ofelie, tegi z niej utopiec i
                                                    wszyscy wiedza skad i dlaczego. Ale pospolita strzyga? Ze niby co, na Hozjusza
                                                    z drewnianej jesionki, za przeproszeniem zbiegla? A cos mi sie wydaje, ze ja w
                                                    zle towarzystwo popadlem.
                                                  • Gość: zurdo Re: Fawory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 00:26
                                                    Północ wybiła, jestem. Labirynt przed pracovnią jest rzeczywiście
                                                    obezwładniający, jak się zbłądzi, to nawet nie można zadzwonić po pomoc, bo
                                                    ostatecznie i tak leży się gdzie indziej niż się stało.
                                                    Z drugiej strony, tramwaj sierżanta sugerowałby, że siedlisko Zła mieści się
                                                    gdzieś na Sadach. Swoją drogą ciekawe, czy to ten sam tramwaj, w którym młody z
                                                    wąsikami (skojarzenia z wiewiórką na własną odpowiedzialność) ukradł
                                                    legitymację tow. Korotkowowi?
                                                    Dodać należy skrzyżowanie Słowackiego i Krechowieckiej, w miejscu gdzie asfalt
                                                    popękał w kurze łapki duch aluminiowej chochli pojękuje nocami "zuuuupyyyy". Na
                                                    Mścisławskiej 1, w miejscu dawnej orkanówki w piekielnych mękach zmora p.
                                                    Maliszewskiej wyje "kowa leprzy szłychdni" i rzuca juniorkami w okna domu
                                                    naprzeciwko, z kolei przed sklepem ze świerzym chlebem tuż przy Merkurym duch
                                                    prof. Miodka zawodzi bardzo niecenzuralnie.
                                                    jota, poraża i niepokoi twoja przenikliwość, zapomniałaś tylko o kopytkach i
                                                    ogonku. A, bielmo mam na trzecim oku, ale go nie widać, bo zarosło rzęsą.
                                                    I jeszcze do uczestników konferencji. CZy nie czujecie w sobie ciała obcego,
                                                    jakieś wewnętrzne drgania, duchowe dreszcze, malaryczne drgawki, bojaźń i
                                                    drżenie? Bo podejrzewam, że ta woda to święcona była. W folii po tatarze. Brrr
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Fawory 21.09.06, 01:24
                                                    Duchowe dreszcze? Wewnętrzne drgania? E no nie, jak mawiał Drętwy Wacław w
                                                    pewnym skeczu Kabaretu Potem. Nas woda święcona nie ruszy, przecież w tajnych
                                                    szynkach pijemy dziwne alkohole i wieczory przerażamy bluźnierstwami. Choć
                                                    koncepcyja prawdopodobną była, szczególnie jeśli chodzi o poprzednie
                                                    przeznaczenie folii.

                                                    A jeśli ktoś dzisiejszej żoliborskiej nocy ujrzy lub usłyszy zjawę, to ku
                                                    pamięci polecam cytat z pierwszej polskiej powieści grozy, "Strach w zameczku"
                                                    Anny z Radziwiłłów Mostowskiej (1806):
                                                    "Wszyscy uyrzeli tę postać: krzyk, pomieszanie było powszechne, iedni pobiegli
                                                    ku niey, inni jak wryci stali (…) Nic ducha zmieszać nie mogło. Zszedł poważnie
                                                    i w oczach wszystkich wsiąkł w ziemię, która go w sobie oczom naszym skryła"
                                                  • jota.40 Re: Fawory 21.09.06, 09:58
                                                    W malaryczne stany to ja popadam ostatnio na widok kolejnego styropianowca za
                                                    oknem, kiedy z chrzęstem skrobie mi parapet o godzinie szóstej trzydzieści
                                                    rano!! Rzuca przy tym bluźnierstwami na prawo i na lewo, spożywa piwo z puszki,
                                                    nie wygląda na czarnego kota ani na ducha, a ponadto obcy mu jest paradygmat drogi!!

