Co prawda do maja daleko, ale..

IP: *.chello.pl 07.09.07, 19:31
już zastanawiam się nad wyborem jakieś restauracji lub lokalu, aby
wyprawić tam komunię swojego dziecka. Jeśli jets ktoś na forum i
mógłby mi coś polecić (bardziej na Bielanach niż na Żoliborzu)to z
góry mu bardzo dziękuję.
    • Gość: łomatko Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 22:10
      a nie przyszło Ci do głowy, że w tej Pierwszej Komunii chodzi nie o to żeby się
      wszyscy nażarli i napili tylko o Najświętszy Sakrament??

      Rany, na mojej Komunii (1975 r.) byli śp. dziadkowie i chrzestni. Nie było
      wystawnego przyjęcia, żadnych drogich prezentów, itd.
      A mimo to (a może dzięki temu?) pamiętam ją do dzisiaj jako wielkie przeżycie...
      • Gość: Marta Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: 213.76.128.* 08.09.07, 11:31
        Skoro nie odpowiedziałeś na moje konkretne pytanie to szkoda że się
        wysiliłeś i w ogóle cokolwiek pisałeś. Proponuję na przyszłość :nie
        wysilać się.
      • Gość: Grodek Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.merinet.pl 08.09.07, 20:37
        Gość portalu: łomatko napisał(a):
        > a nie przyszło Ci do głowy, że w tej Pierwszej Komunii chodzi nie
        o to żeby się wszyscy nażarli i napili tylko o Najświętszy
        Sakrament??