                                                    Dlatego też jedynym rozsądnym wyjściem wydają mi się egzorcyzmy. Proponuję taki
                                                    projekt następnej konferencji:
                                                    1. Spalić należałoby wonne zioła, to po pierwsze.
                                                    2. Może być też jakieś nieduże ognisko, wrzuci się weń szałwię, bowiem szałwia
                                                    wszystie licha odgania i aurę wytwarza.
                                                    3. Następnie spluniemy trzy razy za lewe i prawe ramię (dla pewności), połączymy
                                                    dłonie i rytualnym marszem ruszymy żwawo w kierunku platanowego rozdroża. Dalsza
                                                    marszruta oczywista.

                                                    Zurdo, nie podszywaj się. Poza wszystkim, kopytka i ogonek to bardzo
                                                    staroświecka symbolika.
                                                    Grisza, jeśli o te strzygi chodzi, to wystarczy popatrzeć na niektóre
                                                    żoliborskie wrony i kawki. Bardzo krwiożercze, ba, wprost wampiryczne.

                                                    A jeśli już o Sadach mowa, to krąży tu duch nieutulonej w żalu mojej własnej,
                                                    osobistej prababci, która posiadała ogródek działkowy w miejscu, gdzie stoi
                                                    teraz mój dom. Do samej śmierci przeklinała tę inwestycję, twierdząc, że takich
                                                    kronselek, to ona już nigdzie teraz nie dostanie!
                                                  • Gość: Grisza Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej babci, IP: *.mnhelse.net 21.09.06, 11:27
                                                    ktora miala dzialke pokryta obecnie ul.Poli Gojawiczynskiej.Mniej wiecej w
                                                    polowie od Stolecznej do fosy przy B-ci Zaluskich.Kronselki, antonowki, renety,
                                                    klapsy, plebanki, renklody i te wszystkie wspaniale kwiaty.To wszystko teraz
                                                    mozna ogladac na Gwiazdzistej, ale kronselek i antonowek ani tez klapsy juz nie
                                                    ma, bo jak zakladano Gwiazdzista to byl juz Pieniazek i Skierniewice i inny
                                                    duch wial w sadownictwie.Grusza konferencja wziela gore i tak tam jest do dzis.
                                                    Egzorcysta potrzebny od zaraz, aby Zlego przegonic z ZC i to bylo rowniez moje
                                                    niewypowiedziane zyczenie.Pogonic Frycka, coby nie platal sie wsrod w
                                                    wiekszosci niewinnych kawek i krukow Zoliborza.Strzygi moga zostac, bo choc
                                                    krwiozercze to pasuja do ogolnego standardu ZC - zawsze wystepowaly
                                                    antyklerykalnie i przeciw kulakom.Niech zyje kolor nam czerwony !
                                                  • Gość: zurdo Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 12:59
                                                    oj znamy te zioła, znamy. już niby czysto, Zły odegnany, już wieża kościoła
                                                    jaśnieje eschatologicznie. a tu nagle stado wściekłych żyraf, czoło
                                                    przeczołgane po kostce downa, schrony zajęte przez szachistów, a na sieci
                                                    trakcyjnej siedzą wiewiórki i rzucają orzeszkami. Oj, nie tykajcie Złego. On tu
                                                    u siebie. Wszystkie strzygi, upiory, bzdykwy kanalizacyjne, zmory, wampiry,
                                                    podsufitowe plaskacze, zakuchenne mlaskacze, wyjce rurowe, pohukiwacze,
                                                    miotłacze, żarłacze czekoladowi, koboldy, ciemiężyce, grimy kościelne,
                                                    kościochrupy - one tu były przed kronselkami!
                                                    Po dobroci radzę.
                                                  • Gość: co o tym sądzicie Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 20:26
                                                    "Kolejny raz monitoring spełnił swoje zadanie. Tym razem czujne „oko” kamery
                                                    nagrało kradzież 24 opakowań kawy. Wczoraj złodzieje zostali zatrzymani przez
                                                    policjantów z Bielan. Tę noc Hubert K. (26 l.) i Magdalena S. ( 19 l.) spędzili
                                                    w policyjnej izbie zatrzymań."
                                                    Na czyje zlecenie działali? Komu potrzebna jest kofeina w takiej ilości? Kto po
                                                    nocach nie śpi, wyje, z jesionek zęby szczerzy, siarką zaćmiewa czyste umysły?
                                                  • Gość: zurdo co o tym sądzicie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 20:28
                                                    to byłem ja, tzn. ten jak mu tam "co o tym sądzicie". Żeby nie było.
                                                  • Gość: Grisza Re: co o tym sądzicie IP: *.bb.online.no 21.09.06, 20:37
                                                    Smiej sie, wpadniesz na probie kradziezy wody swieconej.Doigrasz sie.
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b 21.09.06, 20:56
                                                    Gość portalu: zurdo czyli co o tym sądzicie napisał:
                                                    > Na czyje zlecenie działali? Komu potrzebna jest kofeina w takiej ilości? Kto
                                                    > po nocach nie śpi, wyje, z jesionek zęby szczerzy, siarką zaćmiewa czyste
                                                    > umysły?