        Oto wypowiedź typowego katolika miłującego bliźnich i postępującego
        zgodnie z 10 przykazaniami. Jak rozumiem miłość bliźniego
        prezentowana codziennie przez ojca dyrektora wyprała ci mózg
        doszczętnie? Nie masz przypadkiem zbyt mało danych by oceniać
        założycielkę wątku?
        A wracając do tematu, ktoś ostatnio chwalił knajpę która powstała na
        pierwszym piętrze pawilonu u zbiegu Reymonta i Broniewskiego (na
        gruzach dawnego Bilbao). Sprawdź może to miejsce będzie OK.
        Ogólnie na Bielanach zbyt dużego wyboru niestety nie ma...
        Pozdr.
        -----------------------------------------------------------------
        Alkohol roku: Ziobrówka - słaby adwokat na kaczych jajach.
        -----------------------------------------------------------------
      • wiolcia80 Re: Co prawda do maja daleko, ale.. 08.09.07, 20:56
        Zauważyłam, że przez wątki często przewijają się upierdliwi ludzie, którzy
        kompletnie nie odnoszą się do tematu, tylko tak smarują coś od czapy, żeby
        podkurzać ludzi. Gość "łomatko" jest na to bardzo dobrym przykładem.
        Wracając do tematu, polecam "Klub pod podłogą z jadłem" na ul. Płatniczej róg
        Żeromskiego (nie pamiętam numeru).
        • Gość: do Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.07, 21:54
          "Pod podłogą" wygląda faktycznie bardzo przyjemnie. Skuszona
          miejscem, chciałam wyprawić tam komunijny obiad mojej córki dwa lata
          temu. Niestety - nie udało się, bo kompletnie nie potrafiłam
          porozumieć się z dość kontrowersyjnym panem - chyba managerem
          restauracji ( wydaje mi się, że pracuje tam cały czas) w kwestii
          menu i podawania alkoholu. Pan bardzo stanowczo usiłował narzucić mi
          tradycyjne, mało atrakcyjne menu i bardzo się sprzeciwiał gdy
          zasugerowałam, że do eleganckiego posiłku przydałoby się podać po
          lampce wina. Usłyszałam, że do komunijnego obiadu alkoholu się nie
          serwuje. Wtedy zrozumiałam, że z tym panem to ja się nie dogadam...
          Przyjęcie zrobiłam w domu. Kosztowało mnie to trochę pracy ale wiem,
          że goście byli bardzo zadowoleni. Była zupa porowa zamiast rosołu.
          No i była też lampka wina.
          • Gość: gil Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 08:57
            Nie wiem czy wiesz, ale na lekcjach religii dzieci są pouczane, że nie powinno
            być alkoholu na przyjęciu. Rodzice oczywiście fundują im taką schizofrenie ze
            wzgledu na własne widzimisię. Pan był na tyle trzeźwy, że chciał tego oszczędzić
            twojemu dziecku. Rzuciliście się na forumowicza, który napisał pare prawdziwych
            słów zwracających uwagę na istotę tej uroczystości. Jesteście tchórzami, bo
            jeżeli chcecie aby ta uroczystość była naprawde ważna dla duchowośći dziecka, to
            rzeczywiście nie martwilibyście się kelnerami na przyjęcie. Jeżeli wam nie
            odpowiada taka formuła sakramentalna, to PO CO wysyłacie dziecko na coś co
            traktujecie tylko jako własną szopke, a nie traktujecie poważnie? I tutaj
            niespodzianka, uprzedzając zjadliwe ataki, nie mam nic wspólnego z kościołem
            katolickim w sensie praktyki. Po prostu uważam, że zabawy rodziców z użyciem
            religijności dziecka są niesmaczne i żenujące.
            Inna sprawa, że ten post pachnie mi kryptoreklamą forsowanej ostatnio na forum
            restauracji. (być może nawet dobrej)
            • Gość: Grodek Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.merinet.pl 09.09.07, 09:15
              Na lekcjach religii dzieci mają robione różnego rodzaju pranie
              mózgu. Na przykład są im pokazywane zdjęcia abortowanych płodów.
              Kwestia podawania alkoholu podczas przyjęcia komunijnego jest
              oczywiście bardzo delikatna i nikt w dyskusji nie twierdził, że chce
              zorganizować libację alkoholową. Zresztą nie nam oceniać te osoby.
              Dziewczyna zadała pytanie o dobrą restaurację, a bojówki katolickie
              od razu ją zaatakowały...
            • Gość: Marta Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.chello.pl 09.09.07, 09:28
              Pytając o restaurację w którj można wyprawić dziecku przyjęcie
              komunijne musi być od razu alkohol? Czy każda restauracja która
              zajmie się organizacją takiego przyjęcia zmusza klienta do tego aby
              zamówił też alkohol?, chyba nie. Zapytałam tylko o restaurację, a tu
              juz wielka dyskusja na temat przyjęcia komunijnego a alkohol. Pytam
              bo mam malutkie mieszkanie i nawet najbliższej rodziny bym w nim nie
              pomieściła.
              Jeśli ktoś nie może mi odpowiedzieć konkretnie to niech sobie założy
              oddzielny wątek i tam swoje myśli wypisuje na temat alkoholu na
              komunii.
              Tym co mi odpowiedzieli na moje pytanie bardzo dziękuję.
            • Gość: do Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 18:10
              Nie ukrywam, że odpowiedź na mój post niejakiego Gila bardzo mnie
              poruszyła. Pochodzę z inteligenckiej rodziny o bardzo mocnych
              tradycjach katolickich i wcale nie uważam, że lampka dobrego wina
              przy komunijnym obiedzie jest wykroczeniem przeciwko religii. Wino
              pite w towarzystwie osób potrafiących pić alkohol jest jedynie
              dopełnieniem posiłku i nie uważam, że nalezy z niego rezygnować.
              Księża, którzy odradzają picia alkoholu w tych okolicznościach chcą,
              niejako bardzo słusznie, zapobiec przekształceniu się rodzinnego
              obiadu w alkoholową libację. A moja chęć zrobienia uroczystości w
              restauracji wypływała jedynie z tego, że moje mieszkanie jest na
              prawdę bardzo małe i trudno w nim godnie ugościć wszystkich gości
              zaproszonych z tak ważnego w życiu dziecka powodu.(Na szczęście, jak
              pisałam wcześniej, udało się!). Gilowi zaś życzę wewnętrznego
              spokoju, opanowania i szerszego spojrzenia na świat.
          • wiolcia80 Re: Co prawda do maja daleko, ale.. 09.09.07, 11:16
            Nie ukrywam, że z tym Panem- kierownikiem ciężko się dogadać, ale może warto
            spróbować, bo miejsce jest urocze i nie jest szczególnie drogo. Jedzenie jest
            pyszne. Tylko zwracam uwagę na to, że należałoby podpisać umowę, żeby wszystko
            przebiegło tak jak zostało ustalone. My organizowaliśmy tam chrzciny i
            musieliśmy się tłoczyć z inną rodziną, która miała mieć imprezę na zewnątrz, ale
            padał deszcz i umieszczono ich również w środku. O tym nie było mowy podczas
            ustaleń. Alkohol (wino) mieliśmy swoje.
            • jagasz Re: Co prawda do maja daleko, ale.. 10.09.07, 08:13
              Restauracja Serafino przy kościele sw. Stanisława Kostki, w domu
              Pielgrzyma Amicus. Polecam!

              Pamietam ze z kierownikiem "Pod Podłogą" tez sie nie moglam swego
              czasu dogadac. Zrezygnowalam z organizacji chrzcin w tym miejscu.
              • Gość: belunia_68 Re: Co prawda do maja daleko, ale.. IP: *.subscribers.sferia.net 10.09.07, 16:06
                Serafino to dobry pomysł na każdym przyjęciu nie ma obowiązku picia
                alkoholu.Zawsze można powiedzieć dziękuję.Ja 7 lat temu przyjęcie
                zrobiłam w klubie osiedlowym na,, piaskach''.Było całkiem
                sympatycznie ja mogłam przeżywać tem dzień duchowo z dzieckiem anie
                przygotowanie przyjęcia.Pił kto i ile chciał i sami goście pili
                ograniczoną ilość.Dziecko dużo pamięta z tego dnia i właśnienaj
                mniej przyjęcia.A Przyjęcie w lokalu nie oznacza że musi być
                alkohol a tym zdążysz jeszcze zdecydować .Jeżeli nie wierz jak
                odpowiedzieć na pytanie to nie pisz wcale(to do tych co chcą
                naprawiać świat).Pozdrawiam i życzę udanej uroczystości
Pełna wersja