                                                    Tu akurat żadnej siarki, zębów i wycia po nocach bym się nie dopatrywała - jakby
                                                    mnie złapał ostry brak kofeiny, to sama byłabym w stanie obrabować najbliższą
                                                    kawodajnię. Wielokrotnie zdarzało mi się na głodzie wlatywać do jakiegoś
                                                    przybytku kawowego i zgrzytając zębami tudzież błyskając ślipiami wycharczeć
                                                    "kawyyyyyyyy". Niestety, los uzależnionego,co to zmienia jednostki prospołeczne
                                                    w aspołeczne...
                                                  • jota.40 Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b 21.09.06, 21:41
                                                    Cóż, jedno można wywnioskować bez trudu. Grupa rośnie w siłę.
                                                    Czekolad ukradli ile? Dwadzieścia.
                                                    A opakowań kawy - już dwadzieścia cztery!!!
                                                    My tu o prababciach i o mlaskaczach, a oni tam knują! Węszą! Ani chybi spiski
                                                    knują, sprzysiężenia zawiązują, a wszystko to na zgubę i na pohybel!!...
                                                    Oooo, moi drodzy, to już nie przelewki.

                                                    Znam jeszcze jeden postępek tej samej szajki: dwa tygodnie temu pojmano ich, jak
                                                    wynosili na Sadach (po rusztowaniu, rzecz jasna) kartony. Złapano ich na gorącym
                                                    uczynku, wiadomo - kradną. A co było w kartonach?? No? KSIĄŻKI!!!!... Macie. To
                                                    chyba ostateczny dowód na działalność Złego, bo któż by inny wpadł na tak
                                                    kuriozalny pomysł? Któż inny, pytam, zleciłby kradzież książek??...
                                                    Tylko Zły. We własnej, rogatej, ogoniastej i parzystokopytnej osobie.

                                                    Egzorcysty nam trzeba.
                                                    Mało!... trzeba nam baby, co odczynia. Zna ktoś taką?...
                                                  • sierzant.podsiadlik Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b 21.09.06, 22:30
                                                    Khem...to chyba było pytanie do mnie ;-)
                                                    Otóż ja znam i to mnogo a mnogo, ale one na Białorusi, niestety, siedzą, a
                                                    korespondencyjnie się nie da. Ale może mi się uda wykombinować sól jakąś
                                                    zaszeptaną - z połowy krąg się utworzy na granicach dzielnicowych, co by licho
                                                    dostępu nie miało, a z drugą połową na wiadomych rozstajach możemy skonsumować
                                                    jajecznicę na kurkach.
                                                    Jak na razie, proponuję na orbis exterior się nie zapuszczać, ruchy prawoskrętne
                                                    wykonywać, ziemię w ogródku zaorać, sznurków nie plątać, haftu krzyżykowego się
                                                    wyuczyć, licha w dziuplach nie słuchać i dzwonów o północy też (nawet gdyby
                                                    podawały notowania giełdowe na dzień następny lub wyniki losowania sobotniego
                                                    Dużego Lotka)!
                                                  • Gość: zurdo Re: Twoja pra... byla z pewnoscia znajoma mojej b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 23:22
                                                    Jacy egzorcyści? Powariowali wy?! Tacy wy bohaterzy? Pomnika nikt wam nie
                                                    postawi, a jaka strata dla nauki. Tu dyplomatycznie trzeba - prawą ręką po
                                                    plecach klepać, a lewą portfel wyciągać. I skradzioną legitymację. Złego oswoić
                                                    trzeba, czujność jego osłabić. Zbratać się. Za uszkiem podrapać. Flaszka
                                                    nalewki żurawinowej dla kurażu. I Żoliborz jest wasz. Niech no ktoś podskoczy.
                                                    Niech ktoś burknie, syknie, na but nowy nastąpi, mandacik wystawi.
                                                  • sierzant.podsiadlik Zurdo, Ty przed północą się ozywasz??? 21.09.06, 23:42
                                                    Pytanie techniczne - jak podrapać za uszkiem ektoplazmę? Tego chyba nawet sam
                                                    Franek Kluski nie dokonał...
                                                  • Gość: zurdo Re: Zurdo, Ty przed północą się ozywasz??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 23:59
                                                    przestawiam się, bo nie wiem po ile kawa na czarnym rynku.
                                                    Pytanie techniczne - jak podrapać za uszkiem ektoplazmę? Czort wie, to nie ja
                                                    tu jestem praktykiem. Może wystarczy owłosiony jęzor?
    • sierzant.podsiadlik Komisarz Eustachy Podsiadlik na tropie - odc.1 22.09.06, 00:09
      (khem, khem)
      Obiecywałam, no to macie. Za treść utworu nie odpowiadam. Za wykonanie tudzież.
      Wszelka zbieżność ze zbieżnościami przypadkowa. Reszta będzie, kiedy będzie.

      Komisarz Eustachy Podsiadlik na tropie - odc.1

      Komisarz Eustachy Podsiadlik nie cierpiał Żoliborza.
      Nie żeby za specjalnie lubił senność Ochoty, inteligenckość Mokotowa, szybkie
      tempo Śródmieścia, zapijaczenie Pragi i zagrodzenie Tarchomina. Ale Żoliborza
      nie cierpiał najbardziej. Za wszystko. Za inteligencję i za robotników, za
      liberalizm i socjalizm, za staruszków grających w szachy i wydumane rozmowy na
      przystankach, za łże-elity zamieszkujące plac Lelewela, za wiewiórki w Parku
      Żeromskiego, za żuli pod dklepem na Suzina, za kolejki na poczcie na
      Filareckiej, za stację metra, za społecznikowstwo i za leserstwo, za ścieżki
      rowerowe i ich brak, za chłopaków ze Szkoły Pożarnictwa śpiewających na trzy
      głosy "Przeleć mnie w koniczynie, hej!", za smród z kolektora na skrzyżowaniu
      ulic Krasińskiego i Popiełuszki, za to, że ta ostatnia ulica nie nazywa się już
      Stołeczna, za tramwaj nr 15, za wille, za blokowiska, za Szklane Domy, za kino
      "Wisła", za Sady Żoliborskie, WSM, Oficerski,Dziennikarski, Urzędniczy i
      przejście dla pieszych na Krechowieckiej.
      A nader wszystko za to, że ten cholerny Żoliborz ciągle mylono z jego ukochanymi
      Bielanami.
      O tym wszystkim komisarz Podsiadlik rozmyślał sobie pewnego wrześniowego
      popołudnia, kiedy to spacerowym krokiem okrążał Plac Wilsona w kierunku ul.
      Słowackiego. Spacerów nie cierpiał tak samo jak Żoliborza, ale po siedemnastej
      próbie zaparkowania samochodu w okolicach Urzędu Dzielnicy poddał się i zostawił
      wysłużone autko marki Fiat na pierwszym wolnym napotkanym miejscu - aż pod
      Wisłostradą, przeklinając w duchu, że nie wziął radiowozu. Najlepiej z włączonym
      kogutem. Ale przecież głupio jechać radiowozem na sygnale do zgłoszenia o
      kradzieży czekolad, prawda?
      • jota.40 Re: Komisarz Eustachy Podsiadlik na tropie - odc. 22.09.06, 00:54
        Obiecujący początek. A kiedy dalszy ciąg???...

        Wprost przepadam za nalewką żurawinową.
        • donkej Re: Komisarz 22.09.06, 01:45
          Wyrazy uznania za komisarza sierzancie.

          Co za paskudnie kulinarny watek - swoja droga. Troche tu wiec zamace. Co ja
          poradze, ze taka realistka jestem:

          A'propos strachu: pamietam golebia, co straszyl w przewodzie wentylacyjnym.
          Potem juz nie straszyl tylko dziarsko smierdzial biedaczek. No i te robaczki...